MICHAŁ DOMAŃSKI

 

Coraz większą popularnością wśród polskich turystów cieszą się podróże piwne (turystyka browarna) i winne (enoturystyka). Na razie na wyjazdy tego typu wybieramy na ogół bliskie nam kierunki, europejskie, rzadziej decydujemy się na dalekie, egzotyczne eskapady na inne kontynenty, m.in. do Ameryki Południowej – Argentyny, Chile i Urugwaju, czy do Afryki – RPA. Smakosze piwa z Polski jeżdżą najczęściej na specjalne wycieczki na Słowację, do Czech, Niemiec, Austrii, Belgii, Holandii, Danii i Irlandii. Te kraje znane są u nas z wyśmienitych browarów, jak choćby słowacki Pivovar Hurbanovo – producent słynnej marki Zlatý Bažant, czy też irlandzki Guinness Brewery (obecnie należący do międzynarodowej grupy Diageo) – wytwórca Guinnessa i Harp Lagera. Natomiast polscy wielbiciele wina wybierają się zazwyczaj na wyprawy enoturystyczne prowadzące na Słowację, Węgry, do Republiki Czeskiej, Niemiec, Austrii, Włoch, Francji, Hiszpanii i Portugalii.

Coraz modniejsze stają się również trochę dalsze podróże do Gruzji i Armenii, czyli do miejsc, gdzie przed 4 tys. lat zaczęto uprawiać winne grona. Jedno jest pewne – zarówno piwa, jak i wina nie można zrozumieć bez poznania ich tożsamości i pochodzenia. Trzeba zobaczyć miejsca, gdzie się narodziły i ludzi, którzy je stworzyli. Każdy z wyjazdów piwnych i winnych pomoże nam zgłębić tajemnice wyjątkowych zakątków globu, gdzie powstają najlepsze trunki świata. Dzięki podróżom tego typu będziemy mogli zamieszkać w magicznych miejscach i przeżyć przygodę życia. Poznamy także fascynujących ludzi, twórców wielkich piw i win, prawdziwych pasjonatów swojej pracy. Spotkanie z nimi jest niezapomnianym przeżyciem, czymś bezcennym…       

 

Wyprawy piwnymi szlakami oferują pobyt w miejscach, gdzie piwowarzy przygotowują najlepsze złociste trunki. Natomiast uczestnicy wyjazdów winiarskich zabierani są do wspaniałych regionów świata, na których terenie dojrzewały winne grona, z których powstał potem niepowtarzalny napój, zamknięty w kuszącej butelce. Coraz więcej polskich firm specjalizujących się w tzw. turystyce kulinarnej (np. Polka Travel, Kulisy Smaku – marka biura Nomada, czy też portal Foodlovers.pl) oferuje także podróże piwne i wycieczki do źródeł wina. Nic w tym zresztą dziwnego, bowiem stanowią one również doskonałą okazję, aby poznać zwiedzany kraj od kuchni (i to dosłownie!). Wizyty w miejscowych browarach i winiarniach połączone są z degustacjami produkowanych w nich trunków, którym towarzyszą często lokalne specjały kulinarne. Zainteresowane osoby mogą nauczyć się nawet przygotowywać te przysmaki. Poza tym piwo i wino to nieodłączne elementy dobrej kuchni, idealnie dopełniają smak wyrafinowanych potraw. Przekona się o tym każdy turysta, smakując w najlepszych browarach świeżo warzonego złocistego napoju z pianką, czy też próbując w cieszących się zasłużoną sławą winnicach najprzedniejszych szlachetnych trunków. Nie ma żadnej wątpliwości, że wyprawy piwnymi i winnymi szlakami są niezwykłymi podróżami, podczas których nie tylko zwiedzimy magiczne zakątki świata, ale poznamy także tajniki pracy słynnych piwowarów i winiarzy.

W tym wydaniu magazynu All Inclusive postanowiliśmy skoncentrować się na wyjazdach enoturystycznych do znanych z uprawy winorośli i produkcji wina dwóch europejskich krajów – Republiki Słowackiej i Hiszpanii. Oczywiście, zajmiemy się teraz jedynie wybranymi regionami winnymi, które rozsławiają oba te państwa na całą Europę (i nie tylko!). W kolejnym numerze, już pod koniec listopada br., zaprezentujemy inne atrakcyjne europejskie szlaki dla miłośników szlachetnych trunków, przeniesiemy się także na Węgry, do Czech, Niemiec, Austrii, Włoch, Francji i Portugalii oraz do Gruzji i Armenii. Przybliżymy również szerzej tematykę podróży piwnych (turystyki browarnej) oraz związanych z nimi słynnych festiwali odbywających się na naszym kontynencie, m.in. wrześniowo-październikowego Oktoberfest w Monachium czy majowego Czeskiego Festiwalu Piwa w Pradze.

 

PODRÓŻE WINNE W POLSCE

Jak wygląda obecnie rynek organizatorów wyjazdów enoturystycznych w naszym kraju? Otóż oprócz biur specjalizujących się w szeroko rozumianej turystyce kulinarnej pojawiły się też ostatnio firmy zajmujące się przede wszystkim organizacją profesjonalnych wypraw winiarskich, jak krakowska Wine Service czy przedstawicielstwo holenderskiej Wine & Dine Travels. Poza tym kilku rodzimych touroperatorów wzbogaciło swoje oferty o programy wycieczek dla miłośników zwiedzania winnic, np. Holiday Travel (oryginalny projekt Podróże do źródeł wina, który powstał we współpracy z Winarium Marka Kondrata), Klub Podróży Horyzonty, Klinika Biznesu czy wspomniana już przeze mnie Polka Travel. Dzięki temu możemy pojechać z Polski m.in. do węgierskiego regionu Villány i na wrześniowy Międzynarodowy Festiwal Wina w Budapeszcie, do francuskich Alzacji, Bordeaux i Burgundii, do włoskiej Toskanii czy też do Portugalii. My tymczasem udamy się najpierw do naszych południowych sąsiadów – na Słowację, a potem na Półwysep Iberyjski – do Hiszpanii. Czas więc rozpocząć naszą letnio-jesienną wyprawę z winem…

 

MAŁOKARPACKI SZLAK WINNY

  FOT. BRATISLAVAREGION.EU

Słowacy mogą się pochwalić niezmiernie interesującym Małokarpackim Szlakiem Winnym, który ciągnie się przez liczne malownicze wioski i historyczne miasteczka na południowym zachodzie Słowacji (np. Pezinok i Trenczyn) – od stołecznej Bratysławy aż do zabytkowej Trnawy, nazywanej „Małym Rzymem”. Jego jedną z największych atrakcji stanowią od kilku lat tzw. Dni Otwartych Piwnic odbywające się dwa razy w roku – pod koniec maja i w listopadzie. Ponad 130 winiarzy otwiera wówczas podwoje swoich starych, uroczych piwnic, aby turyści mogli delektować się smakiem produkowanych przez nich szlachetnych, regionalnych trunków. Wystarczy jedynie nabyć bilet wstępu, który kosztuje obecnie 40 euro (w tej cenie znajduje się talon o wartości 20 euro na kupno win). Przy jego zakupie otrzymuje się kieliszek do degustacji, winny paszport, mapę turystyczną z wykazem wszystkich piwnic biorących udział w programie oraz inne niespodzianki.

                Małokarpacki Szlak Winny jest bez wątpienia najbardziej znaną trasą turystyczną, jaką przygotowano na Słowacji dla miłośników zwiedzania winnic. Co roku rośnie liczba Polaków poznających wielkie atrakcje tego regionu. We wrześniu zaczyna się tutaj zazwyczaj winobranie, które trwa na ogół do listopada. Na jego zakończenie można już spróbować pierwszego, młodego wina. Podczas całego roku czekają na nas na Małokarpackim Szlaku Winnym ciekawe imprezy, oprócz słynnych Dni Otwartych Piwnic, organizuje się tu również w maju Wino na zamku w XVI-wiecznym Czerwonym Kamieniu (Červený Kameň) górującym nad miejscowością Ĉastá, we wrześniu warto wziąć udział w Dniu w Winnicach, a w marcu i grudniu zapraszają do regionu Kobiety, wino i zapachy (do zabytkowych miasteczek Pezinok i Trenczyn). Na początku i końcu szlaku znajdują się duże słowackie miasta, Bratysława i Trnawa, pełne atrakcji, oczywiście, nie tylko winiarskich. W okolicy natkniemy się także na malowniczo położone zamki, jak Devín w stolicy Słowacji czy wspominany już Czerwony Kamień. Możemy zwiedzić piękne historyczne winiarskie miasteczka – Pezinok, Modrą, nazywaną „Perłą Karpat”, oraz Svätý Jur. Na uczestników wypraw enoturystycznych czekają tutaj Narodowy Salon Win na Zamku Pezińskim i winoteka na Zamku Smolenickim koło Trnawy. Poza tym nie mogą oni ominąć największych w Małych Karpatach rozległych piwnic winnych Fuggera. Znajdą je na zamku Czerwony Kamień w miejscowości Ĉastá niedaleko Modrej. Należał on do znanego niemieckiego kupca i bankiera Antona Fuggera (1493–1560), który kazał wybudować pod nim w 1540 r. ogromny skład winny. Miejscowe wspaniałe piwnice miał zaprojektować ponoć sam Albrecht Dürer (1471–1528). Na tutejszym szlaku uwagę zwracają liczne winnice usytuowane malowniczo u podnóża Małych Karpat. Rozciąga się z nich przepiękny widok na okolicę. Na miłośników wina czeka tu mnóstwo piwniczek z tym szlachetnym trunkiem, które mieszczą się w uroczych wioskach i miasteczkach. Nic więc dziwnego, że podróż Małokarpackim Szlakiem Winnym zapewnia wszystkim turystom dużo radości oraz pozwala poznać jeden z najpiękniejszych regionów Słowacji i sympatycznych, fascynujących ludzi.       

 

HISZPAŃSKA LA RIOJA

Przenieśmy się teraz na Półwysep Iberyjski – do jednej z 17 wspólnot autonomicznych Hiszpanii, jaką jest położona na północy kraju La Rioja. Nie ma lepszej lub gorszej pory roku na odwiedzenie tej malowniczej hiszpańskiej prowincji. Tajemnice jej największego skarbu – czerwonego wina Rioja – można odkrywać zarówno w czasie jesiennego winobrania, jak i w trakcie chłodnej, deszczowej zimy, czy też w promieniach ciepłego wiosennego i letniego słońca. La Rioja leży nad rzeką Ebro, a swoją nazwę wzięła od jej dopływu – río Oja. Charakterystyczną cechą tutejszego krajobrazu są pagórkowate wzgórza pokryte winnicami. Uprawom winorośli na tym terenie sprzyja łagodny klimat doliny Ebro i odpowiednio żyzna gleba. Wino wytwarzano tu już w czasach starożytnych. Rzymianie rozwinęli jego produkcję na wielką skalę, dopiero Maurowie częściowo ją ograniczyli. O wysoką jakość szlachetnego trunku zadbali średniowieczni mnisi. Kultura wina w prowincji La Rioja jest wszechobecna, np. w malowidłach ściennych Klasztoru Yuso w San Millán de la Cogolla, we wnętrzach lokalnych restauracji, ale przede wszystkim na tzw. Ruta del Vino, czyli Szlaku Wina. Ta niezmiernie interesująca trasa biegnie pośród najpiękniejszych zakątków regionu, malowniczych winnic oraz klimatycznych bodeg (szczególnie polecamy te w Haro). Ponad 500 miejscowych winiarni oferuje turystom, oprócz trunków pochodzących z własnych piwnic, noclegi i wyżywienie.

                                                                                                              FOT. TURISMOENFOTOS.COM

Doskonały punkt wypadowy do zwiedzania całej prowincji stanowi jej stolica – ponad 150-tysięczne Logroño, położone przy słynnej Drodze św. Jakuba (Camino de Santiago). Co roku pod koniec września w tym zabytkowym mieście odbywają się widowiskowe Fiestas de San Mateo. Podczas tego kilkudniowego hucznego święta ku czci św. Mateusza oraz wina mieszkańcy bawią się wspólnie przy najlepszych regionalnych szlachetnych trunkach i tapas (przystawkach). Miejscowi i turyści gromadzą się na ogół w okolicy ulicy Portales i przy Placu Targowym (Plaza del Mercado), gdzie wznosi się barokowa Konkatedra Santa María de la Redonda. Centralne uroczystości mają miejsce na deptaku El Espolón. Podczas nich sok z winnych gron wyciska się w ogromnych kadziach w tradycyjny sposób – gołymi stopami. Nikogo nie dziwi więc fakt, że związane tak mocno z kulturą wina Logroño otrzymało w lutym br. zaszczytny tytuł Capital Española de la Gastronomía 2012, czyli „Hiszpańskiej Stolicy Gastronomii 2012 r.”, pokonując w finale andaluzyjską Sewillę i asturyjski Gijón. Z ręką na sercu możemy polecić każdemu podróż pośród uroczych winnic regionu La Rioja, bowiem na pewno taka niezwykła wyprawa pozostanie na zawsze w naszej pamięci.             

 

 

PODRÓŻE WINNE PO EUROPIE OKIEM EKSPERTA

Poniżej przedstawiamy Państwu opinię na temat najpiękniejszego wyjazdu winiarskiego w Europie, którą podzieliła się z nami Majka Szura – właścicielka biura podróży Polka Travel, organizatorka wycieczek enoturystycznych, pomysłodawczyni oferty W 80 win dookoła świata.

Polecam hiszpański region La Rioja, nie tylko ze względu na wyborne wina, ale także wrażenia estetyczne. Wiele tutejszych bodeg zaprojektowali światowej sławy architekci, jak np. Santiago Calatrava, autor genialnie wkomponowanej w krajobraz, surrealistycznej Bodegi Ysios, czy też Frank O. Gehry, twórca Bodegi Marqués de Riscal. Ta ostatnia, oprócz winnicy, oferuje ultra awangardowy hotel, wyposażony m.in. w telewizory „Beovison”, telefony VOIP, oraz świetnie zaopatrzoną winotekę. Dodatkowo możemy skorzystać z zabiegów winoterapii w tutejszym SPA. Natomiast szalenie ciekawa Bodega Campo Viejo nie bez przyczyny otrzymała w 2003 r. międzynarodową nagrodę za najlepszą architekturę. Szlak winny w La Rioja stanowi więc prawdziwą ucztę dla ciała i ducha.

Dla osób zafascynowanych architekturą średniowieczną jest to także wymarzony cel wyprawy. La Rioja leży na liczącym ok. 2 tys. lat szlaku pielgrzymkowym do Santiago de Compostela i obfituje w wiekowe klasztory, zamki i kościoły. Biorąc udział w kursach enologicznych czy degustacjach, możemy zatrzymać się w romantycznych wnętrzach zabytkowych hoteli w miasteczkach Calahorra, Olite i Santo Domingo de la Calzada. Smakowanie wina w takim otoczeniu nabiera zupełnie wyjątkowej aury...

Lubię odwiedzać ten region jesienią, w trakcie winobrania, oraz latem, kiedy to 29 czerwca, w dniu św. Piotra, rozpoczyna się w Haro „Batalla de vino”, czyli „Winiarska bitwa”, podczas której uczestnicy fiesty polewają się nieudanym winem z ostatnich zbiorów. Można spontanicznie wziąć udział w tej zabawie. Nic więc dziwnego, że dzięki swoim licznym walorom La Rioja otrzymała w USA tytuł „Najlepszego Regionu Winnego w 2011 r.”.


 

Artykuły wybrane losowo

Singapurski kalejdoskop

Sg - Kopia

SS Resort Marina Bay Sands nad zatoką

© SINGAPORE TOURISM BOARD

 

ANNA MOLĘDA-KOMPOLT

 

Singapur to państwo-miasto położone w Azji Południowo-Wschodniej przy krańcu Półwyspu Malajskiego. Ma powierzchnię ok. 720 km², a swoimi granicami obejmuje główną wyspę (również nazywaną Singapurem bądź Pulau Ujong) i mniej więcej 60 mniejszych wysp. Archipelag otaczają wody cieśnin: Malakka, Johor i Singapurskiej. Singapur został oficjalnie założony 6 lutego 1819 r. przez przedstawiciela Brytyjskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej Thomasa Stamforda Rafflesa. Jego nazwa pochodzi od dwóch sanskryckich słów: „singa” („lew”) i „pura” („miasto”), dlatego bywa zwany Miastem Lwa. Dzisiaj Republika Singapuru to wielkie centrum finansowe, najeżone nowoczesnymi drapaczami chmur, i bardzo bezpieczny kraj. Znajduje się tu ogromne międzynarodowe lotnisko ze świetnymi połączeniami na cały świat i mnóstwo zapierających dech w piersiach atrakcji turystycznych.

 

Warto podkreślić, że ta azjatycka republika, będąca członkiem Brytyjskiej Wspólnoty Narodów, należy do najmniejszych i jednocześnie najzamożniejszych państw na naszym globie. Kraj zamieszkuje ponad 5,6 mln ludzi, z czego największą grupę stanowią Chińczycy (powyżej 74 proc.). Poza tym żyją tutaj m.in. Malajowie, Hindusi, a także Europejczycy. Pod względem wyznaniowym najliczniejszą społecznością są buddyści (ok. 34 proc.), za nimi plasują się chrześcijanie i muzułmanie, a dalej taoiści i hinduiści. Nie brakuje także osób nie wyznających żadnej religii, które stanowią mniej więcej 18,5 proc. całej populacji.

 

Singapore - Kopia

Spotkanie z sympatycznymi orangutanami na terenie Singapore Zoo

© SINGAPORE TOURISM BOARD

 

Singapur słynie dzisiaj z restrykcyjnego prawa, pedantycznego porządku i doskonałej organizacji. Kojarzy się z gorącym klimatem, egzotycznym jedzeniem, zachwycającymi parkami i ogrodami. Stanowi też zakupowe i rozrywkowe centrum tego regionu Azji. W tym fascynującym kraju jest wiele niepowtarzalnych atrakcji. Z pewnością każdy znajdzie tutaj coś idealnego dla siebie i dla swoich zmysłów.

 

GBTB HR 02

Niesamowite gigantyczne drzewa w rozległym kompleksie Gardens by the Bay

© SINGAPORE TOURISM BOARD

 

KIEDYŚ I DZIŚ

 

Serce Singapuru stanowi rzeka o tej samej nazwie i ulokowane wokół niej dzielnice. Główny obszar miejski nosi nazwę Central Area. Pomimo niewielkich rozmiarów powstała w nim wyjątkowa mieszanka wpływów licznych kultur żyjących od lat obok siebie.

 

Na uwagę zasługuje historyczna dzielnica kolonialna, w której znajdują się interesujące zabytki w stylu wiktoriańskim. Przy jednej z ulic stoi ormiański Kościół św. Grzegorza Oświeciciela z 1835 r., najstarsza singapurska świątynia chrześcijańska. Nieopodal wznosi się ukończona w 1847 r. katolicka Katedra Dobrego Pasterza i anglikańska Katedra św. Andrzeja z lat 1856–1861. Ta ostatnia zbudowana została w stylu neogotyckim, a jej białe ściany i kolorowe okienne witraże tworzą niezwykłą kompozycję. Do zabytków z czasów kolonialnych należy również odlana z brązu statua Thomasa Stamforda Rafflesa – założyciela miasta, nazywanego często Ojcem Singapuru. Budynek Ratusza (City Hall) pochodzi z kolei z lat 1926–1929. Ciekawymi obiektami w historycznej dzielnicy (Downtown Core) są niemal 14-metrowa fontanna (Fountain of Wealth), wpisana w 1998 r. do Księgi rekordów Guinnessa jako największa na świecie, oraz Merlion – półlew, półryba – symbol azjatyckiego państwa-miasta. Oprócz zabudowań kolonialnych znajdują się tu także gmachy rządowe, kościoły i drapacze chmur dominujące w architekturze Singapuru. Ogromne centra handlowe łączy ze sobą sieć klimatyzowanych podziemnych przejść, w których funkcjonują różnorakie sklepy. To prawdziwy raj dla osób lubiących robić zakupy.

 

Nieco odmiennym rejonem od historycznej dzielnicy jest sąsiadujący z nią bulwar o długości 2,2 km – Orchard Road. W tej okolicy przeważają centra finansowe, galerie handlowe, ambasady, wysokie biurowce i luksusowe hotele. Dla odmiany na południowy wschód stąd, na nabrzeżu w 2010 r. otwarto resort Marina Bay Sands. To drugi najdroższy budynek na świecie, zaraz po kompleksie hotelowym Abradż Al Bajt (Abraj Al Bait) w Mekce w Arabii Saudyjskiej. Wzniesienie spektakularnego obiektu nad singapurską zatoką kosztowało aż 8 mld dolarów amerykańskich. Dzięki wysokiemu standardowi usług cieszy się on dużą popularnością wśród zamożnych turystów z całego globu. Odbywają się w nim też największe wystawy międzynarodowe. Na sam hotel składają się trzy 55-piętrowe wieżowcepołączone jednym dachem z ogromnym tarasem Sands SkyPark na szczycie, na którym znajduje się najdłuższy na świecie, 146-metrowy, podwyższony basen (położony na wysokości 191 m). Są tu także restauracje i bary, ogrody oraz punkt obserwacyjny dostępny nie tylko dla hotelowych gości. Według wielu osób to miejsce stanowi turystyczną wizytówkę Singapuru – widok rozpościerający się z dachu jest imponujący. Polecam wjechać na górę wieczorem, aby podziwiać różnobarwną i niepowtarzalną panoramę okolicy. W pobliżu można poza tym obejrzeć wówczas niesamowity pokaz Spectra łączący światło, dźwięk i wodę.

 

Niewątpliwą atrakcją w tej części Singapuru są ogrody wchodzące w skład kompleksu Gardens by the Bay, zajmującego powierzchnię 101 ha i zaprojektowanego przez wielu znakomitych architektów, inżynierów i ogrodników z różnych stron świata. Uwagę zwracają w nich m.in. dwie ogromne szklane konstrukcje – Kwiatowa Kopuła (Flower Dome) i Mglisty Las (Cloud Forest). W ich wnętrzu stworzono warunki sprzyjające rozwojowi zróżnicowanej roślinności z rozmaitych zakątków naszego globu. W Mglistym Lesie można przenieść się do tropikalnego górskiego klimatu, zobaczyć gigantyczny, 35-metrowy wodospad i przejść się licznymi zawieszonymi w powietrzu kładkami – taki spacer przypomina wędrówkę po zaginionej krainie. Pod dachem Kwiatowej Kopuły, wpisanej w 2015 r. do Księgi rekordów Guinnessa jako największa szklana cieplarnia na świecie, zebrano rośliny z basenu Morza Śródziemnego, Kalifornii, Australii, Ameryki Południowej i Afryki, które rosną w stałej temperaturze 23–25°C. Warto wśród nich odpocząć od panującego w tym rejonie Azji upału. Podczas zwiedzania Gardens by the Bay trudno również nie zauważyć olbrzymich metalowych drzew. Mają one od 25 do 50 m wysokości i są porośnięte bujną roślinnością. Tuż pod ich futurystycznymi koronami (na poziomie 22 m) poprowadzono kładkę widokową o długości 128 m (OCBC Skyway). Rozciągają się z niej wspaniałe widoki na ogrody i malowniczą zatokę. Wieczorem drzewa rozbłyskują kolorowymi światłami, a sceneria staje się wręcz bajkowa. Jestem przekonana, że wizyta w tym magicznym miejscu na długo pozostanie w pamięci zwiedzających, dlatego gorąco polecam je wszystkim.

 

Z LOTU PTAKA

 

W zasadzie z każdej strony zatoki Marina (Marina Bay) rozpościera się malownicza panorama Singapuru, więc wieczorny spacer wzdłuż jej brzegów stanowi naprawdę wielką przyjemność. Po drodze można zatrzymać się, aby posłuchać ciekawych koncertów, obejrzeć interesujące pokazy i spróbować potraw z różnych kuchni świata.

 

Osobom, które chcą zobaczyć okolicę z lotu ptaka (a dokładnie z wysokości 165 m), proponuję wybranie się na gigantyczne koło widokowe (Singapore Flyer). Obecnie uchodzi ono za jedną z największych tutejszych atrakcji. Konstrukcję wyposażono w 28 klimatyzowanych kapsuł, z których w każdej mieści się 28 pasażerów. Dzięki powolnemu ruchowi koła podczas przejażdżki można dostrzec wiele interesujących miejsc położonych wzdłuż rzeki Singapur i w rejonie zatoki Marina, takich jak historyczne nabrzeża Clarke Quay i Boat Quay z klubami, barami i kawiarniami, luksusowy resort Marina Bay Sands, fantastyczny kompleks Gardens by the Bay, imponujący, 280-metrowy stalowy most dla pieszych o kształcie inspirowanym strukturą DNA (Helix Bridge) oraz Parlament (Parliament House) i Muzeum Cywilizacji Azjatyckich (Asian Civilisations Museum) z cennymi eksponatami. Na uwagę zasługuje również centrum sztuk scenicznych The Esplanade (Esplanade – Theatres on the Bay) – budowla przypominająca ogromne oczy muchy, gmach Muzeum Sztuki i Nauki (ArtScience Museum) w formie kwiatu lotosu czy drapacze chmur centrum biznesowego. Po zapadnięciu zmroku podświetlone budynki i mosty czynią panoramę tego państwa-miasta jeszcze bardziej niesamowitą, przypomina ona wręcz kadr ze świata przyszłości.

 

TRZY ŚWIATY

 

HR STB39140 64-r1

Masjid Sultan – meczet przy Muscat Street w dzielnicy muzułmańskiej

© SINGAPORE TOURISM BOARD

 

Nieopodal historycznego kolonialnego centrum i Orchard Road znajduje się niezmiernie urokliwa dzielnica muzułmańska (Kampong Glam) zamieszkana głównie przez wyznawców islamu, w tym Malajów. Aby przywrócić jej dawny wygląd i ożywić okolicę, przeprowadzono w niej prace restauracyjne, podobnie jak w dystrykcie hinduskim i chińskim. Najbardziej znanymi ulicami są tu Arab Street, Baghdad Street, Bussorah Street, Muscat Street czy Kandahar Street. Turystów przyciągają klimatyczne kawiarenki i lokale ze smacznymi daniami kuchni bliskowschodniej. W tym rejonie można nie tylko zjeść pyszny posiłek, lecz także kupić produkty charakterystyczne dla muzułmańskich regionów Azji i przyjrzeć się ciekawej architekturze. Mimo iż w Singapurze znajduje się kilkadziesiąt różnych meczetów, szczególnie warto wybrać się właśnie do tego tutejszego – Masjid Sultan z 1928 r. Wielka, złota kopuła zwieńczona półksiężycem z gwiazdą odznacza się na tle nowoczesnych wieżowców. Duża centralna sala przeznaczona jest wyłącznie dla osób modlących się. Meczet robi niesamowite wrażenie, a wizyta w nim pozwala się wyciszyć i odpocząć przez chwilę.

 

W pobliżu dzielnicy muzułmańskiej leży wielobarwny dystrykt hinduski (Little India). Osiedlali się tu emigranci z Indii, którzy przybywali za czasów Brytyjczyków. Główną ulicą handlową jest Serangoon Road. Wyjątkową atmosferę okolicy tworzą sklepy z kolorowymi sari, hinduską biżuterią i egzotycznymi przyprawami. W dzielnicy znajduje się kilka obiektów sakralnych różnych religii. Do najciekawszych należą: kościół metodystów (Kampong Kapor Methodist Church), najstarsza singapurska świątynia hinduistyczna Sri Veeramakaliamman (wzniesiona w 1881 r.), świątynia Sri Vadapathira Kaliammanoraz meczet Angullia. Niedaleko stąd stoi dobrze zachowany Masjid Abdul Gaffoor, meczet, który został ukończony w 1910 r. i stanowi wyjątkowo udaną mieszankę stylu mauretańskiego, wpływów europejskich i hinduskich.

 

We wspomnianej dzielnicy chińskiej (Chinatown) panuje ład i porządek, jaki można zobaczyć tylko w Singapurze. Warto pamiętać, że w początkowym okresie rozwoju ośrodka właśnie tutaj znajdowało się jego centrum. W tym rejonie koniecznie trzeba zobaczyć najstarszą miejscową świątynię – Thian Hock Keng z 1839 r. – uważaną za perłę architektury chińskiej. W 1973 r. została ona uznana za pomnik narodowy. Swoim wyglądem zadziwia również Świątynia Zęba Buddy i Muzeum (Buddha Tooth Relic Temple and Museum). Spadziste, wielopoziomowe dachy budowli kontrastują z wysokimi wieżowcami wznoszącymi się dookoła niej. Obiekt przypomina pałac rodziny cesarskiej z Chin. W Chinatown poza podziwianiem architektury warto także spróbować potraw kuchni chińskiej i kupić kilka pamiątek. Właściciele obwoźnych stoisk z jedzeniem przemierzają wąskie uliczki, a za nimi ciągnie się zapach orientalnych przypraw. Niektórzy twierdzą, że właśnie tutaj można zjeść najlepszy w Singapurze durian (owoc o specyficznej, niezbyt przyjemnej woni). Obowiązkowo trzeba też zatrzymać się na pieczone kasztany.

 

Miłośnikom orientalnej kultury i kuchni z pewnością spodoba się w tych trzech dzielnicach, które czasem wydają się przenosić zwiedzających w inne rejony globu. Polecam poza tym popularne centra gastronomiczne z daniami z różnych stron świata (hawker centres albo food courts). Jest ich w Singapurze bardzo dużo i wszystkie oferują smaczne i niezmiernie zróżnicowane jedzenie. Znajdują się w nich stoiska z kuchnią chińską, indyjską, tajską czy malezyjską. Spróbujemy tu m.in. intrygujących zup i azjatyckich słodkości, w tym przysmaków z tapioki. Singapurskie centra gastronomiczne robią niesamowite wrażenie, bo zwykle usytuowane są w sąsiedztwie szklanych wieżowców i niemal przez cały dzień tętnią życiem. To miejsca, które każdy turysta zapamięta na długo.  

 

W OTOCZENIU PRZYRODY

 

Pomimo mnóstwa drapaczy chmur Singapur wypełnia zieleń, dzięki czemu w wielu okolicach można usłyszeć kojący śpiew ptaków. Nieopodal Orchard Road znajdują się słynne tropikalne Singapurskie Ogrody Botaniczne (Singapore Botanic Gardens) założone w dzisiejszej lokalizacji w 1859 r. Zajmują obecnie powierzchnię 82 ha. To jedno z najczęściej odwiedzanych tego rodzaju miejsc na całym świecie. W 2015 r. Singapore Botanic Gardens zostały umieszczone na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Można tu podziwiać mnóstwo wspaniałych egzotycznych roślin i odwiedzić imponujący, trzyhektarowy Narodowy Ogród Orchidei (National Orchid Garden) z 1,2 tys. różnych gatunków storczykowatych i ponad 2 tys. ich hybryd. Największe wrażenie wywiera storczyk o kwiatach osiągających długość aż 30 cm i kwitnących przez ok. 10 dni (Bulbophyllum echinolabium)! Warto tutaj zajrzeć również do kilku szklarni, w których prezentowana jest rzadka i unikatowa flora strefy tropikalnej. Singapurskie Ogrody Botaniczne to idealne miejsce dla miłośników przyrody, a także osób chcących wypocząć, pospacerować czy wybrać się na piknik. Tereny zielone są wspaniale utrzymane i niezmiernie malownicze. W weekendy często odbywają się tu koncerty. W tym miniaturowym królestwie roślin trzeba złożyć choćby jedną wizytę. Jest to pierwszy obiekt na terenie Singapuru i zarazem jedyny tropikalny ogród botaniczny na świecie wpisany na prestiżową listę UNESCO.

 

W granicach tego fascynującego państwa-miasta znajdują się też cztery rezerwaty przyrody i ogromny otwarty ogród zoologiczny bez klatek i metalowych ogrodzeń (Singapore Zoo). Ten ostatni ma powierzchnię 26 ha, na której żyje ponad 300 gatunków zwierząt (w sumie powyżej 2,8 tys. okazów). Ludzi od jego mieszkańców oddzielają w nim zwykle tylko kanały wypełnione wodą lub szklane ściany. Zwiedzający korzystają z licznych punktów widokowych i stanowisk do obserwacji stworzeń wodnych czy drapieżników. W singapurskim zoo spotkamy wiele zupełnie wyjątkowych przedstawicieli fauny, takich jak Inuka – jedyny niedźwiedź polarny na tej szerokości geograficznej (urodzony w grudniu 1990 r.), ok. 80-letni żółw olbrzymi Astove i niezmiernie rzadkie białe tygrysy bengalskie. Ciekawą atrakcję dla turystów stanowi również park Nocne Safari (Night Safari). Prowadzące nocny tryb życia zwierzęta ogląda się w nim podczas wędrówki ścieżkami tematycznymi lub przejażdżki specjalnym pociągiem.

 

Pasjonatom ornitologii polecam Jurong Bird Park, w którym żyje ponad 5 tys. ptaków. Podobnie jak we wspomnianym zoo w ptaszarni odbywają się interesujące pokazy. Tukany, papugi czy pelikany przelatują przez obręcze, grają w rozmaite gry, przynoszą różne przedmioty oraz mówią i śpiewają. Przedstawienia trwają po ok. 45 min. i są świetną atrakcją dla małych i dużych. W Jurong Bird Park znajdują się także liczne zbiorniki wodne i wspaniały wodospad. Największe wrażenie robią jednak ptaki przelatujące tuż nad głowami zwiedzających.

 

CENTRUM ROZRYWKI

 

Aby odpocząć trochę od miejskiego zgiełku, najlepiej udać się na malowniczą wyspę Sentosę. W języku malajskim jej nazwa oznacza „pokój i spokój”, ale dzisiaj to modne miejsce nie należy już do zbyt spokojnych i cichych. Wyspa uchodzi za centrum rozrywki i wypoczynku z wieloma atrakcjami. Jedną z nich jest park tematyczny Universal Studios Singapore (część Resorts World Sentosa), czyli kompleks z wesołym miasteczkiem inspirowanym motywami filmowymi. Można tu m.in. przejechać się niesamowitą kolejką górską Battlestar Galactica: HUMAN vs. CYLON™, odwiedzić Jurassic Park, Shreka czy słynne pingwiny z Madagaskaru oraz przyjrzeć się procesowi powstawania filmów. Zdecydowanie warto zajrzeć również do S.E.A. Aquarium z ponad 100 tys. zwierząt morskich reprezentujących niemal 1 tys. gatunków z różnych części świata. Na zainteresowanie zasługuje poza tym czterotrasowy tor zjazdowy z jednoosobowymi pojazdami (Skyline Luge Sentosa) i wieża obserwacyjna (Tiger Sky Tower) o wysokości 110 m, z której rozciąga się widok na okolicę. Sentosa słynie z trzech malowniczych plaż. Najbardziej zatłoczona jest Siloso, przy której działa popularny klub muzyczny – Azzura Beach Club – z restauracją, barami, basenami i jacuzzi. Wypożyczymy tutaj kajaki, deski do skimboardingu i surfingu oraz inny sprzęt do uprawiania sportów wodnych czy rowery górskie lub rolki. Pozostałe dwie plaże to Palawan z wiszącym mostem i egzotyczna, ocieniona wysmukłymi palmami, najspokojniejsza z całej trójki Tanjong. Na Sentosie każdy z pewnością znajdzie coś dla siebie, a pobyt na niej będzie potem miło wspominał.

 

Osoby lubiące wycieczki rowerowe powinny wybrać się do urokliwego Parku East Coast, który leży w południowo-wschodniej części Singapuru. Można tu wypożyczyć rower i udać się na przejażdżkę długą, ponad 15-kilometrową trasą biegnącą wzdłuż plaży. Miejsce to jest także idealne do uprawiania sportów wodnych, takich jak wind- czy kitesurfing. Oprócz tego w parku po prostu wypoczniemy, popływamy i nacieszymy się pięknem natury.

 

W Singapurze Zachód spotyka się ze Wschodem. Z jednej strony znajdują się tutaj nowoczesne biurowce, centra handlowe i biznesowe, a z drugiej obok języka angielskiego usłyszymy na ulicy mandaryński, kantoński, malajski, tamilski czy singlish (oparty na angielskim język kreolski). Mówi się, że to państwo-miasto jest Azjąw miniaturze. Uważam jednak, że Singapur można wręcz nazwać całym światem w miniaturze.Ten niewielki kraj zachwyca i w dzień, i w nocy. Wizyta w nim dostarcza tysiąca wspaniałych wrażeń.

 

Tunezja – imperium atrakcji

ALINA WOŹNIAK

Ten „kraj zachodzącego słońca” smagany jest bryzą znad Morza Śródziemnego i suchymi wiatrami Sahary, doświadczony burzliwą historią – zarówno starożytną, jak i współczesną, przepełniony tradycją, ale i otwarty na świat, pulsujący życiem kurortów i gwarem w medinach, uśpiony ciszą bezkresnych piasków. Tunezja mieni się w promieniach słonecznych, uwodząc całą paletą kolorów, dla których przybywali tu poeci i malarze, później filmowcy, a wraz z nimi rzesze turystów z całego globu. Niestety, ostatnie zawirowania w tym regionie świata studzą nieco zapał do jego odwiedzenia. Republika Tunezyjska jest jednak nadal bezpieczna dla gości, którzy – jak zresztą zawsze – są mile widziani w jej gościnnych progach.

W 2010 r. ten kraj w Afryce Północnej odwiedziło 7 mln turystów. Ich liczba spadła wyraźnie po tzw. rewolucji jaśminowej (17 grudnia 2010 r. – 14 stycznia 2011 r.). W pierwszym kwartale tego roku przybyło do Tunezji 2,6 mln gości zza granicy. Zaczęło to wyglądać optymistycznie, ale w wyniku doniesień prasowych o burzliwych wydarzeniach w pobliskim Egipcie liczba rezerwacji znów się zmniejszyła. Obecnie trwa walka o powrót wczasowiczów, bowiem turystyka stanowi niezmiernie ważną gałąź tunezyjskiej gospodarki (zapewnia 7 proc. dochodu narodowego brutto, daje pracę dla ok. 400 tys. osób).

Więcej…

Safari po kenijsku

ALEKSANDRA PROCHALSKA

 

<< Kenijska ziemia to kraina kontrastów, magia barw, mieszanka kultur, smaków, zapachów i dźwięków oraz mekka tych, którzy pragną zaznajomić się z bogatą afrykańską fauną i florą, doświadczyć prawdziwej przygody i odpocząć od szarej, monotonnej codzienności. W mojej wyobraźni Kenia jest rudo-purpurowa jak stroje Masajów i czerwona ziemia w Parku Narodowym Tsavo Wschodnie, złotosłomkowa jak sawanna i majestatyczne lwy, soczyście zielona po długiej porze deszczowej i wreszcie turkusowo-błękitna jak fale Oceanu Indyjskiego. >>

 

Do Kenii można przyjechać w dowolnym momencie, jednak większość turystów pojawia się tu między grudniem a marcem (ze względu na gwarancję doskonałej pogody) oraz lipcem i wrześniem (w czasie Wielkiej Migracji ssaków kopytnych z tanzańskiego Parku Narodowego Serengeti do kenijskiego Rezerwatu Narodowego Masai Mara). W Kenii występują zasadniczo dwie pory deszczowe: krótsza – w listopadzie oraz dłuższa trwająca od końca marca do przełomu maja i czerwca. Podczas opadów pojawia się dużo komarów, zwiększa się zatem zagrożenie malaryczne, nieco trudniej też obserwować zwierzęta, jednak wyprawy safari są wtedy znacznie tańsze.

Więcej…