PAWEŁ SKAWIŃSKI

autor książki Gdy nie nadejdzie jutro

 

<< Żeby zrozumieć wielką różnorodność Indii, trzeba pojechać w Himalaje, wybrać się na trekking przez deszczowy, zielony Sikkim, spalony słońcem, pustynny Ladakh i żyzny, szafranowy Kaszmir. Odpowiedź na pytanie, co – mimo aż tylu rzucających się w oczy różnic – łączy mieszkańców tego fascynującego kraju, można znaleźć również na dalekim południu Półwyspu Indyjskiego – w iście baśniowej Kerali. >>

Hindusi wierzą, że ich bogowie wybrali Himalaje na swoją siedzibę. Tu mieszka Śiwa z małżonką Parwati („górską boginią”), tutaj bierze swój początek święty Ganges. W tym rejonie rozpowszechnił się głównie buddyzm, ale wciąż silny jest też hinduizm oraz islam. Wyznawcy tych trzech religii na przestrzeni wieków toczyli zaciekłe boje o najwyższe góry świata.

W tym wydaniu magazynu All Inclusive chciałbym zaprosić wszystkich miłośników subkontynentu indyjskiego (i nie tylko!) do odwiedzenia czterech niezwykłych regionów Indii: północno-wschodniego stanu Sikkim, himalajskiej krainy Ladakh, leżącego na północnym zachodzie Kaszmiru oraz Kerali nad Oceanem Indyjskim. Każdy z nich odsłoni przed swoimi gośćmi nowe, nieznane oblicze tego ogromnego południowoazjatyckiego państwa.

 

 Mały Nepal

Podróż do indyjskiego stanu Sikkim rozpoczynamy w stolicy Bengalu Zachodniego, dusznej Kalkucie – jednym z najbardziej zatłoczonych miast świata (na 1 km² żyje tu ok. 25 tys. osób!), z postkolonialną zabudową i atmosferą jak z poprzedniej epoki. Podążając dalej na północ, mijamy Dardżyling, kiedyś co prawda należący do księstwa Sikkim, ale brutalnie zagarnięty przez Brytyjczyków w XIX w. Tutejsze plantacje herbacianych krzewów ciągną się aż po horyzont, pokrywając grubym, gęstym dywanem łagodne wzgórza, na których zbiera się jeden z najlepszych gatunków herbaty na świecie. W końcu ciemnozielone pola przechodzą w ryżowe tarasy, ostro wcięte w strome zbocza. Nad całą krainą góruje Kanczendzanga (Kanczendzonga), trzecia co do wysokości góra naszego globu, gdzie w 1992 r. zginęła najwybitniejsza polska himalaistka, Wanda Rutkiewicz (1943–1992). Pięć wierzchołków tego masywu (najwyższy ma 8586 m n.p.m.) przez tutejsze ludy uznawanych jest za święte, tak jak Ararat przez Ormian albo Sagarmatha, czyli Mount Everest, przez Nepalczyków. Pierwsze ekspedycje z lat 50. XX w. zatrzymywały się kilka metrów przed szczytem, aby nie sprofanować tego miejsca i nie niepokoić górskich bogów, którzy potrafią się zemścić.    

FOT. WIKIPEDIA.COM/CARSTEN NEBEL

Kangchengyao (6889 m n.p.m.) w północnym Sikkimie

 

             Uczestnicy wypraw wspinaczkowych zdobywają najczęściej Goecha La (4940 m n.p.m.), skąd roztacza się najlepszy widok na świętą górę. Nieco trudności przysparza wyrobienie odpowiednich dokumentów – potrzeba osobnych pozwoleń na wjazd do stanu Sikkim i na same trekkingi. Warto wcześniej sprawdzić przepisy, ponieważ często się zmieniają, a miejscowe agencje turystyczne starają się czasami wykorzystać niewiedzę turystów. Wyprawę najlepiej zaplanować na okres między końcem września a początkiem listopada. Należy jednak pamiętać o tym, że ostatnio letnie monsuny bywają dosyć nieregularne i mogą się trochę przeciągnąć, a w Sikkimie są bardzo gwałtowne i towarzyszą im obfite opady deszczu. Trochę gorszym terminem wydają się miesiące przedmonsunowe – kwiecień i maj. Bardzo szybko robi się wtedy gorąco. Sam trekking pod Kanczendzangę stanowi wyprawę w inny świat. Malutkie górskie wioski i bujny, wilgotny las w niższych partiach, pełny rozkwitających na wiosnę rododendronów, sprawiają, że Sikkim z tej strony wygląda jak sąsiedni Nepal. Na tym podobieństwa zresztą się nie kończą. Mieszkańcy północnoindyjskiego stanu współdzielą z Nepalczykami kulturę, zwyczaje, a także język. Nepalski to lingua franca tego regionu i oficjalny język urzędowy. Podobnie przedstawia się również kwestia religii. Ponad 60 proc. Sikkimczyków wyznaje hinduizm, spopularyzowany w tym rejonie przez osiedlających się po tej stronie Kanczendzangi przybyszów z Nepalu.   

            Ten skrawek terytorium Indii (stanowiący kiedyś niezależne księstwo), wciśnięty między Nepal, Bhutan i Chiny, ze względu na swoje położenie miał zawsze duże znaczenie strategiczne. Przez przełęcz Nathu La (4310 m n.p.m.) prowadził niegdyś słynny jedwabny szlak do chińskiego imperium. Tędy można było dostać się do Lhasy w Tybecie albo do Bengalu, który jeszcze w XVIII w. uchodził za jedno z najbogatszych miejsc na ziemi. Nic dziwnego, że o kontrolę nad tą himalajską przełęczą krwawe boje toczyli Bhutańczycy i Nepalczycy oraz biali kolonizatorzy. Gdy Indie uzyskały w 1947 r. niepodległość, również marzeniem ich pierwszego premiera – Jawaharlala Nehru (1889–1964) – stało się włączenie małego księstwa Sikkim do nowego państwa. 

 

Niedostępny Ladakh

Jeszcze sto lat temu podróż przez Himalaje wyglądała zupełnie inaczej. Trwała tygodniami, a nawet miesiącami. W góry ciągnęli ludzie nieustraszeni, najbardziej zdeterminowani, najsilniejsi fizycznie i psychicznie. Tylko urodzeni liderzy potrafili przewodzić karawanom i to o nich krążyły legendy, o nich opowiadano barwne historie w przydrożnych tawernach. Droga do Ladakhu należała do najtrudniejszych w ówczesnym świecie. Nie bez powodu jedną z pierwszych bram na szlaku do tej niedostępnej krainy – Rohtang La (3979 m n.p.m.) – nazwano przełęczą czaszek. Nieraz podróżujących zaskakiwało w tej okolicy gwałtowne załamanie pogody i na wiosnę kolejni śmiałkowie odkrywali tutaj stosy ciał.

FOT. CHRIS CALDICOTT/SHAKTI TRAVEL

 

Ladakh - fragment buddyjskiej gompy (klasztoru)

 

                Dzisiaj do Ladakhu prowadzi asfaltowa, miejscami szutrowa droga, która jest jedną z najwyższych na świecie górskich tras samochodowych. Dwie tutejsze przełęcze – Lachalung La (5060 m n.p.m.) i Taglang La (5328 m n.p.m.) – znajdują się powyżej 5 tys. m n.p.m. Dłuższy pobyt na tej wysokości bez aklimatyzacji grozi śmiercią. Dlatego wzmocnione busy i samochody terenowe pokonują niemal 500-kilometrową trasę z Manali w stanie Himachal Pradesh do Leh (stolicy Ladakhu) w ekspresowym tempie ok. 17–20 godzin. To prawie cały dzień szalonej jazdy, podczas której co chwilę trzeba wymijać potężne ciężarówki jadące z ładunkiem do Ladakhu. Każdy manewr bywa ryzykowny. Często koła pojazdów buksują na krawędziach wąskiej drogi, nad kilkusetmetrowymi przepaściami. Zdarza się, że dwa samochody ciężarowe nie mieszczą się obok siebie i jeden z nich musi się wycofać do najbliższego zakrętu. Wtedy drugi kierowca, pełniący rolę pilota, wyskakuje z szoferki i – gwiżdżąc lub miarowo uderzając dłonią o karoserię – wydaje instrukcje prowadzącemu. Taki pomocnik jest niezbędny, ale i tak zdarzają się wypadki. Wystarczy spojrzeć w głąb niektórych przepaści – straszą w nich szkielety ciężarówek i autobusów.

FOT. CHRIS CALDICOTT/SHAKTI TRAVEL

Rafting na rzece Indus, w tle klasztor Thikse (Thiksey) koło Leh

 

            W przeszłości ludzie zazwyczaj wozili tędy towar do Leh, bramy do Tybetu. Współcześni podróżnicy odkryli Ladakhu bardzo późno, bo dopiero w latach 70. XX w. Znaleźli tu magiczną krainę pełną tajemnic, która wygląda jak z innego świata. W okolicach Manali znika gdzieś zieleń z doliny Kullu. Zamiast bujnych lasów Sikkimu są tylko majestatyczne, nagie góry mieniące się, w zależności od pory dnia, mnóstwem kolorów: od czerni i szarości po jasne, piaskowe żółcie, przechodzące w końcu w krwistą czerwień w czasie zachodu słońca.

            W zgodzie z surową przyrodą żyją tutaj buddyści. Mówi się, że Ladakh jest obecnie bardziej tybetański od Tybetu, gdzie podczas rewolucji kulturalnej Mao Zedonga (1893–1976) zniszczono setki klasztorów, które teraz się odnawia. Natomiast ten region, należący do Indii (wchodzący w skład stanu Dżammu i Kaszmir), uchronił się na szczęście przed dewastacją.

            Najbardziej okazały jest klasztor w Hemis. Mieszka w nim ponad setka mnichów. Warto też odwiedzić pobliskie Shey i Spituk oraz Stok. W każdym z tych kompleksów znajdziemy ogromne thanki, czyli malowidła na tkaninach przedstawiające Buddę. Wyznawcy buddyzmu modlą się przed nimi i medytują, dlatego wieszają je również w swoich domach. To chyba najbardziej oryginalna pamiątka z Ladakhu. Na głównym bazarze w Leh thanki oferuje sporo sklepów, ale polecam odwiedzić kilka, aby poznać ceny i przyjrzeć się jakości wykonania. Sprzedawcy zazwyczaj mówią, że ich zwoje zrobili starzy mnisi z klasztoru. Niestety, nie zawsze bywa to prawda.

            Ladakh słynie z pięknych tras trekkingowych i malowniczych jezior. Warto wybrać się m.in. do uroczej doliny Nubra („Dolina Kwiatów”) czy na kilkudniową wycieczkę do klasztoru Lamayuru (blisko Leh). Polecam także wyprawę jeepem nad wysoko położone jezioro Pangong Tso (4250 m n.p.m.). Co istotne, do tego regionu Indii można już dostać się samolotem – loty z Nowego Delhi do Leh odbywają się dość regularnie. Trzeba jednak pamiętać o ryzyku choroby wysokościowej, ponieważ stolica Ladakhu leży na ponad 3500 m n.p.m. 

 

Rajski Kaszmir

Za jeden z najstarszych klasztorów w Ladakhu uchodzi Alchi. Pochodzi najprawdopodobniej z początku XI w. i został zbudowany przez Rinchena Zangpo (958–1055). Ten słynny lama przybył z... Kaszmiru, który rzadko kojarzy się z buddyzmem. Obecnie dominuje w nim islam, ale w okolicy jeziora Dal w Śrinagarze znajdują się ruiny budynków wzniesionych na jeden z największych synodów buddyjskich.

            Takich niespodzianek czeka na nas w Kaszmirze znacznie więcej. Lalla (ok. 1320–1392) była mistyczką kaszmirskiej sekty uznającej Śiwę za jedynego boga. Jednocześnie inspirowali się nią sufiowie – mistycy islamscy. Doprowadziła ona do rewolucji obyczajowej – zwykła chodzić nago, aby udowadniać innym, że gorset rygorystycznych zwyczajów jest czymś powierzchownym, a ludzi należy oceniać takimi, jakimi są naprawdę.

            Często zdarza się, że właściciele indyjskich agencji turystycznych straszą porwaniami dokonywanymi przez kaszmirskich muzułmanów. Chodzi im głównie o sprzedanie oferty z innego mniej atrakcyjnego regionu lub wytworzenie poczucia zagrożenia u klienta, aby zdał się całkowicie na wszelkie sugestie agenta. Co prawda w Kaszmirze dosyć często dochodzi do protestów przeciw indyjskiemu rządowi, ale mają one charakter pokojowy. Na islam Kaszmirczyków duży wpływ wywarły tradycje buddyjskie i hinduistyczne. Co więcej, mieszkańcy tego regionu żyją z turystyki, więc podróżnicy nie muszą obawiać się o swoje zdrowie i życie. A Kaszmir ma naprawdę czym się pochwalić. Tutejszy krajobraz przypomina szwajcarskie Alpy. Z tą tylko różnicą, że w Europie nie zobaczymy pól złotego szafranu, ani jeziora Dal, gdzie cumują bogato rzeźbione, luksusowe łodzie-hotele.     

 

Bogowie Kerali

Hindusi i muzułmanie wadzą się w Kaszmirze, ale w Kerali każdego roku odbywa się święto obu religii. W miejscowości Erumeli, na południe od Koczin, wyznawcy hinduizmu modlą się w meczecie. Następnie muzułmanie idą do świątyni boga Ajjappana, którego serdecznym przyjacielem był islamski wojownik Wawar (Vavar). Według tradycji obaj, ramię w ramię, pokonali demona Mahisiego. Świąteczna procesja odwiedza też kościół. W tym czasie znikają religijne podziały.

Rozlewiska Kerali - rejs łodzią kettuvallam

 

                Coś jest takiego niezwykłego w Kerali, położonej na południowo-zachodnim wybrzeżu Indii, że jej mieszkańcy żyją ze sobą w pokoju. Może dlatego, że właśnie tutaj rozwinęła się w starożytności Ajurweda…? Esencję tej dziedziny medycyny naturalnej stanowi uzyskanie harmonii duszy i ciała. Odbywa się to m.in. poprzez zabiegi oczyszczania organizmu z toksyn, z użyciem olejów i ziół, oraz odpowiednią dietę (Keralczycy jedzą dużo ryb). Ludzie Zachodu powoli odkrywają piękno niezliczonych rozlewisk, jezior i rzek dziewiczej Kerali, które można zwiedzać, podróżując komfortowymi łodziami-domami. Zachwyca ich również bogactwo kuchni i smaków, wspaniała stara kultura oraz dobroczynne działanie Ajurwedy. Jednak najciekawsi są sami Keralczycy, potomkowie Drawidów, zepchniętych przez wrogie wojska z północy, kupców arabskich, rzymskich, a także żydowskich. To oni nazywają swoją malowniczą krainę „rajem wielu bogów”.

FOT. KERALA TOURISM

Kerala to ojczyzna najstarszej medycyny świata - Ajurwedy

 

Indie to bez wątpienia kraj pełen tajemnic, cudownych atrakcji, niezmiernie rozległy i różnorodny, choć większości Europejczyków znany głównie z produkcji bollywoodzkich. Planując podróż do tego fascynującego zakątka Azji, warto więc zastanowić się nad odwiedzeniem miejsc mniej popularnych, takich jak Sikkim, Ladakh, Kaszmir czy Kerala. Jeśli ich nie zobaczymy, nigdy nie będziemy mogli powiedzieć, że naprawdę wiemy, czym są Indie…    


 

Artykuły wybrane losowo

MAGIA WIELKIEGO BŁĘKITU – 7 KONTYNENTÓW

DAREK SEPIOŁO

 

Głębiny mórz i oceanów przyciągają ciszą i zjawiskowym pięknem, kto raz uległ ich urokowi wie, że wielki błękit działa jak magnes. Wystarczy odpowiednio na niego spojrzeć, a roztoczy przed nami widoki, które chciałoby się oglądać w nieskończoność.

Dla większości nurków pierwsze chwile pod wodą to zwykle fascynacja niezmiernie bujnym i kolorowym światem raf. Filipiny, Indonezja i Malezja leżą w samym środku koralowego trójkąta, czyli obszaru największego rozkwitu podwodnego życia. Właśnie tam zaczyna się nasza fascynująca podróż po 7 kontynentach. Centralny rejon Filipin, jakim jest archipelag Visayas, to mało znany turystom zakątek Azji. Przybywają tutaj właściwie jedynie miłośnicy nurkowania z całego świata. Visayas oferuje im ciągnące się po horyzont ogrody koralowe, a także spotkanie z jednym z najrzadszych gatunków rekina – kosogonem. Malezyjska wyspa Sipadan została wpisana na listę podwodnych skarbów przez samego Jacquesa Cousteau. Od prawie 20 lat jest uznawana za jedno z najpiękniejszych miejsc do nurkowania. Sąsiadująca z Malezją Indonezja słynie z unikalnego w skali światowej ekosystemu, który powstał w cieśninie Lembeh. Takiej różnorodności przedziwnych podwodnych stworzeń nie ma nigdzie indziej na naszej planecie.

Więcej…

12 najlepszych miejsc na wyjazdy rowerowe w Polsce i Europie

opracował:
JAKUB WASIAK

<< Moda na aktywny wypoczynek nadal ma się świetnie wśród Polaków. Szczególnie niektóre sposoby takiego spędzania wolnego czasu zyskały sobie dużą popularność w naszym kraju. Gdy nadchodzi wiosna, z garażów i piwnic wyciągamy jeden z ulubionych środków transportu na całym świecie – tani w eksploatacji, w pełni ekologiczny i łatwy do przewożenia rower. Nic tak nie poprawia samopoczucia po mroźnej zimie i jednocześnie nie wzmacnia kondycji fizycznej jak wycieczka jednośladem wśród przepięknych polskich i europejskich krajobrazów. >>

Więcej…

Madagaskar – ósmy kontynent

34651030336 fa80c82240 k

Ścisły rezerwat przyrody Tsingy de Bemaraha

© OFFICE NATIONAL DU TOURISME DE MADAGASCAR

 

EWA JERMAKOWICZ

www.ruszwpodroz.pl

 

Parki narodowe z niespotykanymi formacjami skalnymi, skaczące lemury, olbrzymie baobaby, zielone pola ryżowe, lasy równikowe, sawanny i pustynie – to wszystko znajdziemy na Madagaskarze, czwartej pod względem wielkości wyspie świata. Nieoficjalny status ósmego kontynentu zyskała ona dzięki ogromnej bioróżnorodności i występującym na niej niezwykłym gatunkom roślin i zwierząt. To nieodkryty jeszcze przez tłumy turystów raj dla miłośników natury, słońca i kuchni łączącej w sobie elementy pochodzące z Azji Południowo-Wschodniej, Afryki, Indii, Chin i Europy.

 

Położona na Oceanie Indyjskim u południowo-wschodnich wybrzeży Afryki wyspa zajmuje obszar nieco większy niż Francja metropolitarna (ma ok. 587 tys. km² powierzchni), a ze względu na fakt, że przez miliony lat pozostawała w izolacji, jest unikatowa w skali świata. Aż ok. 90 proc. roślin i zwierząt tu występujących nie znajdziemy nigdzie indziej na naszym globie. Do tej niesamowitej różnorodności przyrodniczej trzeba dodać piękne i zróżnicowane krajobrazy – po pokonaniu niecałych 300 km można przenieść się z terenów pustynnych do wilgotnych lasów deszczowych.

 

Madagaskar to świetne miejsce na urlop marzeń, choć podróżowanie po nim wymaga wytrwałości i cierpliwości i jest przygodą samą w sobie. Przed wyjazdem do tego kraju należy się więc nieco lepiej przygotować niż w przypadku innych, bardziej popularnych rejonów świata. Warto jednak podjąć ten trud, bo z pewnością nie ma drugiego takiego zakątka na ziemi.

 

HISTORIA I WĄTEK POLSKI

 

Według jednej z teorii pierwsi ludzie przybyli na Madagaskar przypuszczalnie między IV w. p.n.e. a I w. n.e. z Archipelagu Malajskiego. Wcześni osadnicy głównie wycinali i wypalali lasy, aby uzyskać tereny pod uprawę roślin i hodowlę zwierząt. Takie działania i polowania przyczyniły się do wyginięcia niektórych gatunków zamieszkujących wówczas wyspę: olbrzymich lemurów (Archaeoindris) i foss (Cryptoprocta spelea) czy hipopotamów malgaskich.

 

W VII stuleciu na Madagaskar przybyli Arabowie omańscy, którzy utworzyli tu kolonie handlowe. Niedługo później z Afryki Wschodniej dotarli przedstawiciele grupy Bantu. Przywieźli oni ze sobą zebu – gatunek udomowionego bydła, którego mięso do dzisiaj jest podstawą diety miejscowych. Same zwierzęta wykorzystuje się także jako pociągowe w rejonach wiejskich. Z czasem na wyspę zaczęli przybywać kolejni Arabowie, Persowie oraz Hindusi i Chińczycy. Każda z tych grup miała istotny wkład w życie kulturalne Madagaskaru. Wpływy wielu kultur i wierzeń można tutaj dostrzec do dziś. Również w wyglądzie mieszkańców kraju da się zauważyć cechy charakterystyczne dla ludzi z innych zakątków świata.

 

Portugalczycy byli prawdopodobnie pierwszymi Europejczykami, którzy trafili na wyspę (kapitan Diogo Dias przybił do jej brzegów w sierpniu 1500 r.). Początkowo traktowali ją jako przystanek w drodze do Indii, ale wraz ze wzrostem wpływów francuskich wyspiarze stali się źródłem taniej siły roboczej i – niestety – niewolnikami, których w XVII i XVIII w. wywozili stąd także piraci.

 

W czasie kiedy Francja starała się wzmocnić swoją pozycję na Madagaskarze, na jego południowo-wschodnie wybrzeże przybył Maurycy August Beniowski (1746–1786). Uciekł z rosyjskiej niewoli, do której został wzięty za udział w konfederacji barskiej (1768–1772). Z Kamczatki wydostał się okrętem Św. Piotr i Paweł i dotarł nim do Makau. Po sprzedaniu statku na pokładzie francuskiej jednostki dopłynął do Fort-Dauphin(dziś Tôlanaro) położonego na południu Madagaskaru. Na wyspę wrócił z polecenia króla Ludwika XV (1710–1774) kilka lat później, w 1774 r. Stosując nierzadko drakońskie metody, podporządkował sobie miejscową ludność. W październiku 1776 r. Beniowski został obwołany przez nią królem Madagaskaru. Przez 10 lat zabiegał we Francji i Stanach Zjednoczonych o stworzenie własnego królestwa. Plan ten jednak się nie powiódł. Beniowski zginął w maju 1786 r. podczas ataku oddziału francuskiej ekspedycji wojskowej.

 

W historii Madagaskaru epizod polski pojawił się po raz drugi na krótko przed II wojną światową. Kraj ten był wówczas brany pod uwagę przez Francję jako możliwy cel przesiedlenia europejskich Żydów. Polska zaczęła zabiegać o przejęcie kolonii. W niektórych źródłach znaleźć można informację, że pomysł przekazania wyspy Polakom wyszedł ze strony francuskiej. Ostatecznie, ze względu na wybuch II wojny światowej, negocjacje zostały wstrzymane.

 

Od przełomu XIX i XX stulecia na Madagaskarze rozwijały się ruchy wyzwoleńcze, nasilone po 1945 r. i w końcu w 1960 r. kolonia uzyskała niepodległość od Francji. Od tego czasu w kraju doszło do czterech zamachów stanu spowodowanych kryzysem gospodarczym i konfliktami etnicznymi. Ostatni z nich wydarzył się w 2009 r. W jego następstwie na Madagaskarze zmalał poziom bezpieczeństwa. W ostatnich latach sytuacja uległa jednak zdecydowanej poprawie.

 

TABU I KULT ZMARŁYCH

 

W wyniku tych wszystkich zawirowań historycznych wyspa stała się prawdziwym tyglem kulturowym. W kraju oficjalnie uznanych jest 18 grup etnicznych, choć według antropologów istnieje ich 19. Każda ma własne tradycje i wierzenia. Językami urzędowymi są malgaski i francuski.

 

W życiu Malgaszy dużą rolę odgrywa kult zmarłych. Wielu z nich całe życie odkłada na godny, zgodny ze zwyczajem pochówek. Żyją w małych domach, często w kilka pokoleń, ale stawiają ogromne, bogate grobowce. Nagrobki poszczególnych grup etnicznych różnią się wielkością, kształtem i wykonaniem. Przykładowo Mahafaly wznoszą betonowe konstrukcje z oknami, zdobieniami i rzeźbami zwanymi aloalo przedstawiającymi głównie ludzi, ptaki, zebu i inne zwierzęta, używają też zwierzęcych czaszek i szkieletów. Sakalawa ozdabiają groby figurkami nawiązującymi do sfery seksu. Z kolei na południu wyspy można podziwiać nagrobki w kształcie statków czy samolotów, prezentujące niezrealizowane marzenia zmarłego.

 

Kolejnym istotnym elementem malgaskiej kultury są fady, czyli tabu. Każda z grup etnicznych ma swoje zakazy kulturowe, często wzajemnie się wykluczające. Malgasze nierzadko próbują jednak obejść te zasady. Jeśli w jednej społeczności nie wolno zabijać konkretnego gatunku lemura, a w innej spożywać jego mięsa, przedstawiciele tej drugiej mogą upolowane przez siebie zwierzęta sprzedać ludziom, u których obowiązuje tabu na uśmiercanie tych stworzeń. Gdy fady przeszkadzają w pracy zarobkowej, np. zabraniają podróżowania w konkretny dzień tygodnia albo wchodzenia do lasu turystom, można odprawić rytuał i dogadać się z duchami przodków, aby na pewien okres zawiesić zakaz.

 

Czasami tabu ma swoje korzenie w historii lub legendach. Żyjący w okolicach miasta Antsiranana (Diego-Suarez) lud Antankarana (Antakarana) musiał chronić się w przeszłości w jaskiniach przed grupą Merina. Szczątki jego przodków znajdują się ponoć do dzisiaj w korytarzach tych grot. Merina nie mogą więc wchodzić do jaskiń Parku Narodowego Ankarana. Antambahoaka wierzą, że bliźnięta (kanamba) przynoszą nieszczęście rodzinie. Według legendy kiedy w jednej z wiosek wybuchł pożar, matka bliźniąt próbowała uratować życie obojga swoich dzieci, zamiast jedno z nich poświęcić, przez co zginęła w płomieniach. Do niedawna zdarzało się, że w przypadku bliźniaczej ciąży jedno z niemowląt zabijało się od razu po urodzeniu lub porzucało w lesie. Obecnie jednak w zdecydowanej większości oddaje się je do sierocińców. Rodziny chcące zachować przy sobie również drugie z bliźniąt muszą opuścić wioskę.

 

Wielkie zróżnicowanie kulturowe Madagaskaru sprawia, że turyście trudno jest się dobrze przygotować do wyjazdu. Jak w przypadku każdej podróży warto jednak poświęcić trochę czasu i zaznajomić się z najważniejszymi zwyczajami, aby uniknąć postawienia kogoś w niezręcznej sytuacji i móc łatwiej nawiązywać przyjazne relacje z miejscowymi.

 

Masonjoany

Tabàky – malgaski naturalny kosmetyk

© OFFICE NATIONAL DU TOURISME DE MADAGASCAR

 

ARKA NOEGO

 

Gospodarka rolna na wyspie nie zmieniła się zbyt wiele od czasów pierwszych osadników. Ze względu na nieefektywne metody upraw i wyjałowienie ziemi wypala się coraz więcej lasów, aby sprostać rosnącemu zapotrzebowaniu na żywność. To z kolei przyczynia się do zmian klimatu, które nie sprzyjają rozwojowi rolnictwa. Najbardziej cierpi na tym wszystkim przyroda i – niestety – co chwilę możemy usłyszeć, że kolejne endemiczne gatunki roślin i zwierząt stają się zagrożone wyginięciem.

 

Madagaskar dzięki swojemu odizolowaniu od innych kontynentów i panującym na jego obszarze warunkom klimatycznym jest prawdziwą arką Noego. Na wyspie, w przeciwieństwie do wielu innych miejsc na świecie, turystyka nie stanowi głównego zagrożenia dla przyrody, zapewne dlatego, że nadal zbytnio się nie rozwinęła. Warto tu więc przyjechać, żeby podziwiać piękno dziewiczej natury, zanim będzie za późno.

 

Lemury, z których Madagaskar słynie, przetrwały na nim dzięki brakowi konkurencji ze strony lepiej przystosowanych małp i relatywnie małej liczbie naturalnych wrogów. Do tych ostatnich zaliczają się niektóre ptaki drapieżne i fossa, największy na wyspie ssak mięsożerny, sam również zagrożony wyginięciem. Wokół lemurów powstało wiele fady. Do dzisiaj niektóre grupy etniczne wierzą, że czarny aj-aj (palczak madagaskarski) przynosi nieszczęście, a wygrzewający się w promieniach słonecznych wari, rozkładający szeroko ramiona, modli się do boga-słońca.

 

Na usłyszenie tych wyjątkowych zwierząt ma się największe szanse, jeśli odwiedzi się któryś z parków narodowych wcześnie rano lub przed zmierzchem. Lemury porozumiewają się ze sobą za pomocą dźwięków, a głos niektórych z nich rozchodzi się nawet w promieniu 3 km, co pomaga w tropieniu. Te odgłosy przypominają czasem pieśni wielorybów, śmiejące się dzieci, a nawet policyjną syrenę. Do lemurokształtnych należy kilkadziesiąt gatunków małpiatek. Osobniki osiągające najmniejsze rozmiary (mikruski malutkie) ważą tylko ok. 30 g i prowadzą nocny tryb życia. Większe lemury są aktywne za dnia, ale zwykle kryją się w koronach drzew w godzinach południowych ze względu na upał.

 

Kolejne zwierzęta, z których znany jest Madagaskar, a które najlepiej wypatrywać po zmierzchu, to kameleony. Czasem przy parkach narodowych zamykanych po zapadnięciu zmroku przewodnicy organizują spacery wzdłuż granic. Wypatrzenie tych kolorowych gadów bywa jednak niełatwe, bo doskonale się maskują. Wbrew powszechnemu poglądowi nie dostosowują koloru skóry do otoczenia, a zmieniają go m.in. w reakcji na zagrożenie i gdy chcą wysłać innym konkretny komunikat. Najłatwiej się o tym przekonać, gdy w nocy oświetli się kameleona latarką.

 

Choć wiele tutejszych endemicznych zwierząt można również obserwować w niewoli – w zoo i prywatnych parkach na terenie całego kraju – to tropienie tych, które żyją na wolności, sprawia zdecydowanie więcej radości i na takie poznawanie przyrody na Madagaskarze warto się zdecydować. Mimo iż natura bywa nieprzewidywalna, to tak naprawdę przy odrobinie cierpliwości i szczęścia niemal zawsze udaje się trafić na tropione stworzenia. Wybierając ten sposób zwiedzania wyspy, pokazujemy także jej mieszkańcom, że doceniamy niezwykłe piękno ich ojczyzny. Może dzięki zyskom, jakie przynosi zainteresowanie turystów, miejscowi zdecydowanie chętniej będą dbać o dziką przyrodę, zamiast niszczyć ją na potrzeby rolnictwa.

 

Lemur

Wari czarno-biały żywi się na ogół owocami

© OFFICE NATIONAL DU TOURISME DE MADAGASCAR

 

NAJPIĘKNIEJSZE PARKI

 

Atrakcji na Madagaskarze jest tak wiele, że nie sposób zobaczyć wszystkiego podczas jednego wyjazdu. Ze względu na ogromną różnorodność parków narodowych, mnóstwo dróg niemal stworzonych dla miłośników off-roadu, aż 4828 km linii brzegowej i setki okolicznych wysepek trudno ograniczyć się wyłącznie do jednego regionu.

 

Amatorzy błogiego wypoczynku na plaży i nurkowania najpiękniejsze miejsca znajdą dla siebie w okolicy zachodniego wybrzeża. Na północnym zachodzie leży wyspa Nosy Be – największa (oprócz głównej) z należących do kraju i jednocześnie najlepiej przystosowana do potrzeb turystów. Na gości czekają resorty o wysokim standardzie. Można na niej skorzystać z ofert jednodniowych wycieczek po malowniczej okolicy, uprawiać snorkeling i nurkować w pobliskich wodach, wspinać się na wzniesienia, odwiedzić plantacje przypraw, rośliny ylang-ylang, z której kwiatów powstaje aromatyczny olejek ilangowy (używany do produkcji perfum), czy trzciny cukrowej. Atrakcji wystarczy nawet na dwa tygodnie, które da się spędzić, nie docierając na sam Madagaskar.

 

Poza tym u południowo-zachodnich wybrzeży wyspy znajduje się jedna z największych raf koralowych świata. Ciągnie się przez ponad 450 km, a prawdopodobnie najciekawszy jej fragment leży pomiędzy punktami na wysokości miejscowości Andavadoaka i Itampolo. To tutaj działają pracownicy organizacji pozarządowych utrzymujący rafę w doskonałym stanie. Zapaleni nurkowie powinni szczególnie zainteresować się podwodną „katedrą” w okolicach wiosek Ifaty i Mangily koło miasta Toliara (Tuléar). Trzeba jednak pamiętać, że na Madagaskarze infrastruktura do obsługi nurkujących nie charakteryzuje się tak wysokim poziomem jak w innych rejonach świata, a najbliższa komora dekompresyjna znajduje się na francuskiej wyspie Reunion, oddalonej o niecałe 2 godz. lotu ze stołecznej Antananarywy.

 

Mniej uczęszczane, odrobinę słabiej rozwinięte, ale równie piękne jest wschodnie wybrzeże. Do najbardziej wyjątkowych miejsc należy tu położony na północnym wschodzie Park Narodowy Masoala (Parc National Masoala). Rozciąga się on na półwyspie Masoala i pobliskiej wysepce Nosy Mangabe, które stanowią odrębny świat ze wszystkim, co najlepsze na Madagaskarze. Można poczuć się tutaj niemal jak na innej, całkowicie dziewiczej planecie. Do znajdującego się na półwyspie luksusowego ośrodka (Masoala Forest Lodge) jego gości przewozi się łodzią lub helikopterem z najbliżej położonej drogi, która kończy się kilkadziesiąt kilometrów od resortu. Na miejscu mają oni zapewnione wszystko, co potrzebne jest do spędzenia udanych wakacji, a oferta obejmuje również wycieczki po okolicy.

 

W głębi lądu nie wolno pominąć najpiękniejszych parków narodowych. Po odwiedzeniu każdego z nich będziemy chcieli wrócić na Madagaskar i zobaczyć jeszcze więcej. Jedynie kilka godzin jazdy na wschód od stolicy (ok. 150 km), Antananarywy, znajduje się miejscowość Andasibe sąsiadująca z popularnym Parkiem Narodowym Andasibe-Mantadia (składającym się z dwóch, oddalonych od siebie o kilkanaście kilometrów obszarów chronionych: Réserve Spéciale Analamazaotra i Parc National Mantadia). Dojazd do Andasibe jest znacznie łatwiejszy i nie wymaga samochodu z napędem na cztery koła, a niewielki rozmiar Rezerwatu Specjalnego Analamazaotra sprawia, że większość turystów kieruje się właśnie tutaj. W Mantadii z kolei trzeba poświęcić więcej czasu na tropienie dzikich zwierząt, ale można je podziwiać niemal w odosobnieniu, ponieważ dociera tu niewiele osób. Oba te miejsca znane są z dużej populacji największych indrisowatych zamieszkujących Madagaskar – indrisów krótkoogonowych. Najlepiej wypatrywać te lemury w godzinach wczesnoporannych, gdy las deszczowy nadal spowija mgła, a płaczliwe głosy tych stworzeń słychać z odległości wielu kilometrów. Poza indrisami krótkoogonowymi w tym regionie spotkać można m.in. palczaki madagaskarskie (aj-aj), awahi wełniste, wari czarno-białe, lemurie płowe i sifaki diademowe o wyjątkowo ciekawym umaszczeniu.

 

Najprawdopodobniej najpopularniejszym parkiem na Madagaskarze jest Ranomafana (Parc National Ranomafana), w którym wytyczono mnóstwo szlaków o zróżnicowanej trudności. Występuje w nim aż 13 gatunków lemurokształtnych, na czele z makim złotym. Szczególnie popularne są w tej okolicy nocne spacery na obrzeżach parku. To właśnie tutaj zobaczyć można jedne z najmniejszych lemurów nocnych i wiele gatunków kameleonów ukrytych na gałęziach i wśród liści drzew. Dobry miejscowy przewodnik w tym przypadku będzie nieocenioną pomocą.

 

W południowej części wyspy są co najmniej dwa parki, które koniecznie trzeba odwiedzić: Andringitra i Isalo. Dotarcie do pierwszego z nich wymaga cierpliwości, dobrego samochodu i odpowiedniej pogody. Nie zaleca się tu jazdy w porze deszczowej ze względu na warunki na trasie – drogi zostają wówczas rozmoczone przez wodę, a mosty przerzucone przez strumyki i rzeki bywają zalane. Park Narodowy Andringitra (Parc National Andringitra) jest chyba najlepszym miejscem na kilkudniowy trekking na Madagaskarze. Można w nim zdobyć drugi co do wysokości szczyt w kraju – Boby (Imarivolanitra, 2658 m n.p.m.), z którego roztaczają się przepiękne widoki na okolicę. Pokonanie najpopularniejszego szlaku zajmuje dwa dni i najlepiej wybrać się na niego pod opieką miejscowego przewodnika. Taka osoba zajmuje się również wyposażeniem turystów w namioty i zaopatrzeniem ich w prowiant. Dba też o to, aby uczestnicy trekkingu poznali najciekawsze atrakcje w tym rejonie.

 

Na zachód stąd leży Park Narodowy Isalo (Parc National Isalo), w którym także warto spędzić minimum jeden pełny dzień. Najdłuższa i najciekawsza trasa prowadzi do jego najpiękniejszych zakątków przez formacje z piaskowca, głębokie kaniony, oazy palmowe, sawannę i las deszczowy. W ciągu kilku godzin można tu poczuć się jak w podróży przez cały Madagaskar, a zachód słońca oglądany z jednego z okolicznych hoteli z widokiem na park zapiera dech w piersiach.

 

Podczas pobytu na tropikalnej Nosy Be najlepiej skupić się na poznawaniu północnej części kraju. W tym regionie pogoda w porze deszczowej bywa mniej przewidywalna niż na południu Madagaskaru i zdarza się, że z położonej w centrum lądu stolicy nie udaje się dotrzeć tutaj drogą lądową.

 

Najbardziej oddalonym od cywilizacji parkiem, dla odwiedzenia którego warto poświęcić każdą godzinę spędzoną na wyboistych drogach, jest Park Narodowy Marojejy (Parc National de Marojejy). Poza porą suchą można się do niego dostać jedynie samolotem (Air Madagascar lata z Antananarywy do Sambavy, skąd należy wziąć taksówkę lub wyruszyć wynajętym samochodem). Występujący tu rozległy las deszczowy to prawdziwa plątanina gałęzi, korzeni i gęstego listowia, poprzecinana wodospadami pojawiającymi się w najmniej spodziewanych miejscach. Przez park prowadzi tylko jedna trasa trekkingowa, przechodząca przez trzy bazy wiodące na szczyt masywu Marojejy (2132 m n.p.m.). Rejon ten zamieszkują sifaki jedwabiste (sifaki jedwabne) i 10 innych gatunków lemurów, 149 gatunków płazów i gadów (w tym gekony i kameleony) czy 118 gatunków ptaków.

 

Znacznie bardziej dostępne są parki narodowe Ankarana i Montagne d’Ambre, leżące na północny wschód od Nosy Be. Pierwszy z nich (Parc National Ankarana, Réserve Spéciale Ankarana) słynie przede wszystkim ze spektakularnych formacji skalnych zwanych tsingy. Sąsiadują one z gęstym wiecznie zielonym lasem tropikalnym. Park znany jest również z największej w Afryce sieci jaskiń (o łącznej długości ok. 100 km), które można zwiedzać z przewodnikiem. Na osoby lubiące atrakcje podwyższające im poziom adrenaliny czeka most zawieszony ponad koronami drzew.

 

Park Narodowy Montagne d’Ambre (Parc National Montagne d’Ambre) przyciąga turystów ogromną bioróżnorodnością, wieloma spektakularnymi wodospadami i jeziorami w kraterach. Ze względu na położenie na masywie wulkanicznym jest tu znacznie chłodniej niż w innych miejscach w regionie, dzięki czemu wycieczka do tego zakątka Madagaskaru może stanowić odpoczynek od wszechobecnych upałów. Warto jednak pamiętać, że w tym rejonie pada niemal codziennie, także w porze suchej, trzeba więc odpowiednio przygotować się na takie warunki przed wizytą.

 

Reine de lIsalo - Queen of Isalo

Formacja skalna Królowa Isalo przypomina profil siedzącej kobiety w koronie

© OFFICE NATIONAL DU TOURISME DE MADAGASCAR

 

PRZYDATNE INFORMACJE

 

Na koniec zostawiłam jeszcze kilka praktycznych uwag. Osoby chcące podróżować po wyspie, powinny zdecydować się na wynajęcie samochodu z doświadczonym kierowcą, który jest zazwyczaj doskonałym przewodnikiem. Większość tutejszych wypożyczalni ze względu na bardzo zły stan dróg nie zgadza się na wynajem auta bez kierowcy. Przy planowaniu trasy należy zostawić sobie wystarczającą ilość czasu na przemieszczanie się pomiędzy poszczególnymi atrakcjami i pamiętać o tym, żeby nie jeździć po zmroku. Polecam również z rezerwą podchodzić do narodowego przewoźnika Air Madagascar. Został on co prawda usunięty z listy linii lotniczych objętych zakazem operowania na terytorium Unii Europejskiej, ale przy wykupywaniu oferowanego przez niego lotu trzeba liczyć się z możliwością nawet kilkudniowych opóźnień, odwołania kursu i braku rekompensaty za noclegi czy utracone rezerwacje.

 

Niebezpiecznie bywa głównie w stołecznej Antananarywie i większych miastach. Jednak jeśli zachowamy podstawowe zasady bezpieczeństwa (nie będziemy wybierać się samotnie w nieznane rejony po zapadnięciu zmierzchu i zostawiać bagażu bez nadzoru itp.), nic złego nie powinno nam się przydarzyć. Madagaskar jest naprawdę wymarzonym miejscem na podróż i chce się do niego wracać wielokrotnie.