MARTA I WOJTEK DROZDOWSCY

 

Turystyka jest trzecim najważniejszym sektorem gospodarki Peru, zaraz po górnictwie i rybołówstwie. Kraj ten stanowi obecnie najchętniej odwiedzane państwo Ameryki Południowej. Machu Picchu, jezioro Titicaca czy rysunki z płaskowyżu Nasca (Nazca) są znane na całym świecie. Co tak naprawdę przyciąga tu co roku ponad dwa miliony turystów? Czy da się jeszcze w tym zgiełku odnaleźć ducha starożytnych Inków?

Gdy w 2007 r. Machu Picchu ogłoszono jednym z siedmiu nowych cudów świata, stało się jasne, że ta malownicza cytadela zmieni się szybko w największą atrakcję Peru. Od tego czasu obserwuje się tu zwiększony napływ turystów z całego świata. Warto jednak zdawać sobie sprawę z tego, że  państwo Peruwiańczyków to nie tylko słynne Machu Picchu. Ten wyjątkowo interesujący i piękny kraj oferuje zdecydowanie więcej. Swoim nieprzebranym bogactwem przyciąga rzesze ludzi, zapewniając im moc niezapomnianych wrażeń i przeżyć. Imponujące góry, wiecznie zielone lasy deszczowe, pływające wyspy na jeziorze Titicaca, wspaniałe plaże, monumentalne inkaskie miasta i twierdze, a przy tym unikatowe stroje, kultura i kuchnia – oto, co stanowi o magii Peru.

 

Ten zakątek świata zawsze przyciągał podróżników. Na początku XVI w. pojawili się na tych terenach awanturnicy, dzisiaj znani jako konkwistadorzy, szukający metali szlachetnych. Jeśli ktoś uważa, że czasy gorączki złota minęły tu bezpowrotnie, to nie może się bardziej mylić. Właśnie dziś, w związku z najwyższą od lat ceną tego kruszcu, w południowo-wschodniej części Peru dzień i noc w pocie czoła pracują poszukiwacze skarbów. Przy pomocy pomp ssących i innych urządzeń wypłukują błyszczące ziarenka z piasku rzecznego. Jednak dla prawdziwego podróżnika cenniejsza nawet od skrzyni inkaskiego złota bywa niezapomniana przygoda.

 

Kraina wiecznie żywych legend

Peru jest krajem o wyjątkowo bogatej i tajemniczej historii. Wiemy, że Inkowie, Synowie Słońca, stworzyli tu najpotężniejsze imperium w Ameryce, ale dlaczego tak łatwo ulegli garstce Hiszpanów? Czym są pradawne linie w Nazca? Jakie znaczenie w dawnym królestwie miało Machu Picchu?

W 1995 r. amerykański naukowiec i podróżnik Johan Reinhard na stokach góry Ampato w Andach Środkowych odkrył zwłoki nastoletniej córki jednego z inkaskich gubernatorów (nazwano ją Juanitą, Damą z Ampato lub Lodową Dziewczynką), która ok. 500 lat wcześniej została złożona w ofierze. W 2010 r. archeolodzy na terenie stanowiska archeologicznego Pachacámac koło Limy znaleźli zmumifikowane psy i ciało dziecka. Co ciekawe, jeszcze dziś tutejsi Indianie czczą mumie. Pasterze wierzą, że patronują one ich stadom, dlatego też składają im ofiary z liści koki oraz bimbru. Właśnie ten zwyczaj pomógł zrozumieć odkrycie z czasów Inków.

Gdy po raz pierwszy przyjechaliśmy do Peru, na każdym kroku opowiadano nam przeróżne tajemnicze historie. Widzieliśmy kamień, który zapoczątkował świat, krzew, z którego zrodziło się jakieś bóstwo, poznaliśmy ulubione danie najwyższego Inki, syna boga słońca. Myśleliśmy, że te opowieści sprzedawano po prostu głodnym wrażeń turystom. Nie od razu uświadomiliśmy sobie piękno i mistycyzm tego zakątka świata. Aby zrozumieć i naprawdę poczuć Peru, trzeba pozwolić sobie na chwilę zapomnieć o tym, co racjonalne, należy dać się ponieść wyobraźni, którą wspiera historia i mitologia…

Ile jeszcze tajemnic kryje się pod peruwiańską ziemią? Obecnie znajduje się tu największa liczba stanowisk archeologicznych na świecie. Jednak nadal odkryta została jedynie część świątyń i miast dawnego inkaskiego imperium. Kto wie, jak wiele niezwykłych miejsc, o których nie mamy dziś pojęcia, czeka jeszcze na terytorium Peru, aby ponownie ujrzeć światło dzienne...

 

Na kolorowym targowisku

Odmienność kulturowa i wierzenia Peruwiańczyków świadczą o ich bogatej przeszłości i silnym przywiązaniu do tradycji. Wiele zwyczajów i obrzędów odeszło w zapomnienie, jednak to, co zostało, wprawia w osłupienie nawet najbardziej wymagających podróżników. To właśnie niezwykła atmosfera miejsc związanych z Inkami nadaje Peru magiczny i niepowtarzalny charakter.

Inkaskiego ducha można poczuć na słynnym targu w miejscowości Písac (Pisaq, Pisao), położonej ok. 30 km od Cusco (Cuzco). Czas jakby się tu zatrzymał. Wąskimi uliczkami przeciskają się kobiety, ubrane w tradycyjne, barwne stroje ze spłaszczonymi od góry czepkami lub wzorzystymi chustami. Podobno po wzorach nakrycia głowy rozpoznaje się, z którego regionu pochodzi jego właścicielka. W koszach leżą różne odmiany ziemniaków, kukurydza w wielu kolorach, nieznane turystom owoce i przyprawy. Obok stoisk z warzywami handlarze rozkładają pamiątki, ceramikę, barwne tkaniny, figurki i amulety. Kupić tu można prawie wszystko: od prostych upominków z podróży po autentyczne (i również bardzo drogie) inkaskie antyki.

Kobiety sprzedające liście koki nadają temu miejscu niezwykły koloryt. Inkowie uważali tę roślinę za świętą i za jej pomocą komunikowali się z duchami przodków. Dziś częstuje się nią głównie w towarzystwie, podobnie jak u nas kawą. W Peru proponuje się turystom żucie liści koki, ponieważ może to im pomóc w przyzwyczajeniu organizmu do znacznych wysokości (przeciwdziałają m.in. zwiększaniu ilości płynu w płucach). Gwar, który panuje na bazarze, przywodzi na myśl wymianę towarów w czasach Inków, a my prawie wyczuwamy ich ducha wśród tych ludzi…

 

Peruwiańska przygoda

Szukającym mocnych wrażeń polecamy wycieczkę w głąb dżungli. Ten, kto choć raz zawita do tej zielonej krainy, będzie zawsze chciał do niej wrócić. Nieskażona ludzką obecnością przyroda swoją potęgą przyćmiewa wszelkie wytwory cywilizacji.  

Celem naszej wyprawy była wioska Santa Rosa de Huacaria w Parku Narodowym Manu. Po 14-godzinnej jeździe i pokonaniu tzw. drogi śmierci (wąski odcinek trasy z Cusco do miejscowości Pilcopata, praktycznie jednokierunkowy, zakończony z jednej strony przepaścią), z paki ciężarówki zeszliśmy na ziemię w strugach ulewnego deszczu... I choć warunki były trudne, uśmiechnęliśmy się na widok gigantycznych, kolorowych jak tęcza ar, z których Indianie podobno gotują rosół, tak jak my z kur.

Zapaleni odkrywcy powinni wyruszyć na wyprawę w poszukiwaniu nieznanych plemion. W Peru bez kontaktu ze światem zewnętrznym żyje przynajmniej 65 takich społeczności (po Brazylii i Nowej Gwinei to trzeci pod tym względem kraj na świecie). Jednak nawet jeśli nie odkryjemy żadnego z dzikich plemion, w dżungli czekają nas niezapomniane przeżycia. Pierwsza noc w hamaku pod bezkresnym, rozgwieżdżonym niebem warta jest wielogodzinnej przeprawy przez bujny zielony las. Wsłuchując się w muzykę świerszczy i tajemnicze odgłosy dżungli, możemy poczuć się częścią wspaniałej przyrody naszej planety.

 

Fletnia Pana i oryginalne przysmaki

Peruwiańczycy są bardzo przywiązani do tradycji i swoich siedlisk, rodzinnych stron, nie lubią zbyt często wyjeżdżać poza ich najbliższą okolicę. To sprawia, że tuż obok siebie współistnieją odmienne kulturowo społeczności. Każdy region posiada inne zwyczaje, stroje, historię, a nawet odrębną odmianę języka (keczua i ajmara).

To właśnie w Peru możemy posłuchać na żywo muzyki etnicznej, granej na dawnych instrumentach. W rejonie Cusco, gdzie znajduje się dawna stolica Inków, popularnością cieszy się charakterystyczna fletnia Pana (zampoña). Łagodna melodia z wyraźnym rytmem wprowadza wszystkich słuchaczy w nastrój melancholii.

To, co przyciąga tu turystów z całego świata, to również kuchnia. Peruwiańczycy kochają jedzenie pikantne lub słodkie. Za przysmak uchodzi np. ceviche (cebiche), czyli surowa ryba z sokiem z cytryny i limonki. Odważni smakosze także znajdą coś dla siebie – dania z mięsa lamy, alpaki, małpy czy też potrawy z owadami. Inkaskim przysmakiem jest natomiast... pieczona świnka morska (cuy)!

Mieszkańcy Peru mają również swój ulubiony napój gazowany – Inca Kolę, znaną też jako Złota Kola, gdyż charakteryzuje się mocno żółtym kolorem. W smaku przypomina bardzo słodką lemoniadę. Pije się ją wszędzie i zawsze, niezależnie od regionu. Znany na całym świecie alkohol typu brandy (winiak) produkuje się zaś w peruwiańskim mieście Pisco, skąd wywodzi się nazwa tego trunku.

Atrakcje Peru można by było wymieniać w nieskończoność… Bogata tradycja, różnorodność kulturowa, tajemnice Inków czy położenie w zachodniej części Ameryki Południowej nad Oceanem Spokojnym składają się niewątpliwie na przyciągający turystów wizerunek tego kraju. Wybierając się w podróż, warto jednak pamiętać, że w życiu są takie chwile, gdy serce zaczyna bić mocniej, a każdy szczegół zapada w pamięć na zawsze. Żadne słowa nie są w stanie opisać wrażenia, jakie robi Machu Picchu o wschodzie słońca, gdy wynurza się z otulającej go mgły, czy też trudu wędrówki przez amazońską dżunglę, uwieńczonego spotkaniem jej rodowitych mieszkańców, dla których to my jesteśmy atrakcją turystyczną. W Peru możemy odkryć samego siebie oraz emocje, o których istnienie nawet się nie podejrzewaliśmy. Mimo iż przeżycia z podróży po krainie Inków są niepowtarzalne, będziemy wracali w te strony, aby odkrywać wciąż nowe odcienie magii tego wyjątkowego południowoamerykańskiego państwa.


 

Artykuły wybrane losowo

12 najlepszych miejsc na wyjazdy rowerowe w Polsce i Europie

opracował:
JAKUB WASIAK

<< Moda na aktywny wypoczynek nadal ma się świetnie wśród Polaków. Szczególnie niektóre sposoby takiego spędzania wolnego czasu zyskały sobie dużą popularność w naszym kraju. Gdy nadchodzi wiosna, z garażów i piwnic wyciągamy jeden z ulubionych środków transportu na całym świecie – tani w eksploatacji, w pełni ekologiczny i łatwy do przewożenia rower. Nic tak nie poprawia samopoczucia po mroźnej zimie i jednocześnie nie wzmacnia kondycji fizycznej jak wycieczka jednośladem wśród przepięknych polskich i europejskich krajobrazów. >>

Więcej…

Wiele twarzy Panamy

1__Playa_San_Blas1.jpg

Rajska wysepka w archipelagu San Blas

©VISITPANAMA.COM

Mariusz Kozak-Zagozda


Według jednych teorii nazwa kraju pochodzi z języka Indian Cueva i znaczy „miejsce obfitości ryb”, zgodnie z innymi tłumaczy się ją na „obfitość motyli”. Najlepiej opisują go jednak słowa jednego z bohaterów powieści „Krawiec z Panamy”, autorstwa Anglika Johna le Carré: „Mamy wszystko, czego Bóg potrzebował, by stworzyć raj: żyzne ziemie, plaże, góry, dziką przyrodę, co krok drzewa pełne owoców, a wokół wspaniałych ludzi”. Jeśli więc macie przed oczami wizję idealnych tropików, najprawdopodobniej myślicie właśnie o Panamie.

Więcej…

Muli shani? Witajcie w Zambii!

NORBERT SKRZYŃSKI

 

8. etap sztafety śladami Kazimierza Nowaka wiódł przez Zambię – do słynnych wodospadów Wiktorii (Victoria Falls) na rzece Zambezi. Jakie było pierwsze wrażenie jego uczestników po dotarciu do tego południowoafrykańskiego kraju? Wszyscy odpowiadają zgodnie: Zambia jest cudowna! Tutejsi kierowcy są życzliwi, a ludzie tak serdeczni i otwarci, że niemal ochrypliśmy od odwzajemniania pozdrowień. Jako pierwszy punkt programu obraliśmy Chimfunshi – rezerwat-schronisko dla szympansów. Miejsce niezwykłe...

Od mijanych po drodze uśmiechniętych Zambijczyków słyszeliśmy co chwilę pozdrowienia: Muli shani!, co oznacza w języku ludu Bemba (najliczniejszej grupy etnicznej w tym kraju) Witaj! Czasami zadawali nam oni także tak samo brzmiące pytanie: Muli shani? – jak się okazało, zwrot ten to z kolei polskie Jak się masz? Szybko nauczyliśmy się im odpowiadać bwino, czyli dobrze.   

Uczestnicy zambijskiego etapu sztafety „Afryka Nowaka” początkowo obrali trasę Chingola –Chimfunshi – Kansoka – Kitwe – Ndola, która ciągnie się przez środkowo-północną część kraju, wzdłuż granicy z Demokratyczną Republiką Konga. Jest to zagłębie miedziowe, najbardziej uprzemysłowiony region Zambii, oddalony od popularnych tras turystycznych, mający jednak wspaniałą atrakcję, jaką jest największy na świecie rezerwat-przytułek dla szympansów.

Więcej…