MATEUSZ BAJEK

 

U zarania dziejów Bóg zebrał wszystkie narody, aby podzielić między nie ziemię. Ustawiła się długa kolejka, a każdy chciał być pierwszy. Tylko Gruzini uznali, że zamiast czekać godzinami na słońcu, lepiej usiąść w cieniu, wznosić winem toasty, radośnie śpiewać, tańczyć i oddać się ucztowaniu. Kiedy już ostatnie narody otrzymały w posiadanie swój kawałek ziemi, Bóg usłyszał odgłosy wesołych pieśni i słowa kwiecistych przemów dobiegające spod drzewa. Stwórcy zrobiło się żal pogodnych i uśmiechniętych Gruzinów. Przywołał ich do siebie i powiedział: Wprawdzie, podzieliłem już całą planetę między inne narody, ale pozostał mi jeszcze najpiękniejszy zakątek – kipiący zielenią, pełen żyznych pól i malowniczych gór. To istny raj na ziemi, dlatego chciałem zatrzymać go dla siebie, abym miał gdzie odpoczywać. Jednak gdy was zobaczyłem, uznałem, że ta rajska kraina stanie się waszym domem.

Legenda o powstaniu Gruzji, położonej na dzielącym Europę i Azję Kaukazie, w pełni oddaje piękno tego miejsca i charakter jego mieszkańców. Choć przez długie lata ten targany konfliktami kraj wydawał się zapomniany przez Boga, dziś odradza się w zawrotnym tempie, zyskując miano Perły Kaukazu.

Różnorodność krajobrazów jest tu ogromna. Wiecznie zielone lasy Adżarii, herbaciane pola Gurii, cytrusowe gaje Niziny Kolchidzkiej, półpustynne równiny Dżawachetii, winnice Kachetii, a także wiecznie białe szczyty Kaukazu tworzą niezwykłą mozaikę na terytorium odpowiadającym ok. 22 proc. powierzchni Polski. Jednak to zaledwie ułamek tego, co może zaoferować nam Gruzja.

 

W tym mieście śpią nocą gwiazdy

Tbilisi, stolica kraju, to miasto pełne niespodzianek. Po wylądowaniu na miejscowym lotnisku wjeżdżamy do niego ogromną arterią nazwaną na cześć byłego prezydenta USA aleją George’a W. Busha, której koniec przecina się z ulicą... polskiego prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Jadąc dalej w stronę centrum, odkrywamy prawdziwą magię gruzińskiej metropolii. Mijamy najwyższą na Kaukazie Katedrę Świętej Trójcy, XIII-wieczną Cerkiew Matki Boskiej Metechskiej, zwaną Metechi, i nagle przed naszymi oczami pojawia się rzeka Kura, przepiękne stare miasto w Dzweli Tbilisi (Starym Tbilisi) z wybijającymi się ponad zabudowania dachami świątyń i królującą nad wszystkim twierdzą Narikała z IV w. Po przebyciu mostu natrafiamy na Abanotubani – dzielnicę łaźni, których budynki wieńczą oryginalne kopuły. Szczególnie pięknie prezentuje się kompleks Orbeliani, pokryty niebieską mozaiką. Grzechem byłoby nie skorzystać z dobrodziejstw wypływającej tu gorącej wody siarkowej i nie poddać się zabiegom u miejscowych masażystów.

Wspinając się na szczyt twierdzy, mijamy meczet i uroczy, znajdujący się w głębokiej kotlinie, Ogród Botaniczny z wodospadem. Ze wzgórza rozciąga się niezapomniany widok na Tbilisi – setki zabytkowych domów, dziesiątki kościołów, nowoczesny Pałac Prezydencki, wijącą się malowniczo w dole rzekę Kurę. Po zapadnięciu zmroku panorama ta wydaje się jeszcze piękniejsza. Trudno nie zgodzić się z gruzińskimi poetami, którzy twierdzą, że to tu gwiazdy chodzą nocą spać.

 

Spacerując po Starym Tbilisi, na każdym kroku natykamy się na świątynie. Najważniejszą tbiliską cerkwią jest Katedra Sioni zbudowana w VI i VII w., w której przechowuje się krzyż św. Nino, patronki Gruzji. Poza tym miejscowa architektura stanowi wielokulturową mieszankę. Znajdziemy tutaj secesyjne kamienice z podwieszanymi drewnianymi balkonami, kościoły ormiańskie, synagogę, a nawet świątynię hinduskich czcicieli ognia (zaratusztrian) – Ateszga. Podczas zwiedzania historycznego centrum obowiązkowo należy wstąpić do jednej z wielu restauracji oferujących gruzińską kuchnię, gdzie możemy spróbować pieczonych bakłażanów nadziewanych orzechami, sycącego placka chaczapuri, a także wyśmienitego miejscowego wina.

Musimy również przejść się najsłynniejszą w Tbilisi aleją Szoty Rustawelego, zaczynając od placu Wolności ze wspaniałym Ratuszem. Dalej znajduje się socrealistyczny budynek Parlamentu Gruzji. To właśnie plac przed nim był głównym teatrem wydarzeń słynnej Rewolucji Róż, która w listopadzie 2003 r. wyniosła do władzy obecnego prezydenta-reformatora Michaiła Saakaszwilego. Przy alei Rustawelego mieszczą się także Pałac Młodzieży oraz tbiliskie teatry: Opery i Baletu, Pantomimy, Szoty Rustawelego, Aleksandra Gribojedowa. W Tbilisi trudno się nie zakochać. Piękno tego miasta, naturalność i gościnność jego mieszkańców urzekną każdego!

Kraina wina

Z Tbilisi warto udać się do położonej na wschód Kachetii. Kraina ta jest prawdziwym rajem dla miłośników sztuki sakralnej, średniowiecznych klasztorów, książęcych pałaców i kamiennych twierdz. To również królestwo wina i najlepsze miejsce, żeby spróbować trunku, który narodził się właśnie tutaj siedem tysięcy lat temu!

Zwiedzanie najlepiej rozpocząć od okolic Telawi. Położony niedaleko miasta kompleks klasztorny Ikalto z VI w., mimo zniszczeń podczas najazdu perskiego w XVII w., zachował w dużej części swój mistyczny charakter. Oddalając się nieco na północny zachód, napotkamy 900-letnią Katedrę Alawerdi, położoną malowniczo wśród pól. Trochę dalej, bo w miejscowości Gremi, drogi strzegą wieża zamkowa i Cerkiew Świętych Archaniołów z XVI w. – jedyna pozostałość po średniowiecznej stolicy Kachetii, zburzonej przez perskiego szacha Abbasa I Wielkiego w 1616 r.

W gruzińskim domu

Podczas podróży po Gruzji wielokrotnie będziemy mieli okazję poznać bliżej jej mieszkańców. Gruzini są niezmiernie ciepłym i gościnnym narodem, który przywiązuje dużą wagę do tradycji. Szczególnie interesujące wydają się zwyczaje dotyczące biesiadowania. Supra, czyli uczta, stanowi centrum życia towarzyskiego Gruzinów. Przy suto zastawionych stołach rozmawia się o rodzinie, polityce, Bogu i zmarłych. Żadna supra nie odbywa się bez toastów. Są one specjalnością tamady, czyli przewodnika stołu, wodzireja. Rolę tę pełni najczęściej mężczyzna o wyjątkowych zdolnościach oratorskich, który dba o porządek podczas biesiady. To on wyznacza moment, kiedy należy przerwać rozmowę, a biesiadnicy powinni podnieść swoje kielichy i wysłuchać przemowy. Tradycyjnie w czasie uczty obowiązuje określona kolejność wznoszenia toastów. To właśnie tamada pilnuje ich prawidłowego następowania po sobie. Pierwszy toast związany jest z okazją, z jakiej odbywa się uczta. Potem goście piją m.in. za przodków, przyjaciół, ojczyznę czy miłość. Gruzińskie toasty są bogato rozbudowane i mogą trwać nawet kilkanaście minut!

Parki Kachetii

W Kachetii znajduje się jeszcze wiele miejsc, które obowiązkowo trzeba odwiedzić. Pierwszym z nich jest Park Narodowy Lagodechi. To tu w XIX w. polski przyrodnik i podróżnik Ludwik Młokosiewicz (1831–1909) założył rezerwat przyrody. W tym rejonie możemy wybrać się na kilkudniową wyprawę w góry na koniach, np. wzdłuż granicy Azerbejdżanu i Republiki Dagestanu (Federacji Rosyjskiej) do Jeziora Czarnych Skał.

Kolejne godne polecenia miejsce stanowi Tsinandali. Założony tu 18-hektarowy ogród wokół pałacu poety i księcia Aleksandra Czawczawadze (1786–1846) powstał w stylu angielskim i porastają go wiekowe drzewa i egzotyczne rośliny, m.in. bambusy i sekwoje. W położonej tu winnicy obejrzymy niezwykły skarb kompleksu – największą i najstarszą w Gruzji piwnicę winną. W kolekcji przechowywanych w niej trunków honorowe miejsce najbardziej wiekowego egzemplarza spośród dziesiątek tysięcy butelek zajmuje miód pitny przywieziony z Polski w 1814 r. W każdej z tsinandalskich winnic organizowane są degustacje tutejszego wina. Poczęstują nas nim także praktycznie w każdym domu, ponieważ jego produkcja stanowi w Gruzji domenę mieszkańców wsi i miasteczek.

Najbardziej bajkowym miejscem w Kachetii jest położone malowniczo na wzgórzach i otoczone murem obronnym Sighnaghi. Ze względu na panującą tu atmosferę bywa nazywane gruzińskim miastem miłości. Niedawno odrestaurowane słynie z położonego niedaleko monastyru w Bodbe z grobem św. Nino oraz wytwarzania tradycyjnych dywanów.

W stronę morza

Z Kachetii warto udać się na wyprawę ku wybrzeżu. Już na rogatkach Tbilisi leży dawna stolica Gruzji – Mccheta. Przez długi okres to właśnie ona była duchowym i politycznym sercem państwa. Do dziś funkcjonują w niej najstarsze i najważniejsze cerkwie w kraju, w tym Katedra Sweti Cchoweli z XI w., gdzie odbywają się najistotniejsze ceremonie religijne Gruzińskiego Kościoła Prawosławnego. Świątynia ta wraz z zabytkowym centrum miasta znajduje się na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO.

Po zwiedzeniu Mcchety trzeba koniecznie wybrać się do leżącego na wzgórzu za rzeką monastyru Dżwari. Roztacza się stąd wyjątkowy widok na miasteczko i oblewające go Kurę i Aragwi – w opowieściach miejscowych nazywane dwiema siostrami. W położonym na zachód Gori, gdzie urodził się Józef Stalin, możemy podziwiać największe na świecie muzeum jego imienia.

Leżące na zachodzie Kutaisi również było dawną stolicą Gruzji. Spośród szeregu jego zabytków do najważniejszych z nich należą stojąca w centrum ruina Katedry Bagrati oraz kompleks klasztorny Gelati, znajdujący się na wzgórzach pod miastem. Niezmiernie urzekający jest także niedaleki rezerwat Sataplia z endemicznymi gatunkami flory i fauny oraz śladami dinozaurów. Z Kutaisi warto wybrać się do położonej wysoko w górach Swanetii. Dotrzemy do niej helikopterem lub samochodem (wówczas będziemy potrzebować na to całego dnia). W tym niesamowicie fotogenicznym miejscu dominuje kolor soczystej zieleni. Na horyzoncie widnieją szczyty cztero- i pięciotysięczników, a także zarysy ok. 175 kamiennych baszt obronnych z IX–XIII w., zbudowanych dla ochrony przed napadami sąsiednich plemion.

Ważnym przystankiem w wycieczce po Gruzji powinna być letnia stolica tego kraju – Batumi nad Morzem Czarnym. Urocze centrum miasta wypełniają tureckie meczety, rosyjskie, francuskie, angielskie i kolonialne budynki mieszkalne i publiczne. W tym niezmiernie szybko rozwijającym się kurorcie z przepięknie zagospodarowanym nadbrzeżem, ogromem hoteli, restauracji i klubów wypoczywa duża część mieszkańców Kaukazu, a nawet Turcji.

Przy gruzińskim stole

Łagodny klimat południowego Kaukazu zapewnia Gruzinom urodzaj i różnorodność płodów rolnych. Na żyznych glebach Kolchidy i Kachetii dojrzewają winogrona, arbuzy, bakłażany i lokalne zioła, natomiast na trawiastych górskich łąkach pasą się stada krów i owiec. Świeża wołowina i baranina oraz sery i płody ziemi gwarantują różnorodność potraw i bogactwo smaków. Na gruzińskich stołach na początku uczty pojawiają się sałatki ze świeżych warzyw, przekąski, np. saciwi, czyli kurczak w sosie orzechowym, czy chaczapuri i sery, w tym najsłynniejszy suluguni czy też długodojrzewający pleśniowy dambali chaczo. Do najczęściej przyrządzanych dań głównych zalicza się mtswadi – aromatyczne szaszłyki, adżapsandali – duszone z warzywami bakłażany, a także chinkali – faszerowane mięsem lub ziemniakami i grzybami gruzińskie pierogi o oryginalnym kształcie. Na deser podaje się świeże owoce oraz miejscowe słodycze, z których najsłynniejsza jest czurczchela, czyli nawleczone na nitkę orzechy laskowe lub włoskie w polewie z zagęszczonego soku z winogron.

Mimo niewielkiej powierzchni, Gruzja ma bardzo urozmaiconą kuchnię lokalną. Chaczapuri, które na wschodzie jest jedynie plackiem z serem suluguni, w portowym Batumi wygląda jak łódeczka z wbitym w nią jajkiem. Podobnie rzecz się ma z chinkali – zupełnie inaczej smakuje w stołecznym Tbilisi niż w górskiej Chewsuretii, gdzie nad mięso wołowe miejscowi przedkładają baraninę.

Skalne metropolie

Podczas pobytu w Gruzji powinniśmy także zaplanować wizytę w jednym ze słynnych gruzińskich skalnych miast. Należy jednak pamiętać o tym, że latem ich zwiedzanie może nam utrudniać wysoka temperatura.

Dawid Garedża leży na granicy gruzińsko-azerbejdżańskiej, niedaleko Tbilisi. Jego główna część, zwana Ławrą, została założona w VI w. Przez następne stulecia kolejni mnisi osiedlali się w okolicy i tworzyli monumentalny kompleks klasztorny, dziś rozdzielony pomiędzy dwa kraje. Obok Ławry możemy podziwiać tutaj również m.in. zespół jaskiń Udabno. Są one bogato zdobione kilkusetletnimi freskami. Roztacza się stąd magiczny widok na stepy Azerbejdżanu.

 

Najstarszym skalnym miastem w Gruzji jest Uplistsikhe, które powstałe w epoce brązu niedaleko Gori. Miejsce to było początkowo polityczną i religijną stolicą starożytnej Gruzji z szeregiem świątyń ku czci bogini słońca. Przez pewien czas stanowiło również rezydencję gruzińskich królów i ważny przystanek dla kupców podróżujących Jedwabnym Szlakiem. Dziś zachwyca ogromem wykutych sal i liczbą ich zdobień, a także niesamowitą panoramą, która rozciąga się ze szczytu Uplistsikhe.

Status największego i najsłynniejszego gruzińskiego skalnego miasta ma natomiast leżąca niedaleko tureckiej granicy Wardzia, usytuowana na wzniesieniu nad rzeką Kurą. Utworzona w XII w., pełniła funkcję fortecy i monastyru dla prawie 2000 mnichów. W wyniku trzęsienia ziemi kompleks został zniszczony. Obecnie możemy w nim podziwiać prawie 120 jaskiń, 25 piwnic winnych i kilkanaście wykutych w skale kościołów.

Niełatwe rozstania

Mimo wielu wspaniałości Gruzji trzeba ją jednak kiedyś opuścić. Dla wielu podróżników kraj ten staje się synonimem raju. Prawdę mówiąc, trudno im się dziwić. Znajdziemy tu zabytki z czasów, kiedy rodziły się i umierały wielkie imperia, oraz przyrodę, która niezależnie od regionu zachwyca swoim pięknem na każdym kroku. Spotkamy w tym kraju wspaniałych ludzi. Zachowali oni do dzisiejszych czasów oryginalne i ciekawe tradycje oraz autentyczną miłość do drugiego człowieka. Niełatwo rozstawać się również z miejscową kuchnią, pełną niezwykłych smaków i tak różną od europejskiej. Czas pędzi jednak nieubłaganie, a więc: Do widzenia Gruzjo! Na pewno jeszcze do Ciebie wrócimy!

 

Artykuły wybrane losowo

MAGIA WIELKIEGO BŁĘKITU – 7 KONTYNENTÓW

DAREK SEPIOŁO

 

Głębiny mórz i oceanów przyciągają ciszą i zjawiskowym pięknem, kto raz uległ ich urokowi wie, że wielki błękit działa jak magnes. Wystarczy odpowiednio na niego spojrzeć, a roztoczy przed nami widoki, które chciałoby się oglądać w nieskończoność.

Dla większości nurków pierwsze chwile pod wodą to zwykle fascynacja niezmiernie bujnym i kolorowym światem raf. Filipiny, Indonezja i Malezja leżą w samym środku koralowego trójkąta, czyli obszaru największego rozkwitu podwodnego życia. Właśnie tam zaczyna się nasza fascynująca podróż po 7 kontynentach. Centralny rejon Filipin, jakim jest archipelag Visayas, to mało znany turystom zakątek Azji. Przybywają tutaj właściwie jedynie miłośnicy nurkowania z całego świata. Visayas oferuje im ciągnące się po horyzont ogrody koralowe, a także spotkanie z jednym z najrzadszych gatunków rekina – kosogonem. Malezyjska wyspa Sipadan została wpisana na listę podwodnych skarbów przez samego Jacquesa Cousteau. Od prawie 20 lat jest uznawana za jedno z najpiękniejszych miejsc do nurkowania. Sąsiadująca z Malezją Indonezja słynie z unikalnego w skali światowej ekosystemu, który powstał w cieśninie Lembeh. Takiej różnorodności przedziwnych podwodnych stworzeń nie ma nigdzie indziej na naszej planecie.

Więcej…

Namibia – afrykański sen o przygodach

KAROLINA SYPNIEWSKA
www.karolinasypniewska.pl

<< Jednym z języków używanych w Namibii obok urzędowego angielskiego (od 1990 r.), afrikaans i niemieckiego jest np. owambo. Wielokulturowość tego kraju zachwyca turystów, chociaż spotkać w nim ludzi wcale nie tak łatwo. Na obszarze ponad 825 tys. km2 (2,5 razy większym od terytorium Polski) mieszka jedynie 2,1 mln ludności, a więc przypada tu zaledwie ok. 2,5 osoby na 1 km2. Odległości do pokonania są w tym państwie gigantyczne (dominują drogi szutrowe), a atrakcji znajdziemy co niemiara. Przyjacielska, bezpieczna i niezmiernie malownicza Namibia uchodzi za Afrykę dla początkujących. Czeka w niej na nich uważana za najstarszą na świecie pustynia Namib, pozostałości po kulturze pierwszych jej mieszkańców Buszmenów, różnorodna dzika przyroda, piaszczyste wybrzeże usiane licznymi wrakami statków i okupowane przez sympatyczne uchatki karłowate oraz rdzenne ludy, które po dziś dzień zachowały swoje zwyczaje i tożsamość. >>

Ten młody kraj uzyskał niepodległość 21 marca 1990 r. W latach 1884–1915 tereny te należały do niemieckiej kolonii zwanej Niemiecką Afryką Południowo-Zachodnią (Deutsch-Südwestafrika). W 1915 r. wkroczyły tutaj wojska Związku Południowej Afryki, będącego dominium brytyjskim, i dopiero w latach 60. XX w. Organizacja Ludu Afryki Południowo-Zachodniej (SWAPO – South West Africa People's Organization) rozpoczęła walki o wyzwolenie. Nazwa Namibia pochodzi od pustyni Namib (w tłumaczeniu z języka nama „miejsce, gdzie nie ma nic” lub „olbrzymi”).

Więcej…

Na koniu przez świat

Jerez   Feria 04

 

SYLWIA JEDLAK-DUBIEL

 

Jest coś niezmiernie pociągającego w widoku jeźdźca, który na swoim koniu zmierza ku linii horyzontu. Wokół niego rozpościera się pusta przestrzeń, może gdzieś w oddali majaczy las lub brzeg morza, ale tak naprawdę w tej chwili istnieje tylko on, jego wierzchowiec i otaczająca ich przyroda. Ten obraz ma chyba w sobie taką siłę, ponieważ w istocie przedstawia wyjątkowy moment, gdy człowiek i zwierzę działają razem. Ci, którzy jeżdżą konno, zapewne uwielbiają to uczucie pełnej jedności. Odnosi się wówczas wrażenie, że koń rozumie nas niemal tak, jakby mówił naszym językiem. Kto jeszcze tego nie doświadczył, musi koniecznie spróbować.

Więcej…