Z Polką Ewą Pytel-Skibą, współwłaścicielką (wraz z mężem Pawłem) biura podróży ME Tours Internacional w Meksyku, rozmawia Michał Domański.


 

Dlaczego wybraliście Państwo Meksyk na miejsce zamieszkania? Co jest takiego urzekającego w tym kraju?

Bardzo długo dojrzewała w nas myśl o zmianie miejsca zamieszkania. Tak naprawdę powinnam chyba powiedzieć, że "poszłam za mężem", który otrzymał wcześniej pracę w Meksyku i wyjechał do niego na kilka miesięcy. Po powrocie do Polski opowiadał z zapałem o tym miejscu i ludziach w nim mieszkających, o wielkim potencjale, który tam drzemie. Postanowiliśmy więc spróbować, czego nie żałujemy… Początki były - oczywiście - trudne. Czekała nas całkowita zmiana priorytetów i wartości. To tutaj zrozumiałam, że nie wszystko musi być za wszelką cenę, że życie nie musi nabierać tępa galopu, że warto się uśmiechać… Jakież było moje zdziwienie, kiedy obcy ludzie patrzyli na mnie życzliwie, witali się na ulicy, pomagali, gdy czegoś nie wiedziałam lub zgubiłam drogę! Stanowimy dobry przykład tego, że powiedzenie "starych drzew się nie przesadza" nie jest do końca trafne. Nigdy nie mówię nigdy, ale na dzisiaj wiem, że Meksyk to właśnie to miejsce, w którym chcę się zestarzeć. Czym ujął mnie ten kraj? Kto raz tutaj przyjedzie, niekoniecznie do luksusowych resortów hotelowych, ale żeby poznać zwykłych ludzi, poczuje magię tego miejsca. To nie tylko błękitne niebo, piękne morze czy białe plaże, ale przede wszystkim to, czego nam wszystkim w tym zwariowanym świecie brakuje - spokój...

 

Dlaczego zdecydowaliście się Państwo związać swoje życie z turystyką? Jakie były początki biura ME Tours Internacional?

Nikt nie rodzi się z wiedzą, kim chce być i co będzie robić. Życie jest pełne niespodzianek… Nigdy nie miałam nic wspólnego z branżą turystyczną, nie znałam podstawowych pojęć z turystyki. Owszem, zwiedzałam świat, ale jako klientka biur. Od zawsze jednak podróże były moją pasją. I znowu winę za to ponosi Paweł! On, wieczny wędrowiec, mieszkał w Peru, Amazonii, Meksyku… Nigdy nienasycony swoimi wojażami po świecie przywiózł chyba jakiegoś "wirusa podróżniczego". Postanowiliśmy więc połączyć pasję do podróżowania z zamiłowaniem do miejsca, w którym mieszkamy. Najpierw, po naszym przyjeździe do Meksyku, pracowaliśmy jako przewodnicy dla jednego z biur podróży. Jednak z czasem pojawiła się myśl o założeniu własnej firmy. Chcieliśmy stworzyć biuro rodzinne, które spełniałoby naszą wizję turystyki - przyjaznej klientowi, będącej zarówno czarodziejką spełniającą najskrytsze marzenia ludzi, jak i nauczycielką uczącą otwartości na to, co odmienne, solidarności z innymi kulturami. W ten sposób powstało ME Tours Internacional. Początki nie były łatwe, bo po raz pierwszy w naszym życiu trzeba było pożegnać się ze stabilizacją i pewnego rodzaju bezpieczeństwem, które daje praca na umowę dla kogoś. Wkrótce okazało się jednak, że strach jest nieuzasadniony. Klienci bardzo szybko zaakceptowali naszą rodzinną i solidarną wizję turystyki. Dzięki temu obecnie nie możemy narzekać na brak pracy…

 

Czy trudno jest otworzyć biuro podróży w Meksyku? Jaka jest specyfika tamtejszej branży turystycznej?

Otworzenie biura podróży w Meksyku nie jest trudne. Trzeba być jednak przygotowanym na wypełnienie kilku papierków i na pokonanie paru barier biurokratycznych. Poza tym dość skomplikowana jest kwestia zdobycia wizy pobytowej z prawem do pracy. W każdym razie po 3 miesiącach starań mieliśmy już wszystkie dokumenty niezbędne do rozpoczęcia legalnej działalności. Mieszkamy w Playa del Carmen, niedaleko Cancún, a więc w regionie (nazywanym Riviera Maya), który żyje z turystyki. Hotele ciągną się tu nad wybrzeżem Morza Karaibskiego na długość ponad 120 km, przybywa tutaj co roku 10 mln turystów, dlatego możliwości rozwoju dla firm z branży turystycznej są ogromne. Mimo iż w tym regionie działają już setki biur podróży, o ile nie tysiące, to nie brakuje pracy ani pomysłów na nowe oferty. Półwysep Jukatański, na którym żyjemy, ma bardzo dużo do zaoferowania turystom - od niezwykłych pozostałości po starożytnej kulturze Majów po dzień współczesny tej grupy etnicznej, od pięknej przyrody w dżungli po rafy koralowe i cenoty. Zauważyliśmy, że - oprócz sprzedaży hoteli i wycieczek do miejsc znanych z przewodników - na sporą popularność może liczyć także na razie słabo rozwinięta gałąź turystyki, jaką jest turystyka etniczna, która pozwala na bliski kontakt z rdzenną ludnością na danym terenie - w naszym przypadku z Majami. Postanowiliśmy więc ją rozpropagować (nie tylko wśród Polaków), co okazało się strzałem w dziesiątkę. Przyjeżdżający na Jukatan turyści mają okazję poznania niezwykłego świata dawnych i współczesnych Majów. Mogą też pomóc im w rozwoju, finansując różne projekty, jak na razie w jednej, zagubionej w dżungli wiosce Francisco I. Madero, liczącej ok. 300 mieszkańców.

 

Czy próbujecie również Państwo promować Polskę w Meksyku?

Mieszkając tak daleko od naszego kraju, zawsze jesteśmy i będziemy Polakami. Czujemy się z tego powodu dumni. Jednak ten, kto mieszka poza granicami ojczyzny, ma okazję do stworzenia niezwykłej mieszanki kulturowej. Miesza się w niej najpiękniejsze tradycje pochodzące z kultury polskiej z tym, co najwspanialsze z kultury kraju, który nas przyjmuje. Uważamy to za nasz wielki przywilej.

Polskę kojarzy się w Meksyku głównie dzięki trzem osobom: Janowi Pawłowi II, Lechowi Wałęsie i Grzegorzowi Lacie. Pamiętam dokładnie dzień katastrofy w Smoleńsku, w której zginęła para prezydencka oraz wiele ważnych osobistości ze świata polityki. Byłam wtedy na wycieczce z polską grupą w Chichén Itzá. Do dzisiaj mam przed oczami wielu Meksykanów, którzy podchodzili do nas spontanicznie, składając kondolencje. To była wyjątkowa chwila! Proszę mi też wierzyć, że większość mieszkańców Playa del Carmen wie przynajmniej o tym, gdzie leży Polska… Jak promujemy Polskę w Meksyku? Na co dzień poprzez małe rzeczy - wszystkie nasze samochody jeżdżą z naklejkami PL, na firmowych koszulkach ME Tours Internacional znajduje się polska flaga, dzieciom, którymi opiekujemy się we wspólnocie Majów, często opowiadamy o ojczyźnie... Poza tym mamy czasami spotkania z meksykańskimi biznesmenami, przedstawiamy im wówczas Polskę od strony społeczno-gospodarczej. Parę razy dostaliśmy już również zaproszenie do prezentacji naszego kraju przez kilka uniwersytetów i instytucji. Mamy też ambicje, żeby doprowadzić do podpisania umów o partnerstwie miast między Wadowicami a Izamal czy Tarnowem a Valladolid. Poza tym staramy się umieścić polskie flagi w tych hotelach i miejscach w Meksyku, w których często przebywają Polacy. Nie są to może jakieś wielkie wyczyny, widoczne w całym kraju, ale robimy, co możemy, żeby promować naszą ojczyznę wśród Meksykanów…

 

Czy z Państwa usług korzysta wielu turystów z Polski? Jakie miejsca są najpopularniejsze wśród nich? Co możecie zaoferować Polakom, którzy chcą przeżyć niepowtarzalną przygodę w Ameryce Łacińskiej?

Z naszych usług korzysta wielu turystów z Polski, którzy docierają do Cancún i na Riviera Maya. Oferujemy im transfery, opiekę rezydencką polskojęzycznego przewodnika oraz wycieczki fakultatywne i objazdowe - zarówno w formie wypraw standardowych, jak i pielgrzymek i incentivów. Coraz więcej Polaków wybiera też naszą propozycję turystyki etnicznej. Do miejsc najchętniej odwiedzanych przez polskich turystów na Jukatanie należą - oczywiście - ruiny miast Majów w Chichén Itzá, Cobá czy Tulum. Poza tym modne są oferty ze snurkowaniem i nurkowaniem głębinowym na rafach koralowych i w cenotach oraz wyprawy przygodowe z domieszką adrenaliny (jeepy, canopy etc.). Z objazdówek największą popularnością cieszy się trasa prowadząca z miasta Meksyk poprzez piękne stany Oaxaca, Chiapas czy Jukatan do Cancún. Poza Meksykiem specjalizujemy się także w wyjazdach do Gwatemali i Belize, a przede wszystkim na Kubę, gdzie mamy zamiar otworzyć naszą placówkę. W związku z tym, że znajdujemy się w aliansie z kilkunastoma biurami podróży z prawie całej Ameryki Łacińskiej, organizujemy też wycieczki po tej wspaniałej części świata. Spośród krajów, do których wysyłamy najwięcej turystów, wypada wymienić Peru, Chile, Ekwador z Galapagos, Argentynę, Brazylię i Kolumbię.

 

W jaki sposób staracie się być Państwo obecni i widoczni na rynku polskim?

Współpracujemy bezpośrednio z wieloma biurami podróży z Polski oraz jesteśmy ich przedstawicielami na miejscu, w Meksyku. Na najbliższych targach turystycznych w Warszawie i Poznaniu (we wrześniu i październiku) chcemy zaprezentować nasze oferty promujące nie tylko Meksyk, ale i pozostałe kraje Ameryki Łacińskiej. Paweł jest autorem wielu artykułów prasowych, a także tłumaczem przewodników po Chichén Itzá i Narodowym Muzeum Antropologii w mieście Meksyk. Stworzyliśmy miniprzewodnik po Meksyku, a poza tym jesteśmy w trakcie pisania Przewodnika po Jukatanie, który mam nadzieję ukaże się nie tylko na rynku meksykańskim dla przyjeżdżających tu Polaków, ale i w Polsce.

 

Dlaczego warto wybrać się w podróż do Meksyku? Jakie wspaniałe atrakcje czekają tam na turystów z Polski?

Każdy ma swoje marzenia i chciałby je chociaż raz w życiu spełnić. Naszymi klientami nie są ludzie odpoczywający wyłącznie na plażach, ale osoby spragnione wiedzy na temat tego fascynującego kraju. Jak pokazać im Meksyk w pigułce? Ten kraj cudownych kolorów, smaków, zapachów, bogatej historii, przyrody, kultury, folkloru, pięknych plaż i turkusowego morza… Meksyk to także jakże podobni do nas ludzie, ze swoimi problemami i radościami.

Nie wiem i nie rozumiem, dlaczego postrzegany jest na świecie przez pryzmat wojen gangów narkotykowych, walk karteli, kojarzy się z prostytucją i przemocą. Oczywiście, znamy i taki Meksyk, ale nie należy generalizować. Miejsca, które pokazujemy turystom w czasie wycieczek, są bezpieczne i fascynujące. Nigdy nie mieszkałabym w niebezpiecznym kraju, narażając przy tym swoje życie i mojej rodziny. Nie ma jednak na świecie całkowicie bezpiecznego miejsca, pozbawionego przemocy.

Tych wszystkich, którzy chcą poznać historie wielkich cywilizacji, zapierające dech w piersiach budowle, miłych i uczynnych ludzi, mimo biedy umiejących kochać życie i zarażających optymizmem, tych, którzy pragną naładować swoje akumulatory, odkryć piękno przyrody, magię plaż i uroki morza, słowem poczuć się jak w raju, zapraszamy do Meksyku! Jest to naprawdę magiczny kraj. Jeśli już tu przyjedziecie, serdecznie zapraszamy do nas w odwiedziny, na kawę, tequilę i pogaduchy. Każdego Polaka przyjmiemy z otwartymi ramionami…

 

 

Artykuły wybrane losowo

Wenezuela, czyli „mała Wenecja” dla łowców przygód

Magdalena Moll-Musiał

 

 FOT. MINISTERIO DE TURISMO DE VENEZUELA (MINTUR)

<< Wenezuela to kraj kontrastów - kipiące zielenią wilgotne lasy równikowe delty Orinoko, krystalicznie czysta woda i wspaniałe karaibskie plaże, nieziemskie góry stołowe, nazywane tu „tepuyes”, oraz Salto Ángel, najwyższy wodospad świata. Na jego terytorium mieszkają otwarci, roztańczeni ludzie, pielęgnujący swoje niezliczone tradycje. Z drugiej strony mamy tutaj zaniedbaną gospodarkę, niepohamowaną inflację i ubóstwo, co szczególnie rzuci nam się w oczy, jeśli zdecydujemy się na dłuższą wyprawę po kontynentalnej części tego południowoamerykańskiego państwa. Z pewnością jednak różnorodność pejzaży, smaków, zapachów i innych doznań sprawia, że ojczyzna jednych z najpiękniejszych kobiet na ziemi posiada nieodparty urok dla poszukiwaczy przygód. >>

 

Stać, kontrola! – krzyczy wojskowy, zatrzymując naszego busa. Wchodzi do środka, sprawdza dokumenty.  – Pani nie ma ważnego paszportu – zwraca się do jaskrawo ubranej Wenezuelki. – Tak, niestety, nie mam… – odpowiada ona, nieśmiało wtykając w dłoń mężczyzny zawiniątko boliwarów. Ten wsuwa banknoty do kieszeni i mówi: Można jechać! Pokonanie odległości 90 km od granicy z Kolumbią do wenezuelskiego miasta Maracaibo zajmuje nam 7 godz. Po drodze podobnych kontroli mamy aż 14, ale nie wszystkie są tak błyskawiczne. Podczas każdej pani bez paszportu uiszcza opłatę, która umożliwia jej kontynuowanie podróży. Gdy kończy się jej gotówka, cały bus wykazuje imponującą solidarność – pasażerowie zrzucają się na odpowiednią łapówkę, abyśmy mogli pojechać dalej. Wojskowi i policja nie sprawdzają niczego poza dokumentami – w bagażach prawdopodobnie da się przewieźć wszystko, czego dusza zapragnie, pewnie nawet i kolumbijską kokainę… Dla kontrolujących znalezienie podróżnego bez odpowiednich papierów to prosty i pewny zarobek.

Więcej…

Hakuna matata – Kenia dla każdego

1212_Segera_MP2_3255_HDR.jpg

Sanktuarium dzikiej przyrody Segera Retreat w sercu płaskowyżu Laikipia

©AFRICA LINE ADVENTURE

 

Karolina Sypniewska-Wida 

www.karolinasypniewska.pl


Kto na safari wybiera się do Kenii, może mieć pewność, że czekają go najlepsze warunki do obserwowania dzikich zwierząt oraz podziwiania gigantycznych przestrzeni i krajobrazów niczym z najpiękniejszych snów. Przy okazji pozna też afrykańskie ludy i dowie się, że Masajowie uważają się za właścicieli wszystkich krów na ziemi, język żyrafy mierzy prawie pół metra, z drzewa kiełbasianego (kigelii afrykańskiej) robi się piwo, a zebra jest czarna w białe paski. Co więcej, pod względem infrastruktury turystycznej to państwo należy do najbardziej rozwiniętych w Afryce. To prawda, że turyści z całego świata przybywający każdego roku w ogromnej liczbie na ten fascynujący kontynent zmienili na dobre obraz dzisiejszego Czarnego Lądu, ale odwiedziny w objętych ochroną parkach narodowych i rezerwatach przyrody w dalszym ciągu są jedyną w swoim rodzaju atrakcją.

Więcej…

Rwanda – oko w oko z gorylami górskimi

ROBERT GONDEK „GERBER”
www.stronagerbera.pl


<< Rwanda leży w Afryce Środkowo-Wschodniej. Graniczy z Demokratyczną Republiką Konga, Tanzanią, Ugandą oraz Burundi. To jedno z najmniejszych afrykańskich państw. Jego powierzchnia wynosi 26 338 km2, czyli ok. 8,4 proc. obszaru Polski, co odpowiada mniej więcej wielkości województwa lubelskiego. >>

Więcej…