GRZEGORZ MICUŁA

 

Cypr to wymarzone miejsce dla romantyków i amatorów historii lubiących zwiedzać antyczne ruiny, stare zamki i zaciszne górskie klasztory. Przyjemność oglądania zabytków jest tym większa, że przy okazji można wygrzać się na słońcu, które świeci w tym rejonie przez ponad 300 dni w roku. Znajduje się tu też wiele malowniczych plaż, a ciepłe morze zachęca do kąpieli i relaksu.

 

Ta wyjątkowa wyspa leży we wschodniej części Morza Śródziemnego w odległości 75 km od wybrzeży Turcji, ok. 110 km od Libanu i 800 km od brzegów kontynentalnej Grecji. Ma pochodzenie wulkaniczne, dlatego występują na niej złoża minerałów i rud metali, zwłaszcza miedzi. Z wydobycia tej ostatniej słynęła już w okresie antycznym i zaopatrywała w nią cały basen Morza Śródziemnego (to właśnie od Cypru pochodzi łacińskie określenie miedzi aes Cyprium, czyli „metal z Cypru”, później skrócone do cuprum i rozpowszechnione w wielu językach europejskich). Centrum lądu zajmują góry Troodos z najwyższym szczytem Olimpos (1952 m n.p.m.). W zimie pokryte są śniegiem. W upalne lato temperatura powietrza jest tutaj znacznie przyjemniejsza niż na nadmorskich nizinach.

 

Cypr od lat stanowi cel wyjazdów turystów, sportowców i grup biznesowych. Przyjazny śródziemnomorski klimat i gwarancja znakomitej pogoda, ciekawe zabytki, kultura i przyroda sprawiają, że podróż w te strony może być nie tylko wypoczynkiem, ale i interesującą przygodą. 

 

KRÓTKIE WPROWADZENIE

 

Tombs of the Kings Archaelogical Park Kato Pafos 24 lrg

Pozostałości Grobowców Królewskich

© CYPRUS TOURISM ORGANISATION/ST GERARDI

 

Historia tej wspaniałej wyspy sięga kilku tysięcy lat wstecz. To na niej według mitologii greckiej żył boski kochanek Afrodyty – Adonis. Tu urodził się ok. 335 r. p.n.e. filozof Zenon (Zenon z Kition, miasta noszącego obecnie nazwę Larnaka), nauczał św. Paweł, a Łazarz, ten wskrzeszony przez Jezusa, był zgodnie z tradycją przez ponad 30 lat biskupem. Cypr odwiedził też podczas wyprawy krzyżowej król Anglii Ryszard Lwie Serce (1157–1199). 

 

Po Egipcjanach, Grekach, Rzymianach, krzyżowcach, Wenecjanach, Turkach, Anglikach i innych najeźdźcach pozostały liczne pamiątki. W zacisznych dolinach gór Troodos kryją się malownicze klasztory powstałe w czasach, gdy chrześcijaństwo obejmowało wyspę we władanie, wypierając kult dawnych pogańskich bogów. W kilku z nich znajdują się ikony Matki Bożej namalowane według tradycji przez św. Łukasza Ewangelistę. W małych górskich kościołach można oglądać wspaniałe freski bizantyjskie zaliczane do światowego dziedzictwa kultury. Również w górach zachowało się najwięcej starych obyczajów i tradycji. Przetrwał zwyczaj wykonywania dawnego rękodzieła – sprzedaje się piękne koronki, ceramikę, wyroby ze skóry i srebra. 

 

MOZAIKI I PELIKANY

 

W pobliżu osady Pafos Palaia (Stare Pafos) położonej na południowo-zachodnim brzegu Cypru, tam, gdzie fale Morza Śródziemnego rozbijają się o strome skały, według greckiego mitu narodziła się Afrodyta (zwana również Cyprydą lub Kiprydą, czyli „Panią z Cypru”), bogini miłości, piękna, pożądania i płodności. Przypłynęła w muszli ciągniętej przez delfiny. W miejscu, w którym odpoczywała, wzniesiono jej świątynię. Okolica jest rzeczywiście cudowna. Malownicze skały i wspaniała czysta i orzeźwiająca błękitna woda zachęcają do kąpieli.

 

W czasach antycznych wznosiła się tutaj najważniejsza w całym starożytnym świecie greckim świątynia Afrodyty, w której jej kapłanki oddawały się rytualnej prostytucji. Dzisiaj w tym miejscu działa tylko niewielkie muzeum z przedmiotami znalezionymi w ruinach dawnego sanktuarium. 

 

Obecne miasto Pafos, nazywane dla odróżnienia Nowym Pafos (Pafos Nea), nie jest wcale tak bardzo nowe, bo choć istnieje już ponad 24 stulecia, na tej wyspie odkryto przecież osady ludzkie sprzed 9 tys. lat. Z takiej perspektywy jego wiek nie wydaje się aż tak imponujący. Jednak właśnie ono nosi w 2017 r. zaszczytne miano Europejskiej Stolicy Kultury (wraz z Aarhus w Danii). I chociaż na pierwszy rzut oka Pafos bardziej wygląda na nadmorski kurort, pozostaje jednym z najstarszych miast w Europie, w którym kultura zaczęła rozwijać się naprawdę wcześnie. Ślady pierwszych osad pochodzą jeszcze z okresu neolitu, a sam ośrodek przetrwał narodziny i upadek niejednego imperium.

 

Do miasta przyjeżdża się jednak głównie po to, żeby zobaczyć słynne mozaiki w rzymskich willach odkryte na początku lat 60. XX w. i odsłaniane m.in. przez polskie misje archeologiczne pod kierunkiem profesorów Kazimierza Michałowskiego i Wiktora Andrzeja Daszewskiego. Archeolodzy natknęli się w nich na rzadkiej piękności sceny mitologiczne: Narcyza podziwiającego swoje odbicie w wodzie stawu, Ganimedesa porywanego przez orła czy uciekającą przed Apollinem Dafne przemieniającą się w drzewo laurowe. Jest tu też wspaniały pochód Dionizosa – niosącym kosze winogron ludziom towarzyszą postacie z greckiej mitologii. Od imienia tego boga nazwano jedną z tutejszych willi. W pobliżu Domu Dionizosa odkopano odeon z II w. n.e., niewielki dobrze zachowany teatr muzyczny, i ruiny bizantyjskiego zamku Saranta Kolones, a bardziej na północ odsłonięto dawną nekropolię. W jej granicach znajduje się ponad 100 wykutych w skałach grobów, którym nadano nazwę Grobowców Królewskich. 

 

Pusta dziś równina wokół starego portu kryje pozostałości dawnej rzymskiej stolicy Cypru. W portowej tawernie z widokiem na turecki fort można zjeść świeżo złowioną rybę. Trzeba jednak uważać na oswojone pelikany, które spacerują pomiędzy stolikami i potrafią porwać danie prosto z talerza. 

 

TURYSTYCZNY RAJ

 

Cypryjczycy potrafili wykorzystać walory swojej wyspy. Bogata tysiącletnia historia pozostawiła tu mnóstwo zabytków: od antycznych ruin greckich miast i świątyń oraz doskonale zachowanych rzymskich mozaik po kościoły ze wspaniałymi bizantyjskimi freskami i górskie monastyry. W połączeniu z doskonałą kuchnią, znakomitymi winami, z których Cypr słynie od czasów starożytnych, barwnym folklorem i tradycyjną cypryjską gościnnością wszystkie te atuty sprawiają, że goście przyjeżdżają tutaj masowo i czują się znakomicie. Do tego zawsze mogą liczyć na słoneczne dni, czyste morze i bujną śródziemnomorską przyrodę. Czego więcej potrzeba turyście? 

 

Opłaciły się też inwestycje w turystykę. Wybudowano setki hoteli, stworzono wielkie strefy turystyczne ciągnące się kilometrami wzdłuż brzegu morza. Plaże, poza rejonem miast Ajia Napa i Protaras na wschodzie wyspy, nie są najpiękniejsze, ale obiekty hotelowe mają swoje komfortowe baseny. 

 

MIASTO WINA

 

Historyczna część Limassol (Lemesos) przypomina wschodni bazar przylegający do starego portu, gdzie dziś stoją tylko niewielkie łodzie rybackie. Obok wznosi się gotycki zamek, w którego kaplicy angielski król Ryszard Lwie Serce, podążający w 1191 r. na III wyprawę krzyżową do Ziemi Świętej, poślubił nawarską księżniczkę Berengarię (ur. między 1165 a 1170 r., zm. w 1230 r.). 

 

Odwiedziny władcy na Cyprze były charakterystyczne dla ówczesnych awanturniczych czasów. Kiedy z powodu sztormu trzy okręty z jego floty płynącej do Ziemi Świętej rozbiły się na wybrzeżu w pobliżu Limassol, gubernator bizantyjski Izaak Komnen (ok. 1155–1195 lub 1196) zachował się jak głupiec, aczkolwiek postąpił zgodnie z panującymi wtedy zwyczajami. Obrabował i uwięził żołnierzy króla, podobnie jak jego siostrę Joannę (1165–1199) i narzeczoną, wspomnianą księżniczkę Berengarię. Ryszard Lwie Serce, który nie bez przyczyny nosił taki właśnie przydomek, wylądował wkrótce na wyspie z resztą swojej armii, rozbił w bitwie wojska gubernatora, a następnie w krótkim czasie zajął cały Cypr po zdobyciu m.in. czterech potężnych zamków na północy.

 

Wkrótce jednak znudził się swoją zdobyczą i popłynął do Ziemi Świętej po nowe przygody, a ląd sprzedał zakonowi templariuszy za niebagatelną wówczas sumę 100 tys. złotych monet. Od rycerzy zakonnych kupili niebawem wyspę królowie z francuskiej dynastii Lusignanów, którzy wprowadzili system feudalny i władali nią przez prawie trzy stulecia. Templariusze zachowali dla siebie zamek w Kolossi. Znajdowała się w nim siedziba wielkiego mistrza, czyli wielkiego komandora, od którego wzięło swoją nazwę najsłynniejsze cypryjskie wino – słodka commandaria. Tajemnica jej produkcji przekazywana jest z pokolenia na pokolenie od ponad ośmiu stuleci. 

 

W miejskim parku z niewielkim zoo, w którym trzyma się m.in. żyjące w górach Troodos muflony (zwierzęta te są dla Cypryjczyków tym, czym dla nas żubry), na przełomie sierpnia i września odbywa się Festiwal Wina. Po uiszczeniu niewielkiej opłaty przy wejściu można kosztować szlachetnych trunków z wielkich beczek w ilości, na jaką tylko głowa i wątroba pozwoli. W tym roku festiwal zaplanowano w terminie od 30 sierpnia do 9 września. 

 

Przy porcie w Limassol znajduje się większość winiarni na Cyprze. Obok dziesiątków jego rodzajów produkuje się tu wspomnianą słodką, deserową commandarię znaną już w czasach krzyżowców (od XII stulecia). Z tego powodu trafiła ona do Księgi rekordów Guinnessa. W winiarni KEO powstaje także Five Kings Brandy (Brandy Pięciu Królów) upamiętniające najprawdopodobniej tzw. Ucztę u Wierzynka, czyli słynne przyjęcie w Krakowie, zorganizowane we wrześniu 1364 r. przez krakowską radę miejską i Mikołaja Wierzynka (młodszego), w którym miało wziąć udział pięciu monarchów: cesarz Karol IV Luksemburski (1316–1378), Kazimierz III Wielki (1310–1370), Ludwik Węgierski (1326–1382), Waldemar IV Duński (ok. 1320–1375) oraz ówczesny król Cypru – Piotr I de Poitiers-Lusignan (1328–1369). Ten ostatni wzywał podczas zjazdu w stolicy Polski do nowej krucjaty przeciw niewiernym. 

 

Na półwyspie Akrotiri w pobliżu wyschniętego latem słonego jeziora tuż przy ogrodzeniu brytyjskiej bazy lotniczej stoi żeński Monastyr św. Mikołaja od Kotów. Jedzie się do niego wzdłuż ciągnącej się kilometrami kamienistej plaży Lady’s Mile. Według bizantyjskiej legendy koty sprowadzone tutaj zostały przez św. Helenę, matkę cesarza Konstantyna I Wielkiego, żeby rozprawiły się z panującą wówczas plagą jadowitych węży. Dziś w tym nieco sennym klasztorze mieszka blisko sto tych stworzeń w różnych kolorach i kilka wiekowych zakonnic, które je karmią. 

 

ŚW. ŁAZARZ I CIOTKA MAHOMETA

 

Na miejscu antycznego Kitionu, skąd pochodził słynny filozof Zenon, założyciel szkoły stoików, istnieje dziś Larnaka. Samo miasto nie jest zbyt ciekawe poza wysadzaną palmami nadmorską promenadą i portem jachtowym. Znajduje się w nim pochodząca z końca IX stulecia Cerkiew św. Łazarza (tego samego, którego Jezus przywrócił do życia). Był on wedle tradycji biskupem Larnaki i tu został pochowany. 

 

Przy nieistniejącym już dziś starym porcie wzniesiono w średniowieczu zamek, w którym dziś jest muzeum. Natomiast ze szczytu minaretu XVI-wiecznego Meczetu Al-Kebir rozciąga się wspaniała panorama miasta i pobliskiego słonego jeziora. Nad zachodnim brzegiem tego ostatniego w niewielkim gaju palmowym stoi muzułmańska świątynia zwana Hala Sultan Tekke, gdzie pochowana jest Umm Haram (po turecku Hala Sultan), ciotka proroka Mahometa. Skręciła kark, spadając z muła, kiedy towarzyszyła mężowi podczas jednego z łupieżczych najazdów arabskich w 649 r. 

 

WYSPIARSKIE PRZYSMAKI

 

Kuchnia cypryjska to mieszanka wpływów greckich i tureckich. Popularnym daniem jest meze – na kilkunastu małych talerzykach serwowane są m.in. warzywa (smażone bakłażany i papryka, pomidory, kapary i oliwki), pasty (tzatziki i tahini), mięsa (wędzone kiełbaski loukanika, suszona koźlęcina) oraz chleb pita. Inne typowe potrawy na Cyprze stanowią avgolemono – lekka cytrynowa zupa z jajkiem podawana z pieczywem, kleftiko – jagnięce żeberka pieczone w tradycyjnym glinianym piecu jedzone z pieczoną, faszerowaną papryką i ryżem oraz oliwkami, dolmades – niewielkie gołąbki zawijane w liście winogron, sheftalia – grillowane pikantne kiełbaski wieprzowe z ziołami, czy suwlaki – szaszłyki wieprzowe zestawiane z pszennym plackiem i warzywami. Nie można też pominąć słynnego owczego sera halloumi z liśćmi mięty, który doskonale smakuje zarówno świeży, jak i grillowany.

 

NA WSCHODNICH RUBIEŻACH

 

Piąte co do wielkości cypryjskie miasto (po Nikozji, Limassol, Larnace i Pafos) to 50-tysięczna Famagusta, zagarnięta w 1974 r. przez Turków i dotąd okupowana. Leży tuż przy rozdzielającej wyspę 180-kilometrowej linii demarkacyjnej nazywanej zieloną linią. Z punktu widokowego w miejscowości Deryneia (Derinia) można zobaczyć historyczny rejon Famagusty z gotycką Katedrą św. Mikołaja, do której Turcy dobudowali minaret i którą zamienili w Meczet Mustafy Lali Paszy. Bliżej, wzdłuż morza rozciąga się Warosza (Warosia), niegdyś turystyczna dzielnica tego ośrodka z dziesiątkami hoteli i wspaniałą plażą obleganą przez tysiące turystów. Dzisiaj to opustoszałe, wymarłe miasto duchów pilnowane przez tureckich żołnierzy. 

 

Niewielki fragment dystryktu Famagusta, który pozostał w rękach Cypryjczyków, jest przez nich znakomicie zagospodarowany. Koło miast Ajia Napa i Protaras, gdzie położone są najpiękniejsze plaże w południowej części wyspy, zbudowano luksusowe hotele i całe wioski turystyczne z niezbędną infrastrukturą. Ajia Napa, niegdyś osada rybacka z niewielkim portem i ślicznym klasztorem weneckim, zamieniła się w tętniący życiem nadmorski kurort. Z portu rybackiego, w którym cumują statki wycieczkowe, można wybrać się łodzią na połów ryb lub oglądanie od strony morza zagarniętej przez Turków Famagusty. W scenerii chroniącej tę ostatnią XIV-wiecznej twierdzy William Szekspir (1564–1616) umiejscowił akcję swojej tragedii Otello. 

 

Pobliska miejscowość Protaras to kolejny nadmorski kurort z luksusowymi hotelami i ładnymi piaszczystymi plażami w skalistych zatoczkach. Na kamienistych stokach wzgórz, wokół malowniczych brzegów stanęły 4- i 5-gwiazdkowe hotele. W cichych do niedawna zatokach huczą silniki motorówek i wodnych skuterów, a w wyrastających jak grzyby po deszczu barach, kawiarniach, tawernach i dyskotekach kłębią się tłumy turystów.

 

Warto wspiąć się na skałę, na której stoi niewielki Kościół Proroka Eliasza. Rozpościera się stąd wspaniały widok na morze, okoliczne wzgórza z dziesiątkami wiatraków pompujących wodę do nawadniania pól, kurorty Paralimni i Protaras oraz zamgloną Famagustę.

 

ŻÓŁWIE I ŁAŹNIA AFRODYTY

 

skaly Afrodyty Pafos  foto Grzegorz Micuła

Skała Afrodyty w Pafos – legendarne miejsce narodzin bogini Afrodyty

© GRZEGORZ MICUŁA

 

gory Troodos fot Grzegorz Micuła

W malowniczym paśmie górskim Troodos znajduje się najwyższy szczyt Cypru

© GRZEGORZ MICUŁA

 

Półwysep Akamas leży na północnym zachodzie wyspy. Ten niezamieszkały porośnięty lasem teren był przez dziesięciolecia poligonem artyleryjskim Brytyjczyków (aż do 2000 r.). Do dziś nie ma tu żadnych dróg i da się po nim poruszać wyłącznie pieszo lub samochodem terenowym. Na odludnej plaży Lara utworzono rezerwat chroniący siedlisko żółwi morskich (karetta). 

 

Niedaleko uroczego portu rybackiego w Latchi, gdzie można wynająć łódkę ze szklanym dnem, aby podczas rejsu podziwiać rafy, zatopione miasta i wraki rzymskich okrętów, zbudowano uchodzący za najpiękniejszy na Cyprze 5-gwiazdkowy Hotel Anassa. Wtopiony w nadmorską skarpę, wznosi się ponad plażą i turkusowym morzem. Oślepiająco białe ściany, dachy i okna nawiązują do starej architektury. Eleganckie korytarze ozdabiają portrety cypryjskich świętych, greckie amfory i ludowe skrzynie. 

 

Pobliska Łaźnia Afrodyty to zacieniony drzewami figowymi naturalny kamienny basen zasilany wodą spływającą ze skał. Według legendy bogini miłości zażywała tutaj orzeźwiającej kąpieli po nocy spędzonej z kochankami i dzięki cudownym właściwościom tej wody odzyskiwała dziewictwo. Niestety, dziś nie można się w nim kąpać.

 

WODNE ZABAWY I NARTY

 

Oblewające Cypr czyste morze o temperaturze wody rzadko spadającej poniżej 20°C umożliwia eksplorację głębin. Podwodne klify i doliny, kolonie korali, morskie anemony i gąbki, ryby i muszle o fascynujących kolorach i kształtach tworzą zapierające dech w piersiach widoki. 

 

Najpiękniejsze piaszczyste plaże znajdują się na wschodzie wyspy, w okolicach wspomnianych miejscowości Ajia Napa i Protaras. Wspaniałym miejscem do plażowania są też okolice Skały Afrodyty, gdzie czysta woda zachęca do kąpieli, ale trzeba uważać na silne wiry. Wstęp na plaże jest bezpłatny. Można tu zwykle wypożyczyć skuter wodny, popływać na napełnionym powietrzem bananie lub polatać na spadochronie holowanym przez motorówkę (parasailing). W większości miejsc udostępnia się leżaki i parasole. Na Cyprze jest wiele klubów sportów wodnych i ośrodków nurkowania. 

 

Podczas zimy najwyższe partie gór Troodos pokrywa śnieg. Na nartach można jeździć od stycznia do marca w niesamowitej scenerii ośnieżonych sosen na szczycie Olimpos. Działa tu kilka wyciągów i wytyczono cztery trasy zjazdowe: Zeus, Afrodyta, Hermes i Hera. Dodatkową atrakcją takiego wypoczynku jest możliwość wykąpania się w Morzu Śródziemnym po zaledwie godzinnej jeździe samochodem. 

 

NA ZAKUPACH

 

Od tysiącleci Cypr słynie też z jubilerskich wyrobów ze złota, srebra i miedzi. Do dziś można kupić na wyspie piękne naszyjniki, bransolety, wisiorki, pierścienie, srebrne talerze, kandelabry i inne towary (z produktami ze srebra kojarzy się również wioska Lefkara, słynna przede wszystkim ze swoich tradycji koronkarskich sięgających co najmniej XIV w., wpisanych w 2009 r. na Listę Reprezentatywną Niematerialnego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO). Sprzedaje się tutaj także skórzane portfele, torebki, paski czy odzież, wiklinowe kosze różnych kształtów i rozmiarów, rzeźbione przedmioty z drewna, haftowane tekstylia i zabawki. 

 

Jak w każdym kraju Orientu, na Cyprze oferuje się wschodnie słodycze: orzechy i migdały w cukrze, baklawę oraz loukoumi (rachatłukum) – owocowe galaretki posypane cukrem pudrem, wyrabiane w małych fabryczkach w mieście Jeroskipu koło Pafos. Produkuje się też różne rodzaje alkoholi: dobre wina, zivanię – wódkę z wytłoków winogronowych, rozmaite brandy i likiery. Ich ceny, zwłaszcza w supermarketach, nie są wygórowane. 

 

RELIKWIA W KRAINIE GÓR

 

klasztor Kykkos  foto Grzegorz Micuła

Klasztor Kykkos ufundowano pod koniec XI w.

© GRZEGORZ MICUŁA

 

Niemal w centrum wyspy, przy drodze z Larnaki i Ajia Napy do Nikozji na szczycie Stawrowouni wznoszą się zabudowania monastyru o tej samej nazwie. Stawrowouni oznacza po grecku Górę Krzyża Świętego. Według tradycji św. Helena, matka cesarza Konstantyna I Wielkiego, podczas powrotu z Ziemi Świętej zatrzymała się na Cyprze i kazała wybudować klasztor. Pozostawiła w nim fragment drzewa z Krzyża Świętego, który znalazła w trakcie swojej podróży. Do dziś przechowywany jest on w srebrnym relikwiarzu w klasztornym kościele. Mogą go oglądać tylko mężczyźni, ponieważ kobiety nie są wpuszczane na teren monastyru. 

 

Ze szczytu Stawrowouni (ok. 750 m n.p.m.) rozciąga się wspaniały widok na znaczną część wyspy. Na zachodzie widać wyniosłe pasma gór Troodos, których najwyższe szczyty mają prawie 2 tys. m. Pokryte zielonym kobiercem stoki i doliny kryją zaciszne monastyry Kykkos, Trooditissa i Machairas, gdzie przechowywane są cudowne ikony według tradycji wykonane przez św. Łukasza. W malowniczych wioskach lub na leśnych polanach stoją niewielkie kościoły i klasztory czasami z zewnątrz przypominające stodoły, ale za to wewnątrz ozdobione pięknymi bizantyjskimi i pobizantyjskimi freskami. Dziesięć z nich trafiło na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. 

 

W górskich wioskach Omodos i Lania żyją spokojnie sympatyczni i życzliwi ludzie, produkujący świetne wina, doskonałe konfitury czy miejscowe słodycze z miodu, orzechów i soku winogronowego. Najbardziej znaną tego typu miejscowością jest wspomniana Lefkara, słynąca ze wspaniałych ręcznie robionych koronek. Sposób ich wykonywania przekazuje się z matki na córkę od stuleci. Tutejsze wyroby już przed wiekami znane były daleko poza granicami Cypru. Według lokalnej tradycji w latach 80. XV stulecia przybył do Lefkary Leonardo da Vinci (1452–1519), żeby zamówić koronkowy obrus na ołtarz do Katedry w Mediolanie. Koronkę tę, zwaną lefkaritika, wykonują miejscowe kobiety, ich mężowie natomiast zajmują się wytwarzaniem przedmiotów ze srebra. 

 

PODZIELONA STOLICA 

 

Położona w środku wyspy, na rozległej równinie Mesaoria (Mesaria) stolica Cypru Nikozja zbudowana została w miejscu, w którym w czasach antycznych istniało ważne miasto-państwo Ledra. Tę nazwę nosi dziś główna handlowa ulica jej starej części. 

Nikozja pełni wspomnianą funkcję od ponad tysiąca lat. Poprzednie stolice: Pafos i Salamina (Salamis) zostały zniszczone w trakcie najazdów Arabów, dlatego też siedzibę władz przeniesiono w oddaloną od wybrzeży, bezpieczniejszą okolicę. 

 

Miasto otoczone jest zbudowanymi przez Wenecjan bastionowymi umocnieniami na planie koła. Obecnie biegnie przez Nikozję linia demarkacyjna oddzielająca północną część wyspy, zajętą latem 1974 r. przez Turków, od południowej, zamieszkanej obecnie przez Greków cypryjskich. 

 

Życie w tej jedynej dziś na świecie podzielonej stolicy toczy się w miarę normalnie. Czynne są bary, restauracje, kawiarnie i sklepy. W części greckiej tysiące turystów odwiedzają odrestaurowaną przy pomocy UNESCO staromiejską dzielnicę Laiki Geitonia (Laiki Yitonia), podziwiają marmurowy posąg Afrodyty wydobyty z ruin antycznego miasta Soli (Soloi) przechowywany w Muzeum Cypryjskim, niewielką prawosławną Katedrę św. Jana Teologa z ciekawymi freskami i założone przez arcybiskupa Makariosa III (1913–1977) Muzeum Bizantyjskie, gdzie zgromadzono wspaniałą kolekcję najcenniejszych ikon z terenu całej wyspy. Poza tym zwiedzają stary pałac arcybiskupi mieszczący Muzeum Sztuki Ludowej i nowy pałac, przed którym jeszcze do niedawna stała ogromna statua Makariosa III z brązu. Przeniesiono ją w 2008 r. na wzgórze Throni (ok. 1320 m n.p.m.), miejsce pochówku arcybiskupa i pierwszego prezydenta Republiki Cypru w latach 1960–1977. Znajduje się ono niecałe 3 km na zachód od Monastyru Kykkos.

 

Od Pomnika Wolności blisko już do placu Wolności (Plateia Eleftheria), gdzie zwykle odbywają się wiece przeciwko tureckiej okupacji północnego Cypru. Ten jeden z najbardziej skomplikowanych i nabrzmiałych emocjonalnie konfliktów naszych czasów nadal jest daleki od rozwiązania. Na wyspie, na której zgodnie współistnieją greckie tradycje mitologiczne i filozoficzne, odnaleźć można ślady działalności rzymskich namiestników, krzyżowców i apostołów, nie powinno być miejsca na nienawiść i nietolerancję. Dlatego mam nadzieję, że bogini miłości znów zapanuje nad ciężko doświadczonym przez historię słonecznym Cyprem. 

 

UŻYTECZNE INFORMACJE O CYPRZE   

 

Republika Cypryjska ma powierzchnię 9251 km², a zamieszkuje ją ok. 847 tys. ludzi (2015 r.). Urzędowymi językami są grecki (ojczysty dla ok. 81 proc. ludności) i turecki (0,2 proc.), a obowiązującą walutą – euro. Cypr nie należy do strefy Schengen. Obywatele polscy korzystają z prawa do swobodnego przepływu osób w ramach Unii Europejskiej. Dokument uprawniający do bezwizowego wjazdu i pobytu do 90 dni na terytorium państwa stanowi ważny paszport lub dowód osobisty. Ambasada Rzeczypospolitej Polskiej znajduje się w Nikozji przy alei Kennedy’ego 12/14. Obowiązujący w kraju ustrój to republika prezydencka. Obecnym prezydentem jest Nikos Anastasiadis (wybrany w lutym 2013 r. na 5-letnią kadencję).

 

Na Cyprze znajdziemy mnóstwo tawern i restauracji serwujących potrawy kuchni lokalnej i międzynarodowej. Ceny dań są znacznie niższe w lokalach poza hotelami. Przed wejściem do tego typu miejsc zazwyczaj wisi menu. Serwis zwykle bywa doliczony do rachunku.

 

Pozostałością po Brytyjczykach na Cyprze jest ruch lewostronny. Autostrady łączą Nikozję z Limassol, Pafos i Larnaką (pod którą znajduje się międzynarodowy port lotniczy). Komunikację pomiędzy miastami zapewniają prywatne linie autobusowe. Tani i wygodny sposób poruszania się pomiędzy głównymi ośrodkami stanowi korzystanie z tzw. shared taxi,czyli dzielonych (z innymi pasażerami) taksówek, czy też usług minibusów zabierających 11–15 osób. 

 

Wyspę dobrze zwiedzać wynajętym samochodem. Należy jednak pamiętać o odpowiednio częstym tankowaniu, szczególnie podczas jazdy po górach, gdzie stacje benzynowe rozmieszczone są rzadziej, i zwłaszcza w niedziele i święta, kiedy czynne bywają tylko nieliczne punkty.

Artykuły wybrane losowo

Seszele – kokosowa kraina szczęścia

379 IMG1 Grande Soeur 10630x7102

Otoczona granitowymi skałami rajska plaża na wysepce Grande Soeur na Seszelach

© SEYCHELLES TOURISM BOARD

 

MAGGIE ANKOWSKA

www.seszelerajnaziemi.com

 

Pewnego dnia dziwnym zbiegiem okoliczności miejsce, które do niedawna było dla mnie tylko kropką na mapie świata, tropikiem odległym i nieosiągalnym, stało się moim domem. Wylądowałam w zakazanym raju – wielokrotnie odnosiłam wrażenie, że nie mam prawa tu być. Na Seszelach, archipelagu będącym częścią Grzbietu Maskareńskiego, do dziś żyje największa populacja żółwi olbrzymich na naszym globie. Większość wysp jest niezamieszkała, a ciszę mąci na nich tylko szum Oceanu Indyjskiego i wiatr szeleszczący wśród liści palm kokosowych…

 

W tym wyspiarskim państwie mieszka ponad 93 tys. ludzi. Dla porównania w samej Warszawie żyje ich niemal 19 razy tyle. Największa w archipelagu jest wyspa Mahé (157,3 km2) ze stolicą Victorią. Seszele, znajdujące się przez wiele lat w rękach Francuzów, a potem Brytyjczyków, uzyskały niepodległość w czerwcu 1976 r. Mimo iż ich mieszkańcy silnie utożsamiają się ze swoją kreolską kulturą i najchętniej posługują się seszelskim kreolskim, wpływy wcześniejszych kolonizatorów są bardzo wyraźne – do języków urzędowych należy również francuski i brytyjski, na ulicach obowiązuje ruch lewostronny, a w budynkach montuje się gniazdka z trzema otworami.

 

Choć dochody z turystyki stanowią niezmiernie istotną część budżetu państwa i miejscowi chętnie goszczą turystów, najważniejsze pozostaje dla nich zachowanie archipelagu w niezmienionym naturalnym stanie. Życie lokalnej ludności płynie spokojnym rytmem, a ruch turystyczny odbywa się jakby obok. Mieszkałam tutaj kilka lat, pracowałam z wyspiarzami i spędzałam z nimi czas wolny, ale pomimo moich największych starań i dużej otwartości na odmienną kulturę zawsze czułam się obca, choć zostałam zaakceptowana. Ta aura niedostępności otaczająca Seszelczyków sprawia, że człowiek z zewnątrz odnosi wrażenie, iż znalazł miejsce wyjątkowe, tylko dla wybranych – trafił do raju. Okolica zdaje się zresztą potwierdzać to przypuszczenie. Nawet na Mahé, najpopularniejszej z wysp, o każdej porze dnia możemy wybierać z minimum tuzina rajskich plaż, na których będziemy po prostu sami.

 

WYSPA ATRAKCJI

 

W ostatnich latach ruch turystyczny na Seszelach zwiększył się i dziś archipelag postrzegany jest jako idealne miejsce na romantyczny wyjazd dla zakochanych, ślub, podróż poślubną czy świętowanie okrągłych rocznic dla osób w związku. Trudno się temu dziwić. Już w momencie opuszczania samolotu można poczuć, że trafiło się w tropiki. Słodkie, lepkie, gorące powietrze o niepowtarzalnym zapachu otula twarz i zapowiada dalsze przyjemności. Droga z lotniska prowadzi krętym wybrzeżem pokrytym białym piaskiem i granitowymi skałami. Gdy wreszcie dotrze się do jednego z miejscowych wspaniałych hoteli, trudno oprzeć się urokowi pięknych prywatnych plaż i znakomicie zagospodarowanych ogrodów. Niejednemu turyście wydaje się, że cudowniej być już nie może. Dlatego też wielu z nich decyduje się nie opuszczać swojego hotelowego raju, ale zupełnie niesłusznie. Zapewniam, że warto poznać bliżej całe Seszele.

 

Ze wszystkich wysp archipelagu właściwie tylko trzy są zamieszkałe przez lokalną ludność – Mahé, Praslin i La Digue. Na kilku pozostałych znajdują się luksusowe ośrodki wczasowe i przebywają tu tylko bardzo majętni turyści i obsługa hotelowa.

 

Dla większości osób odwiedzających Seszele pierwszym przystankiem jest Mahé. Ponieważ to największa i najbardziej rozwinięta wyspa z całego regionu, czeka na niej najwięcej atrakcji. Możemy wykupić lot helikopterem, popłynąć na połów, pojeździć po wybrzeżu konno, wynająć skutery wodne, wybrać się na rejs łodzią i zatrzymywać po drodze na najdzikszych plażach. Dla amatorów pieszych wycieczek nie zabraknie szlaków trekkingowych. W środku tropikalnego lasu poszalejemy na tyrolce. Podwodne królestwo wokół Mahé przypadnie do gustu nawet najbardziej wymagającym i doświadczonym nurkom. Chyba jedynym typowo turystycznym rejonem jest plaża Beau Vallon położona na północno-zachodnim brzegu wyspy. W jej okolicy znajdują się hotele, restauracje, promenada i uliczny bazar Labrin, na którym sprzedaje się typowo kreolskie jedzenie. Warto odwiedzić to miejsce w środę wieczorem, kiedy odbywa się festyn z kulinarnymi przysmakami. Seszelski rum Takamaka leje się wtedy strumieniami, a wokół rozbrzmiewa kreolska muzyka. Okoliczni mieszkańcy wylegają na ulice i można poczuć się wśród nich częścią tej lokalnej społeczności, która chętnie przyjmuje do swojego grona ludzi chcących poznać tutejszą kulturę.

 

Jeśli jednak wolimy zejść z utartych ścieżek i odkryć prawdziwe oblicze wyspy, proponuję wynająć samochód i objechać ją dookoła. Podczas takiej wycieczki trzeba zatrzymać się na plaży Anse Royale i po spacerze po ogrodzie przypraw spróbować dań seszelskiej kuchni. Na liście obowiązkowych przystanków nie powinno zabraknąć także Anse Takamaka. Ta jedna z najsłynniejszych plaż na Mahé ciągnie się przez 2 km. Warto zahaczyć też o plaże Anse Intendance i Port Launay.

 

Do stolicy Seszeli – Victorii – dobrze wybrać się rano, aby zdążyć na najświeższe przysmaki z tutejszego targu rybnego, kupić przyprawy, owoce i warzywa. Jeśli jednak ryby aż tak nas nie interesują albo wolimy rozpocząć dzień od plażowania, możemy spokojnie odwiedzić to miejsce później, gdyż otwarte jest do popołudnia i rzadko kiedy brakuje tu towaru.

 

Miłośnicy lokalnej sztuki znajdą w mieście mnóstwo straganów i galerii oferujących wyroby seszelskich artystów. W położonej na piętrze restauracji „Marie-Antoinette” spróbujemy miejscowej kuchni i zasymilujemy się z tutejszą społecznością.

 

Prawie w samym centrum Victorii, w dzielnicy Mont Fleuri leży piękny ogród botaniczny, w którym można zobaczyć, a nawet nakarmić słynne żółwie olbrzymie. Te osobliwe zwierzęta są jedną z większych atrakcji w tym zakątku świata.

 

W SESZELSKICH GŁĘBINACH

 

Podwodny świat Seszeli to przede wszystkim mieniące się tysiącami kolorów i tętniące życiem rafy koralowe, ale nie tylko one. Do najpopularniejszych punktów nurkowych w okolicy należą także cztery wraki (Ennerdale, Twin Barges, Dredger i Aldebaran), które koniecznie trzeba zobaczyć. W ich pobliżu zawsze, bez względu na sezon czy pogodę, można spotkać licznych mieszkańców oceanicznego królestwa. Pod wodą z pewnością natkniemy się na skorpeny, szkaradnice, skrzydlice, olbrzymich rozmiarów homary czy rozdymki tygrysie, a oglądaniu tych niezwykłych stworzeń będzie towarzyszył lekki dreszczyk emocji związany ze zwiedzaniem wnętrz zatopionych statków.

 

Sprzyjające warunki pogodowe i stabilna temperatura utrzymująca się przez cały rok sprawiają, że na nurkowanie na Seszelach warto wybrać się właściwie zawsze, jednak są miesiące, w których eksploracja głębin bywa znacznie przyjemniejsza. Polecam szczególnie okres od stycznia do kwietnia. Wówczas woda jest najcieplejsza, a widoczność – najlepsza. Życie w oceanie rozkwita i zachwyca swoją różnorodnością. Deszcze nie padają prawie w ogóle, w związku z czym między kolejnymi zanurzeniami można przyjemnie odpocząć na łódce i wspaniale się opalić.

 

211 STB 14 Vallee De Mai 4961x3311

Rezerwat Naturalny Doliny Mai porastają endemiczne lodoicje seszelskie

© SEYCHELLES TOURISM BOARD

 

Nie oznacza to jednak wcale, że nie powinno się nurkować w pozostałe miesiące, wręcz przeciwnie, nawet trzeba! Zwłaszcza jeśli chcielibyśmy popływać w towarzystwie rekinów wielorybich. Przybywają one w rejon archipelagu w okolicy września i października wraz z południowo-wschodnim monsunem, aby żywić się planktonem. Woda w tym czasie jest trochę chłodniejsza – ma ok. 24–26°C, ale 45-minutowa kąpiel w takiej temperaturze w odpowiednim stroju miło orzeźwia, a podziwianie tej największej ryby na ziemi dostarcza niezapomnianych wrażeń.

 

Nie trzeba być jednak doświadczonym nurkiem, aby odkrywać piękno oceanicznego świata Seszeli. Osoby początkujące znajdą tu wiele fantastycznych miejsc na płytkich wodach, gdzie pośród wspaniałej morskiej fauny i flory będą mogły podszlifować swoje nurkowe umiejętności.

 

Tym, którzy wolą zostać na powierzchni, a ryby chętniej widzą na swoim talerzu, również spodoba się na archipelagu. W regionie, gdzie taniej jest mieć małą łódkę niż samochód, ludzie często trudnią się połowami, a wiedza lokalnych rybaków bywaimponująca. Chętnie dzielą się nią ze wszystkimi zainteresowanymi w trakcie powszechnie organizowanych wypraw na pełne morze, podczas których trafiają się takie zdobycze jak barakudy, żaglice, tuńczyki, pelamidy, marliny błękitne czy samogłowy.

 

Wróćmy jednak na chwilę na ląd, bo i tutaj na Mahé na miłośników przygód czeka niejedno. Jeśli ktoś lubi bliski kontakt z naturą i górskie wędrówki, to na pewno się nie rozczaruje. Co prawda tutejsze góry nie są wysokie, więc wspinaczka w ich rejonie ma charakter bardziej turystyczny niż wyczynowy, ale istnieje kilka szlaków, których pokonanie w tym tropikalnym klimacie wymaga nieco wysiłku. Nagrodę dla wytrwałych stanowią satysfakcja i niepowtarzalne widoki. Najwyższym szczytem na wyspie jest Morne Seychellois (905 m n.p.m.) i choć wydaje się niewysoki, wyprawa na niego bywa niełatwa. Trzeba się dobrze napocić, aby dotrzeć do wierzchołka, ale naprawdę warto! Przy odpowiedniej pogodzie można stąd podziwiać zapierający dech w piersiach rozległy widok na Ocean Indyjski upstrzony gdzieniegdzie kawałkami zielonego, często nietkniętego ludzką ręką lądu.

 

Mahé, mimo iż jest wspaniała i różnorodna, stanowi jednak tylko część tropikalnego archipelagu. Jeśli ograniczymy się więc jedynie do pobytu na niej, nie będziemy w stanie poznać całego regionu. Choć nie sposób odwiedzić wszystkich wysp, są miejsca, których przegapić nie wolno…

 

W CIENIU PALM

 

Zwiedzanie powinniśmy zacząć od Praslin, mimo iż La Digue leży w podobnej odległości od Mahé. Na wyspę najlepiej dostać się porannym samolotem – lot dwupłatowcem prawie w kokpicie pilota dostarcza niesamowitych wrażeń, a przepiękny widok wschodzącego słońca i budzącego się do życia świata zostaje na długo w pamięci.

 

Praslin zachwyca swoimi restauracjami, barami i chyba jeszcze piękniejszymi plażami i ośrodkami wypoczynkowymi, z których nie chce się wychodzić. Jeżeli planujemy spędzić na Seszelach więcej czasu i mamy kilka wolnych dni do zagospodarowania, wizyta tu z pewnością nas nie rozczaruje. Wyspa ta charakteryzuje się stabilniejszą od Mahé pogodą, niewielkim ruchem samochodowym i licznymi połaciami pełnych życia tropikalnych lasów.

 

Odwiedziny na tutejszej przepięknej plaży Anse Lazio będą wspaniałym wstępem do późniejszego poznawania cudów La Digue. Oprócz tego na Praslin zobaczyć trzeba na pewno Rezerwat Naturalny Doliny Mai (Vallée de Mai Nature Reserve) z ekosystemem stanowiącym pozostałość po pradawnych lasach palmowych, gdzie wykształciła się słynna endemiczna dla Seszeli palma kokosowa (lodoicja seszelska), lokalnie zwana coco de mer. W jej owocach o bardzo specyficznym kształcie kryje się największe nasienie świata roślinnego. Wyjątkowa lodoicja seszelska stała się symbolem tego wyspiarskiego kraju.

 

W tych niemalże niezmienionych od wieków lasach spotkać można wiele endemicznych gatunków ptaków i roślin. Podczas spaceru da się usłyszeć czarną papugę seszelską, koralczyka czerwonogłowego czy pustułkę seszelską. Niesamowite bogactwo fauny i flory, zachowane do dziś dzięki staraniom Seszelczyków, sprawia, że to miejsce przypomina świat sprzed rozwinięcia się cywilizacji człowieka, prehistoryczną krainę, w której rządzi tylko natura.

 

Jeśli z Praslin będziemy chcieli wybrać się na La Digue, zabierze nas na nią prom. Na 15 min. staniemy się małym poruszającym się punkcikiem na bezkresnym Oceanie Indyjskim. Gdy ze wszystkich stron otacza nas lazurowa woda, a na horyzoncie widać jedynie oddalającą się linię brzegową usianą palmami kokosowymi, trudno nie pomyśleć, jak mali jesteśmy w porównaniu z ogromem świata. I może niektórych myśl ta przeraża i skłania do rozważań prowadzących do kryzysu egzystencjalnego, ale ja w takim właśnie momencie czuję się wolna…

 

225 STB 7 Creole Buffet 4961x3311

Kuchnia seszelska charakteryzuje się niezmiernie bogatą mieszanką smaków

© SEYCHELLES TOURISM BOARD

 

SMAK RAJU

 

La Digue to miejsce idealne. Na tej trzeciej co do wielkości zamieszkałej wyspie Seszeli główny środek transportu stanowi rower. Zaraz po wpłynięciu do portu przedsiębiorczy miejscowi próbują każdego z turystów wyposażyć w jednoślad. Nie należy, oczywiście, oczekiwać najnowocześniejszych modeli rowerów górsko-wyścigowych – większość z oferowanych pojazdów to raczej wysłużone i lekko zniszczone wehikuły, ale przecież nikt nie przyjeżdża się tu ścigać…

 

Na La Digue koniecznie trzeba odwiedzić dwie plaże: Anse Source d’Argent i L’Union Estate. Do obydwu prowadzą bardzo przyjemne, niewymagające specjalnej sprawności fizycznej trasy rowerowe. W Parku Union Estate możemy spotkać żółwie olbrzymie, zwiedzić plantacje wanilii, kokosów i ananasów. Po przemierzeniu tej okolicy w końcu dociera się do jednej z najczęściej fotografowanych plaż na świecie – Anse Source d’Argent. Biały, drobny piasek, nieskazitelnie czysta, turkusowa woda, kokosowe palmy i tak charakterystyczne dla Seszeli granitowe skały tworzą scenerię niczym z prawdziwego raju. Do tego wokół panuje niesamowita cisza nie zakłócana nawet szumem fal, bo ich tu prawie nie ma. Koniecznie należy zabrać ze sobą maskę do snorkelingu, chociaż nawet bez niej najprawdopodobniej będziemy mogli oglądać żółwie morskie podpływające do brzegu w towarzystwie najbardziej egzotycznych gatunków ryb na ziemi. Podczas spaceru wzdłuż plaży na południe podziwia się zapierające dech w piersiach widoki, które na zawsze pozostawiają w pamięci pewność, że byliśmy częścią czegoś wyjątkowego.

 

Choć dzięki otaczającemu nas pięknu na chwilę zapomnimy o głodzie, oprócz nasycenia ducha ważny jest też pokarm dla ciała. Usytuowana tuż przy plaży restauracja, której nie sposób ominąć w drodze powrotnej, serwuje przysmaki kuchni kreolskiej, opartej głównie na rybach i owocach morza.

 

Potrawy z Seszeli są świeże i naturalne. W tutejszej aromatycznej, dość pikantnej kuchni wykorzystuje się głównie produkty lokalne. Miłośnicy owoców morza będą zachwyceni – na początek powinni spróbować tradycyjnej sałatki z ośmiornicy, a po niej ryby po kreolsku. Rybołówstwo jest jednym z głównych zajęć na archipelagu, więc różnorakich świeżych ryb, wyławianych praktycznie co godzinę, nie brakuje nigdy, a miejscowi osiągnęli prawdziwe mistrzostwo w ich przygotowywaniu. Niemal do każdego posiłku podaje się sałatkę z mango i papai. Wyśmienicie komponuje się ona z dość pikantnymi przyprawami, w szczególności ze słynnym kreolskim sosem curry, z którym serwuje się praktycznie wszystko: kurczaka, ryby, wieprzowinę, a dla odważniejszych – lokalny przysmak, czyli nietoperza!

 

Na Seszelach warto też spróbować charakterystycznego dla wysp pacyficznych owocu chlebowca właściwego – rośnie na drzewie i wygląda jak owoc, ale ma konsystencję świeżego chleba i smakuje podobnie do pieczonych ziemniaków. Ci, którzy nie lubią kulinarnych eksperymentów, mogą zamówić po prostu hamburgera i frytki.

 

Najedzeni, opaleni i wypoczęci wyruszymy w drogę powrotną do portu, aby zdążyć przed zachodem słońca. Należy pamiętać, że Seszele leżą na równiku, więc dzień i noc mają porównywalną długość przez cały rok (mniej więcej 12 godz.). Słońce zachodzi ok. godz. 18.30. Zachód oglądany z pokładu statku płynącego przez ocean wygląda po prostu bajecznie…

 

324 IMG24 Anse Source dArgent 4288x2848

Zjawiskowa plaża Anse Source d’Argent na La Digue

© SEYCHELLES TOURISM BOARD

 

OSOBLIWY CUD NATURY

 

Rozpieszczeni i może nawet chwilowo nasyceni ostatnimi wrażeniami nie dajmy się zwieść, że widzieliśmy już wszystko. Najdalej na północ w archipelagu leży niewielka koralowa wyspa o powierzchni ok. 1 km2, przez wielu uważana za najpiękniejszą na świecie. To prawdziwy raj dla ornitologów, miejsce, w którym w niezmąconym spokoju żółwie morskie (zielone i szylkretowe) składają jaja.

 

Od maja do października miliony ptaków przylatują na Bird Island zakładać gniazda. Przez cały rok wyspę zasiedla przynajmniej 20 ich gatunków. Nieustannie rozbrzmiewające ptasie odgłosy nie dają zapomnieć o tym, kto rządzi na tym skrawku lądu.

 

Na Bird Island znajduje się jeden ośrodek (z 24 bungalowami), zbudowany i prowadzony w jak największej zgodzie z naturą. Ze względu na ograniczoną liczbę miejsc wycieczkę na wyspę trzeba zaplanować odpowiednio wcześniej. Choć koszt pobytu może nie należy do najniższych, jest warty każdej złotówki, a większość pieniędzy zostawianych przez turystów przeznacza się na ochronę tego niezaprzeczalnego cudu przyrody.

 

Nie da się na paru stronach przedstawić całego bogactwa Seszeli, jak również nie sposób w kilka czy kilkanaście dni zwiedzić ich całych. Po każdej wyprawie na archipelag pozostaje niedosyt. Nawet po kilku latach spędzonych na wyspach wciąż będzie nam mało. Stawałam na najwyższych szczytach kontynentów, przemierzałam przerażające ciszą pustynie, skakałam z samolotów, nurkowałam w niedosięgłych głębinach oceanów – robiłam to wszystko, bo szukałam ekstremalnych doznań.

 

Seszele też są ekstremalne, w swoim pięknie, ciszy i osamotnieniu. Leżą pośrodku niczego. To miejsce tak cudowne, że niemal nierealne, odcięte od problemów, z którymi boryka się reszta świata. Tu królową jest natura, a największą wartością – czas spędzany na jej łonie w towarzystwie najbliższych, w cieniu kokosowych palm i przy szklaneczce Takamaki… Na Seszelach człowiek zaczyna rozumieć, że to właśnie ten poszukiwany przez wszystkich raj, beztroska kraina szczęścia.

 

Gruzja winem płynąca

MARIUSZ KAPCZYŃSKI
REDAKTOR NACZELNY PORTALU VINISFERA.PL

 

<< Wyprawy do Gruzji w ostatnich latach cieszą się wśród Polaków dużą popularnością. Trudno jednoznacznie stwierdzić, co tak szczególnego przyciąga ich w te strony: niesamowite krajobrazy, wiekowe zabytki kultury chrześcijańskiej, smaczna regionalna kuchnia i wyjątkowe wina czy wreszcie życzliwi mieszkańcy, traktujący gości jak członków rodziny. Być może zresztą wszystkie te aspekty razem wzięte sprawiają, że w tym niewielkim kraju skrytym w cieniu gór łatwo poczuć się jak w domu. >>

Więcej…

Sztuka radości życia w tajskim wydaniu

MAGDALENA BARTCZAK

<< Podczas pierwszego spotkania Tajlandia olśniewa przyjezdnych egzotyką i różnorodnością. Dawny Syjam do dziś nie stracił nic ze swojego orientalnego wdzięku i nadal pozostaje jednym z tych azjatyckich krajów, po których podróżuje się zdecydowanie najłatwiej i najwygodniej. Zobaczmy, jak wizyta w tych stronach zmienia zmęczonych, zapracowanych i zestresowanych Europejczyków w optymistycznych, zrelaksowanych i uśmiechniętych ludzi. >>

Więcej…