PAWEŁ PAKIEŁA

 

Belgia kojarzy się nam przede wszystkim z centrum Unii Europejskiej. Podróż po tym zróżnicowanym etnicznie, językowo i kulturalnie kraju turyści często zaczynają od jego stolicy – Brukseli, stanowiącej jeden z trzech regionów państwa według podziału dokonanego w 1963 r. Na południe od niej rozciąga się francuskojęzyczna Walonia, z mnóstwem wartych zobaczenia miejsc, takich jak Durbuy, Tournai, Namur, Dinant, Bastogne, Liège czy Mons. Przemieszczając się z belgijskiej metropolii na północ, znajdziemy się w niderlandzkiej strefie językowej, Regionie Flamandzkim, gdzie do miejsc najczęściej odwiedzanych należą Brugia i Antwerpia. Historyczna kraina Flandria rozciąga się też dalej na zachód wzdłuż wybrzeża Morza Północnego i wchodzi m.in. w skład kolejnego z państw Beneluksu – Holandii. Zwiedzając ten kraj, oprócz słynnych atrakcji Rotterdamu, Hagi czy Amsterdamu, nie wolno zapomnieć o farmach serowarskich. Kończąc naszą podróż w Wielkim Księstwie Luksemburga, powinniśmy w naszych planach uwzględnić jego stolicę – miasto Luksemburg, malowniczą miejscowość Vianden czy dolinę rzeki Mozeli oraz zielone Ardeny.  

Skrót Benelux tworzą pierwsze litery nazw trzech sąsiadujących ze sobą monarchii: Belgii, Holandii i Luksemburga (w języku niderlandzkim: België, Nederland i Luxemburg). Jego etymologię można by uzasadnić w jeszcze inny sposób: BENEfit i LUKSus, czyli zyski luksemburskich banków oraz luksusowe belgijskie czekolady i niekończące się pola holenderskich tulipanów w Keukenhof. Wspólna nazwa określająca te trzy kraje istnieje już od ponad pół wieku. Dużo wcześniej, związane unią monetarną i gospodarczą od 1921 r., Belgia i Luksemburg korzystały z tej samej waluty (franka). Na mocy umowy celnej w 1944 r. dołączyła do nich Holandia. W 1960 r. istniejące porozumienie zastąpiono unią ekonomiczną. Dalszy rozwój tej organizacji doprowadził w późniejszym czasie do utworzenia Unii Europejskiej, której założycielami były właśnie kraje Beneluksu wraz z RFN, Francją i Włochami. Dzisiaj, podróżując po Belgii, Holandii i Luksemburgu, wszędzie napotykamy skrót Benelux, np. w nazwie Beneluxtunnel w Rotterdamie.

Zwiedzanie tych trzech monarchii można zacząć w dowolny sposób. Jedną z najpopularniejszych opcji stanowi podążanie zgodnie z układem zawartym w samym skrócie. Dlatego też chciałbym przedstawić wybrane atrakcje Belgii, Holandii i Luksemburga właśnie w tej kolejności.

 

GRANICA EUROPY POŁUDNIOWEJ

Gęsto zalesione pasmo górskie Ardenów jest urokliwym miejscem w południowo-wschodniej Belgii. Wraz z pozostałym obszarem nieskażonych cywilizacją krajobrazów, zajmującym ok. 17 tys. km², tworzy gościnną przestrzeń Walonii. Zjeżdżając z jednej z tutejszych licznych tras szybkiego ruchu, doskonale zrozumiemy, na czym polegają trudności rozgrywanego do dziś najstarszego jednodniowego wyścigu kolarskiego (tzw. klasyku) – Liège-Bastogne-Liège (istniejącego od 1892 r.).

Walonia leży na południu Belgii i tu niewątpliwie zaczyna się Europa Południowa, której mieszkańcy charakteryzują się typowym dla siebie sposobem bycia i zachowaniem. Walonowie uwielbiają rozmawiać, spędzać godziny przy posiłkach w towarzystwie przyjaciół. W tym francuskojęzycznym regionie mówi się często, że jeśli masz alergię na nicnierobienie i śródziemnomorski styl życia, to miejsce nie jest dla Ciebie. Tematy kulinarne stanowią prawdziwą obsesję mieszkańców Walonii. O kuchni rozmawia się tu częściej niż w Wielkiej Brytanii o piłce nożnej czy krykiecie! Nic więc dziwnego, że Walonowie potrafią wyśmienicie gotować.     

 

NASTROJOWE MIASTECZKA WALONII

Walonia zaskakuje różnorodnością krajobrazu, na którą wpłynęła bogata historia tego regionu, oraz dużym przywiązaniem mieszkańców do dawnych tradycji i obyczajów. Podróż po tej uroczej części Belgii można zacząć od Namur – jej malowniczej stolicy, położonej ok. 60 km na południe od Brukseli, u ujścia Sambry do Mozy. Niewątpliwie największą atrakcją jest tu stojąca na wzgórzu XVII-wieczna Cytadela. Kilka miejscowych muzeów posiada ciekawe ekspozycje nawiązujące do czasów gotyku, XVIII-wieczne malowidła, jak również… obrazy erotyczne z XIX w. Miłośnicy saksofonu z pewnością zainteresowani będą odwiedzeniem pobliskiego bajkowego miasteczka Dinant, w którym przyszedł na świat Adolphe Sax, wynalazca tego instrumentu. Znajdująca się na wzgórzu Cytadela stanowi pozostałość napoleońskiego systemu fortyfikacji rozłożonych wzdłuż Mozy.

Jadąc w kierunku Spa, natkniemy się na uważane za najmniejsze w Belgii miasto – 11-tysięczne Durbuy. W jego okolicy panują znakomite warunki do uprawianie kolarstwa, wspinaczki czy kajakarstwa na rzece Ourthe. Na amatorów mniej sportowych rozrywek czekają tutaj urocze małe restauracje, kawiarnie, bary czy minibrowary.

Na wschód od Brukseli znajduje się natomiast trzecia co do wielkości aglomeracja miejska Belgii – Liège. Historycy uważają, że to właśnie stąd pochodził pierwszy biskup Polski Jordan, który prawdopodobnie ochrzcił księcia Mieszka I w 966 r. Zwiedzanie tego zabytkowego miasta można rozpocząć od wzgórza Montagne de Bueren, skąd rozpościera się wspaniała panorama. W Liège urodził się pisarz kryminałów Georges Simenon, który zyskał popularność dzięki cyklowi powieści o śledztwach komisarza Maigreta. Warto tu zajrzeć m.in. do Musée de la Vie Wallonne (Muzeum Życia Walońskiego), gdzie obejrzymy rekonstrukcje dawnych warsztatów rzemieślniczych, np. punktów wyrabiania koszy czy świec.

Kolejnym interesującym punktem na mapie Walonii jest Spa, którego nazwa kojarzy się przede wszystkim z leczeniem wodą, hydroterapią. Chociaż historia akwaterapii sięga czasów antycznych, na dobre rozpowszechniła się ona dopiero w XIV w. dzięki tzw. wyjazdom do wód. Wtedy też miasto stało się popularne ze względu na tutejsze gorące źródła. Poza tym wiążą się z nim i inne ciekawostki. To tu, w 1763 r., powstało pierwsze w Europie kasyno, a także założono Grande Symphonie de Spa, w której grał Georges Alexandre Krins, późniejszy wiolonczelista z orkiestry na słynnym liniowcu Titanic. Częstym gościem tego walońskiego kurortu była angielska pisarka Agatha Christie. Detektyw Hercules Poirot, stworzona przez nią postać literacka, pochodził właśnie ze Spa. Cesarz Józef II Habsburg po swojej wizycie w 1781 r. nazwał to miasto „kawiarnią Europy”, podkreślając w ten sposób jego ówczesny kosmopolityczny charakter. Obecnie miłośnicy Formuły 1 znają je natomiast z malowniczego toru wyścigowego Spa-Francorchamps. 

Nie wolno nam również zapomnieć, że w pierwszej połowie XIX w. Walonia była świadkiem zdarzenia, które odmieniło losy Europy. 18 czerwca 1815 r. pod Waterloo koło Brukseli Napoleon Bonaparte stoczył swoją ostatnią bitwę, przegrywając z armią brytyjską Wellingtona i pruską Blüchera. 

 

FLANDRIA – POMOST DO HISTORII                                                                                    

Współcześnie fragment historycznej krainy Flandrii stanowi jeden z trzech regionów federalnych Belgii. Leży w północnej części kraju i zamieszkany jest przede wszystkim przez ludność posługującą się językiem niderlandzkim. Główne miejskie ośrodki flamandzkie z czasów średniowiecza (Brugia, Bruksela, Gandawa, Antwerpia, Mechelen i Leuven) także i dzisiaj odgrywają znaczącą rolę. Stare miasta Flandrii wciąż tętnią życiem i przyciągają tłumy turystów. Niewielkie odległości powodują, że do każdego z tych miejsc możemy wygodnie dotrzeć koleją w ciągu maksymalnie 90 minut.                                  

Antwerpia jest jednym z największych europejskich ośrodków przemysłowych i centrum międzynarodowego handlu diamentami. Na przełomie XV i XVI w. należała do najbogatszych miast w Europie. Jej serce stanowi Grote Markt (Wielki Rynek), skąd pieszo dostaniemy się do większości zabytkowych obiektów. Odwiedzając historyczne centrum, możemy podziwiać interesującą renesansową fasadę Stadhuis (Ratusza) zbudowanego w latach 1561–1565. Za najwyższą budowlę Antwerpii (i jedną z najwyższych świątyń na świecie) uchodzi gotycka Katedra Najświętszej Marii Panny, której północna wieża ma 123 m wysokości. We wnętrzach znajdziemy m.in. malowidła Petera Paula Rubensa, najsłynniejszego obywatela tego flamandzkiego miasta. Niezmiernie popularna wśród turystów Brugia w dużej części oparła się nowoczesności. W jej zabytkowym centrum próżno szukać billboardów i strzelistych wieżowców, a ruch samochodowy został ograniczony do niezbędnego minimum. W ten sposób czas jakby zatrzymał się tu w XIII w., w okresie świetności miasta, które było wtedy międzynarodowym ośrodkiem handlu suknem. Z tego stulecia pochodzi najbardziej charakterystyczna budowla Brugii – Belfort (Beffroi), ośmioboczna 83-metrowa dzwonnica. Stanowiła ona symbol wolności i bogactwa. Wznosi się przy głównym rynku (Grote Markt), otoczonym XVII-wiecznymi kamieniczkami. Brugię uważa się za kolebkę malarstwa flamandzkiego. Otwarte w 1930 r. Muzeum Groeninge (Groeningemuseum) posiada wspaniałą kolekcję malowideł takich artystów, jak Rogier van der Weyden, Jan van Eyck i Hans Memling.                                                                                                                                                                                                                                                                                      

BRUSSELICIOUS 2012

Taką humorystyczną i apetyczną nazwę nadano trwającemu przez cały obecny rok w Brukseli festiwalowi kulinarnemu, gourmet. Z tej okazji przygotowano specjalne, niezmiernie oryginalne gastronomiczne wydarzenia. W czerwcu będzie można zjeść obiad i kolację w zawieszonej nad miastem przy pomocy żurawia 22-miejscowej restauracji. Każdego tygodnia zawiśnie nad innymi emblematycznymi miejscami Brukseli: Placem Pałacu Królewskiego (Place des Palais), Atomium oraz dwoma malowniczymi parkami – du Cinquantenaire i Bois de la Cambre. Za podniebną restaurację, wiszącą 40 metrów nad ziemią, trzeba będzie zapłacić dość wysoką cenę, prawdopodobnie ok. 150 euro. Chętni powinni jednak się śpieszyć i dokonać rezerwacji z dużym wyprzedzeniem, gdyż nie brakuje zainteresowanych. Od wtorku do niedzieli, od marca do końca roku, krąży po centrum belgijskiej metropolii gastronomiczny, futurystyczny tramwaj oferujący 2-godzinną kulinarno-krajoznawczą przygodę za 75 euro od osoby (w wersji all inclusive). Dania przygotowują szefowie kuchni najlepszych w mieście restauracji. Jak przystało na ekscentryczną Brukselę, na okres od kwietnia do 21 września zaplanowano surrealistyczną ekspozycję 35 gigantycznych rzeźb ulubionych przez Belgów smakołyków. Artyści otrzymali pełną swobodę w kwestii wykonania olbrzymich tabliczek czekolady, brukselek, małży, kufli piwa czy ogromnych stożków frytek. Wymienione belgijskie smakołyki można skosztować w wielu miejscach specjalnie przygotowanych z okazji Brusselicious 2012.    

 

MODELOWE ATRAKCJE – MINI-EUROPE I PARLAMENTARIUM

Na zdjęciach i pocztówkach z Brukseli jednym z dominujących motywów, obok Grand-Place (Wielkiego Placu), futurystycznego Atomium i figurki siusiającego chłopca – Manneken Pis, jest sympatyczny park Mini-Europe. Zwiedza go rocznie ponad 300 tys. turystów z całego świata. Możemy w nim podziwiać miniatury najważniejszych budynków (wykonane w skali 1:25) ze wszystkich 27 państw członkowskich Unii Europejskiej. W tym doskonałym na rozrywkę dla całych rodzin miejscu znajdziemy wspaniałe modele, m.in. 13-metrową paryską Wieżę Eiffla, 4-metrowego londyńskiego Big Bena, gondole przed weneckim Pałacem Dożów, brukselski Grand-Place, ateński Akropol, budapeszteńskie kąpielisko Szechenyi, a także znane budowle z naszego kraju – Dwór Artusa, fontannę Neptuna i Pomnik Poległych Stoczniowców z Gdańska. Przygotowano je z niezwykłą starannością i dbałością o detale. Nic więc dziwnego, że Mini-Europe uważa się za najlepszy park miniatur w Europie.      

W październiku 2011 r. Brukseli przybyła kolejna wielka atrakcja turystyczna – Parlamentarium. Jest to największe centrum parlamentarne udostępnione zwiedzającym w Europie i pierwsza w historii wystawa dostępna w całości aż w 23 językach. Dzięki zastosowaniu szerokiej gamy interaktywnych narzędzi multimedialnych wizyta w nowoczesnym Parlamentarium daje jedyną w swoim rodzaju możliwość poszerzenia wiedzy o instytucjach europejskich, a w szczególności o Parlamencie Europejskim.

 

HOLANDIA – KRAJ SERÓW, TULIPANÓW I WIATRAKÓW                                                                                                                                                                                   Gdy nasycimy się już różnorodnymi pejzażami Walonii, możemy przenieść się do kraju wybitnie nizinnego, którego 25 proc. powierzchni znajduje się poniżej poziomu morza. Oficjalna nazwa Holandii brzmi Królestwo Niderlandów. Ten kraj, znany jako najbardziej liberalny na świecie, zaskakuje swoją gościnnością, dobrym smakiem i niezliczoną liczbą atrakcji turystycznych oraz… mostów! Tych ostatnich w samym tylko Amsterdamie jest aż 1281. Północno-zachodnie tereny państwa pokrywały kiedyś wielkie lasy i dlatego miejscowi nazwali ten region Holtland, co w języku niderlandzkim oznacza „Krainę Lasów”. Za symbol Holandii, słynącej z przepięknych tulipanów, można śmiało uznać ogród Keukenhof (niedaleko Lisse). Jest to jedna z największych atrakcji Królestwa Niderlandów – odwiedziło ją w ostatnich 60 latach ponad 44 miliony turystów. Kolorowe, naturalne dywany z milionów tulipanów, hiacyntów, żonkili i narcyzów zaplanowane zostały przez najlepszych projektantów ogrodów i terenów zielonych. Mało kto w Polsce wie, że Keukenhof uważa się za najczęściej fotografowane miejsce na świecie. Rozciągający się na obszarze 32 hektarów park ma doskonałe położenie – między Amsterdamem a Hagą. Od kilku lat każdego roku przyjmuje się tu inny temat przewodni. Obecnie jest nim „Polska – Serce Europy”. Oficjalnego otwarcia wystawy kwiatowej dokonała 21 marca 2012 r. Anna Komorowska, żona naszego prezydenta Bronisława Komorowskiego. Wśród wielu ekspozycji nawiązujących do polskiej kultury i nauki zachwyca ułożony z 50 tys. cebulek kolorowy portret Fryderyka Chopina o wymiarze 12 na 20 m. Bramy Keukenhof będą otwarte dla turystów do 20 maja br.   

 

ROWEREM PRZEZ AMSTERDAM

W stolicy konstytucyjnej Holandii warto przesiąść się na rower, który stanowi tutaj najpopularniejszy środek transportu. Poszatkowany kanałami, pielęgnujący swoje bogate tradycje kulturalne i architektoniczne Amsterdam uchodzi za jedno z najromantyczniejszych i najpiękniejszych miast na świecie. Z jednej strony zachowuje charakter nowoczesnej metropolii, tętniącej życiem nocnym, pełnej kosmopolitycznych restauracji, z drugiej zaś – dzięki rozbudowanej sieci kanałów i ograniczonemu ruchowi samochodowemu – sprawia wrażenie cichej i spokojnej miejscowości. Największymi atrakcjami Amsterdamu są niewątpliwie jego wspaniałe placówki muzealne, których liczba dochodzi do 50. Do najsłynniejszych z nich należą Rijksmuseum (Muzeum Państwowe), Van Gogh Museum czy Stedelijk Museum (Muzeum Miejskie). Zmęczeni zwiedzaniem i wieloma wrażeniami możemy zrelaksować się i zregenerować swoje siły, biorąc lekcje… jogi – oferuje je turystom wiele miejscowych centrów (oczywiście, w języku angielskim).                                                                                                                

 

KRÓLEWSKA HAGA

Chociaż Amsterdam pełni funkcję stolicy konstytucyjnej, siedziba rządu, parlamentu i rodziny królewskiej znajduje się w Hadze. W odróżnieniu od innych holenderskich miast z rozplanowanymi ciasno uliczkami i gęstym systemem kanałów, haska zabudowa pozwala zwiedzającym odetchnąć pełną piersią. Klasyczne fasady rządowych budowli otoczone zieloną, otwartą przestrzenią stwarzają atmosferę daleką od pulsującego życiem Amsterdamu, Rotterdamu czy Utrechtu. Walorem Hagi jest także jej nowoczesna architektura. W dzielnicach Scheveningen i Kijkduin rozciągają się zaś jedne z piękniejszych plaż nad Morzem Północnym.

Podsumowaniem naszej podróży po Królestwie Niderlandów może być wizyta w haskim parku Madurodam, nazywanym „Holandią w pigułce”. Znajduje się tu m.in. najdłuższa na świecie miniaturowa kolej elektryczna, która przemierza cały kraj i zatrzymuje się na dworcach w Amsterdamie, Hadze i Bredzie. W Madurodam wzniesiono ponad 700 miniatur najbardziej charakterystycznych obiektów Holandii, wszystkie w skali 1:25. Ta wielka atrakcja turystyczna przeszła ostatnio gruntowną renowację i czeka ponownie na gości z całego świata.    

 

NAPRAWDĘ WIELKIE KSIĘSTWO LUKSEMBURGA                                                                                  

To najbogatsze państwo Europy stanowi enklawę na mapie Starego Kontynentu i jednocześnie jego centrum finansowe. Turystyka jest tu również bardzo dobrze rozwinięta. Co roku tę monarchię odwiedza prawie dwa razy więcej zagranicznych gości niż liczy jej populacja (w sumie ponad 500 tys. mieszkańców).  

Luksemburg – stolicę państwa, można zwiedzać na kilka sposobów. Jednym z nich jest podróż autokarem wycieczkowym „Hop On-Hop Off”, która pozwala na wsiadanie i wysiadanie w dogodnych punktach miasta, w zależności od tego, co nas zainteresuje w danym momencie. Inny ciekawy pomysł to spacer po najstarszych dzielnicach. Jego trasę opracowano w specjalnym projekcie Wenzel Walk – „1000 lat w 100 minut”, nazwanym tak na cześć księcia Wacława I Luksemburskiego (1337–1383), który ufortyfikował Luksemburg. Wśród wielu tutejszych fascynujących atrakcji warto wymienić wzniesienie Bock i Casemates du Bock – kazamaty, tunele, pasaże i komnaty, drążone nawet do 46 m pod powierzchnią ziemi, którym towarzyszyły podziemne stajnie, zakłady rzemieślnicze, kuchnie, piekarnie, lazarety, magazyny itp. Poza tym nie wolno zapomnieć o Pont du château, zbudowanym z czerwonego piaskowca moście z 1735 r. Łączy on fortyfikacje Bock z historycznym centrum miasta. Jedną z najważniejszych budowli stolicy jest również Katedra Notre-Dame, będąca wspaniałym przykładem architektury późnogotyckiej z elementami renesansowymi. Główny punkt wycieczek stanowi jednak Pałac Wielkiego Księcia (Palais grand-ducal), wybudowany w 1572 r. i pełniący na początku funkcję ratusza. W 1817 r. stał się on siedzibą rządu, a w 1890 r. został przekazany do dyspozycji Adolfa I (1817–1905), trzeciego i ostatniego księcia z niemieckiej dynastii Nassau i czwartego wielkiego księcia Luksemburga. Za najsłynniejszy luksemburski zamek uchodzi bajeczny, romańsko-gotycki Château de Vianden. Położony jest malowniczo na wzgórzu, a u jego stóp rozciąga się urocza średniowieczna miejscowość Vianden, którą zamieszkuje obecnie ok. 2 tys. osób. Ta potężna budowla zachowała wygląd z czasów swojej największej świetności. W okolicy turystów przyciągają także letnie koncerty grane na tle pięknego jeziora Echternach w samym sercu luksemburskiego regionu nazywanego Małą Szwajcarią (Petite Suisse luxembourgeoise).

Kraje Beneluksu mogą zaoferować nam mnóstwo atrakcji – zarówno aktywny wypoczynek w malowniczej scenerii, jak i wyprawę szlakiem wspaniałych zabytków architektury. Warto odkryć je dla siebie i poczuć z bliska atmosferę dobrobytu, która skłoniła te trzy monarchie do ścisłej współpracy i wspierania się w rozwoju.                                                                                                                                                                                     


                               

Artykuły wybrane losowo

Rumunia – w królestwie Karpat

JAKUB WOLSKI

 

<< Jeszcze w latach 90. ubiegłego stulecia podróż do kraju Drakuli budziła ogólne zdziwienie. Działo się tak dlatego, że strony te nie należały do najbezpieczniejszych i cieszyły się złą sławą. Dziś coraz więcej turystów z całego świata patrzy na Rumunię z zainteresowaniem, a nawet nieskrywaną fascynacją. Potężne Karpaty i owiana aurą tajemniczości historyczna Transylwania mają w sobie coś, czemu trudno się oprzeć… >>

Początki samodzielnego państwa rumuńskiego przypadają dopiero na XIX w. Wcześniej jego tereny trafiały pod panowanie Rzymian, Węgrów, Austriaków, Turków czy Rosjan. Współcześnie najwięcej przedstawicieli w tym kraju liczy sobie mniejszość węgierska. Stanowi ona aż 6,5 proc. mieszkańców 19-milionowej Rumunii. Wiele miast położonych przy granicy z Węgrami czy szczycących się długą historią posiada dwie wersje językowe: rumuńską i węgierską. Tu kończy swój bieg druga najdłuższa rzeka Europy – Dunaj, która u wybrzeży Morza Czarnego tworzy szeroką i widowiskową deltę.

Więcej…

Singapurski kalejdoskop

Sg - Kopia

SS Resort Marina Bay Sands nad zatoką

© SINGAPORE TOURISM BOARD

 

ANNA MOLĘDA-KOMPOLT

 

Singapur to państwo-miasto położone w Azji Południowo-Wschodniej przy krańcu Półwyspu Malajskiego. Ma powierzchnię ok. 720 km², a swoimi granicami obejmuje główną wyspę (również nazywaną Singapurem bądź Pulau Ujong) i mniej więcej 60 mniejszych wysp. Archipelag otaczają wody cieśnin: Malakka, Johor i Singapurskiej. Singapur został oficjalnie założony 6 lutego 1819 r. przez przedstawiciela Brytyjskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej Thomasa Stamforda Rafflesa. Jego nazwa pochodzi od dwóch sanskryckich słów: „singa” („lew”) i „pura” („miasto”), dlatego bywa zwany Miastem Lwa. Dzisiaj Republika Singapuru to wielkie centrum finansowe, najeżone nowoczesnymi drapaczami chmur, i bardzo bezpieczny kraj. Znajduje się tu ogromne międzynarodowe lotnisko ze świetnymi połączeniami na cały świat i mnóstwo zapierających dech w piersiach atrakcji turystycznych.

 

Warto podkreślić, że ta azjatycka republika, będąca członkiem Brytyjskiej Wspólnoty Narodów, należy do najmniejszych i jednocześnie najzamożniejszych państw na naszym globie. Kraj zamieszkuje ponad 5,6 mln ludzi, z czego największą grupę stanowią Chińczycy (powyżej 74 proc.). Poza tym żyją tutaj m.in. Malajowie, Hindusi, a także Europejczycy. Pod względem wyznaniowym najliczniejszą społecznością są buddyści (ok. 34 proc.), za nimi plasują się chrześcijanie i muzułmanie, a dalej taoiści i hinduiści. Nie brakuje także osób nie wyznających żadnej religii, które stanowią mniej więcej 18,5 proc. całej populacji.

 

Singapore - Kopia

Spotkanie z sympatycznymi orangutanami na terenie Singapore Zoo

© SINGAPORE TOURISM BOARD

 

Singapur słynie dzisiaj z restrykcyjnego prawa, pedantycznego porządku i doskonałej organizacji. Kojarzy się z gorącym klimatem, egzotycznym jedzeniem, zachwycającymi parkami i ogrodami. Stanowi też zakupowe i rozrywkowe centrum tego regionu Azji. W tym fascynującym kraju jest wiele niepowtarzalnych atrakcji. Z pewnością każdy znajdzie tutaj coś idealnego dla siebie i dla swoich zmysłów.

 

GBTB HR 02

Niesamowite gigantyczne drzewa w rozległym kompleksie Gardens by the Bay

© SINGAPORE TOURISM BOARD

 

KIEDYŚ I DZIŚ

 

Serce Singapuru stanowi rzeka o tej samej nazwie i ulokowane wokół niej dzielnice. Główny obszar miejski nosi nazwę Central Area. Pomimo niewielkich rozmiarów powstała w nim wyjątkowa mieszanka wpływów licznych kultur żyjących od lat obok siebie.

 

Na uwagę zasługuje historyczna dzielnica kolonialna, w której znajdują się interesujące zabytki w stylu wiktoriańskim. Przy jednej z ulic stoi ormiański Kościół św. Grzegorza Oświeciciela z 1835 r., najstarsza singapurska świątynia chrześcijańska. Nieopodal wznosi się ukończona w 1847 r. katolicka Katedra Dobrego Pasterza i anglikańska Katedra św. Andrzeja z lat 1856–1861. Ta ostatnia zbudowana została w stylu neogotyckim, a jej białe ściany i kolorowe okienne witraże tworzą niezwykłą kompozycję. Do zabytków z czasów kolonialnych należy również odlana z brązu statua Thomasa Stamforda Rafflesa – założyciela miasta, nazywanego często Ojcem Singapuru. Budynek Ratusza (City Hall) pochodzi z kolei z lat 1926–1929. Ciekawymi obiektami w historycznej dzielnicy (Downtown Core) są niemal 14-metrowa fontanna (Fountain of Wealth), wpisana w 1998 r. do Księgi rekordów Guinnessa jako największa na świecie, oraz Merlion – półlew, półryba – symbol azjatyckiego państwa-miasta. Oprócz zabudowań kolonialnych znajdują się tu także gmachy rządowe, kościoły i drapacze chmur dominujące w architekturze Singapuru. Ogromne centra handlowe łączy ze sobą sieć klimatyzowanych podziemnych przejść, w których funkcjonują różnorakie sklepy. To prawdziwy raj dla osób lubiących robić zakupy.

 

Nieco odmiennym rejonem od historycznej dzielnicy jest sąsiadujący z nią bulwar o długości 2,2 km – Orchard Road. W tej okolicy przeważają centra finansowe, galerie handlowe, ambasady, wysokie biurowce i luksusowe hotele. Dla odmiany na południowy wschód stąd, na nabrzeżu w 2010 r. otwarto resort Marina Bay Sands. To drugi najdroższy budynek na świecie, zaraz po kompleksie hotelowym Abradż Al Bajt (Abraj Al Bait) w Mekce w Arabii Saudyjskiej. Wzniesienie spektakularnego obiektu nad singapurską zatoką kosztowało aż 8 mld dolarów amerykańskich. Dzięki wysokiemu standardowi usług cieszy się on dużą popularnością wśród zamożnych turystów z całego globu. Odbywają się w nim też największe wystawy międzynarodowe. Na sam hotel składają się trzy 55-piętrowe wieżowcepołączone jednym dachem z ogromnym tarasem Sands SkyPark na szczycie, na którym znajduje się najdłuższy na świecie, 146-metrowy, podwyższony basen (położony na wysokości 191 m). Są tu także restauracje i bary, ogrody oraz punkt obserwacyjny dostępny nie tylko dla hotelowych gości. Według wielu osób to miejsce stanowi turystyczną wizytówkę Singapuru – widok rozpościerający się z dachu jest imponujący. Polecam wjechać na górę wieczorem, aby podziwiać różnobarwną i niepowtarzalną panoramę okolicy. W pobliżu można poza tym obejrzeć wówczas niesamowity pokaz Spectra łączący światło, dźwięk i wodę.

 

Niewątpliwą atrakcją w tej części Singapuru są ogrody wchodzące w skład kompleksu Gardens by the Bay, zajmującego powierzchnię 101 ha i zaprojektowanego przez wielu znakomitych architektów, inżynierów i ogrodników z różnych stron świata. Uwagę zwracają w nich m.in. dwie ogromne szklane konstrukcje – Kwiatowa Kopuła (Flower Dome) i Mglisty Las (Cloud Forest). W ich wnętrzu stworzono warunki sprzyjające rozwojowi zróżnicowanej roślinności z rozmaitych zakątków naszego globu. W Mglistym Lesie można przenieść się do tropikalnego górskiego klimatu, zobaczyć gigantyczny, 35-metrowy wodospad i przejść się licznymi zawieszonymi w powietrzu kładkami – taki spacer przypomina wędrówkę po zaginionej krainie. Pod dachem Kwiatowej Kopuły, wpisanej w 2015 r. do Księgi rekordów Guinnessa jako największa szklana cieplarnia na świecie, zebrano rośliny z basenu Morza Śródziemnego, Kalifornii, Australii, Ameryki Południowej i Afryki, które rosną w stałej temperaturze 23–25°C. Warto wśród nich odpocząć od panującego w tym rejonie Azji upału. Podczas zwiedzania Gardens by the Bay trudno również nie zauważyć olbrzymich metalowych drzew. Mają one od 25 do 50 m wysokości i są porośnięte bujną roślinnością. Tuż pod ich futurystycznymi koronami (na poziomie 22 m) poprowadzono kładkę widokową o długości 128 m (OCBC Skyway). Rozciągają się z niej wspaniałe widoki na ogrody i malowniczą zatokę. Wieczorem drzewa rozbłyskują kolorowymi światłami, a sceneria staje się wręcz bajkowa. Jestem przekonana, że wizyta w tym magicznym miejscu na długo pozostanie w pamięci zwiedzających, dlatego gorąco polecam je wszystkim.

 

Z LOTU PTAKA

 

W zasadzie z każdej strony zatoki Marina (Marina Bay) rozpościera się malownicza panorama Singapuru, więc wieczorny spacer wzdłuż jej brzegów stanowi naprawdę wielką przyjemność. Po drodze można zatrzymać się, aby posłuchać ciekawych koncertów, obejrzeć interesujące pokazy i spróbować potraw z różnych kuchni świata.

 

Osobom, które chcą zobaczyć okolicę z lotu ptaka (a dokładnie z wysokości 165 m), proponuję wybranie się na gigantyczne koło widokowe (Singapore Flyer). Obecnie uchodzi ono za jedną z największych tutejszych atrakcji. Konstrukcję wyposażono w 28 klimatyzowanych kapsuł, z których w każdej mieści się 28 pasażerów. Dzięki powolnemu ruchowi koła podczas przejażdżki można dostrzec wiele interesujących miejsc położonych wzdłuż rzeki Singapur i w rejonie zatoki Marina, takich jak historyczne nabrzeża Clarke Quay i Boat Quay z klubami, barami i kawiarniami, luksusowy resort Marina Bay Sands, fantastyczny kompleks Gardens by the Bay, imponujący, 280-metrowy stalowy most dla pieszych o kształcie inspirowanym strukturą DNA (Helix Bridge) oraz Parlament (Parliament House) i Muzeum Cywilizacji Azjatyckich (Asian Civilisations Museum) z cennymi eksponatami. Na uwagę zasługuje również centrum sztuk scenicznych The Esplanade (Esplanade – Theatres on the Bay) – budowla przypominająca ogromne oczy muchy, gmach Muzeum Sztuki i Nauki (ArtScience Museum) w formie kwiatu lotosu czy drapacze chmur centrum biznesowego. Po zapadnięciu zmroku podświetlone budynki i mosty czynią panoramę tego państwa-miasta jeszcze bardziej niesamowitą, przypomina ona wręcz kadr ze świata przyszłości.

 

TRZY ŚWIATY

 

HR STB39140 64-r1

Masjid Sultan – meczet przy Muscat Street w dzielnicy muzułmańskiej

© SINGAPORE TOURISM BOARD

 

Nieopodal historycznego kolonialnego centrum i Orchard Road znajduje się niezmiernie urokliwa dzielnica muzułmańska (Kampong Glam) zamieszkana głównie przez wyznawców islamu, w tym Malajów. Aby przywrócić jej dawny wygląd i ożywić okolicę, przeprowadzono w niej prace restauracyjne, podobnie jak w dystrykcie hinduskim i chińskim. Najbardziej znanymi ulicami są tu Arab Street, Baghdad Street, Bussorah Street, Muscat Street czy Kandahar Street. Turystów przyciągają klimatyczne kawiarenki i lokale ze smacznymi daniami kuchni bliskowschodniej. W tym rejonie można nie tylko zjeść pyszny posiłek, lecz także kupić produkty charakterystyczne dla muzułmańskich regionów Azji i przyjrzeć się ciekawej architekturze. Mimo iż w Singapurze znajduje się kilkadziesiąt różnych meczetów, szczególnie warto wybrać się właśnie do tego tutejszego – Masjid Sultan z 1928 r. Wielka, złota kopuła zwieńczona półksiężycem z gwiazdą odznacza się na tle nowoczesnych wieżowców. Duża centralna sala przeznaczona jest wyłącznie dla osób modlących się. Meczet robi niesamowite wrażenie, a wizyta w nim pozwala się wyciszyć i odpocząć przez chwilę.

 

W pobliżu dzielnicy muzułmańskiej leży wielobarwny dystrykt hinduski (Little India). Osiedlali się tu emigranci z Indii, którzy przybywali za czasów Brytyjczyków. Główną ulicą handlową jest Serangoon Road. Wyjątkową atmosferę okolicy tworzą sklepy z kolorowymi sari, hinduską biżuterią i egzotycznymi przyprawami. W dzielnicy znajduje się kilka obiektów sakralnych różnych religii. Do najciekawszych należą: kościół metodystów (Kampong Kapor Methodist Church), najstarsza singapurska świątynia hinduistyczna Sri Veeramakaliamman (wzniesiona w 1881 r.), świątynia Sri Vadapathira Kaliammanoraz meczet Angullia. Niedaleko stąd stoi dobrze zachowany Masjid Abdul Gaffoor, meczet, który został ukończony w 1910 r. i stanowi wyjątkowo udaną mieszankę stylu mauretańskiego, wpływów europejskich i hinduskich.

 

We wspomnianej dzielnicy chińskiej (Chinatown) panuje ład i porządek, jaki można zobaczyć tylko w Singapurze. Warto pamiętać, że w początkowym okresie rozwoju ośrodka właśnie tutaj znajdowało się jego centrum. W tym rejonie koniecznie trzeba zobaczyć najstarszą miejscową świątynię – Thian Hock Keng z 1839 r. – uważaną za perłę architektury chińskiej. W 1973 r. została ona uznana za pomnik narodowy. Swoim wyglądem zadziwia również Świątynia Zęba Buddy i Muzeum (Buddha Tooth Relic Temple and Museum). Spadziste, wielopoziomowe dachy budowli kontrastują z wysokimi wieżowcami wznoszącymi się dookoła niej. Obiekt przypomina pałac rodziny cesarskiej z Chin. W Chinatown poza podziwianiem architektury warto także spróbować potraw kuchni chińskiej i kupić kilka pamiątek. Właściciele obwoźnych stoisk z jedzeniem przemierzają wąskie uliczki, a za nimi ciągnie się zapach orientalnych przypraw. Niektórzy twierdzą, że właśnie tutaj można zjeść najlepszy w Singapurze durian (owoc o specyficznej, niezbyt przyjemnej woni). Obowiązkowo trzeba też zatrzymać się na pieczone kasztany.

 

Miłośnikom orientalnej kultury i kuchni z pewnością spodoba się w tych trzech dzielnicach, które czasem wydają się przenosić zwiedzających w inne rejony globu. Polecam poza tym popularne centra gastronomiczne z daniami z różnych stron świata (hawker centres albo food courts). Jest ich w Singapurze bardzo dużo i wszystkie oferują smaczne i niezmiernie zróżnicowane jedzenie. Znajdują się w nich stoiska z kuchnią chińską, indyjską, tajską czy malezyjską. Spróbujemy tu m.in. intrygujących zup i azjatyckich słodkości, w tym przysmaków z tapioki. Singapurskie centra gastronomiczne robią niesamowite wrażenie, bo zwykle usytuowane są w sąsiedztwie szklanych wieżowców i niemal przez cały dzień tętnią życiem. To miejsca, które każdy turysta zapamięta na długo.  

 

W OTOCZENIU PRZYRODY

 

Pomimo mnóstwa drapaczy chmur Singapur wypełnia zieleń, dzięki czemu w wielu okolicach można usłyszeć kojący śpiew ptaków. Nieopodal Orchard Road znajdują się słynne tropikalne Singapurskie Ogrody Botaniczne (Singapore Botanic Gardens) założone w dzisiejszej lokalizacji w 1859 r. Zajmują obecnie powierzchnię 82 ha. To jedno z najczęściej odwiedzanych tego rodzaju miejsc na całym świecie. W 2015 r. Singapore Botanic Gardens zostały umieszczone na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Można tu podziwiać mnóstwo wspaniałych egzotycznych roślin i odwiedzić imponujący, trzyhektarowy Narodowy Ogród Orchidei (National Orchid Garden) z 1,2 tys. różnych gatunków storczykowatych i ponad 2 tys. ich hybryd. Największe wrażenie wywiera storczyk o kwiatach osiągających długość aż 30 cm i kwitnących przez ok. 10 dni (Bulbophyllum echinolabium)! Warto tutaj zajrzeć również do kilku szklarni, w których prezentowana jest rzadka i unikatowa flora strefy tropikalnej. Singapurskie Ogrody Botaniczne to idealne miejsce dla miłośników przyrody, a także osób chcących wypocząć, pospacerować czy wybrać się na piknik. Tereny zielone są wspaniale utrzymane i niezmiernie malownicze. W weekendy często odbywają się tu koncerty. W tym miniaturowym królestwie roślin trzeba złożyć choćby jedną wizytę. Jest to pierwszy obiekt na terenie Singapuru i zarazem jedyny tropikalny ogród botaniczny na świecie wpisany na prestiżową listę UNESCO.

 

W granicach tego fascynującego państwa-miasta znajdują się też cztery rezerwaty przyrody i ogromny otwarty ogród zoologiczny bez klatek i metalowych ogrodzeń (Singapore Zoo). Ten ostatni ma powierzchnię 26 ha, na której żyje ponad 300 gatunków zwierząt (w sumie powyżej 2,8 tys. okazów). Ludzi od jego mieszkańców oddzielają w nim zwykle tylko kanały wypełnione wodą lub szklane ściany. Zwiedzający korzystają z licznych punktów widokowych i stanowisk do obserwacji stworzeń wodnych czy drapieżników. W singapurskim zoo spotkamy wiele zupełnie wyjątkowych przedstawicieli fauny, takich jak Inuka – jedyny niedźwiedź polarny na tej szerokości geograficznej (urodzony w grudniu 1990 r.), ok. 80-letni żółw olbrzymi Astove i niezmiernie rzadkie białe tygrysy bengalskie. Ciekawą atrakcję dla turystów stanowi również park Nocne Safari (Night Safari). Prowadzące nocny tryb życia zwierzęta ogląda się w nim podczas wędrówki ścieżkami tematycznymi lub przejażdżki specjalnym pociągiem.

 

Pasjonatom ornitologii polecam Jurong Bird Park, w którym żyje ponad 5 tys. ptaków. Podobnie jak we wspomnianym zoo w ptaszarni odbywają się interesujące pokazy. Tukany, papugi czy pelikany przelatują przez obręcze, grają w rozmaite gry, przynoszą różne przedmioty oraz mówią i śpiewają. Przedstawienia trwają po ok. 45 min. i są świetną atrakcją dla małych i dużych. W Jurong Bird Park znajdują się także liczne zbiorniki wodne i wspaniały wodospad. Największe wrażenie robią jednak ptaki przelatujące tuż nad głowami zwiedzających.

 

CENTRUM ROZRYWKI

 

Aby odpocząć trochę od miejskiego zgiełku, najlepiej udać się na malowniczą wyspę Sentosę. W języku malajskim jej nazwa oznacza „pokój i spokój”, ale dzisiaj to modne miejsce nie należy już do zbyt spokojnych i cichych. Wyspa uchodzi za centrum rozrywki i wypoczynku z wieloma atrakcjami. Jedną z nich jest park tematyczny Universal Studios Singapore (część Resorts World Sentosa), czyli kompleks z wesołym miasteczkiem inspirowanym motywami filmowymi. Można tu m.in. przejechać się niesamowitą kolejką górską Battlestar Galactica: HUMAN vs. CYLON™, odwiedzić Jurassic Park, Shreka czy słynne pingwiny z Madagaskaru oraz przyjrzeć się procesowi powstawania filmów. Zdecydowanie warto zajrzeć również do S.E.A. Aquarium z ponad 100 tys. zwierząt morskich reprezentujących niemal 1 tys. gatunków z różnych części świata. Na zainteresowanie zasługuje poza tym czterotrasowy tor zjazdowy z jednoosobowymi pojazdami (Skyline Luge Sentosa) i wieża obserwacyjna (Tiger Sky Tower) o wysokości 110 m, z której rozciąga się widok na okolicę. Sentosa słynie z trzech malowniczych plaż. Najbardziej zatłoczona jest Siloso, przy której działa popularny klub muzyczny – Azzura Beach Club – z restauracją, barami, basenami i jacuzzi. Wypożyczymy tutaj kajaki, deski do skimboardingu i surfingu oraz inny sprzęt do uprawiania sportów wodnych czy rowery górskie lub rolki. Pozostałe dwie plaże to Palawan z wiszącym mostem i egzotyczna, ocieniona wysmukłymi palmami, najspokojniejsza z całej trójki Tanjong. Na Sentosie każdy z pewnością znajdzie coś dla siebie, a pobyt na niej będzie potem miło wspominał.

 

Osoby lubiące wycieczki rowerowe powinny wybrać się do urokliwego Parku East Coast, który leży w południowo-wschodniej części Singapuru. Można tu wypożyczyć rower i udać się na przejażdżkę długą, ponad 15-kilometrową trasą biegnącą wzdłuż plaży. Miejsce to jest także idealne do uprawiania sportów wodnych, takich jak wind- czy kitesurfing. Oprócz tego w parku po prostu wypoczniemy, popływamy i nacieszymy się pięknem natury.

 

W Singapurze Zachód spotyka się ze Wschodem. Z jednej strony znajdują się tutaj nowoczesne biurowce, centra handlowe i biznesowe, a z drugiej obok języka angielskiego usłyszymy na ulicy mandaryński, kantoński, malajski, tamilski czy singlish (oparty na angielskim język kreolski). Mówi się, że to państwo-miasto jest Azjąw miniaturze. Uważam jednak, że Singapur można wręcz nazwać całym światem w miniaturze.Ten niewielki kraj zachwyca i w dzień, i w nocy. Wizyta w nim dostarcza tysiąca wspaniałych wrażeń.

 

Tysiąc twarzy Chile

 

KAROLINA WUDNIAK

www.tropimyprzygody.pl

 

Nie zakochałam się w Chile miłością namiętną i porywającą. Nawet nie było to zauroczenie, ale raczej przelotna znajomość, która – ku mojemu zaskoczeniu – zamieniła się w przyjaźń. Okazało się, że to związek na lata. Ta przyjaźń nakazuje mi tęsknić za niezwykłymi ludźmi, których tu poznałam, i wrócić do niesamowitych miejsc, jakich nie zdążyłam jeszcze zobaczyć.

Więcej…