ALINA WOŹNIAK

 

<< Ogromne bogactwo tropikalnej przyrody, ziół i przypraw, bezcenne pamiątki przeszłości, kamienie szlachetne i wyśmienita herbata – wszystko to znajdziemy na niewielkiej wyspie, która niczym łza opada z Półwyspu Indyjskiego. A powitają nas na niej ludzie, którym spokoju ducha może pozazdrościć każdy Europejczyk. >>

  FOT. SRI LANKA TOURISM

Mimo iż położona na wyspie Cejlon Sri Lanka ma zaledwie ok. 65,6 tys. km2, to jest ogromnie zróżnicowana, pulsuje kolorami, a krajobrazy zmieniają się tu jak w kalejdoskopie: od wiecznie zielonych lasów po góry wysokie jak Tatry, suche równiny, malownicze rzeki i wodospady, laguny, plantacje herbaty i tropikalnych owoców oraz skąpane w słońcu, długie i piaszczyste plaże z rozwiniętą infrastrukturą turystyczną. To prawdziwie rajski zakątek dla spragnionych błogiego leniuchowania, kontaktu z dziewiczą naturą i wspaniałymi zabytkami. Aż 8 tutejszych obiektów znajduje się na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO – starożytne miasta Polonnaruwa, Sigiriya, Anuradhapura i Kandy, Rezerwat Leśny Sinharaja, Stare Miasto Galle i jego fortyfikacje, buddyjska Złota Świątynia Dambulla i Płaskowyż Centralny.

 

Przepiękne budowle i cudowne pejzaże zachwycały już średniowiecznych arabskich kupców. Nazwali oni ten ląd „krainą szczęśliwych niespodzianek”. Średniowieczny podróżnik Marco Polo mówił o nim, że jest to „rajska wyspa”, a amerykański pisarz Mark Twain pisał o „pięknej i wspaniale tropikalnej wyspie”. Mahatma Gandhi dodawał: „ma piękno niedoścignione na całej kuli ziemskiej”. Przewodniki turystyczne określają ją mianem „Perły Oceanu Indyjskiego”. Poza tym jedna z legend głosi, że po wygnaniu z raju Adam i Ewa znaleźli schronienie właśnie na Cejlonie. Nic więc w tym dziwnego, że tradycyjne miejscowe pozdrowienie ayubowan znaczy „żyj długo i szczęśliwie”.

                Sri Lanka szczyci się 1340-kilometrowym malowniczym wybrzeżem, które tworzą w większości dziewicze tropikalne plaże. Poza tym na jej terenie znajduje się 15 parków narodowych – wspaniałych sanktuariów dzikiej przyrody. Można tu też podziwiać aż 350 wodospadów, na czele z najwyższym z nich – 263-metrowym Bambarakanda.   

 

Tea time

W drugiej połowie XIX w., gdy plantatorzy kawy na Cejlonie liczyli straty po rozprzestrzenieniu się pasożytniczego grzyba, z pomocą przyszedł im szkocki podróżnik i badacz James Taylor. Miał już za sobą eksperymenty z nasionami herbaty, które przyjęły się znakomicie na jego poletku. Liście herbaciane suszył w glinianym piecu i odkrył to, co do dziś stanowi o wyjątkowej jakości naparu: najcenniejsze są 2–3 górne listki i pączek. Pierwszą plantację założył w posiadłości Loolecondera w Kandy w 1867 r., a 5 lat później stworzył tu fabrykę herbaty.

                Wkrótce rozpoczął się herbaciany boom. Magazyny kawy zamieniano na suszarnie liści, powstawały fabryki, sprowadzano maszyny z Anglii i robotników z południowych Indii (Tamilowie do dziś stanowią większość siły roboczej na plantacjach). Przedsiębiorczy sir Thomas Lipton zakupił ogromne połacie upraw krzewów herbacianych, z których eksportował towar do sieci własnych sklepów, aby móc sprzedawać go bez pośredników. Dzięki temu napój ten zyskał w Anglii niezwykłą popularność, a cejlońska herbata stała się „zielonym złotem” i najbardziej rozpoznawalnym symbolem wyspy (pozostała nim nawet po 1972 r., gdy wprowadzono nową nazwę kraju: Demokratyczno-Socjalistyczna Republika Sri Lanki). 

Dziś jej historię oraz proces powstawania można poznać w licznych fabrykach. Niektóre z nich pamiętają jeszcze czasy wiktoriańskie, a ich metody sortowania, suszenia, mielenia nie zmieniły się wiele. Praca wre tu na pełnych obrotach, panuje niemiłosierny hałas i czuć intensywny, zniewalający wręcz zapach fermentujących liści. Nic więc dziwnego, że goście po wyjściu z hali produkcyjnej łapią zachłannie świeże powietrze. Gdy w końcu zasiadają na werandach, popijając herbatę, z rozrzewnieniem obserwują tamilskie kobiety. Te, podobnie jak sto lat temu, zbierają ręcznie młode listki do worków wiszących na plecach.

Na Sri Lance wyróżnia się 6 głównych rejonów herbacianych – Nuwara Eliya, Dimbula, Kandy Uda Pussellawa, prowincje Uva i Południowa. Kraj ten jest czwartym największym światowym producentem „zielonego złota” (po Chinach, Indiach i Kenii). Najpiękniejszy region herbaciany rozciąga się wokół miasteczka Nuwara Eliya, zwanego „Małą Anglią” ze względu na mgły unoszące się nad zielonymi wzgórzami (1868 m n.p.m.), mżawki, chłodniejszy klimat, a także hotele urządzone w dawnych rezydencjach brytyjskich plantatorów. Można tu zagrać w golfa, wypić szkocką whisky w angielskim ogrodzie, wypalić cygaro przy hotelowym kominku i zjeść kolację na XIX-wiecznej angielskiej porcelanie.

Interesujące Muzeum Cejlońskiej Herbaty (Ceylon Tea Museum) znajduje się w fabryce Hantane, ok. 3 km od Kandy. Po jego zwiedzeniu warto także wybrać się do pobliskich wspaniałych Królewskich Ogrodów Botanicznych w mieście Peradeniya. Miejsce to słynie z niezmiernie bogatej kolekcji orchidei (ponad 300 odmian!), przypraw, roślin leczniczych i drzew palmowych.   

WYSPA KAMIENI

W okolicach miasta Ratnapura wydobywa się szafiry, rubiny, topazy, granaty, ametysty i inne kamienie szlachetne. Kupowali je Persowie i Grecy, ponoć król Salomon sprowadzał je stąd dla oczarowania królowej Saby, lubowali się w nich monarchowie brytyjscy. Ostatnio nastąpił powrót mody na cejlońską biżuterię za sprawą pierścionka zaręczynowego z szafirem Kate Middleton, dziś księżnej Cambridge, żony brytyjskiego księcia Williama. Turyści odwiedzają na Cejlonie szlifiernie, muzeum, oglądają film o sposobach wydobywania kamieni, słuchają wykładu, podziwiają najnowsze kolekcje i negocjują ceny przy zakupach.

Sami mieszkańcy Sri Lanki też lubią złoto i kamienie szlachetne. Traktują je poważniej niż lokaty bankowe. Kobiety wnoszą je w posagu, a mężczyźni używają jako amuletów. W gabinetach masażu stosuje się rubin i szafir, które mają ponoć właściwości uzdrawiające.

Do jubilerskich trendów nawiązał luksusowy hotel The Fortress Resort & SPA w Koggali koło zabytkowego miasta Galle leżącego na południowo-zachodnim wybrzeżu Sri Lanki. W jego winiarni Wine, w której piwnicy znajduje się ponad 2 tys. rodzajów win, można zamówić torcik owocowy z likierem, czekoladową rzeźbą rybaka na palu i 80-karatowym akwamarynem (raczej nie do zjedzenia) za 14,5 tys. dolarów! To jeden z najdroższych deserów świata. 

 

Rajska przyroda

W pobliżu uroczego Nuwara Eliya znajduje się kolejna przyrodnicza atrakcja wyspy: smagana wiatrem i spowita magiczną mgłą Równina Hortona z malowniczym krajobrazem rozpościerającym się z „Końca Świata”. Tak brzmi nazwa spektakularnej krawędzi płaskowyżu zakończonej stromym urwiskiem, głębokim prawie na kilometr. Po przeciwnej stronie równiny wznosi się majestatyczny Sri Pada (2243 m n.p.m.), zwany Szczytem Adama, bo zgodnie z lokalnymi wierzeniami miał tu zostawić swój ślad pierwszy człowiek stworzony przez Boga. Niektórzy twierdzą jednak, że to odbicie stopy św. Tomasza Apostoła. Według hinduistów natomiast swoją obecność zaznaczył w tym miejscu bóg Śiwa. Dla odmiany buddyści uważają, że był to sam Budda… Niezależnie od tego, jaka jest prawda, warto wejść na stromy, schodkowy szlak wiodący na szczyt góry, aby obserwować stamtąd wschód słońca. Niemal metafizyczne doznania gwarantowane!

            Wyjątkowych wrażeń dostarczają też widoki zielonych dolin z tarasami ryżowymi, nad którymi pochylają się palmy kokosowe. Sąsiadują one z plantacjami bananowców, ananasów, mango, granatów, rambutanów, cynamonu, goździków, kardamonu, gałki muszkatołowej, kolendry, trawy cytrynowej i wielu innych. Na wyspie rośnie 500 gatunków ziół leczniczych i 100 rodzajów przypraw. Kto chce uciec, gdzie pieprz rośnie, niechaj wybierze się do któregoś z ogrodów. Oprowadzi nas po nich przewodnik, który pokaże rośliny, objaśni, jak się je uprawia i do czego służą. W ofercie znajduje się także masaż w cieniu rozłożystych drzew. Na koniec możemy zaopatrzyć się w przyprawy i produkty wykonane na ich bazie: kosmetyki, olejki, płyny antybakteryjne i odstraszające insekty, a nawet tutejszy odpowiednik viagry.           

BAJECZNE HOTELE

Sri Lanka pełna jest niebanalnych hoteli, nawiązujących swym stylem do lokalnych tradycji architektonicznych. Na ich terenie znajdziemy gustowne domki z drewnianymi werandami otoczone tropikalną roślinnością, prysznice pod gołym niebem, rozległe przestrzenie, połączone dziedzińce, naturalne wyroby wykonane przez lokalnych artystów, zgaszone barwy, drewno, marmur, batik, piękne ogrody. Wiele hoteli mieści się w starych posiadłościach kolonialnych, np. Jetwing St. Andrew’s w Nuwara Eliya to XIX-wieczna rezydencja położona pośród wzgórz herbacianych, wyposażona w drewniane sufity, antyczne meble, stare grafiki i fotografie, drewniane łoża z baldachimami. W ogrodzie palmowym nad oceanem leży Mount Lavinia Hotel (niedaleko Kolombo), którego najstarsza część to niegdysiejsza willa brytyjskiego gubernatora Cejlonu sir Thomasa Maitlanda. Wypoczywali tu król belgijski Leopold II, Kirk Douglas, Gregory Peck, a dziś przyjeżdżają gwiazdy Bollywood.  

                Za jeden z najpiękniejszych hoteli butikowych na Sri Lance uchodzi The Fortress Resort & SPA położony jedynie kilka minut drogi od historycznego miasta Galle, którego zabytkowy zespół architektoniczny wraz z fortyfikacjami został wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Ten ekskluzywny obiekt leży nad białą, piaszczystą plażą Koggala, oblewaną ciepłymi wodami Oceanu Indyjskiego. Na gości czekają tu 53 luksusowe pokoje, w większości z nich można wypoczywać w prywatnym jacuzzi. The Fortress Resort & SPA oferuje doskonały relaks w SPA Naturel – nowoczesnym centrum, które słynie m.in. z tradycyjnych terapii ajurwedycznych mających dobroczynny wpływ na nasze ciało i duszę oraz pawilonu jogi. Zapomnieć o bożym świecie można tutaj również w uroczo położonym 52-metrowym basenie, czynnym przez całą dobę.      

Wyjątkowo ciekawe są hotele zaprojektowane przez jednego z najlepszych azjatyckich architektów – Geoffreya Bawę (1919–2003). Ten lankijski artysta, miłośnik natury i tradycji, inspirację czerpał z przyrody i lokalnych zwyczajów budowlanych. Do ikon jego stylu należą: luksusowy Heritance Kandalama (niedaleko Dambulli), cudownie wkomponowany w bujną roślinność, oparty na kolumnach, niemal zawieszony na skałach, oraz Jetwing Lighthouse,otoczony palmowym ogrodem,stojący na wzniesieniu przy plaży niedaleko Galle. Projekty Bawy charakteryzują się połączeniem minimalizmu z wytwornością wzornictwa kolonialnego, harmonijnym wtopieniem w przyrodę, dużymi przestrzeniami i ekologicznymi rozwiązaniami.

W większości hoteli lankijskich panuje kameralna atmosfera, w ich ofercie nie znajdziemy typowych rozrywek (poza występami folklorystycznymi), animacji, głośnej muzyki. Rekompensuje to błoga cisza, autentyczny kontakt z naturą i możliwość korzystania z dobroczynnych zabiegów ajurwedyjskich. 

 

Królestwo słoni

Spośród licznych terenów chronionych na Cejlonie warto wybrać się np. do Parku Narodowego Yala (Yala National Park), w którym żyją na wolności m.in. lamparty, słonie, krokodyle, dzikie świnie, antylopy, bawoły, małpy, olbrzymie wiewiórki, 215 gatunków ptaków i mnóstwo kolorowych motyli. U wejścia do niego stoi pomnik ofiar tsunami, ufundowany przez rząd japoński. Pamiętnego ranka 26 grudnia 2004 r. pogoda była cudowna, panowała tajemnicza cisza, którą przerwał ryk słoni i niepokojący świergot tysięcy ptaków. Pędzące przed siebie stada zapowiadały coś niecodziennego. Jeden z przewodników intuicyjnie podążył za nimi z turystami. Inna grupa, nie zważając na ostrzeżenia, pojechała w odwrotnym kierunku, do restauracji nad brzegiem Oceanu Indyjskiego. Ogromne fale wdarły się 3 km w głąb parku. Zginęło ok. 250 osób (w większości japońskich turystów), kempingi zostały zrównane z ziemią. Uratowali się ci, którzy zaufali instynktowi zwierząt. Wyczuły one nadchodzącą katastrofę i w porę schroniły się w głębi wyspy. Dziś Yala to znów najczęściej odwiedzany rezerwat dzikiej przyrody na Cejlonie, pełen bogactwa fauny i flory, ulubiony cel wypraw safari.

Królami zwierząt na Sri Lance są niewątpliwie słonie. Obdarza się je wielkim szacunkiem, co widać choćby podczas kolorowych świąt religijnych, kiedy barwnie przystrojone paradują na czele procesji. Jednocześnie słonie wykorzystuje się przy pracach polowych, transporcie drewna z dżungli, a także do przewożenia turystów. Mieszkańcy wyspy troszczą się jednak o te wielkie ssaki w wyjątkowy sposób. W miejscowości Pinnawala (Pinnawela) działa rządowy przytułek Pinnawala Elephant Orphanage, do którego trafiają osobniki chore, osierocone lub okaleczone. Obecnie stado liczy prawie 80 sztuk w różnym wieku – od sędziwych 70-latków po maluchy, które (ku uciesze turystów) karmione są mlekiem z butelki. Wspaniałe widowisko stanowi kąpiel grupy słoni w rzece. Podczas niej trąbią, wachlują się uszami i oblewają nawzajem strumieniami wody. Cały ten spektakl rozgrywa się na tle niebieskiego nieba i zielonych, malowniczych wzgórz. To świetna okazja do zrobienia doskonałych zdjęć.

 

Okruchy historii

Najważniejsze ślady bogatej historii Sri Lanki znajdują się w tzw. Trójkącie Kulturowym, między trzema dawnymi stolicami syngaleskimi. Najstarszą z nich jest Anuradhapura, po której pozostały imponujące ruiny pałaców (w tym 1600 kolumn Pałacu Spiżowego), parków królewskich, świątyń i starożytnych zbiorników na deszczówkę. Stanowi ona nie tylko ważny ośrodek archeologiczny, lecz także cel pielgrzymek ze względu na położone tu sanktuarium ze świętym drzewem Jaya Siri (Sri) Maha Bodhi – Bo (najstarsze na świecie, liczące sobie ponad 2260 lat). Według tradycji wyrosło ono ze szczepu figowca pagodowego, pod którym Siddhartha Gautama osiągnął stan oświecenia, aby od tej pory być nazywanym Buddą. 

                                                                                                                 FOT. SRI LANKA TOURISM

Późniejsza stolica Syngalezów Polonnaruwa była metropolią z cytadelą, okazałym pałacem i Vatadage, czyli Okrągłą Świątynią, z rzeźbionymi tarasami. Zadziwia w niej nowoczesny jak na tamte czasy system wodny: baseny, łaźnie, sztuczne jezioro i kanały, nawadniające pobliskie pola. Zdumienie budzą też ogromne posągi Buddy wykute w granitowej skale.

Nieopodal, w mieście Dambulla, odkryjemy kompleks wspaniałych jaskiniowych świątyń z figurami twórcy buddyjskiej religii i malowidłami przedstawiającymi historię buddyzmu, z których najstarsze mają prawie 2 tys. lat. Ze szczytu skały roztacza się panorama na górzystą okolicę. Przez cały czas towarzyszą nam żyjące tu makaki, które z zaciekawieniem spoglądają na turystów. 

Trzecia i ostatnia stolica państwa syngaleskiego to Kandy, położona malowniczo pośród gór i ogrodów nad brzegiem jeziora. Dziś jest centrum kulturalnym i religijnym kraju, świętym miejscem buddystów z całego świata. To tutaj znajduje się świątynia z niezmiernie ważną dla nich relikwią (zębem Buddy, ukrytym w kilku złotych szkatułkach za ozdobnymi zasłonami), zwana Sri Dalada Maligawa (Świątynią Zęba).   

Zdumiewającą pamiątką przeszłości są otoczone dżunglą ruiny pałacu obronnego,  wzniesionego w V w. przez króla Kassapę I na 200-metrowej „Lwiej Skale” (Sigiriya). Jej nazwa pochodzi od olbrzymich lwich łap wyrzeźbionych u wejścia do twierdzy. Na szczyt wiodą żelazne schodki. W połowie drogi zobaczymy skalne freski przedstawiające powabne i zmysłowe kobiety z haremu królewskiego. Spośród 500 malowideł zachowało się do dziś kilkanaście, których nie zniszczył ani czas (1500 lat!), ani wilgoć, ani wysoka temperatura. Półnagie damy o smukłych taliach, z kwiatami we włosach i klejnotami na szyi, wyłaniają się jak nimfy z obłoków. I znów, jak zresztą często podczas wizyty na Cejlonie, mamy nieodparte wrażenie, że naprawdę blisko stąd do raju…

  FOT. SRI LANKA TOURISM

AJURWEDA

Ta dziedzina medycyny naturalnej narodziła się na południu Indii 5000 lat temu i szybko przedostała się na Cejlon. Do dziś stosowana jest na wyspie w niemal niezmienionej postaci. Terapie dobiera lekarz (masaże udrażniające kanały energetyczne, kąpiele, napary, okłady, łaźnie parowe, diety, gimnastykę, jogę i inne). Na Sri Lance działają przychodnie, szpitale i kliniki ajurwedyjskie, a także profesjonalne ośrodki w hotelach, jak choćby wielokrotnie nagradzany Jetwing Ayurveda Pavilions w Negombo. Zabiegi przeprowadza się w jego ogrodach i centrum terapeutycznym, goście uczą się tutaj zdrowego gotowania, słuchają wykładów, wypoczywają. Na wyspie znajdują się 22 hotele ajurwedyjskie, pozostałe ośrodki wyposażone są w gabinety Ajurwedy, salony SPA & Wellness.      

 

 

 

 

Artykuły wybrane losowo

Kolory i smaki RPA

MARIUSZ KAPCZYŃSKI
redaktor naczelny portalu Vinisfera.pl

<< Nawet najwybredniejszemu turyście uda się spędzić w tym niezmiernie barwnym zakątku świata niezapomniane wakacje. Czymkolwiek się interesuje, na pewno znajdzie to na południowym krańcu Afryki. Kapsztadzkie ulice przypomną mu o dawnych czasach, wybrzeża dwóch oceanów – Atlantyckiego i Indyjskiego – zachwycą surowością pejzaży, a dzikie zwierzęta nauczą pierwotnych praw natury. A gdy zmęczony nadmiarem wrażeń usiądzie, żeby chwilę odpocząć, kieliszek wyśmienitego południowoafrykańskiego wina wprawi go w błogi nastrój satysfakcji z odbytej podróży. >>

Więcej…

Peru i Boliwia – esencja kontynentu

ROMAN WARSZEWSKI

www.warszewski.info

 

FOT. MAREK ŁABA

<< Wysokie Andy i wilgotne lasy równikowe nie wydają się stwarzać sprzyjających warunków do życia dla człowieka. A jednak na dzisiejszej peruwiańskiej i boliwijskiej ziemi przez setki lat mieszkali ludzie. Musieli więc znaleźć tutaj coś, co przekonało ich do osiedlenia się w tym zakątku świata i uczynienia z niego swojego domu. Odpowiedzi na pytanie, co to takiego, spróbujemy poszukać wspólnie w bieżącym wydaniu magazynu „All Inclusive”. >>

Jeśli ktoś jedzie do Ameryki Południowej po raz pierwszy, to za cel podróży powinien obrać właśnie Peru i Boliwię. Jeżeli planuje wielokrotnie powracać na ten pasjonujący kontynent, jego wybór – paradoksalnie – powinien być taki sam.

Więcej…

Malta – kraina cudów

AGNIESZKA KAMIŃSKA

<< Mozaika wielu kultur czyni Maltę jednym z najciekawszych miejsc na urlop dla miłośników historii, architektury i sztuki. Dzięki znakomitym warunkom do uprawiania rozmaitych aktywności odnajdą się tutaj również amatorzy sportów wodnych, plażowicze, zakochane pary i spragnieni wrażeń imprezowicze. To niezmiernie ciekawy kraj. Każdego roku odwiedzają go prawie 2 mln turystów. Ze względu na swoje specyficzne położenie archipelag ten stanowił przez wieki wyjątkowe miejsce, w którym spotykały się i mieszały ze sobą wpływy europejskie, afrykańskie i azjatyckie.>>

 

Gwiaździsty Fort św. Elma na końcu półwyspu Sciberras w Valletcie

© VIEWINGMALTA.COM

 

Wyspy Maltańskie leżą na Morzu Śródziemnym na wysokości Tunezji. Trzy największe – Malta, Gozo i Comino – są zamieszkałe. Archipelag należy do jednego z najmniejszych krajów Europy (316 km² powierzchni i ok. 450 tys. ludności), czyli Republiki Malty. Jej stolicą jest Valletta.

Łagodny klimat wysp sprawia, że warto je odwiedzić nie tylko w sezonie letnim. Słońce świeci tu przez mniej więcej 300 dni w roku. Dlatego to znakomite miejsce na zorganizowanie np. wyjazdu majowego.

 

PODRÓŻ W CZASIE

Według jednej z teorii Malta zawdzięcza swoją nazwę Fenicjanom (wywodzi się ją od fenickiego słowa maleth oznaczającego „przystań” lub „port”), którzy zaczęli przybywać na wyspę ok. 800–700 r. p.n.e. Jednak początki cywilizacji w tej części Europy sięgają 5200 lat p.n.e., a pierwszymi osadnikami na archipelagu byli mieszkańcy pobliskiej Sycylii. Największymi tutejszymi ciekawostkami archeologicznymi są budowle megalityczne. Te prehistoryczne obiekty po prostu trzeba zobaczyć.

Jednym z nich jest kompleks Ġgantija znajdujący się na Gozo. Należy on do najstarszych budowli na świecie – ma ok. 1 tys. lat więcej niż słynne piramidy w egipskiej Gizie (eksperci szacują, że powstał między 3600 a 3200 r. p.n.e.). Z daleka przypomina nieco kamienny krąg Stonehenge, choć z pewnością trafia tu o wiele mniej turystów niż pod Salisbury w południowej Anglii. Ġgantija razem z kompleksami Tarxien, Ħaġar Qim, Mnajdra, Skorba i Ta’ Ħaġrat na Malcie została wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Niewątpliwą atrakcją dla osób zainteresowanych prehistorią jest też podziemne Hypogeum Ħal-Saflieni w miejscowości Paola. Wiedzę na temat dziejów archipelagu można pogłębić w Narodowym Muzeum Archeologicznym (National Museum of Archaeology) w Valletcie.

Miłośnicy architektury będą Maltą zachwyceni. Przez kolejne stulecia mieszały się tu wpływy różnych kultur. Fenicjanie, Kartagińczycy, Rzymianie, Arabowie, Normanowie – wszyscy oni pozostawili po sobie ślady w postaci budynków sakralnych i użyteczności publicznej. Wyjątkowo duże znaczenie w dziejach wyspy miał okres panowania zakonu joannitów (1530–1798). Po osiedleniu się na Malcie przyjęli oni nazwę kawalerów maltańskich. Do dziś zachowały się wzniesione przez nich niegdyś masywne fortyfikacje (ze słynnym Fortem św. Elma w Valletcie), charakterystyczne mury miejskie i liczne świątynie.

 

KRAJ KOŚCIOŁÓW

Pierwsze, co zauważa się po przybyciu do tego niewielkiego wyspiarskiego państwa, to fakt, że jest tutaj bardzo jasno i świetliście. Wysokie kamienice ozdobione kolorowymi drewnianymi balkonami, mury miast, forty i kościoły zbudowane są z piaskowca, który doskonale odbija promienie słoneczne i pięknie kontrastuje z błękitem nieba.

Malta to wyspa świątyń. Kościołów katolickich znajduje się na niej podobno tyle, ile dni ma rok. Budowle sakralne górują nad miastami i wioskami. Najsłynniejszą z nich jest XVI-wieczna Konkatedra św. Jana w Valletcie – jej wnętrze uchodzi za jeden z najlepszych przykładów stylu barokowego w Europie. Pielgrzymują do niej tłumnie również miłośnicy sztuki, m.in. ze względu na obraz włoskiego malarza Caravaggia z 1608 r. Ścięcie św. Jana Chrzciciela.

Do ciekawszych obiektów sakralnych na Malcie należy także Rotunda w Moście, czyli neoklasycystyczny Kościół Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny z lat 1833–1860. Jest on wzorowany na rzymskim Panteonie, a wewnętrzna średnica jego kopuły wynosi ponad 37 m. W zakrystii znajduje się replika niemieckiej bomby, która została zrzucona w czasie II wojny światowej na świątynię i nie wybuchła, co uznano za cud.

Również Gozo znaczą liczne kościoły. Duże wrażenie robi Bazylika Ta’ Pinu – jej wyniosły gmach wyrasta pośrodku niczego w pobliżu miejscowości Għarb. Ze względu na odnotowane w niej cuda świątynia ta jest celem pielgrzymek katolików.

Turyści zainteresowani zwiedzaniem miast najlepiej będą się czuli w stolicy Malty. Vallettę wypełniają zabytki – na jej niewielkim obszarze (zaledwie 0,8 km2) znajduje się ich aż 320. Nic więc dziwnego, że w 1980 r. została ona wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO.

  

Przepiękne, bogato zdobione wnętrze Konkatedry św. Jana w Valletcie

© VIEWINGMALTA.COM

 

SACRUM I PROFANUM

Maltańczycy uchodzą za jeden z najbardziej religijnych narodów w Europie. Katolicyzm jest w ich kraju religią państwową, a prawie 90 proc. mieszkańców deklaruje praktykowanie wiary. Co ciekawe, w języku maltańskim, spokrewnionym z arabskim, na określenie Boga używa się słowa Alla. Ze względu na dużą liczbę miejsc kultu religijnego wyspy, a szczególnie Gozo, są celem pielgrzymów z całej Europy. Na trasie pielgrzymki nie może zabraknąć m.in. drogi krzyżowej z figurami naturalnej wielkości, znajdującej się na wzgórzu Ta’ Għammar (tuż obok wspomnianej już Bazyliki Ta’ Pinu), czy 12-metrowej kopii posągu Chrystusa Odkupiciela z brazylijskiego Rio de Janeiro, wznoszącej się nad miejscowością Żebbuġ.

Maltańska religijność sprawia wrażenie bardzo radosnej, a kult świętych często manifestuje się tu w postaci fiest, podczas których sacrum przeplata się z profanum. Jedną z okazji do świętowania jest dzień patrona miejscowości lub kościoła. Świątynie ozdabia się wtedy kolorowymi lampkami i girlandami, odbywają się uroczyste procesje, a wieczorem odpalane są sztuczne ognie. Do najhuczniej obchodzonych uroczystości należy wspomnienie rozbicia się okrętu ze św. Pawłem na pokładzie u wybrzeży Malty (10 lutego).

Wydarzeniem, które przyciąga rzesze turystów, jest obchodzony zimą widowiskowy karnawał. Przez kilka dni ulice miast wypełnia wówczas kolorowy tłum w fantazyjnych przebraniach, a festyny trwają do białego rana. Zwieńczenie tego radosnego okresu stanowi Grand Finale na St. Anne’s Street we Florianie z paradą z platformami i pokazem fajerwerków. Karnawał hucznie obchodzi się także w Nadur na Gozo.

Malta jest również wyspą kultury. Przez cały rok organizuje się na niej dziesiątki ważnych wydarzeń kulturalnych. W maju odbywa się Malta World Music Festival, w czerwcu – Valletta Film Festival, a w lipcu – Malta International Arts Festival (w 2018 r. rozpoczyna się 29 czerwca), łączący sztuki wizualne z tańcem, operą, teatrem i filmem i przyciągający artystów z całego świata. Lato to też okres plenerowych imprez muzycznych. Wśród najbardziej znanych należy wymienić Isle of MTV (Wyspę MTV), wielki koncert muzyki pop we Florianie, na którym każdego roku bawi się ok. 50 tys. ludzi.

Na 2018 r. zaplanowano wyjątkowo dużo wydarzeń kulturalnych, ponieważ Valletcie (oraz holenderskiemu Leeuwarden) na ten czas nadano tytuł Europejskiej Stolicy Kultury. Motywami przewodnimi imprez, wystaw, spektakli, pokazów ulicznych i koncertów odbywających się w stolicy Malty są m.in. wyspiarskość, barok i podróże oraz kulturowe partnerstwo z Japonią. Szczegółowy program dostępny jest na stronie internetowej www.valletta2018.org.

 

Radosny, wielobarwny pochód karnawałowy

© VIEWINGMALTA.COM

 

RAJ DLA PLAŻOWICZÓW

Choć archipelag może być idealnym miejscem do odkrywania dziedzictwa europejskiej kultury, to letnie temperatury, dochodzące nawet do 40°C, nie zachęcają do zwiedzania. W tym czasie zjeżdżają tu plażowicze i miłośnicy sportów wodnych. Linia brzegowa Malty ma ok. 197 km długości i jest ukształtowana w urozmaicony sposób. Na wybrzeżu kraju znajdują się wysokie klify i idealne do nurkowania czy snorkelingu spokojne zatoczki, a także kilka zachęcających do odpoczynku piaszczystych plaż i malowniczych półwyspów. Ze względu na panujący w okresie letnim upał, którego nie łagodzi ciepły i często porywisty wiatr, turyści i miejscowi szukają choćby chwilowego ochłodzenia w przejrzystym Morzu Śródziemnym, co nie zawsze się udaje, ponieważ w sierpniu temperatura wody potrafi wynosić nawet 30°C. Mimo to w sezonie trzeba być przygotowanym na tłumy wczasowiczów. Dlatego przy planowaniu podróży na Maltę warto rozważyć wyjazd na wiosnę lub jesień. Na plażach jest w tych okresach nieco luźniej, choć bywa wtedy bardzo ciepło. Znawcy tematu twierdzą, że na plażowanie najlepiej wybrać się na archipelag w październiku (woda wciąż ma wówczas powyżej 20°C).

Najwięcej amatorów kąpieli słonecznych odwiedza północno-zachodnie wybrzeże Malty. Piaszczystych plaż jest na wyspie niewiele, dlatego w sezonie są one okupowane. Jedna z najsłynniejszych to Golden Bay, usytuowana niedaleko popularnego wakacyjnego kurortu Mellieħa. Dużo większy spokój panuje w rejonie położonej na południe stąd zatoki Għajn Tuffieħa (Għajn Tuffieħa Bay). Wieczorem warto wdrapać się na stojącą na klifie starą wieżę obronną z 1637 r., ponieważ można tu podziwiać jedne z najpiękniejszych zachodów słońca na Malcie. Bardziej kameralnie jest w ukrytej między skałami niewielkiej Rajskiej Zatoce (Paradise Bay). Jej nazwa znakomicie do niej pasuje. Piasek pokrywa też brzegi leżącej na północy zatoki Armier (Armier Bay), gdzie udają się głównie młodzi ludzie.

Jeden z cudów natury na archipelagu (i od czasu zawalenia się Lazurowego Okna na Gozo w marcu 2017 r. chyba najchętniej fotografowane przez turystów miejsce) stanowi cieśnina Błękitna Laguna pomiędzy wyspami Comino i Cominotto. Jej krystalicznie czyste wody w niezwykłym odcieniu turkusu podziwia rocznie ok. 20 tys. osób.

Ci, którym nie zależy na piaszczystej plaży, mają na Malcie zdecydowanie większy wybór pięknych zakątków, ponieważ wybrzeże kraju jest w dużej mierze skaliste. Wspaniale prezentuje się m.in. miasto Saint Paul’s Bay z zacumowanymi łódkami, palmami rosnącymi na brzegu i ciągnącą się wzdłuż niego promenadą. Pewnie nie wszyscy opalający się na skałach turyści wiedzą, że leżą na pozostałościach murów obronnych wybudowanych przez kawalerów maltańskich w XVIII w. Na tych, którym znudzi się plażowanie lub chcą chwilę odpocząć od słońca, czekają pobliskie Narodowe Akwarium Malty (Malta National Aquarium) i kasyno (Oracle Casino).

Na Malcie znajduje się również sporo wodnych atrakcji dla dorosłych i dzieci. Na północnym wybrzeżu wyspy w pobliżu miejscowości Naxxar warto odwiedzić Mediterraneo Marine Park, w którym odbywają się pokazy z udziałem delfinów i uchatek patagońskich. Obok działa Splash & Fun Water Park z basenami ze sztuczną falą i zjeżdżalniami.

 

DLA AKTYWNYCH

Podczas gdy jedni wylegują się na plaży, inni wolą spędzać urlop aktywnie. Malta jest wręcz stworzona do tego typu wypoczynku, a zwłaszcza uprawiania sportów wodnych. W okolicznych przejrzystych wodach można pływać i nurkować, na tworzących się na nich falach spróbować swoich sił w surfingu.

Rejon archipelagu to jedno z najpopularniejszych miejsc do nurkowania w Europie. Na wyspach funkcjonuje ok. 60 profesjonalnych baz nurkowych, a wokół na dnie Morza Śródziemnego leży kilkadziesiąt zatopionych statków. Nurkowie eksplorują tu także jaskinie, np. Blue Hole na Gozo czy Blue Grotto na Malcie. Największe maltańskie centra nurkowe znajdują się we wspomnianej już miejscowości Saint Paul’s Bay. Poza tym popularnością cieszy się też zatoka Dwejra (Dwejra Bay) na Gozo. Na archipelagu wielu turystów próbuje również snorkelingu np. w takich miejscach jak Għar Lapsi na południu Malty oraz w zatokach na Gozo: Hondoq, Xwejni i Xatt l-Ahmar.

Okolicę wysp wybierają bardzo często także amatorzy żeglarstwa. Bez problemu można tutaj znaleźć firmę zajmującą się czarterem jachtów i łodzi. Najstarsza marina na Malcie znajduje się w miejscowości Msida (720 miejsc) i jest wymieniana wśród najlepszych w basenie Morza Śródziemnego. Na zainteresowanie zasługują również przystanie w St. Julian’s i Birgu (Vittoriosie). Popularne wśród turystów są rejsy dookoła trzech wysp: Malty, Gozo i Comino, a także wycieczki motorówką czy rekreacja na rowerach wodnych. Odnajdą się tu też miłośnicy wędkowania (wymagane jest pozwolenie na połów).

Ze względu na skaliste wybrzeże Malta idealnie nadaje się do uprawiania wspinaczki skałkowej. Zwolennicy mniej ekstremalnych wrażeń mają do wyboru dyscypliny sportowe z brytyjską tradycją, takie jak golf lub krykiet, których centrum znajduje się w miejscowości Marsa (Royal Malta Golf Club i Marsa Sports Club). Gozo można z kolei zwiedzać w siodle (przejażdżki oferują m.in. stadniny w miejscowości Xagħra) albo rowerem (ze względu na ukształtowanie terenu przyda się dobra kondycja).

 

Popeye Village – wioska złożona z 19 budynków

© VIEWINGMALTA.COM/SEREN OZCAN

 

ŚLUB W WIOSCE POPEYE’A

Piknik na plaży, zwiedzanie winnic, wieczorny rejs dookoła Comino z kolacją na pokładzie jachtu czy spacer po promenadzie w Sliemie – to tylko niektóre z licznych atrakcji dla zakochanych par. Urokliwe uliczki w Valletcie aż się proszą o to, żeby się w nich zgubić i odkrywać miejsca, w których czas się zatrzymał i o których nie piszą w przewodnikach. Malta jest idealnym celem na romantyczny weekend we dwoje, podróż poślubną albo organizację ślubu w niecodziennej scenerii, jak choćby w słynnej wiosce marynarza Popeye’a (Popeye Village) lub XVII-wiecznej wieży obronnej Dwejra na Gozo.

Nie ma też nic bardziej magicznego niż wschód albo zachód słońca oglądany w położonej ok. 10 km na południowy wschód od Valletty niewielkiej rybackiej miejscowości Marsaxlokk. Zacumowane w porcie tradycyjne maltańskie łodzie zwane luzzu są pomalowane na intensywne kolory. Na dziobie zdobią je oczy, które mają chronić rybaków udających się na połów. Te charakterystyczne łodzie same w sobie stanowią atrakcję turystyczną. Ślubna sesja zdjęciowa w tym miejscu to świetna pamiątka z Malty.

Zakochanym spodoba się także w Mdinie. Ta dawna maltańska stolica (do 1530 r.), założona ok. VIII w. p.n.e. przez Fenicjan jako warowna osada (pod nazwą Maleth), nazywana bywa cichym miastem, dlatego że jej otoczoną murami najstarszą część zamieszkuje jedynie 300 osób i jest ona zamknięta dla ruchu pojazdów. Mdina znajduje się w centrum Malty, zbudowano ją na wzgórzu. Podczas przechadzki jej wąskimi uliczkami warto przyjrzeć się architektonicznym detalom na fasadach budynków, wykonanym z kamienia, drewna lub popularnej tu ceramiki. Widok z usytuowanego na murach tarasu kawiarni „Fontanella® Tea Garden” należy do najbardziej spektakularnych na wyspie.

Nowożeńcy mogą korzystać ze zróżnicowanej bazy noclegowej. Do wyboru mają luksusowe apartamenty w miejskich pałacach, kameralne hotele na obrzeżach miejscowości czy rustykalne domy z prywatnym basenem (np. na Gozo).

 

JAK W FILMIE

Malta leży co prawda daleko od Los Angeles, ale szanse na spotkanie hollywoodzkiej gwiazdy są na niej zaskakująco duże. To tutaj Robin Williams prężył muskuły jako Popeye, Brad Pitt walczył pod Troją, a Ridley Scott kręcił sceny do swojego oscarowego Gladiatora. Według wyliczeń pomiędzy 1925 a 2017 r. wyspa była planem dla ok. 120 produkcji.

Miłośnikom kina dużą przyjemność sprawia odnajdywanie miejsc, gdzie powstawały ich ulubione filmy. Najbardziej rozreklamowaną filmową atrakcją na Malcie jest bez wątpienia Wioska Popeye’a (Popeye Village) w zatoce Anchor (Anchor Bay). Przyciąga ona głównie rodziny z dziećmi i choć ma zdecydowanie komercyjny charakter, warto ją odwiedzić.

Wielu twórców uległo czarowi Mdiny, która odgrywała nawet Rzym w filmie Hrabia Monte Christo z 2002 r. Chętnie przyjeżdżają tu również fani popularnego serialu Gra o tron. W pobliżu bramy miasta kręcono sceny przedstawiające wydarzenia dziejące się w Królewskiej Przystani (King’s Landing) w pierwszym sezonie produkcji.

Z kolei w Valletcie, w pobliżu Fortu św. Elma, powstawały zdjęcia do filmów Midnight Express i World War Z (z Bradem Pittem w roli głównej). Stolica Malty grała także m.in. francuską Marsylię we wspomnianym już Hrabi Monte Christo. Upodobał ją sobie poza tym Ridley Scott, któremu posłużyła za plan filmowy do ujęć prezentujących starożytny Rzym w Gladiatorze. Niestety, z pracą nad tą nagradzaną produkcją wiąże się pewna smutna historia. Jeden z aktorów, Anglik Oliver Reed, w przerwie między zdjęciami poszedł do pubu na drinka i… zmarł w nim na atak serca. Aby uczcić pamięć o nim, lokal został nazwany „Ollie’s Last Pub”.

Na dużym ekranie można było też oglądać ulubioną atrakcję turystów, czyli Błękitną Lagunę. Kręcono tu sceny do filmów Helena Trojańska ze Sienną Guillory i Rejs w nieznane z Madonną.

 

NAUKA I ZABAWA

Malta uzyskała niepodległość 21 września 1964 r. (jednak przez kolejne 10 lat jej królową pozostawała Elżbieta II). Wcześniej była kolonią brytyjską (od 1813 r., a od 1800 r. – brytyjskim protektoratem, oficjalnie częścią Królestwa Sycylii). Pozostałościami po tej przeszłości są charakterystyczne czerwone budki telefoniczne na ulicach, ruch lewostronny i język angielski, który obok maltańskiego pełni funkcję języka urzędowego. Wiele osób odwiedza Maltę i Gozo, aby doskonalić swoje umiejętności językowe. Kursy angielskiego ma w swojej ofercie ponad 40 miejscowych szkół, w których pracują wykwalifikowani nauczyciele, pochodzący najczęściej z Wysp Brytyjskich.

Po dniu spędzonym na nauce warto wieczorem nieco się rozerwać. Na Malcie znajduje się wiele odpowiednich do tego klubów. Nie bez powodu organizuje się tu wypady na wieczory kawalerskie i panieńskie, a także wyjazdy motywacyjno-integracyjne dla firm. W ciągu dnia można odpocząć w licznych komfortowych hotelach z centrami spa i wellness, wybrać się na przejażdżkę piętrowym imprezowym autobusem, pojeździć jeepem po Gozo, przyjrzeć się wyspom od strony wody (podczas rejsu łodzią) albo z góry (w trakcie lotu helikopterem).

Wieczorem koniecznie trzeba pojechać do St. Julian’s, nazywanego sin city („miastem grzechu”), gdzie przy Dragonara Junction i ulicy Santa Rita Steps toczy się nocne życie Malty. Popularnym rozrywkowym kurortem jest również Buġibba w Saint Paul’s Bay. Wiele osób kończy imprezę nad ranem na Strait Street w Valletcie, ulicy nazywanej niegdyś The Gut (ang. „jelito”, „flak”). Dla większych grup organizowane są też wieczory z tradycyjnymi daniami kuchni maltańskiej i oprawą zespołu muzycznego, grającego folkowe piosenki i współczesne hity.

 

NIE TYLKO KRÓLIK

Maltańska mieszanka kulturowa ma swoje odzwierciedlenie także w sztuce kulinarnej tego kraju. W miejscowej kuchni odnaleźć można zarówno wpływy sycylijskie (pizza, makarony), jak i brytyjskie (fish and chips). Jednak za największy przysmak uchodzi tu potrawka z królika, najczęściej serwowana w sosie z wina. Jedna ze stołecznych restauracji szczyci się tym, że w swoim menu posiada wersję tego dania, którą słynny brytyjski kucharz Jamie Olivier uznał za najlepszą na Malcie.

Ci, którzy za mięsem nie przepadają, mogą cieszyć się potrawami z różnorodnych ryb i owoców morza. Większość tych ostatnich, jak np. omułki, jest importowana z Włoch. Miejscowy specjał stanowi zupa rybna aljotta z dużą ilością czosnku. Turystom radzi się unikać jedzenia niektórych gatunków ryb, m.in. morszczuka, miecznika (włócznika) czy soli, ponieważ są zagrożone wyginięciem. Świeże ryby można kupić codziennie na targu w Marsaxlokk.

Jeśli mamy ochotę przekąsić coś na szybko, powinniśmy zdecydować się na pastizzi – chrupiące pierożki z ciasta francuskiego nadziewane aromatyczną ricottą lub groszkowym musem, a także arancini – smażone kulki ryżowe z serem i mięsem. Malta słynie z deserów, więc na koniec posiłku warto spróbować np. ciastek kannoli nadziewanych ricottą o różnych smakach albo tradycyjnego ciasta z figami, miodem i rodzynkami. Na głównej ulicy w Valletcie (Republic Street, Triq ir-Repubblika) koniecznie trzeba zjeść lody o fantazyjnym kształcie z lodziarni „Amorino”.

Na archipelagu pije się sporo wina, ale importuje się je głównie z Włoch. Lokalne produkty mają oznaczenie IGT Maltese Islands i DOK Malta lub DOK Gozo. Niestety, rzadko które zachwycają smakiem. Największe i najbardziej znane winnice to Marsovin (założona w 1919 r.) i Meridiana (istniejąca od 1987 r.). Malta nie jest jednak typowym celem wypraw enoturystycznych. Kto chce zapoznać się z miejscowymi tradycjami winiarskimi, może wybrać się na zwiedzanie winnicy połączone z degustacją. Oprócz wina Maltańczycy piją lokalne sznapsy, jak anyżowy likier anisette czy likier cytrynowy z Gozo.

Pragnienie najlepiej gasi piwo Cisk i bezalkoholowy, gazowany napój pomarańczowo-ziołowy Kinnie. Ten ostatni zwykle albo przypada komuś do gustu, albo zupełnie mu nie podchodzi. To zupełnie inaczej niż w przypadku Malty – w niej można się tylko zakochać.

Wydanie Wiosna 2018