MAGDALENA LECHOWSKA
WWW. MAGDALENALECHOWSKA.MANIFO.COM

 

<< Kolumbia jest krajem niespotykanych bogactw naturalnych oraz wielkiej bioróżnorodności (pod tym względem zajmuje drugie miejsce na świecie, po Brazylii), niezmiernie malowniczych pejzaży i egzotycznych plaż, zapierających dech w piersiach widoków i oszałamiającej kolorami przyrody. Mało kto jednak wie, że to kolebka cumbii i vallenato: gatunków muzycznych, których dziś słucha cały świat. W jej karaibskim mieście Barranquilla stawiała swoje pierwsze kroki Shakira, z Medellín pochodzi Juanes, wykonawca piosenki „La Camisa Negra”, a z Santa Marty – piosenkarz, aktor i kompozytor Carlos Vives. Ci kolumbijscy artyści wielokrotnie zdobywali statuetki Grammy oraz MTV Video Music Awards. Każdy region w kraju ma swoje charakterystyczne melodie, tańce i festiwale. >>

Republika Kolumbii, jako jedyne państwo w Ameryce Południowej, posiada wybrzeże zarówno nad Oceanem Spokojnym, jak i Atlantykiem (Morzem Karaibskim). Jej terytorium przecina, biegnący od granicy z Ekwadorem do granicy z Wenezuelą, potężny łańcuch Andów. Południową część kolumbijskiej ziemi zajmuje natomiast równina amazońska, zamieszkana przez bogatą faunę, w tym największego żyjącego gryzonia kapibarę oraz rzeczne gady kajmany. Przez jej obszar przebiega linia równika. Wśród tak często zmieniających się wspaniałych krajobrazów trudno nie dostać zawrotu głowy.
W Kolumbii, tak jak w ogóle w Ameryce Łacińskiej, muzyka wypełnia każdy moment życia i nie da się przed nią uciec. Różnorodne gatunki, takie jak cumbia, salsa, vallenato, merengue, bolero, a nawet argentyńskie tango i meksykańska ranchera, rozbrzmiewają ze wszystkich stron. Mają za zadanie zbliżać ludzi, bawić, rozczulać, pocieszać, towarzyszyć im na co dzień. Taneczna noc w rytmie salsy lub vallenato jest najlepszą metodą na odprężenie się po ciężkim tygodniu pracy, przejmująca ranchera pomaga wykrzyczeć żale i zawody miłosne. Jeśli mężczyzna chce w romantyczny sposób wyznać miłość swojej ukochanej, obudzi nad ranem całe osiedle głośną serenadą pod jej oknami.

 

KARAIBSKIE DZIEDZICTWO
Na malowniczym wybrzeżu Morza Karaibskiego można podziwiać najpiękniejsze miasta tego regionu: magiczną Cartagenę (Cartagenę de Indias), nazywaną „Romantyczną Stolicą Ameryki”, Barranquillę oraz Santa Martę. Każde z nich wabi turystów ciekawą historią, pięknymi widokami, urokliwymi plażami i wspaniałą architekturą kolonialną. Poznamy w nich także miejscowe tańce i muzykę. To właśnie w tej części Kolumbii narodziła się cumbia – królowa wszystkich rytmów. Yo me llamo cumbia, yo soy la reina por donde voy („Mam na imię cumbia, wszędzie, gdzie się pojawię, jestem królową”) – śpiewa Mario Gareña w najpopularniejszej piosence tego gatunku, jednego z najbardziej reprezentatywnych przejawów kolumbijskiej kultury. Ten rodzaj muzyczny powstał na wybrzeżu karaibskim, które zamieszkiwali afrykańscy niewolnicy, plemiona indiańskie i przybysze z Hiszpanii. W niespotykany sposób połączył te wszystkie wpływy kulturowe. Z Afryki pochodzą rytmiczne uderzenia bębnów czy zmysłowe i zalotne ruchy bioder, od Europejczyków wywodzi się charakterystyczny strój, a tutejsi Indianie wnieśli delikatne brzmienia fletu i gaity (rodzaju dud).

FOT. PROCOLOMBIA.CO/COLOMBIA.TRAVEL

Panorama Cartageny de Indias z Wieżą Zegarową (Torre del Reloj)


     Za źródło słowa cumbia uchodzą dialekty Czarnego Lądu, ale badacze podają różną jego etymologię. Nietypowy strój tancerek – długie, szerokie spódnice (pollera) i koronkowe bluzki – zainspirowały podobno eleganckie europejskie ubrania, które pozwalano nosić niewolnikom podczas tradycyjnych świąt i spotkań towarzyskich, aby mogli brać w nich udział. Mężczyźni zakładają natomiast białe spodnie, białą koszulę oraz charakterystyczną czerwoną chustkę wiązaną na szyi, w czym przypominają uczestników festiwalu św. Firmina (San Fermín), czyli Sanfermines, w Pampelunie w północnej Hiszpanii. Nieodzowny element męskiego przebrania stanowi też sombrero, którym tancerze energicznie wymachują, próbując przyciągnąć uwagę swojej partnerki. Z kolei kobiety wykonują spokojne i zmysłowe ruchy biodrami, trzymając obiema rękami rozłożoną spódnicę, a w prawej dłoni świecę. Wszyscy tańczą boso. To prawdziwy spektakl, a wyjątkowo zjawiskowo prezentuje się przede wszystkim nocą, gdy z ciemności wydobywają się potężne odgłosy bębnów i pojedyncze płomyki rozjaśniają mrok.
     Cumbię można usłyszeć dosłownie wszędzie na Karaibach. Cartagena de Indias jednak wraz ze swoją przepiękną architekturą kolonialną tworzy dla niej niepowtarzalne tło. Podczas spaceru jej malowniczymi uliczkami towarzyszyć nam będzie wybijany na instrumentach rytm i szelest spódnic tancerek. Miasto słynie również z organizowania światowej klasy wydarzeń kulturalnych. W pierwszych dniach stycznia zjeżdżają do niego muzycy z całego globu na Międzynarodowy Festiwal Muzyki Cartagena (Cartagena Festival Internacional de Música), łączący artystów muzyki poważnej ze wszystkich kontynentów w tutejszych wyjątkowych wnętrzach sprzed kilku wieków. Z kolei pod koniec lutego lub na początku marca odbywa się tu słynny Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Cartagenie de Indias (Festival Internacional de Cine de Cartagena de Indias – FICCI). Jest to najstarsza i najbardziej prestiżowa impreza tego typu w Ameryce Łacińskiej. Jej 55. już edycja będzie miała miejsce w dniach 11–17 marca 2015 r. Początek roku to więc dobry czas, aby odwiedzić ten uroczy zakątek Kolumbii i nie tylko poczuć przyjemny powiew morskiej bryzy, ale także zapoznać się ze współczesną kulturą w niezmiernie romantycznym otoczeniu.

 

KARNAWAŁ W BARRANQUILLI
Baila en la calle de noche, baila en la calle de día. (...) Mira en Barranquilla se baila así, ¡dilo! („Tańcz na ulicy w nocy, tańcz na ulicy w dzień. (...) Spójrz, w Barranquilli tańczy się w ten sposób, powiedz to!”) – mówi fragment hitu Hips Don’t Lie, który w krótkim czasie odniósł międzynarodowy sukces. Wykonuje go chyba najbardziej znana obecnie Kolumbijka, urodzona 2 lutego 1977 r. właśnie w tym nadbrzeżnym mieście: Shakira. W jej muzyce odnajdziemy wpływy cumbii, salsy, merengue, rocka, ale też brzmienia charakterystyczne dla Bliskiego Wschodu, gdyż jej dziadkowie od strony ojca pochodzą z Libanu. Piosenkarka dorastała w otoczeniu rytmów afrykańskich bębnów, głośnych orkiestr dętych oraz ludzi tańczących i bawiących się na ulicach. To w Barranquilli odbywa się największy karnawał na całym wybrzeżu Morza Karaibskiego. Trudno byłoby wybrać lepsze miejsce na narodziny tak wszechstronnie uzdolnionej artystki.

Karnawał w Barranquilli to najbarwniejsze święto w Kolumbii


     Tutejsza poprzedzająca Wielki Post kilkudniowa fiesta stanowi najważniejszą imprezę folklorystyczną w Kolumbii i drugie co do wielkości tego typu wydarzenie w Ameryce Południowej (zaraz po karnawale w Rio de Janeiro). Jej przewagą jest niepowtarzalny klimat, niekomercyjny charakter i otwartość – biorą w nim udział osoby w każdym przedziale wiekowym. Ponad milion turystów i Kolumbijczyków przybywa do tego karaibskiego miasta, żeby zapomnieć o utrapieniach dnia codziennego i bawić się nieprzerwanie od soboty do wtorku przed środą popielcową. Najbliższa edycja Carnaval de Barranquilla odbędzie się w dniach 14–17 lutego 2015 r. Warto wpisać tę datę do kalendarza!
     To kolorowe i niezwykłe święto zostało zapoczątkowane w XIX w., a korzeniami sięga do średniowiecznych tradycji karnawałowych, przywiezionych przez Hiszpanów do Ameryki Południowej, oraz do zabaw niewolników. Parady uświetniają nie tylko wspaniałe stroje uczestników, pieczołowicie przygotowywane przez cały rok, lecz także specjalne tańce. Do tych najpopularniejszych należy Danza del Garabato, obrazujący pojedynek pomiędzy życiem a śmiercią. Jego nazwa odnosi się do drewnianego kija (garabato) z przypiętymi zielonymi, żółtymi i czerwonymi wstążkami (oddają one kolory flagi Barranquilli), atrybutu mężczyzn, których pomalowane na biało twarze zdobią czerwone policzki. Partnerujące im kobiety noszą czarne spódnice lub sukienki z czerwonymi, żółtymi i zielonymi dodatkami. Osoba odgrywająca śmierć wkłada całkowicie czarne ubranie z narysowanym białym szkieletem.
     Karnawał rozpoczyna się w sobotę Bitwą Kwiatową (Batalla de Flores) – defiladą platform, której przewodniczy Królowa Karnawału (Reina del Carnaval). Za nią podążają zespoły muzyczne. W niedzielę odbywa się Wielka Parada Tradycji i Folkloru (Gran Parada de Tradición y Folclor), a w poniedziałek z kolei organizuje się Wielką Paradę Fantazji (Gran Parada de Fantasía) i Festiwal Orkiestr i Akordeonów (Festival de Orquestas y Acordeones). We wtorek wyprawia się symboliczny pogrzeb Joselita Carnavala (entierro de Joselito Carnaval), który oznacza koniec wszelakich tańców, hulanek i swawoli. Wspomniany Joselito to postać ucieleśniająca radość i szaleństwo świętowania: zmartwychwstaje w sobotę, umiera zmęczony i pijany ostatniego dnia zabawy, aby ponownie odrodzić się w następnym roku. Główną rolę podczas jego hucznego pochówku odgrywa Królowa Karnawału. Płacze ona rzewnymi łzami, a wraz z nią cały orszak żałobny: lekarz, ludzie niosący trumnę, reszta panien, również związana ze zmarłym, ksiądz, a nawet śmierć w masce z trupią czaszką i kosą w ręku. Trzeba przyznać, że Kolumbijczycy umieją się wspólnie bawić. Ich otwartość i serdeczność sprawia, że karnawałowa fiesta zmienia się w niezwykłe przeżycie i zapada głęboko w pamięć.

 

MUZYKA Z DOLINY
W trakcie podróży po kolumbijskim Regionie Karaibskim (Región Caribe) warto odwiedzić dolinę rzeki Cesar pomiędzy masywami górskimi Sierra Nevada de Santa Marta oraz Serranía del Perijá, gdzie leży 450-tysięczne miasto Valledupar, oddalone ok. 100 km od wybrzeża. Stanowi ono kolebkę jednego z najbardziej typowych gatunków muzyki w Kolumbii: vallenato. Jego nazwa według niektórych hipotez powstała na bazie zwrotu nato en la valle, co znaczy „narodzony w dolinie”. Na początku XIX w. wraz z innymi towarami z odległej Europy przybył do Ameryki Łacińskiej akordeon, który wzbudził ogromne zainteresowanie miejscowych. Zaczęli oni grać na nim zupełnie po swojemu i tak stał się nierozłącznym elementem tutejszego krajobrazu muzycznego.
     W podstawowym składzie grupy vallenato znajdują się europejski akordeon diatoniczny, guacharaca pochodzenia indiańskiego (instrument zrobiony zazwyczaj z łodygi trzciny, z wyżłobionymi poprzecznie rowkami, z którego wydobywa się dźwięk, pocierając go metalowym widelcem) oraz afrykańska caja (mały bęben z naciągiem z koziej skóry trzymany między kolanami), na której wybija się bazę rytmiczną. Poza tym za inspirację przy komponowaniu służyły przyśpiewki kowbojów z wielkich hacjend, umilające im codzienną ciężką pracę i opowiadające ich przygody. Dlatego też utwory przyjmują formę narracji. Każdemu kolumbijskiemu stylowi muzycznemu towarzyszy taniec. W tym przypadku polega on na wykonywaniu drobnych kroczków przy jednoczesnych zmysłowych ruchach bioder oraz bardzo bliskim kontakcie partnerów.
     Najwybitniejszym przedstawicielem gatunku vallenato był Rafael Escalona (zm. 13 maja 2009 r. w Bogocie), urodzony nieopodal Valledupar, w Patillal w 1926 r. Jego dorobek jest imponujący i w dalszym ciągu wywiera duży wpływ na innych artystów. Muzyk został uwieczniony przez niedawno zmarłego Gabriela Garcíę Márqueza (1927–2014) w powieściach Nie ma kto pisać do pułkownika oraz w Sto lat samotności. Gdy w 1982 r. pisarz wyruszył do Sztokholmu, aby odebrać literacką Nagrodę Nobla, zabrał ze sobą właśnie Rafaela Escalonę z grupą innych wykonawców tego stylu, którzy wystąpili podczas bankietu wydanego przez króla Szwecji na cześć laureatów. W popularnym w Kolumbii serialu telewizyjnym Escalona z 1991 r. opowiadającym o życiu muzyka w jego postać wcielił się pochodzący z Santa Marty Carlos Vives. Produkcja podbiła serca wszystkich Kolumbijczyków, a 30-letni aktor odkrył w sobie talent wokalny. Od tej pory śpiewa i odnosi znaczne sukcesy. Carlos Vives włącza do tradycyjnego vallenato nowoczesne brzmienia rocka, elektroniki oraz wplata do niego rytmy i melodie cumbii.
 

WŚRÓD SZCZYTÓW ANDÓW
Jeżeli skierujemy się w głąb kraju, dotrzemy do Regionu Andyjskiego (Región Andina), obejmującego kolumbijskie Andy oraz doliny rzek Cauca i Magdalena. To najbardziej zaludniony rejon Kolumbii (ok. 35 mln mieszkańców), ze względu na łagodny klimat chętnie wybierany niegdyś przez osadników z Europy. Rozwinął się w nim także swoisty typ muzyki. Czerpie on z indiańskich i afrykańskich układów rytmicznych oraz charakteryzuje się bardzo wyraźnymi wpływami hiszpańskimi. Te ostatnie są widoczne szczególnie w doborze instrumentów. Oprócz gitary akustycznej gra się tu na spokrewnionych z nią tiple z 4 potrójnymi strunami, cuatro oraz bandoli. Tiple, bandola i gitara stanowią muzyczne trio kolumbijskie, najpopularniejsze na tym obszarze.

FOT. PROCOLOMBIA.CO/COLOMBIA.TRAVEL

Bambuco należy do typowych gatunków Regionu Andyjskiego


     Muzyka tego regionu jest spokojna i nawiązuje do harmonii gatunków takich jak hiszpańskie fandango i jota oraz austriacki walc. Z ich połączenia z tutejszymi rytmami i melodiami powstały bambuco, pasillo i guabina. Rozbrzmiewają one przede wszystkim w departamencie Santander oraz w centralnej części Kolumbii. Spotkania i uroczystości rodzinne często odbywają się przy nastrojowych dźwiękach gitary i tiple, które stwarzają ciepłą, przytulną atmosferę.

 

UROK WIECZNEJ WIOSNY
Położony na północnym zachodzie kraju departament Antioquia słynie ze swoich upraw kawowych i plantacji bananów, a także od 1957 r. z jednego z najsławniejszych festiwali kwiatowych na świecie: Feria de las Flores. To prawdziwa uczta dla oczu. Warto być w 2,5-milionowym mieście Medellín, jego stolicy administracyjnej, w pierwszej połowie sierpnia, aby podziwiać ten 10-dniowy niezmiernie barwny festyn. Największą atrakcję stanowią 4-metrowe tarcze kwiatowe silletas, niesione na plecach przez tzw. silleteros. Za wyzwanie uchodzi zaprezentowanie na nich jak najbardziej skomplikowanego i oryginalnego ornamentu kwiatowego. Wyjątkowy klimat okolicy przyczynił się do nadania temu miejscu miana „miasta wiecznej wiosny”. W trakcie spaceru ulicami Medellín co jakiś czas napotykamy piękne, masywne rzeźby. Ich ojcem jest urodzony tutaj w 1932 r. Fernando Botero, należący do najwybitniejszych kolumbijskich malarzy i rzeźbiarzy.

FOT. PROCOLOMBIA.CO/COLOMBIA.TRAVEL

Barwne tarcze kwiatowe podczas Feria de las Flores w Medellín


     To właśnie w Antioquii narodziła się muzyka zwana guasca lub música de carrilera (z hiszp. „torów kolejowych”). Ten popularny rodzaj, pełen humoru i satyry, świetnie odzwierciedla charakter mieszkańców tego departamentu Kolumbii. Słowa piosenek są krytyką kolumbijskiego społeczeństwa i opierają się często na dwuznaczności, głównie o kontekście seksualnym. Za najwybitniejszego przedstawiciela tego gatunku uważa się pochodzącego z Medellín Octavia Mesę (1933–2007). Na jego utworach wychował się najsłynniejszy paisa („urodzony w Antioquii”) Juan Esteban Aristizábal Vásquez, lepiej znany jako Juanes. Obaj artyści współpracowali przy nagrywaniu singla La camisa negra, czerpiącego z chwytliwych melodii i rytmu guasca. Śpiewana po hiszpańsku piosenka stała się prawdziwym fenomenem i rozsławiła zupełnie lokalny styl muzyczny na cały świat.

 

SALSA OD RANA DO NOCY
Z kolei na wszystkich miłośników gorących latynoamerykańskich tańców czeka światowa stolica salsy Cali. To oddalone ok. 100 km od wybrzeża Pacyfiku miasto znajduje się na zachodzie Kolumbii. Najprawdopodobniej nie ma na ziemi innego miejsca (w tle zostały nawet Kuba czy Portoryko!), w którym ten rodzaj taneczny byłby tak istotnym elementem życia. W salsie z Cali (salsa caleña) dominują niezmiernie energiczne i zwinne ruchy.
     Ważnym momentem w rozwoju kulturalnym miasta okazało się zorganizowanie po raz pierwszy w 1957 r. w okresie bożonarodzeniowo-noworocznym wielkiego festynu Feria de Cali. Impreza została urozmaicona tańcami, kawalkadą, konkursami i koncertami. Mieszkańcy szaleli wówczas przy dźwiękach swingu, boggie-woogie i rock’n’rolla. Do Cali ściągały i nadal ściągają największe gwiazdy muzyki latynoskiej. W latach 70. XX w. zaczęły pojawiać się tu pierwsze grupy taneczne i odbywać pokazy salsy.

***

Pełna kontrastów Kolumbia zachwyca nie tylko wspaniałą przyrodą i spektakularnymi widokami. W jej żyłach płynie gorąca krew. Dlatego podczas wizyty w tej pasjonującej części Ameryki Południowej warto wsłuchać się w rytmiczne bicie jej serca.

Artykuły wybrane losowo

Na koniu przez świat

Jerez   Feria 04

 

SYLWIA JEDLAK-DUBIEL

 

Jest coś niezmiernie pociągającego w widoku jeźdźca, który na swoim koniu zmierza ku linii horyzontu. Wokół niego rozpościera się pusta przestrzeń, może gdzieś w oddali majaczy las lub brzeg morza, ale tak naprawdę w tej chwili istnieje tylko on, jego wierzchowiec i otaczająca ich przyroda. Ten obraz ma chyba w sobie taką siłę, ponieważ w istocie przedstawia wyjątkowy moment, gdy człowiek i zwierzę działają razem. Ci, którzy jeżdżą konno, zapewne uwielbiają to uczucie pełnej jedności. Odnosi się wówczas wrażenie, że koń rozumie nas niemal tak, jakby mówił naszym językiem. Kto jeszcze tego nie doświadczył, musi koniecznie spróbować.

Więcej…

Podróż dookoła Litwy

Delfina Zažeckė

www.nalitwie.com

<< Licząca sobie już ponad tysiąc lat historii Litwa to największy z krajów bałtyckich. Jest idealnym miejscem zarówno na weekendowy wyjazd, jak i dłuższe wakacje. Zachwyca odwiedzających spokojem, fantastycznymi widokami i mnóstwem możliwości aktywnego spędzania czasu. >>

 

Widok na fragment Starego Miasta w Kownie 

© ANDRIUS ALEKSANDRAVICIUS/KAUNAS IN

 

Piaszczyste plaże, krystalicznie czyste jeziora i bujne zielone lasy są jedynie małą częścią tego, co można zobaczyć na Litwie. Dajmy się więc porwać niezapomnianej przygodzie. Podróż w te strony przeniesie nas do świata, w którym ożywają mieszkańcy średniowiecznych zamków, damy z renesansowych dworów, a nawet postaci z najciekawszych bałtyckich legend.

Polska graniczy z Litwą od północnego wschodu. Dwa największe miasta w kraju naszych sąsiadów – stołeczne Wilno i Kowno – leżą mniej więcej 160 i 120 km od granicy. Mamy więc tutaj naprawdę niedaleko.

 

NIEZAPOMNIANE WILNO

Litewską stolicę trzeba zobaczyć chociaż raz w życiu. Główną jej atrakcją jest romantyczne Stare Miasto z wąskimi uliczkami, klimatycznymi kawiarenkami i zachwycającymi barokowymi budynkami. Górująca nad zabudowaniami Baszta Giedymina (Wieża Giedymina) to symbol Wilna. Z tarasu widokowego znajdującego się na jej szczycie rozpościera się niezapomniana panorama stolicy.

Podczas zwiedzania nie można tutaj pominąć Bazyliki Archikatedralnej św. Stanisława i św. Władysława i jej podziemi. Z katakumbami wiąże się wiele tajemnic, dramatów i historii miłosnych dotyczących największych władców Litwy, członków ich rodzin oraz najznamienitszych rodów Wielkiego Księstwa Litewskiego.

Warto wybrać się też na spacer ulicą Zamkową (Pilies gatvė), prowadzącą przez niezwykłe zakątki Starego Miasta. Ulice będące jej przedłużeniem wiodą do jedynej ocalałej bramy miejskiej, nazywanej przez Litwinów Bramą Świtu (Aušros vartai), a w Polsce znanej jako Ostra Brama. Od kilku stuleci obrazowi Matki Boskiej Ostrobramskiej, znajdującemu się w tutejszej kaplicy, przypisuje się uzdrawiającą moc. Podczas swojej jedynej pielgrzymki na Litwę we wrześniu 1993 r. to właśnie tu papież Jan Paweł II odprawił mszę i spotkał się z wiernymi. Sam także modlił się przed cudownym obrazem.

Nie tylko główne ulice Starego Miasta zachwycają nieodpartym urokiem. Warto zejść z utartego szlaku, pobłądzić wąskimi, brukowanymi uliczkami i odnaleźć wyjątkową ulicę Literacką (Literatų gatvė) – artystyczną wizytówkę Wilna. Nie sposób przejść obojętnie również obok Kościoła św. Anny, który swoim urzekającym wyglądem skradł serce nawet samego Napoleona Bonapartego.

W trakcie wizyty w tym zachwycającym barokowym mieście nie wolno zapomnieć o atrakcjach znajdujących się poza obrębem historycznego centrum. Republika Zarzecze na prawym brzegu Wilejki to idealne miejsce na spacer lub spotkanie ze znajomymi w jednej z wielu klimatycznych kawiarenek. Na lunch warto wybrać się do restauracji „Paukščių takas” („Droga Mleczna”) mieszczącej się w wileńskiej wieży telewizyjnej na wysokości 165 m. Dzięki panoramicznym oknom i obrotowemu tarasowi, na którym stoją stoliki, można podziwiać stąd rewelacyjne widoki na okolicę.

Największą atrakcją Wilna są mniej więcej godzinne loty balonem nad Starym Miastem. Z kosza rozpościera się zapierająca dech w piersiach panorama. Po każdym locie pasażerowie otrzymują certyfikat oraz uświetniają niezwykłe wydarzenie kieliszkiem szampana.

 

Wilno zachwyca licznymi staromiejskimi ulicami z zabytkowymi kamieniczkami

© WWW.VILNIUS-TOURISM.LT

 

W DAWNEJ STOLICY

Po zwiedzeniu Wilna warto odwiedzić Troki i zobaczyć malowniczy zamek na jeziorze Galwe (Galvė). Niegdyś był on siedzibą wielkich książąt litewskich. Miasto pełniło z kolei funkcję stolicy Litwy. To właśnie z Troków pochodzi jedno z najpopularniejszych i najsmaczniejszych dań litewskiej kuchni – kibiny (pierogi z ciasta drożdżowego z farszem mięsnym).

Choć trocki zamek od razu przykuwa uwagę, nie jest jedyną atrakcją tego karaimskiego ośrodka. Warto też odwiedzić tu biały Dwór w Zatroczu (Užutrakio dvaras), znajdujący się na drugim brzegu jeziora Galwe. W należącej kiedyś do rodziny Tyszkiewiczów rezydencji dziś odbywają się koncerty muzyki poważnej oraz wystawy, na których zbiera się litewska śmietanka towarzyska. Podczas wizyty w posiadłości można również przejść się po parku urządzonym w stylu angielskim i obejrzeć stojące w nim rzeźby rzymskich bogiń.

                Poza tym w Trokach koniecznie trzeba wstąpić do jednej z karaimskich restauracji i zamówić tradycyjne lokalne danie – kibiny z jagnięciną i bulionem. Na zakończenie tak wspaniale spędzonego dnia warto wybrać się w rejs statkiem po niezmiernie malowniczej okolicy lub spędzić wieczór w centrum spa luksusowego, 5-gwiazdkowego hotelu Esperanza Resort & Spa, znajdującego się na południowy zachód od miasta, w bujnym lesie nad brzegiem pobliskiego jeziora.

 

Most prowadzący do średniowiecznego zamku na wyspie na jeziorze Galwe w Trokach

© TRAKŲ TURIZMO IR INFORMACIJOS CENTRAS

 

ZIELONE KOWNO

Położone w samym sercu Litwy Kowno zachwyca swoim wyjątkowym urokiem. Stare Miasto, usytuowane u zbiegu dwóch największych litewskich rzek, Niemna i Wilii, przyciąga tysiące zagranicznych turystów. Także sami kownianie często odwiedzają tę część Kowna ze względu na leżący w niej park, w którym pod rozłożystymi drzewami rosnącymi nad wodą można chwilę odpocząć i uciec od miejskiego zgiełku.

Główną atrakcją Starego Miasta jest częściowo zrekonstruowany w zeszłym stuleciu zamek. Nieopodal niego znajduje się najwyższy w kraju Ratusz, zwany białym łabędziem, oraz plac Ratuszowy z zachowaną do dziś oryginalną zabudową.

W Kownie są wyjątkowo piękne miejsca, o których nie wszyscy wiedzą. Jednym z nich jest dobrze ukryta Dolina Mickiewicza nieopodal Gaju Dębowego (Ąžuolyno Parkas), gdzie poeta spędzał każdą wolną chwilę, gdy mieszkał w sercu Litwy.

Na spacer idealnie nadają się okolice zespołu klasztornego w Pożajściu, położonego nad samym brzegiem Morza Kowieńskiego (Kauno marios), sztucznego zbiornika retencyjnego. Warto obejrzeć imponujące wnętrza tutejszego kościoła i skosztować wyśmienitych dań przygotowywanych w stworzonej na terenie zabytkowego kompleksu luksusowej restauracji „Monte Pacis”. W weekendy z pobliskiej przystani odpływa statek wycieczkowy zabierający turystów w malowniczy rejs po największym litewskim zalewie. Na kilka godzin przybija on do brzegu w pobliżu skansenu w Rumszyszkach (Lietuvos liaudies buities muziejus) – jednego z najciekawszych muzeów pod gołym niebem na Litwie.

 

WZDŁUŻ NIEMNA NAD BAŁTYK

Najszybszą drogą wiodącą z Kowna na wybrzeże jest autostrada Kowno–Kłajpeda, ale jeśli ktoś wybiera się w kierunku Bałtyku, powinien wziąć pod uwagę również inną trasę. Choć podróż nad morze trwa w tym przypadku dłużej, w jej trakcie można zobaczyć o wiele więcej.

Za najbardziej malowniczą drogę w kraju uchodzi ta biegnąca nad brzegami Niemna. Jednak bajeczne widoki to nie wszystko. Już ok. 10 km od Kowna w stronę Jurborka znajduje się przebudowany na pałac zamek w Czerwonym Dworze (Raudondvaris), należący niegdyś do rodziny Tyszkiewiczów. Nadal zachwyca on swoim wyglądem, a przeszklona, biała oranżeria zachęca do odwiedzin i zrelaksowania się nad filiżanką wyśmienitej kawy podawanej w środku.

Kolejnym przystankiem na trasie powinny być dwa wzgórza położone nad Niemnem, wchodzące w skład trzech wielońskich kopców (Veliuonos piliakalniai) – Zamkowe i wzniesienie z grobem Giedymina (ok. 1275–1341). Wierzono, że to właśnie tu podczas obrony zamku w Wielonie zginął wielki książę litewski Giedymin, założyciel Wilna. Wedle legendy mieszkańcy grodziska pochowali władcę i usypali na jego cześć kurhan. Stojący na wzgórzu obelisk poświęcony jest jego pamięci.

Wieżę Zamku w Raudaniu (Raudonės pilis) można zauważyć już z daleka. Z tarasu widokowego na jej szczycie rozciąga się wspaniały widok na okolicę. Po II wojnie światowej w zamku urządzono szkołę, która działa w nim do dziś. Warto przejść się także po pobliskim parku, w którym rośnie ponad 200-letni kasztan.

Potężne mury Zamku Giełgudów (Panemunės pilis – Zamku Poniemuń) przykuwają uwagę z oddali. Otoczona pięcioma kaskadowymi stawami renesansowa budowla jest obiektem, który koniecznie trzeba odwiedzić w trakcie podróży nadniemieńskim szlakiem. Na zainteresowanie w zamku zasługuje bogaty zbiór znalezisk archeologicznych i wieża widokowa. Poza tym funkcjonuje w nim 4-gwiazdkowy hotel Best Baltic Panemunės Pilis oraz restauracja podająca regionalne specjały.

Wzdłuż dalszego fragmentu nadniemeńskiego szlaku nie natrafimy już wprawdzie na monumentalne zamki, ale podczas pokonywania trasy prowadzącej przez Jurbork aż do miejscowości Šilutė (Szyłokarczma) będziemy mogli poznać Litwę od innej, mniej turystycznej strony. W Šilutė warto zatrzymać się na chwilę w centrum miasta, aby zobaczyć największy zegar w kraju, znajdujący się na wieży kościoła ewangelicko-augsburskiego.

 

NAD ZALEWEM KUROŃSKIM

Z Šilutė można wybrać się na Ruś (Rusnės sala), czyli położoną w delcie Niemna wyspę, uważaną za największą na Litwie (ok. 47 km² powierzchni). Co roku pod koniec czerwca odbywa się na niej jeden z największych festiwali muzycznych w kraju. Niedaleko leży również niezmiernie malowniczy zakątek, który koniecznie trzeba odwiedzić podczas wizyty w okolicy – przylądek Ventė. Znajduje się on nad brzegiem Zalewu Kurońskiego i przyciąga przede wszystkim osoby zainteresowane ornitologią. Ze względu na położenie na głównej trasie migracji ptaków od niemal wieku w tutejszej wsi działa stacja ornitologiczna, ze specjalną pułapką przeznaczoną do ich łapania. Dziennie obrączkowanych jest w tym miejscu nawet ponad 6 tys. osobników.

Ponad 750 lat temu na przylądku Ventė wzniesiono zamek. Zimowy lód i podnoszący się na wiosnę poziom wody nie pozwoliły zbyt długo przetrwać krzyżackiej siedzibie. Zamek nie został odbudowany, ale kamienie, które z niego pozostały, wykorzystano do postawienia pobliskiego kościoła.

Na przylądku Ventė stoi najstarsza z siedmiu latarni morskich na litewskim wybrzeżu. Pochodzi z połowy XIX w. Niedaleko niej zbudowano 250-metrowe molo, które ma chronić przylądek przed niszczącą siłą fal Zalewu Kurońskiego. Ventė od Kłajpedy dzieli tylko ok. 50 km.

 

POCZUĆ WIATR W ŻAGLACH

Zwiedzanie Kłajpedy najlepiej zacząć od najstarszej jej części. Do dziś znaleźć tu można wspaniale zachowane domy zbudowane z muru pruskiego, tak charakterystycznego dla tego regionu.

W mieście warto odwiedzić Muzeum Zegarów (Laikrodžių muziejus). W zbiorach placówki znajdują się mechanizmy wykorzystywane przez naszych przodków do pomiaru czasu w najróżniejszy sposób – przy pomocy piasku, słońca, wody, a nawet ognia. Kolekcja zgromadzonych tutaj zegarów zachwyci różnorodnością i liczbą nawet najbardziej wymagających odwiedzających.

Kłajpeda z pewnością wprawi w zachwyt turystów chcących spróbować tradycyjnych i regionalnych dań litewskich. Z tarasów portowych restauracji można podziwiać statki płynące rzeką Dangą (Danė). Warto wejść na pokład cumującego przy jej brzegu żaglowca Meridianas, żeby spróbować miejscowych specjałów oraz poczuć niepowtarzalną żeglarską atmosferę.

Wyjątkowe miejsce na spędzenie nocy w Kłajpedzie stanowi Michaelson Boutique Hotel. Ten jedyny w swoim rodzaju budynek, niegdyś wykorzystywany jako wenecki magazyn, znajduje się na liście litewskiego dziedzictwa kulturalnego ze względu na swoją wielką wartość historyczną. Wnętrze hotelu jest połączeniem XVIII-wiecznej architektury z komfortem i nowoczesnością.

Co roku w mieście odbywa się jedno z najważniejszych wydarzeń na Litwie – Święto Morza (Jūros šventė). Tysiące turystów zbiera się w porcie, aby obserwować Paradę Statków – wyjątkowy spektakl rozpoczynający obchody. Czarującą Kłajpedę warto odwiedzić także w czasie trwania największego w kraju festiwalu jazzowego (Klaipėdos Pilies Džiazo Festivalis), organizowanego zwykle na początku czerwca.

 

BLISKO NATURY

Wybrzeże litewskie przyciąga co roku mnóstwo turystów chcących odpocząć na przepięknych, piaszczystych plażach. Idealnym miejscem na zrelaksowanie się, jak również aktywny wypoczynek jest Mierzeja Kurońska. Malownicze osady, jak Preila i Pervalka (należące do miasta Neringa), położone nad brzegiem Zalewu Kurońskiego zachwycają ciszą i spokojem. Odwiedzające okolicę osoby mają wrażenie, że czas się tu zatrzymał.

Przepiękne tereny Parku Narodowego Mierzei Kurońskiej wspaniale nadają się na całodniową wycieczkę, w trakcie której podziwia się ruchome wydmy – tworzące je piaski przykryły opuszczone wioski rybackie. Bujne lasy stwarzają perfekcyjne warunki do obserwowania mieszkających w nich łosi, dzików i saren oraz ponad 300 różnorodnych gatunków ptaków.

W znajdującym się na Mierzei Kurońskiej niezmiernie interesującym Litewskim Muzeum Morza (Lietuvos jūrų muziejus) można poznać historię Bałtyku, zobaczyć wiele gatunków ryb, zaprzyjaźnić się z osieroconymi fokami, a nawet popływać z delfinami. To jedna z największych atrakcji w okolicy.

 

BURSZTYNOWA KRAINA

Niedaleko miejscowości Juodkrantė leży wyjątkowe miejsce o bajkowej nazwie. W Bursztynowej Zatoce (Gintaro įlanka) podczas nocy świętojańskiej odbywają się jedne z najhuczniejszych obchodów tego święta na Litwie. Przed ponad 150 laty w tutejszych wodach odnaleziono niezwykły skarb. W zatoce odkryto świetnie zachowane wyroby z bursztynu pochodzące jeszcze z epoki neolitu i brązu.

Z Juodkrantė warto wybrać się do parku drewnianych rzeźb znajdującego się na Wzgórzu Czarownic (Raganų kalnas). Wizyta w nim to niepowtarzalna okazja do poznania postaci z litewskich legend oraz bóstw z bałtyckiej mitologii. Mówi się, że od najdawniejszych czasów góra ta przyciągała nie tylko ludzi, ale też diabły i czarownice, które nocami urządzały w tym miejscu sabaty.

 

WIDOK Z WYDMY

Największym i najczęściej odwiedzanym przez turystów kurortem na wybrzeżu jest Nida, położona na południowym końcu litewskiej części mierzei. Charakterystyczne dla tego regionu biało-niebieskie chaty rybackie z czerwonymi dachami, rzeźbionymi drzwiami i okiennicami przyciągają uwagę oraz przypominają o historii i nie zawsze lekkim życiu rybaków mieszkających nad brzegami Zalewu Kurońskiego.

Świetny punkt widokowy w tej okolicy stanowi wydma Parnidžio (Parnidžio kopa) z zegarem słonecznym. Przy dobrej pogodzie można zobaczyć stąd nie tylko Morze Bałtyckie, ale i przylądek Ventė znajdujący się na przeciwnym brzegu Zalewu Kurońskiego. Mieszkańcy kurortu powiadają, że wydma gnana wiatrem przeszła kilka razy w historii przez miasteczko i stąd właśnie wzięła się jej nazwa, która znaczy Przechodząca przez Nidę.

 

W LETNIEJ STOLICY

Na miano letniej stolicy Litwy zasługuje z pewnością Połąga (Palanga). Szerokie, piaszczyste plaże stają się celem wycieczek nie tylko mieszkańców Wilna czy Kowna, ale również turystów z całej Europy. Poza błogim odpoczynkiem na plaży warto złożyć wizytę w Muzeum Bursztynu (Palangos gintaro muziejus) mieszczącym się w pałacu należącym niegdyś do rodziny Tyszkiewiczów.

Otoczona lasem posiadłość jest idealnym miejscem na spędzenie całego dnia na łonie natury. Przed głównym wejściem do pałacu rozpościera się ogród w stylu francuskim, a nieopodal znajduje się niewielkie zoo i ogród botaniczny z wieloma wyjątkowymi gatunkami roślin.

W Połądze koniecznie trzeba przejść się główną ulicą prowadzącą do najważniejszej atrakcji tego nadmorskiego kurortu – liczącego sobie już ponad 120 lat molo. Po drodze warto zatrzymać się w jednej z restauracji i spróbować regionalnego specjału, jakim jest zupa rybna.

 

KRAINA TYSIĄCA JEZIOR

Auksztota (Aukštaitija) to największy etnograficzny region Litwy. Leży we wschodniej części kraju. Nie sposób przeoczyć tu ogromnej liczby jezior. Właśnie w tych stronach, na granicy z Białorusią, znajdują się Dryświaty (Drūkšiai). To największe litewskie jezioro (ma powierzchnię ok. 45 km²). Warto też wybrać się do miejscowości Połusze (Palūšė), usytuowanej w jednym z najpiękniejszych regionów na Litwie. Nad brzegiem jeziora Lūšiai stoi nietypowy XVIII-wieczny, drewniany Kościół św. Jozafata, zbudowany bez wykorzystania ani jednego gwoździa. Należy do najbardziej rozpoznawalnych litewskich świątyń.

Niedaleko miasta Ignalino (Ignalina) znajduje się wzgórze, z którego szczytu rozciąga się olśniewająca panorama na sześć pobliskich jezior. Ladakalnis, czyli Góra Łady, to miejsce mistyczne. W zamierzchłej przeszłości miały być tu składane ofiary na cześć bogini harmonii, miłości i piękna – Łady. Każdy odwiedzający wzgórze powinien przynieść ze sobą kamień i zostawić go przy rosnącym na szczycie dębie. Podobno gwarantuje to łaski bogini i szczęśliwe życie.

 

POWRÓT DO PRZESZŁOŚCI

W zielonych lasach krainy tysiąca jezior znajdują się zachwycające rezydencje, których blask nie przeminął pomimo upływu wielu lat. Najbardziej imponujący z nich jest z pewnością Pałac w Pokrojach (Pakruojo dvaras), otoczony angielskim parkiem. Położony na rzeką Kroją (Kruoją) zespół pałacowy przyciąga swoim bajkowym charakterem turystów z całej Europy. Na jego terenie wyróżniają się niezmiernie malowniczy, pięcioarkadowy most oraz tama z XIX-wiecznym młynem.

Pałac w Pokrojach to nie tylko muzeum. Można w nim przenocować w przygotowanych dla gości eleganckich pokojach i spróbować regionalnych dań w pobliskiej karczmie. Warto pamiętać, że w każdy weekend pojawiają się tu postacie z przeszłości – dawni mieszkańcy rezydencji opowiadają tajemnicze historie związane ze swoim życiem, a młynarz częstuje odwiedzających miejscowymi przysmakami i domowym piwem.

 

POŚRÓD GWIAZD

Na północ od Wilna znajduje się wyjątkowe miejsce, w którym gwiazdy wydają się być niemal na wyciągnięcie ręki. Obserwatorium Astronomiczne w Malatach (Molėtų astronomijos observatorija – MAO) to jedyna tego typu placówka w Europie. Nie tylko zajmuje się ono obserwacją ciał niebieskich, ale również odpowiada na pytania dotyczące sensu istnienia człowieka we wszechświecie.

W obiekcie znajduje się jeden z największych europejskich teleskopów (o średnicy 165 cm). Jest on przeznaczony do użytku publicznego. Dzięki specjalnym teleskopom i filtrom w obserwatorium można oglądać nawet słońce. Oprowadzanie organizuje się przez całą dobę, w zależności od tego, którą z gwiazd lub planet chcą zobaczyć odwiedzający. Naprawdę warto się tutaj wybrać, nie tylko ze względu na charakterystyczną architekturę kompleksu. Można w nim dowiedzieć się, co kryje wszechświat.

 

Fontanna na jeziorze Druskonis w Druskiennikach

© CENTRUM INFORMACJI TURYSTYCZNEJ W DRUSKIENNIKACH

 

DLA ZDROWIA I URODY

Litwa to kraj idealny na aktywny wypoczynek, lecz także świetne miejsce na wyjazd w celu zrelaksowania się, skorzystania z odnowy biologicznej i podreperowania zdrowia. Za najstarsze litewskie uzdrowisko uchodzą Druskienniki (Druskieniki, lit. Druskininkai), znane też za granicą. Warto tu zatrzymać się w hotelu Grand Spa Lietuva z bogatą ofertą usług medycznych. Na terenie obiektu znajdują się m.in. park wodny ze strefą saun oraz jedna z najlepszych restauracji w mieście.

Urokliwe Druskienniki mają do zaoferowania o wiele więcej niż tylko wspaniałe zaplecze uzdrowiskowe. Świetnym sposobem na spędzenie czasu w tym popularnym kurorcie jest wybranie się w rejs statkiem w kierunku Wyspy Miłości. Dziś znajduje się na niej rezerwat przyrody, lecz w przeszłości prowadził tutaj most, dzięki któremu kuracjusze mogli dostać się na najpiękniejszą z plaż nad Niemnem.

W Druskiennikach warto odwiedzić Snow Arenę, gdzie białemu szaleństwu można oddawać się cały rok. Jest to idealne miejsce nie tylko dla narciarzy, lecz także snowboardzistów, dla których powstał znakomicie wyposażony obszar z rampami. W kompleksie znajduje się też wypożyczalnia sprzętu, bary i restauracje, w tym jedna usytuowana powyżej stoku. Do Snow Areny można dostać się kolejką linową z centrum kurortu. Jej trasa przebiega nad malowniczym Niemnem i wierzchołkami drzew. Choć podróż trwa jedynie kilka minut, widoki rozciągające się z okien wagonika sprawiają, że jest niezapomnianym przeżyciem.

Również położone niedaleko Kowna Birsztany (Birštonas) uważane są przez mieszkańców Litwy za znakomite miejsce na weekendowy wypad. To malownicze uzdrowisko ma wyjątkowy urok. Birsztany są o wiele mniej popularne niż Druskienniki, dzięki czemu nawet w sezonie można delektować się w nich ciszą i spokojem. Piękne widoki rozpościerające się z tutejszej Góry Witolda (Vytauto kalnas) na długo zapadają w pamięć. Smakoszy wód mineralnych zadowoli z pewnością fakt, że to właśnie w tej okolicy wydobywa się najbardziej znaną i docenianą litewską wodę mineralną Vytautas oraz równie charakterystyczną w smaku Birutė.

 

Wydanie Lato 2018

Budapeszteńskie niespodzianki

ALEKSANDRA PAKIEŁA

 

Budapeszt jest miastem tętniącym życiem, pełnym ciekawych miejsc, przepięknych pomników, mostów i zabytków, łączącym w sobie bogatą przeszłość i dynamiczną teraźniejszość. Stolica Węgier kojarzy się przede wszystkim z monumentalnym gmachem Parlamentu (Országház), ruinami rzymskimi – Aquincum, neogotyckim Kościołem Macieja (Mátyás templom), Zamkiem Królewskim (Budavári Palota) czy chętnie odwiedzanym przez turystów Węgierskim Muzeum Narodowym (Magyar Nemzeti Múzeum). Ta urocza metropolia oferuje jednak zdecydowanie więcej atrakcji. Warto je odkryć choćby teraz, podczas ciepłej i słonecznej węgierskiej jesieni…

Więcej…