DOROTA STAŃCZYK

<< Republika Chile jest jednym z nielicznych krajów, które mogą poszczycić się wielką różnorodnością krajobrazów i stref klimatycznych. Na północy występuje najsuchsza pustynia świata – Atakama, a na południu – potężne lodowce. Pomiędzy tymi dwoma skrajnościami znajdziemy wszystko: od skąpanych w słońcu plaż, poprzez bujne winnice, wiecznie zielone lasy ze szmaragdowymi jeziorami, aż do niekończących się patagońskich stepów. Dopełnieniem tego wszystkiego są szczyty Andów i dymiące wulkany. To właśnie w Chile cuda natury i ciekawa historia składają się na wspaniałe atrakcje turystyczne. >>

 

Ten fascynujący południowoamerykański kraj graniczy z Peru, Boliwią i Argentyną. To niewątpliwie najwęższe państwo na kontynencie. Najdłuższy odcinek między jego zachodnią a wschodnią granicą wynosi jedynie 445 km, a najkrótszy – 90 km. Jednocześnie ze względu na swoją rozciągłość południkową wyróżnia się na chilijskim terytorium aż 4 strefy klimatyczne: zwrotnikową, podzwrotnikową, umiarkowaną, a nawet subpolarną. Nic więc dziwnego, że znajdziemy tu aż 36 parków narodowych.

Chilijczycy wierzą, że ich niezwykły zakątek był ostatnim dziełem Boga. Legenda głosi, że po stworzeniu świata spostrzegł on, iż zostało mu trochę tworzywa i postanowił spożytkować je na jeszcze jeden kraj. Rozsypał piaski Atakamy, do łańcucha Andów dorzucił ośnieżone wulkany, słodką wodą wypełnił rzeki i jeziora, a resztki wysepek umieścił wzdłuż wybrzeża Patagonii. Ta niesamowita kraina, ciągnąca się długim pasem na zachodnim wybrzeżu Ameryki Południowej, dzięki zapierającym dech w piersiach widokom każdego roku przyciąga coraz większą liczbę zagranicznych turystów, także z Polski (w 2012 r. chilijską ziemię odwiedziło ok. 4 tys. Polaków).

 

W Dolinie Centralnej

Większość podróżnych zwiedzanie Chile rozpoczyna od jego stolicy. Santiago (Santiago de Chile) założył hiszpański konkwistador Pedro de Valdivia (1497–1553). Oficjalne powstanie miasta datuje się na 12 lutego 1541 r. Chilijska stolica ma wiele twarzy, ale na pierwszy rzut oka sprawia wrażenie nowoczesnej metropolii. W jej aglomeracji mieszka mniej więcej 6 mln ludzi, co odpowiada ok. 30 proc. populacji tego 17-milionowego kraju. Santiago to siedziba rządu, najważniejszych organów administracyjnych i sądowych (wyjątek stanowi m.in. parlament Chile – Kongres Narodowy, czyli Congreso Nacional de la República de Chile, który obraduje w Valparaíso), a także instytucji kulturalnych czy finansowych. Dzięki prężnemu międzynarodowemu portowi lotniczemu (Aeropuerto Internacional Comodoro Artuto Merino Benítez) jest bramą dla turystów pragnących odkrywać tajemnice i skarby chilijskiej ziemi.

Do jednych z największych tutejszych atrakcji należą Plaza de Armas de Santiago, czyli zabytkowy centralny plac miejski z Palacio de la Real Audiencia, nazywanym też Palacio de la Independencia (obecnie w pałacu tym mieści się Historyczne Muzeum Narodowe – Museo Histórico Nacional), oraz gmach Palacio de La Moneda (siedziba prezydenta republiki), który we wrześniu 1973 r. został zbombardowany przez chilijskie lotnictwo podczas wojskowego zamachu stanu, tzw. puczu Augusta Pinocheta (1915–2006). Interesujący punkt turystyczny stanowi również Wzgórze św. Krzysztofa (Cerro San Cristóbal – 880 m n.p.m.), wznoszące się w rozległym Parku Metropolitalnym (Parque Metropolitano de Santiago) w północnej części miasta. Na jego szczyt dostać się można koleją linowo-terenową z 1925 r. (Funicular de Santiago), samochodem, bądź specjalnym szlakiem pieszym i rowerowym. Na samym wierzchołku stoi Sanktuarium Niepokalanego Poczęcia (Santuario de la Inmaculada Concepción) i ponad 22-metrowa statua Matki Boskiej. Roztacza się stąd cudowna panorama stolicy. W parku znajdują się także Narodowy Ogród Zoologiczny Chile (Zoológico Nacional de Chile), Ogród Botaniczny Chagual (Jardín Botánico Chagual) oraz dwa duże baseny na świeżym powietrzu. W Santiago na turystów czekają też liczne restauracje i bary, galerie sztuki, sklepy, puby, kluby muzyczne i dyskoteki. Ulice chilijskiej metropolii są zawsze pełne handlarzy oraz artystów.

Zmęczonym zgiełkiem tego wielkiego miasta polecam jedno- lub kilkudniowe wycieczki po okolicy. Najbliższe ośrodki narciarskie (Valle Nevado, El Colorado, Farellones, La Parva czy Lagunillas) leżą zaledwie mniej więcej godzinę jazdy samochodem od stolicy Chile. W jej pobliżu rozciągają się również winnice, w których produkuje się jedne z najlepszych win na naszym globie. Do okolicznych wspaniałych obszarów ochrony przyrody (np. Narodowy Rezerwat Rzeki Clarillo – Reserva Nacional Río Clarillo, Naturalny Pomnik El Morado – Monumento Natural El Morado) możemy wybrać się na piesze wędrówki, przejażdżki konne, kemping, a nawet do gorących źródeł. Z kolei do wybrzeża Pacyfiku dojedziemy w niecałe 2 godziny. Wypoczniemy tutaj na jednej z pięknych i gorących plaż kurortu Viña del Mar albo popływamy w największym basenie świata San Alfonso del Mar (o powierzchni niemal 8 ha i długości ponad 1 km!) w północnej części miasta Algarrobo, ok. 90 km od Santiago. Miliony turystów przyciąga także portowe Valparaíso, słynące z malowniczych wzgórz i prowadzących na nie historycznych wind, zabytkowych kolorowych domów, swojego artystycznego charakteru i pięknych nadmorskich widoków. Setki budynków wzniesionych gęsto nad samym brzegiem Oceanu Spokojnego tworzą prawdziwy labirynt uroczych ulic i uliczek.

 

W słońcu Atakamy

Na tym najsuchszym obszarze na świecie, obejmującym powierzchnię ok. 105 tys. km², odkryjemy też najwyższe szczyty na całym kontynencie. Pustynia Atakama (Desierto de Atacama) to przede wszystkim unikalne atrakcje naturalne. Najdalej wysunięte północne wyżyny w Parku Narodowym Lauca (Parque Nacional Lauca) w regionie Arica y Parinacota znane są przede wszystkim ze swoich suchych, słonych jezior i niebieskich lagun z osiągającymi ponad 6 tys. m n.p.m. wulkanami Parinacota, Pomerape, Guallarite czy Acotango w tle. Poruszając się na południe, natkniemy się na dymiące pola gejzerów El Tatio (ok. 4200 m n.p.m.) i solniska m.in. Salar de Huasco, Salar de Pintados oraz najsłynniejsze, a zarazem największe w Chile – Salar de Atacama (o powierzchni 3 tys. km², leżące na wysokości 2305 m n.p.m.). Tłumy turystów przyciągają również rejony pustynnej Doliny Księżycowej (Valle de la Luna) oraz Doliny Śmierci (Valle de la Muerte), gdzie spotkamy nietypowe formacje skalne wyrzeźbione przez siłę wiatru i wody. Tym niesamowitym miejscom wielkiego uroku dodaje imponujące bogactwo kształtów, kolorów i tekstur. Szczęściarzom uda się także zobaczyć „kwitnącą pustynię” w Parku Narodowym Llanos de Challe (Parque Nacional Llanos de Challe), czyli klimatyczny fenomen powodowany przez wiosenne ulewne deszcze, które pozwalają rozkwitnąć ponad 220 rodzajom roślin. Tak naprawdę jednak Atakama budzi się dopiero nocą. Na tej wysokości nad poziomem morza przy krystalicznie czystym niebie wydaje się, że jest się bliżej gwiazd niż gdziekolwiek indziej.

 FOT. SERVICIO NACIONAL DE TURISMO CHILE

Indianie z lamami w Valle de la Luna

 

Rejon tej pustyni to też liczne ślady historii – wymarłe osady górnicze Santiago Humberstone i Santa Laura, w których wydobywano saletrę (wpisane w 2005 r. na prestiżową Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO), miasto San Pedro de Atacama z jedną z najstarszych świątyń katolickich w Chile (Kościół św. Piotra – Iglesia de San Pedro) oraz wspaniałymi wykopaliskami archeologicznymi. W tych ostatnich odnaleziono najstarsze mumie świata należące do kultury Chinchorro, pochodzące z okresu od 5 tys. do 2,8 tys. lat przed Chrystusem, czyli znacznie bardziej wiekowe niż te ze starożytnego Egiptu.

 

W labiryncie wysp

W chilijskich granicach, między zatoką Reloncaví (Seno de Reloncaví) i przylądkiem Horn (Cabo de Hornos) leży wiele interesujących wysp i wysepek. Jednak największą sławą wśród podróżników cieszą się niepowtarzalna Wyspa Wielkanocna (Isla de Pascua) oraz archipelag Juan Fernández. Za najbardziej znaną uchodzi ta pierwsza, zwana Rapa Nui, położona w południowo-wschodniej części Oceanu Spokojnego, w Polinezji – jeden z najbardziej oddalonych od kontynentu zamieszkałych skrawków lądu. Sprawia ona wrażenie zawieszonej między magią a rzeczywistością. To tutaj legendy związane z majestatycznymi posągami moai, nieprzeniknione glify i kult boga Make-Make, stwórcy świata, przenoszą turystów do pełnej tajemnic przeszłości. Kontrowersyjna historia wyspy (epidemie, wojna domowa, kolonializm, niewolnictwo, katastrofa ekosystemu) wciąż fascynuje mnóstwo ludzi.

Wyspy Juan Fernández zostały odkryte przypadkiem w listopadzie 1574 r. przez hiszpańskiego żeglarza Juana Fernándeza (ok. 1528/1530–1599), który podróżował między Peru i Valparaíso. Tutejszy jedyny w swoim rodzaju ekosystem stwarza warunki do występowania rzadkich, a nawet endemicznych roślin i zwierząt, niespotykanych nigdzie indziej na świecie, jak np. fernandezik wyspowy – mały ptak z rodziny kolibrowatych, czy też koza Juan Fernández. Największa na archipelagu jest wyspa Robinson Crusoe (47,9 km² powierzchni), rozsławiona dzięki historii szkockiego żeglarza Aleksandra Selkirka (1676–1721), który przebywał na niej samotnie przez 4 lata od 1704 r. Angielski pisarz Daniel Defoe przy pisaniu powieści Przypadki Robinsona Crusoe (1719) zainspirował się najprawdopodobniej właśnie jego losami.

Nie mniejsza sława otacza także należący do regionu Los Lagos archipelag Chiloé na czele z Wielką Wyspą Chiloé (Isla Grande de Chiloé), jedną z największych w Ameryce Południowej (o powierzchni 8394 km²). Znajduje się tutaj 16 drewnianych jezuickich kościołów (Iglesias de Chiloé), powstałych między XVIII a początkiem XX w., które wpisano w 2000 r. na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Głównymi miejscowymi atrakcjami są też Park Narodowy Chiloé (Parque Nacional Chiloé) z wiecznie zielonymi lasami oraz Naturalny Pomnik Wysepek Puñihuil (Monumento Natural Islotes de Puñihuil) z kolonią pingwinów Humboldta i pingwinów magellańskich. Na wyspie odbywa się też coroczny, jeden z najpopularniejszych w Chile, lutowy Festival Costumbrista Chilote, który stanowi idealną okazję do poznania niepowtarzalnej kultury i historii tego miejsca.

 FOT. SERVICIO NACIONAL DE TURISMO CHILE Endemiczny kaktus Browningia candelaris przy drodze do Putre

 

W krainie rzek, jezior i wulkanów

Warunki klimatyczne na południu sprawiają, że ten rejon kraju można nazwać chilijską krainą czarów. Tutejsze parki narodowe zachwycają wulkanicznymi szczytami, jeziorami, rzekami i wodospadami oraz bogactwem roślinności. Turyści, szczególnie miłośnicy aktywnego spędzania wolnego czasu, chętnie odwiedzają miasto Pucón, leżące malowniczo u podnóża wulkanu Villarrica (2847 m n.p.m.). Ściągają do niego przede wszystkim amatorzy wspinaczki górskiej, raftingu, kajakarstwa, wędkarstwa sportowego, jazdy konnej, narciarstwa czy snowboardingu. Po pełnym wrażeń dniu relaksują się tu w gorących źródłach.

Dla wielbicieli trekkingu rajem na ziemi okażą się pobliskie parki narodowe Parque Nacional Villarrica i Parque Nacional Huerquehue, a także te trochę dalsze (w regionie Los Lagos) – Parque Nacional Puyehue czy Parque Nacional Vicente Pérez Rosales. Oferują one szereg wspaniałych szlaków turystycznych z zapierającymi dech w piersiach punktami widokowymi. Główne centrum narciarstwa w tym rejonie to Antillanca, położona u stóp wulkanu Casablanca (2240 m n.p.m.). Niedaleko stąd do gorących źródeł Puyehue i Aguas Calientes. Na granicy prowincji Osorno i Llanquihue wnosi się natomiast majestatyczny stożek wulkanu Osorno (2652 m n.p.m.). U jego podnóża, na terenie Parque Nacional Vicente Pérez Rosales, znajduje się osada Petrohué, z której odpływają słynne wśród podróżników promy do Argentyny. Na uwagę zasługuje też krajobraz okolic jeziora polodowcowego Llanquihue, jednego z największych naturalnych akwenów w Ameryce Południowej (860 km² powierzchni). W usytuowanych nad jego brzegiem miejscowościach turystycznych Puerto Varas, Frutillar, Puerto Octay, Fresia czy Llanquihue bez trudu dostrzeżemy znaki kolonizacji niemieckiej na tym obszarze.

 

W wietrznej Patagonii

Region Aysén – serce chilijskiej Patagonii – rozpoznawany jest dzięki zapierającym dech w piersiach krajobrazom oraz rozległym terenom, z których część nadal pozostaje nieodkryta. Fiordy, lodowce, rwące rzeki, rozległe łąki, jeziora i lasy oraz dzikie zwierzęta to tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowała tutaj dla turysty matka natura. Aysén warto polecić miłośnikom pieszych wędrówek, wędkarstwa, jazdy konnej oraz przyrodnikom. Najbardziej znaną trasę wiodącą wzdłuż Patagonii stanowi 1240-kilometrowa Carretera Austral (Ruta CH-7), łącząca stolicę regionu Los Lagos Puerto Montt z osadą Villa O’Higgins przy granicy z Argentyną. Ze względu na niezmiernie malownicze pejzaże szlak ten stał się prawdziwym rajem dla rowerzystów i amatorów fotografii.

Patagonię można również podziwiać od strony oceanu w czasie wycieczki statkiem należącym do firmy Navimag, która dostarczy każdemu pasażerowi niecodziennych wrażeń i widoków. Dzięki rejsom wycieczkowym oferowanym przez armatora Skorpios, rozpoczynającym się w Puerto Montt, obejrzymy za to z bliska olbrzymi lodowiec San Rafael (Glaciar San Rafael) liczący sobie ponad 30 tys. lat. Za niezmiernie interesującą atrakcję uchodzą też marmurowe wysepki, jaskinie i tunele największego akwenu Patagonii – jeziora General Carrera (po argentyńskiej stronie znanego jako Buenos Aires), mającego aż 1850 km² powierzchni. Te niezwykłe formacje geologiczne, utworzone w wyniku działania fal na przestrzeni ostatnich 6 tys. lat, posiadają niesamowicie żywy niebieski kolor i zanurzone są w równie wspaniałych turkusowych wodach. Cały ten niepowtarzalny kompleks składa się z trzech głównych miejsc: Catedral de Mármol (Marmurowa Katedra), Capilla de Mármol (Marmurowa Kaplica) i Caverna de Mármol (Marmurowa Grota), a turyści zwiedzają go w małych łodziach bądź kajakach.

 

W blasku Ziemi Ognistej

Według legendy ten archipelag u południowych wybrzeży Ameryki Południowej zawdzięcza swoją nazwę blaskom indiańskich ognisk, które widzieli z daleka żeglarze z Ferdynandem Magellanem (1480–1521) na czele. To tutaj łańcuch Andów gwałtownie opada do Oceanu Spokojnego, aby pośród niezliczonych fiordów zniknąć całkowicie w Cieśninie Magellana (Estrecho de Magallanes). W granicach regionu Magallanes leży Park Narodowy Torres del Paine (Parque Nacional Torres del Paine), okrzyknięty w 2013 r. 8 cudem świata przez internautów w ramach konkursu portalu VirtualTourist (otrzymał ponad 5 mln głosów!). Jego nazwa pochodzi od Torres del Paine – małej grupy górskiej złożonej m.in. z trzech charakterystycznych wież skalnych – tzw. Wież Paine (na czele z Cerro Paine Grande – ok. 2750 m n.p.m.). Popularnością cieszą się w nim kilkudniowe wędrówki, podczas których turyści korzystają z noclegów w schroniskach, zwanych tu refugios, oraz na polach namiotowych. Jeden z głównych szlaków turystycznych prowadzi z Refugio Pehoé (Refugio Paine Grande), przez Refugio Grey, Campamento Italiano (Włoskie Obozowisko), Campamento Británico (Brytyjskie Obozowisko) i Los Cuernos (Rogi), aż do wspaniałego punktu widokowego Las Torres (Wieże).

FOT. SERVICIO NACIONAL DE TURISMO CHILE

Wycieczka konna do Torres del Paine

 

Najważniejszym centrum turystycznym na południowym krańcu Chile jest ponad 130-tysięczne miasto Punta Arenas, główna baza wypadowa dla ekspedycji antarktycznych. Warto przejść się tu na plac Muñoza Gamery (Plaza Muñoz Gamero), obejrzeć budynek Palacio Sara Braun (ogłoszony Pomnikiem Narodowym – Monumento Nacional) oraz zwiedzić Muzeum Regionalne Magallanes (Museo Regional de Magallanes), mieszczące się w zabytkowym Palacio Braun Menéndez. Mniej więcej 35 km od Punta Arenas na wyspie Magdalena (2024 km²) i sąsiedniej wysepce Marta znajduje się również kolejny naturalny pomnik – Monumento Natural Los Pingüinos, czyli największa kolonia pingwinów magellańskich na południu Chile (ok. 100 tys. okazów).

 

W lodowych objęciach Antarktydy

Pokrywa lodowa Antarktydy stanowi największą masę lodu na ziemi. Żyje tutaj wiele różnych gatunków zwierząt morskich. To jedno z ostatnich prawdziwie dzikich miejsc na naszym globie i ważny rezerwat biosfery. Jego piękno kontrastuje z ekstremalnymi warunkami pogodowymi, które nie odstraszają jednak odkrywców, naukowców i podróżników. Za bramę do Antarktydy uchodzi Wyspa Króla Jerzego (terytorium sporne Chile, Argentyny i Wielkiej Brytanii) w archipelagu Szetlandów Południowych, na której powstało najwięcej baz badawczych należących m.in. do Chile, Argentyny, Urugwaju, Korei Południowej, a także Polski (Polska Stacja Antarktyczna im. Henryka Arctowskiego).

FOT. SERVICIO NACIONAL DE TURISMO CHILE
Niebieskawy lodowiec Grey ma długość 28 i szerokość 6 km

 

W położonej tu chilijskiej osadzie Villa Las Estrellas, usytuowanej niemal 1600 km na południe od Punta Arenas, mieszka latem mniej więcej 150 osób, a zimą – 80. Założono ją w kwietniu 1984 r. Turyści podróżujący z Punta Arenas na Biały Kontynent (Antarktydę) mają okazję podziwiać m.in. kolonie fok w Cieśninie Drake'a (Pasaje de Drake), pingwiny białobrewe na wyspie Ardley, lodowiec Collins (Glaciar Collins) oraz przyjrzeć się, jak wygląda dzień zwykłego mieszkańca na tym niezwykłym zakątku ziemi. Właśnie tak magiczne jest całe niezmiernie fascynujące i pełne niespodzianek Chile...


 

Artykuły wybrane losowo

Cabo Verde – wyspiarskie oblicze Afryki

ROBERT STEFANICKI

Jeśli nie lubimy długich podróży samolotem, a marzy nam się Ameryka Południowa, warto odwiedzić wówczas Wyspy Zielonego Przylądka (Cabo Verde). W odległości jedynie ośmiu godzin lotu z Warszawy znajdziemy wulkany, solniska, tarasowe pola i rozległe plaże. Nie ma tylko lam.

Republika Zielonego Przylądka obejmuje archipelag złożony z Wysp Zawietrznych (Ilhas de Barlavento) i Podwietrznych (Ilhas de Sotavento), leżący w pobliżu najdalej na zachód wysuniętego fragmentu kontynentu afrykańskiego – Przylądka Zielonego. Miejsce to jako pierwsi zasiedlili Portugalczycy, którzy ściągnęli tu niewolników z Czarnego Lądu. Do dziś językiem urzędowym pozostaje portugalski.

To nie jest miłość od pierwszego wejrzenia. Wyspa Sal, na której mieści się lotnisko, oglądana z okien podchodzącego do lądowania samolotu wygląda jak naleśnik z brudnego piachu. Trudno doszukać się choćby skrawka zieleni, zawartej w nazwie tego państwa. Jeśli jednak nie zniechęcimy się na początku, na pewno nie wyjedziemy stąd zawiedzeni.

Więcej…

Egzotyczna przygoda pod żaglami

WOJCIECH KUDER

 

<< Jeszcze do niedawna jachting kojarzono z rozrywką zarezerwowaną wyłącznie dla milionerów. Czasy się jednak zmieniają, a ponieważ ten typ turystyki stał się dużo bardziej dostępny, liczba jego miłośników rośnie z roku na rok. Również w Polsce przybywa firm oferujących morskie podróże do najbardziej odległych i tajemniczych zakątków kuli ziemskiej. Nic w tym dziwnego, gdyż rejs komfortowym jachtem lub wygodnym katamaranem to doskonały sposób na odkrywanie świata: poznawanie innych krajów, ich mieszkańców oraz lokalnej kultury. Nie zapominajmy też, że do niektórych niezmiernie urokliwych, dziewiczych miejsc na naszej planecie dotrzemy tylko od strony morza. >>

Więcej…

Niezapomniana Kuba

LESZEK NAROWSKI

 

<< Kuba to niezwykła wyspa na Karaibach. Nie bez przyczyny już hiszpańscy kolonizatorzy nazywali ją perłą Karaibów. Za sprawą bogatej historii, bujnej, tropikalnej przyrody, gorącego klimatu, wspaniałej architektury i przede wszystkim pogodnych, otwartych, gościnnych i pełnych ciepła mieszkańców tego kraju wizyta w nim jest niezapomnianym przeżyciem. >>

Jednak Kuba ma również swoje wiadome problemy natury ekonomicznej i finansowej. Na tę sytuację wpływa m.in. opisywana ostatnio szeroko w mediach amerykańska blokada gospodarcza, finansowa i handlowa wyspy, utrzymywana już od ponad pół wieku (ustanowiona oficjalnie 7 lutego 1962 r., za prezydentury Johna F. Kennedy’ego). Potępia ją od dłuższego czasu Zgromadzenie Ogólne ONZ, które popiera rezolucje domagające się zniesienia embarga wobec Kuby. Zagraniczni turyści nie odczuwają jednak tych kłopotów, z jakimi Kubańczycy borykają się na co dzień. Obsługa ruchu turystycznego jest zorganizowana w taki sposób, aby wszyscy goście mieli okazję spędzić wspaniałe, beztroskie wakacje na pełnej kolorów i radosnej muzyki karaibskiej wyspie.

 

Widok z Palacio de Valle na zatokę Cienfuegos

© LESZEK NAROWSKI

 

Bardzo trudno pojechać na Kubę bez wcześniejszych wyobrażeń o tym miejscu. Jednak po wizycie tutaj jej obraz staje się o wiele ciekawszy i bardziej różnorodny. Słodki rum, aromat najlepszych na świecie cygar, dźwięk bębnów, tętniące życiem kluby nocne, wieczory z salsą, muzyka dobiegająca niemal zewsząd i bajeczne plaże nie pozwalają pozostać obojętnym na urok tej magicznej wyspy.

 

KRÓTKI RYS HISTORYCZNY

Nie sposób zrozumieć Kubańczyków i wielu sytuacji, z którymi zetkniemy się podczas zwiedzania miejsc wewnątrz Kuby, bez znajomości chociaż podstawowych faktów z jej bogatej i burzliwej historii. Kiedy w październiku 1492 r. podczas swojej wyprawy w poszukiwaniu morskiej drogi do Indii Krzysztof Kolumb (1451–1506) dotarł do brzegów wyspy, był nią tak zachwycony, że ogłosił ją najpiękniejszą krainą na ziemi. Zapewne nie spodziewał się, że to odkrycie będzie początkiem dziejów całkiem nowego kraju. Śladem słynnego żeglarza i podróżnika podążyli hiszpańscy żołnierze i misjonarze. Mniej więcej 20 lat po przybyciu Krzysztofa Kolumba na podbój Kuby wyruszył konkwistador Diego Velázquez de Cuéllar (1465–1524). On i jego ludzie założyli osiem osad na wyspie: Baracoę, Bayamo, Santiago de Cuba, Trinidad, Camagüey, Sancti Spíritus, Hawanę i San Juan de los Remedios. Te historyczne miasta stanowiły oś mojej podróży po tym kraju. W pierwszej połowie XVI w. rozpoczęto sprowadzanie na Karaiby niewolników z Afryki, którzy wykorzystywani byli głównie do pracy na plantacjach, m.in. trzciny cukrowej. Z czasem Kuba stała się głównym producentem cukru i jednym z najlepiej rozwiniętych miejsc w regionie.

W XIX stuleciu zaczęły formować się ruchy niepodległościowe. Ich największym symbolem i bohaterem został kubański intelektualista, poeta, pisarz i polityk José Martí (1853–1895). W 1868 r. wybuchło antykolonialne powstanie, które zapoczątkowało wojnę dziesięcioletnią na Kubie zakończoną porażką rebeliantów. W grudniu 1898 r. Stany Zjednoczone w wyniku konfliktu z Hiszpanią uzyskały całkowitą kontrolę nad wyspą. Okupowały ją do 1902 r., kiedy to 20 maja kraj ogłosił niepodległość. Jednak Amerykanie zapewnili sobie prawo do ingerencji w wewnętrzne sprawy nowego państwa i utworzenia bazy wojskowej koło miasta Guantánamo (istniejącej od 1903 r.).

W lipcu 1953 r. młodzi partyzanci Fidela Castro (1926–2016) zaatakowali koszary wojskowe Moncada (Cuartel Moncada) w Santiago de Cuba, co uznano później za początek ruchu rewolucyjnego. W grudniu 1958 r. Ernesto Che Guevara (1928–1967) wygrał kluczową bitwę z siłami rządowymi pod miastem Santa Clara. W wyniku tego Fidel Castro wkroczył triumfalnie do Hawany, stolicy Kuby, i na początku 1959 r. przejął władzę w kraju. Tak rozpoczął się okres rewolucji, podczas którego znacjonalizowano kluczowe przedsiębiorstwa, przeprowadzono reformę rolną oraz kampanię edukacyjną i zdrowotną, zerwano stosunki dyplomatyczne ze Stanami Zjednoczonymi i nawiązano współpracę gospodarczą i wojskową ze Związkiem Socjalistycznych Republik Radzieckich.

Po upadku ZSRR w grudniu 1991 r. karaibskie państwo nie mogło już liczyć na pomoc swojego sojusznika. Przemysł zaczął podupadać, brakowało wielu kluczowych dóbr, m.in. żywności i paliw. Kuba zmuszona była otworzyć się na turystykę, co wcześniej czyniła dość niechętnie.

 

Cygara to nieodłączna część kubańskiej kultury

© LESZEK NAROWSKI

 

SANTIAGO DE CUBA

Pierwszą kubańską stolicą (1515–1556) stało się Santiago de Cuba. Jest przepięknie położone u stóp pasma Sierra Maestra otaczającego je niemal ze wszystkich stron. Znajduje się nad wcinającą się ostro w głąb lądu zatoką o tej samej nazwie, usytuowaną na południowo-wschodnim wybrzeżu kraju. Santiago to chyba najbardziej egzotyczny i zróżnicowany ośrodek na Kubie. Ma bardziej karaibski niż kubański charakter. Uchodzi również za kolebkę rewolucji.

Sercem najstarszej części miasta jest Parque Céspedes: barwny, z zadbaną zielenią i autentyczną kolonialną zabudową, wśród której na kilka budowli szczególnie warto zwrócić uwagę.
Nad całą okolicą góruje Katedra Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny (Catedral Basílica de Nuestra Señora de la Asunción).

Obok katedry znajduje się Hotel Casa Granda z 1914 r. (obecnie 4-gwiazdkowy obiekt należący do sieci IBEROSTAR Hotels & Resorts), niegdyś ulubiony punkt spotkań kubańskiej elity, gdzie spędzała ona czas przy rumie i cygarach. W latach 50. XX w. zbierała się w nim szczególna klientela: amerykańscy szpiedzy i kubańscy rebelianci. Gościem hotelu był też angielski pisarz Graham Greene (1904–1991), który opisał go w powieści kryminalnej Nasz człowiek w Hawanie (1958).

Przy Parque Céspedes stoi także najstarsza rezydencja na wyspie i podobno nawet w całej Ameryce Łacińskiej (powstała w latach 1515–1530) – Casa de Diego Velázquez, dzisiaj muzeum sztuki kolonialnej (Museo de Ambiente Histórico Cubano). Ta kamienna budowla z XVI stulecia przyciąga uwagę eleganckimi, drewnianymi balkonami w arabskim stylu i ogromnymi okiennicami. Mieszkał w niej i urzędował wspomniany wcześniej pierwszy gubernator Kuby Diego Velázquez de Cuéllar.

Szczególne miejsce na mapie Santiago, które uznano za bastion ruchu niepodległościowego, stanowi Cementerio Santa Ifigenia. Na tym otwartym w 1868 r. cmentarzu pochowani są sławni i zasłużeni Kubańczycy. Najokazalszy i najczęściej odwiedzany jest grobowiec Joségo Martí. W grudniu 2016 r. pod wielką skałą złożono tutaj prochy Fidela Castro.

Na wschód od najstarszej części miasta znajduje się jedna z najbogatszych jego dzielnic, gdzie uwagę zwraca duża bryła nowoczesnego, 5-gwiazdkowego hotelu Meliã Santiago de Cuba. To najlepszy – moim zdaniem – obiekt hotelowy na Kubie, w którym miałem okazję nocować podczas tegorocznego zwiedzania wyspy. Na moją ocenę wpłynęły nie tylko świetny wystrój i infrastruktura, wrażenie zrobiła na mnie przede wszystkim jakość obsługi. Tutejsza restauracja oferuje szeroki wybór dań kuchni hiszpańskiej i kubańskiej. Smaku świeżych ryb i tropikalnych owoców długo nie zapomnę, poza tym jadłem w niej najlepsze awokado w swoim życiu. W pobliżu znajduje się targ, pomnik poświęcony bohaterom rewolucji i popularny, 3-gwiazdkowy Hotel Islazul Las Américas, zbudowany w 1975 r.

W okolicach Santiago warto odwiedzić malowniczo położoną hiszpańską twierdzę – Castillo del Morro (Castillo de San Pedro de la Roca), która wznosi się na wysokiej skarpie nad zatoką Santiago de Cuba, ok. 10 km na południowy zachód od centrum miasta. Ta imponująca budowla pochodząca z XVII w. zadziwia skomplikowanym układem bastionów, mostów zwodzonych, fos i schodów wykonanych z budzącą podziw dokładnością. W wilgotnych i ciemnych celach w przeszłości przetrzymywano niewolników z Afryki przeznaczonych do sprzedania, a od 1775 r. – więźniów politycznych. Znajduje się tu ciekawe urządzenie służące do transportu kul z magazynu do stojącej znacznie wyżej armaty. Po zachodzie słońca co wieczór z fortecy słychać wystrzały.

Gdy idzie się alejką z parkingu w kierunku twierdzy, mija się po drodze stoiska z pamiątkami i restaurację, która szczyci się wizytami słynnych gości, m.in. odwiedzinami angielskiego muzyka Paula McCartneya. Warto wstąpić do niej nie tylko ze względu na smaczne potrawy z owoców morza, ale przede wszystkim z racji rozpościerających się stąd wyjątkowo pięknych widoków na morze i fortecę.

 

Kultowe krążowniki szos z lat 40. i 50. XX w. dumnie przemierzające ulice Kuby

© LESZEK NAROWSKI

 

EL COBRE

Najbardziej znanym obiektem w regionie jest Basílica Santuario Nacional de Nuestra Señora de la Caridad del Cobre – sanktuarium położone ok. 20 km na zachód od Santiago de Cuba. To miejsce święte dla Kubańczyków, ale pielgrzymują do niego również mieszkańcy innych krajów Ameryki Łacińskiej. Miasteczko El Cobre zawdzięcza swoją nazwę pierwszej kopalni miedzi na terenie obu Ameryk (działającej w latach 1544–1998), zaopatrującej fabryki amunicji.

Dziś miejscowość znana jest bardziej z powodu drewnianej figurki, którą wyłowiono z morza w 1612 lub 1613 r. w zatoce Nipe na północnym wschodzie wyspy. To ok. 40-centymetrowa podobizna Matki Boskiej z dzieciątkiem Jezus na lewym ramieniu i złotym krzyżem w prawej dłoni (Virgen de la Caridad del Cobre, Nuestra Señora de la Caridad del Cobre, Caridad del Cobre lub po prostu Cachita). Według jednej z legend figurka dryfowała przez mniej więcej 100 lat, od czasu, gdy miejscowy wódz, obdarowany nią przez jednego z konkwistadorów, wrzucił ją do morza, aby uchronić ją przed innymi, niezbyt przyjaźnie nastawionymi do chrześcijaństwa lokalnymi przywódcami.

Przez wieki modlono się tu do Matki Boskiej o wsparcie, cuda i uzdrowienie. Na wniosek weteranów wojny o niepodległość papież Benedykt XV w maju 1916 r. ogłosił ją świętą patronką Kuby, a sanktuarium zostało uroczyście otwarte w 1926 r. Ponieważ kult Maryi jest powszechny, w dniu jej święta na Kubie (8 września) wśród tysięcy katolickich pielgrzymów pojawiają się także wyznawcy synkretycznej religii santería (yoruba), w której utożsamia się Matkę Boską z boginią Oszun (Oshún, Oxum, Ochun). W styczniu 1998 r. sanktuarium odwiedził papież Jan Paweł II, czym podkreślił jego duże znaczenie na mapie ośrodków maryjnych w Ameryce Łacińskiej.

 

BAYAMO

Założone w listopadzie 1513 r. przez Diega Velázqueza de Cuéllara Bayamo miało korzystne położenie – było na tyle oddalone od morza, że nie musiało obawiać się ataków piratów, a przepływająca tu rzeka Bayamo, połączona z najdłuższą na wyspie rzeką Cauto (343 km), zapewniała sprawny transport wodny. Do dziś zachował się w nim kolonialny charakter ulic, na chętnych czekają tradycyjne konne dorożki, a w ostatnim czasie otwarto niewielkie muzeum figur woskowych.

Miasto sławę zyskało dzięki roli, jaką odegrało w czasie walk o niepodległość. Szczególnie związane jest z jednym z bohaterów tego okresu – Carlosem Manuelem de Céspedesem, który urodził się w Bayamo w kwietniu 1819 r. W październiku 1868 r. jako pierwszy w kraju uwolnił swoich niewolników pracujących na plantacji cukru La Demajagua w Manzanillo i ogłosił bunt przeciwko hiszpańskim rządom na Kubie. Był to początek pierwszej wojny o niepodległość.

W Bayamo na zainteresowanie zasługuje spalony w czasie walk (jak większość miasteczka) i później odbudowany kościół – Iglesia San Salvador de Bayamo, w którym po raz pierwszy została wykonana dla powstańców poruszająca pieśń La Bayamesa skomponowana przez Perucha Figuereda (1818–1870), dzisiejszy hymn państwowy. W okolicy, na północny wschód od miasta, leży Dos Ríos. To szczególnie czczone miejsce na Kubie. W bitwie pod Dos Ríos zginął 19 maja 1895 r. największy kubański bohater – José Martí.

 

GUARDALAVACA

Leżąca na północnym-wschodzie Guardalavaca jest spokojną nadmorską miejscowością, wokół której powstał obszar idealny do wypoczynku i spędzania czasu na wodzie. Można tu m.in. popływać z delfinami, wybrać się na połów ryb lub rejs katamaranem. W ostatnich latach w okolicy wybudowano hotele typu all inclusive o wysokim standardzie i z nowoczesną infrastrukturą, takie jak 4-gwiazdkowe Sol Río de Luna y Mares (sieci Meliã Hotels International), Brisas Guardalavaca (należący do Hoteles Cubanacan), Memories Holguín Beach Resort (Blue Diamond Resorts), Hotel Playa Costa Verde (Gaviota Hoteles) czy wreszcie 5-gwiazdkowe IBEROSTAR Holguín (IBEROSTAR Hotels & Resorts), Hotel Playa Pesquero z serwisem klasy premium (Gaviota Hoteles) i Paradisus Río de Oro Resort & Spa (Meliã Hotels International). Ten ostatni jest pięknie położony, przeznaczony jedynie dla dorosłych, znajdują się w nim też liczne krystalicznie czyste baseny. Paradisus Río de Oro Resort & Spa wyróżnia się specjalną formą zakwaterowania (Royal Service) – dla gości przygotowano na prywatnym piętrze hotelowym luksusowe pokoje i apartamenty z ekskluzywnym wyposażeniem, fantastycznym widokiem na morze, odrębną recepcją i wykwintną restauracją. Poza tym czekają na nich również eleganckie Garden Villas z sauną, basenem, jacuzzi i bezpośrednim dostępem do plaży Las Caleticas.

Kurorty w tym rejonie naprawdę potrafią oczarować nawet najbardziej wymagających turystów. Przyciągają wyjątkowo przejrzystym morzem, wspaniałymi plażami z niezwykle białym piaskiem oraz bujną tropikalną roślinnością. Nie mają rozmachu słynnego Varadero, ale za to są spokojniejsze, bardziej malownicze i mniej oblegane, a miejsce to stanowi świetny punkt wypadowy do zwiedzania atrakcyjnej okolicy.

 

CAMAGÜEY

Stolica prowincji Camagüey, nosząca tę samą nazwę i położona na szerokiej rolniczej równinie, została założona w lutym 1514 r. jako Santa María del Puerto del Príncipe (Puerto Príncipe). Kompletnie zniszczone przez walijskiego korsarza Henry’ego Morgana w marcu 1668 r. miasto odbudowano w formie dość ciekawego gąszczu wąskich uliczek. Ten osobliwy labirynt miał zapewne utrudnić atak potencjalnym najeźdźcom.

Camagüey na tle sąsiednich stolic prowincji wyróżnia się malowniczą architekturą historycznego obszaru. Urzeka krętymi i wąskimi uliczkami leżącymi nad rzeką, domami w kolorach tęczy i pełnymi zieleni podwórkami. Miasto kojarzy się z wielkimi, ceramicznymi naczyniami (tinajones), wzorowanymi na hiszpańskich baryłkach na wino i oliwę, a wykorzystywanymi jako zbiorniki na wodę podczas okresów suszy. Naczynia te czasem są ogromne, a choć zostały często wykonane przed 100 laty, nadal służą mieszkańcom.

 

SANCTI SPÍRITUS

Swoją wyjątkową atmosferę Sancti Spíritus (stolica prowincji o tej samej nazwie) zawdzięcza być może temu, że znajduje się z dala od utartych szlaków. Jego mieszkańcy są bardzo przyjaźnie nastawieni do turystów. To kolejna z osad założonych przez Diega Velázqueza de Cuéllara (w czerwcu 1514 r.). Początki miasta były naprawdę trudne. Ze względu na atak występujących tu mrówek (tzw. carniceras) musiano zmienić nieco jego pierwotną lokalizację, następnie ośrodek został dwukrotnie spalony i złupiony przez piratów (w 1586 i 1667 r.), dlatego większość jego zabytków nie ma aż tak długiej historii.

Główna atrakcją Sancti Spíritus jest piękny kościół parafialny (Iglesia Parroquial Mayor del Espíritu Santo). Pierwotną budowlę wzniesiono tutaj z drewna w 1522 r. Po zniszczeniu przez piratów odbudowano ją z kamienia w 1680 r. Dzisiaj uchodzi za najstarszą świątynię na Kubie. Poza tym warto przejść się po moście na rzece Yayabo, pochodzącym z pierwszej połowy XIX stulecia, który stanowi jedyną tego typu ceglaną przeprawę na wyspie zachowaną z czasów kolonialnych. Kościół i most są obiektami zaliczonymi do dziedzictwa narodowego Kuby (Monumento Nacional de Cuba).

 

TRINIDAD

Jednym z najcenniejszych klejnotów w kraju jest wpisany w 1988 r. na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO zabytkowy Trinidad (razem z pobliską Doliną Cukrowni – Valle de los Ingenios). Zarówno kolonialna architektura historycznego centrum, jak i atmosfera tego miejsca potrafią zachwycić. Dlatego miasto często służy jako plan filmowy lub tło do zdjęć. Nie jest jednak skansenem, jego mieszkańcy prowadzą normalne życie. Trinidad słynie z doskonale zachowanych, pastelowych zabudowań krytych czerwoną dachówką, brukowanych uliczek, mahoniowych balustrad, dużych, drewnianych bram, a także wspaniałych muzeów.

Dobry stan swojej oryginalnej architektury miasto zawdzięcza temu, że historia wyjątkowo łagodnie się z nim obeszła. Kiedy piraci łupili w XVI i XVII w. położoną ok. 60 km na wschód stolicę prowincji Sancti Spíritus, Trinidad pozostawili nietknięty. W tym czasie bogacił się on na dochodowym handlu niewolnikami i przede wszystkim produkcji cukru. W XVII i XVIII stuleciu mieszkali tu zamorscy piraci (holenderscy, brytyjscy i francuscy), mile widziani przez tych mieszkańców Trinidadu (trinitarios), którzy dzięki nim zarabiali na kontrabandzie.

Sercem historycznego centrum miasta jest Plaza Mayor. Przy tym malowniczo położonym placu znajduje się większość ważnych budynków, galerii i muzeów. Te ostatnie mieszczą się w eleganckich rezydencjach z pięknymi balkonami (Galería de Arte Universal Benito Ortiz w Casa Ortiz z początku XIX w., Museo de Arquitectura w Casa Azul, Museo Romántico w Palacio Brunet). Nad okolicą góruje Iglesia Mayor Santísima Trinidad (Iglesia de la Santísima Trinidad) z XIX stulecia (wznoszona przez 75 lat, od 1817 do 1892 r.), jeden z największych zabytków architektury sakralnej na Kubie i jedyny z konstrukcją pięcionawową. Umieszczona w świątyni figura Chrystusa (Señor de la Vera Cruz, Cristo de la Veracruz) pierwotnie miała trafić do Meksyku. Jezus z tutejszego kościoła jest do dziś patronem Trinidadu.

Nieopodal, przy Calle Real del Jigüe, tawerna „La Canchánchara” zaprasza na doskonały koktajl przygotowywany na bazie aguardiente (miejscowego rumu po pierwszej destylacji), miodu, limonki i lodu. Tym słynnym drinkiem (zwanym cancháncharą), wymyślonym w czasie wojny dziesięcioletniej na Kubie (1868–1878), można delektować się tu przy muzyce na żywo.

 

CIENFUEGOS

Założone w kwietniu 1819 r. Cienfuegos jego mieszkańcy nazywają Perłą Południa (Perla del Sur). Uroku dodają mu z pewnością piękne parki, eleganckie bulwary i kolumnady oraz zróżnicowana kolonialna zabudowa, dziś w pełni odrestaurowana. Przy pewnej dozie wyobraźni miasto może przywodzić na myśl skojarzenia z Paryżem, co zapewne było zamiarem francuskich fundatorów. Cienfuegos rozkwitało dzięki handlowi i przetwórstwu trzciny cukrowej, którą w szczytowym okresie (w latach 1918–1919) przerabiano na blisko 410 tys. t cukru.

Najbardziej efektowna i wyróżniająca się zabudowa powstała w okolicy Parque José Martí. Przy placu tym wznosi się Katedra (Catedral de Cienfuegos, Catedral de Nuestra Señora de la Purísima Concepción) z XIX w., prawdopodobnie z najbogatszym wystrojem wnętrza na wyspie. Na przeciwległym końcu stoi łuk triumfalny (Arco de Triunfo) z datą 20 maja 1902 r., upamiętniający narodziny Republiki Kuby. Pobliski teatr nosi imię Tomása Terry’ego (Teatro Tomás Terry), dawnego magnata cukrowego, urodzonego w Caracas w Wenezueli, znanego jako Creso Cubano, czyli „Kubański Krezus” (1808–1886). W rejonie Parque José Martí znajduje się również elegancki gmach Palacio Ferrer (Casa Provincial de la Cultura).

Ciekawy spacer można odbyć centralną ulicą Cienfuegos – Calle 37, zwaną Paseo del Prado. To najdłuższy deptak w kraju (niemal 2-kilometrowy). Jego część dochodząca do pięknej zatoki zwie się Malecón. Najbardziej niezwykłą i oryginalną budowlą w mieście (a według mnie i na całej wyspie) jest Palacio de Valle. Ukończony w 1917 r. pałac w stylu hiszpańsko-mauretańskim łączy w sobie jeszcze wpływy architektury gotyckiej, romańskiej, barokowej i sztuki mudéjar. Przeznaczony był dla rodziny bogatego kupca, który nazywał się Acisclo del Valle (1865–1919). Obecnie działa w nim wyśmienita włoska restauracja, serwująca znakomite potrawy z owoców morza i desery. Z tarasu na dachu budynku można przy szklaneczce mojito z lokalnego baru podziwiać malownicze zachody słońca nad zatoką.

 

SANTA CLARA

Stolicę prowincji Villa Clara założyli w lipcu 1689 r. mieszkańcy San Juan de los Remedios (Remedios) uciekający przed częstymi atakami piratów. Dzisiaj Santa Clara tętni życiem m.in. dzięki licznej grupie studentów oraz ze względu na gwarne, kolorowe targi świeżych owoców i warzyw stanowiące popularne miejsce spotkań.

Jak w każdym większym mieście, tak i tutaj znajduje się główny plac. Parque Vidal przyciąga zielenią i pomnikiem Leoncia Vidala (1864–1896), bohatera wojny o niepodległość Kuby. Monument stanął w miejscu, gdzie mężczyzna zginął. Plac otaczają budynki z przełomu wieków, m.in. zabytkowy Teatro La Caridad z 1885 r. oraz całkowicie niepasujący do jego zabudowy Hotel Islazul Santa Clara Libre (przed 1959 r. Hotel Hilton Santa Clara), który znany jest z tego, że na fasadzie nosi ślady rewolucyjnych kul z grudnia 1958 r.

Santa Clara, zwana bramą na Wschód, w czasie wojen miała strategiczne znaczenie. Dzięki zdobyciu miasta Ernesto Che Guevara otworzył rewolucjonistom drogę do stolicy. Na przedmieściach znajduje się mauzoleum z ogromnym pomnikiem Argentyńczyka, uznawanego za największego bohatera rewolucji kubańskiej. Postać Che przedstawiona jest z bronią i ręką na temblaku, na pamiątkę ran odniesionych w czasie walk o Santa Clarę. Na dole wykuto napis Hasta la Victoria Siempre! („Zawsze do zwycięstwa!”).

 

HAWANA

Stolica Kuby wywiera niemal na każdym olbrzymie wrażenie. Wydaje się być jednym z najbardziej fascynujących miejsc na świecie. Szczególne położenie, wspaniałe kamienne fortyfikacje i kolonialna architektura obszaru La Habana Vieja, czyli Stara Hawana, stanowią o wyjątkowych walorach tego miasta. Przypominają też o jego bogatej historii i przywołują czasy, kiedy Hawana była perłą w koronie hiszpańskiego imperium.

Stolicy Kuby nie da się opisać w jednym rozdziale. Aby oddać wyjątkowy charakter miasta, trzeba poświęcić mu cały artykuł. Jest tego naprawdę warte.

 

VARADERO

Półwysep Hicacos (Península de Hicacos), leżący w odległości mniej więcej 130 km na wschód od Hawany, to ok. 20-kilometrowy pas plaż z licznymi hotelami, restauracjami i klubami nocnymi. Powstał na nim słynny kurort Varadero (w grudniu 1887 r.). Spotkać w nim można wielu Kanadyjczyków, Latynosów, Niemców i Włochów, a także Polaków. Kubańczyków jest tu z kolei jak na lekarstwo, a większość z nich pracuje w ośrodkach wypoczynkowych.

Varadero stanowi mniejszy, kubański odpowiednik amerykańskiego Miami Beach. To miejsce idealne na beztroskie wakacje ze względu na rozległe, piaszczyste i porośnięte wysmukłymi palmami plaże, uznawane za jedne z najlepszych na Karaibach, luksusowe hotele z bogatą infrastrukturą i wiele fakultatywnych atrakcji. Poza pływaniem katamaranem lub łodzią motorową, łowieniem ryb, snorkelingiem, nurkowaniem, żeglarstwem, kajakarstwem, surfingiem i kitesurfingiem możemy tutaj odwiedzać typowe lokalne hacjendy, jeździć konno czy korzystać z innych sposobów spędzania wolnego czasu.

Jedną z ciekawszych wycieczek w moim przypadku było zwiedzanie starej fabryki rumu w pobliskim mieście Cárdenas. Założył ją w 1878 r. José Arechabala Aldama. Zróżnicowany proces produkcji i leżakowania trunku pozwala otrzymywać bardzo wiele jego gatunków. Oprócz znanej w Europie marki Havana Club oferuje się tu wiele innych rumów, takich jak Santiago de Cuba, Ron Cubay, Ron Arecha, Ron Perla del Norte, Ron Legendario czy Ron Varadero. Ceny za butelkę wahają się od 5 do nawet 1 tys. pesos kubańskich wymienialnych (CUC), czyli od ok. 19 do 3,8 tys. złotych.

Podczas pobytu w Varadero zaproszeni byliśmy na uroczystą galę z okazji 40-lecia działalności jednego z największych operatorów turystycznych w kraju – Havanatur. Bajecznie kolorowe zespoły prezentowały tańce i muzykę kubańską, a kuchnia serwowała najlepsze dania z ryb i mięsa przyrządzane według lokalnych przepisów. Część oficjalną uświetniła przemowa Evelyn Guilarte Arencibii, dyrektor generalnej Havanatur, poświęcona rozwojowi turystyki na Kubie.

Położony na samym końcu Hicacos 5-gwiazdkowy hotel Meliã Marina Varadero, w którym mieliśmy przyjemność nocować, jest jednym z bardziej luksusowych na półwyspie. Wyróżnia się bogatą i różnorodną infrastrukturą oraz jakością serwisu. Restaurację hotelową „El Pescador” przy piaszczystej plaży umieszczono na wolnym powietrzu i na małym wzgórzu po to, aby podmuch bryzy morskiej chłodził gości przy wysokich temperaturach powietrza i stwarzał komfortowe warunki do zjedzenia posiłku. Restauracja „El Pilar” w marinie otoczona jest z czterech stron wodą, idealnie czyste baseny sąsiadują z bufetami. Wygody zapewniane przez Meliã Marina Varadero pozwalały zapomnieć o wszelkich problemach i skoncentrować się jedynie na błogim relaksie.

 

GARŚĆ CIEKAWOSTEK

Najpopularniejszy sport na wyspie stanowi baseball, mimo iż największe sukcesy Kubańczycy odnosili w boksie i siatkówce. Na Kubie funkcjonują jednocześnie dwa rodzaje waluty: peso kubańskie wymienialne (CUC) oraz peso kubańskie (CUP). Internet jest powszechnie dostępny w kraju dopiero od kilku lat (obecnie ma do niego dostęp ponad 40 proc. ludności wyspy), turyści w praktyce korzystają z bezprzewodowego połączenia z siecią w hotelach i większych restauracjach.

Pora deszczowa, przypadająca od maja do października, zazwyczaj bywa nie tak uciążliwa (zwłaszcza na jej początku), jak mogłoby się wydawać. Temperatura powietrza podnosi się tylko o kilka stopni (na ogół oscyluje w granicach 30°C), a jego wilgotność zwiększa się o ok. 10 proc. w stosunku do pory suchej. Deszcz pada zwykle popołudniu. Opady są dosyć krótkie, ale intensywne. Należy jedynie pamiętać o tym, że w okresie od końca czerwca do początku listopada istnieje dość duże prawdopodobieństwo huraganów, a gwałtowne burze występują głównie we wrześniu i październiku.  

Wśród zagranicznych turystów odwiedzających Kubę największą grupę stanowią Kanadyjczycy. W 2017 r. na wyspę dotarło ponad 1,1 mln obywateli Kanady. Polacy zajmują 18. miejsce w tym zestawieniu. W minionym roku na wyspę jak wulkan gorącą zawitało prawie 41 tys. naszych rodaków. Na sezon zimowy 2018/2019 zaplanowano trzy loty czarterowe z Polski (Warszawy) na Kubę: dwa biura podróży Itaka – na Cayo Santa María i Cayo Coco (obsługiwane przez samoloty czeskiej linii Travel Service), jeden firmy Rainbow – do Varadero (Boeingiem 787 Dreamliner Polskich Linii Lotniczych LOT).

Mimo wielu lat komunistycznych rządów mniej więcej 60 proc. Kubańczyków uważa się za katolików. Wiarę praktykuje regularnie jedynie ok. 5 proc z nich.

Czwórka dzieci Ernesta Che Guevary do dzisiaj żyje na Kubie – Aleida, Camilo, Celia i Ernesto. Nie pełnią jednak żadnych politycznych ani urzędowych funkcji. José Martí jest jedynym bohaterem narodowym szanowanym przez polityków ze wszystkich ugrupowań. Wciąż pozostaje symbolem kraju. Jego wielkości jako człowieka czynu i pióra nikt nie kwestionuje. W każdej, nawet najmniejszej kubańskiej miejscowości znajduje się popiersie tej wyjątkowej dla historii wyspy postaci.

***

Wielu turystom Kuba kojarzy się przede wszystkim z Hawaną i Varadero, głównymi celami wyjazdów wypoczynkowych. Jednak w odróżnieniu od innych, bardziej turystycznych miejsc na Karaibach ten pasjonujący kraj jest czymś więcej. Zachwyca kolorami, bogatą historią, wspaniałymi zabytkami, budzi namiętności i nie pozwala o sobie zapomnieć. Warto to sprawdzić osobiście.

 

Wydanie jesień-zima 2018