MAGDALENA CIACH-BAKLARZ

www.italiapozaszlakiem.com

 

<< Sycylia, Sardynia i Elba są trzema największymi włoskimi wyspami. Okalają Morze Tyrreńskie oblewające Półwysep Apeniński od południowego zachodu. Każda z nich ma zupełnie inny charakter. Aby je naprawdę poznać, nie wystarczy wpaść z krótką wakacyjną wizytą, trzeba zostać na dłużej lub wracać w ich gościnne progi wielokrotnie. >>

 

Temperamentna Sycylia pachnie portem, czekoladą i cytrusami, tętni życiem niczym gorąca magma wulkanu. Splątana w sieci mafiosów, jest wręcz odurzająco piękna i biedna niczym Kopciuszek. Pełna wdzięku i zarazem tajemnicza Sardynia kusi turkusem morza i bielą plaż, ale jej serce bije w interiorze, wśród malowniczych górskich szlaków, ryczących wodospadów i głębokich wąwozów. Na pierwszy rzut oka może przypominać bogatą snobkę na jachcie z lądowiskiem dla helikopterów. Waleczna Elba niczym rzymski pretorianin pilnuje okolicy. Ma wysokie mury obronne, sprawnie działające porty, szybkie statki. Jest przy tym zniewalająca i pełna miłości niczym Wenus, która właśnie tu zgubiła perły ze swojego naszyjnika.

 

Te trzy włoskie wyspy to nieco inna Italia niż ta kontynentalna. Nie można jednak odmówić im przynależności do tego zróżnicowanego pod wieloma względami kraju. Są jak dalsze krewne, które choć rzadziej widywane i trochę odmienne, nadal należą do wielkiej włoskiej rodziny.

 

POD OKIEM WULKANU

Sycylia jest największą wyspą na Morzu Śródziemnym (ok. 25,5 tys. km²), od Półwyspu Apenińskiego oddziela ją Cieśnina Mesyńska. Już starożytni Rzymianie rozważali tutaj budowę mostu, do dziś jednak takowy nie powstał. Najwyższy miejscowy szczyt stanowi niespokojny duch Sycylii, wulkan Etna (3326 m n.p.m.). Wyspę charakteryzuje krajobraz górzysty, a jej piękno podkreśla śródziemnomorska roślinność – wybuchające kolorami bugenwille, oleandry i owocujące opuncje, a także drzewa cytrusowe i oliwki porastające rozległe plantacje.

 

Symbolem Sycylii jest triskelion, tzw. trinacria – głowa Meduzy, z trzema nogami zgiętymi w kolanach, trzema kłosami pszenicy i skrzydłami. Ma przynosić szczęście i pomyślność, dlatego można ją znaleźć niemal wszędzie, na sycylijskiej fladze, ceramice użytkowej, ścianach domów.

 

W STOLICY

Palermo, zamieszkiwane przez 666 tys. ludzi, jednych zachwyca, innych odrzuca. Stolica wyspy to miasto mafii, przenikających się wpływów arabskich, normańskich i bizantyjskich, fascynującej architektury i pysznego jedzenia ulicznego. Niektórzy widzą w nim tylko śmieci na ulicach, szemrane towarzystwo w ciemnych zaułkach, popadające w ruinę budynki, inni uwielbiają jego niesamowitą różnorodność, wspaniałe kawiarnie i pomarańcze sprzedawane wprost z ciężarówki. Najlepiej zatrzymać się tu na kilka dni i odwiedzić historyczne targowiska (Il Capo, La Vucciria, Lattarini lub Ballarò) oraz wspaniałą Cattedrale di Palermo, spróbować genialnej kawy i takich przysmaków, jak sycące arancini, cannoli i brioche con gelato (bułka z lodami), czy specjalności Palermo, czyli pani cà meusa – miękkiej bułki z sezamem z ugotowaną i podsmażoną cielęcą śledzioną i płucami. 

 

NAJCIEKAWSZE MIEJSCOWOŚCI

Na Sycylii znajduje się wiele zachwycających, choć czasem zapomnianych, małych miasteczek. Do Termini Imerese koło Palermo nie docierają turyści. Jego historyczna część leży nieco powyżej reszty zabudowań. Starsi mężczyźni siedzący na ławkach chętnie wskażą nam drogę. Zwykły dzień w tym ozdobionym kwiatami w doniczkach mieście wygląda całkiem normalnie. Jego mieszkanki dyskutują w sklepikach o jakości pomidorów, niedawno zmarłych znajomych i planach na obiad. Dziewczynki w różowych fartuszkach wracają ze szkoły, a robotnicy odpoczywają w cieniu, paląc papierosy i przeglądając gazetę.

 

Na wyspie trzeba też zajrzeć do Cefalù. Niestety wieść o urodzie miasteczka poszła w świat, więc w sezonie jego wąskie uliczki zapełniają się turystami. Całe szczęście jest tu fantastyczna plaża. Wzdłuż niej ciągnie się rząd kamienic z restauracjami i apartamentami ze wspaniałym widokiem na morze. Nad otoczeniem góruje Rocca di Cefalù, wysoka skała (268 m n.p.m.), z której rozpościera się zapierająca dech w piersiach panorama. Cefalù znajduje się na prestiżowej liście najpiękniejszych miasteczek Włoch tworzonej przez stowarzyszenie I Borghi più belli d’Italia.

 

Schody obstawione kolorowymi donicami z rozrośniętą opuncją, różowe bugenwille opierające się o terakotową ścianę domu, oszałamiające ruiny grecko-rzymskiego Teatro Antico, a w tle nieskończony błękit morza – tak wygląda piękna, barwna i pełna słońca Taormina. Trzeba w niej z pewnością wybrać się na przechadzkę Corso Umberto I, ale zachęcam do większego wysiłku, ok. 60–90-minutowego spaceru z centrum do Castello di Monte Tauro, skąd można podziwiać cudowne widoki na Golfo di Naxos i Etnę. Miasto najlepiej zwiedzać przed sezonem lub po nim z uwagi na ogromną liczbę turystów. Miłośnikom filmu Wielki błękit Luca Bessona podpowiem, że było tutaj kręconych kilka scen do tej produkcji, m.in. w luksusowym kompleksie San Domenico Palace Hotel, w którym nurkowie przebywali podczas zawodów (obecnie przechodzi on gruntowny remont, a ponownie otwarty zostanie najprawdopodobniej w 2020 r.).

 

Nie ma lepszego miejsca dla osób chcących zobaczyć Etnę z bliska niż Katania. Wulkan w przeszłości nie oszczędzał miasta. W trakcie erupcji w 1669 r. zostało częściowo zalane lawą, a w styczniu 1693 r. blisko dwie trzecie jego mieszkańców zginęły na skutek silnego trzęsienia ziemi (ok. 12–16 tys. osób). Dziś zbudowaną częściowo na lawie Katanię warto zwiedzać niespiesznym krokiem. Po drodze można od czasu do czasu zatrzymać się na kawę i coś słodkiego. Tradycyjnym wyrobem jest tu cassatella di Sant’Agata, powszechnie zwana piersią dziewicy. To ciastko biszkoptowe nadziane ricottą, czekoladą i kandyzowanymi owocami, pokryte białym lukrem i uwieńczone kandyzowaną wiśnią. Za symbol Katanii uchodzi słoń Liotro wykonany z lawy. Ma za zadanie chronić mieszkańców przed kolejnymi wybuchami Etny. 

 

Syrakuzy to miasto Archimedesa (ok. 287–212 r. p.n.e.), słynnego greckiego filozofa przyrody i matematyka. Chciałabym się cofnąć do okresu starożytności i zobaczyć je wówczas, gdy kwitło i odgrywało ważną rolę w tej części wyspy. Historyczne centrum leży na wysepce Ortygia (Ortigia), oddzielonej od reszty obszaru miejskiego tylko wąskim kanałem. Miasto jest szalenie piękne, pełne zabytków, trzeba w nim zostać przynajmniej dwa dni. Jego okolice są niesamowicie ciekawe pod względem przyrodniczym. Nieopodal znajdują się Chroniony Obszar Morski Plemmirio (Area Marina Protetta del Plemmirio) oraz rezerwat kanionu rzeki Cassibile (Riserva Naturale Orientata Cavagrande del Cassibile). W obu tych miejscach można spędzić czas aktywnie lub po prostu odpocząć od miejskiego gwaru. W Syrakuzach nakręcono kilka scen do filmu Malena z Monicą Bellucci w roli głównej (poza tym nad produkcją pracowano również w Mesynie, Taorminie i Noto).

 

Ragusa, podobnie jak Katania, bardzo ucierpiała w trakcie silnego trzęsienia ziemi z 1693 r. W jego wyniku miasto zostało podzielone na dwie części. Dolną, Iblę, bardzo zniszczoną na skutek wstrząsów, po latach udało się odbudować, a nawet powiększyć o fragment nawiązujący stylem do dawnej zabudowy. Dziś historyczne centrum stanowi prawdziwą perełkę, co poświadcza wpisanie go na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Jeśli miałabym wskazać jedno miejsce, które na Sycylii koniecznie trzeba zobaczyć, byłaby to Ragusa Ibla.

 

Do Noto przyjeżdża się, aby podziwiać dzieło mistrzów baroku i najlepszych urbanistów tamtego okresu. Nie ma drugiego takiego miasta na wyspie, ale też powstało ono nie bez przyczyny. Noto uległo niemal całkowitemu zniszczeniu po trzęsieniu ziemi z 1693 r., tym samym, w którym ucierpiały pobliskie Ragusa, Palazzolo Acreide, Modica i Scicli. Gdy zabrano się za jego odtworzenie, Europa od ponad 100 lat szalała na punkcie stylu barokowego. Miasto odbudowano w miejscu oddalonym blisko 10 km od poprzedniej lokalizacji (Noto Vecchio). Od 2002 r. Noto znajduje się na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO.

 

Jeśli ktoś w trakcie swoich podróży przede wszystkim szuka zabytków, interesuje się ich historią i tajemnicami, powinien odwiedzić Agrygent (Agrigento) i będącą pod ochroną organizacji UNESCO Dolinę Świątyń (Valle dei Templi). Niedaleko miasta usytuowane jest kolejne niesamowite miejsce – wznoszące się nad samym morzem białe Schody Turków (Scala dei Turchi).

 

Trapani potrafi chwycić za serce, choć niektórzy potrzebują nieco więcej czasu, żeby się w nim zakochać. W trakcie spaceru wśród historycznej zabudowy wprawne oko dostrzeże mieszankę stylów, wpływy Kartagińczyków, Rzymian, Bizantyjczyków, Arabów, Normanów i Aragończyków. Miasto słynęło z handlu solą, koralem i tuńczykiem. Dziś jego znaczenie nie jest już tak duże. Trapani stanowi jednak znakomitą bazę wypadową do zwiedzania zachodniej Sycylii.

 

Niedaleko znajduje się miasteczko znacznie piękniejsze, wręcz zapierające dech w piersiach. To Erice, do którego turyści zaglądają nie tylko ze względu na jego średniowieczny charakter, ale także z powodu cudownych widoków. Bywa tutaj dość chłodno, dlatego warto mieć pod ręką coś cieplejszego. Miasto umieszczono na wspomnianej już liście najpiękniejszych włoskich miasteczek, którą tworzy stowarzyszenie I Borghi più belli d’Italia.

 

Sycylia wielu osobom kojarzy się z filmem Ojciec chrzestny Francisa Forda Coppoli i słynnym miasteczkiem Corleone leżącym w jej zachodniej części. Jednak to nie w nim kręcono sceny do tej amerykańskiej produkcji. Za tło w kadrach posłużyła niewielka Savoca, znajdująca się po przeciwnej stronie wyspy, w prowincji Mesyna. Reżyser uznał, że znacznie lepiej oddaje charakter miasteczka z powieści Maria Puzo. Kultowy, porośnięty winoroślą „Bar Vitelli” istnieje naprawdę. Jego ściany zdobi mnóstwo zdjęć upamiętniających pracę nad filmem, zachowały się w nim też liczne rekwizyty z planu. Kilka scen kręcono także w położonej na południe stąd miejscowości Forza d’Agrò oraz usytuowanym nieco dalej (koło Katanii) Fiumefreddo di Sicilia.

Antyczny teatr grecko-rzymski w Taorminie

© MICHELANGELOOP/ISTOCK/GETTYIMAGES

 

SYCYLIJSKIE WYSPY

U brzegów Sycylii leży mnóstwo prześlicznych wysepek, które są najczęściej pamiątką po aktywności wulkanicznej tych rejonów. Nie wszystkie jednak mają takie pochodzenie. Podczas wizyty na zachodzie wyspy warto zarezerwować sobie jeden dzień na odwiedzenie Egad (Isole Egadi, Wysp Egadzkich). Zbudowana z białego wapienia Favignana jest idealna na przejażdżkę rowerem czy skuterem, sąsiednia zielono-ruda Levanzo zachwyca swoją urodą, Marettimo najlepiej opłynąć łodzią. Na archipelag dostaniemy się z portu w Trapani. 

 

W odległości mniej więcej 60 km od Palermo znajduje się stworzona przez wulkan Ustica. Słynie ze wspaniałych murali, pięknej ceramiki, cennych odkryć archeologicznych i świetnych baz nurkowych. Z uwagi na niezwykłą budowę dna morskiego i wyjątkowość flory i fauny w 1986 r. został wokół niej założony pierwszy podwodny rezerwat we Włoszech (Area Marina Protetta Isola di Ustica). Jednak w pamięci Włochów Ustica to przede wszystkim miejsce katastrofy lotniczej z 27 czerwca 1980 r., w której wyniku śmierć poniosło 81 osób. Wciąż istnieje bardzo wiele hipotez próbujących wyjaśnić jej przyczyny.

 

Miłośnicy wulkanów powinni udać się w stronę Wysp Liparyjskich (Wysp Eolskich). Jednego dnia można odwiedzić Lipari, zażyć zdrowotnych kąpieli błotnych na Vulcano, popłynąć na Salinę, gdzie kręcono część zdjęć do filmu Listonosz (Il Postino) z 1994 r. W wiosce Pollara nadal znajduje się filmowy dom chilijskiego poety Pabla Nerudy (1904–1973). Tak intensywnie rozpoczęty dzień najlepiej zakończyć podziwianiem nocą aktywnego wulkanu Stromboli (926 m n.p.m.) – z jego zbocza (podczas kilkugodzinnej, wyczerpującej wspinaczki) lub pokładu statku.

 

Na południe od Egad leży prawdziwa perła – Pantelleria, największa z wysp sycylijskich (ponad 80 km² powierzchni). Jej skarbem jest jezioro o kształcie serca i szmaragdowej wodzie, Zwierciadło Wenus (Specchio di Venere), ze źródłami termalnymi. Tutejsze tradycyjne białe domy – dammusi – w wielu przypadkach przekształcono w luksusowe wille z oszałamiającym widokiem na morze. Niezwykłe krajobrazy Pantellerii urozmaicają gaje oliwne i cytrusowe.

 

Najdalej na południe wysuniętym zakątkiem regionu Sycylia (Regione Siciliana) i tym samym Europy są Lampedusa i sąsiednia Linosa (należące do Wysp Pelagijskich, Isole Pelagie). Ze względu na ich położenie (pomiędzy Maltą a Tunezją) od ponad 20 lat przybywają na nie uchodźcy z krajów afrykańskich. Lampedusa jest przyrodniczym rajem. Na wyspie znajduje się jedna z najpiękniejszych plaż świata – Spiaggia dei Conigli, na której wykluwają się żółwie karetta. Wyczekują ich i pilnie strzegą wolontariusze stowarzyszenia Legambiente. Na Lampedusie i Linosie kręcono kilka filmów, m.in. Respiro i Terraferma, które reżyserował Emanuele Crialese.

Jachty u brzegów Lampedusy (Isole Pelagie)

© RCAUCINO/ISTOCK/GETTYIMAGES

SYCYLIA – INFORMACJE PRAKTYCZNE

Okres wiosenny zaczyna się na Sycylii już na początku marca, od Święta Kwitnących Migdałów (Sagra del Mandorlo in Fiore) w Agrygencie, ale sezon trwa tu od drugiej połowy kwietnia do końca października. Zdecydowanie najlepszą porą na odwiedziny na wyspie jest wiosna lub jesień. Lepiej unikać sierpnia, bo właśnie wtedy większość Włochów przyjeżdża na nią na urlop, a ceny szybują w górę. Jeśli planujemy zatrzymać się tutaj zimą, powinniśmy upewnić się, że w miejscu noclegowym będzie ogrzewanie – w wielu sycylijskich domach go nie ma. Popularne wśród turystów miasta, takie jak Taormina, przyjemniej zwiedzać poza sezonem, gdy nie trzeba przeciskać się w tłumie, aby dotrzeć do najciekawszych atrakcji.

 

Z Polski dolecimy bezpośrednio do Palermo z Wrocławia samolotami Ryanair, a do Katanii z Krakowa, Katowic i Warszawy z Wizz Airem. Możemy także zarezerwować lot do Mediolanu lub Rzymu, skąd mamy do wyboru liczne połączenia lotnicze z wyspą. Jeśli zdecydujemy się na jazdę samochodem z Polski, czeka nas długa podróż i przeprawa promowa (odległość z Warszawy do Palermo wynosi ok. 2690 km).

 

Po Sycylii najlepiej poruszać się autem, lecz wycieczkę samochodową po samej stolicy wyspy stanowczo odradzam. Palermo przyjemniej przemierzać pieszo albo korzystać w nim z komunikacji miejskiej lub taksówek, bo zaoszczędzi nam to mnóstwo stresu. Jeżeli preferujemy transport publiczny, na Sycylii mamy do wyboru pociągi i autobusy. Połączenia kolejowe możemy sprawdzić w serwisie www.trenitalia.com (sieć kolejowa nie jest szczególnie rozbudowana). Rozkłady autobusów znajdziemy na stronie internetowej interbus.it (kursy realizowane we wschodniej części wyspy) i www.segesta.it(połączenia między dużymi miastami i w zachodnim rejonie Sycylii).

 

SZMARAGDY I GRANIT

Sardynia, druga co do wielkości wyspa na Morzu Śródziemnym, ma ok. 24,1 tys. km² powierzchni. Znacznie bliżej z niej na francuską Korsykę niż do kontynentalnych Włoch. Leżą tu jedne z najpiękniejszych plaż w całej Europie.

 

Włoska Sardynia jawi się jako wyspa ekskluzywna, oaza dla milionerów w supernowoczesnych jachtach, prujących wody okalające Szmaragdowe Wybrzeże (Costa Smeralda). Ich mekką jest Porto Cervo i jego okolice, np. Poltu Quatu. Zwiedzanie tej części Sardynii jachtem to wspaniały pomysł z uwagi na liczne zaciszne zatoczki. Woda w ich rejonie ma kolor turkusowoszmaragdowy, a granitowe, wyrzeźbione przez wiatr i deszcz skały przybierają niesamowite zwierzęce kształty. Całe szczęście ten snobistyczny fragment wyspy, choć zdecydowanie warty odwiedzenia, nie odzwierciedla w pełni jej charakteru. 

 

Magiczna Sardynia z domami wróżek, grobami olbrzymów i nuragami wyróżnia się wyjątkowym karnawałem i kuchnią. Język sardyński nie jest łatwy – nazwy potraw czy miejsc bywają trudne do wymówienia dla obcokrajowców. Chociaż wyspa słynie przede wszystkim ze swoich rajskich plaż, jej serce stanowi górzyste wnętrze: region Barbagia, masyw Gennargentu ze szczytem Punta La Marmora (1834 m n.p.m.), nigdy nie wycinany las dębowy z drzewami wysokimi na 30 m czy Gorroppu (Gorropu) – jeden z najgłębszych wąwozów w Europie (ok. 500-metrowy). Tu, gdzie nie dociera zbyt wielu turystów, Sardyńczycy wiodą spokojne życie i dożywają nawet ponad 100 lat. 

 

W STOLICY

Sardyńską stolicą jest ponad 150-tysięczne Cagliari, portowe miasto zbudowane nad Zatoką Aniołów (Golfo degli Angeli). Jego najpiękniejsza część to dzielnica Castello (po sardyńsku Casteddu de Susu). Za najważniejszy zabytek uchodzi tutaj częściowo wykuty w skale rzymski amfiteatr, który niegdyś służył jako arena walk gladiatorów i dzikich zwierząt. Aby dowiedzieć się czegoś więcej o historii miasta, warto zajrzeć do strefy archeologicznej powstałej pod Kościołem św. Eulalii w dzielnicy Marina. Cagliari tętni życiem, jest pełne ludzi, sklepów, butików, knajpek, restauracji i straganów. W labiryncie uliczek, schodów, przejść i skrótów można się jednak dość szybko połapać. Wspaniała miejska plaża Poetto ciągnie się przez ok. 7 km. W sąsiadujących z nią lagunach spokojnie brodzą flamingi. 

 

NAJCIEKAWSZE MIEJSCOWOŚCI

W miasteczkach na Sardynii widoczne są ślady upływającego czasu. Sypiące się tynki utrzymują na miejscu wijące się po murach wisterie (glicynie), bugenwille czarują kolorem, oleandry olśniewają kwiatami, jaśminy i tysiące donic z cytrusami i sukulentami odurzają zapachem. Ściany budynków upiększają również murale. Wiele z nich jest szalenie realistycznych i przedstawia prawdziwe sceny z życia Sardyńczyków. Naściennymi malowidłami przyciągają Orgosolo, San Gavino Monreale, Fonni, Esterzili, Ìsili, Goni, Gergei, Iglesias, a nawet trochę bezbarwna Carbonia.

 

Wśród miasteczek położonych na południu Sardynii warto wymienić Carloforte i Portoscuso, oba słynące z tradycji połowów tuńczyka, a także średniowieczne Iglesias z malowniczym centrum historycznym. Miłośnicy archeologii powinni zjechać ze szlaku, żeby zobaczyć Tempio di Antas, ruiny kartagińsko-rzymskiej świątyni koło Fluminimaggiore. Okolica Oristano i półwyspu Sinis to kolejne miejsce, które ukochały sobie flamingi. Tutejsze rozlewiska są pełne ptactwa wodnego. Poza tym na zainteresowanie w tej części wyspy zasługują pozostałości fenickiej kolonii Tharros z VIII w. p.n.e. i niezwykła plaża Is Arutas. 

 

Kolorowa Bosa jest perełką zachodniego wybrzeża. To rybackie miasteczko rozrosło się u stóp średniowiecznego zamku (Castello di Serravalle). Z Bosy dojedziemy do Alghero, nazywanego Barcelonetą (małą Barceloną). Należy ono do najpiękniejszych miast na Sardynii. Nieopodal znajdują się urzekające Groty Neptuna (Grotte di Nettuno) ze słonym jeziorem, wyżłobione w czerwonym wapieniu. Stąd warto udać się do Stintino i na wysepkę Asinara. Raj na ziemi zaczyna się wraz z archipelagiem La Maddalena, gdzie koniecznie trzeba odwiedzić wyspy La Maddalena, Caprera, Santo Stefano, Spargi, Budelli, Razzoli i Santa Maria. Dalej leży już Costa Smeralda, gdzie swoje wille mają najbogatsi i najbardziej wpływowi ludzie świata. 

 

Jednym z ważniejszych portów na Sardynii jest 60-tysięczna Olbia. Tu żyje się szybciej i głośniej, choć w centro storico wszystko toczy się leniwym rytmem południa. Jeśli chcemy lepiej poznać burzliwą historię wyspy i problemy jej mieszkańców, powinniśmy pojechać do miasteczka Orgosolo w regionie Barbagia di Nuoro, gdzie opowiedzą nam o nich liczne murale.

Ruiny starożytnej fenickiej kolonii Tharros w pobliżu dzisiejszych miast Cabras i Oristano

© UFFICIO STAMPA DELLA REGIONE AUTONOMA DELLA SARDEGNA

NAJPIĘKNIEJSZE PLAŻE

Do najwspanialszych i najbardziej niedostępnych sardyńskich plaż należy Spiaggia Rosa na Budelli w archipelagu La Maddalena. Możemy ją obecnie podziwiać tylko z bezpiecznej odległości, ponieważ na skutek działań turystów, którzy zabierali ze sobą piasek, słynna Różowa Plaża niemal straciła swój wyjątkowy kolor. Isola Budelli wchodzi w skład Parku Narodowego Archipelagu La Maddalena.

 

Na Costa Smeralda znajduje się Spiaggia del Principe. Biały, piaszczysty łuk otacza głęboką zatokę, ochranianą przez różowy, granitowy cypel. Na południowy wschód od Olbii leży wiele pięknych miejsc, np. najmniejsze królestwo świata, czyli wyspa Tavolara (regno di Tavolara). Została ona królestwem w pierwszej połowie XIX w. na mocy decyzji ówczesnego króla Sardynii Karola Alberta (1798–1849). Pierwszym władcą był Giuseppe Bertoleoni. Wyspa ma prawie 6 km2 powierzchni, jej najwyższy punkt to Monte Cannone (565 m n.p.m.). U stóp wzniesienia rozciąga się długa, piaszczysta plaża. 

 

Dalej na wschodnim wybrzeżu znajduje się kolejny sardyński klejnot – Cala Brandinchi. Morze jest tutaj spokojne i płytkie, a piasek drobny i niemalże biały. Można odnieść wrażenie, że to prawdziwe tropiki. Za kolejną gwiazdę tej części wybrzeża uchodzi plaża Berchida w okolicach Siniscoli. Piaszczysty półksiężyc o długości 5 km oblewa krystalicznie czysta woda.

 

Z miasteczka Cala Gonone można wyruszyć na poszukiwanie najbardziej niezwykłych, choć trudno dostępnych, zakątków na nadmorskim brzegu. Na plaże zatoki Orosei (Golfo di Orosei) w znakomitej większości dostaniemy się wyłącznie od strony morza lub po pokonaniu górskiego szlaku trekkingowego. Warte uwagi są tu Cala Mariolu, Cala Goloritzé, Cala Sisine czy Cala Luna. Ze wszystkich czterech bardziej przestronna jest jedynie ta ostatnia, znana ze swoich jaskiń, w których można ukryć się przed prażącym słońcem. Cały tutejszy obszar leży w granicach Parco Nazionale del Golfo di Orosei e del Gennargentu. 

 

Jeśli skierujemy się dalej na południe, dotrzemy do Costa Rei, czyli wyjątkowego Królewskiego Wybrzeża, gdzie znajduje się Spiaggia dello Scoglio di Peppino. Ta spokojna, piaszczysta plaża cieszy się popularnością wśród rodziców z małymi dziećmi ze względu na rozległą płyciznę i zwierzęce kształty otaczających ją skał.

Ostatni przystanek na wschodnim wybrzeżu to kurort Villasimius. Tuż obok rozlewiska odwiedzanego przez flamingi leży tu Spiaggia di Porto Giunco. Plaża jest długa i pokryta piaskiem, przyciąga miejscowych i turystów. 

 

Na samym południu Sardynii znajduje się Su Giudeu. Atrakcją tej złotej plaży są dwie pobliskie małe wysepki, na które można się dostać pieszo przez wodę. Niedaleko położona jest kolejna rajska plaża, Tuerredda.

 

Na zachodnim wybrzeżu zachwyca Cala Domestica w okolicach Buggerru. Ukryta wśród wysokich białych klifów i śródziemnomorskich zarośli plaża urzeka obłędnie turkusową wodą. Kiedyś pracowali tu górnicy, dlatego na brzegu wciąż stoją stare maszyny, a w pobliżu zachowały się wykopane przez nich tunele. Na obszarze całej południowo-zachodniej Sardynii wydobywano rudy żelaza, minerały i węgiel, ale kopalnie zostały już zamknięte. 

 

Ciekawym miejscem jest Spiaggia di Is Arutas w Cabras. Pokrywające brzeg duże, różnokolorowe ziarenka piasku wyglądają niezwykle w promieniach słońca. Za jedną z najpiękniejszych plaż w Europie uchodzi długa, szeroka, piaszczysta La Pelosa w Stintino, w sezonie bardzo oblegana. Można z niej podziwiać pobliską wysepkę Asinara i XVI-wieczną wieżę (Torre della Pelosa).

 

SARDYNIA – INFORMACJE PRAKTYCZNE

Na Sardynię warto udać się o każdej porze roku, ale jeśli planujemy plażować i korzystać z kąpieli morskich, najlepszym okresem na urlop będą późna wiosna, lato i wczesna jesień. Najwyższe temperatury powietrza panują od czerwca do września. Woda w morzu jest długo ciepła, można w nim pływać jeszcze pod koniec września, a nawet na początku października. Zimą i wiosną wieje tutaj północno-zachodni wiatr (mistral), czasami dość mocny, ale zwykle suchy i łagodny. Na wyspie notuje się średnio ok. 300 słonecznych dni w roku. Okres deszczowy przypada na jesień i zimę, opady śniegu występują zazwyczaj w górach.

 

Na Sardynię najszybciej i najwygodniej dostaniemy się samolotem. Z Polski bezpośrednie połączenia oferuje Ryanair (z Krakowa i Modlina do Cagliari) i Wizz Air (od połowy czerwca do połowy września z Warszawy i Katowic do Alghero). Na wyspę dotrzemy też z przesiadką np. w Mediolanie bądź Rzymie. Jeśli wybierzemy podróż samochodem, musimy skorzystać z promu (stolica Polski oddalona jest od Cagliari o ok. 2,2 tys. km). Najlepiej dojechać do portu w Genui, Livorno, Piombino lub Civitavecchii. Najkrótszy rejs (mniej więcej 5,5 godz. za dnia) odbywa się między tym ostatnim miastem a sardyńską Olbią. Promy kursują przez cały rok, a liczba połączeń zwiększa się od czerwca do września. 

 

Najlepszym sposobem podróżowania po Sardynii jest przemieszczanie się samochodem. Odległości są duże, a transport publiczny nie wszędzie dociera. W przypadku połączeń kolejowych z pomocą przyjdzie nam wspomniany już serwis www.trenitalia.com. Pociągi jeżdżą na trasach Cagliari – Sassari, Cagliari – Olbia, Sassari – Olbia, Cagliari – Iglesias. Kursowanie autobusów miejskich i międzymiastowych sprawdzimy na stronie www.arst.sardegna.it. Tę nieco ubogą siatkę połączeń rekompensuje oferta prywatnych linii autobusowych (www.sunlineseliteservice.com, www.caredduautoservizi.com, www.gruppoturmotravel.com, www.autoservizi.com, www.tourbaire.it).

 

ŚRÓDZIEMNOMORSKI RAJ

Trzecia co do wielkości włoska wyspa – Elba – to jednocześnie największa (ok. 224 km² powierzchni) z Wysp Toskańskich (Arcipelago Toscano). Cały archipelag znajduje się pod ochroną parku narodowego (od 22 lipca 1996 r.). Górzysta Elba zbudowana jest z granitów i skał osadowych. Najwyższy jej punkt stanowi Monte Capanne (1019 m n.p.m.). Na szczyt można wjechać w 14 minut oryginalną kolejką linową (Cabinovia Monte Capanne), która wyrusza z Marciany (375 m n.p.m.).

 

Na tej niezmiernie urokliwej wyspie nie sposób się nudzić. Oprócz wspaniałych plaż, nierzadko porównywanych z karaibskimi, są tu liczne szlaki trekkingowe i trasy idealne dla miłośników kolarstwa (zarówno szosowego, jak i górskiego), świetne miejsca do nurkowania i bazy wypożyczające sprzęt nurkowy. Można jeździć konno, grać w golfa, żeglować, pływać kajakiem, uprawiać snorkeling lub wind- i kitesurfing, a także odkrywać górniczą przeszłość Elby czy też jej fortece. To również raj dla wielbicieli turystyki kulinarnej, których przyciągają winnice, gaje oliwne i serowarnie. Tutejsza kuchnia jest aromatyczna, używa się w niej liści mirtu, jałowca, werbeny cytrynowej, dzikiego kopru włoskiego, majeranku, rozmarynu i kaparów.

 

Historią wyspy inspirowany był czteroodcinkowy miniserial z 2016 r. Elba – L’Eredità di Napoleone. Obejrzymy go na stronie www.elbamovie.com oraz w serwisie YouTube na kanale Visit Elba IT.

 

W STOLICY

Do stolicy Elby, 12-tysięcznego Portoferraio, dostaniemy się np. promem z Piombino. Taki rejs trwa niespełna godzinę. Wzrok wpływających do spektakularnego portu przykuwa widok potężnych, XVI-wiecznych fortów Stella i Falcone oraz wieży Linguella (Torre della Linguella). Zaciekawieni turyści udają się do Villi dei Mulini (znanej też pod nazwą Palazzina dei Mulini), w której w trakcie swojego zesłania (od 4 maja 1814 r. do 26 lutego 1815 r.) mieszkał Napoleon Bonaparte. Pełnił on w tym czasie funkcję gubernatora wyspy, towarzyszył mu dwór i własna gwardia, w tym polscy szwoleżerzy pod dowództwem majora Pawła Jerzmanowskiego (tzw. Szwadron Elby), uważani za najwierniejszych żołnierzy cesarza. Jego letnia rezydencja znajduje się ok. 5 km od Portoferraio, w San Martino (Villa di San Martino).

 

Najpotężniejszą twierdzą na Elbie był Fort Falcone. U jego stóp usytuowany jest dziś punkt widokowy. Wspaniała panorama rozciąga się także z Fortu Stella, górującego nad historycznym centrum. W stolicy warto zobaczyć konsekrowaną w 1554 r. Katedrę (Duomo di Portoferraio) wznoszącą się przy Piazza della Repubblica oraz przespacerować się elegancką promenadą Calata Mazzini wzdłuż mariny aż do muzeum archeologicznego (Museo Archeologico della Linguella), do którego należą m.in. wieża Linguella i ruiny rzymskiego domu. Portoferraio to miasto schodów, trzeba być więc gotowym na pokonywanie kolejnych stopni. Naprzeciwko portu, w pobliżu miejskiego parku leży piękna plaża Ghiaie pokryta drobnymi kamieniami.

 

NAJCIEKAWSZE MIEJSCOWOŚCI

Zbudowana na zboczu Monte Capanne Marciana jest jednym z najstarszych miasteczek na wyspie. Znajduje się w niej m.in. XII-wieczna twierdza obronna i muzeum archeologiczne (Museo Civico Archeologico di Marciana). W Santuario della Madonna del Monte lubił przesiadywać cesarz Francuzów. Tutejszy kamień w kształcie krzesła zwie się Krzesłem Napoleona. Poniżej miasteczka leży Marciana Marina z XVI-wieczną Torre degli Appiani. Niedaleko tych miejscowości ukrywa się malownicze Poggio, do którego turyści zwykle nie docierają. To prawdziwy sekret wyspiarzy.

 

Marina di Campo, największy kurort na wyspie, uważana jest przez wielu za najładniejsze miejsce na Elbie. Dlatego też w okolicy powstały liczne hotele, rezydencje i komfortowe kempingi. Poza tym znajduje się tu również akwarium (Acquario dell’Elba) z żółwiami morskimi i rekinami.

 

Rio Marina nosi ślady górniczej przeszłości wyspy – domy i ulice upstrzone są płatkami hematytu. Rudy żelaza wydobywano w tym rejonie już w czasach Etrusków. Przez wieki było to główne zajęcie miejscowej ludności. Warto zajść do Muzeum Minerałów Elby i Sztuki Górniczej (Museo dei Minerali dell’Elba e dell’Arte Mineraria), w którym zebrano ok. 1 tys. okazów minerałów i kamieni z wyspy. Dziś miasteczko żyje głównie z turystyki. 

 

Prześliczne Porto Azzurro leży w głębokiej, wąskiej zatoce na wschodnim brzegu Elby. Oblewają je wody kanału Piombino. Na zainteresowanie zasługuje Fort Longone zbudowany na początku XVII w. przez Hiszpanów, barokowe Sanktuarium Matki Boskiej z Montserrat (Santuario della Madonna di Monserrato) oraz hiszpańska Kaplica Najświętszego Serca Maryi (Cappella del Sacro Cuore di Maria) z pierwszej połowy XVIII stulecia.

 

Ze szczytu wzgórza (167 m n.p.m.), na którym położone jest klimatyczne Capoliveri, rozpościera się zachwycający widok na Porto Azzurro i zatokę Stella. Serce miasteczka stanowi Piazza Giacomo Matteotti. W okolicy znajdują się dawne kopalnie oraz ponad 100 km tras przygotowanych specjalnie dla miłośników jazdy rowerem górskim (Capoliveri Bike Park).

Miasteczko Marciana Marina z niedużą, lecz komfortową mariną (Circolo della Vela Marciana Marina)

© R.RIDI

NAJPIĘKNIEJSZE PLAŻE

Na Elbie nawet w pobliżu Portoferraio usytuowane są piękne plaże, więc odpoczynkiem nad brzegiem morza można się cieszyć już podczas jednodniowej wycieczki. Za prawdziwą wizytówkę wyspy uchodzi Padulella. Tuż obok niej leży równie wspaniała Capo Bianco. Obie są żwirowe i kamieniste (z odrobiną piasku) i w połączeniu z turkusem wody tworzą zjawiskowe pejzaże. Jedną z niewielu piaszczystych plaż w północnej części Elby jest zachwycająca, 600-metrowa Biodola. Można z niej podziwiać widok na Monte Capanne. W pobliżu znajdują się jej mniejsze sąsiadki: zaledwie 140-metrowa Spiaggia di Scaglieri oraz spokojna Spiaggia del Forno o długości 120 m.

 

Na południu wyspy czeka na nas więcej piaszczystych plaż. Jedną z największych i najbardziej znanych jest Lacona (blisko 1,2-kilometrowa!). Ciągnie się wzdłuż miasteczka o tej samej nazwie (w gminie Capoliveri), które stanowi centrum ruchu turystycznego. Nieco dziksza Laconella przypadnie do gustu osobom lubiącym spokój. Poza tym okolice Capoliveri to przede wszystkim Zuccale i Barabarca, kameralna Felciaio oraz spora (niemal 460-metrowa) i dość zatłoczona w sezonie Lido di Capoliveri. 

 

W południowo-zachodniej części Elby warto udać się w pobliże miasteczek Cavoli, Seccheto i Fetovaia. Bardzo duża plaża jest w Marinie di Campo (największa na wyspie – aż 1,3-kilometrowa). Wszystkie są piaszczyste i oblewane przez krystalicznie czyste wody.

 

Zjawiskowa północno-zachodnia Elba przyciąga plażami Sant’Andrea i Cotoncello. Mimo iż brzeg pokrywa tutaj piasek, przydadzą się buty do chodzenia po morskim dnie. Miłośnicy łączenia zwiedzania z odpoczynkiem powinni zainteresować się także malowniczym miasteczkiem Marciana Marina, choć miejscowe plaże są przede wszystkim kamieniste. Największa w jego okolicach jest piękna, piaszczysta Procchio (860-metrowa).

 

ELBA – INFORMACJE PRAKTYCZNE

Elbę najlepiej zwiedzać od wiosny do jesieni. Najwyższe temperatury odnotowuje się od czerwca do końca września. Znakomitą porą na wycieczkę będzie również maj lub październik. Na wyspie rosną lasy piniowe i dębowe oraz kasztanowce, są gaje oliwne i winnice. Latem przystrajają ją pachnące kwiaty w intensywnych kolorach.

Do Portoferraio na Elbie wiele razy dziennie (z największą częstotliwością w sezonie letnim) odpływają statki z Piombino. Można się tu też dostać wodolotem. Poza tym z Piombino promy wyruszają także do Cavo i Rio Mariny.

 

Na wyspie działa niewielki port lotniczy (Elba Airport), ale obecnie realizowane są jedynie połączenia ze Szwajcarią (Lugano) w trakcie trwania sezonu. Dlatego najlepiej przylecieć na jedno z włoskich lotnisk (w rejonie Pizy, Florencji czy Rzymu), a następnie wynająć samochód lub skorzystać ze środków transportu publicznego, aby dotrzeć do Piombino, skąd kursują promy.

 

Po Portoferraio zdecydowanie najwygodniej poruszać się pieszo, ewentualnie autobusami miejskimi. Jeśli jednak chcemy zwiedzić całą Elbę, powinniśmy postawić na auto. Na wyspie można wynająć zarówno samochód, jak i motocykl, skuter, jacht lub rower. Między miasteczkami jeżdżą autobusy linii 116 (na trasie Portoferraio – La Pila), 117 (z Portoferraio do Cavo) i 118 (łączy Portoferraio, Bagnaię i Laconę). Od czerwca do września uruchamiane są dodatkowo tzw. Marebusy, które ułatwiają dojazd do atrakcyjnych plaż w okolicach Portoferraio, Rio nell’Elba, Porto Azzurro, Capoliveri, Marciany i Rio Mariny.

 

Artykuły wybrane losowo

Dominikana mniej znana

MARCIN WESOŁY

 

<< Różnorodność przyrody w Republice Dominikańskiej potrafi człowieka wprawić w osłupienie. W ciągu kilku godzin, w drodze z północnego wschodu na południowy zachód tego kraju możemy na własne oczy przekonać się, jak szybko zmieniają się tutaj krajobrazy. Bujna zieleń środkowej części kraju przechodzi w niekończące się pola ryżowe doliny Cibao albo w plantacje bananów. Na półwyspie Samaná mijamy rozległe gaje palm kokosowych, które osiadły na łagodnie pofałdowanych wzgórzach. Im bliżej granicy z Haiti natomiast, tym tereny bardziej przypominają Meksyk czy Afrykę – ogromne połacie ziemi, czerwonej od boksytu, porastają spłaszczone drzewa akacjowe, wybujałe kaktusy oraz karłowate, typowo preriowe krzewy. W okolicach miast Jarabacoa i Constanza w prowincji La Vega pejzaż jest za to bardziej górzysty, a klimat chłodniejszy. Na Dominikanie nie sposób zatem nie znaleźć swojego miejsca. To raj praktycznie dla każdego. Spróbujmy sami się o tym przekonać. >>

Więcej…

Magiczny Tybet

PAWEŁ SKAWIŃSKI

autor książki Gdy nie nadejdzie jutro  

 

Ta historyczna kraina w Azji, obecnie leżąca w większości w granicach Chin, nazywana „Dachem Świata” i „Krainą Śniegów”, pełna tantrycznych wyroczni, demonów, szamanów-uzdrowicieli i „latających lamów”, od zawsze fascynowała ludzi Zachodu. Najodważniejsi odkrywcy ginęli w poszukiwaniu Shangri-La, raju ukrytego głęboko w Himalajach. Nawet dzisiaj, w XXI w., nic w Tybecie nie jest takie, jak nam się wydaje…

 

Kiedy w 1904 r. brytyjska ekspedycja wojskowa wchodziła do Lhasy, stolicy Tybetu, żołnierzy powitała burza oklasków. Brytyjczycy byli zdziwieni i zachwyceni – najwyraźniej miejscowa ludność miała dość rządów teokracji dalajlamów i z radością przyjmowała imperialne wojska. Trochę czasu minęło zanim ktoś uprzejmie im wytłumaczył, że oklaski są tutaj wyrazem dezaprobaty, a tłum chciał sprowadzić w ten sposób nawałnicę, żeby zmyć wrogą armię z powierzchni ziemi. Energiczne klaśnięcia w dłonie miały też odpędzić przybyszów – tak samo, jak odgania się złe duchy.

Więcej…

Poczuć radość życia na Filipinach

kayaking_in_pangulasian.jpg

Wyspa Pangulasian – wycieczka kajakiem

©PHILIPPINE DEPARTMENT OF TOURISM/FOTOSEEKER.COM


MARTA DUCZMAN

MICHAŁ KĘPA

www.ducziwdrodze.pl


Pełna magii Republika Filipin leży w Azji Południowo-Wschodniej. Swoimi granicami obejmuje aż 7107 wysp. Niespełna połowa z nich ma własną nazwę, a zaledwie kilkaset jest zamieszkałych. Oblewają je wody Oceanu Spokojnego i mórz Sulu, Celebes, Południowochińskiego i Filipińskiego. 


ChocolateHills-3.jpg

Wzgórza Czekoladowe leżą na terenie gmin Carmen, Batuan i Sagbayan 

©PHILIPPINE DEPARTMENT OF TOURISM


Powierzchnia wszystkich lądów w Archipelagu Filipińskim wynosi ok. 300 tys. km2,czyli nieco mniej niż terytorium Polski. Wydzielono tu 3 główne obszary geograficzne: Luzon, Visayas (Visayan) i Mindanao. Największą wyspę stanowi Luzon, która ma niemal 110 tys. km² i 50 mln ludności. Populacja kraju liczy ponad 102 mln mieszkańców, co sprawia, że znajduje się on na 12. miejscu wśród najbardziej zaludnionych państw na świecie. 


Filipiny to kraina niezmiernie różnorodna pod względem geograficznym i kulturowym. Dostrzeżemy w niej wyraźne wpływy kolonizatorów. Przybyli tu w XVI w. Hiszpanie zaszczepili na wyspach chrześcijaństwo. Dziś ok. 80 proc. Filipińczyków jest katolikami.


Krótka historia

north_luzon_38_midres.jpg

Vigan to najlepiej zachowane hiszpańskie miasto kolonialne w Azji 

©PHILIPPINE DEPARTMENT OF TOURISM/FOTOSEEKER.COM/DAVID HETTICH, TOBIAS HAUSER


Ludzie zamieszkiwali Archipelag Filipiński prawdopodobnie już ponad 50 tys. lat temu. W późniejszym okresie docierali w te strony m.in. przybysze z Półwyspu Arabskiego, dzisiejszych Chin, Tajwanu i Indii. Europejczycy pojawili się na wyspach wraz z Ferdynandem Magellanem (1480–1521) w 1521 r. Portugalski żeglarz i odkrywca, służący Hiszpanom, przyłączył je wtedy do hiszpańskiego imperium. Kolonizację Filipin rozpoczął jednak tak naprawdę dopiero w 1565 r. Miguel López de Legazpi (ok. 1503–1572), który zbudował pierwszą osadę – Villa de San Miguel, przemianowaną potem na Cebu. Następnie w 1571 r. założył dzisiejszą Manilę, ówczesną stolicę Hiszpańskich Indii Wschodnich (aż do 1898 r.).


W 1896 r. Filipińczycy wzniecili powstanie narodowe i 12 czerwca 1898 r. ogłosili niepodległość. Radość z wolności nie trwała zbyt długo. W tym czasie rozgrywała się wojna amerykańsko-hiszpańska, trwająca od 25 kwietnia do 12 sierpnia 1898 r. Ponieważ Hiszpanie ponieśli w niej klęskę, na mocy traktatu paryskiego z 10 grudnia 1898 r. Filipiny włączono do terytoriów Stanów Zjednoczonych. 8 grudnia 1941 r., po ataku na amerykańską bazę Pearl Harbor na Hawajach, armia japońska dokonała udanej inwazji na archipelag. Po przegranej w bitwie o Midway w czerwcu 1942 r. Japończycy zaczęli jednak tracić powoli zagarnięte tereny. Ostatecznie 4 lipca 1946 r. Filipińczycy podpisali z Amerykanami traktat w Manili, w wyniku którego proklamowana została niepodległa Republika Filipin. Pierwszym jej prezydentem był Manuel Róxas (1892–1948).


Przyjaźni wyspiarze

Kadayawan_Festival_2.jpg

Trzeci tydzień sierpnia to czas Festiwalu Kadayawan w mieście Davao

©PHILIPPINE DEPARTMENT OF TOURISM


Filipiński (filipino) bazuje na języku tagalskim (tagalog). Oprócz tego istnieje tutaj mniej więcej 175 innych lokalnych języków i dialektów (w zależności od zasad klasyfikacji). W niektórych częściach Filipin wciąż usłyszymy ludzi mówiących po hiszpańsku. Angielski (drugi urzędowy język kraju obok filipińskiego) jest powszechnie używany w urzędach, szkołach i innych miejscach publicznych. Dlatego przed podróżą w te strony nie trzeba się obawiać problemów związanych z porozumiewaniem się z mieszkańcami.


Termin Filipino pierwotnie oznaczał „człowieka o hiszpańskim pochodzeniu urodzonego na Filipinach”. Żyjący obecnie na archipelagu naród stanowi potomków ludów austronezyjskich, Chińczyków, Hindusów, Hiszpanów, Japończyków, Amerykanów i Arabów. Wyspiarze charakteryzują się pogodnym usposobieniem, otwartością, życzliwością i serdecznością. Między sobą często używają zwrotów Madame i Sir. Podczas wizyty na Filipinach możemy zostać zaproszeni do gry w koszykówkę czy badmintona, a także do wspólnego biesiadowania. W wioskach i na mniejszych wyspach, szczególnie pod sklepikami zwanymi sari-sari, miejscowi chętnie częstują turystów lokalnym trunkiem tuba lub bahalina. To nic innego jak samogon, tyle że otrzymywany z palmy kokosowej. Ma on mętny brązowy kolor i bardzo charakterystyczny smak fermentującej rośliny. W niektórych regionach bywa podawany z pepsi. Takie wspólne popijanie tuby stanowi okazję do snucia opowieści o lokalnych zwyczajach i historii.


Nie sposób nie wspomnieć również o zamiłowaniu Filipińczyków do śpiewania i ich wstydliwości, która przejawia się tym, że kiedy nie potrafią odpowiedzieć na pytanie bądź czegoś nie wiedzą, spuszczają głowę, jakby udawali, iż rozmówca zniknął. Tę pierwszą cechę także nietrudno zauważyć. Wyspiarze, czy to młodzi, czy starzy, śpiewają niemal wszędzie. Czasem kiedy ekspedientka w dużym markecie usłyszy w głośnikach ulubiony utwór, przy obsługiwaniu klientów bez żadnego skrępowania wtóruje jego wykonawcy. Jeśli odmówimy wspólnego wykonania piosenki, tłumacząc się brakiem umiejętności, Filipińczycy prawdopodobnie odpowiedzą nam, że oni sami też nie wykazują szczególnych zdolności wokalnych. Jednak tym akurat się nie przejmują, bo zwyczajnie kochają śpiewać.


„Kani tayo!”


Kuchnia filipińska jest połączeniem wpływów orientalnych, europejskich (głównie hiszpańskich) i amerykańskich. Wspólne gotowanie i spożywanie posiłków ma dla mieszkańców tego kraju duże znaczenie. Dlatego w trakcie podróży po nim warto nauczyć się zwrotu Kani tayo!, czyli „Zjedzmy coś!”, funkcjonującego jako zaproszenie do stołu. Filipińczycy kochają życie i uwielbiają to celebrować podczas różnego rodzaju zjazdów i fiest. Do charakterystycznych dań lokalnej kuchni należy m.in. podawana na zimno przystawka z surowej ryby zwana kinilaw (kilawin). Świeże mięso np. z tuńczyka miesza się z octem, limonką, imbirem, chili, cebulą i czarnym pieprzem, a następnie pozostawia na kilka godzin w lodówce. Taki przysmak przyjemnie orzeźwia w gorące dni. Najważniejszą potrawą wszelkich uroczystości i świąt jest lechón – cała świnia pieczona nad rozgrzanymi węglami do uzyskania chrupiącej skórki. Poza tym mięsa lub owoce morza smaży się także w specjalnej marynacie adobo z czosnku, octu i sosu sojowego. Przygotowane w ten sposób kalmary są niezwykle smaczne. Popularnością cieszy się również pancit kanton, czyli smażony makaron jajeczny z krewetkami, wieprzowiną i niewielką ilością warzyw takich jak marchewka, kapusta i szczypior. Z kolei kare-kare stanowi rodzaj gulaszu o intensywnym orzechowym smaku.


Co ciekawe, sieci restauracyjne typu McDonald’s czy KFC do swojego menu na Filipinach wprowadzają dania kuchni lokalnej. Nawet w takim miejscu możemy więc dostać porcję ryżu do nóżki kurczaka, makaron ze słodkim sosem pomidorowym lub ciastko z mango. Za najpopularniejszy filipiński deser uchodzi natomiast halo-halo, na które składają się schłodzone owoce chlebowca, fasola, mleko, kostki galaretki i kruszony lód. Ten specjał podaje się w wysokiej szklance z łyżką.


Typowym elementem azjatyckiej gastronomii są stoiska z jedzeniem ulicznym. W tym kraju znajdziemy na nich smażone na głębokim oleju banany, słodkie ziemniaki, jelita kaczki, papryczki chili w cieście ryżowym i empanadas, czyli duże pierogi z ciasta kukurydzianego nadziewane kapustą, marchewką, chili i mięsem. Na koniec warto jeszcze wspomnieć o pewnej ciekawostce kulinarnej z Filipin – budzącym mieszane emocje wśród Europejczyków przysmaku balut.Jest togotowane jajko z 17-dniowym zarodkiem kaczki z wyraźnie wykształconym już dziobem. Przekąsce tej przypisuje się właściwości afrodyzjaku. Kosztuje ona 20 peso filipińskich (PHP) i kupimy ją prawie na każdym rogu.


Mango i fiesta t
en pyszny filipiński owoc wpisano do Księgi rekordów Guinnessa dwa razy. W 1995 r. odmiana manila mango została uznana za najsłodszą na świecie. Z kolei w 2009 r. w mieście portowym Cagayan de Oro na wyspie Mindanao podczas lokalnej fiesty zaprezentowano okaz, który ważył aż 3,435 kg! Na Filipinach zbiera się rocznie ponad 800 tys. ton tych owoców (ok. 3,6 proc. światowej produkcji). Z uprawy mango słynie przede wszystkim Cebu. Podczas odwiedzin na niej można wybrać się na plantację i jeść je prosto z drzewa.


Wyspiarze kochają kolory. Świadczą o tym m.in. dość kiczowate malunki na jeepneyach czy barwne imprezy w poszczególnych dzielnicach (barangay, dawniej barrio). Aby poznać lokalny folklor, trzeba koniecznie wybrać się na taką potańcówkę połączoną z występami i kulinarną ucztą zakrapianą miejscowymi trunkami. Filipiny słyną też z różnokolorowych festiwali tanecznych i maskarad. Jedno z najpopularniejszych tego typu wydarzeń odbywa się w mieście Bacolod na wyspie Negros. Nosi wiele mówiącą nazwę MassKara. Ta zabawa to kilkudniowy uliczny spektakl, w którym główne role grają tańczący ludzie poubierani w eleganckie i pomysłowe kostiumy z odblaskowymi maskami.

W drodze


Do przemieszczania się po lądzie na długich i krótkich dystansach mamy na Filipinach do wyboru autobusy typu naszych PKS-ów w wersji klimatyzowanej i nieklimatyzowanej. Szybsze są wyposażone w klimatyzację minibusy, ale komfort jazdy jest w nich raczej pozorny. W rzeczywistości takim pojazdem, przeznaczonym dla 11 pasażerów, jedzie tyle osób, ile się zmieści, wraz z bagażami, np. 10-kilogramowym workiem ryżu lub żywym inwentarzem w postaci kurczaków w pudełku. Kolejny popularny środek transportu publicznego stanowią jeepneye, czyli stare przedłużane jeepy, które zostały na wyspach po Amerykanach. Na pace takiego samochodu terenowego po obu stronach znajdują się ławki dla podróżujących. Karoserię aut zdobią charakterystyczne różnobarwne malunki, często pojawiają się na nich postaci Matki Boskiej albo Jezusa. Ciekawie prezentuje się również trycykl. To motocykl z domontowanym z boku wózkiem. Choć wygląda na dwuosobowy i niejednokrotnie ciężko wsiąść do niego przeciętnemu Europejczykowi, przewozi czasem kilkoro Filipińczyków i ich bagaże. Trycyklem nazywa się też rower typu BMX z zamocowanym koszem na pasażerów i parasolem ogrodowym. Rzadko ma on normalny hamulec, przeważnie kierowca zwalnia za pomocą naciśnięcia klapkiem na oponę. Interesujące rozwiązanie stanowi także taksówka motocyklowa habel-habel. Można podróżować nią tylko z kierowcą lub w większym towarzystwie. 


Do pokonywania odległości między wyspami służą wolne, ale tanie promy, trochę droższe szybkie łodzie (fast boats) oraz tradycyjne filipińskie banki (banca). Te ostatnie wyglądają jak duże pająki wodne, ponieważ do ich wąskich kadłubów przyczepia się długie bambusowe stabilizatory, które zapobiegają wywróceniu się. Jeśli wybierzemy lokalne środki transportu, na pewno czeka nas wiele niesamowitych przeżyć.


Sport dla odważnych


Za nieodłączną część kultury filipińskiej uchodzą walki kogutów. Mimo iż są krwawe i brutalne, odbywają się całkowicie legalnie. To lokalna forma hazardu. Arena, na której walczą ptaki przypomina ring bokserski. Koguty dzieli się na trzy kategorie wiekowe: 0–9 miesięcy, 9–20 miesięcy i powyżej 20 miesięcy. Standardowy trening przed walką trwa 21 dni. Zaczyna się o godz. 3.00 rano przy silnym oświetleniu. Taki zabieg ma na celu oswoić ptaka ze światłem, które pada na niego na arenie. Kogut wykonuje różne ćwiczenia wzmacniające jego mięśnie, skrzydła i pazury. Po 7 dniach treningów w nagrodę właściciel podsuwa mu kurę. Dzięki kopulacji w koguciej krwi wzrasta poziom testosteronu. Poza tym wpływa ona też pozytywnie na rozwój muskulatury. W czasie ćwiczeń ptak dostaje suplementy diety, specjalne jedzenie oraz witaminy i antybiotyki, a także środki na rozbudowę masy mięśniowej. 


W dniu walki przed wejściem na arenę do lewej nogi koguta przywiązuje się ostrze. Z wieloletnich obserwacji wynika, że w 99 proc. przypadków pierwsze kopnięcie wykonuje on właśnie tą łapą. Za pomocą tej broni ptak zadaje śmiertelny cios swojemu rywalowi. Gdyby nie otrzymał takiego wyposażenia, starcie trwałoby znacznie dłużej. Walki kogutów są ważną częścią codziennego życia wyspiarzy, dlatego jeśli mamy mocne nerwy, powinniśmy choć raz obejrzeć tego rodzaju zawody.


Wyspa cudów


Większość turystów rozpoczyna swoją podróż po Filipinach od największej ich wyspy Luzon ze stolicą Manilą i znajdującymi się w niej dwoma międzynarodowymi lotniskami – Ninoy Aquino International Airport i Clark International Airport. W pobliżu miasta, w prowincji Batangas wznosi się czynny wulkan Taal (311 m n.p.m.). Ostatnio wybuchł w 1977 r., lecz od 1991 r. pozostaje wciąż aktywny i raz na jakiś czas daje o sobie znać lekkimi wstrząsami ziemi i bulgotaniem wydobywającym się z krateru. Wygląda jednak wyjątkowo malowniczo. Jego stożek wystaje nad spokojną taflę oblewającego go jeziora Taal. To widok zapierający dech w piersiach.


Na Luzon ujrzymy także uznawane za ósmy cud świata, liczące sobie ok. 2 tys. lat, przepiękne tarasowe pola ryżowe Kordylierów Filipińskich, położone w prowincji Ifugao. Leżą one na wysokości mniej więcej 1500 m n.p.m. W 1995 r. zostały wpisane na prestiżową Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO.


W górskim regionie (Mountain Province) znajduje się też miasteczko Sagada. W tej urokliwej miejscowości o przyjemnym chłodnym klimacie zobaczymy słynne wiszące trumny. Najpopularniejsze miejsce do ich oglądania stanowią Echo Valley i jaskinia Lumiang Burial. Przyczepione do wapiennych skał skrzynie są pozostałością po dawnej formie pochówku sprzed 500 lat. Razem z przewodnikiem można udać się z Sagady na eksplorowanie okolicznych grot, atrakcyjnych ze względu na wąskie przejścia i podziemną rzekę. 


Na północno-zachodnim wybrzeżu Luzon, nad Morzem Południowochińskim, leży 50-tysięczne Vigan. To czarujące miasto z zachowaną XVI-wieczną zabudową. Jego historyczne centrum wzniesione przez hiszpańskich kolonizatorów również znalazło się na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Wśród jego klimatycznych uliczek można poczuć się jak w Hiszpanii. Warto tu przejechać się dorożką, spróbować empanadas i pizzy pinakbet, odwiedzić garncarnię i tkalnię. Kinomanów zaciekawi na pewno fakt, że w tym miejscu kręcono film Urodzony 4 lipca (1989 r.) z Tomem Cruise’em w roli głównej.


Podziemna rzeka


Najdalej wysuniętą na północ częścią archipelagu są wyspy Batanes położone w bliskim sąsiedztwie Tajwanu. Ten region uchodzi za nie lada gratkę dla miłośników historii II wojny światowej, ponieważ znajdowała się w nim amerykańska baza wojskowa. Do dziś zachowała się m.in. radiostacja, a także japoński tunel. Poza tym rejon charakteryzuje się chłodniejszym klimatem i soczyście zielonym krajobrazem z klifowym wybrzeżem. 


Z Manili dolecimy np. do Puerto Princesa na niezmiernie długiej wyspie Palawan, leżącej na południowym zachodzie. Słynie ona z obszaru wpisanego na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO i jednego z 7 Nowych Cudów Natury, czyli Parku Narodowego Rzeki Podziemnej Puerto Princesa (bramę do niego stanowi wioska Sabang). Umieszczona w jego nazwie rzeka (Cabayugan) płynie przez 8,2 km pod ziemią, wpada bezpośrednio do Morza Południowochińskiego i podlega pływom. Jej okolicę porasta bujna roślinność. Odkryto tutaj ok. 800 gatunków flory. Oprócz tego jaskinie krasowe i ich sąsiedztwo zamieszkują liczne pajęczaki, ssaki, gady i ptaki. To znakomite miejsce dla miłośników biologii.


Na północny wschód od Sabang znajduje się cichy i leniwy nadmorski Port Barton. Przed budową drogi ekspresowej pozwalającej dostać się z Puerto Princesa do El Nido w kilka godzin w tym mieście przyjezdni zatrzymywali się na nocleg. Wówczas przeżywało ono okres największej popularności. Obecnie pozostaje trochę zapomniane. Port Barton spodoba się jednak osobom unikającym masowej turystyki i ceniącym sobie spokój. Rozciąga się w nim piękna piaszczysta plaża. Wybierzemy się też stąd na całodniowy rejs łodzią na pobliskie malutkie wyspy połączony z oglądaniem raf koralowych i ich mieszkańców, m.in. żółwi morskich. Podczas spaceru w głąb dżungli napotkamy lokalną ludność, ujrzymy liczne małpy i zażyjemy odświeżającej kąpieli w wodach wodospadu. Kolację najlepiej zjeść tu w jednej z garkuchni.

Z kolei wspomniane wcześniej El Nido to bardzo popularna miejscowość, położona na północnym końcu Palawanu. Słynie ona z dziewiczego archipelagu Bacuit. W jego okolicach spotkamy manty, delfiny, diugonie przybrzeżne i żółwie (szylkretowe, oliwkowe, skórzaste i zielone). Miłośnicy klifów i dziewiczych lagun na pewno będą zachwyceni tutejszymi krajobrazami.


Z El Nido drogą morską dostaniemy się na wyspę Coron. Właśnie w jej pobliżu spoczywa kilka wraków japońskiej floty zaopatrzeniowej z okresu II wojny światowej. Brak silnych prądów i specyficzne ukształtowanie terenu czynią nurkowanie z licencją OWD (Open Water Diver) wokół tych jednostek wyjątkowo łatwym.


Rekiny i czary


Zarówno z Manili, jak i z Puerto Princesa, można dotrzeć samolotem na wyspę Cebu, leżącą w sercu regionu Visayas. Miasto Cebu było pierwszą osadą założoną przez hiszpańskich kolonizatorów w kwietniu 1565 r. Znajdziemy w nim kaplicę ze słynnym Krzyżem Magellana (niedaleko Bazyliki Dzieciątka Jezus) i Muzeum Sugbo (Museo Sugbo). To wspaniałe miejsce do poznawania bogatej historii tego wyspiarskiego kraju.


Osoby lubiące nieco inne wrażenia powinny wybrać się w okolice Mango Square. Rejon ten znany jest z klubów nocnych, imprez w stylu house i klubów go-go. Na ulicach spotkamy dziewczyny lub transwestytów składających niedwuznaczne propozycje.


W położonym na południe od Cebu miasteczku Oslob można popływać z rekinami wielorybimi. Te niezwykłe ryby dożywają podobno nawet 70 lat. Ich skóra o grubości do 10 cm chroni je przed najgroźniejszymi drapieżnikami. Największy odnotowany okaz miał aż 12,65 m długości i ważył ok. 21,5 tony! Choć takie fakty brzmią nieco przerażająco, zwierzęta nie stanowią zagrożenia dla człowieka. Żywią się głównie planktonem. Spotkanie oko w oko z rekinem wielorybim z pewnością będzie przeżyciem zapadającym na długo w pamięć.


U południowych wybrzeży Cebu, pomiędzy wyspami Negros i Bohol znajduje się Siquijor. Wśród Filipińczyków cieszy się złą sławą i budzi grozę. Jeśli zaprosimy kogoś miejscowego na wspólne zwiedzanie tego niewielkiego lądu (ok. 337,5 km²), prawdopodobnie zdecydowanie nam odmówi. Podobno tę wyspę zamieszkują czarownice, szamani i stworzenia o nadprzyrodzonych zdolnościach takie jak abat czy łak-łak (wak-wak, aswang). Ten ostatni według lokalnych wierzeń zjada płody z wnętrzności ciężarnej kobiety. Mimo to urokliwa i zróżnicowana Siquijor jest coraz chętniej odwiedzana przez turystów. Jeśli wypożyczymy motocykl bądź trycykl, objedziemy ją w jeden dzień. Warto udać się tutaj do kilku wodospadów. Cambugahay mają 3 poziomy, a na każdym z nich można wykąpać się w orzeźwiającej wodzie. W Sanktuarium Motyli zapoznamy się ze stopniami rozwoju tych owadów i dowiemy się, jakie ich gatunki występują w tym regionie. Na uwagę zasługują też jaskinie i puste piaszczyste plaże. 


Czekoladowa kraina


Na samym środku pobliskiej wyspy Bohol, niedaleko miejscowości Carmen leżą słynne Wzgórza Czekoladowe, czyli co najmniej ok. 1270 kopców osiągających wysokość od 30 do 120 m. W porze suchej (od lutego do maja), kiedy wszystko wokół zamiera, przybierają brązowy kolor podobny do barwy czekolady.


Także w tej części Filipin znajdziemy rezerwat uroczych małych małpek – wyraków filipińskich. Po drodze do niego warto udać się na spływ rzeką Lobok, której okolica posłużyła za plener do filmu Czas Apokalipsy (1979 r.) Francisa Forda Coppoli. Ze względu na położenie w sercu dżungli zachwyca ona widokami.


Amatorom mocnych wrażeń przypadnie do gustu propozycja przejażdżki rowerem po linie rozwieszonej na wysokości 225 m w Chocolate Hills Adventure Park. W jej trakcie z siodełka można podziwiać niesamowitą panoramę ze Wzgórzami Czekoladowymi.


Na południowy wschód od Bohol leży Camiguin. Na tym lądzie o powierzchni niemal 238 km2, zamieszkanym przez 90 tys. ludzi, wznosi się aż 7 wulkanów. Erupcje i ruchy ziemi sprawiły, że ta spektakularna wyspa jest pełna cudów i bogactw naturalnych. Ogromne wrażenie robi zatopiony cmentarz (Sunken Cemetery), a jego historia opowiedziana przez mieszkańców dodaje mu jeszcze większego uroku. Na Camiguin odkryjemy również dwa potężne wodospady – Tuasan i Katibawasan. Bije od nich przyjemny chłód i życiodajna energia. Idealnym zakończeniem dnia będzie natomiast relaksująca kąpiel w gorących źródłach Ardent u stóp wulkanu Hibok-Hibok (1332 m n.p.m.).


Jak w raju


Z większą wyspą Panay sąsiaduje maleńka Boracay. Zajmuje ona ok. 10 km2 powierzchni i szczyci się najpiękniejszą białą plażą oblewaną turkusową wodą na całych Filipinach – White Beach. Jeżeli zapytamy Filipińczyków, dokąd warto wybrać się w ich ojczyźnie, jak jeden mąż odpowiedzą, że właśnie do tej rajskiej oazy. Ten niewielki skrawek lądu został w dużej mierze opanowany przez masową turystykę, lecz jest na tyle przestronny, że można na nim spędzić spokojnie urlop. Znakomitym pomysłem będzie też rejs dookoła Boracay połączony z przystankami na snorkeling, skakanie z klifu czy zwiedzanie grot i pływanie w nich. Do miejscowych atrakcji należą również nurkowanie, wind- i kitesurfing czy lot na paralotni, a nawet… kurs bycia syreną. 


Z kolei u północno-wschodnich wybrzeży Panay rozciągają się Wyspy Olbrzymów (Islas de Gigantes), podzielone na rejon północny (Gigantes Norte) i południowy (Gigantes Sur). Ten owiany legendami obszar kusi dziewiczymi piaszczystymi plażami, pysznymi świeżymi owocami i skalnym krajobrazem. Na archipelagu warto odwiedzić przestronne jaskinie (aż 73!) i zażyć kąpieli w ich krystalicznie czystych wodach, a także wejść na latarnię morską (North Gigantes Island Lighthouse). Przede wszystkim jednak trzeba koniecznie udać się na punkt widokowy, z którego rozpościera się wspaniała panorama okolicy.


Podwodne eldorado


Filipiny znajdują się w czołówce najlepszych regionów dla nurków na świecie. Eksploracja podwodnego królestwa w tej szerokości geograficznej dostarcza niezapomnianych wrażeń. Za największy skarb archipelagu uchodzi przede wszystkim wpisany w 1993 r. na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO Park Naturalny Raf Tubbataha (Tubbataha Reefs Natural Park), założony na południowy wschód od Puerto Princesa (Palawan) na morzu Sulu. Zajmuje on 1300 km². Ochroną objęto tutaj dziewiczą rafę koralową z przepiękną 100-metrową ścianą, rozległymi lagunami i koralowymi wysepkami. Ten region jest udostępniony do zwiedzania tylko podczas kilkudniowego nurkowego safari, które – niestety – nie należy do najtańszych.


Kolejnym idealnym miejscem dla amatorów podwodnych przygód będzie rejon Parku Naturalnego Rafy Apo (Apo Reef Natural Park), zwanej też miniaturową Tubbatahą, rozciągający się u zachodnich wybrzeży Mindoro. To drugi co do wielkości ciągły system rafowy na świecie (ok. 34 km2). Podczas nurkowania można tu spotkać rekiny, ślimaki nagoskrzelne, ryby z rodziny rogatnicowatych, manty i barakudy.


Dużą popularnością cieszą się także Moalboal na Cebu i wyspa Pescador. Wśród pobliskich miękkich ścian koralowych aż roi się od egzotycznych stworzeń, w tym żółwi morskich. Nurkowie odwiedzają również Bohol i plażę Alona na Panglao, gdzie działa wiele lokalnych baz. Z tutejszymi instruktorami udamy się na wyspę Balicasag, wokół której wznoszą się pod wodą strome stoki z koralowców zamieszkane m.in. przez ryby z gatunku karanksów, plataksy długopłetwe (Platax teira), mniejsze ślimaki nagoskrzelne czy liczne błazenki. W okolicach brzegów rajskiej Pamilacan o poranku można spotkać stada delfinów radośnie skaczących nad powierzchnię morza w promieniach wschodzącego słońca.


Nad morzem i w górach


We wschodniej części Filipin oblewanej przez wody Morza Filipińskiego, w rejonie Mindanao leży Siargao (ok. 437 km²). Dzięki tworzącym się tutaj wysokim falom, wyspa zaskarbiła sobie względy surferów z całego świata. Miejsce, gdzie powstaje słynna „Cloud 9” („Chmura 9”) co roku we wrześniu gości międzynarodowe zawody surfingowe. Oprócz tego Siargao zachwyca pięknymi piaszczystymi plażami i kolorowymi rafami koralowymi.


Na Archipelagu Filipińskim nie powinni też się nudzić wielbiciele trekkingu. Najwyższy szczyt kraju stanowi góra Apo (2954 m n.p.m.) na Mindanao, położona koło miasta Davao. Wejście na nią zajmuje 3 dni i nie należy do łatwych ze względu na ukształtowanie terenu. Po drodze trzeba pokonać skaliste obszary, omszałe lasy, duże rzeki i bagna. Jednak zapierający dech w piersiach widok z wierzchołka wynagradza wszelkie trudy.


Na uwagę zasługuje również uważany za mistyczny Obelisk Kleopatry (Cleopatras’s Needle), druga najwyższa góra Palawanu (1593 m n.p.m.). Nazwa ta pochodzi od formacji skalnej znajdującej się na szczycie. Trekking trwa 3–4 dni, a wieńczy go podziwianie wspaniałej panoramy morza Sulu i miasta Puerto Princesa.


Filipiny są na tyle różnorodne, że można na nich stale podróżować do nowych regionów i odkrywać niezwykłe miejsca. Do poznania tego archipelagu szczególnie mocno zachęcają dwie rzeczy. Nadal nie ma tutaj zbyt wielu turystów, a Polacy nie potrzebują wizy, jeśli chcą zatrzymać się w kraju na okres do 30 dni. Wystarczy, że okażą ważny jeszcze co najmniej 6 miesięcy paszport, bilet powrotny i zadeklarują posiadanie środków na pokrycie kosztów pobytu. Warto więc wyruszyć na pełen atrakcji rajski Archipelag Filipiński, żeby odnaleźć na nim prawdziwą radość życia.