GRZEGORZ MICUŁA

 

Cypr to wymarzone miejsce dla romantyków i amatorów historii lubiących zwiedzać antyczne ruiny, stare zamki i zaciszne górskie klasztory. Przyjemność oglądania zabytków jest tym większa, że przy okazji można wygrzać się na słońcu, które świeci w tym rejonie przez ponad 300 dni w roku. Znajduje się tu też wiele malowniczych plaż, a ciepłe morze zachęca do kąpieli i relaksu.

 

Ta wyjątkowa wyspa leży we wschodniej części Morza Śródziemnego w odległości 75 km od wybrzeży Turcji, ok. 110 km od Libanu i 800 km od brzegów kontynentalnej Grecji. Ma pochodzenie wulkaniczne, dlatego występują na niej złoża minerałów i rud metali, zwłaszcza miedzi. Z wydobycia tej ostatniej słynęła już w okresie antycznym i zaopatrywała w nią cały basen Morza Śródziemnego (to właśnie od Cypru pochodzi łacińskie określenie miedzi aes Cyprium, czyli „metal z Cypru”, później skrócone do cuprum i rozpowszechnione w wielu językach europejskich). Centrum lądu zajmują góry Troodos z najwyższym szczytem Olimpos (1952 m n.p.m.). W zimie pokryte są śniegiem. W upalne lato temperatura powietrza jest tutaj znacznie przyjemniejsza niż na nadmorskich nizinach.

 

Cypr od lat stanowi cel wyjazdów turystów, sportowców i grup biznesowych. Przyjazny śródziemnomorski klimat i gwarancja znakomitej pogoda, ciekawe zabytki, kultura i przyroda sprawiają, że podróż w te strony może być nie tylko wypoczynkiem, ale i interesującą przygodą. 

 

KRÓTKIE WPROWADZENIE

 

Tombs of the Kings Archaelogical Park Kato Pafos 24 lrg

Pozostałości Grobowców Królewskich

© CYPRUS TOURISM ORGANISATION/ST GERARDI

 

Historia tej wspaniałej wyspy sięga kilku tysięcy lat wstecz. To na niej według mitologii greckiej żył boski kochanek Afrodyty – Adonis. Tu urodził się ok. 335 r. p.n.e. filozof Zenon (Zenon z Kition, miasta noszącego obecnie nazwę Larnaka), nauczał św. Paweł, a Łazarz, ten wskrzeszony przez Jezusa, był zgodnie z tradycją przez ponad 30 lat biskupem. Cypr odwiedził też podczas wyprawy krzyżowej król Anglii Ryszard Lwie Serce (1157–1199). 

 

Po Egipcjanach, Grekach, Rzymianach, krzyżowcach, Wenecjanach, Turkach, Anglikach i innych najeźdźcach pozostały liczne pamiątki. W zacisznych dolinach gór Troodos kryją się malownicze klasztory powstałe w czasach, gdy chrześcijaństwo obejmowało wyspę we władanie, wypierając kult dawnych pogańskich bogów. W kilku z nich znajdują się ikony Matki Bożej namalowane według tradycji przez św. Łukasza Ewangelistę. W małych górskich kościołach można oglądać wspaniałe freski bizantyjskie zaliczane do światowego dziedzictwa kultury. Również w górach zachowało się najwięcej starych obyczajów i tradycji. Przetrwał zwyczaj wykonywania dawnego rękodzieła – sprzedaje się piękne koronki, ceramikę, wyroby ze skóry i srebra. 

 

MOZAIKI I PELIKANY

 

W pobliżu osady Pafos Palaia (Stare Pafos) położonej na południowo-zachodnim brzegu Cypru, tam, gdzie fale Morza Śródziemnego rozbijają się o strome skały, według greckiego mitu narodziła się Afrodyta (zwana również Cyprydą lub Kiprydą, czyli „Panią z Cypru”), bogini miłości, piękna, pożądania i płodności. Przypłynęła w muszli ciągniętej przez delfiny. W miejscu, w którym odpoczywała, wzniesiono jej świątynię. Okolica jest rzeczywiście cudowna. Malownicze skały i wspaniała czysta i orzeźwiająca błękitna woda zachęcają do kąpieli.

 

W czasach antycznych wznosiła się tutaj najważniejsza w całym starożytnym świecie greckim świątynia Afrodyty, w której jej kapłanki oddawały się rytualnej prostytucji. Dzisiaj w tym miejscu działa tylko niewielkie muzeum z przedmiotami znalezionymi w ruinach dawnego sanktuarium. 

 

Obecne miasto Pafos, nazywane dla odróżnienia Nowym Pafos (Pafos Nea), nie jest wcale tak bardzo nowe, bo choć istnieje już ponad 24 stulecia, na tej wyspie odkryto przecież osady ludzkie sprzed 9 tys. lat. Z takiej perspektywy jego wiek nie wydaje się aż tak imponujący. Jednak właśnie ono nosi w 2017 r. zaszczytne miano Europejskiej Stolicy Kultury (wraz z Aarhus w Danii). I chociaż na pierwszy rzut oka Pafos bardziej wygląda na nadmorski kurort, pozostaje jednym z najstarszych miast w Europie, w którym kultura zaczęła rozwijać się naprawdę wcześnie. Ślady pierwszych osad pochodzą jeszcze z okresu neolitu, a sam ośrodek przetrwał narodziny i upadek niejednego imperium.

 

Do miasta przyjeżdża się jednak głównie po to, żeby zobaczyć słynne mozaiki w rzymskich willach odkryte na początku lat 60. XX w. i odsłaniane m.in. przez polskie misje archeologiczne pod kierunkiem profesorów Kazimierza Michałowskiego i Wiktora Andrzeja Daszewskiego. Archeolodzy natknęli się w nich na rzadkiej piękności sceny mitologiczne: Narcyza podziwiającego swoje odbicie w wodzie stawu, Ganimedesa porywanego przez orła czy uciekającą przed Apollinem Dafne przemieniającą się w drzewo laurowe. Jest tu też wspaniały pochód Dionizosa – niosącym kosze winogron ludziom towarzyszą postacie z greckiej mitologii. Od imienia tego boga nazwano jedną z tutejszych willi. W pobliżu Domu Dionizosa odkopano odeon z II w. n.e., niewielki dobrze zachowany teatr muzyczny, i ruiny bizantyjskiego zamku Saranta Kolones, a bardziej na północ odsłonięto dawną nekropolię. W jej granicach znajduje się ponad 100 wykutych w skałach grobów, którym nadano nazwę Grobowców Królewskich. 

 

Pusta dziś równina wokół starego portu kryje pozostałości dawnej rzymskiej stolicy Cypru. W portowej tawernie z widokiem na turecki fort można zjeść świeżo złowioną rybę. Trzeba jednak uważać na oswojone pelikany, które spacerują pomiędzy stolikami i potrafią porwać danie prosto z talerza. 

 

TURYSTYCZNY RAJ

 

Cypryjczycy potrafili wykorzystać walory swojej wyspy. Bogata tysiącletnia historia pozostawiła tu mnóstwo zabytków: od antycznych ruin greckich miast i świątyń oraz doskonale zachowanych rzymskich mozaik po kościoły ze wspaniałymi bizantyjskimi freskami i górskie monastyry. W połączeniu z doskonałą kuchnią, znakomitymi winami, z których Cypr słynie od czasów starożytnych, barwnym folklorem i tradycyjną cypryjską gościnnością wszystkie te atuty sprawiają, że goście przyjeżdżają tutaj masowo i czują się znakomicie. Do tego zawsze mogą liczyć na słoneczne dni, czyste morze i bujną śródziemnomorską przyrodę. Czego więcej potrzeba turyście? 

 

Opłaciły się też inwestycje w turystykę. Wybudowano setki hoteli, stworzono wielkie strefy turystyczne ciągnące się kilometrami wzdłuż brzegu morza. Plaże, poza rejonem miast Ajia Napa i Protaras na wschodzie wyspy, nie są najpiękniejsze, ale obiekty hotelowe mają swoje komfortowe baseny. 

 

MIASTO WINA

 

Historyczna część Limassol (Lemesos) przypomina wschodni bazar przylegający do starego portu, gdzie dziś stoją tylko niewielkie łodzie rybackie. Obok wznosi się gotycki zamek, w którego kaplicy angielski król Ryszard Lwie Serce, podążający w 1191 r. na III wyprawę krzyżową do Ziemi Świętej, poślubił nawarską księżniczkę Berengarię (ur. między 1165 a 1170 r., zm. w 1230 r.). 

 

Odwiedziny władcy na Cyprze były charakterystyczne dla ówczesnych awanturniczych czasów. Kiedy z powodu sztormu trzy okręty z jego floty płynącej do Ziemi Świętej rozbiły się na wybrzeżu w pobliżu Limassol, gubernator bizantyjski Izaak Komnen (ok. 1155–1195 lub 1196) zachował się jak głupiec, aczkolwiek postąpił zgodnie z panującymi wtedy zwyczajami. Obrabował i uwięził żołnierzy króla, podobnie jak jego siostrę Joannę (1165–1199) i narzeczoną, wspomnianą księżniczkę Berengarię. Ryszard Lwie Serce, który nie bez przyczyny nosił taki właśnie przydomek, wylądował wkrótce na wyspie z resztą swojej armii, rozbił w bitwie wojska gubernatora, a następnie w krótkim czasie zajął cały Cypr po zdobyciu m.in. czterech potężnych zamków na północy.

 

Wkrótce jednak znudził się swoją zdobyczą i popłynął do Ziemi Świętej po nowe przygody, a ląd sprzedał zakonowi templariuszy za niebagatelną wówczas sumę 100 tys. złotych monet. Od rycerzy zakonnych kupili niebawem wyspę królowie z francuskiej dynastii Lusignanów, którzy wprowadzili system feudalny i władali nią przez prawie trzy stulecia. Templariusze zachowali dla siebie zamek w Kolossi. Znajdowała się w nim siedziba wielkiego mistrza, czyli wielkiego komandora, od którego wzięło swoją nazwę najsłynniejsze cypryjskie wino – słodka commandaria. Tajemnica jej produkcji przekazywana jest z pokolenia na pokolenie od ponad ośmiu stuleci. 

 

W miejskim parku z niewielkim zoo, w którym trzyma się m.in. żyjące w górach Troodos muflony (zwierzęta te są dla Cypryjczyków tym, czym dla nas żubry), na przełomie sierpnia i września odbywa się Festiwal Wina. Po uiszczeniu niewielkiej opłaty przy wejściu można kosztować szlachetnych trunków z wielkich beczek w ilości, na jaką tylko głowa i wątroba pozwoli. W tym roku festiwal zaplanowano w terminie od 30 sierpnia do 9 września. 

 

Przy porcie w Limassol znajduje się większość winiarni na Cyprze. Obok dziesiątków jego rodzajów produkuje się tu wspomnianą słodką, deserową commandarię znaną już w czasach krzyżowców (od XII stulecia). Z tego powodu trafiła ona do Księgi rekordów Guinnessa. W winiarni KEO powstaje także Five Kings Brandy (Brandy Pięciu Królów) upamiętniające najprawdopodobniej tzw. Ucztę u Wierzynka, czyli słynne przyjęcie w Krakowie, zorganizowane we wrześniu 1364 r. przez krakowską radę miejską i Mikołaja Wierzynka (młodszego), w którym miało wziąć udział pięciu monarchów: cesarz Karol IV Luksemburski (1316–1378), Kazimierz III Wielki (1310–1370), Ludwik Węgierski (1326–1382), Waldemar IV Duński (ok. 1320–1375) oraz ówczesny król Cypru – Piotr I de Poitiers-Lusignan (1328–1369). Ten ostatni wzywał podczas zjazdu w stolicy Polski do nowej krucjaty przeciw niewiernym. 

 

Na półwyspie Akrotiri w pobliżu wyschniętego latem słonego jeziora tuż przy ogrodzeniu brytyjskiej bazy lotniczej stoi żeński Monastyr św. Mikołaja od Kotów. Jedzie się do niego wzdłuż ciągnącej się kilometrami kamienistej plaży Lady’s Mile. Według bizantyjskiej legendy koty sprowadzone tutaj zostały przez św. Helenę, matkę cesarza Konstantyna I Wielkiego, żeby rozprawiły się z panującą wówczas plagą jadowitych węży. Dziś w tym nieco sennym klasztorze mieszka blisko sto tych stworzeń w różnych kolorach i kilka wiekowych zakonnic, które je karmią. 

 

ŚW. ŁAZARZ I CIOTKA MAHOMETA

 

Na miejscu antycznego Kitionu, skąd pochodził słynny filozof Zenon, założyciel szkoły stoików, istnieje dziś Larnaka. Samo miasto nie jest zbyt ciekawe poza wysadzaną palmami nadmorską promenadą i portem jachtowym. Znajduje się w nim pochodząca z końca IX stulecia Cerkiew św. Łazarza (tego samego, którego Jezus przywrócił do życia). Był on wedle tradycji biskupem Larnaki i tu został pochowany. 

 

Przy nieistniejącym już dziś starym porcie wzniesiono w średniowieczu zamek, w którym dziś jest muzeum. Natomiast ze szczytu minaretu XVI-wiecznego Meczetu Al-Kebir rozciąga się wspaniała panorama miasta i pobliskiego słonego jeziora. Nad zachodnim brzegiem tego ostatniego w niewielkim gaju palmowym stoi muzułmańska świątynia zwana Hala Sultan Tekke, gdzie pochowana jest Umm Haram (po turecku Hala Sultan), ciotka proroka Mahometa. Skręciła kark, spadając z muła, kiedy towarzyszyła mężowi podczas jednego z łupieżczych najazdów arabskich w 649 r. 

 

WYSPIARSKIE PRZYSMAKI

 

Kuchnia cypryjska to mieszanka wpływów greckich i tureckich. Popularnym daniem jest meze – na kilkunastu małych talerzykach serwowane są m.in. warzywa (smażone bakłażany i papryka, pomidory, kapary i oliwki), pasty (tzatziki i tahini), mięsa (wędzone kiełbaski loukanika, suszona koźlęcina) oraz chleb pita. Inne typowe potrawy na Cyprze stanowią avgolemono – lekka cytrynowa zupa z jajkiem podawana z pieczywem, kleftiko – jagnięce żeberka pieczone w tradycyjnym glinianym piecu jedzone z pieczoną, faszerowaną papryką i ryżem oraz oliwkami, dolmades – niewielkie gołąbki zawijane w liście winogron, sheftalia – grillowane pikantne kiełbaski wieprzowe z ziołami, czy suwlaki – szaszłyki wieprzowe zestawiane z pszennym plackiem i warzywami. Nie można też pominąć słynnego owczego sera halloumi z liśćmi mięty, który doskonale smakuje zarówno świeży, jak i grillowany.

 

NA WSCHODNICH RUBIEŻACH

 

Piąte co do wielkości cypryjskie miasto (po Nikozji, Limassol, Larnace i Pafos) to 50-tysięczna Famagusta, zagarnięta w 1974 r. przez Turków i dotąd okupowana. Leży tuż przy rozdzielającej wyspę 180-kilometrowej linii demarkacyjnej nazywanej zieloną linią. Z punktu widokowego w miejscowości Deryneia (Derinia) można zobaczyć historyczny rejon Famagusty z gotycką Katedrą św. Mikołaja, do której Turcy dobudowali minaret i którą zamienili w Meczet Mustafy Lali Paszy. Bliżej, wzdłuż morza rozciąga się Warosza (Warosia), niegdyś turystyczna dzielnica tego ośrodka z dziesiątkami hoteli i wspaniałą plażą obleganą przez tysiące turystów. Dzisiaj to opustoszałe, wymarłe miasto duchów pilnowane przez tureckich żołnierzy. 

 

Niewielki fragment dystryktu Famagusta, który pozostał w rękach Cypryjczyków, jest przez nich znakomicie zagospodarowany. Koło miast Ajia Napa i Protaras, gdzie położone są najpiękniejsze plaże w południowej części wyspy, zbudowano luksusowe hotele i całe wioski turystyczne z niezbędną infrastrukturą. Ajia Napa, niegdyś osada rybacka z niewielkim portem i ślicznym klasztorem weneckim, zamieniła się w tętniący życiem nadmorski kurort. Z portu rybackiego, w którym cumują statki wycieczkowe, można wybrać się łodzią na połów ryb lub oglądanie od strony morza zagarniętej przez Turków Famagusty. W scenerii chroniącej tę ostatnią XIV-wiecznej twierdzy William Szekspir (1564–1616) umiejscowił akcję swojej tragedii Otello. 

 

Pobliska miejscowość Protaras to kolejny nadmorski kurort z luksusowymi hotelami i ładnymi piaszczystymi plażami w skalistych zatoczkach. Na kamienistych stokach wzgórz, wokół malowniczych brzegów stanęły 4- i 5-gwiazdkowe hotele. W cichych do niedawna zatokach huczą silniki motorówek i wodnych skuterów, a w wyrastających jak grzyby po deszczu barach, kawiarniach, tawernach i dyskotekach kłębią się tłumy turystów.

 

Warto wspiąć się na skałę, na której stoi niewielki Kościół Proroka Eliasza. Rozpościera się stąd wspaniały widok na morze, okoliczne wzgórza z dziesiątkami wiatraków pompujących wodę do nawadniania pól, kurorty Paralimni i Protaras oraz zamgloną Famagustę.

 

ŻÓŁWIE I ŁAŹNIA AFRODYTY

 

skaly Afrodyty Pafos  foto Grzegorz Micuła

Skała Afrodyty w Pafos – legendarne miejsce narodzin bogini Afrodyty

© GRZEGORZ MICUŁA

 

gory Troodos fot Grzegorz Micuła

W malowniczym paśmie górskim Troodos znajduje się najwyższy szczyt Cypru

© GRZEGORZ MICUŁA

 

Półwysep Akamas leży na północnym zachodzie wyspy. Ten niezamieszkały porośnięty lasem teren był przez dziesięciolecia poligonem artyleryjskim Brytyjczyków (aż do 2000 r.). Do dziś nie ma tu żadnych dróg i da się po nim poruszać wyłącznie pieszo lub samochodem terenowym. Na odludnej plaży Lara utworzono rezerwat chroniący siedlisko żółwi morskich (karetta). 

 

Niedaleko uroczego portu rybackiego w Latchi, gdzie można wynająć łódkę ze szklanym dnem, aby podczas rejsu podziwiać rafy, zatopione miasta i wraki rzymskich okrętów, zbudowano uchodzący za najpiękniejszy na Cyprze 5-gwiazdkowy Hotel Anassa. Wtopiony w nadmorską skarpę, wznosi się ponad plażą i turkusowym morzem. Oślepiająco białe ściany, dachy i okna nawiązują do starej architektury. Eleganckie korytarze ozdabiają portrety cypryjskich świętych, greckie amfory i ludowe skrzynie. 

 

Pobliska Łaźnia Afrodyty to zacieniony drzewami figowymi naturalny kamienny basen zasilany wodą spływającą ze skał. Według legendy bogini miłości zażywała tutaj orzeźwiającej kąpieli po nocy spędzonej z kochankami i dzięki cudownym właściwościom tej wody odzyskiwała dziewictwo. Niestety, dziś nie można się w nim kąpać.

 

WODNE ZABAWY I NARTY

 

Oblewające Cypr czyste morze o temperaturze wody rzadko spadającej poniżej 20°C umożliwia eksplorację głębin. Podwodne klify i doliny, kolonie korali, morskie anemony i gąbki, ryby i muszle o fascynujących kolorach i kształtach tworzą zapierające dech w piersiach widoki. 

 

Najpiękniejsze piaszczyste plaże znajdują się na wschodzie wyspy, w okolicach wspomnianych miejscowości Ajia Napa i Protaras. Wspaniałym miejscem do plażowania są też okolice Skały Afrodyty, gdzie czysta woda zachęca do kąpieli, ale trzeba uważać na silne wiry. Wstęp na plaże jest bezpłatny. Można tu zwykle wypożyczyć skuter wodny, popływać na napełnionym powietrzem bananie lub polatać na spadochronie holowanym przez motorówkę (parasailing). W większości miejsc udostępnia się leżaki i parasole. Na Cyprze jest wiele klubów sportów wodnych i ośrodków nurkowania. 

 

Podczas zimy najwyższe partie gór Troodos pokrywa śnieg. Na nartach można jeździć od stycznia do marca w niesamowitej scenerii ośnieżonych sosen na szczycie Olimpos. Działa tu kilka wyciągów i wytyczono cztery trasy zjazdowe: Zeus, Afrodyta, Hermes i Hera. Dodatkową atrakcją takiego wypoczynku jest możliwość wykąpania się w Morzu Śródziemnym po zaledwie godzinnej jeździe samochodem. 

 

NA ZAKUPACH

 

Od tysiącleci Cypr słynie też z jubilerskich wyrobów ze złota, srebra i miedzi. Do dziś można kupić na wyspie piękne naszyjniki, bransolety, wisiorki, pierścienie, srebrne talerze, kandelabry i inne towary (z produktami ze srebra kojarzy się również wioska Lefkara, słynna przede wszystkim ze swoich tradycji koronkarskich sięgających co najmniej XIV w., wpisanych w 2009 r. na Listę Reprezentatywną Niematerialnego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO). Sprzedaje się tutaj także skórzane portfele, torebki, paski czy odzież, wiklinowe kosze różnych kształtów i rozmiarów, rzeźbione przedmioty z drewna, haftowane tekstylia i zabawki. 

 

Jak w każdym kraju Orientu, na Cyprze oferuje się wschodnie słodycze: orzechy i migdały w cukrze, baklawę oraz loukoumi (rachatłukum) – owocowe galaretki posypane cukrem pudrem, wyrabiane w małych fabryczkach w mieście Jeroskipu koło Pafos. Produkuje się też różne rodzaje alkoholi: dobre wina, zivanię – wódkę z wytłoków winogronowych, rozmaite brandy i likiery. Ich ceny, zwłaszcza w supermarketach, nie są wygórowane. 

 

RELIKWIA W KRAINIE GÓR

 

klasztor Kykkos  foto Grzegorz Micuła

Klasztor Kykkos ufundowano pod koniec XI w.

© GRZEGORZ MICUŁA

 

Niemal w centrum wyspy, przy drodze z Larnaki i Ajia Napy do Nikozji na szczycie Stawrowouni wznoszą się zabudowania monastyru o tej samej nazwie. Stawrowouni oznacza po grecku Górę Krzyża Świętego. Według tradycji św. Helena, matka cesarza Konstantyna I Wielkiego, podczas powrotu z Ziemi Świętej zatrzymała się na Cyprze i kazała wybudować klasztor. Pozostawiła w nim fragment drzewa z Krzyża Świętego, który znalazła w trakcie swojej podróży. Do dziś przechowywany jest on w srebrnym relikwiarzu w klasztornym kościele. Mogą go oglądać tylko mężczyźni, ponieważ kobiety nie są wpuszczane na teren monastyru. 

 

Ze szczytu Stawrowouni (ok. 750 m n.p.m.) rozciąga się wspaniały widok na znaczną część wyspy. Na zachodzie widać wyniosłe pasma gór Troodos, których najwyższe szczyty mają prawie 2 tys. m. Pokryte zielonym kobiercem stoki i doliny kryją zaciszne monastyry Kykkos, Trooditissa i Machairas, gdzie przechowywane są cudowne ikony według tradycji wykonane przez św. Łukasza. W malowniczych wioskach lub na leśnych polanach stoją niewielkie kościoły i klasztory czasami z zewnątrz przypominające stodoły, ale za to wewnątrz ozdobione pięknymi bizantyjskimi i pobizantyjskimi freskami. Dziesięć z nich trafiło na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. 

 

W górskich wioskach Omodos i Lania żyją spokojnie sympatyczni i życzliwi ludzie, produkujący świetne wina, doskonałe konfitury czy miejscowe słodycze z miodu, orzechów i soku winogronowego. Najbardziej znaną tego typu miejscowością jest wspomniana Lefkara, słynąca ze wspaniałych ręcznie robionych koronek. Sposób ich wykonywania przekazuje się z matki na córkę od stuleci. Tutejsze wyroby już przed wiekami znane były daleko poza granicami Cypru. Według lokalnej tradycji w latach 80. XV stulecia przybył do Lefkary Leonardo da Vinci (1452–1519), żeby zamówić koronkowy obrus na ołtarz do Katedry w Mediolanie. Koronkę tę, zwaną lefkaritika, wykonują miejscowe kobiety, ich mężowie natomiast zajmują się wytwarzaniem przedmiotów ze srebra. 

 

PODZIELONA STOLICA 

 

Położona w środku wyspy, na rozległej równinie Mesaoria (Mesaria) stolica Cypru Nikozja zbudowana została w miejscu, w którym w czasach antycznych istniało ważne miasto-państwo Ledra. Tę nazwę nosi dziś główna handlowa ulica jej starej części. 

Nikozja pełni wspomnianą funkcję od ponad tysiąca lat. Poprzednie stolice: Pafos i Salamina (Salamis) zostały zniszczone w trakcie najazdów Arabów, dlatego też siedzibę władz przeniesiono w oddaloną od wybrzeży, bezpieczniejszą okolicę. 

 

Miasto otoczone jest zbudowanymi przez Wenecjan bastionowymi umocnieniami na planie koła. Obecnie biegnie przez Nikozję linia demarkacyjna oddzielająca północną część wyspy, zajętą latem 1974 r. przez Turków, od południowej, zamieszkanej obecnie przez Greków cypryjskich. 

 

Życie w tej jedynej dziś na świecie podzielonej stolicy toczy się w miarę normalnie. Czynne są bary, restauracje, kawiarnie i sklepy. W części greckiej tysiące turystów odwiedzają odrestaurowaną przy pomocy UNESCO staromiejską dzielnicę Laiki Geitonia (Laiki Yitonia), podziwiają marmurowy posąg Afrodyty wydobyty z ruin antycznego miasta Soli (Soloi) przechowywany w Muzeum Cypryjskim, niewielką prawosławną Katedrę św. Jana Teologa z ciekawymi freskami i założone przez arcybiskupa Makariosa III (1913–1977) Muzeum Bizantyjskie, gdzie zgromadzono wspaniałą kolekcję najcenniejszych ikon z terenu całej wyspy. Poza tym zwiedzają stary pałac arcybiskupi mieszczący Muzeum Sztuki Ludowej i nowy pałac, przed którym jeszcze do niedawna stała ogromna statua Makariosa III z brązu. Przeniesiono ją w 2008 r. na wzgórze Throni (ok. 1320 m n.p.m.), miejsce pochówku arcybiskupa i pierwszego prezydenta Republiki Cypru w latach 1960–1977. Znajduje się ono niecałe 3 km na zachód od Monastyru Kykkos.

 

Od Pomnika Wolności blisko już do placu Wolności (Plateia Eleftheria), gdzie zwykle odbywają się wiece przeciwko tureckiej okupacji północnego Cypru. Ten jeden z najbardziej skomplikowanych i nabrzmiałych emocjonalnie konfliktów naszych czasów nadal jest daleki od rozwiązania. Na wyspie, na której zgodnie współistnieją greckie tradycje mitologiczne i filozoficzne, odnaleźć można ślady działalności rzymskich namiestników, krzyżowców i apostołów, nie powinno być miejsca na nienawiść i nietolerancję. Dlatego mam nadzieję, że bogini miłości znów zapanuje nad ciężko doświadczonym przez historię słonecznym Cyprem. 

 

UŻYTECZNE INFORMACJE O CYPRZE   

 

Republika Cypryjska ma powierzchnię 9251 km², a zamieszkuje ją ok. 847 tys. ludzi (2015 r.). Urzędowymi językami są grecki (ojczysty dla ok. 81 proc. ludności) i turecki (0,2 proc.), a obowiązującą walutą – euro. Cypr nie należy do strefy Schengen. Obywatele polscy korzystają z prawa do swobodnego przepływu osób w ramach Unii Europejskiej. Dokument uprawniający do bezwizowego wjazdu i pobytu do 90 dni na terytorium państwa stanowi ważny paszport lub dowód osobisty. Ambasada Rzeczypospolitej Polskiej znajduje się w Nikozji przy alei Kennedy’ego 12/14. Obowiązujący w kraju ustrój to republika prezydencka. Obecnym prezydentem jest Nikos Anastasiadis (wybrany w lutym 2013 r. na 5-letnią kadencję).

 

Na Cyprze znajdziemy mnóstwo tawern i restauracji serwujących potrawy kuchni lokalnej i międzynarodowej. Ceny dań są znacznie niższe w lokalach poza hotelami. Przed wejściem do tego typu miejsc zazwyczaj wisi menu. Serwis zwykle bywa doliczony do rachunku.

 

Pozostałością po Brytyjczykach na Cyprze jest ruch lewostronny. Autostrady łączą Nikozję z Limassol, Pafos i Larnaką (pod którą znajduje się międzynarodowy port lotniczy). Komunikację pomiędzy miastami zapewniają prywatne linie autobusowe. Tani i wygodny sposób poruszania się pomiędzy głównymi ośrodkami stanowi korzystanie z tzw. shared taxi,czyli dzielonych (z innymi pasażerami) taksówek, czy też usług minibusów zabierających 11–15 osób. 

 

Wyspę dobrze zwiedzać wynajętym samochodem. Należy jednak pamiętać o odpowiednio częstym tankowaniu, szczególnie podczas jazdy po górach, gdzie stacje benzynowe rozmieszczone są rzadziej, i zwłaszcza w niedziele i święta, kiedy czynne bywają tylko nieliczne punkty.

Artykuły wybrane losowo

Dwanaście najpiękniejszych włoskich wysp

URSZULA KRAJEWSKA

www.interpretareitalia.com

 

<< Za wyspiarski raj w basenie Morza Śródziemnego zwykło się uważać Grecję, do której należy 6 tys. wysp i wysepek. Jednak to określenie pasuje również bez wątpienia do Włoch. W ich granicach znajduje się ok. 800 wysp. Tę mnogość trudno dostrzec przy pierwszym rzucie oka na mapę. Wyspy Italii są zróżnicowane, każda jest inna i niepowtarzalna. >>

 

Ruiny malowniczo położonego teatru greckiego z III w. p.n.e. w Taorminie na Sycylii

© REGIONE SICILIANA DIPARTIMENTO TURISMO, SPORT E SPETTACOLO

 

Mieszkańców tych niedużych, odrębnych światów można nazwać po włosku isolani, czyli wyspiarzami. Nie uważają się za Włochów, tworzą niezależne społeczności i za nic w świecie nie chcieliby opuścić swojego miejsca zamieszkania. Nie ma w tym nic dziwnego – kto nie pragnąłby w końcu żyć na uroczej śródziemnomorskiej wyspie.

Nie jest łatwo wybrać najbardziej warte odwiedzenia zakątki wyspiarskiej części Włoch. Wiele miejsc zachwyca tu swoją urodą i atmosferą. Chciałabym jednak przedstawić 12 najpiękniejszych według mnie włoskich wysp, a jednocześnie zachęcić do podróży w te strony i stworzenia własnego subiektywnego rankingu.

 

Sycylia

Cesarz rzymski narodu niemieckiego Fryderyk II Hohenstauf, będący królem Sycylii w latach 1198–1250, miał powiedzieć: Nie zazdroszczę Bogu raju, ponieważ jestem szczęśliwy, żyjąc na Sycylii. Największa wyspa na Morzu Śródziemnym (ok. 25,5 tys. km² powierzchni) pachnie pomarańczami i winem migdałowym. Tętni życiem, któremu rytm nadaje wciąż czynny wulkan Etna (3329 m n.p.m.), górujący nad typowo śródziemnomorskimi krajobrazami. Na Sycylii jest wszystko, co włoskie, ale nie tylko. Mieszają się na niej kultury i religie, style i barwy, ale przede wszystkim smaki i zapachy, pozwalające oszaleć zmysłom. Znajdziemy tu greckie świątynie, rzymskie wille, bizantyjskie mozaiki i barokowe katedry.

Mieszankę stykających się w tej krainie wpływów kulturalnych odzwierciedla sycylijska kuchnia. Podróż na tę wyspę to uczta dla oka, ale w szczególności dla podniebienia. Można powiedzieć, że Sycylię się smakuje, a nie zwiedza. Każdy jej zakątek ma długą i ciekawą historię. To raj dla archeologów, miłośników architektury i tych, którzy kochają południowy styl życia. Jednak na wyspie najbardziej fascynują jej mieszkańcy i ich ognisty charakter. W cieniu monumentalnych zabytków, wśród śródziemnomorskiej roślinności żyją ludzie, których twarze oddają różnorodność tego regionu. Uważają się oni za zupełnie niezależny naród i manifestują swoją odrębność na każdym kroku. Ich temperament, ciepło i gościnność znane są na całym świecie, dlatego Sycylia stała się jednym z najpopularniejszych miejsc na urlop wśród wczasowiczów. To właśnie wyspiarze tworzą tak serdeczną atmosferę, że każdy czuje się tu jak w domu i chętnie w te strony wraca.

Dzień na wyspie polecam rozpocząć w otoczeniu natury. Póki upał nie utrudnia jeszcze pieszych wycieczek, warto wybrać się nad saliny położone tuż obok lotniska pod Trapani lub zmierzyć się z Etną podczas wspinaczki na sam jej szczyt. Na drugie śniadanie można odwiedzić Ragusę bądź Noto, żeby w barokowej scenerii spróbować typowej granity, np. o smaku migdałów ze śmietaną, lub przejść się promenadą w Marzamemi, kolorowej miejscowości leżącej na południowo-wschodnim krańcu wyspy.

W południe trzeba udać się na targ Ballarò w samym centrum Palermo, aby zadziwić się dorodnością bakłażanów czy pomidorów, lub zajrzeć na targ La Pescheria w Katanii, gdzie sprzedają świeżo złowione ryby. Obiad najlepiej zjeść... na ulicy. Sycylijczycy uwielbiają jedzenie, które mieści się w rękach, a jakość takich przekąsek doceni nawet najbardziej wymagający smakosz. Podczas sjesty warto schować się w cieniu drzew ogrodu botanicznego Taorminy. Pausa pranzo, czyli przerwa poobiednia, jest rzeczą świętą i należy się nią delektować. To czas największego skwaru, więc aby się ochłodzić, można wstąpić do lokalnej lodziarni i poczęstować się lodami, tym razem o smaku pistacji. Późniejszym popołudniem polecam zwiedzić znany i lubiany zespół świątyń greckich (Valle dei Templi) w Agrygencie (Agrigento) i zobaczyć białe Schody Turków (Scala dei Turchi) niedaleko Porto Empedocle albo złożyć wizytę w mniej popularnych, a równie ciekawych miastach takich jak Modica, stolica sycylijskiej czekolady, czy malutkie Savoca i Forza d’Agrò, gdzie kręcono Ojca chrzestnego. Gdy słońce nie będzie już tak bardzo grzało, warto udać się na plażę, np. Mondello koło Palermo, lub na klif w miejscowości Terrasini, aby podziwiać zachód słońca.

Wieczorem, kiedy bryza morska w końcu ułatwia swobodne oddychanie, przychodzi pora na zabawę. Najlepiej spędzić ten czas w towarzystwie miejscowych, którzy nierzadko zapraszają przyjezdnych na obfitą kolację z lokalnym białym winem inzolia bądź też znanym na całym świecie czerwonym nero d’avola. Przy okazji warto pamiętać, że na Sycylii płacze się trzy razy: gdy się na nią przyjeżdża i z niej wyjeżdża oraz w momencie stawania na wagę.

 

Lipari

Największa z Wysp Liparyjskich (Wysp Eolskich) – Lipari (ok. 37,3 km²) – powstała w wyniku erupcji wulkanicznych. Położona na Morzu Tyrreńskim i administracyjnie należąca do Sycylii, jest jednak łatwo dostępna także z Kalabrii, samego czubka włoskiego buta. Najbardziej turystyczne i najmodniejsze miejsce tutaj stanowi miasto Lipari. Przyciąga ono licznymi zabytkami. Zamek z XVI w., znajdujący się na terenie wykopalisk archeologicznych, zrekonstruowany teatr grecki czy Katedra św. Bartłomieja, odbudowana po zniszczeniu przez piratów, to najciekawsze z nich. Jednak wyspa nie kończy się na tej miejscowości. Warto wyruszyć w jej głąb i odkryć miejsca, których turyści przyjeżdżający tutaj na kilka godzin nie mają szans zobaczyć.

Na zainteresowanie zasługuje m.in. czarna plaża w Canneto, skąd idealnie widać pobliską Stromboli, znaną z erupcji wulkanicznych, prezentujących się szczególnie widowiskowo po zapadnięciu zmroku, i Panareę, najmniejszą z siedmiu głównych wysp archipelagu (zaledwie 3,34 km²). Na aperitif w postaci kieliszka słodkiego wina o kolorze żywicy (Malvasia delle Lipari DOC) należy wybrać się w okolice Spiagge Bianche, gdzie wbrew nazwie (z wł. Białe Plaże) brzeg morza pokrywa szary piasek. Na kąpiel warto zatrzymać się w miejscowości Acquacalda (w tłumaczeniu na polski Gorąca Woda) – tu można się rozkoszować najcieplejszą wodą na Lipari.

Wycieczka po wyspie dostarcza wielu przyjemnych wrażeń zwłaszcza ze względu na malownicze drogi i unoszącą się wokół nich woń roślin. W powietrzu wyczuwa się zapach śliwy, opuncji i drzewa karobowego, a wiosną licznych bugenwilli. Osoby, którym dopisze szczęście, natkną się na kwitnącego kapara liparyjskiego (cappero di lipari) – jego kwiaty utrzymują się tylko jeden dzień. Pąki tej rośliny królują w tutejszej kuchni. Słowo liparos oznaczało w antycznym greckim m.in. „żyzny”, więc choć Lipari charakteryzuje się pochodzeniem wulkanicznym i z tego powodu można by spodziewać się na niej surowych krajobrazów, uwagę zwraca tu wyjątkowo bujna przyroda. Warto dotrzeć aż do punktu widokowego Quattrocchi (wł. Czworo Oczu) – aby ogarnąć wzrokiem całą rozpościerającą się stąd panoramę, należałoby mieć dwie pary oczu. Z wyspy trzeba koniecznie przywieźć ze sobą kawałek obsydianu i pumeksu z Cave di Pomice, wyjątkowo urokliwej kopalni. Lipari, miejsce, w którym spotykają się cztery żywioły, z pewnością oczaruje wielbicieli Sycylii, pozostałych turystów zaskoczy wielością kolorów i bogatą historią.

 

Sardynia

Podróż na Sardynię to wyprawa do kompletnie innego świata, wciąż jeszcze owianego tajemnicą. Nie bez powodu nazywa się ją wyspą siedmiu kontynentów, gdyż znajdziemy na niej naprawdę wszystko, czego dusza zapragnie. Mieszka tu ponad 1,6 mln osób. Wyspiarze posiadają geny zupełnie inne niż naród włoski. Przez stulecia skutecznie opierali się wszelkim najeźdźcom, choć na Sardynii możemy dostrzec wiele wpływów hiszpańskich. Mniej więcej 400-letnie panowanie Aragończyków (w latach 1324–1720) zostawiło swoje ślady przede wszystkim w zachodniej jej części oraz w miejscowym języku (sardo). Sardyński jest używany na wyspie obok włoskiego. To wszystko powoduje, że oddycha się na niej zupełnie innym powietrzem, nasyconym oryginalną, wielowiekową tradycją.

Ta druga największa wyspa Morza Śródziemnego (ok. 24,1 tys. km² powierzchni) zachwyca cudownymi widokami. Góry łączą się tutaj z wodą, przesadny luksus styka się z ludowymi obrządkami. Do dziś na Sardynii kultywowane są pogańskie rytuały, szczególnie w okresie karnawału. Nie wolno też zapomnieć, że do jej największych skarbów należą urzekający lazur morza, wyjątkowo czyste plaże i piękne jaskinie krasowe. Wyspa jest wymarzonym plenerem dla fotografów i malarzy, a także odwieczną inspiracją wielu poetów.

                Wyrafinowanym turystom z pewnością przypadnie do gustu Porto Cervo koło Arzacheny, stolica europejskiego luksusu. Ta modna dzisiaj miejscowość została zaprojektowana na życzenie przywódcy ismailickich nizarytów, urodzonego w 1936 r. w Genewie księcia Agi Chana IV, który dostrzegł potencjał regionu i dzięki któremu Sardynia stała się ważnym punktem na turystycznej mapie Europy. W samym sercu Szmaragdowego Wybrzeża (Costa Smeralda) można nie tylko oglądać drogie jachty i wille bogaczy. W posiadłości Balajana w pobliskim Luogosanto znajduje się zabytkowa winnica – Vigneti Piero Mancini. Wizyta w niej jest atrakcją na każdą kieszeń. Warto tu wypić kieliszek cannonau, rubinowoczerwonego wina zapewniającego długowieczność, podawanego z dodatkiem lokalnego pecorino, sera owczego. W końcu Sardynia to jedna z pięciu Błękitnych Stref (Blue Zones) na świecie, czyli obszarów, gdzie odnotowano największą liczbę stulatków.

Miłośnicy historii powinni odwiedzić kompleks nuragów (kamiennych wież) Su Nuraxi usytuowany koło Barumini na południu wyspy. Na zainteresowanie zasługuje również Tharros, starożytna kolonia fenicka. Wzburzone wody w okolicy tutejszej plaży w San Giovanni di Sinis przyciągają windsurferów. Mimo iż amatorzy sportów wodnych od lat wybierają Porto Pollo na północy lub Porto Botte w południowo-zachodniej części Sardynii, to nietrudno znaleźć na niej wiele innych miejsc idealnych do uprawiania tego typu aktywności. Najczystsze plaże na wschodnim brzegu wyspy leżą w zatoce Orosei. Są dostępne jedynie od strony morza.

W tym rejonie Włoch natkniemy się też na flamingi – brodzą w wodach lagun w południowym regionie Chia lub przy miejscowości San Teodoro na wschodzie, która jest także najpopularniejszym skupiskiem pubów, knajpek i dyskotek na Sardynii. Przy okazji wizyty na południu należy udać się na wydmy w Piscinas i pobliską wysepkę Sant’Antioco, będącą jedynym miejscem na świecie, gdzie produkuje się tzw. jedwab morski (tkaninę bisiorową). Północno-zachodnia część wyspy również prezentuje się ciekawie. Leżą w niej typowo katalońskie miasta i miasteczka (na czele z Alghero, nazywanym nawet małą Barceloną), w których wydobywane są najcenniejsze czerwone korale, a kobiety do dziś trudnią się pleceniem koszy wiklinowych. Jeśli pragniemy poznać prawdziwe oblicze Sardynii, musimy odwiedzić jej serce – górzysty region Barbagia, skąd pochodzą tradycyjne potrawy i stroje ludowe. Polecam pozwolić zaprosić się na obiad miejscowym pasterzom. Chętnie poczęstują nas lokalnym likierem z mirtu. Zapach tej rośliny unosi się tu wszędzie. Jedna wizyta na tej pełnej kontrastów wyspie nie wystarczy. Zresztą mało kto odwiedza ją tylko raz i nie marzy o powrocie na nią.

 

Sartiglia – widowiskowy turniej konny odbywający się podczas karnawału w Oristano

© URSZULA KRAJEWSKA/WWW.INTERPRETAREITALIA.COM

 

La Maddalena

U północno-wschodnich brzegów Sardynii leży archipelag La Maddalena. Co prawda to grupa wysp, ale nie sposób nie umieścić go w tym rankingu. Od zawsze stanowi wizytówkę Sardynii i często pojawia się na okładkach katalogów turystycznych. Nazywany bywa europejskimi Malediwami lub rajem na ziemi. Każda zatoczka archipelagu hipnotyzuje swoją urodą. Unosząca się wokół woń mirtu i jałowców przyprawia o zawrót głowy. La Maddalena składa się z 7 głównych wysp i ok. 60 mniejszych. Nie da się wybrać z nich tej najwspanialszej.

To miejsce oczaruje nie tylko amatorów nurkowania czy snorkelingu. Każdy, kto raz odwiedzi Park Narodowy Archipelagu La Maddalena, na długo pozostanie pod wrażeniem bajecznych widoków. Spotyka się tutaj rzadkie, chronione gatunki roślin i zwierząt. Koniecznie należy zobaczyć plażę z różowym piaskiem (Spiaggia Rosa) na Budelli, obecnie możliwą do oglądania jedynie z łodzi. Najważniejsza w archipelagu – La Maddalena – to wyspa w wyspie. Jej mieszkańcy posługują się dialektem i nie uważają się za Sardyńczyków. La Maddalena ma złożoną historię, ale nie aż tak znaną jak połączona z nią mostem Caprera, na której mieszkał i zmarł włoski bohater narodowy Giuseppe Garibaldi (1807–1882). Urozmaiceniem wycieczki po okolicy może być także przejażdżka konna po plażach, oferowana przez lokalną stadninę. Odwiedzenie archipelagu stanowi obowiązkową atrakcję podczas pobytu na magicznej Sardynii i jest niezapomnianą ucztą dla oka.

 

Elba

Trzecia co do wielkości włoska wyspa (ok. 224 km² powierzchni) położona nieopodal toskańskiego wybrzeża od lat przyciąga turystów o wysublimowanych gustach i wysokich wymaganiach oraz inspiruje artystów. Sławę zapewnił jej Napoleon Bonaparte (zesłany tu w 1814 r. po tym, jak został zmuszony do abdykacji). Elba to kolejny pachnący raj na ziemi. W powietrzu czuć na niej m.in. jaśmin, akację i rozmaryn. Krajobraz wyspy miejscami wygląda jak sielskie pejzaże Toskanii. Wśród wiecznie zielonych winnic, gajów oliwnych i lasów piniowych kryją się przepiękne plaże, niektóre do złudzenia przypominające północne wybrzeże Sardynii.

Koniecznie trzeba zobaczyć tutaj plażę Sant’Andrea, otoczoną granitowymi skałami przywołującymi na myśl archipelag La Maddalena. Ci, którzy wybierają się na Elbę ze względu na jej związki z cesarzem Napoleonem, powinni zwiedzić jego rezydencje: Villę dei Mulini (Palazzinę dei Mulini) w Portoferraio i letni dom w San Martino otoczony ogrodem z egzotycznymi roślinami. Do najładniejszych portowych miejscowości na wyspie należy Porto Azzurro, nieopodal którego znajduje się Laghetto di Terranera, sztuczne jeziorko będące pozostałością po kopalni i mieniące się tysiącem kolorów. Miłośników Toskanii, pastelowych barw i klimatycznych zakątków oczaruje Capoliveri, a lubiącym romantyczne spacery przypadnie do gustu wspomniane Portoferraio, 12-tysięczne zabytkowe miasteczko pełne schodów i wąskich uliczek, zbudowane przez potężną rodzinę Medyceuszy. Na Elbie warto odwiedzić również usytuowaną na południu Marinę di Campo. Znajdziemy w niej wszystko, co niezbędne do wymarzonego wypoczynku: piaszczyste plaże, pocztówkowe wybrzeże, urokliwe widoki oraz bary, kawiarnie i restauracje z doskonałym jedzeniem. Czarująca toskańska wyspa, nazywana „Królową Archipelagu” (La Regina dell’Arcipelago), stanowi nie lada gratkę dla geologów ze względu na ogromne zasoby minerałów. Wyrafinowane podniebienia na pewno zadowoli kieliszek aromatycznego wina aleatico podanego z lokalnym sztokfiszem w pomidorach lub marynowanymi sardelami. Tutejsza tradycyjna kuchnia opiera się na rybach i owocach morza. Ze względu na bogatą podwodną florę i faunę wyspa przyciąga także nurków. Niezapomniana panorama rozpościera się z twierdzy Volterraio (394 m n.p.m.) położonej w północno-wschodniej części lądu, niedaleko Portoferraio. Przesiąknięta legendami, pełna osobliwych zakątków, a wciąż jeszcze przyćmiona przez pobliską, tłumnie odwiedzaną Toskanię Elba może poszczycić się historią starszą niż Rzym i obfitością wpływów rozmaitych kultur. Mówi się, że to jedna z pereł z naszyjnika Wenus, który wpadł do morza. Samemu trzeba jednak sprawdzić, czy zasługuje na to miano. Przekazywana z rąk do rąk wyspa jest bardzo zróżnicowana, dlatego każdy znajdzie na niej coś dla siebie.

 

Plaża Sant’Andrea niedaleko przylądka o tej samej nazwie na zachodzie uroczej Elby

© ROBERTO RIDI/VISITELBA.INFO

 

Giglio

Podczas rejsu w styczniu 2012 r. kapitan statku wycieczkowego Costa Concordia uznał Giglio za na tyle atrakcyjną, że podpłynął do jej brzegów, ryzykując bezpieczeństwo pasażerów. Jednostka, jak wiadomo, zatonęła. Warto samemu się przekonać, co tak zachwyciło nierozważnego kapitana. Ta druga co do wielkości z Wysp Toskańskich (ok. 24 km² powierzchni), oddalona o ponad 50 km od Elby i słynąca z niezwykle bogatej flory i fauny morskiej, jest niezmiernie popularna wśród amatorów nurkowania. Mieszkańców podwodnego świata można obserwować też z brzegu. Spotkamy tu m.in. liczne kraby, jeżowce, małże, pławikoniki, samogłowy, graniki wielkie, kielczaki śródziemnomorskie, tuńczyki i rzadkie gatunki żółwi morskich.

Giglio stanowi również prawdziwy raj dla smakoszy. Koniecznie trzeba spróbować na niej wina ansonaco o bursztynowej barwie czy lokalnych słodkości, takich jak placek z migdałami lub figami (panficato), a do domu przywieźć słoiczek wybornego miejscowego miodu. Na zainteresowanie zasługują Giglio Castello, średniowieczne miasteczko wznoszące się na wzgórzu (405 m n.p.m.), oraz malownicze Giglio Porto. Od lat na wyspę chętnie przybywają osoby lubiące odpoczynek na łonie natury, gdyż całą jej powierzchnię (podobnie jak w przypadku sąsiedniej Elby) objętą ochroną przepięknego Parku Narodowego Wysp Toskańskich.

 

Capri

To miejsce uwielbiane przez turystów przede wszystkim ze względu na zapierające dech w piersiach krajobrazy. Capri bywa nazywana wyspą zakochanych. Zbudowana jest ze skał wapiennych, których biel idealnie łączy się z turkusem Morza Tyrreńskiego w Zatoce Neapolitańskiej. Tym, których zwabiła jaskiniami i formacjami skalnymi, na pewno spodoba się Lazurowa Grota (Grotta Azzurra). Otoczona aurą luksusu Capri od lat przyciąga najbogatszych ludzi ze świata show-biznesu, ponieważ znajdują na niej ciszę i spokój. Małe, urocze zatoczki zapewniają poczucie prywatności, a wśród gajów cytrynowych kryją się eleganckie posiadłości. Ze względu na tę popularność wśród osób ze śmietanki towarzyskiej wyspa zyskała sobie status najdroższej w Europie.

Piękno tutejszej przyrody idealnie oddają Ogrody Augusta (Giardini di Augusto). Poszukiwacze atrakcji historycznych powinni odwiedzić pałac cesarza rzymskiego Tyberiusza na szczycie Monte Tiberio (354 m n.p.m.) – Villę Jovis. Domy na Capri na tle jej górskich szczytów wydają się być wyjątkowo małe. Drogi wijące się między skałami przypominają serpentyny. Warto też wspomnieć o tutejszych plażach. Piasku na wyspie nie znajdziemy, ale woda ma w jej okolicy przepiękny kolor, który zawdzięcza kamienistemu dnu. Podczas spaceru po porcie, gdzie panuje elegancka atmosfera, należy spróbować lokalnego likieru limoncello. Capri to oaza spokoju, zajmuje powierzchnię zaledwie nieco ponad 10 km2. Jest jednak odwiedzana przez licznych turystów spędzających wakacje nad wybrzeżem w Amalfi, pragnących przenieść się na chwilę do ekskluzywnego świata.

 

Ischia

W archipelagu Wysp Flegrejskich leży starsza siostra urokliwej Procidy – Ischia (46,3 km² powierzchni). Zwie się ją zieloną wyspą, ale nie z powodu bujnej śródziemnomorskiej roślinności, jak twierdzi większość. Przydomek ten zawdzięcza występującym tu tufom wulkanicznym o dość nietypowym odcieniu zieleni. Turyści przybywają na Ischię skuszeni bogatą ofertą centrów uzdrowiskowych i źródłami termalnymi. Wyspa powstała w wyniku erupcji wulkanu. Pozostały po niej żyzne gleby i fumarole oraz bardzo charakterystyczna góra Epomeo (789 m n.p.m.). Z jej szczytu rozciąga się wspaniały widok na całą Zatokę Neapolitańską.

Tutejszy ogród La Mortella (Giardini La Mortella) swoją baśniową scenerią podbija serca wszystkich odwiedzających. Na powierzchni ok. 2 ha znajdują się w nim tropikalne rośliny, wodospady, jeziorka i fontanny. Co ciekawe, na tym terenie wydobywano kiedyś skałę wulkaniczną. Po przechadzce będącej ukojeniem dla duszy można odpocząć w rozległym kompleksie basenów termalnych Giardini Poseidon Terme.

Dostojny Zamek Aragoński (Castello Aragonese) z 1441 r. wznoszący się nad portem stanowi piękny plener do zdjęć. Turystów przyciąga także Torre di Guevara, wieża uchodząca za rzekome miejsce schadzek Michała Anioła i znanej poetki Vittorii Colonny, z którą miał mieć romans. Widoki jak z pocztówki odnajdziemy w Sant’Angelo, gdzie kolorowe domki rybackie tworzą wyjątkową oprawę dla ekskluzywnych butików. Na wyspie nie brakuje śladów osadnictwa greckiego, takich jak pochodząca z VIII w. p.n.e. nekropolia odkryta w dolinie San Montano. Na uwagę zasługują również tutejsze kościoły, a w szczególności Chiesa di Santa Maria del Soccorso w Forio. W okolicy tej świątyni można podziwiać spektakularne zachody słońca.

 

Procida       

Ukochana przez miliony Procida zdobywa serca turystów od pierwszych chwil pobytu na niej. Jest tęczowa jak Burano i urzeka widokami jak Ischia i Capri.

Aby podziwiać barwną panoramę wyspy z najlepszej perspektywy, należy wybrać się na jej najwyższy punkt zwany Terra Murata (91 m). Można z niego oglądać też całą Zatokę Neapolitańską. Na dłuższy spacer warto udać się na Vivarę. Ta przylegająca do Procidy wysepka o kształcie półksiężyca jest niezamieszkałym rezerwatem przyrody. Zachwyca tak intensywnym zapachem cytryn, że Emilio Pucci (1914–1992) nazwał pierwsze perfumy wypuszczone pod swoją marką właśnie Vivara. Na samej Procidzie koniecznie trzeba spróbować specjalnej, ogromnie słodkiej odmiany cytryn (limone procidano) dodawanych do sałatek, a także wykorzystywanych do produkcji lokalnych dżemów i trunków. Choć cała wyspa olśniewa kolorami, to za najpiękniejszą jej część uchodzi wyjątkowo nasłoneczniony port rybacki Marina Corricella. Co więcej, mieści się tutaj najstarszy instytut morski we Włoszech, kształcący kapitanów najważniejszych statków pasażerskich. Procida ma niewielką powierzchnię (tylko ok. 4 km2), ale turyści uwielbiają jej typowo południowy klimat.

 

Murano

Nietuzinkowa Murano (ok. 1,2 km² powierzchni) położona na Lagunie Weneckiej składa się właściwie z siedmiu wysepek połączonych ze sobą i słynie ze szklanych dzieł sztuki, cenionych na całym świecie. Najlepiej wybrać się na nią tramwajem wodnym przy okazji wizyty w Wenecji.

Obowiązkowym punktem podczas zwiedzania Murano jest znakomite muzeum szkła (Museo del Vetro), prezentujące eksponaty pochodzące nawet z VIII w. Koniecznie trzeba też zajrzeć do zakładów zajmujących się tworzeniem sztuki użytkowej, gdzie na własne oczy można zobaczyć dmuchanie i barwienie szkła. To niepowtarzalna atrakcja dla całej rodziny! Wartość wytwarzanych w tym miejscu szklanych przedmiotów wciąż wzrasta, szczególnie że z roku na rok powstaje ich coraz mniej. Technologię wytopu przezroczystego szkła odkryto tu już w XIII stuleciu i otaczano największą tajemnicą przez lata. Uwagę przykuwają szklane rzeźby będące projektami znanych artystów, wykonane przez lokalnych rzemieślników. Zdobią one ulice Murano. Stoją wśród kościołów i kolorowych domów. Nadają temu miejscu zupełnie inny charakter niż ma pobliska słynna Wenecja.

 

Widok na XIX-wieczną wieżę zegarową na Campo Santo Stefano na Murano

© ZBIGNIEW KRAJEWSKI

 

Burano

Na Lagunie Weneckiej znajduje się również Burano (zaledwie ok. 0,2 km² powierzchni). To zdecydowanie najbarwniejsza z włoskich wysp. Trudno się na niej powstrzymać, aby nie wyjąć aparatu fotograficznego. Co ciekawe, kolory domów narzucane są z góry przez gminę Wenecja-Murano-Burano, ale osiągnięty w ten sposób efekt cieszy oko. Poza tęczową zabudową ta malownicza wysepka słynie z produkcji koronek. Działa na niej zarówno szkoła, jak i muzeum koronkarstwa (Museo del Merletto). Burano przypomina z jednej strony starą wioskę rybacką, a z drugiej typowe włoskie miasteczko z rozwieszonym między budynkami praniem i kotami wylegującymi się na słońcu.

Spacer uliczkami tej wyspy to prawdziwa koloroterapia. Warto podejść do Kościoła św. Marcina (Chiesa di San Martino), do którego przylega krzywa dzwonnica z początków XVIII stulecia. Wyspa stanowi idealne schronienie przed tłumami turystów zalewającymi Wenecję. Najlepiej przypłynąć na nią rankiem, kiedy odbywa się tutaj lokalny targ rybny, a potem usiąść przy stoliku kawiarnianym i zamówić cappuccino oraz słodki obwarzanek bussolà, tradycyjny specjał z Burano.

 

Favignana

Najmniej popularna z całego przedstawionego zestawienia jest oddalona o ok. 7 km od zachodniego wybrzeża Sycylii Favignana. Tę największą wyspę z archipelagu Egadów (19,8 km² powierzchni) polecam objechać rowerem. Ponieważ większość turystów decyduje się właśnie na taką formę zwiedzania, drogi pełne są tu jednośladów. W krajobrazie zbudowanej z wapienia Favignany dominuje biel.

Na wyspie można zrelaksować się na piaszczystych plażach. Na wybrzeżu znajdują się też jaskinie o wyjątkowo romantycznych nazwach, takich jak Grota Westchnień (Grotta dei Sospiri) czy Grota Zakochanych (Grotta degli Innamorati). Jednak Favignana słynie przede wszystkim z połowów tuńczyka, które stanowią główne źródło dochodów jej mieszkańców. Osoby o mocniejszych nerwach mogą na własne oczy zobaczyć, jak łowi się te ogromne ryby. Najbardziej widowiskowe połowy odbywają się na przełomie maja i czerwca. Towarzyszą im wtedy tradycyjne pieśni lokalnych rybaków. Na szczycie najwyższego tutejszego wzgórza znajduje się Zamek św. Katarzyny (Castello di Santa Caterina). Można stąd podziwiać malowniczy archipelag, do którego należy Favignana.

***

Jak widać, włoskie wyspy to nie tylko kojarzona z mafią słoneczna Sycylia, pełna magii Elba, która oczarowała swoim naturalnym pięknem samego Napoleona, czy też zachwycająca Sardynia oblewana turkusowymi wodami. Ten niezmiernie atrakcyjny kraj może pochwalić się licznymi wspaniałymi zakątkami otoczonymi ze wszystkich stron wodą. Większość z nich leży na Morzu Tyrreńskim, lecz i na Adriatyku znajduje się kilka prawdziwych klejnotów. I choć nie wszystkie wyspy przyciągają białymi, piaszczystymi plażami czy licznymi zabytkami architektury, to ich zaciszne zatoczki zadowolą każdego, kto poszukuje spokoju i ciszy. Wyprawa na nie spodoba się także amatorom aktywnego wypoczynku, którzy mogą zdobywać szczyty, wchodzić na wulkany, odkrywać jaskinie, jeździć na rowerze, nurkować, surfować czy żeglować. Warto poza tym zwiedzać małe, urocze miasteczka i próbować lokalnych specjałów, w tym wyśmienitych win. Natura bardzo hojnie obdarzyła Włochy, dlatego podczas odwiedzin w tym kraju należy skorzystać z okazji i delektować się skarbami jego winnic, gajów i sadów. Oprócz tego każda włoska wyspa ma swój charakter i zachwyca widokami. To wszystko sprawia, że poznaje się je pełnią zmysłów, ale taka właśnie jest Italia. Absorbuje całą naszą uwagę, a w zamian daje nam tyle, że wciąż chcemy do niej wracać.

 

Wydanie Wiosna 2018

Wyspy Zielonego Przylądka – ostatni raj na Atlantyku

KAROLINA SYPNIEWSKA-WIDA
www.karolinasypniewska.pl


<< Ten niezasiedlony aż do przybycia Portugalczyków w drugiej połowie XV w. archipelag, należący dziś do Republiki Zielonego Przylądka (República de Cabo Verde), znany był niegdyś wśród żeglarzy z produkcji wspaniałego grogu robionego z trzciny cukrowej oraz handlu niewolnikami. Obecnie wciąż zachwyca niezwykłą naturą, przepięknymi plażami nad oceanem i jedyną w swoim rodzaju europejsko-afrykańską kulturą wyspiarską. To świetny kierunek nie tylko dla indywidualnych turystów, miłośników sportów wodnych, ale również na firmowe wyjazdy integracyjne i motywacyjne (tzw. incentive), spotkania biznesowe, kongresy czy konferencje. Odkryjmy zatem ostatni raj na Atlantyku! >>

Więcej…

Jamajski kalejdoskop

IZABELA RUTKOWSKA

www.podroznosci.com

 

<< „Jamaica no problem!” – to zdanie usłyszymy prawdopodobnie jako pierwsze po wyjściu z lotniska na wyspie. Ten zamieszkany przez roztańczonych, uśmiechniętych i radosnych ludzi kraj zachwyca turystów na każdym kroku. Dlatego warto go uwzględnić przy robieniu planów urlopowych. >>

Zróżnicowana krajobrazowo i kulturowo Jamajka leży na Morzu Karaibskim (w archipelagu Wielkich Antyli). Jej terytorium o powierzchni 10 991 tys. km2 zamieszkuje ok. 2,9 mln ludzi. Szacuje się, że mniej więcej 2 mln Jamajczyków żyje poza granicami kraju, głównie w Wielkiej Brytanii, USA i Kanadzie. Najwyższy szczyt wyspy to Blue Mountain Peak w paśmie Gór Błękitnych (wznosi się na 2256 m n.p.m.).

 

Zbudowane przy rajskiej plaży drewniane molo

© Michał Supieta

 

Na Jamajce spotkamy sprowadzone przez kolonistów wszechobecne mangusty oraz gekony, a na wzgórzach Hellshire (Hellshire Hills) – endemiczne legwany Cyclura collie (Jamaican iguana). Największym z tutejszych gadów jest krokodyl amerykański, który żyje jedynie w regionie rzeki Czarnej (Black River) i kilku innych miejscach. Poza tym to prawdziwy ptasi raj. Występuje tu ok. 325 gatunków ptaków, z czego 28 endemicznych. Jednym z symboli wyspy jest koliber czarnogłowy. Przy odrobinie szczęścia można go nawet spotkać. Niesamowite i łagodne manaty pojawiające się w okolicy południowego wybrzeża stały się powodem snucia przez marynarzy legend o syrenach. Średnia roczna temperatura powietrza na nizinach oscyluje między 25 a 30°C, a w wyższych partiach górskich wynosi od 15 do 22°C. Dzięki łagodnemu klimatowi Jamajka to turystyczny raj na ziemi.

 

ETIOPSKIE KORZENIE

Tutaj wszystko jest no problem, nawet jeśli ktoś ma przy sobie marihuanę. Według przepisów z 25 lutego 2015 r. dopuszcza się co prawda posiadanie 2 uncji (ok. 57 g) suszu i pięciu sztuk roślin na własny użytek oraz do celów religijnych, leczniczych i naukowych, lecz za większą ilość nadal grozi kara więzienia. Zapach marihuany unosi się w wielu miejscach. O tym, że to w 100 proc. dar natury i dlatego trzeba jej używać, dowiemy się w wiosce Rasta w okolicy Montego Bay. Warto ją odwiedzić, ponieważ dziś wcale nie tak łatwo spotkać prawdziwego rastafarianina, kojarzonego z charakterystycznym beretem w kolorach żółtym, czerwonym i zielonym i długimi po pas dredami. Rastafari to ruch społeczno-religijny, silnie zakorzeniony w kulturze Jamajki. Rozwinął się w latach 30. XX w. i rozpowszechnił w świecie, czemu sprzyjała coraz liczniejsza emigracja Jamajczyków. Rastafarianie wierzą w nauki ostatniego cesarza Etiopii Hajle Syllasje I (1892–1975), którego uważają za mesjasza, wcielenie Jaha, czyli Boga. Są przekonani, że pochodzą właśnie od przedstawicieli czystej czarnej rasy, prawdziwych potomków biblijnego króla Dawida. Kolorystyka rastafari nawiązuje do trzech kolorów etiopskiej flagi: zielonego, żółtego i czerwonego. Dniem świętym dla rastafarian jest sobota, którą celebrują tańcem, muzyką i śpiewem. Wizyta w Rasta będzie z pewnością niezapomnianym przeżyciem.

 

RAJSKA OKOLICA

W bajkowej okolicy kurortu Montego Bay warto wybrać się na spływ bambusową tratwą. Jamajski flisak z dredami i uśmiechem na twarzy opowie nam o najciekawszych momentach w historii wyspy. Można też zdecydować się na przejażdżkę konną… w morzu. Konie nie boją się pływać, co wyspiarze postanowili wykorzystać, gdy wymyślali tę atrakcję dla turystów. Jazda na końskim grzbiecie wśród ciepłych, błękitnych fal jest niezapomnianym i na pewno jedynym w swoim rodzaju doświadczeniem.

Na wodach Morza Karaibskiego w pobliżu Montego Bay znajduje się poza tym kultowy „Pelican Bar”. Przy składaniu w nim wizyty łatwo się przekonać, że już sama droga może być celem, a z pewnością atrakcją. Kto dotrze łodzią do bambusowego baru, będzie rozkoszować się słońcem i widokami i popijając kolorowe drinki, obserwować pojawiające się tu często stada delfinów. Na dodatek jest to idealne miejsce na podziwianie spektakularnych wschodów i zachodów słońca.

 

Aby dowiedzieć się czegoś więcej o rastafarianach, warto odwiedzić jedną z ich wiosek

© Rappa Rasta Tours

 

ŚLADAMI JAMESA BONDA

Za 20 dolarów amerykańskich podczas ok. 45-minutowego spaceru zwiedzimy słynne jaskinie Green Grotto. Pojawiły się one w jednej ze scen filmu Żyj i pozwól umrzeć (1973), kiedy to najbardziej znany brytyjski agent grany przez Rogera Moore’a pokonał Dr. Kanangę (w tej roli Yaphet Kotto). Ich nazwa pochodzi od koloru alg porastających wapienne skały. Jeszcze do niedawna znajdowała się tutaj dyskoteka.

To zresztą właśnie na Jamajce angielski pisarz Ian Fleming (1908–1964), autor cyklu o przygodach Jamesa Bonda, postanowił wybudować w 1946 r. swoją posiadłość GoldenEye, gdzie spędzał europejską zimę. Nieopodal rybackiej miejscowości Oracabessa napisał większość powieści o agencie 007. Jego imieniem nazwano nawet pobliskie lotnisko. Po śmierci pisarza posiadłość wykupił w 1976 r. Bob Marley. Jednak już rok później rezydencja przeszła w ręce Chrisa Blackwella, założyciela wytwórni płytowej Island Records. Dziś w GoldenEye działa luksusowy resort. Aby spędzić w nim noc, trzeba zapłacić co najmniej kilkaset dolarów amerykańskich za najtańszy pokój (ceny wahają się w zależności od sezonu). Pobliska plaża nazywa się – oczywiście – James Bond Beach. To właśnie na niej były kręcone słynne sceny z Seanem Connerym i Ursulą Andress grającymi w filmie Doktor No (1962).

 

POCHODZENIE WYSPIARZY

Największym skarbem Jamajki są jej mieszkańcy. Jako potomkowie wielu narodów tworzą prawdziwą mozaikę kulturową. Zawsze uśmiechnięci, radośni, rozśpiewani i roztańczeni Jamajczycy potrafią zarazić optymizmem. Choć z Jamajką kojarzy się przede wszystkim reggae, nie można zapomnieć, że właśnie na niej narodziła się również muzyka ska czy dancehall. Tu tańczą i śpiewają praktycznie wszyscy. W hotelu obsługa bardzo często nuci coś pod nosem. Widok podrygującej w rytm podśpiewywanej melodii sprzątaczki czy kucharki to norma.

Rozśpiewane są także tutejsze kościoły. Ponad 60 proc. mieszkańców wyspy stanowią protestanci. Jamajska msza jest niczym koncert gospel. Podczas pobytu na Jamajce z pewnością warto udać się do najbliższego kościoła, żeby poczuć niezwykłą atmosferę wspólnoty oraz posłuchać fantastycznych i porywających pieśni wykonywanych na najwyższym poziomie.

                Europejczycy dotarli do wyspy w trakcie drugiej wyprawy Krzysztofa Kolumba (1451–1506). Zastali na niej Tainów, którzy stanowili większość tutejszej rdzennej ludności. Zajmowali się oni głównie rolnictwem, łowiectwem, rybołówstwem i tkactwem. Praktykowali też palenie ziół przy okazji rytuałów religijnych. To właśnie ten zwyczaj wpłynął na ukształtowanie się tradycji rytualnego palenia marihuany powszechnie kojarzonej z Jamajką. Indianie zostali całkowicie wyparci przez kolonizatorów. Tych, którzy nie zginęli z ich rąk, pokonały nieznane jak dotąd w tej części świata choroby, jak np. ospa.

Krzysztof Kolumb podobno wielokrotnie podkreślał niezwykły urok tego miejsca i uznał Jamajkę za najładniejszą z wysp Indii Zachodnich (obecnie Karaibów). Po raz pierwszy wielki odkrywca dotarł tutaj podczas swojej drugiej wyprawy w maju 1494 r. W trakcie czwartej podróży rozbił się u wybrzeży Saint Ann’s Bay (Santa Gloria), przez rok (od czerwca 1503 r. do czerwca 1504 r.) wraz z załogą próbował przetrwać wśród wrogo nastawionych do Hiszpanów rdzennych mieszkańców. Po powrocie do Hiszpanii nigdy już nie przypłynął do Nowego Świata.

Gdy zaczęło brakować rąk do pracy, hiszpańscy koloniści sprowadzili z Afryki niewolników. To właśnie oni są w dużej mierze przodkami obecnej ludności Jamajki. Na wyspie pojawiły się uprawy cytrusów, bananów i trzciny cukrowej, rozwinęła się hodowla bydła, kóz, koni, świń i kur.

Niewolnicy, którym udało się zbiec w niedostępne góry, stworzyli odrębną grupę zwaną Maronami. W 1655 r. Jamajka trafiła pod panowanie brytyjskie. Maronów długo nazywano cierniem w boku Brytyjczyków. Byli mistrzami maskowania się. Unikali otwartej walki, przygotowywali zasadzki. Pod osłoną nocy zakradali się na plantacje i plądrowali je. Pierwsza wojna Maronów, która wybuchła ok. 1728 r., zakończyła się podpisaniem traktatów pokojowych w latach 1739–1740, na mocy których otrzymali oni autonomię w okolicach miejscowości: Cudjoe’s Town (Trelawny Town), Crawford’s Town (zniszczonej w połowie XVIII stulecia), Accompong, Moore Town (wcześniej znanej jako Nanny Town), Scott’s Hall i Charles Town. To właśnie na pamiątkę tego wydarzenia odbywa się słynny Accompong Maroon Festival. Maronowie dostali ziemię w górzystej części zachodniej Jamajki, która do dziś należy do ich potomków. Miejscowi zajmują się uprawą roślin i rękodziełem. Ani ziemia, ani żadna działalność generująca dochód nie podlega tu opodatkowaniu. Co trzy, cztery lata Maronowie wybierają swojego lidera, tzw. colonela. Jeśli chcemy przeżyć coś naprawdę wyjątkowego, powinniśmy koniecznie udać się do Accompong.

 

WODOSPADY I SPORT

Ukształtowanie terenu i liczne rzeki sprzyjają powstawaniu na wyspie wodospadów. Jest ich mnóstwo. Gęsty, zielony las tropikalny potęguje wrażenie wizyty w Parku Jurajskim. Do najsłynniejszych i z pewnością najbardziej malowniczych wodospadów należą YS Falls. Znajdują się w południowo-zachodniej części Jamajki, a otacza je przepiękna roślinność. Wodospadów jest siedem, woda spływa z nich do urokliwych naturalnych basenów. Warto je pokonać pieszo. Spacer po śliskich skałach to nie lada wyczyn i atrakcja. W każdym momencie możemy liczyć na pomoc wykwalifikowanej obsługi. Ogromną frajdę z odwiedzin w tym miejscu mają również osoby nie potrafiące pływać i dzieci. Mogą korzystać z bezpieczniejszych basenów naturalnie zasilanych wodą m.in. z podziemnych źródeł. Podobną atrakcję stanowią też wodospady na rzece Dunn (Dunn’s River Falls) nieopodal kurortu Ocho Rios, które mają ok. 55 m wysokości i 180 m długości! Prosto spod szumiących kaskad można wybiec na plażę, aby zanurzyć się w ciepłym Morzu Karaibskim.

W okolicy Ocho Rios warto odwiedzić także Blue Hole, zwaną przez wielu ukrytym skarbem Jamajki. Ten magiczny wodospad i wypełnione błękitnoturkusową wodą naturalne baseny znajdują się w odległości mniej więcej 25 minut jazdy samochodem od centrum miejscowości, w gęstwinie leśnej. To idealne miejsce do kąpieli i skoków na główkę. Można w nim uciec od zgiełku zatłoczonych kurortów.

W sąsiedztwie Ocho Rios wznosi się Mystic Mountain. Jej porośnięte bujnym lasem deszczowym zbocza przyciągają osoby lubiące dreszczyk emocji. Chętni mogą tu zjechać tyrolką (Canopy Zip Line) czy udać się wyciągiem krzesełkowym na punkt widokowy. Kultową atrakcję stanowi tor bobslejowy (o długości 1 km), na którym przez cały rok można poczuć się niczym jeden z członków drużyny narodowej biorącej udział w konkurencjach bobslejowych na XV Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w 1988 r. w Calgary w Kanadzie. Ich historia stała się inspiracją do nakręcenia amerykańskiego filmu familijnego Reggae na lodzie (1993). Jamajska drużyna mimo nie najlepszego wyniku pod wieloma względami była wygranym tych zawodów. Zdobyła sobie ogromną sympatię kibiców na całym świecie.

Uprawianie sportu to często na wyspie przepustka do sławy i bogactwa. Jamajczycy kochają lekkoatletykę, piłkę nożną, koszykówkę, netball (głównie kobiety) czy krykieta. Ta ostatnia dyscyplina jest spuścizną po Brytyjczykach. Opowieścią o dzieciach z odległych wiosek biegających do szkoły, żeby zdążyć na lekcje, tłumaczy się czasem wybitne rezultaty jamajskich sprinterów. Obecnie za najszybszych ludzi na świecie uważa się Usaina Bolta, który zakończył karierę po Mistrzostwach Świata w Lekkoatletyce 2017 w Londynie, ale nadal jest rekordzistą naszego globu w sprincie na dystansie 100 i 200 m, Asafę Powella i Yohana Blake’a. Do sukcesu piłkarek z Jamajki przyczyniła się córka legendy reggae, Cedella Marley (urodzona 23 sierpnia 1967 r.), która zarządza rodzinną fundacją i kieruje wytwórnią płytową Tuff Gong. Dzięki jej wsparciu kobieca drużyna narodowa Reggae Girlz zakwalifikowała się po raz pierwszy w historii do finałów Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej Kobiet 2019 we Francji. Do Cedelli Marley należy również kilka linii ubrań, w tym Catch a Fire, która nazwą nawiązuje do tytułu płyty jej ojca. To właśnie ona przygotowała stroje dla jamajskich lekkoatletów na XXX Letnie Igrzyska Olimpijskie w Londynie w 2012 r.

 

PROSTO DO MORZA

W tym malowniczym kraju warto wybrać się na zachodni jego kraniec, do Negril. Dziś miejscowość ta uchodzi za kolejny znany, luksusowy kurort. Na wysuniętym w morze cyplu znajduje się latarnia morska z 1894 r., do której wchodzi się pod okiem jej opiekuna. To właśnie w Negril, na wysokim urwisku brzegowym, działa od kwietnia 1974 r. kultowa knajpka „Rick’s Cafe”. Z rozległego, piętrowego tarasu możemy podziwiać śmiałków skaczących z 40-metrowego klifu do wody. Te skoki ze specjalnie przygotowanej platformy stały się symbolem miejscowości. Dla odwiedzających to miejsce turystów są zapierającym dech w piersiach widowiskiem.

Okolice kurortu należy polecić przede wszystkim amatorom nurkowania, ponieważ właśnie u zachodnich brzegów Jamajki znajduje się najlepiej zachowana rafa koralowa w rejonie wyspy. W przejrzystych wodach Morza Karaibskiego można podziwiać niezwykłe bogactwo podwodnego królestwa. U jamajskich wybrzeży natkniemy się m.in. na homary, mureny, ośmiornice, rekiny wąsate, barakudy, lucjany, makrele, płaszczki, żółwie morskie, manaty karaibskie, papugoryby, skrzydlice, delfiny czy kraby i wiele innych gatunków zwierząt.

 

TRZCINOWE IMPERIUM

Za czasów brytyjskich Jamajka stała się jednym z największych na świecie eksporterów trzciny cukrowej. Jak grzyby po deszczu wyrastały też na niej kolejne plantacje tytoniu, indygowców, kakaowców. Jednak to uprawa trzciny cukrowej przyniosła kolonizatorom ogromne zyski. Lokalni farmerzy zostali wyparci przez bogatych plantatorów, których stać było na utrzymanie licznych niewolników. Cukier i rum okazały się żyłą złota dla przybyszy z Europy. Co ciekawe, do początku XIX w. cukier produkowano powszechnie jedynie z trzciny cukrowej. Sytuacja zmieniła się dopiero podczas wojen napoleońskich, kiedy Napoleon Bonaparte wprowadził blokadę kontynentalną na handel z Brytyjczykami w listopadzie 1806 r. Warto nadmienić, że pierwsza na świecie fabryka produkująca cukier z buraków cukrowych powstała w latach 1801–1802 we wsi Konary koło Wołowa na Dolnym Śląsku, wtedy znajdującej się w granicach Prus.

W tym okresie jednym z ważniejszych portów Jamajki było założone w 1769 r. miasto Falmouth, skąd w górę rzeki transportowano europejskie towary. Okolicę otaczają naturalne laguny. Śródlądowymi wodami z głębi wyspy przypływały do portu mniejszymi statkami cukier, rum i inne jamajskie skarby. Dziś zabytkowe miasto jest znane przede wszystkim z innego powodu. To jedno z kilku miejsc na naszym globie, gdzie występuje tak silne zjawisko bioluminescencji. Luminous Lagoon świeci się intensywnie nocą. Miliony mikroorganizmów rozwijających się w tutejszej słonej, płytkiej i ciepłej wodzie (tzw. Glistening Waters) robią piorunujące wrażenie.

Wspomniany rum jest do dziś narodowym trunkiem Jamajczyków. Powstaje ze sfermentowanego soku z trzciny cukrowej, jego koncentratu lub melasy. Im dłużej leżakuje w dębowych beczkach, tym staje się ciemniejszy, szlachetniejszy i droższy. Za najcenniejszy uchodzi tzw. rum czarny. Narodowy jamajski trunek należy niewątpliwie do produktów, które warto przywieźć z wyspy jako pamiątkę. Najlepiej odwiedzić tu jedną z destylarni, które znajdują się niemal zawsze przy większych plantacjach trzciny cukrowej (np. słynną, założoną już w 1749 r. Appleton Estate koło miejscowości Maggotty). Najbardziej znanymi markami, oczywiście poza najstarszą z nich Appleton Estate, są White Lightning, Asmussen czy lepszy gatunkowo Wray & Nephew.

 

ZAPACH KAWY

Inny jamajski trunek stanowi słynny likier kawowy Tia Maria. Jego historia sięga połowy XVII stulecia. Legenda mówi, że kiedy piękna i młoda hiszpańska arystokratka uciekała z Jamajki przed zawieruchą kolonialnej wojny z Brytyjczykami, jej służąca uratowała rodzinny skarb, małą szkatułkę z kolczykami z czarnymi perłami i starym rękopisem z przepisem na ten tajemniczy likier. To właśnie na cześć tej odważnej kobiety nadano mu nazwę Tia Maria, co oznacza ciocię Marię. Ten wyśmienity trunek produkuje się z tutejszych ziaren kawowych i rumu oraz wanilii z Madagaskaru i cukru.

Jamaica Blue Mountain Coffee uchodzi za jedną z najlepszych i najdroższych kaw na świecie. Sami mieszkańcy zwykle jej nie piją, głównie ze względów finansowych. Picie kawy nie należy też do ich zwyczajów. Najsłynniejsze plantacje kawowców znajdują się w trudniej dostępnych Górach Błękitnych (Blue Mountains) na obszarze jedynie 7 tys. ha, na wysokości między 910 a 1700 m n.p.m. Terenów upraw nie wolno powiększać. Krzewy rosną na bardzo stromych i zamglonych zboczach górskich. Jamaica Blue Mountain Coffee ma niezapomniany zapach i intensywny smak. Najlepiej spróbować jej na jednej z plantacji ukrytych między zielonymi stokami Gór Błękitnych. Widoki w regionie Blue Mountains zapierają dech w piersiach. Za każdym zakrętem górskiej drogi pojawiają się jeszcze piękniejsze pejzaże. Wizyta w górach wznoszących się we wschodniej części wyspy to również idealna okazja, żeby przyjrzeć się życiu jamajskich farmerów lub odwiedzić kolejną, bardziej niedostępną wioskę rastafarian. Właśnie Blue Mountains zainspirowały Boba Marleya do napisania przeboju Natural Mystic.

 

Leżące we wschodniej części Jamajki Góry Błękitne porastają gęste tropikalne lasy

© Michał Supieta

 

NIE TYLKO MUZYK

Robert Nesta Marley (1945–1981) był największym popularyzatorem reggae, muzyki ludu, która narodziła się na podwórkach slumsów w Kingston, stolicy kraju. Grając i tańcząc, ludzie łączyli się z duchami Afryki i czuli się wolni, kiedy wokół coraz bardziej odczuwalne stawały się napięcia społeczne będące konsekwencją nasilającego się konfliktu politycznego.

Bob Marley był dzieckiem młodziutkiej Sidilli Malcolm (1926–2008) i oficera brytyjskiej marynarki wojennej i nadzorcy plantacji Norvala Marleya, który widział syna dwa razy (zmarł na atak serca w 1955 r. w wieku 70 lat). Urodził się w małej wiosce Nine Mile w regionie Saint Ann. Warto odwiedzić jego rodzinny dom, w którym urządzone zostało muzeum. Oprowadzają po nim przewodnicy opowiadający w charakterystycznej jamajskiej odmianie języka angielskiego o życiu króla reggae. Zwiedzanie przerywane jest najsłynniejszymi piosenkami muzyka. To najlepsze miejsce, żeby posłuchać takich przebojów jak Could You Be Loved, Exodus, Get Up, Stand Up, I Shot the Sheriff, Is This Love, No Woman, No Cry, One Love, Redemption Song czy Stir It Up. Za wysoką bramą znajduje się mauzoleum Boba Marleya, gdzie rastafarianie składają mu hołd, paląc święte zioło.

Król reggae jeszcze za życia stał się legendą. W grudniu 1976 r. po nieudanym zamachu w jego domu wystąpił na koncercie Smile Jamaica. Na koncercie One Love Peace w kwietniu 1978 r. w Kingston, kiedy to w wyniku nasilających się protestów społecznych i wojny gangów kraj stanął na krawędzi wojny domowej, Bob Marley w symbolicznym geście połączył nad głową dłonie skonfliktowanych polityków przeciwnych partii Michaela Manleya i Edwarda Seagi.

Muzyk zmarł 11 maja 1981 r. w szpitalu w Miami w Stanach Zjednoczonych w wieku zaledwie 36 lat. Przegrał długą i bolesną walkę z czerniakiem złośliwym. Jego ciało zostało wystawione na 35-tysięcznym stadionie narodowym (Independence Park) w Kingston z Biblią otwartą na Psalmie 23 (nazywanym pasterskim, zaczynającym się od słów Pan jest moim pasterzem, nie brak mi niczego) i czerwoną gitarą elektryczną Gibson Les Paul. Kondukt pogrzebowy wyruszył z jamajskiej stolicy i pokonał ok. 90 km w drodze do Nine Mile. Żona Rita wraz z dziećmi uczciła Boba Marleya jego piosenkami. Pośmiertnie (w marcu 1994 r.) uhonorowano go w muzeum Rock and Roll Hall of Fame w Cleveland w USA. Na widowiskowy letni festiwal Red Stripe Reggae Sumfest w Montego Bay przybywa co roku ponad ćwierć miliona fanów z całego świata. Najbliższa jego edycja odbędzie się w dniach 14–20 lipca 2019 r. To obecnie największy na świecie festiwal muzyki reggae.

 

ZWIEDZANIE ZE SMAKIEM

Rastafarianie, którzy z założenia unikają mięsa, mieli także wpływ na jamajską kuchnię. Wyspiarze są miłośnikami mięsnych potraw z grilla, jednak wegetarianie też znajdą tu szeroki wybór dań. W kulinariach Jamajki można dostrzec przede wszystkim wpływy afrykańskie i brytyjskie, ale również hiszpańskie, irlandzkie, chińskie, kreolskie czy hinduskie. Te ostatnie przejawiają się np. w stosowaniu mieszanek curry w wielu przepisach. Symbolem kuchni jamajskiej jest charakterystyczna marynata jerk. W jej skład wchodzą m.in. ziele angielskie (owoce korzennika lekarskiego, drzewa pimentowego), papryka scotch bonnet (karaibska czerwona papryka), tymianek, zewnętrzna skórka gałki muszkatołowej, cebula i czosnek. Jerk to także sposób przyrządzania mięsa. Tradycja ta sięga jeszcze czasów rdzennych mieszkańców wyspy, którą kontynuowali Maronowie. Duże płaty mięsa nacierali chili i miejscowymi ziołami, a następnie piekli nad ogniem. Był to doskonały sposób utrzymywania świeżości. Dziś nazwą jerk określa się też typ grilla, często domowej konstrukcji, który można ujrzeć na Jamajce niemal na każdym rogu.

Bardzo popularna jest tutaj koźlina, serwowana na wiele sposobów np. z curry lub grillowanymi owocami i warzywami. W prawie każdej potrawie znajdziemy duże ilości małej, zielonej cebulki, w której lubują się mieszkańcy tej karaibskiej wyspy. Często używa się również ziela angielskiego, imbiru czy tymianku. Gałązkami korzennika lekarskiego opalane są grille, co nadaje daniom dodatkowe walory smakowe. Nie sposób nie wspomnieć też o ackee. Owoc bligii pospolitej, w postaci surowej trujący, stanowi nieodłączny dodatek do solonej ryby (ackee and saltfish uchodzi za narodową potrawę). Roślina ta pochodzi z zachodniego wybrzeża Afryki. Podczas kulinarnych poszukiwań na Jamajce spotkamy się z pewnością z daniem callaloo. Jamajczycy określają tą nazwą szarłat (amarantus). Potrawka ta wyglądem i smakiem przypomina nieco gotowany szpinak. Dodaje się do niej na ogół, oprócz liści amarantusa, okrę (piżmiana jadalnego), sól, cebulę, pomidory, czosnek, paprykę scotch bonnet, miejscowe przyprawy i duże ilości pysznych, świeżych krewetek lub soloną rybę. Na Jamajce warto zaopatrzyć się w ostre sosy, z których również słynie ten rozśpiewany i roztańczony kraj.

Błogi wypoczynek na tej karaibskiej wyspie to marzenie wielu osób. Nie ma w tym nic dziwnego, bo znajdziemy na niej jedne z najpiękniejszych piaszczystych plaż na świecie. Jamajka jest prawdziwym rajem dla miłośników sportów wodnych, ludzi kochających smaczną i zdrową kuchnię, dziewiczą naturę oraz muzykę i taniec. Wśród licznych hoteli o rozmaitym standardzie każdy wybierze z pewnością coś dla siebie. Na wyspę uruchomiono poza tym bardzo korzystne cenowo połączenia czarterowe (Warszawa – Montego Bay, już od 1699 złotych w obie strony!). Jamajka to zdecydowanie jedno z tych pasjonujących miejsc, do których wciąż chce się wracać.

 

Wydanie jesień-zima 2018