AR PN COSTA06 PLAYAS DEPORTES SURF 087

Wybrzeże Pacyfiku w Ekwadorze jest idealne do uprawiania surfingu

© MINISTRY OF TOURISM OF ECUADOR

 

Aleksandra Świstow

www.pojechana.pl 

 

Jest taki kraj w Ameryce Południowej, w którym występują aż cztery regiony fizyczno-geograficzne – Amazonia, góry („sierra”), wybrzeże („costa”) i słynny archipelag Galapagos, 15 proc. wszystkich gatunków ptaków żyjących na naszej planecie, 6 tys. gatunków motyli i aż 3 tys. odmian storczyków, mimo iż zajmuje on powierzchnię mniejszą niż Polska. Stąd pochodzi aż 10 proc. wszystkich gatunków roślin i 8 proc. wszystkich gatunków zwierząt na świecie. To właśnie Ekwador – najmniejsze z andyjskich państw. „Ecuador” oznacza po hiszpańsku „równik”. Linia najdłuższego równoleżnika Ziemi przecina północną część kraju.

 

Ekwador oszałamia bujnością i różnorodnością przyrody. Po kilku godzinach podróży samochodem lub autobusem można tu przenieść się z piaszczystych plaż nad Oceanem Spokojnym w majestatyczne Andy i pod ośnieżone wierzchołki wulkanów czy w okolicę kipiącego życiem dorzecza Amazonki. Do terytorium państwa należą również położone w odległości ok. 1 tys. km od brzegów Ameryki Południowej egzotyczne wyspy Galapagos – kraina wielu endemicznych (czyli nie występujących nigdzie indziej na świecie) gatunków roślin i zwierząt.

 

I choć to nieokiełznane piękno natury stało się wizytówką Ekwadoru, znajdą w nim coś dla siebie także miłośnicy klasycznej architektury i lokalnych kultur. W kraju tym żyje kilkanaście grup etnicznych zachowujących swoje odrębne tradycje, a historyczne centra dwóch jego dużych i ważnych miast (Quito i Cuenki) z przepiękną zabudową zostały wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO.

 

MIASTO WŚRÓD SZCZYTÓW

 

21850831960 6e45723fc1 o

Wieże Bazyliki Narodowego Ślubowania z figurą Virgen de Quito w tle

© QUITO TURISMO

 

Naszą podróż zaczynamy w ekwadorskiej stolicy – Quito – położonej na wschodnich zboczach czynnego wulkanu Pichincha (4784 m n.p.m.). Już w drodze z lotniska, gdy jedziemy zatłoczonymi, chaotycznie poprowadzonymi ulicami, nad którymi zwisa plątanina elektrycznych kabli, mamy szansę poczuć niepowtarzalny latynoski klimat miasta. Za oknami taksówki przewijają się kontrastowe obrazki. Składają się na nie kolorowe witryny sklepów, barwne indiańskie stroje, zaśmiecone chodniki i czekający na jałmużnę żebracy. I choć pierwsze wrażenie może przytłaczać, warto poświęcić kilka dni na zwiedzanie 3-milionowego Quito, ponieważ znajduje się w nim największe i jedno z najpiękniejszych historycznych centrów w Ameryce Łacińskiej. Wśród kolonialnych budynków wyróżniają się majestatyczne świątynie, w tym najsłynniejszy, bogato zdobiony złotem Kościół Towarzystwa Jezusowego (Iglesia de la Compañía de Jesús), usytuowany w sąsiedztwie placu Niepodległości (Plaza de la Independencia, zwanego również Plaza Grande). W tym miejscu stoi także imponujący gmach siedziby rządu i oficjalnej rezydencji prezydenta Republiki Ekwadoru – Palacio de Carondelet – w neoklasycystycznym hiszpańskim stylu i otoczony zielenią wysoki pomnik upamiętniający odzyskanie niepodległości. Koniecznie należy odwiedzić olbrzymią Bazylikę Narodowego Ślubowania (Basílica del Voto Nacional) z dwoma 115-metrowymi wieżami, z których można podziwiać panoramę miasta. Historyczny rejon Quito umieszczono, jak wspomniałam na wstępie, na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO (już 8 września 1978 r.). Opiekę nad stolicą zdaje się sprawować uskrzydlona Madonna (Virgen de Quito, Virgen de El Panecillo), czyli 41-metrowa figura Matki Boskiej ustawiona na szczycie wzgórza El Panecillo (3016 m n.p.m.), widoczna nawet z odległych dzielnic. Tło dla tego wszystkiego stanowią malownicze ośnieżone szczyty górskie i stożki wulkanów – wszak miasto leży na wysokości ok. 2700 m n.p.m.

 

NA RÓWNIKU

 

Zaledwie ok. 25 km na północ od centrum Quito możemy odbyć niezwykły spacer po dwóch półkulach Ziemi jednocześnie. Mitad del Mundo, czyli Środek Świata, to miejsce, gdzie wzniesiono w latach 1979–1982 30-metrowy monument, od którego ciągnie się żółta linia symbolizująca równik. Jak się okazało pod koniec XX w. (dzięki pomiarom w technologii GPS), została ona mylnie wyznaczona, bo ten w rzeczywistości znajduje się mniej więcej 240 m na północ stąd. W małej osadzie, będącej repliką hiszpańskiego miasta kolonialnego, otaczającej olbrzymi pomnik, warto zajrzeć do Muzeum Etnograficznego (Museo Etnográfico Mitad del Mundo) i prywatnej placówki Museo de Sitio Intiñan. Osoby odwiedzające tę ostatnią mogą przeprowadzić niezwykłe eksperymenty przedstawiające działanie prawa grawitacji, np. postawić surowe jajko na gwoździu lub spuścić wodę z wanienki na równiku, aby zaobserwować, że spływając, nie tworzy ona wiru kręcącego się w prawo bądź lewo. Przewodnik zaproponuje nam też przejście po linii najdłuższego równoleżnika Ziemi z zamkniętymi oczami i rękami wyciągniętymi na boki, czyli nad oboma półkulami – nie przemierzymy nawet kilku metrów, prawa fizyki na to nie pozwolą. 

 

Miłośników przyrody i aktywności na świeżym powietrzu przyciąga natomiast położony w pobliżu Mitad del Mundo Rezerwat Geobotaniczny Pululahua (Reserva Geobotánica Pululahua) z jednym z najpotężniejszych kraterów wulkanicznych Ameryki Południowej (o średnicy ponad 5 km), w którego wnętrzu znajdują się pola uprawne, hodowle zwierząt, wioska, a także hostele i kilka restauracji. Turyści mogą w tym miejscu również sprawdzić, jak mieszka się w środku wulkanu.

 

WIELOBARWNA MOZAIKA

 

Malowniczymi i niezmiernie krętymi górskimi drogami wiodącymi dalej na północ dojedziemy do Otavalo (ok. 110 km od Quito), słynnego na cały świat dzięki tkackim tradycjom kultywowanym przez tutejszych Indian od XVI w. i największemu targowisku z rzemiosłem artystycznym w Ameryce Południowej. Wyroby w bajecznie kolorowe pasy, ozdobione wzorami w lamy, kwiaty, pejzaże, indiańskie twarze i śniegowe płatki, tkane z bawełny i ciepłej wełny alpaki, swetry, poncha, czapki z pomponami i gobeliny wyłożone na stoiskach rozstawionych na ulicach i placach w centrum miasta przyprawiają przechodniów o zawrót głowy. Etniczną biżuterię, drewniane rękodzieło, udekorowane piórami łapacze snów (atrapasueños), ręcznie robione lalki i tandetne pamiątki chińskiej produkcji – to też można tu znaleźć. Jeszcze większą atrakcją są sami sprzedawcy: mężczyźni z długimi, kruczoczarnymi włosami spiętymi w warkocz, w niebieskich ponchach i tradycyjnych filcowych indiańskich kapeluszach na głowie, kobiety w białych koszulach zdobnie haftowanych w barwne kwiaty, długich, złotych kolczykach i misternie plecionych koralikach na szyi i nadgarstkach. 

 

W poszukiwaniu odpoczynku od gwaru targowiska warto wybrać się pod pobliski imponujący 30-metrowy wodospad Peguche (1821 m n.p.m.) lub na oddalony od Otavalo o zaledwie niecałe 25 km dziki kemping nad mieniącą się wszystkimi odcieniami granatu laguną Cuicocha. Ta ostatnia leży w szerokiej na 3 km kalderze powstałej ok. 3,1 tys. lat temu w wyniku wybuchu odbijającego się dziś w jej tafli wulkanu Cotacachi (4944 m n.p.m.). Tu odnajdziemy błogą ciszę i spokój oraz oszałamiające piękno natury.

 

KRAINA WULKANÓW

 

Drogą Panamerykańską (Carretera Panamericana), która biegnie od Alaski aż do miasta Ushuaia w Argentynie, dotrzemy do centrum Ekwadoru, nazwanego w 1802 r. przez niemieckiego podróżnika i badacza Alexandra von Humboldta (1769–1859) Aleją Wulkanów (Avenida de los Volcanes) – wyrasta ich w tym rejonie ponad 70! Jedne usnęły na wieki, inne tylko drzemią. Ich ośnieżone stożki odcinają się iskrzącą bielą od błękitnego nieba, a wokół niesie się wulkaniczny pył, wiatr muska gałęzie endemicznych andyjskich drzew, jak np. quishuar (Buddleja incana) czy polylepis (yagual), w suchych zaroślach żerują stada płochliwych wikuni, w górze krążą sokoły (karakary) i kondory. Nad tą niezwykłą krainą góruje wygasły wulkan Chimborazo o wysokości 6263,47 m n.p.m. Można go uznać za najwyższy szczyt na świecie, jeśli przy pomiarze weźmie się pod uwagę odległość od środka Ziemi. Kula ziemska nie ma idealnego kształtu i jest spłaszczona na biegunach. Najdalej od środka planety leżą więc obszary w okolicy równika, a Chimborazo wznosi się właśnie blisko jego linii. Drugi co do wielkości i popularności wulkan Ekwadoru stanowi wciąż aktywny Cotopaxi (5897 m n.p.m.). Ze względu na idealny, wręcz wzorcowy kształt stożka uchodzi on za jeden z najpiękniejszych szczytów wulkanicznych na naszym globie.

 

Doskonałym sposobem na oglądanie tego niezwykłego krajobrazu, który czasem przypomina tło filmu o inwazji na obcą planetę, jest przejażdżka pociągiem zwanym Nariz del Diablo (Nos Diabła). Jego trasa biegnie od miasteczka Alausí do Sibambe wzdłuż głębokich przepaści i wąskich przełęczy. Ekwadorczycy z dumą mówią, że dostarcza ona największych wrażeń ze wszystkich linii kolejowych na świecie. Miłośnicy sportów ekstremalnych, którzy ściągają tu z całego globu, wolą przyglądać się wulkanom z bliska – korzystają z mnóstwa tutejszych spektakularnych szlaków wspinaczkowych i trekkingowych, odpowiednich również dla bardzo wymagających amatorów zdobywania górskich szczytów.

 

MOC GORĄCYCH ŹRÓDEŁ

 

Po trudach wspinaczki nie ma nic lepszego na obolałe mięśnie niż relaks w gorących źródłach. W krainie wulkanów ich przecież nie brakuje. Na taki właśnie odpoczynek, ale i aby skorzystać z rozrywek podnoszących poziom adrenaliny, turyści zjeżdżają do kipiącego zielenią ekwadorskiego uzdrowiska termalnego Baños (Baños de Agua Santa), położonego pomiędzy parkami narodowymi Sangay i Llanganates. To tu można zażywać na przemian lodowatych i gorących kąpieli, w dodatku z cudownym widokiem na ośnieżone szczyty, w jednym z wielu naturalnych basenów, jak np. leżący tuż przy wodospadzie Cabellera de la Virgen kompleks Las Piscinas de la Virgen (działający już od 24 maja 1928 r.). Także tutaj pobujamy się na owianej legendami huśtawce zawieszonej przy Casa del Árbol (czyli Domku na Drzewie), zwanej huśtawką na końcu świata, z której podziwiać będziemy przepiękny aktywny wulkan Tungurahua (5023 m n.p.m.). W tym rejonie wybierzemy się też na 3-godzinną wycieczkę rowerem Trasą Wodospadów (Ruta de las Cascadas) wzdłuż malowniczego kanionu. Najwyższa z kaskad (80-metrowa) to wściekle kipiący hektolitrami wzburzonej wody Kocioł Diabła (Cascada Pailón del Diablo). Poza tym na szlaku znajduje się m.in. o wiele mniej popularny (a więc również mniej oblegany), położony zaledwie niecałe 3 km dalej wodospad Machay, przy którym można się kąpać. Oprócz tego w okolicy Baños skoczymy na bungee, będziemy uprawiać rappelling, zmierzymy się z rwącym prądem rzeki w kajaku lub pontonie, polatamy na paralotni, pojeździmy konno, zjedziemy tyrolką (canopy), wejdziemy na obrośnięte tropikalną zielenią skały, zdobędziemy ośnieżone górskie szczyty, spędzimy czas na zabawie do białego rana w licznych barach albo po prostu pospacerujemy wśród wysokich palm i pól trzciny cukrowej. Tutaj na pewno każdy znajdzie coś dla siebie.

 

BUJNA AMAZOŃSKA ZIELEŃ

 

AR PN AMAZONIA21 FAUNA YASUNI 031

Kajmany spotkamy m.in. w rejonie rozlewisk rzecznych w Amazonii

© MINISTRY OF TOURISM OF ECUADOR

 

Wschodni obszar Ekwadoru zajmuje część Niziny Amazonki (ponad 120 tys. km² powierzchni) porośnięta wilgotnym lasem równikowym. To prawdziwe królestwo zwierząt, w którym przy odrobinie szczęścia zobaczymy różowe delfiny, czyli inie amazońskie, a także pancerniki, tapiry, wspaniałe hoacyny, tukany, papugi ary, maleńkie kolibry i olbrzymie kopce termitów. Gdy zostaniemy w tej tętniącej życiem krainie na noc, migotać będą nam nad głowami całe chmary ogromnych świetlików i dostaniemy szansę wytropienia kajmanów. Podczas rejsu po rzece Napo (Río Napo), dopływie Amazonki, możemy zaryzykować kąpiel z piraniami, a w ramach pieszej wycieczki po tropikalnej selwie pod czujnym okiem doświadczonego przewodnika z miejscowego plemienia odkryjemy tajemnice tego niepowtarzalnego ekosystemu. Marsz wśród palm, kauczukowców i mahoniowców urozmaicimy sobie bujaniem się na lianie wzorem literackiego Tarzana.

 

KOLONIALNY OŚRODEK W ANDACH

 

Jeśli podążymy Drogą Panamerykańską na południe, dotrzemy do najpiękniejszego miasta Ekwadoru – Santa Ana de los Cuatro Ríos de Cuenca, zwanego w skrócie po prostu Cuencą. Jej zabytkowe kolonialne centrum znajduje się od 1999 r. na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Czyste, wąskie uliczki, przy których tuż obok siebie stoją kryte czerwoną dachówką kamienice z fantazyjnie zdobionymi fasadami i balkonami w ażurowe wzory, rozchodzą się gęstymi serpentynami z obsadzonego tropikalnymi oleandrami i jakarandami głównego parku – Parque Calderón. Na jego środku umieszczono pomnik urodzonego tu Abdóna Calderóna (1804–1822). Ten bohater Ameryki Południowej wsławił się walką o niepodległość. W tym rejonie znajdują się jedne z najważniejszych budynków miasta: Stara Katedra (Catedral Vieja – jej budowę w drugiej połowie XVI w. rozpoczęli Hiszpanie), dziś zmieniona w muzeum sztuki sakralnej, i imponująca Nowa Katedra (Catedral Nueva) z charakterystycznego różowego kamienia, z wnętrzem bogato zdobionym złotem, tak ogromna, że tutejsi mieszkańcy zwykli mówić, iż mogłaby pomieścić prawie ich wszystkich jednocześnie.

 

Piękna architektura jest jednym z atutów Cuenki, kolejny stanowi jej malownicze położenie (na wysokości ok. 2450 m n.p.m.) wśród andyjskich szczytów nad rzeką Tomebamba, która przecina centrum. Zapierającą dech w piersiach panoramę można podziwiać z Mirador de Turi, punktu widokowego usytuowanego na wzgórzu tuż za miastem. Góry przyciągają tu amatorów wspinaczki, trekkingów, wycieczek pieszych i konnych. Do tego miejsca w Ekwadorze przyjeżdżają również miłośnicy lokalnych kultur i inkaskich ruin, do których prowadzi z Cuenki specjalna trasa rowerowa, a także emeryci z całego świata, zachęcani oferowanymi przez ekwadorski rząd preferencyjnymi warunkami stałego pobytu. Jednak zdecydowanie największą atrakcją miasta jest bliskość Parku Narodowego Cajas (Parque Nacional Cajas). Podczas trekkingu wśród setek błękitnych jezior i lagun zobaczyć można żyjące na wolności kondory olbrzymie, kuguary (pumy płowe), jaguarundi, oceloty, niedźwiedzie andyjskie (andoniedźwiedzie okularowe), tapiry górskie, karakary, kolibry i tukany.

 

W Cuence koniecznie należy wybrać się do manufaktury tradycyjnych kapeluszy panama, które wbrew nazwie pochodzą właśnie z Ekwadoru. Te oryginalne wyplatane są ręcznie z włókien z liści łyczkowca dłoniastego (hiszp. toquilla), a następnie barwione na biało naturalnym minerałem. Im drobniejsze włókna i równiejszy splot, tym wyższa cena takiej oryginalnej pamiątki.

 

ODPOCZYNEK NAD PACYFIKIEM

 

GALAPAGOS PAISAJES186

Uszanki i kotiki galapagoskie zupełnie nie boją się turystów

© MINISTRY OF TOURISM OF ECUADOR

 

Na zachodnich krańcach Ekwadoru leżą niekończące się piaszczyste plaże oblewane falami Oceanu Spokojnego. Jeśli z Quito ruszymy na północny zachód, serpentyny górskich dróg szybko sprowadzą nas na nizinne tereny. Pierwszym przystankiem na naszej trasie będzie największe miasto północnego wybrzeża – niemal 200-tysięczne Esmeraldas. Większość podróżników traktuje to miejsce wyłącznie jako punkt zaopatrzeniowy i szybko stąd ucieka, gdyż nie ma w nim nic szczególnie urokliwego. Jeśli jednak coś nas tu zatrzyma, pamiętajmy, że wystarczy wsiąść w autobus, aby po 30 min. znaleźć się na brzegu oceanu skąpanym w równikowym słońcu.

 

Bardziej wymagający turyści powinni wybrać się do kurortów Same i Súa, gdzie czekają czyste i ciche plaże otoczone luksusowymi hotelami. Playa Escondida (Ukryta Plaża) natomiast jest prawdopodobnie najspokojniejsza w całym Ekwadorze, ponieważ znajduje się na terenie rezerwatu. Choć pokrywa ją nie najbielszy piasek i odłamki skał poddawanych sile oceanu, miłośnicy dziewiczej przyrody z pewnością docenią jej dziki charakter.

 

Jeśli chcemy uciec od turystycznego zgiełku, weźmy pod uwagę rozległą plażę w Mompiche, słynącym z wyśmienitych owoców morza. Nie znajdziemy tu barów otwartych do późnej nocy ani stoisk z pamiątkami, a tylko cichą rybacką wioskę, zachwycającą pocztówkowymi widokami i doskonałą do tego, żeby oddać się słodkiemu lenistwu i zrelaksować z książką w ręku.

 

Pogromcy wysokich, spienionych fal upodobali sobie szczególnie miasteczko Canoa. Po szaleństwach na desce surfingowej można tutaj odpocząć na białym, miękkim piasku w uroczym otoczeniu kolorowych rybackich łodzi i pasiastych parasoli plażowych. Jeśli interesują nas raczej całonocne imprezy z mocnymi i tanimi drinkami, wakacyjny raj na ziemi odnajdziemy w miejscowości Montañita, którą albo się kocha, albo nienawidzi. Poszukiwacze najpiękniejszych plaż w Ekwadorze nie mogą ominąć tej w Parku Narodowym Machalilla (Parque Nacional Machalilla). Otoczona klifami Playa de Los Frailes jest łatwo dostępna z nadmorskiego, ale – niestety – niezbyt ciekawego miasta Puerto López.

 

OSTATNIE KRÓLESTWO NATURY

 

Choć w kontynentalnej części Ekwadoru, wyjątkowo ciekawej pod względem krajobrazowym i przyrodniczym, czeka wiele atrakcji, prawdziwym magnesem przyciągającym do tego kraju turystów z najdalszych zakątków naszego globu pozostaje oddalony o ok. 1 tys. km od wybrzeża Ameryki Południowej niesamowity archipelag Galapagos, czyli Wyspy Żółwie.

 

We wrześniu 1835 r. do jego czarnych wulkanicznych plaż dotarł w trakcie wyprawy dookoła świata angielski przyrodnik Karol Darwin (1809–1882), który w swojej książce Podróż na okręcie Beagle (The Voyage of the Beagle) pisał: Widok wzniesień zwieńczonych kraterami i doskonale zachowanych strumieni zastygłej lawy pozwala nam wierzyć, że w stosunkowo nieodległej epoce geologicznej rozpościerał się tutaj niezmierzony ocean. Dlatego – w czasie i przestrzeni – znajdujemy się bardzo blisko największego z wydarzeń, tajemnicy tajemnic – pojawienia się pierwszych istot żywych na ziemi. To m.in. na podstawie obserwacji fauny i flory na tych oddalonych od kontynentu wysepkach powstałych kilka mln lat temu z zastygłej lawy uczony stworzył teorię ewolucji i podważył wiedzę o pochodzeniu życia na naszej planecie.

 

Galapagos to prawdziwy raj dla miłośników zwierząt, zarówno tych występujących na lądzie, jak i w wodzie. Ogromna odległość od kontynentu, brak naturalnych wrogów i tysiące lat bez niczyich odwiedzin sprawiły, że żyjące na archipelagu stworzenia nie boją się człowieka. Tylko tutaj głuptaki niebieskonogie spacerują między nogami turystów, uszanki i kotiki galapagoskie wygrzewają się na ławkach, pingwiny równikowe i legwany lądowe i morskie też nic sobie nie robią z obecności ludzi, a lokalny gatunek kormorana (kormoran nielotny) nie mający powodów do ucieczki w powietrze stał się nielotem.

 

Najsłynniejszym przedstawicielem fauny z Galapagos są ogromne (osiągające wagę nawet ponad 400 kg) żółwie słoniowe, od których region wziął swoją nazwę. Co ciekawe, w zależności od wyspy będącej ich siedliskiem różnią się kształtem skorupy, co potwierdza teorię ewolucji i przystosowywania się organizmów do środowiska życia. To właśnie te długowieczne zwierzęta (dożywające niekiedy 170 lat) przyciągały na archipelag piratów, którzy odkryli, że gady mogą przeżyć długie miesiące bez wody i pożywienia, więc są doskonałym źródłem świeżego mięsa na statku. W 1708 r. na Galapagos dotarł szkocki żeglarz i korsarz Alexander Selkirk (1676–1721). Jego przygody były inspiracją dla angielskiego pisarza Daniela Defoe (ok. 1660–1731) do napisania słynnej powieści Przypadki Robinsona Crusoe (wydanej w 1719 r.).

 

I dziś poczujemy się na Wyspach Żółwich jak prawdziwi odkrywcy, obcujący z niespotykaną nigdzie indziej na świecie surową przyrodą. Można tu pływać z osiągającymi nierzadko 3 m długości żarłaczami galapagoskimi, obserwować niezwykły taniec godowy głuptaków niebieskonogich, podejść na odległość metra do endemicznych legwanów morskich (jedynych jaszczurek żywiących się w morzu) przypominających swoim wyglądem czarne smoki z dziecięcych bajek i podróżować rozkołysanymi statkami między różnymi ekosystemami.

 

Który z niezwykłych, zupełnie różnych od siebie światów Ekwadoru wybrać? To wyjątkowo trudna decyzja, dlatego turyści wracają często w te strony rok po roku, żeby odkrywać kolejne tajemnice, obcować z dziką naturą, zdobywać ośnieżone wulkaniczne szczyty, zgłębiać szamańskie praktyki, surfować na wzburzonych falach Oceanu Spokojnego, próbować osobliwych lokalnych dań, jak np. pieczona świnka morska (kawia domowa) czy stek z lamy, zwiedzać inkaskie ruiny, wsłuchiwać się w odgłosy amazońskiego lasu, latać na paralotni albo po prostu relaksować się na pięknych piaszczystych plażach lub w naturalnych gorących źródłach. Tyle krain, atrakcji, niespodzianek i sekretów czeka na nas w jednym niedużym kraju w Ameryce Południowej. 

Artykuły wybrane losowo

Cuda Zjednoczonych Emiratów Arabskich

 Palm jumeirah -1

Hotel Atlantis, The Palm z 2008 r. leżący na sztucznej wyspie Palma Dżamira

© DUBAI CORPORATION OF TOURISM & COMMERCE MARKETING

 

MICHAŁ STOLAREWICZ

www.blogglobtrotera.pl

 

Przed przyjazdem do Dubaju spodziewałem się w nim przepychu i oznak bogactwa na każdym kroku. Słyszałem wiele o tej krainie złotem płynącej, gdzie na ulicach można zobaczyć najdroższe samochody i w której wszystko jest perfekcyjnie zaprojektowane i zorganizowane. Te opowieści okazały się prawdą! Jednak to miasto w Zjednoczonych Emiratach Arabskich wciąż się rozwija, dlatego jego centrum przypomina jeden wielki plac budowy. Obok ukończonych już olbrzymich apartamentowców stoją nowe, dopiero powstające konstrukcje. Ogromne drapacze chmur wyrastające z pustynnej ziemi oszałamiają zwykłych śmiertelników swoimi rozmiarami i luksusem.

 

Dubaj (2,9-milionowa stolica emiratu o tej samej nazwie) zachęca do pozostania na dłużej coraz więcej osób ze względu na brak cła i podatków. Mieszka tutaj jedynie ok. 15 proc. Emiratczyków, poza tym w mieście żyją m.in. wysoko wykwalifikowani pracownicy z różnych części świata i robotnicy z Indii, Bangladeszu, Pakistanu i Filipin. Miejska policja porusza się samochodami takich marek jak Aston Martin, BMW, Bugatti, Ferrari, Hummer, Lamborghini, Lexus czy Porsche. Budżet Zjednoczonych Emiratów Arabskich (ZEA) zasilają głównie dochody z wydobycia ropy naftowej. Mimo iż Dubaj leży na pustyni, znajdziemy w nim dużo zieleni. Rośliny nawadnia ukryta pod ziemią sieć rurek doprowadzających odsoloną wodę z Zatoki Perskiej.

 

Zjednoczone Emiraty Arabskie należą do najcieplejszych krajów świata. Lato jest tutaj bardzo gorące i suche. Średnia dzienna temperatura powietrza wynosi w tym okresie 40–45°C. Noce są również upalne (po zapadnięciu zmierzchu termometry wskazują mniej więcej 30°C). W zimie panują o wiele przyjemniejsze warunki – w ciągu dnia bywa ok. 23°C, a nocą 15°C. W Dubaju stale świeci słońce i rocznie przypada jedynie mniej więcej pięć dni deszczowych. Najlepszy czas na wizytę w ZEA stanowią miesiące od listopada do marca, kiedy temperatury dzienne utrzymują się na poziomie 25–30°C. Jest wtedy ciepło, ale nie piekielnie gorąco jak w okresie największych upałów (lipiec–sierpień).

 

ATRAKCJE STOLICY

 

 Jumeirah at Etihad Towers - Etihad Towers Exterior

Kompleks Etihad Towers po zachodzie słońca

© ABU DHABI CONVENTION BUREAU

 

Zjednoczone Emiraty Arabskie kojarzą się wszystkim głównie z nowoczesnym Dubajem, ale warto także odwiedzić ich stolicę – 1,5-milionowe Abu Zabi. Pierwsze kroki w tym mieście należy skierować do uznawanego za jeden z najbardziej luksusowych i najdroższych hoteli na świecie Emirates Palace, należącego do sieci Kempinski. Otwarto go w lutym 2005 r., a koszt budowy tego obiektu o powierzchni 850 tys. m2 wyniósł ponad 3 mld dolarów amerykańskich. Kompleks otrzymał nieformalne 7 gwiazdek w 5-gwiazdkowej skali. Goście mogą wybierać wśród 394 pokojów i apartamentów. Emirates Palace zatrudnia podobno ok. 2 tys. pracowników, którzy w sumie posługują się 50 językami. W obiekcie zatrzymują się najczęściej uczestnicy wizyt państwowych i konferencji międzynarodowych oraz najbogatsi ludzie na świecie i znane gwiazdy. Każdy gość ma przydzielonego osobistego kamerdynera.

 

Naprzeciwko Emirates Palace wznoszą się Etihad Towers. To kompleks pięciu wieżowców, zbudowanych w latach 2006–2011, które stały się wizytówką Abu Zabi oraz synonimem nowoczesności i luksusu. Budynki liczą od 54 do 75 pięter i przypominają kształtem żagle. Wyglądem nawiązują do tradycji i historii miasta – dawnego portu rybackiego. W wieżowcach znajdują się powierzchnie biurowe oraz luksusowe rezydencje mieszkalne (łącznie 885 apartamentów i penthouse’ów). W jednym z drapaczy chmur (Tower 1) mieści się także ekskluzywny 5-gwiazdkowy hotel Jumeirah at Etihad Towers. Do dyspozycji gości oddano w nim 12 restauracji i barów, baseny, gabinety spa, centrum fitness i prywatną plażę. Na 62. piętrze działa „Ray’s Bar”, z którego podziwiać można panoramę Abu Zabi. Warto również odwiedzić restaurację „Observation Deck at 300” na 74. piętrze sąsiedniego budynku (Tower 2). To najwyższy udostępniony punkt widokowy w całym mieście.

 

Do najpopularniejszych atrakcji stolicy ZEA należy tor wyścigowy Yas Marina Circuit. Odbywa się tutaj od 2009 r. wyścig Formuły 1 Abu Dhabi Grand Prix, największe międzynarodowe wydarzenie sportowe na Bliskim Wschodzie. Kompleks powstał na sztucznej wyspie Yas o powierzchni 25 km². Koszt budowy obiektu wyniósł ponad 1,3 mld dolarów amerykańskich, a sponsorem tytularnym zostały linie lotnicze Etihad Airways. Tor ma szerokość 12–16 m, a najdłuższa prosta wynosi 1173 m. Podczas Abu Dhabi Grand Prix zawodnicy pokonują 55 okrążeń o pełnym dystansie 305,355 km. Do kompleksu wyścigowego przylega 5-gwiazdkowy Yas Viceroy Abu Dhabi. Jest to jedyny na świecie hotel, z którego okien możemy podziwiać zmagania kierowców podczas wyścigu Formuły 1. Wyróżnia go futurystyczny wygląd – obiekt przykrywa konstrukcja ze szklanych paneli przypominająca kształtem wieloryba, podświetlana nocą. Wraz z torem wyścigowym powstał także park tematyczny Ferrari World Abu Dhabi o powierzchni 86 tys. m2. Jego największą atrakcję stanowi najszybszy rollercoaster na świecie (Formula Rossa – wagoniki rozpędzają się do 240 km/godz.).

 

Najnowszym punktem na architektonicznej mapie Abu Zabi jest muzeum Louvre Abu Dhabi. To filia paryskiego Luwru, którą zaprojektował francuski architekt Jean Nouvel. Stolica ZEA podpisała z rządem Francji 30-letnią umowę zezwalającą na używanie nazwy „Louvre” i wypożyczanie dzieł ze słynnego muzeum w Paryżu. Budowla ma kształt ogromnej kopuły o średnicy 180 m, która przykrywa przestrzeń ekspozycyjną podzieloną basenami i kanałami z wodą. Louvre Abu Dhabi zostało otwarte dla publiczności w listopadzie 2017 r. Będzie częścią muzealnej wyspy. Znajdzie się na niej też m.in. Zayed National Museum i muzeum Guggenheim Abu Dhabi.

 

NIESAMOWITY DUBAJ

 

Symbol Dubaju stanowi Burdż Chalifa (Burj Khalifa) – największy budynek świata (niemal 830 m). Na piętrach 124., 125. i 148. usytuowane są tarasy widokowe, a na 76. – basen. W wieżowcu działa najwyżej położona restauracja na ziemi – „At.mosphere” – wpisana do Księgi rekordów Guinnessa (na 122. piętrze). W dolnej części dubajskiego drapacza chmur funkcjonuje luksusowy 5-gwiazdkowy Armani Hotel Dubai. Bilety na taras widokowy najlepiej kupić przez internet z bardzo dużym wyprzedzeniem. Na miejscu trzeba za nie zapłacić o wiele więcej i nie zawsze udaje się je dostać z powodu dużego zainteresowania. Burdż Chalifa jest najbardziej niesamowitą budowlą, jaką dotychczas miałem okazję podziwiać. Zachwyca szczególnie oglądany w słoneczny dzień, gdy promienie słońca odbijają się od szklanych ścian na najwyższych piętrach. Widać go z odległości nawet 95 km.

 

Z kolei otwarty w grudniu 1999 r. dubajski Burdż Al Arab (Burj Al Arab) to pierwszy na świecie luksusowy hotel (Burj Al Arab Jumeirah), który otrzymał nieformalne 7 gwiazdek w 5-gwiazdkowej skali. Oferuje się w nim usługi na najwyższym poziomie. Na życzenie gości organizuje się komfortowy transport z lotniska. Do wyboru mamy limuzynę Rolls Royce Phantom albo najnowsze BMW serii 7. Można zamówić także bezpośredni lot helikopterem z salonu VIP Al Majlis dubajskiego portu lotniczego. Nowoczesne, pełne przepychu wnętrza przypominać mogą arabskie haremy. W głównym holu stoją dwa olbrzymie akwaria, pomiędzy którymi umieszczono kaskadową fontannę. W obiekcie działają butiki najdroższych światowych firm. Hotel oferuje 202 luksusowo wyposażone, obszerne apartamenty o powierzchni od 170 do 780 m2 z 21-calowym laptopem, 42-calowym telewizorem i pokrytym 24-karatowym złotem iPodem służącym do korzystania z hotelowych usług. Można tu zjeść dania niemal wszystkich kuchni świata, a rano dostarcza się świeże gazety z każdego zakątka globu. Do dyspozycji gości oddano pięć basenów (dwa wewnętrzne i trzy zewnętrzne), prywatną plażę, kompleks spa i studio fitness Talise oraz bibliotekę. Do dekoracji wnętrz użyto podobno 1790 m3 złota. Na jednego gościa przypada sześciu pracowników. Na 27. piętrze znajduje się restauracja z kuchnią francuską „Al Muntaha” („Najwyższa”), położona na 200 m n.p.m. na krytym tarasie zewnętrznym ze wspaniałym widokiem na błękitne wody Zatoki Perskiej. Na tym samym poziomie mieści się również „Skyview Bar”, serwujący napoje i koktajle sporządzane według ściśle strzeżonych receptur.

 

Nad brzegiem zatoki leży też nowy, utworzony w 2003 r. dystrykt Dubai Marina ze sztucznym kanałem i przystanią dla jachtów. Wzdłuż kanału ciągną się szerokie promenady, przy których powstały luksusowe sklepy i restauracje otoczone przez efektowne wieżowce. Polecam wszystkim wycieczkę do tej najbardziej ekskluzywnej części miasta. Można w niej dostać zawrotu głowy od patrzenia na niesamowicie wyglądające drapacze chmur z drogimi mieszkaniami i apartamentami. Naprawdę warto zobaczyć je na własne oczy. Jeszcze kilkanaście lat temu nie było tutaj nic oprócz pustynnego piasku i skromnych domów.

 

Bardzo ciekawą nowość w Dubaju stanowi widowiskowy spektakl wodny La Perle. Prezentuje się podczas niego 65 artystów z 23 krajów. Premierowe przedstawienie odbyło się 31 sierpnia 2017 r. w samym centrum Al Habtoor City w specjalnie wybudowanym teatrze z głębokim na 12 m basenem o pojemności 2,7 mln l. Jedną z atrakcji spektaklu są skoki z wysokości 25 m urozmaicone akrobacjami. La Perle będzie można podziwiać przez najbliższych 10 lat. Przewidziano ponad 450 przedstawień w roku.

 

FAMILY

Wizyta w Dubai Aquarium & Underwater Zoo

© DUBAI CORPORATION OF TOURISM & COMMERCE MARKETING/WWW.VISITDUBAI.COM

 

SZALEŃSTWO ZAKUPÓW

 

Dubaj uchodzi także za mekkę osób uwielbiających zakupy. Tuż obok Burdż Chalifa znajduje się drugie pod względem powierzchni centrum handlowe na świecie (po New Century Global Center w chińskim Chengdu) – The Dubai Mall (powyżej 1,1 mln m²). W tym miejscu da się spędzić cały dzień. W kompleksie jest ponad 1,2 tys. sklepów i 200 punktów gastronomicznych. Poza tym można w nim pojeździć na łyżwach i pograć w hokeja na lodowisku, popływać z rekinami w gigantycznym akwarium czy zajrzeć do podwodnego zoo (Dubai Aquarium & Underwater Zoo). The Dubai Mall odwiedza dziennie średnio przeszło 200 tys. osób. Ciekawą tutejszą atrakcję stanowi wewnętrzny suk różniący się od typowego arabskiego bazaru – ekskluzywny i urządzony w stylu orientalnym. Do centrum handlowego dojedziemy czerwoną linią metra (Red Line). Od stacji aż do samego wejścia prowadzi w pełni klimatyzowany, przeszklony korytarz o długości 820 m.

 

Amatorzy zakupowego szaleństwa powinni udać się też do Mall of the Emirates. To centrum handlowe słynie z krytego ośrodka sportów zimowych Ski Dubai z pięcioma sztucznie naśnieżanymi trasami narciarskimi o różnym stopniu trudności, dwoma wyciągami orczykowymi i czteroosobowym krzesełkowym oraz wypożyczalnią profesjonalnego sprzętu. Cały obiekt zajmuje powierzchnię aż 22,5 tys. m², co odpowiada trzem boiskom piłkarskim. Gdy na zewnątrz temperatura powietrza w sezonie letnim sięga nawet 50°C, w środku ludzie zjeżdżają na nartach lub snowboardzie w zimowych ubraniach. W Mall of the Emirates łatwo się zgubić, ponieważ kompleks jest bardzo duży (jego powierzchnia użytkowa to ponad 230 tys. m²). Dzięki brakowi konieczności płacenia ceł i podatków ceny wielu artykułów w ok. 630 sklepach są naprawdę atrakcyjne, poza tym mamy tutaj ogromny wybór towarów, od elektroniki po kosmetyki.

 

W Dubaju spróbować możemy również najdroższych lodów na świecie w kawiarni i lodziarni Scoopi przy Jumeirah Beach Road. Gałka deseru o nazwie Black Diamond – o smaku madagaskarskiej wanilii z irańskim szafranem i kawałkami włoskiej czarnej trufli – kosztuje 2999 dirhamów (AED), czyli ok. 2,9 tys. złotych. Lody te podaje się z posypką z 23-karatowego jadalnego złota w naczyniu firmy Versace. W tym mieście warto odwiedzić także profesjonalne 18-dołkowe pole golfowe Majlis należące do Emirates Golf Club, gdzie grali m.in. Tiger Woods, Rory McIlroy i Ernie Els. Zaprojektował je Karl Litten. Miłośnicy golfa muszą koniecznie zmierzyć się z tutejszymi dołkami o krętych torach prowadzenia piłki. To pierwsze pole golfowe z trawiastą nawierzchnią na Bliskim Wschodzie. Co roku pod koniec stycznia lub na początku lutego odbywa się na nim turniej Omega Dubai Desert Classic.

 

Milionerów z całego świata przyciąga do Dubaju jednak organizowany w ostatnią sobotę marca na torze Meydan (Meydan Racecourse) wyścig konny Dubai World Cup, w którym pula nagród ma wartość 10 mln dolarów amerykańskich. W zmaganiach biorą udział najlepsze konie i najwspanialsi dżokeje na naszym globie. Aby podziwiać te zawody w prawdziwie luksusowych warunkach, trzeba zarezerwować miejsce w namiocie, gdzie zbiera się dubajska śmietanka towarzyska.

 

DUBAJSKIE PLAŻE

 

Dubaj to nie tylko imponujące miasto szklanych drapaczy chmur i stolica luksusowych marek. Znajdziemy tu urokliwe plaże z białym piaskiem i turkusową wodą, na których odpoczniemy od wielkomiejskiego zgiełku. Rozciągają się one na długości ok. 170 km (wliczając w to tutejsze sztuczne wyspy) i są naprawdę piękne. Niektóre z nich udostępnia się tylko dla gości luksusowych hoteli, a piasek na nich jest regularnie schładzany do odpowiedniej temperatury, aby plażowicze nie poparzyli sobie stóp.

 

Do najpopularniejszych w Dubaju należy bezpłatna plaża Jumeirah. Duże zainteresowanie zawdzięcza bliskiemu sąsiedztwu Burdż Al Arab. Hotel sfotografowany od strony wody wygląda jak największy na świecie krzyż ustawiony na pustyni. W publicznej części plaży (Jumeirah Beach Park) nie ma zbyt wielu udogodnień, takich jak leżaki do wypożyczenia, ale jest ona bardzo szeroka, więc nie odczujemy na niej tłoku. Funkcjonują tutaj kawiarnie, w których kupimy przekąski (frytki, burgery) i napoje, świeżo wyciskane soki czy kawę. Można skorzystać też z pryszniców i toalety (niestety, tylko jednej). Nad bezpieczeństwem pływających czuwają ratownicy, w okolicy brzegu rozciąga się pas płycizny. Na plaży znajdziemy również specjalne miejsca do odpoczynku z bezpłatnym internetem bezprzewodowym. Na wodach zatoki wyznaczono strefy do pływania i uprawiania sportów wodnych.

 

Najlepiej zagospodarowana plaża w Dubaju leży nieco dalej na południowy zachód, w otoczeniu wieżowców ekskluzywnego osiedla Jumeirah Beach Residence. Korzystać z niej mogą wszyscy, zarówno mieszkańcy czy goście hotelowi, jak i przyjezdni. W tym rejonie można uprawiać np. parasailing lub wakeboarding, a także inne sporty wodne, i wybrać się na przejażdżkę na wielbłądzie. Wzdłuż brzegu znajdują się liczne restauracje i bary z widokiem na Zatokę Perską. Z plaży widać słynną sztuczną wyspę w kształcie palmy – Palma Dżamira (Palm Jumeirah) z hotelem Atlantis, The Palm. Na specjalnie usypanych pasach gruntu powstało całe luksusowe miasteczko. To najmniejsza z trzech Wysp Palmowych u wybrzeży Dubaju. Wspomniana plaża stanowi idealne miejsce na odpoczynek. Są na niej toalety, przebieralnie i wypożyczalnie leżaków. Zejście do wody nie jest łagodne i już po kilku krokach robi się głęboko. W tej okolicy bywa jednak tłoczno. Na brzegu można przespacerować się piękną promenadą The Walk o długości 1,7 km.

 

PUSTYNNE SAFARI

 

 Qasr Al Sarab

Rodzinna wycieczka na wielbłądach

© ABU DHABI CONVENTION BUREAU

 

Turyści podróżujący do ZEA decydują się również zazwyczaj na wyprawę na pustynię. Dla mnie wykupienie wycieczki Dubai Desert Safari okazało się strzałem w dziesiątkę – takie przeżycie dostarcza niesamowitych wrażeń, a widoki zapierają dech w piersiach! W Dubaju koniecznie trzeba udać się na ekstremalną przejażdżkę po wydmach samochodami z napędem na cztery koła. Ceny wyprawy na pustynię są zróżnicowane, choć zwykle raczej dość wysokie, ale naprawdę warto ponieść ten koszt (za pięcio-, sześciogodzinne safari zapłacimy już od ok. 65 dolarów amerykańskich za osobę). Do wyboru mamy kilka rodzajów pustynnych wycieczek: od porannych (które odradzam ze względu na ubogi program) przez popołudniowe lub wieczorne po całonocne. Musimy też wybrać odpowiednią agencję turystyczną, których działa w Dubaju naprawdę dużo. Większość z nich oferuje praktycznie ten sam program safari. Przy podejmowaniu decyzji powinniśmy zwrócić uwagę na kilka rzeczy. Warto rozważyć szczególnie oferty obejmujące transport bezpośrednio z naszego hotelu i z powrotem do niego. Poza tym najlepiej, gdy cała wyprawa odbywa się tymi samymi samochodami, którymi jeździ się potem po pustyni, i nie trzeba przesiadać się z busów do terenowych aut. Na zainteresowanie zasługują wycieczki z wliczonymi w cenę dodatkowymi atrakcjami, takimi jak przejażdżka na wielbłądzie, sandboarding czy palenie sziszy.

 

Uczestnicy popołudniowego safari odbierani są zwykle z hotelu w godzinach 14.30–15.30. Dojazd na pustynię pod Dubajem zajmuje ok. 40 min. Nasza przygoda zaczęła się od przejazdu samochodem po wydmach (dune bashing). Zdecydowanie było to jedno z najlepszych doświadczeń off-roadowych w moim życiu! Jeepy są specjalnie wzmocnione, a w środku znajduje się klatka. Podczas jazdy warto trzymać się poręczy. W aucie mieści się zazwyczaj siedmiu pasażerów. Najlepiej jest usiąść – oczywiście – obok kierowcy albo w drugim rzędzie. Samochód porusza się szybko, ja czułem się jak na karuzeli. Przed taką przejażdżką nie należy się zbytnio objadać. Tego typu rozrywki nie polecam jednak kobietom w ciąży i osobom z problemami z kręgosłupem, a także cierpiącym na chorobę lokomocyjną. Po ok. 20–30 min. szaleńczej jazdy z doświadczonym kierowcą zatrzymujemy się pośrodku pustyni na zrobienie zdjęć i zjeżdżanie na desce po piaszczystych wydmach. Za dodatkową opłatą można pojeździć na quadach.

 

Ostatni etap wycieczki stanowią zwykle odwiedziny w wiosce beduińskiej, w której na turystów czeka posiłek. Nas na powitanie poczęstowano pysznymi małymi pączkami smażonymi na miejscu w głębokim tłuszczu i podawanymi w polewie z syropu daktylowego z odrobiną sezamu (lukaimat lub luqaimat). Następnie zasiedliśmy przy tradycyjnych niskich stolikach, na arabskich dywanach i poduszkach. Do wyboru mieliśmy różne sałatki, makarony, mięso i warzywa z grilla. W cenę wliczone są również kawa arabska, herbata i woda. Możemy skusić się też na napoje alkoholowe, ale za dodatkową opłatą. Taki posiłek na pustyni urozmaicają występy kobiet wykonujących taniec brzucha czy wirujących derwiszów. Poza tym uczestnicy wycieczki mogą zdecydować się na tatuaż z henny, przejechać się na wielbłądzie, przymierzyć lokalne stroje i zapalić sziszę, a nawet podziwiać najszybsze ptaki świata – sokoły wędrowne (podczas lotu nurkowego osiągają średnią prędkość ponad 320 km/godz.). Wszystkie te atrakcje (jak również robienie zdjęć) powinny być wliczone w koszt wyprawy. Do hotelu wraca się koło godz. 21.00–22.00.

 

PODRÓŻOWANIE PO MIEŚCIE

 

Dubaj ma bardzo dobrze zorganizowaną sieć dróg, a także transport publiczny. Tutejsze 75-kilometrowe metro jest jednym z najdłuższych w pełni zautomatyzowanych systemów kolejowych na świecie (pociągi poruszają się bez maszynisty). Główna czerwona linia (Red Line), wzdłuż której znajduje się 29 stacji, prowadzi wprost z lotniska do centrum miasta i największej chluby ZEA, czyli Burdż Chalifa.

 

W Dubaju opłaca się korzystać z taksówek. Ceny przejazdu należą do bardzo niskich, ponieważ paliwo jest tu tanie. Bilet dzienny umożliwiający korzystanie z metra, tramwaju i autobusów kosztuje 22 dirhamy (2 dirhamy za Nol Red Ticket i 20 dirhamów za załadowanie go na cały dzień). Trzeba jednak pamiętać o pewnych zasadach panujących w środkach komunikacji publicznej, aby nie narazić się na kary. Znajduje się w nich oddzielna specjalna strefa przeznaczona jedynie dla kobiet i dzieci. Zazwyczaj jest ona umieszczona w przedniej części pojazdu. Poza tym w środkach komunikacji publicznej i na przystankach nie wolno spożywać jedzenia i napojów, a także żuć gumy. Warto dodać, że przystanki autobusowe stanowią świetne schronienie przed upałem. Wszystkie są zamykane i klimatyzowane. Co ciekawe, za zaśnięcie na przystanku również zapłacimy mandat. Największa jednak kara grozi za kolizje z miejskimi tramwajami, które są prezentem dla mieszkańców od emira Dubaju i jednocześnie premiera i wiceprezydenta ZEA, szejka Muhammada ibn Raszida Al Maktuma. Te wyjątkowe pojazdy zasługują na specjalne traktowanie, w ruchu drogowym mają zawsze pierwszeństwo.

 

PRZYDATNE INFORMACJE

 

Przed przyjazdem do Dubaju, warto zapoznać się z niektórymi obowiązującymi tutaj przepisami prawa. Jak wspomniałem, należy zwrócić szczególną uwagę na zasady dotyczące zachowania w komunikacji miejskiej. Poza tym w kraju obowiązuje szariat. Za posiadanie narkotyków grozi kara śmierci. Homoseksualizm karany jest więzieniem (w innych częściach ZEA za seks homoseksualny grozi kara śmierci). Za stosunki pozamałżeńskie też karze się pozbawieniem wolności. Oprócz tego obowiązuje zakaz spożywania alkoholu w miejscach publicznych i zakaz bycia pod wpływem alkoholu poza miejscem zamieszkania. Turyści mogą spożywać trunki jedynie w specjalnie koncesjonowanych restauracjach i barach oraz hotelach. Jeśli wyjdziemy na ulicę pijani, możemy zostać aresztowani. Aby kupić alkohol i spożyć go w domu, należy posiadać wydaną przez policję odpowiednią licencję na jego zakup i transport. Jeżeli odwiedzamy miasto ze swoją drugą połówką, unikajmy publicznego okazywania sobie czułości. Takie zachowanie uznane być może za przestępstwo obyczajowe, za które również grozi kara pozbawienia wolności. Podczas odwiedzania meczetu trzeba pamiętać o zdjęciu butów oraz zakryciu ramion i nóg. Nie należy fotografować ani zaczepiać mijanych na ulicach miejscowych kobiet bez pozwolenia ich mężów. Także długie przypatrywanie się Emiratce narusza jej prywatność i skutkować może wezwaniem policji. Władzę w Dubaju sprawuje emir, a najwyższe stanowiska w emiracie są obsadzone przez członków rodziny wspomnianego szejka Muhammada ibn Raszida Al Maktuma.

 

Zjednoczone Emiraty Arabskie 22 marca 2014 r. zniosły obowiązek promesy wizowej dla Polaków. Oznacza to, że nie musimy przed wyjazdem martwić się żadnymi formalnościami. Na lotnisku w Dubaju otrzymamy pieczątkę w paszporcie, która zezwala na pobyt w kraju przez 30 dni. Jedynym warunkiem jej otrzymania jest ważność tego dokumentu tożsamości przez kolejne sześć miesięcy.

 

Z plecakiem przez Papuę-Nową Gwineę

KAROLINA SYPNIEWSKA

 

<< Papua-Nowa Gwinea stawia przed podróżnikiem wiele wyzwań. Nie jest to kraj na odbycie pierwszej dalekiej wyprawy za granicę. Niedostępna informacja turystyczna, niezbyt stabilna sytuacja polityczna i korupcja nie wróżą najlepiej początkującym globtroterom. To właśnie dlatego zdecydowałam się wybrać ten kierunek na moją kolejną egzotyczną podróż. W państwie, w którym praktycznie nic nie zostało przygotowane na przyjęcie turystów, każde doświadczenie będzie niezmiernie autentyczne. Za cel wyjazdu postawiłam sobie poznanie uderzająco pięknej przyrody i obcowanie z przedstawicielami lokalnej ludności, niezwykle niejednolitej pod względem kulturowo-etnicznym. >>

Więcej…

Dolce Vita w Toskanii

PAWEŁ PAKIEŁA

 

 FOT. ISOLADELBA.CA

Od czasów Etrusków poprzez panowanie rzymskie aż do renesansu, jak się powszechnie uważa, największą na świecie skarbnicą dzieł sztuki jest położona w środkowych Włoszech historyczna kraina –Toskania. Zgromadzono tu niezwykłe malowidła, rzeźby, freski czy arcydzieła architektoniczne. Można wymienić jednak więcej powodów, dla których warto przyjechać do tego magicznego miejsca. Tym, co przyciąga tutaj ludzi, jest również ciepły, śródziemnomorski klimat oraz sielskie i malownicze krajobrazy, które pozwalają odpocząć od miejskiego gwaru. Smakosze wina znajdą w tym regionie urocze restauracje z prostym, lecz smacznym jedzeniem i dużym wyborem szlachetnych trunków z miejscowych winnic. Amatorzy wycieczek pieszych i rowerowych mogą cieszyć się licznymi trasami, z kolei spragnieni kąpieli słonecznych wypoczywać na piaszczystych plażach. Nic dziwnego, że Toskania stała się tłem dla wielu filmów i książek skutecznie zachęcających do odwiedzenia tego niezwykłego miejsca.

Więcej…