Z naszym rodakiem Pawłem Jędruchem, organizatorem wyjazdów grupowych w polonijnym biurze podróży Piast Travel z Kanady i założycielem serwisu wycieczki.ca, rozmawia Michał Domański.

 


Jak to się stało, że trafił Pan do Kanady? Dlaczego zdecydował się Pan związać swoje życie z Krajem Klonowego Liścia?
Kanada zawsze mnie fascynowała. Odkąd dostałem od rodziców almanach Świat w przekroju oraz atlas geograficzny, mój palec wędrował zazwyczaj po Syberii lub Kraju Klonowego Liścia, zwłaszcza po jego północnych rubieżach. Do tego pierwszego regionu dotarłem podczas studiów geograficznych na Uniwersytecie Jagiellońskim, a do Kanady – tuż po ich ukończeniu, ponad dekadę temu. Początkowo realizowałem swoją sportową pasję, pracowałem w polonijnej gazecie, radiu i telewizji, wydawałem magazyn Pasjonat poświęcony wyróżniającym się postaciom polskiego pochodzenia oraz ciekawym przedsięwzięciom organizowanym przez Polonusów. Szybko poznałem wielu ciekawych ludzi mieszkających w Kanadzie, jak i ją jedynie odwiedzających, gdyż pomagałem też w przygotowywaniu imprez artystycznych. Moje życie w Kraju Klonowego Liścia nabrało tempa i kolorytu, postanowiłem więc zostać tu na stałe.

 

W jaki sposób rozpoczęła się Pańska przygoda z branżą turystyczną? Jakie były Pana początki w biurze podróży Piast Travel? Jak zrodził się pomysł stworzenia serwisu wycieczki.ca?
Jestem z wykształcenia geografem, zawsze było mi blisko do turystyki. Lubię organizować, planować, poznawać nowe miejsca. W Toronto skończyłem szkołę turystyczną i zacząłem pracę w małym biurze podróży. Siedzenie za biurkiem i sprzedawanie biletów lotniczych nie było jednak dla mnie, zająłem się więc organizacją wyjazdów grupowych. Na jedną z przygotowanych przeze mnie wycieczek pojechał z żoną właściciel Piast Travel Zdzisław Wójcik, który wkrótce potem zaproponował mi przyłączenie się do jego firmy. Od kilku już lat jesteśmy w jednej drużynie.
Interesują mnie nietuzinkowe kierunki, więc obok standardowych wyjazdów przygotowałem m.in. oferty narciarskie na Alasce, w Argentynie, Chile, Japonii czy Nowej Zelandii, egzotyczne wycieczki objazdowe, np. do Brunei, Lesotho, Omanu, na Malediwy, Madagaskar, Filipiny czy Fidżi, wyprawy do peruwiańskiej i brazylijskiej Amazonii, a ostatnio także trekkingi w Himalajach. Nasza propozycja była dość rewolucyjna, bowiem polonijne biura podróży organizują przede wszystkim pielgrzymki. Spotkała się jednak z dużym zainteresowaniem i szybko zaczęło nam przybywać klientów.
Posiadanie nowoczesnej strony internetowej jest koniecznością w dzisiejszych czasach. Stworzyliśmy zatem serwis wycieczki.ca, w którym przedstawiamy ofertę naszych wycieczek, a także dzielimy się przemyśleniami z wypraw, prowadząc blogi (często czynimy to na bieżąco, co pozwala rodzinom uczestników wyjazdu śledzić pokonywaną trasę), oraz   zamieszczamy artykuły prasowe Kai Cyganik o tematyce podróżniczej.

Czy trudno jest pracować w branży turystycznej w Kanadzie? Czym się charakteryzuje tamtejszy rynek?
W Kanadzie, podobnie jak we wszystkich rozwiniętych krajach świata, dominuje narzędzie zwane internetem. Dla wielu firm turystycznych to prawdziwa zmora, bo klient nie przychodzi już do biura, planuje swoje wakacje w domu, na komputerze. Ja sam chętnie korzystam z tego udogodnienia... Dzięki internetowi wiem, jadąc przygotować trasę w nowe miejsce, które hotele powinienem odwiedzić, z jakimi lokalnymi touroperatorami chcę się spotkać, co warto zobaczyć etc. Wiele osób jest zbyt zapracowanych, aby dotrzeć do tych wszystkich informacji. Wolą one zaufać profesjonalnemu organizatorowi turystyki. Kiedyś agent mógł być pasywny, a i tak miał chętnych na wyjazdy klientów. Teraz musi być aktywny, kreatywny i oryginalny. Ja zdecydowanie preferuję takie środowisko pracy, w którym wykorzystuje się mocno zalety sieci internetowej.
Do niedawna najpopularniejszą formę wypoczynku wśród Kanadyjczyków stanowiły wyjazdy typu all inclusive na Karaiby. Obecnie coraz więcej osób szuka bardziej oryginalnych miejsc, bo nie chce po raz dziesiąty jechać na Kubę, Dominikanę czy do Meksyku. Tutejszy klient, nawet w przypadku wycieczek objazdowych, oczekuje wysokiego standardu usług, np. minimum 4-gwiazdkowych hoteli. W związku z krótkimi urlopami jest też ograniczony czasowo – na ogół wycieczka powinna trwać maksymalnie do 2 tygodni. Większość transakcji w Kanadzie odbywa się przez telefon, z podaniem danych karty kredytowej do obciążenia, a klient otrzymuje rachunek drogą mailową.
Kanadyjska branża turystyczna, jak i każda inna w tym kraju, może się pochwalić bardzo wysokim poziomem usług. Błędy zdarzają się niezmiernie rzadko, jeśli już do nich dojdzie, są rekompensowane z nawiązką.

Czy stara się Pan także promować Polskę w Kanadzie?
Najlepszą reklamą Polski wśród Kanadyjczyków jest pokazanie im naszego kraju, który – po skutecznych reformach – dysponuje zarówno atrakcjami turystycznymi, jak i wysokim poziomem usług. Organizujemy głównie wyjazdy grup młodzieżowych z Kanady – zespołów tanecznych czy sportowych. Często znajdują się w nich nastolatkowie polskiego pochodzenia. Mamy z nimi największy problem, bowiem zakochują się w Polsce, przeżywają w niej pierwsze miłości i nie chcą potem wracać do Kraju Klonowego Liścia…

Czy biuro Piast Travel i serwis wycieczki.ca mogą się pochwalić dużą liczbą polskich turystów? Jakiego rodzaju programy w Kanadzie i USA cieszą się wśród nich największą popularnością? Co jest prawdziwym hitem wśród klientów portalu wycieczki.ca?
Kiedy w 2008 r. Kanada zniosła wizy turystyczne dla Polaków, rynek wyraźnie się ożywił, od tego czasu widać wzrost zainteresowania Krajem Klonowego Liścia wśród podróżników z Polski. Dużą grupę naszych klientów stanowią osoby odwiedzające latem swoje rodziny po drugiej stronie oceanu. Poza tym organizujemy dość często wyjazdy integracyjne, motywacyjne i tematyczne dla polskich firm. Kanada stwarza ogromne możliwości do uprawiania aktywnej turystyki w dziewiczym terenie, dlatego coraz częściej zgłaszają się do nas leśnicy, ogrodnicy, wędkarze, myśliwi, a ostatnio także płetwonurkowie. Takie tematyczne programy szyte na miarę (custom-made) sprzedają się najlepiej. Zimą popularnością cieszy się ice fishing, czyli wędkarstwo podlodowe, z zakwaterowaniem w traperskich chatkach, przejażdżki skuterami śnieżnymi i psimi zaprzęgami, wyprawy w poszukiwaniu zorzy polarnej, a latem – połowy łososi w położonych na północy rzekach, spływy kanu (canoe) pośród kanadyjskiej głuszy czy nurkowanie wrakowe. Nie ma też chyba na świecie piękniejszej jesieni od indian summer („indiańskiego lata”) w Kanadzie. Największym atutem Kraju Klonowego Liścia jest właśnie niesamowita przyroda.
Jeśli mówimy o Stanach Zjednoczonych, dużym zainteresowaniem cieszą się wycieczki do Las Vegas i parków narodowych (Wielkiego Kanionu, Doliny Śmierci, Zion i Bryce), na Florydę i – oczywiście – do Nowego Jorku. Magnetyczną siłę przyciągania ma także Alaska. Z niecierpliwością czekamy na tę chwilę, kiedy rząd USA zniesie wreszcie wizy dla Polaków…
Kolejną grupę naszych polskich klientów stanowią zespoły artystyczne i sportowe, dla których organizujemy często turystyczną część pobytu w Kanadzie. Ostatnio mieliśmy przyjemność pokazywać Niagarę i Toronto reprezentacji Polski w siatkówce grającej z Kanadyjczykami w rozgrywkach Ligi Światowej 2012.
Wśród klientów portalu wycieczki.ca dominuje w tej chwili Polonia kanadyjska i amerykańska, stąd też popularnością cieszą się kierunki egzotyczne, a nie rodzime – Kraj Klonowego Liścia i USA. Największym hitem była ostatnio impreza sylwestrowa w Indonezji (połączona ze zwiedzaniem Malezji, Filipin, Brunei, Hongkongu i Makau), na którą zabrakło już miejsc w kwietniu. Dobrze sprzedaje nam się zawsze Peru z Boliwią, Argentyna z Brazylią, Japonia i Indochiny. Cały czas – z uwagi na stałych klientów, żądnych nowych wrażeń i przygód – pracujemy nad poszerzaniem oferty o nowe kierunki. Osoby preferujące wakacje all inclusive wybierają zaś od lat Meksyk, Kubę i Dominikanę, gdzie znajdują się przepiękne plaże.

W jaki sposób próbuje Pan promować ofertę Piast Travel oraz wycieczki.ca na rynku polskim?
Wielkie możliwości w tym zakresie daje nam internet, za pośrednictwem którego docieramy do potencjalnych klientów poprzez e-mailing, portale społecznościowe, artykuły dostępne w wersji on-line. W styczniu byliśmy obecni na targach turystycznych ITM Warsaw. Wybieramy się teraz, już we wrześniu, na TT Warsaw. Bezpośredni kontakt z potencjalnym klientem wydaje nam się najlepszym rozwiązaniem. Mamy też różne plany promocji telewizyjnej.

Dlaczego – Pańskim zdaniem – warto odwiedzić Kanadę i Amerykę? Co magicznego czeka na nas podczas podróży po tym regionie świata?
Kanada jest krajem, gdzie natura ma do powiedzenia więcej niż człowiek i to właśnie stanowi jej największy skarb. Wystarczy przejechać 1,5 godz. autostradą z Toronto na północ, aby znaleźć się w zupełnej głuszy, z dala od miejskiego zgiełku. Terytorium Nunavutu na Ziemi Baffina, gdzie nie rośnie nic poza mchami i porostami, nie ma dróg, ale za to sporo inuickich osad, Nowa Fundlandia i Labrador z niedawno ukończoną Trans-Labrador Highway, która pozwala objechać dookoła te niezwykłe pustkowia, czy Jukon, pamiętający czasy poszukiwaczy złota i przygód, są miejscami, gdzie można zapomnieć o wszelkich problemach i doskonale wypocząć. Warto wybrać się na wyprawę kanu przez któryś z kanadyjskich parków lub rezerwatów. Spotkamy w nich łosia, niedźwiedzia, bobra czy szopa pracza. Stany Zjednoczone, czegokolwiek by nie mówić o ich politykach i mocarstwowych dążeniach, pod względem geograficznym są – według mnie – najciekawszym regionem świata. Każdy stan to praktycznie inne państwo, bardzo zróżnicowane i interesujące. Ludzie mają tu w sobie wiele luzu i pogody ducha. Poziom obsługi klienta jest na wysokim poziomie i rzadko może coś nas negatywnie zaskoczyć.

 

Artykuły wybrane losowo

WAKACJE Z PERSPEKTYWY SIODEŁKA

PAWEŁ PAKIEŁA

 

  FOT. TOURISMUSVERBAND MECKLEMBURG-VORPOMMERN

Aktywny wypoczynek staje się coraz bardziej popularną formą spędzania wolnego czasu. Z roku na rok przybywa w Polsce zwolenników turystyki rowerowej. Zamiana czterech kółek na dwa jest korzystna nie tylko ze względu na nasze zdrowie czy ochronę środowiska naturalnego. Rowerem można często dotrzeć w miejsca, do których samochodem nie da się po prostu dojechać, i to na dodatek dużo tańszym kosztem. Nie bez znaczenia pozostaje też fakt, że zamknięci w aucie tracimy możliwość nawiązania więzi z otoczeniem. Rowerzysta ma szansę na bezpośredni kontakt z przyrodą, a także przypadkowo spotkanymi na trasie ludźmi, co często staje się okazją do przełamania barier kulturowych i językowych. Wszystko, czego potrzebujemy do uprawiania tego rodzaju turystyki, to solidny rower. Podróżując w ten sposób, nie tylko oszczędzamy pieniądze, które musielibyśmy przeznaczyć na paliwo, i dbamy o nasze samopoczucie, lecz także poznajemy świat z zupełnie innej, niezmiernie interesującej perspektywy.

Więcej…

Witajcie w fińskiej bajce!

KAROLINA PADUSZYŃSKA

www.zastrzykinspiracji.pl

 

<< W okresie zimowym Finlandia zamienia się w iście bajkową krainę. W tętniących życiem Helsinkach działa jarmark świąteczny z regionalnymi smakołykami i aromatycznym, grzanym winem o nazwie „glögi”. W klimatycznym Porvoo czas na chwilę się zatrzymuje, a na północy kraju możemy zobaczyć niesamowity taniec barw podczas zorzy polarnej. Przed najgrzeczniejszymi Święty Mikołaj otwiera drzwi swojej wioski. Jedno jest pewne – nudzić się tu na pewno nikt nie będzie! >>

Z Polski do Finlandii mamy wbrew pozorom naprawdę niedaleko. Od tego rozległego kraju Europy Północnej (niemal 340 tys. km² powierzchni) oddziela nas właściwie tylko Morze Bałtyckie. Najłatwiej dostać się do niego zatem samolotem lub promem.

 

Obserwowanie zorzy polarnej z tzw. Aurora Dome nad brzegiem jeziora Torassieppi

© Lapland Material Bank/Antti Pietikäinen

 

Finlandia pełna jest kontrastów. Z jednej strony to świetnie rozwinięte technologicznie i gospodarczo państwo, z drugiej zaś jej mieszkańcy słyną z powściągliwości i zachowawczości. Trudno się do nich zbliżyć, ale jeśli Fin stanie się naszym przyjacielem, to będzie nim już do końca życia, a o swoich sekretach i problemach najchętniej opowie nam w saunie. Charakter mieszkańców kraju determinują warunki klimatyczne i fakt, że na 1 km2 przypada w nim zaledwie ok. 16 osób. Jednak poza ponad 5,5 mln małomównych Finów czeka tutaj na nas mnóstwo atrakcji.

 

PERŁA PÓŁNOCY

Prawdziwa Finlandia to miliony drzew, tysiące krystalicznie czystych jezior i setki wysp, które dostrzeżemy właściwie już w czasie lotu nad Helsinkami, bo miasto otoczone jest malowniczym archipelagiem. Choć – jak na stolicę przystało – stanowi tętniącą życiem, nowoczesną metropolię, to zarówno władze, jak i mieszkańcy przywiązują dużą wagę do ochrony środowiska naturalnego. Helsinki są naprawdę eko – ludzie stawiają tu na recykling i życie w zgodzie z naturą. Dzięki temu w mieście jest na co popatrzeć i czym oddychać. Poza tym w fińskiej stolicy jak w raju poczują się osoby lubiące aktywnie spędzać czas. W Helsinkach wyznaczono aż 1,2 tys. km tras rowerowych, ścieżki do biegania czy nordic walkingu. Sport można tutaj uprawiać w otoczeniu nieskażonej przez człowieka przyrody. W mieście mieszka ponad 640 tys. ludzi, a wszystkie najważniejsze atrakcje uda się nam zwiedzić w ciągu trzech, czterech dni.

 

Helsinki, Lasipalatsin aukio (Glass Palace Square)

© Amos Rex/Tuomas Uusheimo

 

FIŃSKI DESIGN

Helsinki bezsprzecznie zasługują na tytuł stolicy designu. Tutejsza architektura zdecydowanie różni się od tej, którą możemy oglądać chociażby w Polsce. Jednak przecież w tym tkwi cały urok! W mieście nie ma średniowiecznych zabudowań – w tym czasie znajdowała się w tym miejscu tylko niewielka osada. Zobaczymy tu za to świetnie zaprojektowane budynki użyteczności publicznej i nowoczesne biurowce. W historii fińskiej architektury bardzo ważną postacią jest Alvar Aalto (1898–1976). To on zaprojektował gmach centrum kongresowo-widowiskowego Finlandia-talo czy zabudowania dawnego Helsińskiego Uniwersytetu Technicznego (TKK) w Espoo (w zespole miejskim Helsinek). Z kolei autorem projektu centralnego dworca kolejowego i Muzeum Narodowego (Kansallismuseo) był Gottlieb Eliel Saarinen (1873–1950). Aby poznać biografie tych twórców i inne perełki fińskiej architektury i sztuki, warto wybrać się do Muzeum Designu (Designmuseo, przy Korkeavuorenkatu 23).

 

STOŁECZNE PLACE

Sercem stolicy Finlandii jest plac Senacki (Senaatintori) z luterańską Katedrą w Helsinkach (Helsingin tuomiokirkko). Biały budynek zwieńczony kopułą to wizytówka miasta – można go dostrzec z morza, jak i z większości punktów obserwacyjnych na terenie stolicy. Dziś chyba nikt nie byłby w stanie wyobrazić sobie Helsinek bez tego miejsca.

Katedra powstawała w latach 1830–1852. Nadano jej styl neoklasycystyczny. Obecnie jest nie tylko obiektem kultu religijnego, odbywają się w niej również koncerty. W katedralnej krypcie napijemy się pysznej kawy. Schody prowadzące do budynku są popularnym miejscem spotkań.

W okresie przedświątecznym na placu Senackim funkcjonuje jarmark bożonarodzeniowy (w 2018 r. od 1 do 22 grudnia). Na stoiskach można znaleźć prawdziwe perełki. Kupimy tu tradycyjne świąteczne potrawy i napoje, w tym grzane wino z przyprawami zwane glögi (ten napój naprawdę będzie nas w stanie rozgrzać). Poza tym zaopatrzymy się m.in. w rękodzieło artystyczne czy wyroby ceramiczne. Każdy znajdzie coś dla siebie. W bliskiej odległości od Katedry wznosi się główny gmach Uniwersytetu Helsińskiego, a także siedziba fińskiego premiera (przy Snellmaninkatu 1).

Do placu Senackiego prowadzi Sofiankatu – urocza uliczka, która podobno od czasu swojego powstania (ok. 1640 r.) niemal nie zmieniła wyglądu. Jej ozdobą jest zielona budka telefoniczna z lat 30. XX w. O wyjeździe z Helsinek bez zdjęcia z tym eksponatem nie warto nawet myśleć.

Jeśli ktoś uwielbia lokalne targowiska, koniecznie musi wybrać się na leżący w odległości 15-minutowego spaceru od Senaatintori Rynek (plac Targowy, Kauppatori). Najlepszy widok na to miejsce ma prezydent Finlandii Sauli Niinistö (pełniący tę funkcję od marca 2012 r.), bo plac znajduje się tuż pod oknami Pałacu Prezydenckiego (Presidentinlinna). Na Kauppatori obowiązkowo należy spróbować tradycyjnych fińskich specjałów: pierogów karelskich czy dań z renifera i niedźwiedzia. Na amatorów słodkości czeka pyszna bułka z kardamonem (pulla).

Przebywając w okolicach placu Targowego, nie można odmówić sobie przyjemności wyprawy do Suomenlinny. To bajecznie położona na sześciu wyspach twierdza. Z południowej części Kauppatori odpływają promy, które w zaledwie kilkanaście minut zawiozą nas na teren kompleksu. Decyzję o budowie fortyfikacji podjęto w 1747 r., gdy Finlandia była pod panowaniem Szwecji. Najważniejszymi elementami twierdzy są mury obronne o łącznej długości ok. 8 km, mogące pomieścić 1,3 tys. dział. Te ostatnie zostały ukryte w skałach. Dla wroga zbliżającego się do obiektu wydawały się niegroźne. Fortyfikacje, mury obronne i działa oraz otaczające je wody Bałtyku tworzą niemal mistyczną atmosferę. Zwiedzanie tego spektakularnego kompleksu zajmuje dobre kilka godzin. Obowiązkowo należy tutaj odwiedzić Muzeum Zabawek (Suomenlinnan Lelumuseo) oraz Muzeum Wojny (Sotamuseo). Dla miłośników militariów nie lada gratką będzie ocalały z czasów II wojny światowej okręt podwodny Vesikko z 1933 r. (udostępniany do zwiedzania jedynie w sezonie letnim).

 

TOWAR EKSPORTOWY

Podczas spaceru wśród murów Suomenlinny zimą można nieco zmarznąć. Jak się ogrzać? Finowie mają na to genialny sposób. Oczywiście, mowa o saunie – to przecież jeden z najważniejszych elementów fińskiej kultury. Na terenie Helsinek znajduje się aż osiem publicznych obiektów tego typu. Najpopularniejsza z nich jest oddana do użytku w 1928 r. Kotiharjun Sauna. Wizyta w rozgrzanej do czerwoności saunie wiąże się z rytuałem oczyszczenia. Dla Finów to niemal święte miejsce. Właśnie w nim rozmawiają, zdradzają swoje sekrety, zawiązują kontrakty. W saunach odbywają się również porody i spotkania dyplomatyczne na najwyższym szczeblu. Mieszkańcy Finlandii kończą w nich spory i nawiązują przyjaźnie.

 

KOŚCIÓŁ W SKALE

Po przyjemnej dla ciała wizycie w fińskiej saunie czas na coś dla ducha. W tym celu warto wybrać się do mistycznego Temppeliaukion kirkko. To prawdziwy unikat! Kościół został wykuty w granitowych skałach i z pewnością zrobi wrażenie nawet na największych malkontentach. Wewnątrz panuje doskonała akustyka, co pozwala organizować w nim koncerty oraz przeróżnego rodzaju wydarzenia religijne i kulturalne. Wokół budynku usytuowane są sklepiki z pamiątkami.

Ktoś ma ochotę pojeździć na łyżwach w środku miasta? Czemu nie – w Helsinkach wszystko jest możliwe. W stolicy Finlandii znajdziemy nawet kilka lodowisk. Największe z nich – Jääpuisto – leży w centrum, przy Rautatientori. Na łyżwach jeżdżą na nim całe rodziny, nie brakuje też wydarzeń kulturalnych.

 

PODRÓŻ W CZASIE

Podczas pobytu w Helsinkach grzechem byłoby nie zdecydować się na wyprawę do oddalonego od nich o ok. 50 km na północny wschód urokliwego Porvoo. W trakcie spaceru po jego uliczkach będzie nam towarzyszyło nieodparte wrażenie, że czas zatrzymał się tu kilka wieków temu. Charakterystyczne czerwone, drewniane domki pokryte zimą białym puchem wyglądają naprawdę niesamowicie! Z Porvoo związana jest historia o kucharce, która przygotowując obiad, w 1760 r. puściła z dymem aż 202 domy, czyli ponad dwie trzecie wszystkich ówczesnych zabudowań. Dzisiejsze Vanha Porvoo to najstarszy fragment miasta wzniesiony tuż po wielkim pożarze z XVIII stulecia. Część historycznych budynków służy obecnie jako galerie czy sklepy. Ich wnętrza są niesamowite, zostały urządzone w tradycyjnym skandynawskim stylu. W okresie przedświątecznym Porvoo jest przepięknie oświetlone, a podczas bożonarodzeniowego targu kupimy w nim rozmaite smakołyki. Poza tym w mieście warto zajrzeć do XV-wiecznej Katedry (Porvoon tuomiokirkko) czy domu poety romantycznego Johana Ludviga Runeberga (1804–1877), tworzącego w języku szwedzkim, autora hymnu narodowego Finlandii – Maamme (Nasz kraju).

 

 

Widok z lotu ptaka na Temppeliaukion kirkko

© Helsinki Marketing /Kuvio

 

PIERWSZA STOLICA

Zostawiamy za sobą klimatyczne Porvoo i nowoczesne Helsinki i kierujemy się na zachód w stronę Turku. To najstarsze miasto w Finlandii (założone pod koniec XIII stulecia), a zarazem jej pierwsza oficjalna stolica (od 1809 r.). Turku było głównym ośrodkiem gospodarczo-kulturalnym kraju aż do 1812 r. Wtedy to stolicę przeniesiono do Helsinek. Miejscowe lotnisko obsługuje bezpośrednie połączenie z gdańskim portem lotniczym (Wizz Air).

Wszystkie najważniejsze punkty na mapie Turku są usytuowane wzdłuż rzeki Aura (Aurajoki). Znajdziemy tutaj mnóstwo przyjemnych knajpek serwujących lokalne potrawy. Warto spróbować przeróżnego rodzaju dań z ryb. Zimą, kiedy temperatury spadają znacznie poniżej zera, Aurajoki zamarza, a mieszkańcy miasta ochoczo spacerują po lodzie od jednego brzegu do drugiego. Popularnym pod względem turystycznym miejscem jest Luostarinmäen käsityöläismuseo (Luostarinmäki). To skansen na otwartym powietrzu, w którym można przenieść się do czasów sprzed wielkiego pożaru Turku z września 1827 r. Na jego terenie znajdują się warsztaty różnych rzemieślników. W okresie letnim zobaczymy ich tu przy pracy. W okolicy Aurajoki są także sklepy, biura oraz muzea, które działają przez cały rok.

Po wizycie w skansenie kierujemy się w stronę Katedry (Turun tuomiokirkko). To z kolei najważniejsza fińska świątynia, a zarazem siedziba arcybiskupa Ewangelicko-Luterańskiego Kościoła Finlandii. Od czasu konsekracji (w 1300 r.) była świadkiem wielu ważnych wydarzeń w historii kraju. Iglica katedry ma wysokość 101 m, a sam budynek jest uważany za jeden z największych skarbów krajowej architektury.

Na wizytę w Turku warto poświęcić dwa, trzy dni, aby zobaczyć większość tutejszych atrakcji. Bogatą historię miasta i jego sztukę współczesną poznamy w muzeum Aboa Vetus & Ars Nova. Osoby interesujące się medycyną i aptekarstwem powinny zajrzeć do Muzeum Farmacji i Domu Qwensela (Apteekkimuseo ja Qwenselin talo – AQ), które mieści się w najstarszym drewnianym budynku w Turku (powstał on ok. 1695–1700 r.). Eksponaty muzealne pochodzą w większości z XIX w., a wnętrza utrzymane są w stylu gustawiańskim i rokoko.

Prawdziwą perłą okolic Turku jest leżący w jego pobliżu archipelag, na który składa się ponad 2 tys. wysp z rzadkimi gatunkami fauny i flory. Obszar archipelagu został objęty w 1983 r. ochroną parku narodowego (Saaristomeren kansallispuisto – Park Narodowy Morza Archipelagowego), który uchodzi za jeden z najważniejszych w Finlandii. Pomiędzy poszczególnymi wyspami można poruszać się pieszo mostami oraz statkami, promami i wodnymi taksówkami.

 

U MUMINKÓW

W odległości kilkunastu kilometrów na zachód od dawnej stolicy Finlandii znajduje się Naantali z położonym na wyspie Kailo tematycznym parkiem rozrywki Świat Muminków (Muumimaailma) poświęconym Muminkom – bohaterom książek fińskiej pisarki szwedzkojęzycznej Tove Jansson (1914–2001). Ta powstała w 1993 r. osobliwa kraina jest otwarta dla turystów głównie latem. Obowiązkowo należy tutaj odwiedzić dom Muminków, obóz Włóczykija, statek piratów czy chociażby łódź Taty Muminka. W tym miejscu i duzi i mali zupełnie zapominają o otaczającym ich świecie.

NA DALEKIEJ PÓŁNOCY

To jeszcze nie koniec bajkowych historii. Podczas pobytu w Finlandii w zimie można się poczuć jak w zupełnie nierealnym świecie. Aby tego doświadczyć, należy wybrać się na północ kraju.

Podobno niesamowita kraina Świętego Mikołaja leży za siedmioma górami i siedmioma lasami... Jej najsłynniejszego mieszkańca otaczają elfy i mnóstwo pomocników. Ma on swoje biuro i pocztę, a na zewnątrz w gotowości czekają na niego zaparkowane sanie, do których zaprzężone są renifery pod przewodnictwem Rudolfa. Jeśli ktokolwiek sądzi, że to tylko bajka, muszę go rozczarować. To wszystko prawda. Aby przekonać się o tym na własne oczy, wcale nie musimy przenosić się do równoległego świata ani tym bardziej na inną planetę. Wystarczy, że w Helsinkach wsiądziemy do samolotu lecącego do Rovaniemi. Po blisko półtoragodzinnej podróży znajdziemy się w najprawdziwszej bajce. Do Rovaniemi regularnie kursują także autobusy i pociągi.

Laponia jest bez wątpienia jedną z najpiękniejszych części Finlandii. Ten region, niemal zupełnie nieskażony ludzką działalnością, wypełniają lasy, pola i jeziora. Obejrzymy tu niesamowite zjawisko zorzy polarnej (aurora borealis), jak i doświadczymy bardzo niskich temperatur. W podróż do Laponii trzeba zabrać ze sobą komplet ciepłych ubrań. Temperatura zimą spada nawet do –40°C. Latem słońce na tym obszarze Finlandii świeci przez zaledwie kilka godzin. Przez większą część roku panuje tutaj po prostu ciemność, choć nie zawsze całkowita. Laponia to formalnie jeden z 19 regionów administracyjnych kraju (maakunta), a Rovaniemi pełni funkcję jej stolicy.

W porównaniu z naszymi miastami te fińskie nie są zbyt licznie zaludnione. Dotyczy to również Rovaniemi, które liczy ledwo ok. 62 tys. mieszkańców. Znane jest ono przede wszystkim z mieszkającego w bardzo bliskim sąsiedztwie człowieka z długą brodą. Wszystkie najważniejsze punkty na mapie tego miasta leżą wzdłuż deptaka zwanego Koskikatu. Zimą Rovaniemi zostaje bajecznie przyozdobione. Na długo przed świętami Bożego Narodzenia poczujemy w nim niepowtarzalną świąteczną atmosferę. Podczas spaceru w centrum może nam się wydawać, że trafiliśmy na plan jakiegoś bożonarodzeniowego filmu.

Ważnym miejscem w Rovaniemi jest Arktikum. To nowoczesne centrum nauki i muzeum poświęcone Arktyce. Powinni do niego zajrzeć wszyscy zainteresowani tutejszą fauną i florą, kulturą, sztuką, historią, klimatem oraz życiem codziennym. Budynek jest świetnie zaprojektowany, a wewnątrz znajdziemy mnóstwo multimedialnych ekspozycji. Szklany dach umożliwia oglądanie zapierającej dech w piersiach zorzy polarnej. Tego po prostu nie da się opisać – trzeba to zobaczyć na własne oczy.

Tuż przy Arktikum znajduje się Centrum Nauki Pilke (Tiedekeskus Pilke). Prezentuje ono historię fińskich drzew i lasów oraz podejście, jakie Finowie mają do natury. Kiedy je poznamy, zrozumiemy, dlaczego środowisko naturalne jest dla mieszkańców Finlandii tak ważne. W Centrum Nauki Pilke można się naprawdę sporo nauczyć. Sam jego budynek to niewątpliwie arcydzieło nowoczesnej architektury. W niemal 90 proc. został wykonany z drewna. Nikogo chyba specjalnie nie dziwi fakt, że właśnie tu swoje biura ma agencja rządowa zajmująca się parkami narodowymi Finlandii.

 

DUCH ŚWIĄT

Z klimatycznego Rovaniemi przenosimy się do Wioski Świętego Mikołaja (Joulupukin Pajakylä) – oddalonego od centrum miasta o ok. 8 km na północ, prawdziwego centrum bajecznego świata. To się dopiero nazywa sen na jawie! Święty Mikołaj zamieszkał tu ponad 30 lat temu i od tamtej pory otrzymał mniej więcej 15 mln listów od dzieci z całego świata. W niewielkiej wiosce ma swoją pocztę, biuro i miejsce do przyjmowania gości. Jego pomocnikami są – oczywiście – elfy. Pomagają mu w sprawach związanych z korespondencją czy koordynowaniu przyjmowania gości. To świetnie działające przedsiębiorstwo jest kapitalnym przykładem fińskiej organizacji.

Elfy oprowadzają turystów po wiosce i opowiadają o jej historii. Spotkanie ze Świętym Mikołajem stanowi ogromne przeżycie zarówno dla małych, jak i dużych. W tym miejscu każdy może poczuć się jak dziecko. Wizyta w wiosce, gdzie panuje niesamowita atmosfera świąt Bożego Narodzenia, przywołuje wspomnienia z dzieciństwa. Tutaj na chwilę zupełnie zapomnimy o otaczającym nas świecie i codziennych problemach. Można też zrobić sobie wspólne zdjęcie ze Świętym Mikołajem. Do swojej dyspozycji ma on również piękne sanie i renifery z Rudolfem na czele, które tylko czekają na komendy.

Mikołajowe królestwo to także istne centrum komercji. Bez względu na to, czy odwiedzamy je zimą czy latem, możemy w nim zrobić całkiem spore zakupy. Na miejscu funkcjonuje blisko 50 różnych sklepów z pamiątkami i rękodziełem artystycznym, restauracji, barów, kawiarni itd. Działają tu biura, które organizują reniferowe safari lub przejażdżki skuterami śnieżnymi czy psimi zaprzęgami. Podczas wizyty w Wiosce Świętego Mikołaja grzechem byłoby nie podejść do linii wyznaczającej koło podbiegunowe. Zdjęcie w tym miejscu to obowiązkowy punkt każdej wycieczki. Możemy stąd również wysłać kartkę do swoich najbliższych z oryginalnym stemplem z koła podbiegunowego. Wioska Świętego Mikołaja jest naprawdę bajeczna, a zimą zyskuje tylko na uroku. Choć pewnie wiele osób powie, że cały kompleks stanowi po prostu maszynkę do zarabiania pieniędzy, warto go odwiedzić, aby na chwilę znów poczuć się dzieckiem.

 

 

Oznaczona latarniami linia symbolizująca granicę koła podbiegunowego

© Visit Finland

 

NIEZWYKŁY REGION

Wioska Świętego Mikołaja to – oczywiście – jedna z najlepszych wizytówek Laponii. Jednak atrakcje tego regionu wcale się na niej nie kończą. Poza spotkaniem ze starszym panem w czerwonym stroju i z długą brodą można tutaj podziwiać niesamowite krajobrazy i przepiękny taniec barw podczas zorzy polarnej czy wybrać się na reniferowe safari lub przejechać psim zaprzęgiem, a nawet spędzić noc w hotelu z lodu. Wycieczka do Laponii będzie świetnym pomysłem dla osób lubiących przygody i niestandardowe rozrywki. Nawet ci najbardziej leniwi znajdą w tej części kraju coś dla siebie.

Amatorzy nietypowych wrażeń koniecznie powinni skorzystać z możliwości noclegu w lodowym hotelu. Gwarantuję, że nocy w takim miejscu nie zapomną do końca życia. Pierwszy hotel z lodu powstał w północnej Szwecji, ale niemal błyskawicznie pomysł na budowę tego typu obiektów podchwycili również mieszkańcy Finlandii. W okolicy Rovaniemi znajduje się kilka takich kompleksów. Lodowe królestwo Laponii to nie tylko hotele, ale także kapliczki, bary czy restauracje. Widok ogromnych brył lodu, w których zostały wykute przeróżne kształty, zrobi wrażenie nawet na największych malkontentach. A to, co zobaczymy w środku, jest wręcz nieprawdopodobne.

Nocować można zwykle w standardowym pokoju lub igloo. Temperatury wewnątrz wahają się od 0 do 5°C. Jednak nie ma się czego obawiać, nikt na pewno nie zamarznie. W wyposażeniu znajdują się śpiwory, skóry reniferów i bardzo ciepłe pościele. Hotelowe restauracje serwują swoim gościom tradycyjne lapońskie potrawy, a wśród nich mięso z renifera bądź łosia. Grzechem byłoby ich nie spróbować, te dania po prostu rozpływają się w ustach. Na terenie kompleksów hotelowych nie brakuje – oczywiście – tradycyjnych fińskich saun. Koniecznie trzeba z nich skorzystać. Im dalej na północ, tym bardziej wizyta w rozgrzanej saunie nam się przyda.

Jak kończy się każda bajka? Oczywiście, happy endem, czasami towarzyszą mu nawet fajerwerki. W Finlandii czeka nas coś znacznie lepszego. Zorza polarna bez wątpienia należy do najpiękniejszych zjawisk na świecie. Taniec barw na gwieździstym niebie to naprawdę coś niepowtarzalnego. Można go obserwować właśnie m.in. na terenie fińskiej części Laponii. Niektóre z lodowych hoteli informują swoich gości o pojawieniu się zorzy za pomocą specjalnego alarmu. Wystarczy zaledwie kilka dźwięków, żeby postawić turystów na nogi. Dachy igloo są przeszklone, zatem zjawisko można podziwiać z ich wnętrza. Tego po prostu nie wolno przegapić!

Finlandia to kraj, w którym zarówno latem, jak i zimą na nudę nie da się narzekać. Każdy jej region szczyci się innym rodzajem atrakcji. W nowoczesnych Helsinkach obejrzymy perły współczesnego designu, w Porvoo przeniesiemy się w czasie, w Turku poznamy tajniki pracy rzemieślników, a w magicznej Laponii zupełnie zapomnimy o otaczającym nas świecie. Jeśli w tym kraju choć na chwilę możemy przenieść się do innej bajki, to chyba warto go odwiedzić…

 

Wydanie jesień-zima 2018

Mongolia – podróż po nieskończoności

ALICJA ŁUKOWSKA


<< „Rozsuwało się zamek namiotu albo otwierało drzwi jurty i zaraz za progiem zaczynało się coś w rodzaju nieskończoności” – opowiada o podróży po Mongolii Andrzej Stasiuk w eseju „Poziomo” wydanym na łamach „Tygodnika Powszechnego” w 2011 r. W jego kontynuacji pt. „Na zachód” pisał, że mongolski step to „przestrzeń, która nie stawia oporu”. Właśnie aby zobaczyć te rozległe, puste i niekończące się obszary, jedzie się do tego kraju. Przebywanie na ogromnym, nieograniczanym przez nic terenie, oddychanie pełną piersią wonnym stepowym powietrzem i wpatrywanie się w daleki, niezasłonięty żadnymi przeszkodami horyzont to niezwykłe doświadczenia dla mieszkańców gęsto zaludnionej, zabudowanej i obsadzonej drzewami Europy. >>

Więcej…