BEATA GARNCARSKA

 

<< Toskania to jedna z najpiękniejszych i najczęściej odwiedzanych części Włoch. Jednak większość turystów skupia się w niej na zwiedzaniu takich miast jak Florencja, Piza czy Siena lub regionu Chianti, który słynie z winnic, a zapomina o innych jej magicznych zakątkach. Należy do nich m.in. Arcipelago Toscano (po polsku Wyspy Toskańskie), wchodzący w skład przepięknego Parco Nazionale Arcipelago Toscano (Parku Narodowego Wysp Toskańskich). >>

Archipelag leży między toskańskim wybrzeżem a francuską Korsyką. Otaczają go wody kilku akwenów: od północy Morza Liguryjskiego, od południa Morza Tyrreńskiego, od wschodu kanału Piombino, a od zachodu Kanału Korsykańskiego. Według legendy siedem głównych wysp powstało, gdy bogini Wenus przez nieuwagę upuściła kilka pereł w morską otchłań. Największą z nich jest Elba (223 km2) – trzecia co do wielkości we Włoszech (po Sycylii i Sardynii), a drugą – Giglio (24 km2), zwana słusznie niebieską perłą. Pozostałe to wulkaniczna Capraia (19 km2), dzika i niedostępna Montecristo (10,39 km2), płaska Pianosa (10,30 km2), Giannutri (2,6 km2) o kształcie półksiężyca i malutka Gorgona (2,25 km2). Sąsiadują z nimi również mniejsze wysepki np. Formiche di Grosseto, Palmaiola i Cerboli bądź Scoglio d’Africa. Wszystkie od 1996 r. są chronione ze względu na ich wspaniałą i dziką przyrodę, zróżnicowane środowisko naturalne, wiele gatunków roślin i zwierząt, także endemicznych, oraz czyste okoliczne wody, w których rozwija się bujne życie. Dzisiaj obszar ten jest jednym z największych parków morskich w Europie. Spora część archipelagu znajduje się pod ścisłą ochroną, co oznacza, że zwiedzanie w tych miejscach odbywa się tylko o określonej porze roku, z przewodnikiem i po wyznaczonych szlakach. Warto upewnić się, jak dokładnie wyglądają te zasady, zanim wybierzemy się na wycieczkę, gdyż za ich naruszenie grozi wysoka kara.
Te urocze wysepki przyciągają wielu podróżników. Jedni szukają tutaj wytchnienia na licznych pięknych plażach Elby czy Giglio, inni uciekają w te strony od miejskiego zgiełku, aby błądzić po szlakach, wzdłuż których leżą małe romańskie kościółki, sanktuaria, ruiny starożytnych rzymskich willi czy opuszczone więzienia. Są i tacy, co przybywają na archipelag, żeby podziwiać urokliwe średniowieczne miasteczka rozciągnięte na zboczach gór, zobaczyć dawne kopalnie i miejsca związane z Napoleonem Bonapartem (1769–1821). Na koniec zostają jeszcze miłośnicy odkrywania podwodnego świata, trekkingu czy też wycieczek na dwóch kółkach. Każdy znajdzie tu coś dla siebie, a przyjazny śródziemnomorski klimat sprzyja odwiedzinom przez cały rok.

FOT. HOTELIERS’ ASSOCIATION OF THE ISLAND OF ELBA/NENA&TOMY

Plaża Cotoncello – Sant’Andrea

 

WŁODARZE ARCHIPELAGU
Te bogate w surowce i minerały wyspy kusiły swoimi skarbami i strategicznym położeniem kolejnych zdobywców. Ok. VII w. p.n.e. przybyli tutaj Etruskowie – cywilizacja zamieszkująca m.in. na terenie dzisiejszej Toskanii. Od nich pochodzi nazwa odcinka wybrzeża biegnącego od Livorno do Piombino – Costa degli Etruschi (Wybrzeże Etrusków) oraz samego historycznego regionu Tuscia. Zainteresowali się Elbą ze względu na złoża rud żelaza, które przyczyniły się do powstania i umocnienia ich kultury. Na stałym lądzie stworzyli sieć państw twierdz. Niektóre z nich możemy nadal podziwiać (Volterra, Arezzo, Populonia, Vetulonia). Surowiec początkowo wydobywano i przetwarzano na wyspie, ale gdy zaczęły się kurczyć na niej lasy, a co za tym idzie kończyło się drewno potrzebne do przeróbki, rudy żelaza przewożono do pobliskiej Populonii, jednego z ważniejszych miast Etrusków i jedynego ośrodka założonego na wybrzeżu.
     Przejąwszy władzę nad tymi obszarami, Rzymianie zaanektowali wszystkie etruskie twierdze, łącznie z kopalniami na Elbie. Kontynuowali oni eksploatację złóż, przyczyniając się tym samym do wyniszczenia lasów. Co ciekawe, pierwsze miecze, których używali rzymscy żołnierze podczas podboju Europy, pochodziły z tutejszego surowca. Wkrótce również rozpoczęło się wydobycie granitu. Powstawały z niego olbrzymie rzeźby, kolumny i budynki, zdobiące nowe miasta. Jeszcze dzisiaj na Elbie znajdziemy ślady rzymskich, ale też i średniowiecznych kamieniołomów. Na porzucone jakby w pośpiechu elementy konstrukcyjne natkniemy się m.in. na Costa del Sole (Wybrzeżu Słońca) w Cavoli i Seccheto.
     Począwszy od wieków średnich, przez wiele stuleci toskańskie wybrzeże i jego wyspy były celem ataków piratów, którzy grabili i mordowali całe wioski. Jako kryjówki niejednokrotnie służyły im tutejsze zatoczki i groty. Dlatego Pizańczycy, Genueńczycy, książę Toskanii Kosma I Medyceusz (1519–1574) oraz Hiszpanie wznosili w tym rejonie budowle obronne: wieże, twierdze, forty i zamki. Miały one na celu chronić lokalną ludność przed częstymi grabieżami. Jednak najsłynniejszym mieszkańcem archipelagu, a dokładnie Elby, pozostaje do dziś bez wątpienia Napoleon Bonaparte. Wyspiarze wspominają go dobrze nawet obecnie.

 

W DRODZE ZE STAŁEGO LĄDU
Na wyspy dostaniemy się z kilku portów na toskańskim wybrzeżu, np. z Piombino na Elbę do miejscowości Portoferraio, Cavo i Rio Marina (promy Moby Lines i Toremar) i na Pianosę przez Rio Marinę (Toremar) czy z Livorno na Capraię i Gorgonę (Toremar). W sezonie wiosenno-letnim funkcjonuje także wiele połączeń z innych miasteczek, m.in. z San Vincenzo (Aquavision) oraz z Piombino do wspomnianego Portoferraio (BluNavy – od 27 marca do 4 października br., Corsica Ferries – Sardinia Ferries (Elba Ferries) – od czerwca do września). Z Porto Santo Stefano (prowincja Grosseto) są też promy na Giglio i Giannutri (Toremar). Z Elby popłyniemy również Corsica Ferries – Sardinia Ferries (Elba Ferries) i Aquavision na Korsykę (np. do miasta Bastia).
     Jeśli planujemy wyjazd w lato, powinniśmy wykupić bilety wcześniej (szczególnie na Giglio), ponieważ może się okazać, że zabraknie wolnych miejsc. Dokonując zakupu na stronach internetowych, należy liczyć się jednak z dodatkową opłatą transakcyjną. Na Elbę i Giglio przeprawimy się wraz z samochodem. Jeżeli nie dysponujemy autem, poruszanie się po lądzie ułatwią nam publiczne linie autobusowe. Pozostałe wyspy są tak małe, że z łatwością zwiedzimy je pieszo lub rowerem w ciągu jednego dnia.
     W okresie wiosenno-letnim wielu przewoźników oprócz standardowych kursów oferuje duży wybór jednodniowych rejsów (minicrociere) po archipelagu połączonych z wizytami we wszystkich jego zakątkach (m.in. Aquavision, Maregiglio). W miejscowości La Pila (Campo nell’Elba) na Elbie znajduje się także niewielkie lotnisko – Aeroporto di Marina di Campo. Nie obsługuje ono jednak bezpośrednich połączeń z Polską. Lądują na nim małe samoloty z Niemiec, Austrii (austriackiej linii InterSky) lub Szwajcarii (SkyWork Airlines, czartery Air-Glaciers) albo włoskich miast: Pizy, Florencji, Lugano i Mediolanu (Silver Air Italia).

 

PO PIERWSZE: ELBA
Naszą podróż po archipelagu rozpoczniemy od największej jego wyspy, na której żyje obecnie na stałe 35 tys. osób. Zasiedlało ją wiele cywilizacji. Grecy mówili o niej Aethalia, czyli „Dym”, co kojarzy się z ogniem licznych pieców z epoki Etrusków czy Rzymian, którzy dla odmiany zwali ją Ilva, ponieważ zamieszkiwali tu Ilwatowie (Ilvates), ludność pochodzenia liguryjskiego. Na Elbę dostaniemy się przez cały rok z 35-tysięcznego miasta Piombino, które znajduje się ok. 90 km na południe od Livorno. Leży ona mniej więcej 10 km od kontynentu, jak zwykli nazywać Półwysep Apeniński wyspiarze, i jakieś 50 km od Korsyki. Jej obszar podzielono na 8 gmin: Portoferraio, Campo nell’Elba, Capolivieri, Porto Azzurro, Rio Marina, Marciana, Marciana Marina i Rio nell’Elba.
     Na zwiedzanie wyspy warto poświęcić kilka dni. Najlepiej poruszać się po niej samochodem, który bez problemu wypożyczymy już na miejscu. To pozwoli nam na objechanie całego terenu i dotarcie do każdego zakątka. Wyjątkowy charakter Elby tworzy jej ogromna różnorodność. Górzysty ląd kształtem przypomina rybę. Pełno tutaj krętych dróg, cypli wysuniętych w morze, zatoczek, plaż, klimatycznych starych miasteczek ukrytych wśród zielonych wzgórz i makii śródziemnomorskiej, osad rybackich, a także starych kopalni. Wyspa spodoba się zarówno miłośnikom aktywnego wypoczynku, jak i osobom preferującym kąpiele słoneczne.

 

WIELKI WÓDZ NA ZESŁANIU
Portoferraio, największe miasto Elby (13 tys. mieszkańców), kojarzy się głównie z postacią francuskiego cesarza. Napoleon Bonaparte został tu zesłany na mocy traktatu z Fontainebleau w kwietniu 1814 r. Dopłynął do brzegów 3 maja i spędził na wyspie niecałe 10 miesięcy (opuścił ją 26 lutego 1815 r.). Mimo tak krótkiego pobytu przyczynił się do znacznego jej rozwoju, za co do dzisiaj są mu wdzięczni tutejsi mieszkańcy. Główną rezydencję wodza Francuzów i jego ulubionej siostry Pauliny (1780–1825) stanowiła Villa dei Mulini (Palazzina dei Mulini), którą powiększył on i udoskonalił na wzór francuskich posiadłości. Obiekt położony jest malowniczo w górnej części miasta, a rozpościera się z niego wspaniały widok na port pomiędzy imponującymi XVI-wiecznymi fortami Stella i Falcone. Obecnie działa w nim interesujące muzeum.
     Zaledwie kilka kilometrów od Portoferraio znajduje się z kolei letnia rezydencja Napoleona – Villa di San Martino. Powiewającą gdzieniegdzie na wietrze flagę Elby również wybrał właśnie cesarz Francuzów, kiedy stał się suwerenem tego terytorium. Za duże atrakcje okolicy uchodzą Villa Romana delle Grotte z I w. p.n.e., ruiny twierdzy Castello (Fortezza) del Volterraio, jako jedyne nigdy nie zdobyte przez piratów i górujące nad miastem (wzniesione na wysokości 394 m n.p.m.), oraz miejskie mury obronne postawione na rozkaz księcia Toskanii Kosmy I Medyceusza.
     Podczas wyprawy na zachód wzdłuż wybrzeża warto zatrzymać się na krótki spacer stromymi i wąskimi uliczkami średniowiecznej miejscowości Marciana. To jeden z najstarszych ośrodków na wyspie, położony w cieniu XII-wiecznej twierdzy zbudowanej przez Pizańczyków – Fortezza Pisana (415 m n.p.m.). Z tutejszych punktów widokowych roztacza się cudowna panorama portowego miasteczka Marciana Marina i okolic. W miejscowym muzeum archeologicznym (Museo Civico Archeologico di Marciana) przechowuje się eksponaty pochodzące m.in. z epoki Etrusków i Rzymian. Kilka minut drogi od centrum Marciany natkniemy się na stację kolei gondolowej (cabinovia), która zabierze nas na najwyższy szczyt Elby – Monte Capanne (1019 m n.p.m.). Z miejscowości wyrusza wiele szlaków, np. do Santuario della Madonna del Monte, gdzie od 23 sierpnia do 5 września 1814 r. przebywał Napoleon Bonaparte. W trakcie jego krótkiego pobytu w tym sanktuarium 1 września 1814 r. złożyła mu trzydniową wizytę jego kochanka Maria Walewska (1786–1817) wraz z synem Aleksandrem (1810–1868). Była ona jedyną kobietą oprócz matki i siostry francuskiego wodza, która odwiedziła go na zesłaniu. W pobliżu Poggio, niezmiernie uroczej górskiej wioski (330 m n.p.m.), bije natomiast źródło wody mineralnej zwane Fonte di Napoleone. Podobno pił z niego sam Napoleon Bonaparte.

 

TURYSTYKA, WINO I GÓRNICTWO
Nieopodal Marciany znajdziemy Capo Sant’Andrea, magiczny zakątek słynący z granitowych głazów nazywanych Cote Piane. Piękne lazurowe morze i kwitnące na wiosnę różowe kwiaty tworzą niepowtarzalny krajobraz i robią niesamowite wrażenie.
     Zachodnie wybrzeże usiane jest małymi turystycznymi miejscowościami. To jeden z najczęściej wybieranych rejonów przez amatorów opalania. Nic więc dziwnego, że otrzymał nazwę Costa del Sole (Wybrzeże Słońca). W pobliskich górach leży urocza osada San Piero in Campo (227 m n.p.m.), centrum wydobycia granitu już w epoce rzymskiej.
     Do najbardziej obleganych kurortów należy Marina di Campo – siedziba władz gminy Campo nell’Elba, położona w głęboko wciętej zatoce na samym południu Elby. Posiada ona bogatą bazę noclegową (hotele, kempingi, apartamenty) i restauracyjną, a także szeroką ofertę usług turystycznych (wycieczki, wypożyczalnie, szkoły nurkowania). Latem wypływają stąd łodzie w rejsy po archipelagu i do niektórych wysp (zwłaszcza na pobliską Pianosę).
     Przyjezdnych może też zainteresować bogata historia lokalnego górnictwa. We wschodniej części Elby już od czasów dominacji Etrusków wydobywano rudy żelaza. W 1981 r. została zamknięta ostatnia kopalnia, ale ślady przeszłości odkryjemy nie tylko w kilku ważnych muzeach. W specjalnie utworzonym Parku Górniczym Wyspy Elba (Parco Minerario dell’Isola d’Elba) organizuje się wycieczki i warsztaty edukacyjne. Znaczący ośrodek górnictwa stanowiło miasteczko Rio nell’Elba. Poza tym warto odwiedzić również 4-tysięczne Capoliveri. Usytuowane jest ono na wzgórzu (167 m n.p.m.) z cudownym widokiem na morze oraz Rio Marinę, zwaną stolicą żelaza, z której wyruszymy na oglądanie specyficznych czerwonych jeziorek. To właśnie w tej ostatniej miejscowości działa wspomniany Park Górniczy Wyspy Elba z Muzeum Minerałów z mniej więcej tysiącem okazów pochodzących z wyspy.
Elba słynie także z wyśmienitych win. Winorośl uprawiali na niej już Etruskowie. Kiedyś uprawy zajmowały większą część lądu, ale dzisiaj jest to zaledwie ok. 350 ha. Wyspa leży na interesującym Szlaku Wina i Oliwy Wybrzeża Etrusków (Strada del Vino e dell’Olio Costa degli Etruschi). Koniecznie trzeba się wybrać do miejscowych producentów na zwiedzanie i degustację. Do najbardziej znanych win należą słodkie czerwone Elba Aleatico Passito (Aleatico Passito dell’Elba) DOCG oraz Elba Ansonica DOC, Elba Bianco DOC i Elba Rosso DOC.
 
COŚ DLA AKTYWNYCH
Archipelag zachwyca dziką przyrodą. Wytyczono na nim wiele malowniczych szlaków do wycieczek pieszych, rowerowych, a nawet konnych. Jedną z najciekawszych i najbardziej widokowych tras jest Anello Occidentale, czyli Zachodni Pierścień, biegnąca przez niemal 50 km wzdłuż zachodniego wybrzeża Elby z Procchio do miasteczka Marina di Campo i przechodząca przez ważniejsze miejscowości w tym rejonie.
     Piesze wędrówki są doskonałą okazją do poznania niezwykłej flory i fauny, zatopienia się w makii śródziemnomorskiej i ciszy oraz obserwowania natury. W zależności od pory roku natkniemy się tutaj na liczne endemiczne rośliny i kwitnące dzikie orchidee. Ujrzymy też muflony i różne gatunki ptaków, np. mewę śródziemnomorską, orła południowego (orzełka Bonellego) czy gadożera zwyczajnego. Najlepsza na takie wyprawy będzie wiosna, kiedy archipelag zamienia się w pachnący raj i budzi do życia po szarych, wietrznych zimowych dniach, lub nostalgiczna jesień. W obu tych okresach odbywa się Festival del Camminare (Walking Festiwal) – cykl darmowych wycieczek z przewodnikiem. Głównym tematem tegorocznej edycji (od 21 kwietnia do 4 maja oraz od 20 września do 12 października) pt. „Sui passi di Napoleone” jest słynny cesarz Francuzów i miejsca z nim związane.
     W okolicy Poggio na górze Monte Perone (630 m n.p.m.) znajdziemy 2-kilometrowy szlak nazywany Sanktuarium Motyli (Santuario delle Farfalle). Na terenie Parku Narodowego Wysp Toskańskich można zobaczyć także delfiny, a nawet finwale i kaszaloty. Wszystkie wyspy są częścią Sanktuarium Pelagos dla Śródziemnomorskich Ssaków Morskich, obejmującego powierzchnię 87,5 tys. km2 i ponad 2 tys. km wybrzeża. Jego obszar ustalono na drodze umowy między Włochami, Monako i Francją.
     Dla miłośników wypraw rowerowych powstał natomiast Capoliveri Bike Park na Monte Calamita (413 m n.p.m.) w miasteczku Capoliveri. 5 jego tras ma łączną długość ponad 100 km i różne poziomy trudności. W pobliżu Portoferraio (Biodola) działa również przepięknie położone 9-dołkowe pole golfowe – Golf Club Hermitage, otwarte od kwietnia do października. Poza tym na Elbie odważniejsi turyści mogą uprawiać też paralotniarstwo.

 

NIE TYLKO NA LATO
147 km zróżnicowanej linii brzegowej Elby urozmaicają zatoczki o krystalicznie czystej wodzie. Do najpiękniejszych plaż należą te z Wybrzeża Słońca (Costa del Sole): piaszczysta i długa Cavoli, idealna dla rodzin z dziećmi, lub Seccheto i Fetovaia. W sąsiedztwie Portoferraio rozciągają się pokryta piaskiem Biodola oraz otoczone białymi skałami żwirowe Padulella, Sansone, Le Ghiaie i Capo Bianco. Osobom szukającym zacisznych miejsc, szczególnie latem, warto polecić dzikie kamieniste brzegi na Capo Sant’Andrea, koło Chiessi czy Patresi.

FOT. HOTELIERS’ ASSOCIATION OF THE ISLAND OF ELBA/R. RIDI

Przepiękna plaża Fetovaia otoczona śródziemnomorską makią


     Okolice archipelagu są prawdziwym rajem dla nurków. Pod wodą mogą oni podziwiać łąki posidonii, czerwone koralowce, gorgonie, mureny i rzadko spotykane gatunki ryb albo eksplorować zatopione wraki. Do wyjątkowych atrakcji zalicza się włoski statek handlowy Elviscot osiadły w 1972 r. niedaleko Scoglio dell’Ogliera obok miejscowości Pomonte. Poza tym licznych miłośników wielkiego błękitu przyciągają tu również wspaniałe podwodne oazy gorgonii (nieopodal Capo Sant’Andrea i Capo di Stella), wysepka Scoglietto di Portoferraio oraz wiele innych.
     O każdej porze roku weźmiemy za to udział w różnorodnych interesujących imprezach organizowanych na głównej wyspie archipelagu. Warto wymienić wśród nich choćby takie jak Maggio Napoleonico (w maju) czy festiwale z Capoliveri: Festa del Cavatore, która odbywa się zazwyczaj na początku czerwca, Festa dell’Innamorata (14 lipca) lub Festa dell’Uva z przełomu września i października. Natomiast w Poggio już od 36 lat obchodzi się festyn kasztanów La Castagnata (ostatnia niedziela października).
     Co istotne, na Elbie z łatwością zarezerwujemy nocleg. Większość komfortowych kempingów leży na południu w miasteczkach Marina di Campo, Capoliveri bądź Porto Azzurro czy koło Capo di Stella (Lacona, Laconella). Na niektóre natkniemy się również w okolicy Portoferraio. Z kolei kilkugwiazdkowe hotele, pensjonaty typu bed and breakfast i liczne apartamenty znajdziemy we wszystkich większych miastach.

 

DWIE SĄSIADKI
Giglio, druga pod względem wielkości wyspa archipelagu, zamieszkana przez 1,5 tys. osób, położona jest na wprost cypla Monte Argentario w niewielkiej odległości od wybrzeża kontynentalnych Włoch (16 km). Słynie głównie z pięknych piaszczystych plaż, uroczych zatoczek, szmaragdowego morza i bogactwa roślinności. Założono na niej jedynie trzy miejscowości: malownicze Giglio Porto, będące kiedyś osadą rybacką, a dzisiaj uchodzące za ośrodek handlowy, Giglio Campese, popularny kurort nadmorski, który przyciąga turystów i miłośników nurkowania, oraz średniowieczne Giglio Castello, stolicę leżącą w górnej części lądu (na wysokości 405 m n.p.m.). Na wyspę dostaniemy się przez cały rok z Porto Santo Stefano na cyplu Monte Argentario (prowincja Grosseto) dzięki firmom Maregiglio i Toremar, a wiosną i latem z Porto Azzurro na Elbie (trasa obsługiwana przez Aquavision). W okresie wiosenno-letnim (od końca kwietnia do początku października) najlepiej wcześniej zarezerwować zarówno bilety na prom, jak i miejsca noclegowe. Do wyboru mamy różne formy zakwaterowania: od kempingów do hoteli. Po Giglio można poruszać się lokalnym transportem publicznym – autobusami Tiemme Toscana Mobilità.

FOT. HOTELIERS’ ASSOCIATION OF THE ISLAND OF ELBA/NENA&TOMY

W Fortecy św. Jakuba w Porto Azzurro działa dziś więzienie


     Grecy przypominającą kształtem półksiężyc Giannutri nazywali Artemisia, a Rzymianie – Dianium. To najbardziej na południe wysunięta wyspa archipelagu. Skalisty, wapienny ląd o poszarpanym wybrzeżu z licznymi grotami dawał schronienie piratom grasującym w basenie Morza Śródziemnego. Tutejszą atrakcję stanowi rzymska willa z II w. Bogata podwodna flora i fauna oraz liczne wraki statków (Anna Bianca, Nasim) przyciągają natomiast wielu nurków. Oprócz tego spotkamy tu rzadkie żółwie morskie karetta (Caretta caretta), liczne gatunki ptaków, w tym mew (dlatego na Giannutri mówi się Isola dei Gabbiani – „Wyspa Mew”), a także dzikie króliki. Najwyższy miejscowy szczyt Poggio Capel Rosso wznosi się na 88 m n.p.m. Zimą wyspa pustoszeje i jedynie w Cala Spalmatoio zostaje kilkunastu stałych mieszkańców. Główne porty powstały tu w malowniczych zatoczkach Cala Spalmatoio (na południowym wschodzie) i Cala Maestra (na północnym zachodzie). Na Giannutri obowiązuje zakaz biwakowania, nie ma też hoteli, ale turyści mogą wynająć prywatne apartamenty. Przybysze przypływają do jej brzegów z Porto Santo Stefano lub Giglio.

 

GRANITOWA SKAŁA
Wszystkie wyspy udostępniono zwiedzającym, jednak poruszanie się po niektórych z nich podlega ograniczeniom, ponieważ znajdują się pod ścisłą ochroną lub były czy też wciąż są więzieniami. Odwiedziny na nich odbywają się więc pod opieką przewodnika.
     Najbardziej niedostępna w archipelagu, mała granitowa Montecristo (Monte Cristo) nosiła kiedyś nazwę Oglasa. Wygląda niczym stroma piramida. Najwyższy jej szczyt to Monte della Fortezza (645 m n.p.m.). Rozgłos przyniosła jej powieść francuskiego pisarza Aleksandra Dumasa (1802–1870) Hrabia Monte Christo (1844–1846). Na wyspie istnieje rezerwat biogenetyczny „Isola di Montecristo” objęty ścisłą ochroną. Z tego powodu rocznie może odwiedzać ten niewielki skrawek lądu jedynie 1000 gości, i to po otrzymaniu specjalnego pozwolenia. Czas oczekiwania na taki dokument wynosi nawet do 3 lat. Szczęśliwym turystom zejść na Montecristo wolno tylko przez kilka miesięcy w roku (od kwietnia do października). Zamieszkuje ją na stałe zaledwie kilka osób – strażników parku. Swoją siedzibę mają w Cala Maestra, dokąd prowadzi jedyna dostępna droga morska. Poza tym spotkamy tu również zagrożony wyginięciem gatunek dzikiej kozy – capra di Montecristo (Capra aegagrus hircus). Na wolności żyje tylko ok. 250 okazów tych zwierząt.  
 
W ODOSOBNIENIU
Wspomniane wysepki więzienne to Pianosa, Capraia oraz Gorgona (do dziś wykorzystywana w tym celu). Pierwsza z nich, położona zaledwie 13 km na południowy zachód od Elby, charakteryzuje się niewielkimi wzniesieniami (najwyższy szczyt ma 29 m n.p.m.). Z tego powodu zyskała właśnie przydomek Pianosa, czyli „Płaska”. W latach 1863–1998 służyła jako więzienie o zaostrzonym rygorze, dzięki czemu jej przyroda zachowała swoją dziewiczość. Od 2011 r. wolno ją odwiedzać, ale tylko z przewodnikiem i jedynie 250 osobom dziennie. Do najciekawszych tutejszych aktywności należą wycieczki piesze i rowerowe, objazd całego obszaru busem lub opłynięcie brzegów kajakiem oraz nurkowanie. Na wyspę dostaniemy się z Elby (Marina di Campo lub Rio Marina) i z San Vincenzo lub Piombino (tylko w sezonie). Do ceny biletu musimy doliczyć dodatkową opłatę za wejście na teren Parku Narodowego Wysp Toskańskich. Na Pianosie działa tylko jeden nieduży i skromny hotel (Hotel Milena).

FOT. HOTELIERS’ ASSOCIATION OF THE ISLAND OF ELBA/NENA&TOMY

Pomost do załadunku surowca z kopalni w okolicy Rio Mariny


     Capraia od 1873 do 1986 r. była kolonią karną (Colonia Penale Agricola di Capraia). Jej północna część do dziś nie jest w pełni dostępna dla przyjezdnych. Tą piękną i dziką wulkaniczną wyspą rządzi natura. Grecy mówili o niej Aigylion („Wyspa Kóz”). Genueńczycy zostawili na niej po sobie kilka budowli obronnych, np. Forte di San Giorgio z XVI w. Obecnie garstka mieszkańców (ponad 400) skupia się w jedynym porcie i miasteczku, które połączono drogą asfaltową o ok. 900 m długości. Dlatego też samochód nie będzie nam na niej potrzebny. Ta górzysta wyspa o stromych brzegach leży bliżej Korsyki niż Toskanii. Jej jedyna piaszczysta plaża to Cala della Mortola, która znika i pojawia się w zależności od prądów morskich. Najwyższy szczyt na lądzie Monte Castello osiąga wysokość 447 m n.p.m. Capraia przyciąga przede wszystkim miłośników wędrówek, jazdy na rowerze oraz nurkowania. Znajduje się na niej jedyne naturalne jezioro na archipelagu – malutkie Laghetto (inaczej Stagnone). Najpiękniejsza z miejscowych zatoczek Cala Rossa powstała w wyniku erozji. W tym uroczym zakątku widać doskonale wulkaniczny charakter wyspy. Strome czerwone skały odbijają się tutaj w błękicie wód. Najlepiej oglądać je z pokładu statku wycieczkowego. Na południu przy cyplu Zenobito wznosi się XVI-wieczna wieża genueńska – Torre dello Zenobito. Na początku listopada odbywa się tu Sagra del Totano. Podczas tego wydarzenia spróbujemy typowych dań z kalmara i weźmiemy udział w zawodach wędkarskich. Capraię pokrywa w większości zielona makia śródziemnomorska. Miejscowa baza noclegowa jest raczej skromna (hotele, kemping), a turyści przybijają do tutejszych brzegów z portu w Livorno (Toremar), a w sezonie wiosenno-letnim także z San Vincenzo oraz Portoferraio i Mariny di Campo na Elbie.
     Gorgona, najmniejsza z 7 toskańskich sióstr, stanowi ostatnią wyspę więzienie we Włoszech. Wysunięta najbardziej na północ, leży naprzeciw Livorno, 37 km od wybrzeża. Zachowały się na niej 2 fortyfikacje: pizańska Torre Vecchia z mniej więcej XIII w. i medycejska Torre Nuova z XVII stulecia. Ciekawymi atrakcjami są również Kościół św. Gorgoniusza (Chiesa di San Gorgonio) i Villa Margherita wzniesiona na ruinach etruskich i rzymskich budowli. Na wyspie znajduje się jaskinia Bove Marino, w której niegdyś żyły mniszki śródziemnomorskie (ssaki z rodziny fokowatych). Oprócz więźniów, strażników, policjantów i garstki rybaków ląd zamieszkuje wiele gatunków ptaków. Zwiedzanie odbywa się tylko pod opieką przewodnika, po uprzedniej rezerwacji w instytucji Cooperativa Parco Naturale „Isola di Gorgona”. Dostaniemy się tu z Livorno. W okresie wiosenno-letnim z miejscowości Cecina organizuje się sporadycznie jednodniowe wycieczki na Gorgonę.
     Dziewicze Wyspy Toskańskie z rozsławioną przez Napoleona Bonapartego rajską Elbą na czele stanowią bez wątpienia wielką atrakcję turystyczną Włoch. Na turystów czekają tutaj krystalicznie czyste morze, zjawiskowe plaże i zatoczki, malownicze widoki, które zapierają dech w piersiach nawet najbardziej wybrednym podróżnikom, oraz dużo interesujących zabytków. To z pewnością jeden z najpiękniejszych zakątków magicznej Toskanii. Nic więc dziwnego, że zakochało się w nim już wiele osób, które co roku odwiedzają ten niezmiernie czarujący archipelag.

Artykuły wybrane losowo

Fotografowanie przyrody

Mandryl barwnolicy (Gabon)
IMG 8889

Jenot azjatycki (Polska, Warmia)

Jenot

ROBERT GONDEK

www.szczytyafryki.pl

Podróżuję po różnych zakątkach naszego globu od ponad dwudziestu lat. Najchętniej wyjeżdżam do Afryki, ale nie tylko tam. Odwiedziłem już ponad pięćdziesiąt państw na całym świecie, w tym siedemnaście właśnie na tym kontynencie. Lubię chodzić po górach. W trakcie swoich wyjazdów skupiam się na przyrodzie. Fotografuję ptaki, zwierzęta i krajobrazy. To moja wielka pasja.

Więcej…

Budapeszteńskie niespodzianki

ALEKSANDRA PAKIEŁA

 

Budapeszt jest miastem tętniącym życiem, pełnym ciekawych miejsc, przepięknych pomników, mostów i zabytków, łączącym w sobie bogatą przeszłość i dynamiczną teraźniejszość. Stolica Węgier kojarzy się przede wszystkim z monumentalnym gmachem Parlamentu (Országház), ruinami rzymskimi – Aquincum, neogotyckim Kościołem Macieja (Mátyás templom), Zamkiem Królewskim (Budavári Palota) czy chętnie odwiedzanym przez turystów Węgierskim Muzeum Narodowym (Magyar Nemzeti Múzeum). Ta urocza metropolia oferuje jednak zdecydowanie więcej atrakcji. Warto je odkryć choćby teraz, podczas ciepłej i słonecznej węgierskiej jesieni…

Więcej…

Indie, jakich jeszcze nie znacie

Hampi Karnataka 1

Ruiny stolicy Imperium Widźajanagaru w wiosce Hampi w Karnatace

© MINISTRY OF TOURISM, GOVERNMENT OF INDIA/INDIA TOURISM FRANKFURT

 

ANNA MOLĘDA-KOMPOLT

 

Indii nie sposób ogarnąć umysłem, nie da się ich opisać tak po prostu i nie łatwo też je zrozumieć. Niezwykłe bogactwo sąsiaduje tu ze skrajną biedą, kilkunastomilionowe miasta stanowią jaskrawy kontrast dla nieskończonych przestrzeni wokół uśpionych wiosek, a zestawienie zapierających dech w piersiach szczytów Himalajów położonych na północy ze słonecznymi i piaszczystymi tropikalnymi plażami południa wydaje się abstrakcją. W powszechnej świadomości ten kraj kojarzy się na ogół z ubóstwem, Mahatmą Gandhim, świętymi krowami, zaklinaczami węży i dziwnie wyglądającymi joginami, ale to tylko część prawdy o nim. W rzeczywistości każdy znajdzie tutaj coś dla ciała i dla ducha.

 

Indie często budzą skrajne emocje i nigdy nie pozostawiają obojętnym. To kraj pełen tajemnic, kontrastów i zagadek. Rozwinęła się tu jedna z najstarszych kultur na świecie. Dzisiejsze Indie są prawdziwą mozaiką kulturową, o czym świadczą zabytki różnych epok, rozmaite rodzaje tańców i muzyki oraz charakterystyczne dla regionów zwyczaje. Jednak żeby się o tym przekonać, trzeba odwiedzić ten olbrzymi kraj i poznać go samemu. Niektórzy mówią, że można go albo pokochać, albo znienawidzić. Polecam otworzyć się na nowe doznania i dać się oszołomić feerią barw, dźwięków, zapachów i różnorodnością tej wyjątkowej krainy.

 

Republika Indii leży w Azji Południowej i zajmuje większość subkontynentu indyjskiego (niemal 3,3 mln km²). Jej północną granicę wyznaczają łańcuchy górskie – Karakorum i Himalaje. Najwyższym szczytem jest Kanczendzonga (8586 m n.p.m.), czyli trzeci najwyższy ośmiotysięcznik na świecie. Dalej na południe rozciąga się Nizina Hindustańska, na którą składa się pustynia Thar oraz niziny: Indusu, Gangesu i Brahmaputry wraz z deltą Gangesu i Brahmaputry. Niemal cały Półwysep Indyjski zajmuje wyżyna Dekan. Większość terytorium Indii leży w strefie klimatu zwrotnikowego monsunowego. W zachodnim rejonie Niziny Hindustańskiej występuje klimat zwrotnikowy suchy, a w Himalajach i Karakorum – podzwrotnikowy górski, chłodny. Zimy w kraju są łagodne, zwłaszcza w regionach południowych. W marcu, kwietniu i maju panują największe upały. Przed wyjazdem warto sprawdzić, czy nie zaskoczy nas pora deszczowa (od czerwca do września). Mnie za pierwszym razem spotkała właśnie taka niespodzianka.

 

KULTUROWA MIESZANKA

 

Indie to drugi pod względem liczby ludności kraj świata. Dziś mają ponad 1,3 mld mieszkańców. Każdego roku rodzi się tu niemal 26 mln dzieci. Większość ludzi zamieszkuje dolinę Gangesu i Nizinę Hindustańską. Indie są bardzo zróżnicowane etnicznie – o podziale na poszczególne grupy decyduje zwykle język. Ok. 54 proc. ludności kraju posługuje się hindi. Poza tym żyją tutaj jeszcze m.in. Bengalczycy, Telugowie, Marathowie, Tamilowie, Kannadowie, Gudźaratowie czy Keralczycy. Obowiązującym w państwie ustrojem jest republika związkowa. Kraj dzieli się na 29 stanów i 7 terytoriów (w tym jedno stołeczne). Panuje w nim system kastowy, który z góry określa przynależność osób do konkretnej grupy.

 

Większość mieszkańców Indii wyznaje hinduizm (ok. 80 proc.). Stanowi on właściwie zbiór różnych wierzeń. Niektórzy twierdzą, że istnieje aż 330 mln hinduistycznych bogów i bóstw. Korzenie hinduizmu sięgają rozwoju kultury Ariów, którzy z Azji Środkowej zawędrowali na terytorium dzisiejszego kraju. Tekstami sakralnymi hinduistów są Wedy (z sanskrytu „wiedza”). Jedną z nich jest Rygweda – sanhita (czyli zbiór) składająca się z 1028 hymnów zgromadzonych w 10 kręgach (mandala). Uchodzi ona za najstarszy zabytek literatury indoaryjskiej.

 

W Indiach funkcjonuje ponad 1700 języków i dialektów. Status oficjalnych dla całego kraju mają hindi i angielski. Poza tym uznaje się jeszcze 21 języków regionalnych, które pełnią funkcję urzędowych w poszczególnych stanach. Co ciekawe, konstytucja z 1950 r. zakładała wycofanie angielskiego z użytku i zastąpienie go hindi, tak się jednak nie stało. Obecnie większość mieszkańców północnych regionów jest dwu-, trzy-, a nawet czterojęzyczna.

 

Najpopularniejszy wśród turystów rejon Indii stanowi tzw. Złoty Trójkąt. Jego wierzchołki wyznacza Delhi oraz miasta: Agra z mauzoleum Tadź Mahal (jeden z 7 Nowych Cudów Świata) i Dźajpur (stolica Radżastanu, zwana też Różowym Miastem). Oprócz tego z pewnością warto zobaczyć m.in. ruiny w Hampi w stanie Karnataka, tamilskie świątynie Ćennaju (Madrasu) i Maduraju w Tamilnadu, zabytkowy zespół sakralny w Kadźuraho oraz Waranasi – miasto położone nad świętym Gangesem, do którego pielgrzymują miliony Hindusów. Ja jednak chciałabym polecić wycieczkę na ciekawe i barwne południe kraju.

 

MAGICZNE POŁUDNIE

 

Wszystkie stany Indii Południowych, tj. Karnataka, Tamilnadu, Kerala, Telangana i Andhra Pradeś, oraz terytoria Puduććeri, Lakszadiwy i Andamany i Nikobary rozciągają się wzdłuż tropikalnej strefy zwrotnika Raka. Takimi warunkami klimatycznymi można z pewnością wytłumaczyć niespieszne tempo życia w regionie, którego znakiem rozpoznawczym są strzeliste budowle sakralne, barwne przedstawienia taneczne, smukłe palmy i osiodłane słonie. W tutejszym krajobrazie dominują przede wszystkim rozległe równiny Dekanu, bujne lasy deszczowe Ghatów i długie wybrzeże. Lokalne świątynie atakują zmysły rozmaitością kształtów i kolorów. Każde przedstawienie bóstwa jest jaskrawo pomalowane, a strome dachy budowli zadziwiają ilością zdobień. Co ciekawe, na południu Indii dzięki jezuickiemu misjonarzowi św. Franciszkowi Ksaweremu (1506–1552), który w XVI w. opiekował się tu sporą społecznością chrześcijańską (m.in. kolonistami z Portugalii czy ludem Parava z terenu obecnego stanu Tamilnadu), przetrwało wiele kościołów.

 

W tym regionie kraju uprawia się głównie ryż. Podaje się go często na liściach bananowca – w tej wersji smakuje wykwintnie i jest specjalnością lokalnej kuchni. Zamiast typowego w Indiach napoju na bazie herbaty zwanego masala ćaj serwuje się tutaj zwykle wyśmienitą słodką kawę z delikatną pianką.

 

Większość języków używanych na południu wywodzi się z rodziny drawidyjskiej (np. telugu, kannada, tamilski i malajalam). Na szczęście niemal wszędzie można się porozumieć po angielsku.

 

Ten region Indii zachował nadal swój dawny urok, chociaż coraz śmielej wkraczają do niego nowoczesne technologie i przemysł komputerowy. Bengaluru, stolica stanu Karnataka, trzecie co do liczby ludności miasto w kraju (ponad 8,5-milionowe), nazywane bywa indyjską Doliną Krzemową. Tu powstał np. serwis Google Finance. Jednocześnie Ćennaj (stolica Tamilnadu) wciąż kultywuje swoje najlepsze tradycje muzyczne i taneczne. Kerala słynie ze słoni, ajurwedy i specyficznego rodzaju sztuk walki (kalarippayattu). Uchodzący za bramę południowych Indii Hajdarabad (stolica stanu Telangana) ze względu na kunszt miejscowych rzemieślników i zachwycający fort Golkonda zyskał sławę już za czasów Marca Pola (1254–1324). Opuszczone kamienne miasto w Hampi w Karnatace zachwyca ogromną, 49-metrową świątynią Wirupakszy poświęconą bogu Śiwie.

 

BAŚNIOWA KARNATAKA

 

Jog Falls

Wodospad Dźog stanowi jedną z naturalnych atrakcji stanu Karnataka

© MINISTRY OF TOURISM, GOVERNMENT OF INDIA/KARNATAKA TOURISM

 

Ten stan cieszy się dużym zainteresowaniem wśród turystów dzięki długiej i bogatej historii oraz zróżnicowanym krajobrazom. Karnataka zajmuje trzecie miejsce wśród najbardziej popularnych celów podróży w Indiach i drugie pod względem liczby zabytków (ponad 500!), które znajdują się pod ochroną władz centralnych (zaraz po stanie Uttar Pradeś). W jej granicach leżą obszary o różnym charakterze. Nadbrzeżny rejon zwany Kanara lub Karawali, sąsiadujący na zachodzie z Morzem Arabskim, a na wschodzie z wilgotnymi zboczami Ghatów Zachodnich, porasta tropikalny las złożony m.in. z wysmukłych palm, teków, bambusów i palisandrów indyjskich (drzew różanych). Góry chronią przed chmurami monsunowymi wyżynę Dekan położoną na średniej wysokości od 600 do 900 m n.p.m., która na wschodzie pokryta jest ciemnymi i jałowymi glebami wulkanicznymi. Jej granice wyznaczają Ghaty Zachodnie i Wschodnie (najwyższe ich szczyty to odpowiednio Anaj Mudi lub Anamudi w Kerali, 2695 m n.p.m., i Arma Konda lub Sitamma Konda w Andhra Pradeś, 1680 m n.p.m.). To drugie pasmo biegnie wzdłuż wybrzeża, w większości już poza granicami Karnataki. Na południowym zachodzie rozciągają się wzgórza i doliny dystryktu Kodagu, a wśród bujnej roślinności na południu można spotkać słonie indyjskie, tygrysy bengalskie, lamparty, gaury i sambary jednobarwne. Często odwiedzanym miejscem jest 253-metrowy wodospad Dźog na rzece Śarawati (dystrykt Śiwamogga). Ten stan Indii najlepiej odwiedzić w okresie od października do marca.

 

W Karnatace żyje blisko 65 mln ludzi. Jej mieszkańcy tworzą ciekawą mozaikę kulturową. Na północy osiedlili się przede wszystkim lingajaci – przedstawiciele ruchu religijnego założonego przez hinduskiego filozofa i poetę Basawannę (Basawę) w XII w. W południowym rejonie, należącym kiedyś do Królestwa Majsuru (Mysuru), przeważa bogata społeczność rolnicza Wokkaligów. Wybrzeże zamieszkują rybacy – potomkowie kupców, którzy prowadzili handel z Mezopotamią, Persją i Grecją. W portowym mieście Mangaluru widać też wpływy portugalskie. Adiwasi żyją przede wszystkim na północy i zachodzie, a grupy etniczne Kodawa i Kodagu Gowda – w dystrykcie Kodagu. W Karnatace używa się języka kannada, w którym powstały klasyczne utwory poetyckie i prozatorskie. O jego korzeniach świadczą chociażby inskrypcje z V w. i poradnik dla piszących Kawiradżamarga z IX w.

 

Istnieje prawdziwa przepaść między światem kosmopolitycznej i nowoczesnej stolicy stanu, Bengaluru, i stylem życia jej mieszkańców a codzienną rzeczywistością obszarów rolnych, wiosek i małych miasteczek. Główna metropolia Karnataki została założona w 1537 r. przez wodza Kempe Gowdę I (1510–1569). To piąta pod względem liczby ludności największa indyjska aglomeracja, w której mieszka ok. 9 mln ludzi. Dzięki położeniu na płaskowyżu Majsuru panuje tu bardziej umiarkowany klimat w porównaniu z innymi miastami południa kraju. Stolica Karnataki słynie ze swoich pięknych ogrodów botanicznych Lalbagh, które zajmują niemal 100 ha. Można w nich podziwiać prawie 1900 gatunków roślin tropikalnych i subtropikalnych, także rzadkie okazy pochodzące z Iranu, Afganistanu i Europy. Warto pamiętać, że w styczniu i sierpniu organizowane są tu bardzo efektowne wystawy kwiatów. Poza tym polecam zwiedzić drewniany pałac letni sułtana Tipu (znanego jako Tygrys Majsuru), pięknie ozdobiony rzeźbionymi łukami i balkonami. W jego pobliżu znajduje się twierdza wzniesiona w 1761 r. na miejscu starego fortu Kempe Gowdy I. Po drodze warto również zatrzymać się przy Pałacu Bengaluru i hinduistycznej świątyni, w której czci się Krysznę. Od kilkunastu lat stolica Karnataki, jak już wspomniałam, uchodzi za międzynarodowe centrum sektora informatycznego. To równocześnie najbardziej nowoczesne miasto indyjskie, co przekłada się na wysokie zarobki i zarazem wysoki koszt życia.

 

Na południowy zachód od Bengaluru leży bajkowe miasto Majsuru.Byłoononiegdyśstolicą królestwa o tej samej nazwie (od 1399 do 1950 r.), a dzisiajstanowi kulturalny ośrodek Karnataki. Słynie przede wszystkim z pięknego Lalitha Mahal, jedwabnych turbanów, wyrobów z drzewa sandałowego i sari. W 2010 r. Majsuru zostało wybrane drugim najczystszym miastem w Indiach (po Czandigarh). Wspomniany pałac maharadży (Lalitha Mahal), władcy z dynastii Wadijar, wzniesiono za ogromne pieniądze w 1921 r. według projektu brytyjskiego. Najlepszy moment na zwiedzanie okolicy stanowi zazwyczaj październik, kiedy odbywa się 10-dniowy festiwal Dasara (nazywany także Nawaratri), albo przełom października i listopada, gdy obchodzi się święto światła Diwali (Dipawali). W czasie tego ostatniego w uroczystej procesji, której przewodzi maharadża, oprócz ludzi uczestniczą słonie i konie. Wszędzie jest pełno kwiatów, wokół unosi się zapach kadzideł. Warto wziąć udział w tym niesamowitym wydarzeniu.

 

Koniecznie trzeba też odwiedzić małą magiczną wioskę Hampipołożonąna głębokiej prowincji. Kilkaset lat temu w tym miejscu biło serce Imperium Widźajanagaru (istniejącego w latach 1336–1646), jednego z najpotężniejszych w tej części świata. Tutejsi władcy uchodzili za wyjątkowo oświeconych. Wspierali rozwój sztuki, nauki, literatury, religii hinduistycznej i architektury. Pomiędzy zachowanymi zabytkami dawnej stolicy państwa – Widźajanagaru (w tłumaczeniu Miasta Zwycięstwa) – najlepiej przemieszczać się na rowerze, ponieważ odległości są spore, a droga nie zawsze bywa idealna. Trasa prowadzi przez plantacje bananowców, w pobliżu zielonej dżungli. Miasto otoczone było murem. Historycy podzielili umownie ten obszar na centrum święte i królewskie. O czasach swojej świetności wciąż przypomina Świątynia Kryszny, ogromna Świątynia Wirupakszy (w centrum ośrodka) poświęcona bogu Śiwie, Lotus Mahal, stajnie dla słoni i Świątynia Witthali (Withoby). Można tu spędzić kilka tygodni i wciąż nie zobaczyć wszystkiego. Imponujące ruiny w Hampi znajdują się od 1986 r. na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Mieszkańcy wioski każdego ranka zbierają się na ghatach (kamiennych schodach) przy rzece Tungabhadra, aby się wykąpać, zrobić pranie, porozmawiać z sąsiadami czy umyć słonia bogini Lakszmi, który trzymany jest w świątyni. Wieczorem odprawiają rytuały i składają ofiary bogom. Tutaj wciąż można poczuć atmosferę dawnego Imperium Widźajanagaru.

 

Wartą odwiedzenia kolebkę hinduskiej architektury sakralnej stanowi miejscowość Ajhole, która leży ponad 130 km na północny zachód od Hampi. W V–VIII w. była to siedziba dynastii Ćalukjów. Znajduje się tu zespół świątyń hinduistycznych. Najstarsza jest Lad Khan z V stulecia wzniesiona na planie kwadratu. Poza tym na uwagę zasługuje świątynia bogini Durgi, powstała prawdopodobnie pod koniec VII w., wzorowana na buddyjskiej ćajtji, czy VII-wieczny kompleks Huczimalli. Kolejne miejsce wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO stanowi Pattadakal(położony ok. 10 km na południowy zachód od Ajhole) z wielkimi budowlami sakralnymi (9 świątyniami hinduistycznymi i 1 dźinijską). Ponad 20 km stąd znajduje się Badami z grotami świątynnymi i dawnym fortem.

 

WZGÓRZA KERALI

 

Już w czasach starożytnych Kerala słynęła z urodzajnej ziemi, bogatej kultury i barwnych tradycji. Jedna z legend mówi, że region ten powstał, kiedy Paraśurama, wcielenie Wisznu, wrzucił swój topór wojenny do Morza Arabskiego. Stan leży na południowym zachodzie Indii. Od zachodu oblewa go Morze Arabskie i Lakkadiwskie. Od wschodu i południa Kerala graniczy z rozległym terytorium Tamilnadu, które rozciąga się po Zatokę Bengalską. Regionalnym językiem urzędowym Keralczyków jest malajalam, mający własne pismo.

 

To jeden z najbardziej atrakcyjnych regionów Indii. Najciekawsze miejsca leżą wśród zboczy Wzgórz Kardamonowych, na Wybrzeżu Malabarskim czy w okolicy licznych rzek. Plantacje teków, pieprzu i kauczukowców są zawsze zielone dzięki monsunom wiejącym dwa razy w roku. W krajobrazie dominują palmy kokosowe, a wzniesienia Ghatów Zachodnich pokrywają uprawy kawy. Herbata rośnie w nieco wyższych partiach, a drzewa kauczukowe – na południowych obszarach. Żyzna gleba tego regionu pozwala również na zbiory ryżu dwa, a nawet trzy razy w roku oraz uprawianie nerkowców i kardamonu.

 

O Kerali mówi się, że przy tworzeniu świata Bóg zachował ten cudowny zakątek dla siebie. Nic więc dziwnego, że stała się ona kolebką starożytnej indyjskiej medycyny – ajurwedy, czyli w tłumaczeniu „wiedzy o życiu”. Naturalne bogactwo ziół i roślin leczniczych oraz umiarkowany i wilgotny klimat sprawiają, że jest to najlepsze miejsce do przeprowadzania zabiegów i masaży oraz zgłębiania tajników tego rodzaju leczenia. Z pewnością warto poddać się takiej odnowie w jednym z wielu tutejszych ośrodków.

 

Do dziś mieszkańcy Kerali stosują zasady ajurwedy, ponieważ przekazuje się je z pokolenia na pokolenie. Ta staroindyjska medycyna zachowała tu swoją najczystszą postać, najbliższą tej sprzed tysięcy lat. Warto podkreślić, że w porównaniu z Hindusami z innych regionów Keralczycy cieszą się najdłuższym i najzdrowszym życiem, a umieralność niemowląt i dzieci jest wśród nich najniższa w kraju. Ten stan stanowi idealne miejsce na błogi wypoczynek urozmaicony dobroczynną kuracją ajurwedyjską.

 

Turystów do Kerali przyciągają przepiękne krajobrazy, laguny, jeziora, plaże, a przede wszystkim słynne rozlewiska położone wzdłuż Wybrzeża Malabarskiego (backwaters). Przyjezdni przeprawiają się tu wąskimi kanałami i szerokimi jeziorami, które miejscowi pokonują codziennie w drodze do pracy. Okolica jest spokojna i malownicza. Polecam wybrać się w rejs tradycyjną łodzią kettuvallam po zielonych wodach między miastami Kollam a Alappuzha. Taka wycieczka może trwać nawet do 8 godz.

 

W głębi lądu, za gwarnym miasteczkiem Kottajamdrogi zaczynająsię wznosić w kierunku Ghatów Zachodnich, skąd pod koniec grudnia i na początku stycznia ogromne grupy wyznawców Ajjappana wyruszają na pieszą pielgrzymkę do świątyni w hinduistycznym kompleksie Sabarimala. Bóstwo to jest bardzo popularne na terenie Indii Południowych. Wyznające je osoby noszą czarne lub niebieskie ubrania i koraliki tulasi wokół szyi.

 

W Kerali koniecznie trzeba zatrzymać się w mieście Koczin, leżącym w środkowej części stanu i nazywanym Królową Morza Arabskiego. Już ok. 2 tys. lat temu kupcy greccy, rzymscy, żydowscy, arabscy i chińscy przybywali tutaj po przyprawy, takie jak kardamon, cynamon czy pieprz, oraz drzewo sandałowe. Koczin nadal pełni funkcję ważnego portu dla handlujących przyprawami, a lokalne magazyny są zawsze pełne życia. W wolnym czasie warto wybrać się na spacer po portowym nabrzeżu. Choć w jego okolicy nie przetrwało zbyt wiele śladów po kupcach arabskich lub chińskich, to o Portugalczykach, Holendrach i Brytyjczykach przypominają stare kościoły i inne budowle. Ciekawym obiektem w tym klimatycznym mieście jest Pałac Mattancherry, który został wzniesiony przez Portugalczyków ok. 1555 r. dla władcy Królestwa Koczinu, a odnowiony i rozbudowany przez Holendrów w 1663 r., przez co nazywa się go też Pałacem Holenderskim. Warto także zwiedzić rejon zwany Fortem Koczin z Kościołem św. Franciszka, najstarszą chrześcijańską świątynią zbudowaną w Indiach przez Europejczyków. Pierwotną drewnianą budowlę przekształcono w 1503 r. w murowaną. W tym miejscu w 1524 r. pochowany został słynny portugalski odkrywca Vasco da Gama, a jego grób zachował się do dziś. Jednak w 1539 r. szczątki żeglarza przewieziono do Portugalii.W granicach Fortu Koczin znajduje się również XVI-wieczna katolicka Bazylika św. Krzyża (Santa Cruz Cathedral Basilica). Stąd niedaleko już do dzielnicy żydowskiej z Synagogą Paradesi z 1568 r.

 

Środkowa i północna część Kerali zachwycają malowniczymi budowlami. W mieście Triśur można zwiedzić świątynię Wadakkunnathan, która według legendy została założona przez Paraśuramę i jest jedną z najważniejszych w tym stanie. Na uwagę zasługuje działające w niej niewielkie muzeum archeologiczne z ciekawymi zbiorami sztuki sakralnej. Za najświętsze miejsce w Kerali uchodzi Świątynia Kryszny w mieście Guruwajur (ok. 30 km od Triśuru). Warto pamiętać, że wstęp do większości keralskich kompleksów sakralnych mają tylko wyznawcy hinduizmu.

 

Na wypoczynek nad brzegiem Morza Arabskiego najlepiej udać się do stolicy stanu – Tiruwanantapuram (Triwandrum). Złote plaże tego miasta, z najsłynniejszą Kowalam, są oblegane przez zagranicznych turystów. Mahatma Gandhi (1869–1948) nazwał Tiruwanantapuram Wiecznie Zielonym Miastem Indii. Tutaj też uroczyście obchodzi się najważniejsze święta narodowe. Kerala szczyci się także niezmiernie bogatymi tradycjami teatralnymi i tanecznymi, które mają swoje korzenie w obrzędach i ceremoniach religijnych. Na przedstawienie dramatyczne katakali warto przybyć nieco wcześniej, żeby zobaczyć, jak artyści przygotowują się do roli. Jaskrawy makijaż, maski i zdobione kostiumy ważące nawet kilkadziesiąt kilogramów robią niezwykłe wrażenie.

 

Kerala to magiczny region, pachnący przyprawami, szczególnie kardamonem, wanilią i cynamonem. Oszałamiającą przyrodę tego stanu można podziwiać w Parku Narodowym Perijar, który przez wiele osób uważany jest za najpiękniejszy w całych Indiach. Jego główną atrakcję stanowią dość duże populacje słoni indyjskich i tygrysów bengalskich. Poza tym występuje tu mnóstwo innych zwierząt żyjących w tej części kraju, choćby białe tygrysy, gaury czy lutungi nilgiryjskie z rodziny koczkodanowatych.

 

SACRUM TAMILNADU

 

house boat 416

Malowniczy rejs tradycyjną łodzią kettuvallam po keralskich rozlewiskach

© DEPARTMENT OF TOURISM, GOVERNMENT OF KERALA

 

Wspaniała architektura sakralna to tylko jeden ze skarbów Tamilnadu rozciągającego się od piaszczystych wydm na wschodnim wybrzeżu po chłodne pasmo górskie Nilgiri na zachodzie. Typowymi elementami współczesnej kultury tamilskiej są przede wszystkim wyrazista kuchnia, upodobanie do kolorów, charakterystyczna muzyka i wyborna kawa. Na każdym kroku spotyka się tu jaskrawe plakaty z roztańczonymi aktorami i aktorkami, a w powietrzu czuć aromat palonych ziaren. Tamilowie uważają się za potomków Drawidów, którzy zamieszkiwali Półwysep Indyjski przed przybyciem Ariów i stworzyli własną cywilizację. Literatura tamilska (jedna z literatur narodowych Indii) zaczęła się rozwijać już w I w. p.n.e.

 

Najlepszą bazą wypadową do zwiedzania regionu jest stolica stanu – Ćennaj (do 1996 r. pod nazwą Madras). Miasto powstało w 1639 r. jako brytyjskie centrum handlu. Dziś pełni funkcję ważnego ośrodka przemysłowego, handlowego, kulturalnego i naukowego. Warto zobaczyć tu świątynię Kapaliśwarar wzniesioną ok. VII w., katolicką Bazylikę św. Tomasza, Fort św. Jerzego z 1644 r. i Górę św. Tomasza z Kościołem Matki Boskiej Oczekującej z 1523 r., z której roztacza się malowniczy widok na okolicę. W Ćennaju polecam też obejrzeć pokaz współczesnej wersji jednego z najstarszych tańców Azji Południowej bharatanatjam. W pobliżu miasta uprawia się już od ok. 380 lat odmianę herbaty indyjskiej o dosyć ostrym i wyrazistym smaku (Madras).

 

Jak już wspomniałam, wśród największych atrakcji Tamilnadu znajdują się świątynie. Ich zwiedzanie najlepiej rozpocząć w miejscowości Mahabalipuram (Mamallapuram, ponad 50 km na południe od Ćennaju), niegdyś głównym porcie Pallawów (dynastii drawidyjskiej). Zachowały się tutaj jedne ze starszych wykutych w skale zabytków Indii Południowych (pochodzące z VII i VIII w.). Na uwagę zasługują groty świątynne, rathy (konstrukcje w formie wieży bądź wozu) i sanktuaria, a także mnóstwo pięknych rzeźbień. Poza tym w Mahabalipuramie znajduje się złocista piaszczysta plaża. Oprócz tego w grudniu i styczniu odbywa się tu widowiskowy festiwal tańca (Mamallapuram Dance Festival). To niezmiernie urokliwe miejsce, umieszczone w 1984 r. na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO, z pewnością warto odwiedzić.

 

Z cennych zabytków architektury sakralnej słyną również Kańćipuram, Tiruwannamalaj, Ćidambaram, Tańdźawur, Tiruwarur, Śrirangam i Maduraj. Choć każde z tych miast ma własny charakter, to pod pewnymi względami są do siebie podobne. Procesje ku czci bogów i bogiń odbywają się tu przy akompaniamencie głośnych orkiestr, a zniewalające aromaty kadzideł i jaśminu oraz ozdabiające niemal wszystko kwiatowe girlandy tworzą atmosferę świętości. W Maduraju znajduje się słynna Świątynia Minakszi – kompleks poświęcony bogini Parwati i jej małżonkowi Śiwie. Miasto to było stolicą drawidyjskiej dynastii Pandjów w VI–IX w. oraz w XIII i XIV stuleciu. Niezwykłe wrażenie wywołują gopury (bramy w kształcie wysokiej wieży) z jaskrawymi rzeźbami, a także przepięknie zdobiona Mandapa Tysiąca Kolumn. Świątynia Minakszi należy do najważniejszych ośrodków kultu w całym Tamilnadu. Według tradycji śaktyzmu uważana jest za jedno z tzw. miejsc mocy. Podczas pobytu na terenie świątynnym rzeczywiście można poczuć niesamowitą energię.

 

Jeden z najświętszych obiektów w Indiach stanowi świątynia Ramanathaswamy położona na wyspie Pamban, nazywanej też Rameśwaram (ok. 150 km na południowy wschód od Maduraju). Zgodnie z legendą założył ją Rama (wcielenie boga Wisznu) po powrocie ze Sri Lanki. Niestety, w grudniu 1964 r. cyklon zniszczył w dużym stopniu zarówno budowlę, jak i pobliskie miasto Rameśwaram. Na najdalej wysuniętym na południe krańcu Indii leży z kolei Kanjakumari (dawniej Przylądek Komoryn) przyciągające pielgrzymów czczących boginię Kumari. Warto pamiętać, że w dniu pełni księżyca w miesiącu ćajtra według kalendarza indyjskiego (co wypada w marcu lub kwietniu) można w nim obserwować wschodzący księżyc i zachodzące słońce w tym samym czasie. Miejscowość znajduje się na przylądku Komoryn, w okolicy którego, jak się przyjmuje, Morze Arabskie spotyka się z Lakkadiwskim i Zatoką Bengalską, co może być dodatkową atrakcją dla osób zwiedzających zabytki sakralne Tamilnadu.

 

Warto jeszcze wspomnieć o mieście Tiruwannamalaj (ok. 185 km na południowy zachód od Ćennaju). Tutejszy ogromny zespół świątynny zajmuje powierzchnię 10 ha i zachwyca czterema gopurami wzniesionymi w okresie potęgi Imperium Widźajanagaru (XIV–XVII w.).

 

Świątynie w Tamilnadu są imponujące i zadziwiają swoją wielkością i architekturą. Warto zatrzymać się w tym stanie na dłużej, aby spróbować wczuć się w panującą wokół nich atmosferę. Podczas takiej wyprawy zawsze można na chwilę zboczyć z drogi i zajrzeć do nadmorskich enklaw, górskich kurortów czy rezerwatów przyrody.

 

IMG 8160

Zabytkowy zespół świątyń w Mahabalipuramie nad brzegiem Zatoki Bengalskiej

© MINISTRY OF TOURISM, GOVERNMENT OF INDIA/TAMIL NADU TOURISM