Z Polką Ewą Pytel-Skibą, współwłaścicielką (wraz z mężem Pawłem) biura podróży ME Tours Internacional w Meksyku, rozmawia Michał Domański.


 

Dlaczego wybraliście Państwo Meksyk na miejsce zamieszkania? Co jest takiego urzekającego w tym kraju?

Bardzo długo dojrzewała w nas myśl o zmianie miejsca zamieszkania. Tak naprawdę powinnam chyba powiedzieć, że "poszłam za mężem", który otrzymał wcześniej pracę w Meksyku i wyjechał do niego na kilka miesięcy. Po powrocie do Polski opowiadał z zapałem o tym miejscu i ludziach w nim mieszkających, o wielkim potencjale, który tam drzemie. Postanowiliśmy więc spróbować, czego nie żałujemy… Początki były - oczywiście - trudne. Czekała nas całkowita zmiana priorytetów i wartości. To tutaj zrozumiałam, że nie wszystko musi być za wszelką cenę, że życie nie musi nabierać tępa galopu, że warto się uśmiechać… Jakież było moje zdziwienie, kiedy obcy ludzie patrzyli na mnie życzliwie, witali się na ulicy, pomagali, gdy czegoś nie wiedziałam lub zgubiłam drogę! Stanowimy dobry przykład tego, że powiedzenie "starych drzew się nie przesadza" nie jest do końca trafne. Nigdy nie mówię nigdy, ale na dzisiaj wiem, że Meksyk to właśnie to miejsce, w którym chcę się zestarzeć. Czym ujął mnie ten kraj? Kto raz tutaj przyjedzie, niekoniecznie do luksusowych resortów hotelowych, ale żeby poznać zwykłych ludzi, poczuje magię tego miejsca. To nie tylko błękitne niebo, piękne morze czy białe plaże, ale przede wszystkim to, czego nam wszystkim w tym zwariowanym świecie brakuje - spokój...

 

Dlaczego zdecydowaliście się Państwo związać swoje życie z turystyką? Jakie były początki biura ME Tours Internacional?

Nikt nie rodzi się z wiedzą, kim chce być i co będzie robić. Życie jest pełne niespodzianek… Nigdy nie miałam nic wspólnego z branżą turystyczną, nie znałam podstawowych pojęć z turystyki. Owszem, zwiedzałam świat, ale jako klientka biur. Od zawsze jednak podróże były moją pasją. I znowu winę za to ponosi Paweł! On, wieczny wędrowiec, mieszkał w Peru, Amazonii, Meksyku… Nigdy nienasycony swoimi wojażami po świecie przywiózł chyba jakiegoś "wirusa podróżniczego". Postanowiliśmy więc połączyć pasję do podróżowania z zamiłowaniem do miejsca, w którym mieszkamy. Najpierw, po naszym przyjeździe do Meksyku, pracowaliśmy jako przewodnicy dla jednego z biur podróży. Jednak z czasem pojawiła się myśl o założeniu własnej firmy. Chcieliśmy stworzyć biuro rodzinne, które spełniałoby naszą wizję turystyki - przyjaznej klientowi, będącej zarówno czarodziejką spełniającą najskrytsze marzenia ludzi, jak i nauczycielką uczącą otwartości na to, co odmienne, solidarności z innymi kulturami. W ten sposób powstało ME Tours Internacional. Początki nie były łatwe, bo po raz pierwszy w naszym życiu trzeba było pożegnać się ze stabilizacją i pewnego rodzaju bezpieczeństwem, które daje praca na umowę dla kogoś. Wkrótce okazało się jednak, że strach jest nieuzasadniony. Klienci bardzo szybko zaakceptowali naszą rodzinną i solidarną wizję turystyki. Dzięki temu obecnie nie możemy narzekać na brak pracy…

 

Czy trudno jest otworzyć biuro podróży w Meksyku? Jaka jest specyfika tamtejszej branży turystycznej?

Otworzenie biura podróży w Meksyku nie jest trudne. Trzeba być jednak przygotowanym na wypełnienie kilku papierków i na pokonanie paru barier biurokratycznych. Poza tym dość skomplikowana jest kwestia zdobycia wizy pobytowej z prawem do pracy. W każdym razie po 3 miesiącach starań mieliśmy już wszystkie dokumenty niezbędne do rozpoczęcia legalnej działalności. Mieszkamy w Playa del Carmen, niedaleko Cancún, a więc w regionie (nazywanym Riviera Maya), który żyje z turystyki. Hotele ciągną się tu nad wybrzeżem Morza Karaibskiego na długość ponad 120 km, przybywa tutaj co roku 10 mln turystów, dlatego możliwości rozwoju dla firm z branży turystycznej są ogromne. Mimo iż w tym regionie działają już setki biur podróży, o ile nie tysiące, to nie brakuje pracy ani pomysłów na nowe oferty. Półwysep Jukatański, na którym żyjemy, ma bardzo dużo do zaoferowania turystom - od niezwykłych pozostałości po starożytnej kulturze Majów po dzień współczesny tej grupy etnicznej, od pięknej przyrody w dżungli po rafy koralowe i cenoty. Zauważyliśmy, że - oprócz sprzedaży hoteli i wycieczek do miejsc znanych z przewodników - na sporą popularność może liczyć także na razie słabo rozwinięta gałąź turystyki, jaką jest turystyka etniczna, która pozwala na bliski kontakt z rdzenną ludnością na danym terenie - w naszym przypadku z Majami. Postanowiliśmy więc ją rozpropagować (nie tylko wśród Polaków), co okazało się strzałem w dziesiątkę. Przyjeżdżający na Jukatan turyści mają okazję poznania niezwykłego świata dawnych i współczesnych Majów. Mogą też pomóc im w rozwoju, finansując różne projekty, jak na razie w jednej, zagubionej w dżungli wiosce Francisco I. Madero, liczącej ok. 300 mieszkańców.

 

Czy próbujecie również Państwo promować Polskę w Meksyku?

Mieszkając tak daleko od naszego kraju, zawsze jesteśmy i będziemy Polakami. Czujemy się z tego powodu dumni. Jednak ten, kto mieszka poza granicami ojczyzny, ma okazję do stworzenia niezwykłej mieszanki kulturowej. Miesza się w niej najpiękniejsze tradycje pochodzące z kultury polskiej z tym, co najwspanialsze z kultury kraju, który nas przyjmuje. Uważamy to za nasz wielki przywilej.

Polskę kojarzy się w Meksyku głównie dzięki trzem osobom: Janowi Pawłowi II, Lechowi Wałęsie i Grzegorzowi Lacie. Pamiętam dokładnie dzień katastrofy w Smoleńsku, w której zginęła para prezydencka oraz wiele ważnych osobistości ze świata polityki. Byłam wtedy na wycieczce z polską grupą w Chichén Itzá. Do dzisiaj mam przed oczami wielu Meksykanów, którzy podchodzili do nas spontanicznie, składając kondolencje. To była wyjątkowa chwila! Proszę mi też wierzyć, że większość mieszkańców Playa del Carmen wie przynajmniej o tym, gdzie leży Polska… Jak promujemy Polskę w Meksyku? Na co dzień poprzez małe rzeczy - wszystkie nasze samochody jeżdżą z naklejkami PL, na firmowych koszulkach ME Tours Internacional znajduje się polska flaga, dzieciom, którymi opiekujemy się we wspólnocie Majów, często opowiadamy o ojczyźnie... Poza tym mamy czasami spotkania z meksykańskimi biznesmenami, przedstawiamy im wówczas Polskę od strony społeczno-gospodarczej. Parę razy dostaliśmy już również zaproszenie do prezentacji naszego kraju przez kilka uniwersytetów i instytucji. Mamy też ambicje, żeby doprowadzić do podpisania umów o partnerstwie miast między Wadowicami a Izamal czy Tarnowem a Valladolid. Poza tym staramy się umieścić polskie flagi w tych hotelach i miejscach w Meksyku, w których często przebywają Polacy. Nie są to może jakieś wielkie wyczyny, widoczne w całym kraju, ale robimy, co możemy, żeby promować naszą ojczyznę wśród Meksykanów…

 

Czy z Państwa usług korzysta wielu turystów z Polski? Jakie miejsca są najpopularniejsze wśród nich? Co możecie zaoferować Polakom, którzy chcą przeżyć niepowtarzalną przygodę w Ameryce Łacińskiej?

Z naszych usług korzysta wielu turystów z Polski, którzy docierają do Cancún i na Riviera Maya. Oferujemy im transfery, opiekę rezydencką polskojęzycznego przewodnika oraz wycieczki fakultatywne i objazdowe - zarówno w formie wypraw standardowych, jak i pielgrzymek i incentivów. Coraz więcej Polaków wybiera też naszą propozycję turystyki etnicznej. Do miejsc najchętniej odwiedzanych przez polskich turystów na Jukatanie należą - oczywiście - ruiny miast Majów w Chichén Itzá, Cobá czy Tulum. Poza tym modne są oferty ze snurkowaniem i nurkowaniem głębinowym na rafach koralowych i w cenotach oraz wyprawy przygodowe z domieszką adrenaliny (jeepy, canopy etc.). Z objazdówek największą popularnością cieszy się trasa prowadząca z miasta Meksyk poprzez piękne stany Oaxaca, Chiapas czy Jukatan do Cancún. Poza Meksykiem specjalizujemy się także w wyjazdach do Gwatemali i Belize, a przede wszystkim na Kubę, gdzie mamy zamiar otworzyć naszą placówkę. W związku z tym, że znajdujemy się w aliansie z kilkunastoma biurami podróży z prawie całej Ameryki Łacińskiej, organizujemy też wycieczki po tej wspaniałej części świata. Spośród krajów, do których wysyłamy najwięcej turystów, wypada wymienić Peru, Chile, Ekwador z Galapagos, Argentynę, Brazylię i Kolumbię.

 

W jaki sposób staracie się być Państwo obecni i widoczni na rynku polskim?

Współpracujemy bezpośrednio z wieloma biurami podróży z Polski oraz jesteśmy ich przedstawicielami na miejscu, w Meksyku. Na najbliższych targach turystycznych w Warszawie i Poznaniu (we wrześniu i październiku) chcemy zaprezentować nasze oferty promujące nie tylko Meksyk, ale i pozostałe kraje Ameryki Łacińskiej. Paweł jest autorem wielu artykułów prasowych, a także tłumaczem przewodników po Chichén Itzá i Narodowym Muzeum Antropologii w mieście Meksyk. Stworzyliśmy miniprzewodnik po Meksyku, a poza tym jesteśmy w trakcie pisania Przewodnika po Jukatanie, który mam nadzieję ukaże się nie tylko na rynku meksykańskim dla przyjeżdżających tu Polaków, ale i w Polsce.

 

Dlaczego warto wybrać się w podróż do Meksyku? Jakie wspaniałe atrakcje czekają tam na turystów z Polski?

Każdy ma swoje marzenia i chciałby je chociaż raz w życiu spełnić. Naszymi klientami nie są ludzie odpoczywający wyłącznie na plażach, ale osoby spragnione wiedzy na temat tego fascynującego kraju. Jak pokazać im Meksyk w pigułce? Ten kraj cudownych kolorów, smaków, zapachów, bogatej historii, przyrody, kultury, folkloru, pięknych plaż i turkusowego morza… Meksyk to także jakże podobni do nas ludzie, ze swoimi problemami i radościami.

Nie wiem i nie rozumiem, dlaczego postrzegany jest na świecie przez pryzmat wojen gangów narkotykowych, walk karteli, kojarzy się z prostytucją i przemocą. Oczywiście, znamy i taki Meksyk, ale nie należy generalizować. Miejsca, które pokazujemy turystom w czasie wycieczek, są bezpieczne i fascynujące. Nigdy nie mieszkałabym w niebezpiecznym kraju, narażając przy tym swoje życie i mojej rodziny. Nie ma jednak na świecie całkowicie bezpiecznego miejsca, pozbawionego przemocy.

Tych wszystkich, którzy chcą poznać historie wielkich cywilizacji, zapierające dech w piersiach budowle, miłych i uczynnych ludzi, mimo biedy umiejących kochać życie i zarażających optymizmem, tych, którzy pragną naładować swoje akumulatory, odkryć piękno przyrody, magię plaż i uroki morza, słowem poczuć się jak w raju, zapraszamy do Meksyku! Jest to naprawdę magiczny kraj. Jeśli już tu przyjedziecie, serdecznie zapraszamy do nas w odwiedziny, na kawę, tequilę i pogaduchy. Każdego Polaka przyjmiemy z otwartymi ramionami…

 

 

Artykuły wybrane losowo

Jamajka, czyli nie tylko rum, reggae i all inclusive

HQ_Sandals_Montego_Bay_Pool_Bar_Aerial.jpg

Strefa z basenami w resorcie Sandals Royal Caribbean w Montego Bay

©UNIQUE VACATIONS (UK) LTD. IMAGE BANK

 

Jerzy Pawleta


Gdy zamkniemy oczy i wyobrazimy sobie Jamajkę, zobaczymy słońce, białe plaże, krystalicznie czystą błękitną wodę Morza Karaibskiego, palmy i rozbawionych ludzi. Oprócz tego przyjdą nam na myśl muzyka reggae, Bob Marley, rum i egzotyczne drinki. Niektórzy z nas na pewno też przypomną sobie historię jamajskich bobsleistów startujących na XV Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w Calgary w 1988 r. czy sześciokrotnego mistrza olimpijskiego Usaina Bolta. To jednak nie wszystko, z czego słynie ta piękna wyspa.

Więcej…

Estonia na lato

KAZIMIERZ POPŁAWSKI
www.eesti.pl

<< Chociaż małą Estonię można przemierzyć z zachodu na wschód i z północy na południe w ciągu kilku godzin, nie warto się spieszyć. Lato również długo zbiera się do wizyty w tym kraju. Kiedy już tutaj zajrzy, oferuje podróżnikom to, co najlepsze – słoneczną pogodę, ciepłe morze i białe noce. >>

Więcej…

W wietrznej hiszpańskiej Galicji

 

KATARZYNA KULESZA

www.hiszpanskiejedzenie.pl

 

 

pilgrim-at-the-cathedral

© TURISMO DE SANTIAGO/SANTIAGOTURISMO.COM

 

Jest takie miejsce w Hiszpanii, w którym ocean wdziera się w ląd, aby pozostawić po sobie niezwykłe skarby. Jeszcze do niedawna mówiono o nim, że stanowi koniec świata, gdzie nadal wierzy się w czarownice i zabobony, a ciągle żywa tradycja wywiera ogromny wpływ na kulturę, kuchnię i zachowanie ludzi. Przed wiekami św. Jakub Apostoł wybrał się tutaj, żeby szerzyć chrześcijaństwo. Dzisiaj tysiące pielgrzymów przybywa modlić się przy jego grobie w Santiago de Compostela.

 

Wspólnota autonomiczna Galicja (Galicia, Galiza) leży w północno-zachodniej części Hiszpanii. W jej skład wchodzą cztery prowincje: A Coruña (La Coruña), Lugo, Ourense (Orense) i Pontevedra. Od północy i zachodu region oblewają wody Atlantyku. Południowa granica oddziela go od Portugalii, a jego wschodnie tereny sąsiadują ze wspólnotami Asturia oraz Kastylia i León. Obowiązują tu dwa języki urzędowe: galicyjski i hiszpański. Galicja kojarzy się przede wszystkim ze swoją stolicą Santiago de Compostela, w której wedle tradycji spoczywają szczątki św. Jakuba Większego Apostoła, zmarłego najprawdopodobniej w 44 r. n.e. Jednak ten rejon kraju ma dużo więcej do zaoferowania. Wzdłuż wybrzeża (mającego wraz z okolicznymi wysepkami ponad 1660 km długości) ciągną się piękne plaże, w miastach czekają na nas ciekawe zabytki, w restauracjach i barach napijemy się wyśmienitego wina i zjemy pyszne dania z owoców morza i ryb, a na naszej drodze spotkamy niezmiernie sympatycznych mieszkańców tej krainy.

 

Hiszpanie tak naprawdę nie tworzą całkowicie jednolitego społeczeństwa. Różnią się pod względem tradycji i kultury, temperamentu, cech charakteru czy sposobu życia w zależności od regionu, który zamieszkują. Innych ludzi napotkamy w słonecznej Andaluzji, a innych w wietrznej i pachnącej oceanem Galicji. Tutaj życie od zawsze związane było z morzem i ziemią. Galicjanie utrzymują się głównie z rybołówstwa, rolnictwa, leśnictwa, a także hodowli. Uchodzą za osoby pracowite, oddane rodzinie i przywiązane do swoich tradycji. To właśnie w Arteixo (Arteijo) w obszarze metropolitalnym miasta A Coruña (La Coruña) ma swoją siedzibę koncern Inditex (Industria de Diseño Textil), zarządzający m.in. takimi markami jak Zara, Pull&Bear, Bershka, Oysho, Stradivarius czy Massimo Dutti. Jej współzałożyciel i obecnie większościowy udziałowiec Amancio Ortega jest najbogatszym człowiekiem w Europie (i drugim na świecie), ale mimo tak ogromnego majątku (ok. 72,2 mld euro) wciąż mieszka i pracuje w Galicji.

 

Plaża Katedr koło miejscowości Ribadeo

playa-catedrales

© TURISMO DE GALICIA

 

PÓŁNOCNE KLIFY

 

Podróż po regionie zaczniemy od jego północno-wschodniego wybrzeża. Tę część Hiszpanie nazywają Rías Altas. Głębokie doliny rzeczne przecinające górzyste tereny przekształcają się tu w zatoki, powstające w wyniku podnoszenia się poziomu wód morskich lub obniżenia lądu. Liczne półwyspy rozciągają się zazwyczaj prostopadle do linii brzegowej. Tego typu wybrzeże, zwane riasowym, jest zresztą charakterystyczne dla całej Galicji. Właśnie ze względu na nie tutejsza gospodarka opiera się na połowach i uprawie roli. W rejonie zatok występuje wielkie bogactwo ryb i owoców morza, a woda ze spływających do oceanu rzek użyźnia okoliczne pola. Na północy regionu wznoszą się przepiękne klify, pojedyncze skały wyrastają w niedalekiej odległości od brzegu albo pojawiają się na plażach po odpływie. Rozbijają się o nie wzburzone fale. Często wieją tu też silne wiatry. Krajobrazy wybrzeża Rías Altas są dzikie i dziewicze.

 

Najpierw zaglądamy do Ribadeo, typowego nadmorskiego miasta z urokliwym portem, położonego u ujścia rzeki Eo, przy granicy z Asturią. Mniej więcej 10 km na zachód od niego znajduje się Praia das Catedrais (Playa de Las Catedrales) – jedna z najczęściej fotografowanych plaż w Hiszpanii. Słynie ona z ogromnych skalnych łuków przypominających te we wnętrzach średniowiecznych katedr. Podczas odpływu można podziwiać je z bliska w trakcie spaceru po odkrytym piaszczystym brzegu. Ze względu na duże zainteresowanie wśród turystów, którzy przyczyniają się swoją obecnością do niszczenia tego pięknego zakątka, w 2015 r. wprowadzono dzienny limit odwiedzających (maksymalnie do 4812 osób) oraz konieczność uzyskania zezwolenia na wejście w okresie świąt Wielkanocy i sezonie letnim (od 1 lipca do 30 września). Wcześniejszej darmowej rezerwacji dokonamy na stronie internetowej ascatedrais.xunta.gal (w tym roku wymaganej od piątku 7 kwietnia, kiedy to rozpoczyna się weekend przed Wielkim Tygodniem – Semana Santa). Warto również wybrać się na malowniczą wysepkę Pancha (Illa Pancha), oddaloną od Ribadeo o ok. 3 km.

 

Po drodze do miasta A Coruña należy zatrzymać się na przylądku Ortegal (Cabo Ortegal) oddzielającym Zatokę Biskajską i Morze Kantabryjskie od otwartego Oceanu Atlantyckiego. To drugi po Estaca de Bares najdalej na północ wysunięty punkt Półwyspu Iberyjskiego. Niedaleko niego znajduje się najwyższy klif w Hiszpanii i kontynentalnej części Europy – Vixía Herbeira (613 m). Mniej więcej 9 km od Ferrol, ważnego centrum stoczniowego w Galicji, leży pokryta jasnym piaskiem plaża Doniños, która ze względu na spore fale cieszy się dużą popularnością wśród surferów.

 

Niemal 250-tysięczna A Coruña stanowi bardzo ważny ośrodek przemysłowy i finansowy regionu. Jak wspominałam, w tej okolicy ma swoją siedzibę firma Inditex, stąd wypływają także największe statki przeznaczone do połowów i przetwarzania ryb. Mówi się, że miasto jest otwarte na Atlantyk, zawsze wietrzne i często deszczowe. Można w nim dostrzec ślady po Celtach i Rzymianach. Ci ostatni pozostawili po sobie 57-metrową latanię morską, zwaną Wieżą Herkulesa (Torre de Hércules, z ok. I–II w.). W 2009 r. wpisano ją na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. To najstarsza zachowana rzymska budowla tego typu i najstarsza działająca latarnia morska na świecie. Warto pokonać 235 stopni schodów, żeby móc podziwiać z góry wspaniały widok na wybrzeże i okoliczne zabudowania. Przepiękny nadmorski deptak doprowadzi nas do pobliskich plaż: Riazor, Orzán, Matadero, As Lapas i San Amaro.

 

Wielu pielgrzymów kończy wędrówkę dopiero na przylądku Fisterra

Pilgrims on Cape of Fisterra

 

 

NA KOŃCU KONTYNENTU

 

Do najdalej na zachód wysuniętych punktów Europy należy galicyjski przylądek Fisterra (hiszp. Cabo Finisterre, po łacinie wyrażenie finis terrae oznacza „koniec ziemi”, „koniec świata”). Jest on dla wielu punktem końcowym szlaku pielgrzymkowego nazywanego Drogą św. Jakuba (Camiño de Santiago, Camino de Santiago). Obecnie większość chrześcijan kończy swoją wędrówkę w Santiago de Compostela, są jednak i tacy, którzy docierają do tego dawnego końca świata. Pod stojącym tutaj krzyżem leżą buty, muszle i kamienie z liczbą przebytych kilometrów pozostawione przez pielgrzymów. Oprócz tego na przylądku znajduje się latarnia wybudowana w 1868 r. Rozpościera się stąd zapierający dech w piersiach widok na bezkresny ocean. W pobliskim miasteczku Fisterra warto zwiedzić Kościół Matki Boskiej Piaskowej (Igrexa de Santa María das Areas) z XII stulecia. Jego wnętrze zdobi ołtarz z rzeźbą Chrystusa z Fisterry (Santísimo Crísto de Fisterra).

 

Za przylądkiem, który stanowi fragment Wybrzeża Śmierci (Costa da Morte, Costa de la Muerte), aż do granicy z Portugalią rozciąga się region Rías Baixas (Rías Bajas). Podobnie jak w przypadku Rías Altas wypełniają go zatoczki, rozlewiska, wyspy i półwyspy. Jest tu jednak spokojniej, nie ma aż tylu klifów i można łatwiej dostać się do szerokich piaszczystych brzegów. Obok okolic Santiago de Compostela ten rejon uchodzi za najbardziej turystyczną część Galicji. Znajdują się w nim najładniejsze plaże, kurorty z licznymi hotelami i restauracjami. Dużą popularnością cieszy się Praia das Rodas w archipelagu Wysp Cíes (Illas Cíes), należących do Morsko-Lądowego Parku Narodowego Atlantyckich Wysp Galicji (Parque Nacional Marítimo-Terrestre das Illas Atlánticas de Galicia). Ma ona długość niemal 1,2 km, a oblewają ją krystalicznie czyste wody. Często otrzymuje też tytuł najpiękniejszej plaży na świecie według różnych rankingów (np. słynnego brytyjskiego dziennika The Guardian z lutego 2007 r.). Na wyspy Monteagudo i Faro regularnie kursują statki z miasta Vigo. Nie wolno zabierać ze sobą jednak zwierząt czy rowerów. Na archipelagu działają trzy restauracje i kemping. Najdłuższa w Galicji jest z kolei otoczona wydmami Praia de Carnota (ponad 7 km), położona ok. 40 km od przylądka Fisterra. W miejscowości Carnota znajduje się jeden z największych spichlerzy w regionie (hórreo galego). Budowla ma prawie 35 m długości i pochodzi z XVIII w. Tego rodzaju kamienne bądź drewniane magazyny są symbolem tej części Hiszpanii i nieodzownym elementem jej krajobrazu.

 

Do najbardziej znanych i najczęściej odwiedzanych miejsc na tym wybrzeżu zalicza się przede wszystkim Ribeira (Riveira). To nadmorskie miasto słynie z pobliskich przepięknych wydm (Dunas de Corrubedo) oraz lagun Carregal i Vixán. Mniej więcej 7 km stąd (w Oleiros) natkniemy się na pozostałości po grobowcu wzniesionym w okresie neolitu, w IV tysiącleciu p.n.e. (Dolmen de Axeitos). Dalej na północny wschód leży Rianxo (Rianjo) z plażami Torre (Praia da Torre) i As Cunchas (Praia das Cunchas). Miejscowość warto odwiedzić w połowie lipca w trakcie uroczystości ku czci Matki Boskiej z góry Karmel, patronki hiszpańskich rybaków i marynarzy. Z tej okazji odbywa się wówczas barwna morska procesja, w której uczestniczą kutry rybackie. Polecam również wybrać się na urozmaiconą degustacją wycieczkę statkiem do brzegów, gdzie zbiera się małże.

 

Do najbardziej turystycznych miasteczek w rejonie Rías Baixas należą O Grove (El Grove) i Sanxenxo (Sangenjo). To pierwsze słynie z październikowego festiwalu owoców morza – Festa do Marisco. Sanxenxo szczyci się klimatycznym nadmorskim deptakiem, wieloma restauracjami i hotelami. Między nimi rozciąga się znana plaża Lanzada (Praia da Lanzada), pokryta jasnym piaskiem i sąsiadująca z wydmami. Szczególnie cenią ją surferzy i windsurferzy.

 

W drodze do granicy z Portugalią mija się dwa duże galicyjskie miasta Pontevedra (prawie 85 tys. mieszkańców) i Vigo (300-tysięczne), ośrodki portowe i przemysłowe. Z pierwszego dostaniemy się statkiem na małą wyspę Ons (4,14 km² powierzchni), zamieszkaną przez ok. 80 osób, które trudnią się głównie zbieraniem jednych z najdroższych owoców morza, czyli skorupiaków nazywanych percebes. Według opinii wielu ekspertów podaje się tu najlepszą ośmiornicę w Galicji. W odległości ponad 25 km od Pontevedry znajduje się Parque Arqueolóxico da Arte Rupestre Campo Lameiro (PAAR) – park archeologiczny prezentujący sztukę naskalną. Podczas wizyty zwiedza się muzeum z bogatą ekspozycją, strefę z petroglifami i replikę wioski z epoki brązu.

 

Na koniec warto jeszcze wymienić dwie nadmorskie miejscowości. W Marín (między Pontevedrą i Vigo) funkcjonuje słynny targ rybny, na którym wiele sklepów i restauracji zaopatruje się w świeże owoce morza i ryby prosto z kutrów. A Guarda (La Guardia) leży przy granicy z Portugalią i ujściu najdłuższej galicyjskiej rzeki Miño (307,5-kilometrowej). Znajdują się koło niej dość dobrze zachowane pozostałości po celtyckiej osadzie – Castro de Santa Trega.

 

CYWILIZACJA I PRZYRODA

 

Po odwiedzeniu wybrzeża pora wyruszyć do wnętrza regionu. Najpierw udamy się z wizytą do 100-tysięcznego Lugo. Miasto założyli ok. 25 r. p.n.e. Rzymianie, choć najprawdopodobniej pierwszą wioskę na tych terenach zbudowali już Celtowie. Zachowały się w nim potężne mury obronne z czasów rzymskich o długości niemal 2,3 km (muralla romana de Lugo). Od 2000 r. widnieją one na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. W historycznym centrum miasta warto zajrzeć do Katedry (Catedral de Santa María), której budowę rozpoczęto w XII stuleciu, Muzeum Lugo (Museo Provincial de Lugo) w dawnym Klasztorze św. Franciszka (Convento de San Francisco), pozostałości rzymskiego domu (Casa dos Mosaicos) i term z ok. 15 r. p.n.e. Niecałe 100 km na północny zachód od Lugo znajduje się Fragas do Eume, park naturalny stanowiący idealne miejsce dla miłośników dziewiczej natury. Za jego największy skarb uchodzi świetnie zachowany atlantycki wilgotny las strefy umiarkowanej. Obszar chroniony zajmuje ponad 9,1 tys. ha i rozciąga się wzdłuż rzeki Eume aż do jej ujścia do oceanu.

 

Inną przyrodniczą perełkę Galicji odkryjemy na południe od Lugo. Mowa o regionie Ribeira Sacra ze spektakularnymi kanionami rzek Miño, Sil i Cabe. W pobliżu rozsianych jest aż 18 klasztorów, które udostępniono do zwiedzania. Powstały one w okresie średniowiecza. Warto wybrać się na wycieczkę statkiem po tutejszych rzekach. Z pokładu podziwiać można m.in. rozległe winnice, które zakładane były na tym terenie już w czasach rzymskich. Produkowane tu doskonałe wino oznacza się chronioną nazwą pochodzenia (Denominación de Orixe Ribeira Sacra).

 

Trzecie najludniejsze galicyjskie miasto stanowi położone na południu niemal 110-tysięczne Ourense (Orense). Najważniejszą jego atrakcją są źródła termalne. W wielu miejscach można skorzystać z dobroczynnych kąpieli w leczniczych wodach. Na zainteresowanie zasługują szczególnie romańsko-gotycka Katedra św. Marcina z Tours (Catedral de San Martiño), zabudowania historycznego centrum miasta, odrestaurowane ruiny łaźni z czasów Rzymian, dawny XIV-wieczny Klasztor św. Franciszka (Claustro de San Francisco) i 370-metrowy most na rzece Miño (Ponte Maior lub Ponte Vella), odbudowany w 1230 r. z wykorzystaniem fragmentów rzymskich i używany do dziś jako przeprawa piesza. Leżąca w prowincji Ourense zabytkowa Ribadavia (5 tys. mieszkańców), nosząca krótko tytuł stolicy Królestwa Galicji w drugiej połowie XI stulecia za panowania Garcíi II (1042–1090), uchodzi za kolebkę win oznaczanych regionem pochodzenia Ribeiro (Denominación de Orixe Ribeiro). Organizuje się w niej festiwale tego szlachetnego trunku. W pierwszych miesiącach roku warto zawitać do miejscowości Xinzo de Limia (Ginzo de Limia) i Laza, gdzie odbywają się niezmiernie barwne fiesty karnawałowe.

 

Fragment potężnych rzymskich murów obronnych zachowanych w mieście Lugo

02-Roman Walls of Lugo

© TURISMO DE GALICIA

 

POD OPIEKĄ ŚWIĘTEGO

 

Santiago de Compostela swoją sławę celu licznych pielgrzymek zawdzięcza św. Jakubowi Apostołowi, który przybył na te ziemie, żeby ewangelizować ludność celtycką. Przyjmuje się, że po tym jak został ścięty w Jerozolimie, jego szczątki przewieziono do Galicji, lecz przez wiele lat nie było wiadomo, gdzie je złożono. Zgodnie z tradycją dopiero w 813 r. eremita Pelagius odnalazł grobowiec ucznia Jezusa. Według legendy drogę do miejsca pochówku wskazały mu światła na niebie. Na grobie powstało sanktuarium, a wokół niego dość szybko zaczęło rozwijać się miasto. Budowla nie przetrwała jednak najazdu Arabów. Zburzono ją w 997 r. na polecenie Almanzora (938–1002), wezyra Hiszama II (Al-Hakama II), władcy kalifatu kordobańskiego.

 

Obecną Katedrę zaczęto wznosić w 1075 r. Od tego czasu Santiago de Compostela szybko zyskiwało sobie coraz większą popularność wśród pielgrzymujących chrześcijan. Świątynię konsekrowano w kwietniu 1211 r. W 1495 r. założono przy niej szkołę, przekształconą później w uniwersytet (Universidade de Santiago de Compostela – USC). Katedrę często przebudowywano w XVI–XVIII w. Od XVII stulecia św. Jakub Apostoł jest patronem Hiszpanii. Średniowieczna część miasta (cidade vella) w 1985 r. trafiła na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Słynna świątynia powstała jako budowla romańska, a z czasem została uzupełniona o gotyckie i barokowe elementy architektoniczne. Zdobią ją liczne dzieła sztuki, przede wszystkim kompozycje płaskorzeźb, takie jak Fasada Złotników (Fachada das Pratarías) na południowej elewacji czy Portyk Chwały (Pórtico da Gloria). Katedra imponuje swoimi rozmiarami. Ma cztery fasady, a największa z nich – zachodnia (Fachada do Obradoiro) – wychodzi na plac Warsztatu (Praza do Obradoiro). Można na niej podziwiać przedstawienia św. Jakuba Apostoła i jego dwóch uczniów. Poza tym od tej strony wznoszą się dwie wieże (o wysokości od 75 do 80 m), a do środka prowadzą dwa rzędy schodów. Inny skarb świątyni stanowi Botafumeiro – wielka kadzielnica (trybularz) z 1851 r. Wisi ona pod sklepieniem, na skrzyżowaniu naw. Do jej rozkołysania wciąż służy mechanizm pochodzący z 1604 r. Ogromne posrebrzane naczynie o wysokości 1,6 m wykonano ze stopu brązu i mosiądzu. Lina, na której jest podwieszone, ma długość 65 m, grubość 5 cm i wagę 90 kg. W trakcie mszy i nabożeństw kadzielnicę wprawia w ruch ośmiu mężczyzn, tzw. tiraboleiros. W architekturze historycznej części Santiago de Compostela mieszają się ze sobą style romański, gotycki i barokowy. Warto odwiedzić place: Quintana, Pratarías i Abastos, dawny Klasztor św. Marcina z Tours (Mosteiro de San Martiño Pinario, ufundowany w X i rozbudowany w XVI w.), szpital dla pielgrzymów z początku XVI stulecia (Hospital Real de Santiago de Compostela) czy kolegia: św. Hieronima (Colexio de San Xerome), św. Jakuba Mniejszego (Colexio de Santiago Alfeo) i San Clemente (Colexio Maior San Clemente, nazwane tak na cześć biskupa Juana de San Clemente).

 

Sławę miastu przyniosła także wspomniana Droga św. Jakuba, czyli szlak pielgrzymkowy wiodący do grobu ucznia Jezusa. Do Santiago de Compostela prowadzi wiele tras, najbardziej znana jest Droga Francuska – Camiño Francés(umieszczona w 1993 r. wraz z innymi szlakami północnej Hiszpanii na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO). Na taką wyprawę wybierają się ludzie z całego świata. Często wędrówka stanowi próbę zwyciężenia własnych słabości bądź okazję do głębszej refleksji nad życiem. Niektóre osoby wyruszają do miejsca pochówku apostoła z konkretną intencją, np. pragną prosić Boga o zdrowie czy wybaczenie. Poszczególne trasy oznaczone są znakami (muszlami św. Jakuba, symbolem pielgrzymów). Minimalny odcinek uznawany za przejście Drogi św. Jakuba wynosi 100 km pieszej wędrówki. Jeden ze szlaków, dość popularny wśród Hiszpanów, zaczyna się w zabytkowej miejscowości Sarria, położonej na południowy wschód od Lugo. Na nocleg można zatrzymać się w jednym z wielu schronisk zwanych albergue (za noc zapłacimy 6 euro) i hoteli o różnym standardzie (w okresie letnim lepiej dokonać wcześniejszej rezerwacji). Po przejściu każdego etapu należy podbić paszport pielgrzyma (zrobimy to np. w restauracjach i obiektach hotelowych). Dzięki temu otrzymamy później oficjalny certyfikat ukończenia wędrówki Drogą św. Jakuba. Wystawia go Biuro Przyjęcia Pielgrzyma (Oficina de Acogida al Peregrino) znajdujące się niedaleko Katedry w Santiago de Compostela.

 

UCZTA DLA PODNIEBIENIA

 

Bez wątpienia do największych atrakcji Galicji zalicza się jej kuchnia bazująca na świeżych rybach i owocach morza. Jednymi z najdroższych przysmaków są percebes, czyli kaczenice. Wysoką cenę tłumaczy fakt, że ich zbieranie, które odbywa się ręcznie, jest niezmiernie niebezpiecznym zajęciem. Trudniący się tym percebeiros często ryzykują swoje zdrowie i życie. Skorupiaki te rozwijają się przyczepione do skał. Aby się do nich dostać, zbieracze spuszczają się na linach z wysokich klifów i czekają na moment odpływu fali. Percebes przyrządza się bardzo łatwo – gotuje się je po prostu w osolonej wodzie.

 

Oprócz tego w tutejszych knajpkach podaje się homara europejskiego (lumbrigante lub bogavante azul), poławianego w Atlantyku w okolicach wybrzeży Galicji, Wysp Brytyjskich, Norwegii, Azorów czy Maroka. Serwuje się go po ugotowaniu, upieczeniu na grillu lub w zupie albo z ryżem. Popularnością cieszą się też trzy typy krabów: centola, nécora i boi de mar. Wrzuca się je do garnka z wodą z odrobiną soli. Mięso wyjada się z wnętrza pancerza. Zarówno kraby, jak i homary powinny być żywe przed przyrządzeniem. Dlatego warto ich spróbować właśnie w Galicji nad Oceanem Atlantyckim.

 

Poza najbardziej znanymi małżami w tym rejonie spożywa się jeszcze m.in. sercówki (cárdidos czy berberechos) oraz takie gatunki mięczaków jak ameixa babosa (almeja babosa), ameixa xaponesa (almeja japonica) i ameixa fina (almeja fina). Najwięcej kosztują te ostatnie, które są jednocześnie najbardziej poszukiwane. Podaje się je z winem, w sosie z pomidorami, z solą i cytryną (po ugotowaniu), w paelli albo zupie. W sklepach można również kupić małże w puszce. Na zainteresowanie smakoszy zasługują na pewno także ostrygi (ostras, jedzone po skropieniu jedynie sokiem z cytryny), zamburiñas (serwowane w cieście) i muszle św. Jakuba (vieiras, zapiekane w piekarniku). Na koniec nie wolno zapomnieć o małych delikatnych i smacznych krewetkach (camaróns), homarcach (cigalas, lagostinos), okładniczkach (navallas) i ośmiornicach. Danie polbo á feira (po hiszpańsku pulpo a la gallega, czyli ośmiornica po galicyjsku) to jeden z symboli Galicji.

 

Uzupełnienie posiłku z regionalnych produktów stanowią – oczywiście – wyśmienite lokalne wina, chronione znakiem pochodzenia z obszarów Monterrei, Rías Baixas, Ribeira Sacra, Ribeiro i Valdeorras. Do najbardziej znanych i cenionych szlachetnych trunków należą te wytwarzane z białej odmiany winorośli albariño. Jedno jest pewne – w Galicji czeka nas najprawdziwsza uczta, zarówno dla duszy, jak i ciała.