MICHAŁ DOMAŃSKI

 

Kiedy myślimy o Karaibach, to oczami wyobraźni widzimy białe, piaszczyste plaże, palmy i turkusową wodę. Ten rajski region świata oferuje jednak zdecydowanie więcej – ciekawe zabytki, wyśmienite warunki do żeglowania, doskonałą kuchnię, radość życia, spontaniczną zabawę i gościnność mieszkańców. To wszystko znajdziemy właśnie na Antigui, której odkrycie zawdzięczamy Krzysztofowi Kolumbowi (w 1493 r.). Nic więc dziwnego, że Brytyjczycy nazwali ją „Bramą do Karaibów”…

Antigua i Barbuda jest małym wyspiarskim państwem na Morzu Karaibskim. Obejmuje ono wyspy: Antiguę (280 km2) i Barbudę (160,6 km2) oraz Redondę (ok. 2 km2). Językiem urzędowym jest tu angielski, ale w użyciu są także lokalne dialekty, m.in. kreolski. Ten karaibski kraj ma ok. 90 tys. mieszkańców.

Jego stolicą i jednocześnie największym miastem jest St. John’s na Antigui. Na wyspie tej żyje większość ludności całego państwa – ok. 87 tys. osób. Redonda jest niezamieszkana i najbliżej z niej na Montserrat (ok. 23 km). Najwyższym punktem kraju jest Góra Obamy (Mount Obama) na Antigui, mająca 395 m n.p.m., nazwana tak dwa lata temu na cześć Baracka Obamy, obecnego prezydenta USA, w dniu jego urodzin – 4 sierpnia (wcześniej znana jako Boggy Peak). Wzdłuż ponad 150-kilometrowego wybrzeża rozciąga się 365 wspaniałych piaszczystych plaż (po jednej na każdy dzień roku!) oraz bajecznie kolorowe rafy koralowe. Pora deszczowa przypada tutaj od maja do listopada, a w lecie zdarzają się huragany.

Antigua i Barbuda – te dwie wyspy złączone w jedno państwo różnią się między sobą diametralnie. Pierwsza przyciąga turystów do ekskluzywnych ośrodków wypoczynkowych pełnych luksusów i rozrywek, druga jest cicha i niemal wyludniona. Obie jednak są niezmiernie ciekawe i zasługują na bliższe poznanie…

 

ANTIGUA – BRAMA DO KARAIBÓW

Antiguę odkrył w 1493 r. Krzysztof Kolumb, nadając jej nazwę nawiązującą do słynnego obrazu z Katedry Świętej Marii w Sewilli – Virgen de la Antigua. Życie na niej nie zmieniło się praktycznie przez najbliższe 140 lat, nadal zamieszkana była głównie przez Indian Karaibów. Taki stan trwał aż do 1632 r., kiedy to grupa brytyjskich kolonizatorów przybyła tutaj z wyspy St. Kitts. Sir Christopher Codrington stworzył tu pierwszą stałą europejską osadę. Przeobraził on także wyspę w kolonię brytyjską przynoszącą duże dochody z miejscowych plantacji cukru. Przez długi okres swojej burzliwej historii, Antigua uważana była przez Brytyjczyków „za Bramę do Karaibów”. Jej obecni mieszkańcy są przede wszystkim potomkami afrykańskich niewolników przywiezionych tutaj do pracy na brytyjskich plantacjach cukru.

Antigua przyciąga rozległymi i pięknymi, piaszczystymi, białymi plażami (ma ich aż 365!), krystalicznie czystą, turkusową wodą i wspaniałym klimatem. Wiele sław postanowiło wznieść na tej karaibskiej wyspie swoje letnie rezydencje, m.in. włoski projektant mody Giorgio Armani, muzyk Eric Clapton, pisarz Ken Follett czy amerykańska prezenterka telewizyjna Oprah Winfrey.

Turyści mają do dyspozycji na Antigui liczne luksusowe hotele, kasyna, korty tenisowe, pola golfowe oraz wiele innych atrakcji. Z pewnością nie będą się tu nudzić miłośnicy sportów wodnych – żeglarstwa, nurkowania, snorkelingu czy wędkarstwa na pełnym morzu. Miejscowe centra windsurfingowe oferują sprzęt oraz profesjonalnych instruktorów dla osób początkujących. Najlepsze warunki do uprawiania tego sportu panują w Dutchman’s Bay, czyli w Zatoce Holendra. Amatorów podwodnych przygód z całego świata zadziwiają wspaniałe rafy koralowe rozciągające się wzdłuż wybrzeży Antigui i Barbudy. W pobliżu obu wysp nurkowie odkryją setki interesujących wraków. Średnia roczna temperatura wody wynosi tutaj ok. 25 st. C.

Prawdziwi miłośnicy żeglarstwa obowiązkowo powinni przybyć na Antigua Sailing Week (www.sailingweek.com). Są to jedne z największych regat jachtów na Morzu Karaibskim. Ta ważna dla mieszkańców Antigui i Barbudy coroczna impreza ma zawsze miejsce pod koniec kwietnia lub na przełomie kwietnia i maja (w przyszłym roku przypada już jej 44. edycja – od 29 kwietnia do 4 maja). Kolejnym wydarzeniem przyciągającym prawdziwych wilków morskich jest Annual Antigua Charter Yacht Show (www.antiguayachtshow.com). Jest to największa na świecie ekspozycja jachtów, które są do wyczarterowania na Karaibach, gromadząca co roku ok. 100 luksusowych jednostek pływających. Antigua Charter Yacht Show odbywa się zawsze na początku grudnia. W tym roku wypada jubileuszowa, 50. edycja tej imprezy. Będzie ona miała miejsce od 4 do 10 grudnia.

Stolicą Antigui i Barbudy jest Saint John’s – miasto liczące ok. 35 tys. mieszkańców. Charakterystycznym punktem są tutaj białe barokowe wieże Katedry św. Jana (St. John’s Cathedral). Obecny kościół został zbudowany w 1845 r., w miejscu dwóch wcześniejszych świątyń, które zostały zniszczone w 1683 i 1745 r. przez trzęsienia ziemi. Osoby zainteresowane historią wyspy powinny też odwiedzić w St. John’s Muzeum Antigui i Barbudy, jakie znajduje się w kolonialnym gmachu sądu z 1750 r. (Court House). W piątkowe i sobotnie poranki nie można przegapić barwnego, gwarnego targu owoców i warzyw. Odbywa się on zawsze na południowym krańcu miasta. Turyści znajdą tutaj wyroby rękodzieła artystycznego, interesujące pamiątki z pobytu na Antigui, kolorowe owoce tropikalne oraz tłumy wesołych mieszkańców wyspy. Targ w St. John’s jest doskonałym początkiem dnia, miejscem pełnym energii i życia.

 

BARBUDA – SANKTUARIUM PRZYRODY, CISZY I SPOKOJU

Niezmiernie wiele atrakcji czeka też na miłośników sportów wodnych na Barbudzie, choć wyspa ta przyciąga przede wszystkim z innych powodów – w przeciwieństwie do pełnej rozrywek i ekskluzywnych ośrodków wypoczynkowych Antigui, oferuje błogą ciszę i spokój, co w dzisiejszych czasach jest prawdziwym luksusem. Mieszka tu jedynie ok. 1,5 tys. osób, z czego większość żyje w mieście Codrington, które zostało założone przez braci Christophera i Johna Codringtonów w 1685 r. Barbuda położona jest ok. 48 km na północ od Antigui. Rozległe, piaszczyste, różowe i białe plaże oraz pobliskie rafy koralowe z wrakami licznych statków czynią z niej dużą atrakcję turystyczną. Na Barbudzie, w jej północno-zachodniej części, w malowniczej lagunie, mieści się obecnie Rezerwat Fregaty (Frigate Bird Sanctuary), gdzie można podziwiać piękne i kolorowe ptaki. Można tu dotrzeć jedynie łodzią. W tym prawdziwym sanktuarium przyrody znajdziemy ponad 170 gatunków ptaków i ok. 5 tys. fregat. Będąc na wyspie, warto także zobaczyć zabytkowe ruiny Highland House – XVIII-wiecznej posiadłości rodziny Codringtonów. Rozciągają się z niej wspaniałe widoki na pobliską okolicę.

Barbuda jest jedną z niewielu wysp na Karaibach, które pozostały praktycznie w dziewiczym stanie. Jest niezagospodarowana i niemalże bezludna. Jest doskonałym schronieniem dla tych, którzy uciekają przed szumem i hałasem wielkich miast. Gwarantuje im pełny relaks, spokój i szybkie odstresowanie się.

Na Barbudę można się dostać bez żadnego problemu z sąsiedniej Antigui – do wyboru mamy samolot (20 min. lotu, dwa razy dziennie) lub łódź (3-godzinna podróż). Na gości czekają na wyspie m.in. luksusowy K-Club, Coco Point Lodge czy Hotel Palmetto, jak również inne ośrodki wypoczynkowe i komfortowe pensjonaty w stylu kolonialnym, położone wśród pięknych tropikalnych ogrodów.

 

KARNAWAŁ NA ANTIGUI

Żeby zobaczyć huczny, pełen barw i muzyki karnawał, nie trzeba jechać do Brazylii – do słynnego Rio de Janeiro. Także na Antigui co roku odbywa się szalona zabawa upamiętniająca zniesienie niewolnictwa w 1834 r. To właśnie wtedy, 1 sierpnia, miejscowa ludność wyszła po raz pierwszy na ulice, żeby świętować uzyskanie wolności. Ludzie wyrażali swoją radość poprzez spontaniczny taniec i śpiew. Przez lata obchody te były nieoficjalne, aż do 1957 r., kiedy po raz pierwszy zorganizowano tzw. Antiguan Christmas Festival, trwający 10 dni. Obecnie karnawał obchodzony jest na przełomie lipca i sierpnia. Nazywa się go „największym letnim festiwalem na Karaibach”. Dla turystów jest to zdecydowanie najlepsza okazja, żeby poczuć prawdziwą atmosferę wyspy i poznać lepiej jej burzliwą historię. Przyjaźnie nastawieni mieszkańcy wciągają spontanicznie wszystkich gości do wspólnej zabawy, co gwarantuje niezapomniane wrażenia. Największe imprezy i parady podczas Antigua Carnival odbywają się na ulicach St. John’s oraz w tzw. Carnival City, czyli w „Miasteczku Karnawałowym”, w jakie zmienia się Centrum Rekreacji Antigui (Antigua Recreation Ground), położone także w stolicy wyspy. Punktem kulminacyjnym całych obchodów jest J’Ouvert (tzn. Dzień Otwarty). Radosne korowody, tańce i śpiewy trwają wówczas przez całą noc na ulicach i kończą się wczesnym rankiem. W przyszłym roku odbędzie się już 54. edycja Antigua Carnival – szalona zabawa rozpocznie się 28 lipca i trwać będzie do 7 sierpnia (www.antiguacarnival.com). Turystów czeka więc aż 11 dni tańców i śpiewów na Karaibach, we wspaniałej scenerii rajskiej Antigui…

Artykuły wybrane losowo

Filipiny – kraina uśmiechniętych ludzi

ChocolateHills-3

© PHILIPPINE DEPARTMENT OF TOURISM

 

north luzon 23 highres

@ DAVID HETTICH/TOBIAS HAUSER

 

KINGA BIELEJEC

www.gadulec.me

 

Ten kraj, składający się z 7107 wysp, zamieszkuje niemal 104 mln osób. Stanowi on jedno z dwóch państw Azji, w których dominuje katolicyzm (drugim jest Timor Wschodni). Filipiny to wybuchowa mieszanka rajskich widoków, białego piasku, przezroczystej wody, aktywnych wulkanów, tarasów ryżowych i wiecznie zakorkowanych dużych miast. Tę krainę wesołych i niezwykle przyjaznych ludzi idealnie opisuje słowo „różnorodność”.

Więcej…

Cała prawda o Jamajce

PRZEMYSŁAW BOCZARSKI

<< Jamajka jest niewielką wyspą pośrodku Morza Karaibskiego, która uzyskała niepodległość zaledwie 56 lat temu – 6 sierpnia 1962 r. W ciągu tego czasu nie rozwinęła się znacząco gospodarczo ani kulturalnie. Szczerze mówiąc, nie dzieje się tu za wiele. Mimo to Jamajczycy uważają siebie za naród wybrany, a swoją ojczyznę za centrum wydarzeń kulturalnych i kraj kreujący trendy. >>

 

Zjeżdżalnia wodna w kompleksie na Mystic Mountain w Ocho Rios

© JAMAICA TOURIST BOARD

 

Jamajka to jedna z mniej znanych Polakom wysp Karaibów. Chociaż znajduje się w samym centrum archipelagu Wielkich Antyli, a z wielu europejskich miast regularnie kursują na nią samoloty, wciąż wydaje się mało dostępna i położona trochę za daleko. Faktem jest, że urlop w tym kraju kosztuje nieco więcej niż w przypadku popularnych wśród polskich turystów Dominikany czy Kuby. Trudniej także dolecieć z Polski na wyspę poza sezonem zimowym, w którym funkcjonuje bezpośrednie połączenie czarterowe z Warszawy. Poza tym okresem zazwyczaj Polacy muszą przesiadać się na jednym z lotnisk europejskich, co wiąże się – oczywiście – z wydłużonym czasem podróży.

Na niekorzyść Jamajki działa też ciągnąca się za nią opinia miejsca niezbyt bezpiecznego. Sytuacji nie poprawia fakt wprowadzenia w styczniu 2018 r. stanu wyjątkowego w Montego Bay. Został on ogłoszony z powodu wzrostu przestępczości w tej turystycznej stolicy wyspy. Mimo iż w praktyce sprowadza się głównie do rewidowania samochodów wjeżdżających i opuszczających miasto, co nie jest zbyt uciążliwe i nie wpływa w żaden znaczący sposób na życie mieszkańców czy turystów, widok żołnierzy uzbrojonych w karabiny M16 wywołuje uczucie niepewności i wzbudza ciekawość. Oczywiście, pojawienie się w Montego Bay dodatkowych patroli komentują wszystkie media i użytkownicy na portalach dla podróżników. Jednak choć w mieście odnotowano wzrost przestępczości, turyści nie mają się czego obawiać. Wyspa żyje z turystyki, z czego doskonale zdaje sobie sprawę większość Jamajczyków, którzy starają się nie niepokoić niepotrzebnie przyjezdnych.

 

NA MIEJSCU

Mimo iż Jamajkę uważa się za dość niebezpieczne miejsce, prawda wygląda nieco inaczej. Mieszkam tutaj od 11 lat i chociaż to kraj trzeciego świata, większość przewodników turystycznych wyolbrzymia zagrożenie. Wyspa jest zupełnie inna niż zazwyczaj myślą odwiedzający ją po raz pierwszy turyści. Jamajka zachwyca kolorami, ale również zaskakuje kontrastami i absurdami, które dostrzec można w każdym aspekcie życia Jamajczyków już kilka chwil po przylocie.

Moje pierwsze wspomnienia z tego kraju sięgają 2006 r., kiedy przyjechałem tu do pracy jako przewodnik. Najpierw spadł na mnie lejący się z nieba żar – ten gorący klimat od dawna przyciąga podróżników z całego świata. Potem przyszło nieprzyjemne uczucie zimna panującego w klimatyzowanych pomieszczeniach. Jamajczycy mają w zwyczaju ustawiać klimatyzatory na najniższą temperaturę, co stwarza wręcz komiczny kontrast między chłodem wewnątrz a upałem na zewnątrz. Turyści nie do końca są zadowoleni z takiego stanu rzeczy. Niskie temperatury utrzymuje się nie tylko w hotelach, lecz także w autokarach. Miejscowi korzystają z dobrodziejstw klimatyzacji, ile mogą.

 

ROZMOWY JAMAJCZYKÓW

Do zderzenia z obcą kulturą dochodzi np. przy próbach komunikowania się, ponieważ na wyspie angielski wcale nie jest powszechnie używany. Mimo iż pełni funkcję języka urzędowego, między sobą Jamajczycy zwykle porozumiewają się w patois (jamajskim kreolskim), który powstał na bazie angielskiego z wpływami języków afrykańskich, jakimi posługiwali się niewolnicy sprowadzeni z Afryki do pracy na plantacjach. Podczas pobytu za granicą często za trudności w nawiązaniu rozmowy z miejscowymi obwiniamy siebie, a to ze względu na nasze niedostateczne umiejętności językowe. Warto więc zdawać sobie sprawę, że na Jamajce możemy znaleźć się raczej w odwrotnej sytuacji. Nie wszyscy Jamajczycy potrafią mówić poprawnie po angielsku i nie zawsze rozumieją wypowiedzi w tym języku. Większość z nich wplata w rozmowie słowa pochodzące z patois, co skutkuje tym, że komunikacja bywa bardzo często utrudniona. W rzeczywistości rzadko można spotkać miejscowych, którzy rozmawiają ze sobą na co dzień w języku angielskim, ponieważ się z nim nie identyfikują. To patois odgrywa rolę nośnika ich kultury i zwyczajów, spaja tutejsze społeczeństwo – słychać go w telewizji, teatrze i coraz częściej w szkołach, napisy w nim pojawiają się na reklamach w miastach. Sam język jest niezmiernie ciekawy i niezwykle ekspresywny. Jamajczycy wspierają się w czasie rozmowy elementami niewerbalnymi takimi jak gestykulacja. Bardzo często oprócz słów posługują się dźwiękami, które oznaczają m.in. lekceważenie, niezadowolenie czy brak porozumienia z drugą osobą. Patois trudno się nauczyć, dlatego że funkcjonuje on głównie w formie ustnej i brak jest jakichkolwiek materiałów, które pomogłyby w jego opanowaniu.

Turyści mają często wrażenie, że Jamajczycy mówią wyjątkowo szybko i robią to celowo, aby nie zdradzać szczegółów swoich dyskusji. Ponieważ miejscowi są w większości osobami bilingwalnymi, potrafią płynnie przechodzić z jednego tutejszego języka urzędowego na drugi. Przykładowo w sklepach z pamiątkami mają zwyczaj zwracania się do klientów w patois nawet w przypadku obcokrajowców. Czasami robią to z nadzieją, że zagadany kupujący może przepłaci. W swoje wypowiedzi Jamajczycy nagminnie wplatają wyrażenie Yeah, mon!, którego da się użyć niemal w każdej sytuacji. W zależności od kontekstu oznacza ono różne rzeczy, bywa zarówno potwierdzeniem, jak i zaprzeczeniem. Z tego powodu turyści wychodzą z założenia, że Yeah, mon! ma bardzo wiele znaczeń i na każde pytanie miejscowych odpowiadają właśnie za pomocą tego wyrażenia.

  

Stoisko ze świeżymi owocami i warzywami

© JAMAICA TOURIST BOARD

 

NA TARGU

Zazwyczaj obcokrajowcy są również zaskoczeni lokalnymi metodami płacenia za towary i usługi. Mimo iż na Jamajce obowiązującą walutę stanowi dolar jamajski (JMD), praktycznie wszędzie przyjmuje się dolary amerykańskie (USD). Turystów dziwi jednak fakt, że resztę wydaje się w dolarach jamajskich. Przelicznik jest dość egzotyczny i wielu ludzi gubi się w kalkulacjach. Sporo mówi on na temat sytuacji ekonomicznej w kraju. Dolar jamajski traci często na wartości z dnia na dzień – obecnie za 1 USD otrzymuje się w banku ok. 125 JMD. Oczywiście, gdy wartość lokalnej waluty spada, ceny w sklepach stają się wyższe. Dzieje się tak ze względu na to, że większość produktów Jamajka importuje. Obcokrajowcom nierzadko wydaje się, że wyspa stanowi prawdziwy raj dla rolników z racji tropikalnego klimatu i wysokich temperatur powietrza. Jednak jamajska ziemia bogata jest w boksyt (rudę glinu) i dlatego nie charakteryzuje się zbytnią żyznością. Uprawia się tutaj m.in. słodkie ziemniaki, dynię, cebulę oraz ignam (pochrzyn) i maniok – warzywa bulwowe bogate w skrobię i podawane do śniadania czy obiadu. Popularnością cieszą się przeróżne odmiany papryki, w tym ostra scotch bonnet (karaibska czerwona papryka), która wchodzi w skład marynaty do przyprawiania kurczaka lub wieprzowiny w stylu jerk w lokalnych restauracjach.

Owoce dostępne na wyspie smakują naprawdę wspaniale. Tutejsze ananasy, papaje i banany są po prostu nieporównywalnie lepsze niż te sprzedawane w Polsce. Mają bardzo słodki smak, zresztą wszystko, co Jamajczycy piją bądź jedzą, bywa z reguły dosładzane. Turyści często narzekają na przesłodzone drinki, soki z koncentratu oraz desery, do których dodaje się więcej cukru niż potrzeba. Wyspiarze lubią słodkie i na przekąskę czy drugie śniadanie dla dzieci serwują bułki i ciasta. Owoce są tu jednak przepyszne i każdy, kto dotrze na wyspę, powinien koniecznie spróbować tych oferowanych na lokalnym targu lub przydrożnym straganie. Import produktów, co oczywiste, kosztuje i ceny w sklepach bywają bardzo wysokie.

  

Jamajczyk sprzedający rękodzieło przy pomoście nad brzegiem morza

© MAGAZYN ALL INCLUSIVE

 

KURCZAK W MARYNACIE

Jamajczycy spoza stołecznego Kingston – m.in. mieszkańcy innych największych miast w kraju: Montego Bay i Ocho Rios – zazwyczaj nie odwiedzają zbyt często restauracji z dwóch powodów. Po pierwsze, jest w nich drogo. W nielicznych lepszych lokalach za danie trzeba zapłacić ok. 30 USD. Po drugie, nie ma ich zbyt dużo. Większość turystów nie opuszcza swoich rozbudowanych hoteli oferujących pobyty typu all inclusive, a miejscowych nie stać na stołowanie się w restauracjach. Popularne i niezmiernie smaczne jedzenie kupuje się w małych barach, które serwują kurczaka czy wieprzowinę jerk. Pikantne mięso piecze się na grillu opalanym drewnem z korzennika lekarskiego (jego owoce występują pod nazwą ziela angielskiego). Najlepszą taką knajpką jest według mnie „Scotchies” (Falmouth Road, Montego Bay), gdzie można przypatrzeć się, jak przygotowuje się takie danie. Jamajczycy nie mają w zwyczaju krojenia na plasterki – kurczaka bądź wieprzowinę porcjuje się tasakiem łącznie z kośćmi. Mięso podaje się z dodatkami: smażonymi kluskami z mąki kukurydzianej, maniokiem, warzywami duszonymi na parze, słodkimi ziemniakami lub smacznym ryżem gotowanym z grochem i mlekiem kokosowym. Potrawa smakuje przepysznie, dlatego polecam przywiezienie ze sobą z Jamajki przypraw do marynaty jerk – są one dostępne w postaci suchej, jak i mokrej.

Ciekawostkę stanowi fakt, że mieszkańcy tego wyspiarskiego w końcu kraju nie spożywają dużo ryb ani owoców morza. Można je dostać u lokalnych rybaków, którzy chwalą się swoimi zdobyczami przy drodze, ale kosztują one o wiele więcej niż mięso. Przyrządza się głównie krewetki w sosie curry, na ostro, smażone z mlekiem kokosowym i podawane z ryżem. Miłośnicy świeżych owoców morza będą rozczarowani wyborem, ale na pewno zostaną miło zaskoczeni smakiem. Najpopularniejszą rybą jest lucjan czerwony (northern red snapper), którego smaży się lub gotuje na parze z warzywami. Bezapelacyjnie w miejscowej kuchni króluje jednak kurczak, przygotowywany na bardzo wiele sposobów i przy różnych okazjach. Do niego trzeba koniecznie wypić naprawdę dobre jamajskie piwo Red Stripe. Sprzedaje się je w szklanych butelkach, które przypominają te, w jakich kiedyś kupowało się syropy w polskich aptekach. Lokalne piwo, tak jak rum, z pewnością docenią wszyscy.

 

Z GÓR NAD WODOSPADY

Jamajczycy z reguły nie są zbyt zamożni. Zarabiają niewiele, a koszt życia znacznie przewyższa ich zarobki. Dlatego często dorabiają sobie na boku lub utrzymują się z napiwków, które zostawiają turyści. Choć przyjęło się, że drobne kwoty pieniędzy oferuje się po wykonaniu usługi, na Jamajce wręcza się je raczej na początku, co niejednokrotnie przyśpiesza bądź w ogóle umożliwia zrealizowanie czegokolwiek. Warto podzielić się dolarem z kierowcą, zwłaszcza autobusu, ponieważ oni pracują naprawdę długo i dosyć ciężko. W kraju nie ma transportu publicznego, z miasta do miasta można dostać się jedynie lokalnymi taksówkami, a warunki podróży daleko odbiegają od europejskich standardów. Kierowcy pokonują długie i męczące trasy, bo choć wyspa jest niewielka (10 991 km² powierzchni), stan dróg pozostawia sporo do życzenia – pełno na nich dziur i są bardzo kręte. Jednak tutejsze widoki zapierają dech w piersiach, więc zdecydowanie warto wybrać się na wycieczkę.

Wbrew pozorom na Jamajce nie ma aż tak wielu atrakcji. Większość z nich to miejsca ciekawe pod względem przyrodniczym i krajobrazowym: wodospady, rzeki (na których organizuje się spływy tratwami z bambusa) czy zatoki. Poza tym jedną z ważniejszych pozycji na liście rejonów do odwiedzenia są Góry Błękitne (z najwyższym szczytem Blue Mountain Peak, 2256 m n.p.m.), w których uprawia się słynną arabicę nazywaną Jamaican Blue Mountain Coffee. Wyjątkową jakość tej kawy doceniają smakosze z całego świata. Podczas zwiedzania plantacji można podziwiać niezapomniane widoki i odetchnąć powietrzem o wiele bardziej rześkim niż to w dole. Góry Błękitne są naprawdę doskonałe na spacery czy dłuższe wędrówki. Chociaż wciąż pozostają stosunkowo mało popularne, powoli wchodzą do ofert lokalnych biur podróży. Wizyta w tym rejonie Jamajki pozwala poznać ją z trochę innej strony, nie tej prezentowanej na zdjęciach z turystycznych folderów. Jest także okazją, aby na chwilę odpocząć od tłumów turystów na plaży oraz zgiełku miasta. Okolicę gór można również przemierzać na rowerze, co na pewno przypadnie do gustu osobom lubiącym aktywnie spędzać czas.

Inną atrakcją, której nie wolno ominąć w trakcie pobytu na Jamajce, są spektakularne wodospady. Warto tu odwiedzić nie tylko te najsłynniejsze, czyli Dunn’s River Falls koło Ocho Rios, ale też mniej popularne Reach Falls, Mayfield Falls, Bath Fountain lub Reggae Falls, które prezentują się równie zjawiskowo. W takich miejscach trudno nie zachwycić się pięknem jamajskiej przyrody,

 

RUM I MUZYKA

Poza kawą z Jamajki zdecydowanie warto przywieźć lokalny rum. To duma każdego Jamajczyka. W radiu czy telewizji co chwilę puszczane są reklamy z hasłem We are rum people, które znakomicie oddaje przywiązanie miejscowych do tego trunku. Rum stanowi integralny element tutejszej kultury. Jamajczykom towarzyszy na co dzień i od święta od wielu lat.

Pod pewnym względem rum przypomina wino – im starszy, tym lepszy. Warto wiedzieć, że jedyną kobietą na świecie będącą specjalistką od niego jest właśnie Jamajka – Joy Spence (pracująca dla Appleton® Estate), która zajmuje się tworzeniem unikatowych blendów, czyli mieszanek różnych gatunków tego trunku. Poza rumami wyborowymi na wyspie można dostać też likiery na bazie rumu. Zadowolą one każdego smakosza słodkich alkoholi. Likiery rumowe przypominają słynny irlandzki Baileys, jednak są o wiele łagodniejsze i delikatniejsze. Występują w różnych smakach, np. bananowym, kokosowym, kawowym albo czekoladowym.

                Na Jamajce oprócz wszelkich standardowych pamiątek, np. magnesów i koszulek z podobiznami Boba Marleya i Usaina Bolta bądź z napisem Jamaica, można kupić ciekawe rękodzieło artystyczne. Obok popularnych masek czy wazoników sprzedaje się tu wyroby z mahoniu, drewna mango lub cedru takie jak długopisy, breloczki i podstawki na stół. Z wyspy warto przywieźć również popularne ostatnio w Polsce płyty winylowe. W Kingston, w domu należącym niegdyś do Boba Marleya (56 Hope Road), znajduje się historyczna siedziba wytwórni Tuff Gong (założonej w 1970 r.), w której nagrywał i tworzył król reggae (od ponad 30 lat mieści się tutaj muzeum artysty). Po odwiedzeniu jej można zaopatrzyć się w winyle z piosenkami legendarnego wokalisty, gitarzysty i kompozytora, które na pewno będą oryginalnym prezentem z Karaibów. Wytwórnia Tuff Gong działa w dalszym ciągu w jamajskiej stolicy, ale już pod adresem 220 Marcus Garvey Drive. Nowe studio, nadal zajmujące się nagrywaniem płyt, udostępniono też do zwiedzania.

Muzyka jest na Jamajce niezmiernie ważna. Oprócz legendarnego Boba Marleya pochodzą stąd także Sean Paul czy Shaggy, gwiazdy rozpoznawalne na całym świecie. Płyty z lokalnymi utworami można nabyć praktycznie na każdym parkingu, gdzie wśród zaparkowanych samochodów miejscowi wykonawcy sprzedają swoje składanki w cenie ok. 200 JMD (w przeliczeniu ponad 1,5 USD). Muzyka ta brzmi naprawdę ciekawie. Takie płyty kupują sami Jamajczycy, którzy zazwyczaj słuchają ich później z odpowiednio zmodyfikowanych odtwarzaczy w swoich samochodach.

 

NIECO INNE PAMIĄTKI

Z Jamajki przywieziemy też interesujące książki. W tutejszych księgarniach można znaleźć prawdziwe perełki pochodzące z utworzonego w 1948 r. Uniwersytetu Indii Zachodnich (University of the West Indies), który jest wiodącą tego typu placówką w anglojęzycznej części Karaibów i jedną ze swoich trzech obecnych siedzib ma właśnie w tym kraju (w podmiejskim obszarze Kingston – położonej u podnóża Gór Błękitnych Monie; poza tym działa jeszcze filia w Montego Bay). Wśród nich są pozycje na temat kolonizacji, rewolucji niewolników czy tożsamości Jamajczyków. Wszystkie napisali lokalni uczeni i choć książki nie należą do tanich, będą ciekawą pamiątką dla tych, którzy chcą zapamiętać Jamajkę na dłużej i dowiedzieć się o niej znacznie więcej niż zawierają kolorowe przewodniki turystyczne. Wiele publikacji dotyczy także karaibskiej sztuki kulinarnej – na pewno spodobają się miłośnikom gotowania. W przypadku większości dań trzeba korzystać z miejscowych produktów, ale po małych modyfikacjach uda się je przygotować również i w Polsce.

                Jeszcze innym pomysłem na ciekawą pamiątkę z wyspy są kosmetyki z dodatkiem lokalnych produktów, np. mydła na bazie oleju kokosowego, papai czy aktywnego węgla. Na Jamajce, podobnie jak i w wielu krajach na świecie, rozpowszechniła się ostatnio moda na naturalną pielęgnację. Do najbardziej interesujących składników zalicza się – oczywiście – wspomniany już olej kokosowy, który pozyskiwany jest na zimno z uprawianych na miejscu kokosów. Dodaje się go do mydeł i kremów sprzedawanych w aptekach i drogeriach. Balsamy z ekstraktami z mango, ananasa, aloesu czy trawy cytrynowej stanowią obowiązkowe wyposażenie kosmetyczki każdej jamajskiej kobiety. Warto przywieźć ze sobą do domu takie ręcznie produkowane naturalne specyfiki, na pewno będą oryginalniejsze niż magnes na lodówkę bądź kolejny otwieracz do butelek.

Niestety, tak jak życie na wyspie również pamiątki są dość drogie, ale za to można je kupić w większości sklepów w miastach oraz w sklepikach działających przy popularnych atrakcjach turystycznych. Sami Jamajczycy chętnie o nich opowiadają i z pewnością doradzą nam w czasie zakupów. Dobrze pamiętać, że nie musimy decydować się na importowane z Chin magnesy lub koszulki, które dominują na jamajskich straganach. Poza tym targować można się praktycznie wszędzie, oczywiście, oprócz sklepów spożywczych i hipermarketów.

 

Pocztówkowe bliźniacze zatoki w Port Antonio

© JAMAICA TOURIST BOARD

 

NIEZNANA WYSPA

Mimo iż Jamajkę dosłownie zalewają turyści, co widać zwłaszcza na jej północnym wybrzeżu, gdzie usytuowana jest większość komfortowych hoteli i rozległych resortów, wciąż są tutaj miejsca, które zachwycą osoby szukające błogiego spokoju. Należy do nich niewątpliwie nieopanowany jeszcze przez masową turystykę region Portland, położony na wschód od miasta Ocho Rios. Znajdują się w nim wille największych hollywoodzkich sław, w tym posiadłość znanego amerykańskiego aktora, producenta filmowego i rapera Willa Smitha. Nie ma w tej okolicy olbrzymich resortów all inclusive ani zbyt wielu hoteli, są za to małe pensjonaty czy domki, w których można wynająć pokój na kilka dni, aby rozkoszować się odgłosami Morza Karaibskiego i śpiewem ptaków. Poza tym organizuje się tu też jednodniowe wycieczki dla tych, którzy chcą zobaczyć, jak wygląda nieturystyczna Jamajka. Niewielkie dziewicze plaże, ukryte w gąszczu wysmukłych palm, wydają się być miejscami nie istniejącymi na mapach czy w informatorach turystycznych. W Portland znajdują się wioski, w których mieszkańcy handlują owocami i warzywami z okolicznych upraw – to tutaj leży większość plantacji bananów, ananasów, kokosów, mango i bligii pospolitej (ackee). Stolicą regionu jest Port Antonio. Miasto upodobał sobie amerykański aktor australijskiego pochodzenia Errol Flynn (1909–1959). W marinie nazwanej jego imieniem cumują luksusowe jachty i łodzie. Malowniczy zachód słońca nad zatoką można podziwiać przy szklaneczce rumu z coca-colą z pobliskiego baru lub po prostu filiżance doskonałej kawy z Gór Błękitnych. Osoby zainteresowane lokalną kuchnią powinny spróbować tutejszych deserów. Warto wybrać się do położonej nieopodal przystani lodziarni „Devon House I-Scream”, w której podaje się olbrzymie porcje naprawdę bardzo dobrych lodów.

Pobyt w urokliwym Portland – niestety – ma swoją cenę, którą jest dość ciężki dojazd. Region leży na wschód od modnych kurortów, dlatego na dotarcie do niego samochodem trzeba przeznaczyć ok. 5 godz. Jeśli jednak ktoś chce zobaczyć mniej popularne oblicze Jamajki, taka niedogodność nie powinna go odstraszyć. Tę pasjonującą karaibską wyspę warto poznać z każdej strony.

 

Wydanie Wiosna 2018

Współczesne uzdrowiska – połączenie tradycji z nowoczesnością

 

BARBARA TEKIELI

 

Regeneracja sił w bliskości z naturą, podziwianie wyjątkowych krajobrazów i pięknej architektury przy jednoczesnym dbaniu o zachowanie harmonii ciała i ducha, a do tego aktywny udział w wydarzeniach kulturalnych – oto nowe spojrzenie na leczenie uzdrowiskowe w Polsce oraz u naszych sąsiadów i bratanków: na Litwie, Słowacji, Węgrzech i w Czechach. Odpoczynek w miejscowościach kuracyjnych, najczęściej malowniczo położonych, nabiera dziś nieco innego charakteru. Współczesne uzdrowiska znakomicie łączą dwie funkcje: leczenie wielu schorzeń i chorób cywilizacyjnych oraz oferowanie zabiegów odnowy biologicznej. Kuracjusze nie ograniczają się wyłącznie do korzystania z terapii rekomendowanych przez lekarzy. Chcą odbyć kurację w miejscach atrakcyjnych turystycznie i połączyć ją z wypoczynkiem, poznawaniem historii regionu, dbaniem o kondycję fizyczną czy urodę, a nawet delektowaniem się specjałami lokalnej kuchni. Mnóstwo komfortowych ośrodków oferuje swoim gościom popularne ostatnio pakiety ekologiczne i usługi z zakresu medycyny naturalnej. W większości uzdrowisk powstają luksusowe centra spa i wellness proponujące zabiegi na najwyższym światowym poziomie. Poza tym w wielu z nich odbywają się ciekawe wydarzenia kulturalne lub sportowe.

Więcej…