PAWEŁ PAKIEŁA

<< Położona w centrum Morza Śródziemnego Malta zachwyca stolicą Vallettą wpisaną na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO, świątyniami starszymi niż starożytne piramidy Egiptu oraz historią sięgającą ponad 7 tys. lat wstecz. Wiele narodów zostawiło tutaj ślady swojej obecności (m.in. Fenicjanie, Rzymianie, Grecy, Hiszpanie, Arabowie, Brytyjczycy czy Francuzi), a wpływy ich kultur stworzyły wyjątkową mieszankę. Mimo to Maltańczycy nie utracili swojej tożsamości, co od zawsze stanowiło dla nich powód do dumy. Poza tym łagodny klimat, czyste morze i spektakularne klify zapewniają tu znakomite warunki nie tylko do leniwego wypoczynku w promieniach słońca, lecz także uprawiania sportów wodnych. Natomiast dzięki miejscowym, niezmiernie popularnym wśród obcokrajowców, szkołom języka angielskiego możemy połączyć wakacyjny relaks z nauką. >> 

 

Republika Malty obejmuje swoimi granicami niewielki archipelag na Morzu Śródziemnym, którego największe wyspy to Malta i Gozo. Jako niepodległe państwo pojawiła się na mapie Europy dopiero w 1964 r., gdy przestała być kolonią brytyjską. Od 2004 r. należy również do krajów członkowskich Unii Europejskiej. Co ciekawe, język maltański (mający status urzędowego obok angielskiego) wywodzący się z grupy semickiej spokrewniony jest z dialektami arabskimi.  

 

Trudno nie zgodzić się ze stwierdzeniem, że mimo upływu lat oblicze dzisiejszej Malty ukształtowali w znacznym stopniu rycerze z zakonu św. Jana Chrzciciela. Pozostawili po sobie nie tylko potężne fortyfikacje, lecz także piękne kościoły i pałace, a w nich niezwykle cenne dzieła sztuki. Choć przez długi czas archipelag znajdował się pod panowaniem Wielkiej Brytanii, Maltańczycy są w przeważającej większości katolikami i współcześnie mówi się o nich często jako o najbardziej katolickim narodzie w Europie.

 

Rycerze zakonnicy                                                                                              

W 1530 r. król Hiszpanii i cesarz rzymski Karol V Habsburg pozwolił osiedlić się na Malcie zmuszonym do opuszczenia Rodos kawalerom rodyjskim, którzy po przybyciu do jej brzegów przyjęli miano kawalerów maltańskich. Prawie 300 lat obecności joannitów (bo tak brzmi najpopularniejsza nazwa tego zgromadzenia) w tych stronach na zawsze wpisało się w historię archipelagu.

FOT. VIEWINGMALTA.COM

Widowiskowe wydarzenie In guardia Parade w Birgu (Vittoriosie)

 

Życzliwie przyjęty przez mieszkańców Wysp Maltańskich zakon potrafił wykorzystać ich strategiczne położenie i zbudował szereg fortyfikacji skutecznie chroniących przed atakami piratów i Turków. Nad naturalną zatoką Grand Harbour (Wielki Port) powstały Fort św. Anioła (pierwsza twierdza kawalerów maltańskich) i otoczony z trzech stron morzem Fort św. Elma. W 1565 r. rycerze wraz żołnierzami hiszpańskimi i ludnością cywilną odparli znacznie liczebniejszą armię Imperium Osmańskiego (tzw. Wielkie Oblężenie Malty). Rok później wielki mistrz Jean Parisot de la Valette zainicjował budowę miasta, które na jego cześć nazwano Vallettą i które dziś pełni funkcję stolicy państwa. Zgodnie z tradycją, pierwszym wzniesionym budynkiem był Kościół Matki Boskiej Zwycięskiej, przebudowany w XVII w. według kanonów baroku. Zakon oprócz świątyń pozostawił po sobie wiele pałaców, a także akweduktów. W okresie jego pobytu na wyspie nastąpił także znaczący rozwój handlu, rzemiosła i sztuki. Do dziś najbardziej rozpoznawalnym symbolem joannitów jest biały krzyż z czterema ramionami i ośmioma krańcami, znany jako krzyż maltański.

 

MALTA – DOSKONAŁY KIERUNEK WYJAZDÓW INCENTIVE

Wyspy Maltańskie gwarantują wysoki standard hoteli i usług gastronomicznych, a także mnóstwo atrakcji i interesujących zajęć dla grup incentive (np. udział w inscenizacji bitwy morskiej między rycerzami i piratami albo fascynującej grze miejskiej rozgrywanej w Valletcie – opartej na bestsellerowej powieści Dana Browna Kod Leonarda Da Vinci Kod La Valette, uroczyste kolacje na malowniczych plażach, we wspaniałych zabytkowych pałacach czy klimatycznych winnicach, wycieczki jeepami i rowerami po Malcie i Gozo, degustacje wyśmienitych maltańskich win, nocne zabawy przy muzyce w uroczych zatokach, regaty żeglarskie, rejsy luksusowymi katamaranami oraz tradycyjnymi łodziami, snorkeling, nurkowanie, łowienie ryb na pełnym morzu, kursy lokalnej kuchni, pokazy folklorystyczne itd.). Malta to ponad 7 tys. lat bogatej i burzliwej historii, przyjazny klimat z 300 słonecznymi dniami w roku, bardzo stabilny politycznie i społecznie kraj, z niezmiernie niskim poziomem przestępczości, szczęśliwymi, sympatycznymi i gościnnymi mieszkańcami, ekscytującym życiem nocnym i pyszną kuchnią oraz przepięknymi miejscami dla amatorów podwodnych przygód. Co istotne, wystarczą jedynie trzy godziny lotu, żeby przenieść się z Polski do pełnej atrakcji Republiki Malty, która jest od 2004 r. członkiem Unii Europejskiej.      

 

Valletta – bastion chrześcijańskiej Europy               

Obecna stolica Malty stanowi przykład solidarności XVI-wiecznej zachodnioeuropejskiej wspólnoty chrześcijańskiej, której pieniądze szerokim strumieniem płynęły na budowę miasta. Ze względu na swoje strategiczne położenie miało ono za zadanie bronić tego przyczółka chrześcijaństwa przed atakami armii tureckiej. Jego projekt wykonał na prośbę papieża Piusa V uczeń Michała Anioła Francesco Laparelli – uznany inżynier fortyfikacji. Jednocześnie Valletta została pomyślana jako dzieło sztuki architektonicznej. Wysokimi na 50 m murami otoczono sieć przecinających się pod kątem prostym ulic z systemem kanalizacji i dostępem do wody. Dzisiaj z tarasów Ogrodów Barrakka rozciąga się przepiękna panorama m.in. na zatokę Grand Harbour i Fort św. Anioła.               

Pierwszymi budynkami, które wzniesiono na terenie miasta, były auberges – kwatery dla rycerzy zakonu różnych narodowości. W każdej z nich znajdowała się kaplica, jadalnia i pokoje mieszkalne. Siedem auberges powstało w latach 1571–1590, a zaprojektował je maltański architekt Gerolamo (Girolamo) Cassar. Z łącznie ośmiu zajazdów, które zbudowano w Valletcie, tylko pięć przetrwało do naszych czasów. Obecnie działają w nich różne instytucje, np. Poczta Główna czy Narodowe Muzeum Archeologii. Za największą i z pewnością najwspanialszą z kwater uchodzi Auberge de Castille (Zajazd Kastylijski), stanowiąca siedzibę premiera Malty. Podczas przebudowy w latach 1741–1745 nadano jej imponującą barokową fasadę.

FOT. VIEWINGMALTA.COM/CLIVE VELLA

Piękna fasada Auberge de Castille

 

Autorstwa Cassara są również projekty dużej części licznych świątyń stolicy, m.in. Bazyliki Matki Boskiej z Góry Karmel z 1570 r., której wysoka na 64 m kopuła zdominowała panoramę miasta. Obecny eliptyczny kształt nadano jej w 1958 r. po usunięciu zniszczeń spowodowanych przez naloty na Maltę w czasie II wojny światowej. Blisko 280 lat po powstaniu tej budowli, w 1844 r., zakończono wznoszenie neoklasycystycznej Prokatedry św. Pawła. Ta anglikańska świątynia została ufundowana przez brytyjską królową Adelajdę (1792–1849), która spędziła na Malcie zimę 1838/1839. Wśród wielu zabytków sakralnych wyspy niewątpliwie wyróżnia się Konkatedra św. Jana. Jej osiem kaplic poświęcono świętym patronom ośmiu grup narodowościowo-terytorialnych zakonu joannitów (tzw. langues). Kościół ten ozdobiono wieloma bezcennymi dziełami sztuki, udostępnianymi dzisiaj zwiedzającym. W oratorium, w stłumionym świetle, obejrzymy jeden z najznakomitszych obrazów prekursora baroku Michelangela Merisi da Caravaggia (1571–1610) – Ścięcie św. Jana Chrzciciela (z 1608 r.). Nie bez powodu umieszczono go właśnie w tym ważnym kościele na Malcie – utalentowany włoski malarz był przez pewien czas członkiem zakonu kawalerów maltańskich.

Valletta jest także miastem pałaców. Najwspanialszy z nich, czyli położony w centrum stolicy Pałac Wielkich Mistrzów, Maltańczycy nazywają po prostu Il-Palazz (Pałacem). Przez ponad 200 lat pełnił funkcję rezydencji władz zgromadzenia rycerzy św. Jana. Wspaniałe wnętrza kryją m.in. unikalne fryzy przedstawiające historię zakonu czy portrety wielkich mistrzów. Zbrojownia Pałacu przez stulecia zgromadziła 5 tys. sztuk różnorodnej broni. Dzisiaj znajduje się w nim siedziba prezydenta i Izby Reprezentantów.        

NIERUCHOMOŚCI WAKACYJNE NA MALCIE

Wyspy Maltańskie przyciągają ostatnio coraz więcej inwestorów (w tym i z Polski!), którzy poszukują stabilnego rynku nieruchomości zapewniającego stały wzrost kapitału. Malta i Gozo oferują szeroki wybór willi i apartamentów na każdą kieszeń. Są bezpiecznym miejscem do życia, z bardzo niskim wskaźnikiem przestępczości. Republika Malty słynie z niezmiernie bogatej historii i kultury. To popularny kierunek turystyczny, co gwarantuje nabywcom nieruchomości wakacyjnych duże zainteresowanie ze strony najemców z całej Europy. Poza tym kraj ten ma korzystny dla inwestorów system podatkowy. Co ważne dla Polaków, istnieją bezpośrednie i niedrogie połączenia lotnicze z Maltą (z Krakowa, Warszawy i Wrocławia). To wyspiarskie państwo zapewnia im przyjazny i słoneczny klimat śródziemnomorski oraz wspaniały styl życia. Republika Malty stanowi więc idealne połączenie inwestycji z wypoczynkiem. Nabycie na własność domu czy mieszkania przez obcokrajowców nie jest tu trudne. Na Malcie działają liczne biura nieruchomości, które zajmują się obsługą zagranicznych inwestorów. Można również dokonać zakupu bezpośrednio od miejscowych deweloperów.

                Jeśli chodzi o sprawdzone maltańskie agencje nieruchomości, to z pewnością warto wspomnieć o Frank Salt Real Estate, istniejącej już od 1969 r., która oferuje szeroki wybór nieruchomości na Malcie i Gozo, a nawet – co bardzo istotne – opiekę polskiego asystenta. Jej główna siedziba mieści się w prestiżowej części St. Julian’s, kilka metrów od 5-gwiazdkowego hotelu Hilton. W 2011 r. firma ta zdobyła prestiżowy tytuł Najlepszej Agencji Nieruchomości na Malcie, co świadczy o wysokim poziomie obsługi klientów.

                Z kolei wśród maltańskich deweloperów wyróżnia się utworzona pod koniec lat 60. XX w. Grupa Tumas. O jej ekskluzywnych projektach można powiedzieć, że zrewolucjonizowały cały rynek i stały się punktem odniesienia dla pozostałych firm budowlanych na Malcie. Nic więc dziwnego, że dzisiaj Tumas Developments, dział sprzedaży i marketingu grupy, oferuje reprezentacyjne nieruchomości o najwyższym standardzie: od wielokrotnie nagradzanej inwestycji mieszkaniowej Portomaso w St. Julian’s, z luksusową prywatną mariną oraz częścią rozrywkowo-rekreacyjną, poprzez położoną nad brzegiem morza, w cichej i spokojnej okolicy, rezydencję Tas-Sellum w miejscowości Mellieħa na północy wyspy, aż do apartamentów Ta’ Monita w nadmorskiej Marsaskali na południu.

     

Megalityczne świątynie                                                                                                                         

Pierwsi osadnicy przybyli na niezamieszkałe wcześniej wyspy archipelagu ponad 7 tys. lat temu, pokonując cieśninę dzielącą je od Sycylii. Podobnie jak inne ówczesne ludy żyjące w basenie Morza Śródziemnego, wyznawali różnego rodzaju kulty, m.in. czcili boginię płodności (co według pewnych teorii wskazuje, że Malta była kolebką matriarchatu). W połowie XIX w. natknięto się tutaj na pozostałości megalitycznych świątyń, jednak dokładniej zbadano je dopiero w latach 20. XX stulecia. Wtedy też dokonano odkrycia, które zdumiało naukowców – budowle okazały się starsze od słynnego kamiennego kręgu Stonehenge w Anglii, a także od egipskich piramid (przecież jeszcze nie tak dawno uznawanych za najstarsze wolnostojące budowle wzniesione przez człowieka).

FOT. VIEWINGMALTA.COM/CLIVE VELLA

Ġgantija na gozo – najstarsze megalityczne budowle archipelagu

 

Chociaż powszechnie określa się te kompleksy mianem świątyń, do dziś eksperci nie są pewni, jaką pełniły rolę. Zwykle orientowane były na południowy zachód. O tym, że układ ten miał istotne znaczenie, można przekonać się w kompleksie Mnajdra, położonym w południowo-zachodniej części wyspy Malta. Podczas przesilenia letniego (20–21 czerwca) przedostające się przez główne wejście promienie słoneczne padają dokładnie na centralny punkt ołtarza. Na wyspach Malta i Gozo odkryto w sumie 23 tajemnicze budowle o niewyjaśnionym do końca przeznaczeniu.                   

 

Wyspa czarującej Kalipso                                                

Ślady niesamowitej historii Malty odnajdziemy w jej licznych wspaniałych zabytkach, które podczas wędrówki po archipelagu napotykamy na każdym kroku. Bogactwu tradycji towarzyszy wielość kultur, symboli, a także kuchni. W zachwyt wprawiają też wspaniałe widoki: od malowniczych miejscowości (np. Marsaxlokk) po piękne nadmorskie klify, zatoczki i wyżłobione przez wodę fantastyczne formy skalne, przy których robią sobie zdjęcia wszyscy turyści.

FOT. PAWEŁ PAKIEŁA

Gozo – mozaika pól solnych połączonych z morzem kanałami

 

Gozo (6 km na północny zachód od Malty i ok. 20 min. promem z Ċirkewwy) identyfikuje się często z Ogygią – wyspą nimfy Kalipso, gdzie Odyseusz z eposu Homera spędził kilka lat, zanim powrócił do ojczystej Itaki. Warto się na nią wybrać chociażby dla samego wapiennego łuku Azure Window (malt. Tieqa Żerqa, czyli Lazurowe Okno) w zatoce Dwejra, gdzie krystalicznie czysta woda opływa wysoki brzeg i drąży skały, nadając im spektakularne kształty. Jednymi z najbardziej fotogenicznych obiektów, które można tu zobaczyć, są naturalne pola solne powstające tuż przy linii brzegowej. Obowiązkowym punktem wyprawy na Gozo powinno być zwiedzenie majestatycznego kompleksu świątynnego Ġgantija – uznawanego za najlepiej zachowany na całym archipelagu.

FOT. VIEWINGMALTA.COM/GIONANNI MARONI

Słynne Lazurowe okno na wyspie gozo

 

Wspomniana już zatoka Dwejra cieszy się dużą popularnością wśród miłośników nurkowania. Położona niedaleko Azure Window Blue Hole (Błękitna Dziura) stanowi wejście do długiego na 30 m korytarza, którego tajemnice mogą poznać tylko nurkowie wyposażeni w butle. Ze względu na znakomitą widoczność okolice uroczych wysepek Malty uważane są za raj dla miłośników podwodnych eskapad zarówno na otwartym morzu, jak i w zatokach kryjących mnóstwo labiryntów i jaskiń. Oprócz wspaniałej przyrody znajdziemy tu także spoczywające na morskim dnie wraki statków. Niedaleko zatoki Xatt l-Aħmar (Czerwona Plaża) na Gozo na głębokości 36–40 m leżą specjalnie zatopione w sierpniu 2006 r. brytyjski stawiacz min z czasów II wojny światowej Minor Eagle, służący później do przewozu ludzi i samochodów jako MV Cominoland, oraz prom pasażerski MV Karwela.

 

Królik po maltańsku

Mówi się, że sztuka kulinarna Malty posiada najbardziej zróżnicowane korzenie na świecie. Duży wpływ na to mieli pochodzący z różnych grup narodowościowych kawalerowie maltańscy, którzy przywieźli ze sobą kucharzy i składniki typowych dla ich krajów potraw. Chociaż Maltańczycy nie utrzymywali bezpośrednich kontaktów z zakonem, to jednak część z nich pracowała np. w zakonnych kuchniach, skąd nowe przepisy trafiały do ich domów. Przykładowo pyszny maltański chleb zawdzięcza swój świetny smak piekarzom z Rodos. Współcześnie podstawą przygotowywania potraw jest tzw. cucina povera (kuchnia biednych), składająca się z prostych dań przyrządzanych przez ubogą ludność. W tutejszych restauracjach zjemy m.in. soppa ta’l-armla – „zupę wdowy”, którą według tradycji gospodyni po śmierci swego męża gotowała z tego, co przynieśli jej sąsiedzi (zazwyczaj był to ser ricotta i kiełbasa maltańska). Inną szczególnie wartą polecenia pozycję w menu stanowią potrawy z króliczego mięsa. To one uchodzą za największą dumę sztuki kulinarnej archipelagu.                       

 

Maltańskie cztery pory roku                                                                                    

Malta jest miejscem dostarczającym niesamowitych wrażeń praktycznie o każdej porze roku. Latem zwiedzanie można połączyć z udziałem w interesujących festiwalach, błogim wypoczynkiem na plaży czy uprawianiem sportów wodnych. Od tłumów turystów odetchniemy w tych stronach jesienią. W okresie świąt Bożego Narodzenia archipelag przyciąga pięknymi dekoracjami, natomiast wiosną – barwnymi procesjami odbywającymi się w czasie Wielkiego Tygodnia. Nieważne jednak, jaki termin wybierzemy, na Wyspach Maltańskich zawsze będą na nas czekać malownicze pejzaże, bogata historia i życzliwi ludzie.                  

 

             

JACHTING NA MALCIE

Wyspy Maltańskie są doskonałym miejscem na wypoczynek pod żaglami. Gorące i suche lato, łagodna zima, orzeźwiająca bryza morska oraz lokalizacja w samym sercu basenu Morza Śródziemnego sprawiają, że po tutejszych ciepłych wodach można pływać niemal przez cały rok. Jednak typowy sezon żeglarski na Malcie trwa od kwietnia do listopada. Dzięki świetnie rozwiniętej infrastrukturze, nowoczesnym i komfortowym marinom oraz uroczym kotwicowiskom, a do tego licznym atrakcjom turystycznym, Malta pretenduje do miana jednego z najlepszych centrów jachtingu w Europie. To również wymarzony kierunek dla osób pragnących połączyć żeglowanie z podwodnymi przygodami. Nurkować można tu przez cały rok, a wody okalające archipelag należą do najczystszych w tej części świata. W porównaniu z innymi ośrodkami żeglarskimi, które znajdują się w basenie Morza Śródziemnego, ceny na Malcie są korzystne, a infrastruktura i oferowany serwis na najwyższym poziomie.

Stołeczna Valletta i sąsiednia Vittoriosa (Birgu) szczycą się jednym z największych naturalnych portów na świecie – Grand Harbour, czyli Wielkim Portem. Żeglarzy przyciąga tutaj duża i luksusowa przystań jachtowa. Grand Harbour Marina w Vittoriosie oferuje miejsca dla ponad 250 jednostek pływających, z czego 33 dla tzw. super jachtów. Przypomina ona te najbardziej prestiżowe przystanie z Lazurowego Wybrzeża. Z kolei Marsamxett Harbour, północny naturalny port Valletty, może przyjąć jednorazowo nawet do 1300 jachtów. Zdecydowanie najbardziej popularne wśród żeglarzy przystanie znajdują się w miasteczkach Msida i Ta’ Xbiex. Zdaniem wielu miłośników jachtingu, właśnie w tej pierwszej miejscowości czeka na nas najbogatsza na Malcie oferta wynajmu komfortowych jednostek pływających. Tutejsza marina posiada 730 miejsc do cumowania, w tym te przeznaczone dla luksusowych jachtów o długości do 22 m. Innymi znanymi przystaniami są Manoel Island, Portomaso w St. Julian’s czy Mġarr.

Miejscowi armatorzy oferują różnorodne opcje wynajmu jachtu. Od krótkich, zaledwie jednodniowych czarterów po dłuższe, 2-tygodniowe, które pozwalają odwiedzić również Sycylię, Wyspy Liparyjskie czy też dopłynąć do wybrzeży Tunezji. Ciekawą propozycję dla nieco bardziej zamożnych amatorów żeglarstwa przygotowała firma MarNav (Malta) Ltd. Mając na uwadze aktualne trendy i obecną sytuację ekonomiczną na świecie, oferuje ona zakup na bardzo preferencyjnych warunkach jednego z pięciu luksusowych jachtów ze swojej floty (od 35- do 60-metrowych). Posiadacz takiej prestiżowej jednostki pływającej staje się jednocześnie współwłaścicielem pozostałych czterech, które stacjonują w różnych atrakcyjnych zakątkach na całym świecie. Może z nich korzystać w dowolnie wybranym przez siebie momencie.

 

Artykuły wybrane losowo

Cuba libre

 

JERZY PAWLETA

www.jerzypawleta.pl

 

Muzycy w słynnym lokalu „Casa de la Trova” w mieście Santiago de Cuba

casa de la trova dancers santiago

© CUBAN TOURIST BOARD

 

Kuba to z wielu względów miejsce wyjątkowe na mapie świata. Elementem charakterystycznym są tutaj liczne stare amerykańskie samochody wtopione w kubański miejski krajobraz. Gdy wyszedłem z lotniska i rozejrzałem się wokół, nie miałem wątpliwości, gdzie jestem.

 

Pierwsze zdjęcie, jakie zrobiłem, przedstawiało ciemnoskórą dziewczynę wysiadającą z pięknego, choć mocno wiekowego i nieco rozpadającego się, niebieskiego amerykańskiego krążownika szos o wielkich skrzydłach z tylnymi lampami. Była to klasyczna kubańska taksówka, jakich spotkałem później dziesiątki, a od których nigdy nie mogłem oderwać wzroku. Są kolorowe i ogromne, zabierają tyle osób, ile zmieści się w ich wnętrzu. Jeśli załapiemy się na przejazd z miejscowymi, zapłacimy 1 peso kubańskie wymienialne (CUC), czyli prawie 1 euro, i przepłacimy jedynie 100 proc. ceny. Jeśli pojedziemy jako turyści, ta sama trasa będzie nas kosztować od 10 do 20 peso (CUC) w zależności od naszych umiejętności targowania się. Poza tym po ulicach kursują też zabytkowe kabriolety. One również mogą służyć jako taksówki, ale w tym przypadku cena zaczyna się od 35 peso (CUC), gdyż używa się ich głównie do zwiedzania stołecznej Hawany. Oczywiście, można i należy się targować, jednak często popyt przewyższa podaż.

 

Podziwianie stolicy z siedzenia starego amerykańskiego samochodu ma znaczącą przewagę nad wycieczką otwartym autobusem turystycznym, ponieważ mimo swoich rozmiarów wciśnie się on w niemal każdy zaułek, a jego kierowca pokaże nam, co tylko zechcemy, i nierzadko sam podpowie, co warto zobaczyć. Utrzymanie takich aut jest kosztowne. Części zapasowe sprowadzane są z USA, gdzie ich wyszukiwaniem i skupywaniem zajmują się wyspecjalizowane grupy Kubańczyków mieszkających głównie w Miami. Często oryginalne silniki wymienia się na mniejsze, bardziej ekonomiczne, żeby na jednym litrze paliwa zrobić nie trzy kilometry, a przynajmniej sześć. Gdy pytałem o cenę dobrze utrzymanego samochodu, w odpowiedzi otrzymywałem kwoty powyżej 30 tys. peso (CUC). Aby pokonać małe odległości w Hawanie, warto wziąć rikszę lub po prostu wybrać się na spacer.

 

MUZYCZNA WYSPA

 

Dokonywanie płatności na Kubie wydaje się dosyć skomplikowane. Oprócz peso kubańskiego wymienialnego (CUC), podstawowego środka płatniczego, używanego szczególnie przez turystów, w obiegu pozostaje też peso kubańskie (CUP), w którym wypłatę otrzymują Kubańczycy. Ta druga waluta ma ok. 25 razy mniejszą wartość niż pierwsza. Obcokrajowcy także mogą w niej płacić za towar lub usługi, ale trudno znaleźć kantor, który wymienia euro (dużo lepszy kurs niż za dolary amerykańskie) na peso kubańskie (CUP), a ja nie spotkałem miejsca, gdzie mógłbym się nimi posłużyć. Bankomaty, jeśli w ogóle udaje się je znaleźć, nie zawsze akceptują europejskie karty płatnicze. W niewielu punktach dokonamy również płatności kartą, warto więc zabrać ze sobą wystarczającą ilość gotówki.

 

Na Kubie, oprócz zabytkowych samochodów i uśmiechniętych mieszkańców pozdrawiających mnie przyjaznym Hola! („Cześć!”), powitała mnie też muzyka. Rozbrzmiewa ona właściwie wszędzie: w hotelu, restauracji, kafejce, sali koncertowej, sklepie czy na ulicy. Jest tak różna, jak skomplikowana jest historia kraju i jej wpływ na kulturę wyspy. Oczywiście, dominuje w niej ten charakterystyczny rys, jaki znamy choćby ze ścieżki dźwiękowej kultowego już filmu Wima Wendersa Buena Vista Social Club z 1999 r., który spopularyzował muzykę kubańską na świecie. Genialną i zarazem moją ulubioną piosenkę Chan Chan skomponowaną przez Compaya Segundo (1907–2003) słyszałem tutaj w wielu niezwykłych wersjach. Bardzo wysoki poziom prezentują koncerty muzyki klasycznej. Dobrze wykształceni Kubańczycy (szkolnictwo jest bezpłatne) otrzymują w swoim kraju znakomite przygotowanie do rozpoczęcia kariery na światowych scenach. Miałem przyjemność uczestniczyć w świetnym koncercie w dawnym kościele (dziś sali koncertowej) przy barokowym klasztorze św. Franciszka z Asyżu (Convento de San Francisco de Asís), obecnie pełniącym funkcję Muzeum Sztuki Sakralnej (Museo de Arte Sacro). Wznosi się on przy pięknym placu św. Franciszka z Asyżu (Plaza de San Francisco de Asís), otoczonym zabytkową zabudową i otwartym na Terminal Sierra Maestra (przystań statków wycieczkowych) i Zatokę Hawańską (Bahía de La Habana). Licząca 42 m wieża świątyni to najwyższa konstrukcja z epoki kolonialnej na terenie Starej Hawany (La Habana Vieja). Plac zdobi Fontanna Lwów (Fuente de los Leones) wykonana z białego marmuru.

 

W wielu miejscach w stolicy usłyszymy także musicale czy muzykę popularną. Jednym z najpiękniejszych budynków, w którym będzie nam dane cieszyć się tego rodzaju utworami, jest Teatr Wielki (Gran Teatro de La Habana), usytuowany w sąsiedztwie charakterystycznego monumentalnego Kapitolu (Capitolio Nacional de Cuba), wzorowanego na Panteonie w Paryżu, Bazylice św. Piotra w Watykanie i siedzibie Kongresu Stanów Zjednoczonych w Waszyngtonie. Po spektaklu bez trudu znajdziemy magiczną kolorową taksówkę, stoi ich tu zawsze pełno. A jeśli zapragniemy napić się kawy, możemy wstąpić do „Gran Café El Louvre”, utrzymanej w kolonialnym stylu kawiarni przy pobliskim klimatycznym Hotelu Inglaterra. W poszukiwaniu różnych odmian kubańskiej muzyki warto odwiedzić też jeden z kabaretów, jak choćby słynną „Tropicanę” (działającą od 31 grudnia 1939 r.) ze sceną pod gołym niebem, która zaskakuje różnorodnością repertuaru i bogactwem strojów.

 

RUM W ROLI GŁÓWNEJ

 

Z Kubą kojarzy się jeszcze – oczywiście – rum, prawdziwa duma tego kraju. Produkowany jest w wielu destylarniach i występuje w różnych odmianach. Sam smakuje znakomicie, ale stał się również podstawą licznych wyśmienitych koktajli. Barmani wciąż prześcigają się w pomysłach i wymyślają nowe drinki, aby zaskoczyć gości. Niemniej największą popularnością wśród koneserów dobrych trunków cieszą się te najbardziej klasyczne, uwielbiane przez znane postaci, które gościły na wyspie. Niektóre z tutejszych klimatycznych knajpek słyną właśnie ze swoich sławnych klientów. W barze i restauracji „Floridita” kolejka chętnych wydaje się nie kończyć. Nikogo to jednak nie zraża, przecież tutaj bywał amerykański pisarz i dziennikarz Ernest Hemingway (1899–1961). Jeśli nie lubimy tłumów, to jego ulubiony koktajl na bazie białego rumu, czyli daiquiri, możemy wypić także w „El Presidente”. Dodatkową atrakcją tego lokalu znajdującego się na wysokim piętrze starej kamienicy jest znakomity widok na Malecón, kilkukilometrową promenadę położoną wzdłuż wybrzeża, o które rozbijają się fale Zatoki Meksykańskiej.

 

Jednym z najlepszych drinków z rumem, jakie miałem przyjemność zdegustować, był habana especial sporządzony w Hotelu Habana Riviera. Jego wielki gmach zbudował w latach 50. XX w. w dzielnicy Vedado, nowej części kubańskiej stolicy wzorowanej na otwartych przestrzeniach Miami, znany amerykański gangster polsko-żydowskiego pochodzenia Meyer Lansky (Meier Suchowlański). Wnętrza zachowały oryginalny wystrój z epoki, dotyczy to zwłaszcza efektownej restauracji czy przylegającego do niej baru. Naprawdę trudno oprzeć się zaproszeniu miejscowego barmana, który raczy gości opowieściami z czasów świetności hotelu i ilustruje je oryginalnymi zdjęciami zapisanymi w pamięci swojego telefonu komórkowego.

 

W Hawanie każdy koktajl to osobna historia. Pewnego razu trafiłem na jedną z wielu tak pięknych, jak zaniedbanych uliczek Starej Hawany, która tętniła swoim południowym rytmem. Życie toczyło się na niej wszędzie, w oknach, na skrzyżowaniach, w małych knajpach. Koło jednej z tych ostatnich, „El Ángel de Tejadillo”, zaczepił mnie z uśmiechem ciemnoskóry mieszkaniec tego kwartału miasta. Zachęcił go mój beret z wizerunkiem symbolu rewolucji – Ernesta „Che” Guevary (1928–1967). Zaprowadził mnie do znajdującego się gdzieś zupełnie na uboczu dosyć prostego wnętrza ze stolikiem z maszyną do pisania i sfatygowanym krzesłem. Na ścianie wisiały zdjęcia „Che” Guevary, zapisana kartka i pokaźnych rozmiarów dzwon. Podobno właśnie w tym miejscu zasiadał i pisał swoje teksty. Dźwięk dzwonu oznajmiał wszystkim jego przybycie, miał prowokować agentów CIA, którzy chcieli go zabić. Ku czci Ernesta „Che” Guevary serwuje się tu, podobno jedyne w Hawanie, drinki w kolorach flagi Kuby: niebieskim, białym i czerwonym.

 

Wyśmienitych koktajli alkoholowych z rumem skosztować można wszędzie – zarówno w najzwyklejszej knajpce na rogu lub zapuszczonym sklepiku, jak i w najlepszym hotelu w mieście czy na luksusowym katamaranie, z którego będziemy podziwiać kubańską stolicę od strony morza. Do klasycznych pozycji w menu należą mojito, piña colada, cubata, ron collins, wspomniane daiquiri bądź habana especial. Na początku tej listy znajduje się połączenie rumu i napoju tuKola, czyli cuba libre, a w tłumaczeniu na polski „wolna Kuba”.

 

RÓŻNE TWARZE STOLICY

 

Hawana to swoista mozaika. Jest tak różnorodna i zaskakująca, że nigdy nie starcza dnia, aby zrealizować założony plan zwiedzania. Zawsze znajdziemy uliczkę, która skusi nas kolorami swoich kamienic, muzyką dobiegającą zza rogu, kawiarenką wabiącą zapachem kawy. Oprócz tego w rejonie La Habana Vieja, wpisanym w 1982 r. na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO, i jego bezpośrednim sąsiedztwie wznoszą się monumentalne budowle świadczące o tym, jak ważną rolę odgrywało to miasto na przestrzeni wieków. Są ich dziesiątki. Na pewno należy wspomnieć barokową Katedrę w Hawanie (Catedral de La Habana), dawny Pałac Prezydencki (dziś siedzibę Muzeum Rewolucji – Museo de la Revolución), niegdysiejszą ufortyfikowaną rezydencję hiszpańskich gubernatorów Kuby Castillo de la Real Fuerza i Pałac Kapitanów Generalnych (Palacio de los Capitanes Generales). Poza tym zachowało się tu wiele zabytkowych kościołów i klasztorów.

 

Na nabrzeżu, tuż obok Terminalu Sierra Maestra, gdzie podczas mojego pobytu na Kubie, w dniu 2 maja 2016 r., do Hawany przybył po raz pierwszy od czasów wprowadzenia embarga przez USA ogromny turystyczny statek pasażerski MV Adonia (należący do amerykańskiej linii Fathom), znajduje się hala targowa. Obok stoisk z typowymi towarami działa w niej największa galeria malarstwa, jaką w życiu widziałem. Pod rozległym dachem artyści i zwykli sprzedawcy oferują przeróżne obrazy. Kolorowe płótna, umieszczone nad sobą na wielkich stojakach, tworzą prawdziwy labirynt. Niedaleko stąd w swoje progi zaprasza gości niewielki browar o długiej, dźwięcznej nazwie „Cervecería Antiguo Almacén de la Madera y el Tabaco”, gdzie oprócz spróbowania kilku rodzajów piwa możemy zjeść pyszny posiłek i posłuchać zespołu grającego gorące kubańskie przeboje. Za 10 peso kubańskich wymienialnych kupimy płytę CD z muzyką w jego wykonaniu.

 

Przy tej samej alei (Avenida del Puerto) mieści się Muzeum Rumu Havana Club – Museo del Ron Havana Club. W kilkupiętrowej kamienicy zebrano wiele eksponatów związanych z wytwarzaniem tego trunku, udostępniono multimedialne wystawy przybliżające jego historię i otwarto dobrze zaopatrzony sklep. Niemal naprzeciwko znajduje się spory mural z kolorową podobizną Ernesta „Che” Guevary, idealne miejsce do zrobienia sobie zdjęcia ze słynnym latynoamerykańskim rewolucjonistą. Scenerię Starej Hawany wykorzystali twórcy serialu House of Lies (Kłamstwa na sprzedaż) emitowanego przez stację telewizyjną Showtime. Jest to pierwsza realizacja amerykańskiego scenariusza w tym kraju od momentu przywrócenia stosunków między USA i Kubą. Ekipę filmową i jej wielkie ciężarówki spotkałem koło Kościoła św. Anioła Stróża (Iglesia del Santo Ángel Custodio). Kręceniu scen piątego sezonu przyglądali się z ogromnym zainteresowaniem liczni Kubańczycy. Wielu z nich miało wpięte w klapy marynarki czy koszule znaczki symbolizujące przyjaźń kubańsko-amerykańską.

 

Bogato zdobiona barokowa fasada XVIII-wiecznej Katedry w Hawanie

68 CatedralNueva Havanna 14x8 F1

© CUBAN TOURIST BOARD

 

HAWANA W NOWYCH CZASACH

 

Miejscem, które nie sposób ominąć w Hawanie, jest plac Rewolucji (Plaza de la Revolución). Jego centralny punkt stanowi olbrzymi Pomnik José Martíego (Monumento a José Martí), kubańskiego bohatera narodowego, przywódcy ruchu niepodległościowego w XIX w., a zarazem poety i pisarza. Otaczają go równie monumentalne budynki rządowe. Nie byłyby może warte wspomnienia, gdyby nie znajdował się wśród nich bodaj najczęściej fotografowany przez turystów gmach na Kubie – Ministerstwo Spraw Wewnętrznych. Tę szczególną popularność zawdzięcza on ogromnych rozmiarów metaloplastyce przedstawiającej Ernesta „Che” Guevarę. Plaza de la Revolución dobitnie przypomina nam, że kubańska rewolucja ciągle trwa. Inny jest jedynie jej charakter. Wydaje się, że bardziej przystający do naszych czasów.

 

Po drugiej stronie wejścia do Zatoki Hawańskiej i portu znajdują się dwie hiszpańskie fortece – Castillo del Morro (z XVI–XVII w.) i Fortaleza de San Carlos de la Cabaña (z XVIII stulecia). Od strony Starej Hawany dostać się do nich można wyłącznie tunelem drogowym biegnącym pod kanałem. Warto zapuścić się w zakamarki Zamku Morro, poczuć i usłyszeć huk fal uderzających o skały, na których stoi ta potężna budowla z latarnią morską. Z jej murów roztacza się wspaniały widok na całą zatokę i kubańską stolicę. W pobliżu działa restauracja „Los Doce Apóstoles”. Druga twierdza zbudowana została nieco powyżej, na niewielkim wzniesieniu. W dniach 3–7 maja 2016 r. gościła międzynarodowe targi turystyczne pod nazwą FITCuba, coroczne wydarzenie skupiające wystawców z wielu krajów, w tym organizacje turystyczne, linie lotnicze, sieci hotelowe, biura podróży czy usługodawców z różnych dziedzin turystyki Kuby. Była to już 36. edycja tej zakrojonej na szeroką skalę imprezy. Jak zazwyczaj w targach udział wzięli przedstawiciele władz i liczni zwiedzający. Mnie zaskoczyły dwie rzeczy: silna reprezentacja Kanady i fakt, że Kanadyjczycy stanowią największy procent turystów odwiedzających Kubę.

 

KRÓLESTWO CYGAR

 

Hawana przyciąga z wielką siłą, ale na wyspie jest wiele atrakcyjnych miejsc. Jedziemy na zachodni kraniec Kuby – do prowincji Pinar del Río. W Las Barrigonas zatrzymują nas przedziwne baniaste palmy, pod którymi rozciągają się plantacje trzciny cukrowej i tytoniu. Liście tytoniu zbiera się w lutym i marcu. Podczas mojego pobytu w maju suszyły się już w naturalnych warunkach. Zanim się je roluje, podlegają procesowi fermentacji trwającemu ok. 45 dni. Dopiero dzięki temu nabywają idealnych właściwości. W ten sposób powstają znane na całym świecie kubańskie cygara. W nieodległym sklepiku można kupić gotowe wyroby mające rozmaitą jakość i sprzedawane pod różnymi markami. Ich ceny są – oczywiście – również bardzo zróżnicowane.

 

Kolejny przystanek to park linowy w malowniczym rejonie Valle de Viñales, także słynącym z upraw tytoniu i wpisanym w 1999 r. na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO z uwagi na niezwykły krajobraz. Rozrzucone pojedynczo po dolinie olbrzymie formacje wapienne (mogoty) przybierają niesamowite formy. Między nimi leżą małe wioski i plantacje. Na jednym z takich pagórów rozpoczynamy zjazd na linach. Do pokonania jest kilka odcinków o różnej skali trudności i rozwijanej prędkości. Kaski, w które nas wyposażono, nie odgrywają więc roli jedynie kolorowego dodatku do stroju. Widoki rozpościerające się z tej wysokości są fantastyczne! W jednej z urokliwych dolinek (Valle de Dos Hermanas), pod wielką skałą z ogromnym malowidłem z lat 60. XX w. (miejscowi nazywają je Muralem Prehistorycznym – Mural de la Prehistoria) znajduje się restauracja. Zamawiamy kubańskie specjały, czyli zupę ajiaco i danie ropa vieja („stare ubranie”) – rozdrobnioną wołowinę podawaną z ryżem i warzywami. Raczymy się też pysznymi drinkami, a posiłek umila nam muzyka na żywo. Zespół gra nawet moją ulubioną piosenkę Chan Chan.

 

Mural Prehistoryczny przedstawia etapy ewolucji ludzi i zwierząt

45

© JERZY PAWLETA/JERZYPAWLETA.PL

 

KARAIBSKIE WAKACJE

 

Nie wolno jednak zapomnieć, że Kuba to przecież Karaiby – wspaniałe białe plaże, turkusowa woda, rozłożyste palmy i wszystko to, co kojarzy się z wakacjami. W takie miejsce chce się uciec choćby na chwilę. Warto pojechać do położonego ok. 130 km na wschód od Hawany Varadero, kurortu spełniającego marzenia o wakacyjnym raju. Przed turystycznym kompleksem handlowo-restauracyjnym Plaza América, będącym również centrum kongresowym i wychodzącym wprost na białą plażę, witają nas pracownicy baru i restauracji „The Beatles”. Na placu muzycy grają rockandrollowe przeboje. Nie jest to rzecz zwyczajna na Kubie – muzyka takich zespołów jak The Beatles czy The Rolling Stones była przez lata zakazana przez władze. Dzięki polepszeniu się stosunków dyplomatycznych ze Stanami Zjednoczonymi do Hawany zawitali w marcu 2016 r. z darmowym koncertem właśnie sami Rolling Stonesi. Występ wieńczył ich latynoamerykańską trasę. Muzykom klubu „The Beatles” towarzyszą kubańscy harleyowcy w czarnych skórzanych ubraniach z wyszytym napisem Latino Americanos Motociclistas Asoc. Cárdenas Cuba. Przy plaży króluje salsa, a na piasku rozłożyli swój sprzęt kitesurferzy. Aż chce się żyć!

 

Jesteśmy gośćmi Meliá Hotels & Resorts, hiszpańskiej sieci eleganckich, komfortowych hoteli. Meliá Marina Varadero – 5-gwiazdkowy obiekt, w którym zostaliśmy zakwaterowani – znajduje się nad brzegiem morza, więc czym prędzej zanurzamy się w ciepłych, aksamitnych wodach. Na lunch warto wybrać się katamaranem na jedną z pobliskich wysepek, a po drodze odwiedzić delfinarium. Obserwowanie tych sympatycznych ssaków to niezwykła przyjemność. Jeszcze więcej radości sprawia zabawa z nimi. Turyści zapraszani są do ogromnych basenów skonstruowanych na środku morza i mogą głaskać ocierające się o nich delfiny, bawić się z nimi czy nawet próbować je podnieść! Nieco dalej czeka na przybyszów karaibski raj. Małą, porośniętą wysmukłymi palmami wysepkę okala biała plaża i turkusowa woda. Na granicy piaszczystego brzegu i palmowego gaju znajduje się niewielka restauracja. Tutaj możemy się oddać wakacyjnym przyjemnościom – popływać, ponurkować, pograć na plaży, poopalać się czy wreszcie zjeść świeże ryby i owoce morza przyrządzone po karaibsku. Barmani serwują wina, zimne lokalne piwo Cristal i słynne kubańskie drinki. Wracamy do domu? Nunca! („Nigdy!”) – jak zakrzyknęliby radośnie Kubańczycy.

 

Rejs katamaranem u wybrzeży Varadero

66 Catamaran 12x7 F1

© CUBAN TOURIST BOARD

 

 

Zanurz się w kulturze na pograniczu Węgier i Austrii

Noémi Petneki

 

Po obu stronach granicy austriacko-węgierskiej i wzdłuż brzegów jeziora Nezyderskiego rozciąga się ten sam region. Dzisiejszy Burgenland (po węgiersku Őrvidék), najbardziej wysunięty na wschód i najmłodszy kraj związkowy Austrii, od XII w. był częścią historycznego Królestwa Węgier, które od XVI stulecia (po bitwie z Turkami pod Mohaczem w 1526 r.) dostało się pod panowanie Habsburgów i Cesarstwa Austriackiego. Dziś, po obaleniu żelaznej kurtyny i wstąpieniu Węgier do Unii Europejskiej w 2004 r., znów (jak za czasów Monarchii Austro-Węgierskiej) praktycznie nie zauważamy, kiedy przejeżdżamy tutaj przez granicę. Węgrzy (nasi bratankowie) i Austriacy nazywają siebie szwagrami – w ten sposób wszyscy jesteśmy ze sobą trochę spowinowaceni…

Więcej…

Pasjonująca Dominikana

 

MICHAŁ DOMAŃSKI

 

Nowożytna historia Republiki Dominikańskiej (Dominikany), znanej dziś jako „raj Karaibów”, zaczyna się 5 grudnia 1492 r., kiedy Krzysztof Kolumb odkrył wyspę La Española (po angielsku Hispaniola, po polsku Haiti). Ujrzawszy ją, miał stwierdzić, że „jest to najpiękniejsze miejsce, jakie ludzkie oko widziało”. To właśnie tutaj rozpoczęła się kolonizacja Ameryki przez Europejczyków. Na tej ziemi Bartłomiej Kolumb, brat Krzysztofa, założył w 1496 r., na wschodnim brzegu rzeki Ozama, Santo Domingo – pierwsze europejskie miasto w Nowym Świecie, obecną stolicę Dominikany. Wznoszą się tu m.in. najstarsza katedra, uniwersytet, klasztor i zamek w Ameryce. Turyści mogą je dzisiaj podziwiać w Ciudad Colonial (Kolonialnym Mieście), historycznym centrum dominikańskiej metropolii, wpisanym na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. To stąd wyruszano niegdyś na podbój Nowego Świata. Warto poznać bliżej to wyspiarskie państwo, a poczujemy wówczas z pewnością wszechobecną tutaj karaibską atmosferę luzu, relaksu, dobrej zabawy i zadowolenia z życia oraz odkryjemy pasjonującą historię Republiki Dominikańskiej.

Więcej…