WOJCIECH KUDER

<< Wypoczynek w szlacheckiej rezydencji, renesansowym dworze, średniowiecznym zamku lub zabytkowej kamienicy to dziś coraz popularniejsza zachcianka wśród turystów w Polsce. Podróże do przeszłości stają się obecnie bardzo modne, a wraz z rozwojem tego trendu powracają do łask dawno zapomniane obiekty, które z sypiących się ruin przemieniają się w nowoczesne i pełne wyszukanych wygód hotele historyczne. Trudno się zresztą dziwić takiemu zainteresowaniu często owianymi legendą miejscami. Któż z nas nie chciałby spędzić choć jednej nocy jak najprawdziwszy arystokrata? >>

Wydawać by się mogło, że w branży hotelarskiej za synonim luksusu uważa się przede wszystkim nadążanie za nowoczesnymi usługami i wzornictwem. Okazuje się jednak, że to, co doskonałe, nie traci wcale swojej wartości z biegiem lat, wymaga jedynie większej troski. Niezaprzeczalny atut prawdziwych pereł architektury stanowi właśnie ich ponadczasowe piękno. Wzbogacenie ich o współczesną oprawę i nowinki techniczne podkreśla natomiast tylko ich klasę, nie poddającą się wpływowi czasu.

W tym wydaniu magazynu All Inclusive pragniemy przedstawić najciekawsze – naszym zdaniem – historyczne obiekty hotelowe w Polsce. Specjalnie dla Państwa przygotowaliśmy listę 14 z nich.

 

ZAMEK TOPACZ – ŚLĘZA
Założony w renesansowym dworze dobudowanym do obronno-mieszkalnej wieży z początków XIV w. hotel Zamek Topacz otworzył swoje podwoje w 2011 r. Leży on w miejscowości Ślęza pod Wrocławiem, w otoczeniu 50-hektarowego terenu rekreacyjnego ze stawem, pomostami i piaszczystą plażą, ścieżkami rowerowymi i rolkowymi, 4 kortami tenisowymi, trasami kajakowymi oraz oświetloną strzelnicą golfową. Dla gości przygotowano w nim 54 eleganckie pokoje, a także 4 sale konferencyjno-bankietowe (Balowa, Kolumnowa, Kominkowa i Spichlerz) z ogródkami z tarasem, mogące pomieścić ok. 400 osób. W tym 4-gwiazdkowym obiekcie możemy wypocząć w 4 pięknie odnowionych i urządzonych ze smakiem budynkach: Rządcówce, Spichlerzu, Oficynie czy Domku Ogrodnika. Niesamowitą atrakcją dla miłośników starych aut i nie tylko będzie wizyta w znajdującym się przy hotelu Muzeum Motoryzacji, gdzie zebrano największą w naszym kraju kolekcję samochodów marek Rolls-Royce i Bentley oraz ponad 100 zabytkowych pojazdów polskiej produkcji.  

 

HOTEL ZAMEK LUBLINIEC – LUBLINIEC
Średniowiecze uchodzi za dość przygnębiający okres w historii ludzkości. Architektura z tych czasów kojarzy się głównie z grubymi kamiennymi murami, niewielkimi oknami i przewagą funkcji obronnej nad mieszkalną. Wydawałoby się, że wzniesione wtedy warownie z założenia muszą być niekomfortowe. Przeczy temu XIV-wieczny Hotel Zamek Lubliniec, który z niezdobytej twierdzy książąt opolskich z sukcesem przekształcono w 2010 r. w niezmiernie klimatyczny, a zarazem bardzo wygodny obiekt wypoczynkowy. Zamiast dworskich komnat, pomieszczeń dla służby i bogato dekorowanych bawialni na gości czeka dziś 45 kompleksowo wyposażonych pokoi o wysokim standardzie. Jeśli dla kogoś to za mało, do dyspozycji ma także restaurację śródziemnomorską i centrum spa. Goście odwiedzający ten 4-gwiazdkowy hotel mogą skorzystać z bogatej oferty aktywności na świeżym powietrzu, m.in. przejażdżek konnych, gry w paintball oraz golfa. Do atutów ośrodka należy niewątpliwie jego położenie w malowniczej i jednocześnie cichej i spokojnej okolicy. Istnieje prawdopodobieństwo, że to właśnie te sprzyjające warunki skłoniły w 1893 r. władze niemieckie do zaadaptowania zamku na część szpitala dla umysłowo chorych i kalekich…  

 

HOTEL EUROPEJSKI – WROCŁAW
Przed Mistrzostwami Europy w Piłce Nożnej 2012 we Wrocławiu powstało wiele wspaniałych obiektów noclegowych. Wszystkie one pozostają jednak w cieniu 3-gwiazdkowego Hotelu Europejskiego, który choć liczy sobie już grubo ponad 100 lat (jego historia sięga II połowy lat 70. XIX w.), w niczym nie ustępuje młodszym od siebie budowlom użytkowym tego typu. Ma wręcz nad nimi pewną przewagę, chodzi mianowicie o jego niesamowity klimat. Poczujemy go zwłaszcza w hotelowej kawiarni w stylu wiedeńskim (najstarszej we Wrocławiu), pełnej cichych zakątków zapewniających intymność i sprzyjających spotkaniom. Jak na przedwojenny hotel przystało, nie brak mu też szyku i elegancji. Widać to zarówno w komfortowo urządzonych pokojach, których posiada ponad 90, w nowoczesnej sali konferencyjnej, mieszczącej do 80 osób, jak i w tutejszej restauracji.
 
THE BONEROWSKI PALACE – KRAKÓW
W Krakowie, mieście o bardzo długiej historii, znajduje się mnóstwo budynków, które swoją bogatą przeszłością mogłyby zainspirować kilka scenariuszy filmów pełnometrażowych. Jednym z nich jest położony przy Rynku Głównym The Bonerowski Palace.

FOT. THE BONEROWSKI PALACE

Wnętrza hotelu The Bonerowski Palace

 

Z jego okien rozciąga się niezapomniany widok na dumnie górującą nad okolicą Bazylikę Mariacką oraz Sukiennice. Ten luksusowy hotel powstał w XIII-wiecznej, doskonale odrestaurowanej kamienicy nazywanej Pałacem Bonera, wpisanej na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO jako element Starego Miasta w Krakowie. Eleganckie pałacowe wnętrza skrywają liczne skarby minionych epok, wśród nich XVII-wieczne malowidła ścienne i ozdobne stropy, gotycką kolumnę oraz zabytkowy kamienny sejf. Oferujący gościom 8 pokoi i 8 ekskluzywnych apartamentów obiekt słynie również z najdłuższego w całej Europie 22-metrowego żyrandola.   

 

HOTEL ZAMEK RYN – RYN
Mazury to nie tylko kraina jezior i lasów, lecz także wielu zabytków. Wśród nich na uwagę zasługuje np. krzyżacki Zamek Ryn (najstarsza wzmianka o warowni pochodzi z kroniki Wiganda z Magdeburga z 1377 r.), w którego starych murach z powodzeniem funkcjonuje dziś 4-gwiazdkowy hotel. Z twierdzą związane są liczne legendy i opowieści. Jedna z nich głosi, że tuż po przegranej bitwie pod Grunwaldem, Krzyżacy w ostatniej chwili oszukani przez wielkiego księcia litewskiego Witolda, który stanął po stronie króla Władysława II Jagiełły, w akcie zemsty w zamkowych lochach zamurowali całą jego rodzinę. Ta i inne mroczne historie nie odstraszają jednak przybywających nad Jezioro Ryńskie gości. Jak magnes przyciąga ich magia tego urokliwego zakątka i możliwość bliskiego obcowania z dziką przyrodą. Nie bez znaczenia dla tej popularności pozostają również zamkowe spa, restauracja i winiarnia, kręgielnia założona w rozległym pomieszczeniu po dawnej zbrojowni oraz kasyno.
    
HOTEL MANOR HOUSE SPA PAŁAC ODROWĄŻÓW – CHLEWISKA
Należący do najstarszych rezydencji ziemiańskich w Polsce Pałac Odrowążów, znany obecnie jako Hotel Manor House SPA, uchodzi za symbol patriotyzmu Polaków. Wzniesiona na terenie Chlewisk (majątku, który Prędota Stary Odrowąż otrzymał od Bolesława Krzywoustego w 1098 r.) murowana budowla powstała w XV w. na miejscu starszego o trzy stulecia rycerskiego dworu. W te strony od zawsze ściągały wielkie postacie naszej historii. Jeszcze za czasów drewnianej zabudowy swoje ziemie w Chlewiskach odwiedzał św. Jacek Odrowąż (1183–1257), następnie już w pałacu rezydowali m.in. zasłużony podczas potopu szwedzkiego rotmistrz i kasztelan małogoski Mikołaj Chlewicki (zm. w 1661 r.), poseł na Sejm Czteroletni i marszałek Sejmu Księstwa Warszawskiego w 1811 r. Stanisław Sołtyk (1752–1833) oraz uczestnik kampanii napoleońskiej Roman Sołtyk (1790–1843). Po upadku powstania listopadowego Chlewiska, a wraz z nimi posiadłość, skonfiskowano, a niedługo potem majątek nabył hrabia Ludwik Kazimierz Plater. Dziś nie mieszka tu już żaden znany szlachecki ród.

FOT. MANOR HOUSE SPA CHLEWISKA

Hotel Manor House SPA oferuje romantyczne pakiety dla dwojga

 

W kompleksie pałacowym otoczonym pięknym zabytkowym 8-hektarowym parkiem działa za to 5-gwiazdkowy hotel spa ze stadniną koni, bezchlorowym basenem oraz sielską Witalną Wioską® SPA. Przybywający do niego goście mają okazję skorzystać z takich atrakcji jak golf wodny, koncerty na gongi i misy tybetańskie czy firewalking, czyli chodzenie po rozżarzonych węglach... W tym wiekowym pałacu przeszłość łączy się z nowoczesnym luksusem.

 

POLONIA PALACE HOTEL – WARSZAWA
Przykład przedwojennego luksusu – tak w skrócie można opisać otwarty w 1913 r. przez Konstantego Przeździeckiego Polonia Palace Hotel, który od razu stał się ulubionym miejscem warszawskiej arystokracji. Zaprojektowany w stylu francuskim front oraz nowoczesna jak na tamte czasy restauracja ze słynnym parkietem tanecznym przyciągały w jego progi młodych i majętnych warszawiaków. Gościli tu również bardziej stateczni i znamienici klienci. Wśród nich sam amerykański generał i późniejszy prezydent Stanów Zjednoczonych Dwight Eisenhower (1890–1969), który przybył do miasta z oficjalną wizytą w 1945 r. i został serdecznie przywitany przez tysiące mieszkańców stolicy. Dziś ponad 100-letni obiekt jest nadal wizytówką serca Warszawy. Dysponuje 206 komfortowymi pokojami rozmieszczonymi na 7 piętrach, klimatycznym barem i Restauracją Strauss serwującą dania kuchni polskiej i europejskiej, a także serwisem limuzynowym i klubem fitness.  

 

HOTEL ZAMEK NA SKALE – TRZEBIESZOWICE
Wzniesiony na skalistym brzegu rzeki Białej Lądeckiej zamek w Trzebieszowicach to jeden z historycznych zakątków Kotliny Kłodzkiej. Początki jego budowy sięgają XV w., a burzliwe dzieje wprawiają chwilami w zachwyt i osłupienie. Dość powiedzieć, że na przestrzeni stuleci władały nim najsłynniejsze rody słowiańskie, pruskie, walijskie i francuskie. Był on własnością m.in. rodziny von Reichenbachów, barona Georga Oliviera von Wallis i hrabiego Ludwika Fryderyka von Schlabrendorfa, a odwiedzały go takie osobistości jak król pruski Fryderyk Wilhelm III (1770–1840) i rosyjski car Aleksander I Romanow (1777–1825). Arystokraci i koronowane głowy przyjeżdżali tutaj nie tylko ze względu na piękne krajobrazy, ale również bliskość słynnego uzdrowiska w Lądku-Zdroju. Motywy odwiedzających zamek pozostały te same do naszych czasów. Obiekt jednak ze szlacheckiej rezydencji zmienił się w luksusowy 4-gwiazdkowy hotel oferujący swoim gościom maksymalnie 180 komfortowych miejsc noclegowych (w 72 pokojach). Ozdobę kompleksu stanowią po dziś dzień pięknie rzeźbiona drewniana klatka schodowa oddająca układem przestrzennym styl dojrzałego baroku wiedeńskiego oraz otaczający zabudowania 13-hektarowy park pełen bujnej zieleni.  

 

HOTEL BRISTOL – WARSZAWA
Elitarny i okazały, ponad 100-letni warszawski Hotel Bristol uważa się za ikonę polskiego hotelarstwa, łączącą wszelkie dostępne uroki nowoczesności oraz magię minionych dziesięcioleci. Założony przez światowej sławy pianistę, kompozytora i polityka – Ignacego Jana Paderewskiego (1860–1941), od zawsze przyciągał w swoje majestatyczne progi wielkich artystów i przedstawicieli świata kultury. W jego neorenesansowym gmachu nocowały takie sławy jak Pablo Picasso, Marlena Dietrich, Woody Allen, Sophia Loren, Martin Scorsese czy Placido Domingo.

FOT. PAWEŁ PAKIEŁA

Hotel Bristol - najbardziej luksusowy hotel w Warszawie

 

Mimo upływu lat i znacznej rozbudowy miasta to nadal jeden z najbardziej rozpoznawalnych obiektów stolicy i duma jej mieszkańców. Zlokalizowany w prestiżowej części Warszawy, przy Trakcie Królewskim w pobliżu Pałacu Prezydenckiego, w odległości kilku kroków od Starego Miasta, Zamku Królewskiego i Teatru Wielkiego Opery Narodowej, niezmiennie szczyci się dyskretną elegancją oraz obsługą hotelarską na najwyższym światowym poziomie.  

 

PAŁAC ŻELECHÓW SPA & WELLNESS – ŻELECHÓW
Oddalony o niecałe 90 km od Warszawy Pałac Żelechów SPA & Wellness to rodzinny hotel spa, a zarazem cenione centrum konferencyjne. Dawna XVIII-wieczna rezydencja szlachecka ciągle urzeka wyszukanym stylem i klimatem. W ten historyczny rys znakomicie wpisują się miejscowe atrakcje: pałacowy browar i rozsiane wokół posiadłości stawy hodowlane, w których na potrzeby hotelowej restauracji łowi się ryby. Klasyczną formę architektury połączono tutaj z nowoczesną funkcjonalnością nastawioną na wygodę gości.

FOT. PAŁAC ŻELECHÓW SPA & WELLNESS

Pałac Żelechów SPA & Wellness

 

Gdy patrzy się na luksusowo urządzone pokoje, zaciszne spa oraz otaczający główny budynek kompleks parkowy o powierzchni ponad 8 ha, aż trudno uwierzyć, że tuż po II wojnie światowej rezydencja popadła w częściową ruinę. Najpierw ograbiły ją i zdemolowały wojska radzieckie, później w czasach PRL-u na jej terenie funkcjonowała szkoła oraz internat, aż wreszcie przez kilka lat stała całkowicie opuszczona. W obecnym kształcie Pałac Żelechów SPA & Wellness działa dopiero od 2013 r.   

 

HOTEL POLONIA I HOTEL PIAST – WROCŁAW
We Wrocławiu hotelarstwo bujnie rozwijało się już na przełomie XIX i XX w. Wspaniałą pamiątką tamtych czasów są dwa zabytkowe obiekty – 3-gwiazdkowy Hotel Polonia (zbudowany w 1911 r., początkowo znany jako Vier Jahreszeiten, czyli „Cztery Pory Roku”) i 2-gwiazdkowy Hotel Piast (DW Piast, dawniej Hotel Kronprinz), zlokalizowane w centrum miasta przy ul. marsz. Józefa Piłsudskiego. Mimo upływu lat obydwie budowle nadal stanowią wspaniałą wizytówkę miasta. Przypominają przedwojenne czasy, kiedy to w ich najbliższej okolicy obradował Śląski Sejm Krajowy, a wrocławianie tłumnie odwiedzali położony tuż obok kinoteatr Capitol.

 

DWÓR KOMBORNIA HOTEL & SPA – KORCZYNA
Leżący u wrót Bieszczadów Dwór Kombornia Hotel & Spa to urokliwa ziemiańska posiadłość przekształcona w nowoczesny hotel o wysokim, 4-gwiazdkowym standardzie. Po skrupulatnie nadzorowanej przez konserwatora zabytków renowacji XVII-wieczny obiekt może poszczycić się dziś kilkudziesięcioma wygodnymi miejscami noclegowymi, dwiema wykwintnymi restauracjami Magnolią i Ogrodową, basenem, kompleksem spa & wellness, Instytutem Kosmetycznym oraz własnym Salonem Win Karpackich. Ten jedyny w swoim rodzaju rozległy dwór znajduje się w samym sercu 10-hektarowego majątku o bogatej historii. To tylko ułamek znacznej niegdyś fortuny zbudowanej w oparciu o ziemie, które Franciszek Urbański herbu Nieczuja otrzymał podobno od samego króla Jana III Sobieskiego (1629–1696). W ten sposób władca miał docenić wojenny kunszt i odwagę szlachcica, jakimi wykazał się on na polu walki.    

 

GRAND HOTEL – KRAKÓW
Historia krakowskiego Grand Hotelu rozpoczęła się wraz z jego otwarciem 15 stycznia 1887 r. Ówczesna prasa porównywała go do najlepszych obiektów hotelarskich na kontynencie i już wkrótce zapełnił się gośćmi z polskich i europejskich sfer arystokratycznych. Ciągle poddawany zabiegom modernizacyjnym i rozbudowie, przekształcił się w przedsiębiorstwo hotelowe o światowej randze, znacznie wyprzedzające swoje czasy. W latach 30. XX w. światowej sławy tenor Jan Kiepura (1902–1966) dla zgromadzonych przed wejściem do budynku swoich wielbicieli dał niezwykły koncert z okna tutejszego apartamentu. Niebywała dostojność i piękno zabytkowych wnętrz przyciągały do 5-gwiazdkowego Grand Hotelu także innych wielkich artystów oraz elitę intelektualną Krakowa. Piękne umysły upodobały sobie w szczególności działającą do dziś miejscową kawiarnię (Vienna Café), w której godzinami dyskutowano na wiele ważnych tematów. Gościli tutaj m.in. Henryk Sienkiewicz, Stanisław Wyspiański, Joseph Conrad (Józef Korzeniowski) i Ignacy Jan Paderewski. Grand Hotel zapisał się również w dziejach polskiego filmu i literatury. W jego budynku kręcono np. takie produkcje jak Długi weekend i Vinci, a pracujący w czasach młodości w hotelowej restauracji Henryk Worcell (1909–1982) przedstawił swoje doświadczenia z tego okresu w popularnej niegdyś powieści Zaklęte rewiry. Na początku lat 90. XX stulecia firma Wawel-Imos International wykonała gruntowny remont obiektu, dzięki czemu odzyskał on dawny blask. Dziś jego elitarny charakter i położenie w samym sercu krakowskiego Starego Miasta doceniają koronowane głowy państw, szefowie rządów, znani artyści, pisarze oraz wybitni przedstawiciele świata nauki, biznesu i arystokracji.

 

MODRZEWIE PARK HOTEL – SZCZAWNICA
Szczawnica to mogące się poszczycić dwoma wiekami tradycji leczniczych uzdrowisko. Znajduje się w nim wiele obiektów wypoczynkowych, ale żaden pod względem ciekawej historii nie równa się z Modrzewie Park Hotelem. Jak sama nazwa wskazuje, willa ta położona jest w zalesionej modrzewiami, cichej części Parku Górnego. Została zbudowana w 1938 r. i zaraz potem, w trakcie II wojny światowej pełniła ważną rolę zakonspirowanego punktu kontaktowego dla żołnierzy Armii Krajowej. Stanowiła również schronienie dla prześladowanych polskich arystokratów, wysiedleńców i uciekinierów z różnych stron kraju, w tym m.in. przedstawicieli zasłużonych rodów Lubomirskich, Krasińskich, Sapiehów, Czartoryskich i Zamoyskich. Po długich latach posiadłość doczekała się swoich wielkich dni. W 2005 r. wnuk założyciela Adama Stadnickiego (1882–1982) André Mankowski zainwestował w nią znaczne fundusze i po 4 latach stworzył na jej terenie luksusowy 5-gwiazdkowy hotel z doskonałą restauracją, centrum spa, krytym basenem, łaźnią turecką oraz zapachowymi prysznicami.    

Artykuły wybrane losowo

Moc przygód w słonecznej Słowenii

MICHAŁ DOMAŃSKI

 

Słowenia nazywana jest Europą w miniaturze, ponieważ można tu spotkać praktycznie każdy rodzaj krajobrazu – wysokie, ośnieżone zimą szczyty Alp Julijskich, rozległe równiny, bujne lasy, rwące górskie rzeki, malownicze winnice, lecznicze wody termalne, sympatyczne kurorty nad Adriatykiem czy zabytkowe miasta i urocze zamki (na czele ze słynnym średniowiecznym Predjamskim gradem). W tym małym państwie znajdziemy również rozbudowaną bazę hotelową, nowoczesną infrastrukturę narciarską i pyszną kuchnię. Magnesem przyciągającym do niego zagranicznych turystów (w tym coraz więcej Polaków) są unikalne cuda przyrody – wspaniałe zjawiska krasowe, bajkowy podziemny świat (jaskinia Postojna i Jaskinie Szkocjańskie) czy zniewalające jeziora (Bled i Bohinj). Słowenia to także wymarzony kierunek (przez okrągły rok!) dla miłośników aktywnego wypoczynku: narciarstwa (zarówno biegowego, jak i zjazdowego), snowboardingu, wspinaczki sportowej (Osp), jazdy konnej (Lipica), raftingu i kanioningu (śliczna szmaragdowo-zielona Socza), wędkarstwa (tutejsze alpejskie rzeki obfitują w pstrągi), żeglarstwa, golfa, kolarstwa górskiego, pływania (w ciepłym Morzu Adriatyckim lub olbrzymich aquaparkach z licznymi basenami) czy podwodnych przygód (doskonałe miejsca nurkowe na wybrzeżu między Piranem a Strunjanem albo niezmiernie głębokie Divje Jezero, czyli „Dzikie Jezioro”, koło Idriji). Nic więc dziwnego, że o tym maleńkim kraju, zapewniającym dużą dawkę adrenaliny, mówi się, że leży po słonecznej stronie Alp.  

Więcej…

W 7 dni dookoła Islandii

ROBERT GONDEK „GERBER“

www.gerber.d7.pl

 

<< Islandia bywa często określana mianem „Nowej Zelandii Europy”. Swoje piękno i popularność wśród turystów zawdzięcza wyjątkowemu położeniu geograficznemu, a także surowemu i wilgotnemu klimatowi. Przyciąga podróżników przede wszystkim wspaniałą przyrodą, iście księżycowymi krajobrazami oraz ogromnymi przestrzeniami niezamieszkałych terenów. Za jedną z głównych atrakcji tej fascynującej wyspy uważa się wulkany, których jest ok. 130. Aż 18 spośród nich było aktywnych w ciągu ostatnich dwunastu stuleci. Do największych należą Askja, Katla, Hekla, Hvannadalshnúkur (będący jednocześnie najwyższym szczytem kraju – 2110 m n.p.m.) i Eyjafjallajökull (który spowodował ogromne zamieszanie w międzynarodowym ruchu lotniczym w kwietniu 2010 r.). Poza tym znajdziemy tu również gejzery, gorące źródła, lodowce, wodospady i fiordy. Nie należy też zapominać o tym, że ze względu na bliskość koła podbiegunowego północnego latem na Islandii słońce świeci prawie 24 godziny na dobę, a zimą występują noce polarne, podczas których na niebie pojawiają się przepiękne zorze.>>

Ísland, czyli po islandzku „Kraina Lodu”, leży w północnej części Oceanu Atlantyckiego, na południe od koła podbiegunowego północnego oraz ok. 290 km na wschód od Grenlandii i 750 km na północny zachód od Szkocji. Na jej terytorium składa się głównie wyspa Islandia, a także kilka mniejszych wysepek, w tym archipelag Vestmannaeyjar. Funkcję stolicy pełni Reykjavík, a największymi spośród pozostałych trzydziestu miast są Kópavogur, Hafnarfjörður, Akureyri, Reykjanesbær i Garðabær. Jedynie w tych sześciu ośrodkach miejskich liczba ludności przekracza 10 tys. Jednak to nie one stanowią o niezwykłej atrakcyjności tego kraju, lecz jego nieskazitelna i różnorodna przyroda.

Więcej…

Magiczna Italia inaczej

MAGDALENA CIACH-BAKLARZ

www.italiapozaszlakiem.com

<< Włochy są bez wątpienia jednym z najpiękniejszych krajów świata, jednak przyjeżdżający do nich turyści skupiają się przede wszystkim na kilku najbardziej znanych miejscach, które w szczycie sezonu oblegają tłumy. Wenecja, Rzym, Florencja, Cinque Terre czy Wybrzeże Amalfitańskie rokrocznie przeżywają istny najazd gości, a lokalne władze zastanawiają się, co zrobić z ogromną liczbą przyjezdnych. Wprowadzenie dziennych limitów być może okaże się koniecznością. Dlatego Włochy wychodzą z propozycją zwiedzania atrakcji położonych poza głównym szlakiem turystycznym, mniej znanych i zazwyczaj nie uwzględnianych w popularnych przewodnikach ani ofertach biur podróży. >>

Mimo iż pełna magii Italia przyciąga ludzi z różnych zakątków świata od wielu wieków i wydawać by się mogło, iż nie ma już naprawdę nic do ukrycia, ciągle jeszcze pozostaje krainą nie do końca rozpoznaną. Znajduje się w niej mnóstwo zachwycających miejsc, o których zbyt dużo osób nie słyszało. Dlatego zawsze warto odwiedzić ją ponownie.

 

Wśród różnych sposobów na zwiedzanie Włoch można wymienić choćby podróże kulinarne, winne czy coraz popularniejsze wycieczki w stylu slow travel. Poza tym na Półwyspie Apenińskim odpoczniemy także w gorących źródłach i odkryjemy malownicze miasteczka o historii sięgającej średniowiecza. Coś dla siebie znajdą tu też miłośnicy uprawiania sportu i spędzania czasu na świeżym powietrzu.

 

PRZY WŁOSKIM STOLE

Włochy to kuchnia i właśnie ona determinuje styl życia Włochów, którzy potrafią rozmawiać o jedzeniu wiele razy w ciągu dnia. W tym świecie nie ma poranka, południa i wieczora bez porządnego espresso, rozważań o tym, co będzie na obiad, w jakiej knajpce warto spotkać się na aperitivo, gdzie pójść na kolację. Podobnie jak w innych krajach śródziemnomorskich tu również obowiązuje sjesta. W jej czasie miasteczka stają się jakby wymarłe, sklepy i restauracje są pozamykane. Wieczorem, kiedy upał już zelżeje, Włosi siadają przy stole z przyjaciółmi czy rodziną i godzinami rozmawiają przy winie i jedzeniu. To kwintesencja włoskości – jest głośno, wesoło, wszyscy gestykulują. Kolacja stanowi najważniejszy posiłek dnia i składa się z przekąsek, pierwszego i drugiego dania, deseru i kawy lub czegoś na trawienie, np. likieru limoncello bądź mirto albo grappy. Potem rano zwykle nikomu nie chce się jeszcze jeść, więc na śniadanie mieszkańcy Włoch wypijają na ogół tylko kawę, ewentualnie przegryzają do niej cornetto, słodki rogalik z kremem lub bez nadzienia.

Trzeba zaznaczyć, że Włosi cenią kuchnię regionalną, chlubią się nią i chwalą, dlatego tak wiele sklepów oferuje produkty typowe dla danego terytorium. Warto więc wybrać się do tego kraju na wycieczkę kulinarną lub wyprawę enoturystyczną. Liczne szlaki winne w Toskanii, Umbrii, Marche, Piemoncie, Lombardii, Wenecji Euganejskiej (Veneto), Dolinie Aosty (Valle d’Aosta), Friuli-Wenecji Julijskiej, Abruzji, Ligurii, Emilii-Romanii, Apulii czy wreszcie na Sycylii i Sardynii są znakomicie opisane. Można umówić się na degustację wina, a także oliwy, przyjrzeć się produkcji serów, zwiedzać piwniczki obwieszone suszącymi się szynkami. Każdy region ma swoje charakterystyczne wyroby. Te najlepsze uzyskały oznaczenie DOP (Denominazione di Origine Protetta, czyli Chroniona Nazwa Pochodzenia) lub IGP (Indicazione Geografica Protetta, po polsku Chronione Oznaczenie Geograficzne). Takie produkty powstają według ściśle określonych receptur i w konkretnym miejscu.

Regionem wyróżniającym się pod względem kulinarnym jest Emilia-Romania. Wiele wyrobów kojarzonych na całym świecie z Włochami narodziło się właśnie tutaj. Wśród nich wymienić należy twardy ser parmezan (parmigiano reggiano), szynkę parmeńską (prosciutto di Parma), ocet balsamiczny (aceto balsamico) czy słynne mortadele z Bolonii i Modeny. Spróbować trzeba też z pewnością musującego wina lambrusco, tortellini czy wyjątkowej szynki culatello di Zibello, typowej dla prowincji Parma. Do wszystkiego pasuje piadina (piada), tutejszy rodzaj pieczywa, przypominający cienki placek. To nie przypadek, że w Modenie znajduje się jedna z najlepszych restauracji świata – „Osteria Francescana” Massima Bottury. Funkcję stolicy regionu pełni blisko 400-tysięczna Bolonia, nazywana zresztą grassa („tłusta”), bo jest istną królową smaku. Pod arkadami, które ciągną się tu kilometrami, działają liczne knajpki, salumerie, targi.

 

DŁUGOWIECZNI SARDYŃCZYCY

Błękitne Strefy (Blue Zones) to miejsca, gdzie ludzie żyją najdłużej na świecie. To im poświęcił swoją książkę z 2008 r. The Blue Zones: Lessons for Living Longer From the People Who've Lived the Longest Amerykanin Dan Buettner. Do tych zaledwie pięciu niezwykłych obszarów na naszym globie zalicza się włoska Sardynia. Mieszkańcy wnętrza wyspy – regionu Barbagia – żyją bardzo długo. Co szczególnie zaskakuje, długowieczni są tutejsi mężczyźni.

Sardyńczycy to ludzie niewysocy, mnóstwo czasu spędzają na świeżym powietrzu, w ruchu. Zajmują się m.in. hodowlą owiec. Barbagia jest górzysta, poruszanie się po niej wymaga więc nieco wysiłku. Wyspiarze jedzą prosto i korzystają z produktów, które sami wytwarzają. Każdy pasterz robi sery, ma pod dostatkiem mleka owczego i koziego, a także mięsa, leśnych owoców i ziół. Między pastwiskami rozciągają się winnice, a wino produkuje się choćby na własny użytek. To najsłynniejsze, czerwone nazywa się cannonau.

Na sardyński przepis na długowieczność składają się zatem ruch, świeże powietrze, proste jedzenie i lampka wina dziennie. Do tego należy z pewnością dodać jeszcze kilka rzeczy. Dla Sardyńczyków bardzo ważni są przyjaciele i rodzina, bo czas trzeba spędzać z ludźmi. Wyspa uczy również pokory – rządzi na niej przyroda, to ona karmi, daje i odbiera. Nie bez znaczenia pozostają też brak pośpiechu i ciągłego stresu, tak charakterystycznych dla współczesnej cywilizacji, i solidna dawka słońca.

 

NATURALNA KUCHNIA

Jakiś czas temu na świecie rozpoczęła się moda na zwalnianie. Zaczęło się od ruchu slow food popularyzującego jedzenie potraw przygotowywanych lokalnie, według tradycyjnych przepisów, z naturalnych produktów i składników wytwarzanych w danym regionie. Organizacja o tej właśnie nazwie (Slow Food), dziś o światowym zasięgu, została założona w mieście Bra w Piemoncie w 1986 r. przez krytyka kulinarnego Carla Petriniego. Miała stanowić reakcję na otwarcie kolejnej restauracji sieci McDonald’s w zabytkowej części Rzymu.

Dzięki rozwojowi tej idei w całych Włoszech powstają Mercati della Terra, na których swoje produkty sprzedawać mogą małe firmy zweryfikowane i wybrane przez organizację. Liczy się dobra, zdrowa żywność, bioróżnorodność, lokalność. Obecnie takich miejsc w całym kraju jest 36. Więcej informacji na ich temat znajdziemy na stronie internetowej www.fondazioneslowfood.com.

We Włoszech zakłada się także coraz więcej ekowiosek, gdzie w trakcie kilkumiesięcznego pobytu można nauczyć się np. ekologicznego uprawiania warzyw i owoców. Poza tym działają również Grupy Zakupu Solidarnego (Gruppi di Acquisto Solidale – GAS), które współpracują z lokalnymi ekorolnikami i niewielkimi producentami żywności. Hasło slow spodobało się bardzo i z czasem zaczęło pojawiać się w wielu różnych dziedzinach życia. Dziś istnieją już takie idee jak slow life i slow travel, slow design czy slow garden.

INNE PODRÓŻOWANIE

Można się zastanawiać, czy w dobie szybkich wycieczek, manii fotografowania wszystkich i wszystkiego oraz zaliczania kolejnych atrakcji z listy ruch slow travel ma rację bytu. Termin ten nie oznacza jedynie powolnego podróżowania, ale jego interpretacja często różni się w zależności od kraju i regionu.

                We Włoszech ten sposób odpoczywania i zwiedzania nie jest tylko hasłem reklamowym biur podróży. Włosi rozumieją go jako uważne poznawanie i intensywne odczuwanie. Dla nich czas ma znaczenie podrzędne, liczy się jakość. W podróży nie jest zatem ważne samo odhaczanie kolejnych punktów z długiej listy atrakcji, jej istotę stanowi bycie tu i teraz, przeżywanie chwili, a to oznacza nieraz pójście w drugą stronę niż wszyscy, wyjście poza schemat.

Przykładem wypraw w stylu slow travel mogą być wycieczki dawnymi szlakami pielgrzymkowymi. Znajduje się ich we Włoszech ponad 300. Trasy te zostały zrewitalizowane. Można nimi podróżować przez północne i środkowe regiony kraju, kilka z nich wiedzie również przez południe Italii oraz Sycylię i Sardynię.

Via Francigena to średniowieczny szlak prowadzący z Canterbury w Anglii do Rzymu. Dawniej wędrowali nim pielgrzymi, kupcy czy duchowni. Mijali angielskie pola, francuskie winnice, pokonywali alpejskie przełęcze. Dziś Droga Franków stała się znowu popularna. Wyprawa tym pielgrzymkowym szlakiem to świetna okazja nie tylko do zadumy, ale także spotkania z drugim człowiekiem, przyrodą, historią i kulturą. Można ją rozpocząć w różnych punktach na trasie. Fragmenty Via Francigena są naprawdę nieźle oznakowane, czym zajmują się często lokalne stowarzyszenia, które oferują też pomoc w przejściu danego odcinka. Czasem trzeba przejść wartki strumień czy wspinać się górskim traktem. Przed wyruszeniem w drogę należy zatem odpowiednio się przygotować.

Na Sardynii znajdziemy z kolei Cammino di Santu Jacu. Przez wyspę pielgrzymowali wierni zmierzający do grobu św. Jakuba w Santiago de Compostela w Galicji w Hiszpanii. Szlak biegnie przez interior, gdzie latem temperatury bywają nie do zniesienia. Ma łącznie ok. 1250 km. Wędrówkę najlepiej rozpocząć w Cagliari, Porto Torres, Olbii, Oristano lub na pobliskich wyspach San Pietro czy Sant’Antioco. Poza tym na Sardynii jest jeszcze jeden interesujący szlak – Cammino 100 Torri (1231 km). Wiedzie on wzdłuż wybrzeża, a główne jego punkty wyznacza 107 wież.

Bardzo dużo na temat slow travel i Via Francigena można dowiedzieć się w czasie Slow Travel Fest, wydarzenia organizowanego od czterech lat w Toskanii. Składa się na nie kilka imprez przygotowywanych w różnych lokalizacjach w czerwcu i wrześniu. Ostatnią edycję poświęcono m.in. rodzinnym wędrówkom Drogą Franków wśród bujnej przyrody i zamków w historycznym rejonie Lunigiana oraz wspinaczce i górskim wyprawom w okolicach Camaiore i Alp Apuańskich. Najważniejsza, trzydniowa część, która zamykała całe wydarzenie, odbyła się w klimatycznych, zabytkowych miejscowościach Abbadia a Isola i Monteriggioni. Slow Travel Fest to najlepsza okazja, aby zapoznać się ze sposobem podróżowania Via Francigena (nie musimy decydować się jedynie na pieszą wycieczkę, możemy wybrać również eksplorację jaskiń, rajd rowerowy czy spokojny rafting na pięknej rzece Elsa). Więcej informacji o tym interesującym festiwalu zdobędziemy pod adresem www.slowtravelfest.it.

 

LECZNICZE WODY

Italia usiana jest wulkanami, tak aktywnymi, jak wygasłymi. Nie stanowią one jednak jedynie źródła zagrożenia. Półwysep Apeniński zawdzięcza im swoją urodzajną ziemię, urozmaicone ukształtowanie terenu i liczne wyspy w jego okolicach, a także występowanie wód termalnych. Te ostatnie mają wiele dobroczynnych właściwości, zarówno dla ciała, jak i duszy. We Włoszech znajduje się mnóstwo gorących źródeł. Rozmieszczone są od Lombardii na północy kraju przez Emilię-Romanię, Toskanię i Lacjum aż po Kampanię, Sycylię i Sardynię.

                Wyspa Ischia, położona na Morzu Tyrreńskim w Zatoce Neapolitańskiej, nazywana bywa największym naturalnym spa w Europie. Dzięki wygasłemu wulkanowi Epomeo (ok. 790 m n.p.m.) powstało na niej ponad 100 źródeł termalnych o leczniczych właściwościach. Temperatura wody waha się od 28 do 40°C. Tutejsze komfortowe ośrodki spa oferują gorące okłady z błota pochodzenia wulkanicznego z wysoką zawartością soli mineralnych, inhalacje i aerozole. Kto by się nie skusił...

Na Vulcano, jednej z Wysp Liparyjskich (Eolskich) u wybrzeży Sycylii, leży błotne jezioro podgrzewane przez czynny wulkan. Ze względu na dużą zawartość siarki w błocie okłady z niego działają kojąco, a skóra po takiej kuracji staje się jedwabiście gładka i bardziej elastyczna. Zaleca się, aby nie przesiadywać w jeziorze dłużej niż 25 minut. Po takiej kąpieli koniecznie trzeba wziąć prysznic lub choćby opłukać się w morzu. Charakterystyczny zapach siarki dość długo utrzymuje się na skórze, więc im szybciej ją obmyjemy, tym lepiej. Przy korzystaniu z gorących źródeł trzeba też pamiętać o zdjęciu biżuterii przed zanurzeniem się, gdyż może się ona zniszczyć w wyniku reakcji chemicznych zachodzących podczas kontaktu metalu z nasyconą minerałami wodą.

Trzy znakomite termy znajdują się w lombardzkim Bormio, niewielkim, średniowiecznym miasteczku położonym na alpejskim zboczu góry Reit (3075 m n.p.m). To Terme Bagni Vecchi, Terme Bagni Nuovi i Bormio Terme. Bardzo interesująco prezentują się szczególnie te pierwsze. Prócz korzystania z dobroczynnego wpływu tutejszej wody (jej temperatura wynosi ok. 40°C) można w nich podziwiać spektakularny widok na ośnieżone szczyty Dolomitów.

Toskania dzięki wygasłemu wulkanowi Amiata (1738 m n.p.m.), który dominuje w krajobrazie środkowo-południowej części regionu, szczyci się mnóstwem term. W wielu jej miasteczkach zbudowano wokół gorących źródeł wygodną infrastrukturę. Znajdziemy również takie, z których można korzystać zupełnie za darmo.

Termy koło miejscowości Saturnia w gminie Manciano to najbardziej znany tego typu obiekt w Toskanii. Jest wręcz zjawiskowo piękny. Woda o stałej temperaturze 37,5°C wypływa z miejsca zwanego Cascate del Mulino i wypełnia położone niżej baseny trawertynowe z prędkością ok. 500 l/s, co sprawia, że są one zawsze czyste. Z term można korzystać przez okrągły rok, amatorów kąpieli nie brakuje nawet w zimie.

W pobliżu Monticiano w prowincji Siena leżą najmniejsze i prawdopodobnie najrzadziej odwiedzane źródła w regionie – Terme di Petriolo. Woda termalna u ujścia ma ponad 42°C, niżej, w kolejnych basenach, ochładza się do 37°C. Charakteryzuje się bardzo wysoką zawartością siarki i węgla. Niedaleko przepływa rzeka, do której można wejść, żeby spłukać się i schłodzić.

W Bagno Vignoni, prześlicznej osadzie w gminie San Quirico d’Orcia, zamiast placu znajduje się duży basen z wodą termalną, jednak nie wolno się w nim kąpać. Aby skorzystać z gorących źródeł, należy udać się nieco poniżej miejscowości. U ujścia woda osiąga 52°C. W pobliskiej sadzawce ma ok. 26°C, kąpiel w niej w upalne dni przynosi więc przyjemne uczucie orzeźwienia.

Osada Bagni San Filippo w gminie Castiglione d’Orcia może pochwalić się jednymi z najpiękniejszych term w Toskanii. Są one nieco ukryte w lesie. W najwyższych basenach Fosso Bianco bogata w siarkę, wapń i magnez woda osiąga temperaturę 48°C, w niższych się ochładza. Kąpiele, okłady z błota i inhalacje wspomagają leczenie schorzeń układu oddechowego i nerwowego oraz uszu, chorób zwyrodnieniowych stawów i dermatoz.

Na koniec warto wymienić toskański kompleks Grotta Giusti w mieście Monsummano Terme. Tutejszą jaskinię odkryto dopiero na wiosnę 1849 r., gdy robotnicy wykonujący prace na terenie posiadłości rodziny Giustich znaleźli wejście do podziemnej komory. Nikt wówczas nie przypuszczał, jakie lecznicze właściwości kryje. Gdy jednak jeden z robotników dzięki gorącej parze uwolnił się od wieloletnich bólów stawów, wieść szybko się rozeszła i grotę zaczęto badać. Wkrótce udowodniono, że pobyt w jaskini z podziemnym jeziorem termalnym pomaga w przypadku wielu dolegliwości. Gorąca para sprawia, że ciało staje się cieplejsze, bardziej elastyczne, krew płynie szybciej, zwiększa się zdolność do naturalnej regeneracji, poprawia się funkcjonowanie układu mięśniowo-szkieletowego i sercowo-naczyniowego, z organizmu usuwane są toksyny. Dziś Grotta Giusti jest miejscem znakomicie przygotowanym na przyjęcie osób pragnących korzystać z jej uroków i dobroczynnych właściwości. W eleganckiej willi z XIX w., która została odrestaurowana z dbałością o najdrobniejsze szczegóły, mieści się luksusowy hotel. W 2017 r. kompleks zdobył prestiżową nagrodę przyznawaną dla najlepszych spa na świecie (World Spa Awards 2017).

 

DLA WTAJEMNICZONYCH

Włosi mają mnóstwo pięknych miejscowości. W tym kraju skarby architektury i sztuki oraz wspaniałe krajobrazy znajdziemy na całym Półwyspie Apenińskim i na niemal wszystkich włoskich wyspach. Ograniczanie się jedynie do odwiedzin w kilku najbardziej znanych miastach nie będzie zatem konieczne.

We Włoszech funkcjonuje od 2001 r. stowarzyszenie I Borghi più belli d’Italia, które co roku ogłasza listę 20 najpiękniejszych miasteczek w Italii, po jednym z każdego regionu. Trafienie do tego grona jest ogromnym wyróżnieniem i nobilitacją. Na stronie organizacji (www.borghipiubelliditalia.it) znajdują się wszystkie wybrane do tej pory miejscowości. Pogrupowano je według regionów, co znacznie ułatwi planowanie włoskiej podróży. Stowarzyszenie wydaje także swój obszerny przewodnik, w którym miasteczka te zostały bardzo dokładnie opisane i opatrzone wszelkimi przydatnymi informacjami. Dzięki niemu można poznać najważniejsze fakty historyczne i miejscowe atrakcje. Niezmiernie cenne są wskazówki na temat lokalnych dań i produktów oraz daty istotnych wydarzeń, świąt czy festiwali. Najnowsze wydanie na 2018 r. zawiera opisy 279 miejscowości.

 

SANKTUARIUM NA WZGÓRZU

Orta San Giulio w Piemoncie to jedno z najbardziej romantycznych włoskich miasteczek. Centrum historyczne jest zamknięte dla ruchu kołowego, w wąskie uliczki wjazd ryzykują jedynie sklepowi dostawcy czy budowlańcy. Główny plac – Piazza Motta – stanowi miejsce spotkań i wydarzeń kulturalnych. Wznosi się przy nim Palazzo della Comunità (lub Broletto) wsparty na arkadach.

Z miejscowości rozpościera się wspaniały widok na położoną nieopodal wysepkę San Giulio (Isola di San Giulio). Do naszych czasów przetrwała wzniesiona na niej bazylika z XII stulecia. W niedzielę i święta można tu wysłuchać w trakcie mszy chóru sióstr benedyktynek. Eleganckie motorówki w sezonie odpływają na wyspę średnio co 15 minut.

Nad miasteczkiem góruje Sacro Monte di Orta, sanktuarium założone w 1590 r. i poświęcone św. Franciszkowi z Asyżu. Na jego terenie znajduje się 20 kapliczek z realistycznymi rzeźbami i freskami. Ze wzgórza, na którym leży kompleks, rozciąga się cudowny widok na jezioro Orta, a także wyspę San Giulio. W 2003 r. Sacro Monte di Orta wraz z innymi ośmioma podobnymi obiektami wpisano na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO (jako tzw. Sacri Monti w Piemoncie i Lombardii).

 

W REJONIE CINQUE TERRE

Spośród pięciu miasteczek Cinque Terre w Ligurii stowarzyszenie uhonorowało Vernazzę, położoną między Monterosso al Mare a Corniglią. Faktycznie, jest wyjątkowo piękna, a jej charakterystyczne, kolorowe kamienice naruszone zębem czasu, noszące ślady działania morskich wiatrów, słonej wody, deszczu i wysokich temperatur są jednym z najczęstszych motywów na pocztówkach z tego regionu. Latem można się tutaj kąpać w ciepłym Morzu Liguryjskim. W okolicy rozciąga się niewielka, piaszczysta plaża i długie, kamieniste wybrzeże. Po zwiedzeniu miasteczka, przechadzce deptakiem i zajrzeniu do zamku Doriów warto ruszyć na szlak pieszy do Monterosso. Gdy po pokonaniu kilkudziesięciu metrów obejrzymy się za siebie, ujrzymy jeden z najwspanialszych widoków w Cinque Terre. Naszym oczom ukaże się panorama Vernazzy. Wędrówka szlakiem między miasteczkami zajmuje od 1,5 do 2 godz. Trasa jest średnio wymagająca i wąska, ale niezmiernie malownicza.

 

BARWNE MURALE

Może się wydawać, że niewielka Dozza koło Bolonii to tylko kilka uliczek i zamek Sforzów, jednak spacer po niej stanowi niecodzienne przeżycie. Na ścianach tutejszych domów powstało ponad 100 niezwykłych murali. Są kolorowe, wesołe, fantazyjne albo realistyczne. Od wielu lat do miasteczka zaprasza się artystów z całego świata, którzy pragną pozostawić w nim swój ślad. We wrześniu w lata nieparzyste odbywa się tu Biennale del Muro Dipinto (od 1965 r.). Autorem jednego z murali jest polski twórca. Poza tym Dozza to raj dla miłośników kuchni Emilii-Romanii i wina. W zamkowych piwnicach znajduje się znakomita enoteka (Enoteca Regionale Emilia Romagna). Wszystkie najlepsze wina z regionu można w niej kupić po cenach producentów. W lokalu organizuje się degustacje, a świetnie przygotowana obsługa doradza klientom, co wybrać. Warto wiedzieć, że na początku maja odbywa się tutaj festiwal wina (Dozza. Il Vino è in festa!) i że to stąd pochodzi słynne białe wino Romagna Albana DOCG (Denominazione di Origine Controllata e Garantita).

 

WŚRÓD KWIATÓW

Osobom planującym wakacje w Lombardii zazwyczaj nie przychodzi od razu na myśl jezioro Iseo. Tymczasem jego okolica wygląda naprawdę czarująco. Wokół Iseo leżą piękne miasteczka (w tym Lovere, wyróżnione przez stowarzyszenie I Borghi più belli d’Italia), a jego taflę zdobi kilka wysepek. Największa z nich (o powierzchni ok. 12,7 km²), Monte Isola, jest także największą zamieszkałą wyspą na jeziorze w Europie (żyje na niej na stałe blisko 1,8 tys. osób). Dotrzeć można na nią promem, który kursuje wiele razy dziennie. Na Monte Isola warto wejść na jej najwyższy punkt (Santuario della Madonna della Ceriola – 600 m n.p.m.) i przespacerować się przez kolejne wioski, winnice i gaje oliwne.

Na wyspie wciąż działa zakład wytwarzający sieci rybackie, a w wodach jeziora występuje wiele gatunków ryb. Raz na pięć lat odbywa się tu festiwal kwiatów (kolejny będzie miał miejsce w 2020 r.). Przygotowania do Festa di Santa Croce (Festa dei Fiori di Monte Isola) trwają nawet dwa lata, ponieważ kwiaty robi się ręcznie z papieru. Może się to wydawać kiczowate, ale tylko dla kogoś, kto nie brał udziału w tym święcie. Wszystkie kwiaty są wykonane z ogromną precyzją i wyglądają zupełnie jak ich żywe odpowiedniki. Miejscowi uczą się je robić od dziecka. Historia festiwalu sięga pierwszej połowy XIX stulecia, gdy w wioskach położonych nad jeziorem szerzyła się epidemia cholery. Najwięcej ludzi umierało z powodu choroby na wyspie Monte Isola. Zrozpaczeni mieszkańcy modlili się do Świętego Krzyża (Santa Croce), obiecując zorganizowanie uroczystości na jego cześć, jeśli tylko zaraza ustanie. Epidemia się skończyła, a miejscowi, zgodnie z obietnicą, co pięć lat w okolicy 14 września, kiedy obchodzi się święto Podwyższenia Krzyża Świętego, urządzają festiwal kwiatów. Gdy schodzi się wtedy z promu w położonej na wyspie miejscowości Carzano, trudno uwierzyć, że ktoś nie wziął czarodziejskiej różdżki i nie przeniósł nas do magicznej krainy. Kwiatów są setki tysięcy, a pachnące świerkowe gałęzie migoczą kolorowymi lampkami.

 

DOMY NA SKALE

Już z daleka rzuca się w oczy wielki monolit z wulkanicznego tufu położony na wzgórzu. Wyrasta na nim Pitigliano z domami nie odbiegającymi kolorem od skały. Tu niegdyś wznieśli swoją osadę Etruskowie. Walory obronne miejsca docenili również starożytni Rzymianie i kolejno osiedlający się w nim ludzie. Mieszkanie na tufie ma swoje zalety. Krążąca w skale woda z czasem drąży w niej tunele i jaskinie. Ludzie znakomicie wykorzystali je na studnie, grobowce, piwnice czy magazyny. Sami także wydrążali kolejne pomieszczenia. Wielką zaletą jest panująca tutaj stała temperatura.

W XIII w. na skale stanęła Katedra św. Piotra i Pawła (Cattedrale dei Santi Pietro e Paolo). Jej dzwonnica odgrywała rolę wieży obserwacyjnej. Rozpoczęto też przebudowę Palazzo Orsini, którą ostatecznie ukończono mniej więcej trzy wieki później. Pod koniec XV stulecia w Pitigliano gruntownie odrestaurowano Kościół św. Marii i św. Rocha (Chiesa di Santa Maria e San Rocco), a następnie wzniesiono cytadelę (Fortezza Orsini) i akwedukt Medyceuszy (złożony z 2 wielkich łuków i 13 mniejszych). Toskańskie miasto, podobnie jak sąsiednie Sorano i Sovana również wybudowane na tufie, systematycznie się osypuje, jednak ma niezaprzeczalny urok. Jego widok robi ogromne wrażenie na każdym.

 

Z WIDOKIEM NA ALBANIĘ

Otranto to dziś spokojne miasteczko Apulii z piaszczystymi plażami i krystalicznie czystym morzem. Jest idealnym miejscem na letnie wakacje. Za murami obronnymi znajduje się zabytkowe centrum z aragońskim zamkiem (Castello Aragonese di Otranto), wąskimi uliczkami i katedrą z pięknymi mozaikami (Cattedrale di Santa Maria Annunziata). Otranto było niegdyś ważnym portem morskim i przeżyło najazd osmańskich Turków w latach 1480–1481. We wspomnianej świątyni pod ołtarzem zebrano ludzkie czaszki i kości. Należą do 813 męczenników (tzw. Martiri di Otranto), którzy 14 sierpnia 1480 r. zostali pozbawieni głowy, ponieważ odmówili przejścia na islam. Miasteczko jest kwintesencją śródziemnomorskiej osady. Przy dobrej widoczności dostrzeżemy z niego Albanię i Grecję.

 

SYCYLIJSKA ATMOSFERA

Cefalù leży wokół charakterystycznej skały (tzw. Rocca di Cefalù), którą widać już z daleka. Nie sposób pomylić go z jakimkolwiek innym miasteczkiem Sycylii. Fale zaciekle rozbijają się tu o skaliste brzegi. Ten niesamowity spektakl natury można podziwiać z tarasów widokowych bądź jednej z miejscowych restauracji. Na skałę górującą nad Cefalù prowadzi szlak, którym warto się wspiąć. Na szczycie znajdują się pozostałości twierdzy i starożytnej świątyni Diany z IX w. p.n.e. (Tempio di Diana).

Spośród zabudowań miasteczka najbardziej wyróżnia się normańska katedra (Duomo di Cefalù). Plac przed nią, Piazza del Duomo, zwykle jest gwarny i wesoły, dookoła działają knajpki, lodziarnie i kawiarnie. Niezaprzeczalnie jednak wielki atut Cefalù stanowi plaża – długa, piaszczysta, ciągnąca się wzdłuż rybackich domów. Koniecznie trzeba się tutaj wybrać do jednej z pobliskich lodziarni na sycylijski przysmak, czyli lody w słodkiej bułce (brioche con gelato). Najlepiej poprosić, aby podali nam je con panna – „z bitą śmietaną”.

W miasteczku warto wyruszyć na spacer jego uliczkami, obejrzeć miejscową ceramikę i pamiątki, zjeść coś w jednej z licznych restauracji. Pomimo całkiem sporej liczby turystów zwiedzanie Cefalù może być wielką przyjemnością. Obowiązkowo należy również zostać w nim na widowiskowy zachód słońca.

 

 

WYSEPKA ŚW. PIOTRA

Koło południowo-zachodnich brzegów Sardynii leży malutka wyspa San Pietro (należąca do archipelagu Sulcis) z prześlicznym miasteczkiem Carloforte. Ponoć św. Piotr zatrzymał się tu podczas sztormu, gdy wracał do Rzymu z Afryki. Tak tłumaczy się nazwę wyspy. Sama miejscowość ma charakter na wskroś śródziemnomorski.

San Pietro szczyci się kameralnymi plażami, niewielkimi zatoczkami i wspaniałą przyrodą. Woda wokół jest krystalicznie czysta, a klifowe brzegi są oazą dla ptaków. Życie w Carloforte od zawsze było związane z morzem i połowami tuńczyka. Od kilkunastu lat w maju odbywa się tutaj międzynarodowy konkurs kulinarny na dania z tej ryby (Girotonno), w którym także publiczność może głosować na swojego faworyta.

 

SYPIĄCE SIĘ MIASTO

Krajobraz historycznej Etrurii, obejmującej m.in. północną część Lacjum, charakteryzuje nierzeczywisty pejzaż, ponury i niegościnny. Tutejsze skały wulkaniczne podlegają naturalnym procesom erozji, przez co stale się zmniejszają, sypią, zawalają. Właśnie w takiej okolicy leży Civita di Bagnoregio. Kiedy Etruskowie założyli w tym miejscu swój ośrodek ponad 2,5 tys. lat temu, spełniał on wszystkie wymogi dobrej twierdzy. Wznosił się na wysokiej skale, nikt niepostrzeżenie nie mógł się do niego dostać. Swoją pozycję miasteczko straciło w czerwcu 1695 r., gdy potężne trzęsienie ziemi odcięło je od świata. Na początku XX w. zbudowano most, który do dziś stanowi jedyną drogę do miejscowości. Niestety, procesy erozyjne powodują, że Civita di Bagnoregio nie ma szans na przetrwanie. Powierzchnia miasteczka stale się zmniejsza, domy pękają, coraz więcej zabudowań jest zagrożonych. Prowadzi się co prawda prace w celu zatrzymania osypywania się wzgórza, ale sił natury nikt nie powstrzyma. Latem Civita di Bagnoregio żyje, przyjeżdża do niej wielu turystów. Z końcem sezonu zostaje zaledwie kilku mieszkańców. Większość z nich już dawno opuściła swoje domy, przeniosła się na bezpieczny grunt. Dlatego miejscowość jest nazywana la città che muore, czyli „miasto, które umiera”.

 

EUROPEJSKIE DZIEDZICTWO

Granicząca z Apulią, Kalabrią i Kampanią Basilicata to jeden z najmniej znanych włoskich regionów, należący jednocześnie do najsłabiej zaludnionych (jedynie prawie 570 tys. mieszkańców). W najbliższym czasie będzie jednak okazja, aby się o nim dowiedzieć czegoś więcej. Perła Basilicaty, kamienne miasto Matera, została wybrana Europejską Stolicą Kultury na 2019 r. Dzięki zaplanowanym licznym interesującym wydarzeniom i działaniom promocyjnym odwiedzający ją goście poznają bogatą historię i kulturę tego niezwykłego miejsca.

Matera należy do najstarszych ośrodków na świecie. Ludzie osiedlali się tutaj już ponad 10 tys. lat temu. Nie bez znaczenia było dla nich ukształtowanie terenu. W pobliżu w głębokim wąwozie płynie rzeka Gravina. Liczne naturalne groty dawały schronienie i zapewniały poczucie bezpieczeństwa.

Najstarszą i zarazem najbardziej spektakularną częścią Matery jest Sassi, którą tworzą dwie dzielnice: Sasso Caveoso i Sasso Barisano. To dla tego historycznego centrum miasta przyjeżdżają tu turyści, to na jego punkcie oszaleli filmowcy. Zabudowania Sassi wznoszą się na stromej skarpie wokół XIII-wiecznej katedry na wzgórzu (Cattedrale di Matera). To kamienne domy postawione jeden na drugim. Budowniczowie sprytnie wykorzystywali naturalne spadki i pochyłość terenu do kontroli cieków wodnych, w wykutych w skale pomieszczeniach utrzymywała się stała temperatura. Uliczki są tu wąskie, znajdziemy też mnóstwo zaułków, schodów, placów, kościołów i ogrodów. Część podziemna Sassi to szereg zbiorników o różnym przeznaczeniu oraz systemy wspomagające kontrolowanie cieków wodnych.

W latach 50. XX w. tutejsi mieszkańcy byli przymusowo wysiedlani do nowych domów na przedmieściach Matery. Na powrót do Sassi zezwolono im 30 lat później, ale pod warunkiem wykonania kapitalnego remontu z zachowaniem spójności stylistycznej historycznego centrum miasta. Nie wszyscy mogli sobie na to pozwolić, dlatego znaczna część budynków nadal jest opuszczona. W niektórych z nich działają klimatyczne hotele. Największy rozgłos przyniósł tej 60-tysięcznej miejscowości film Pasja w reżyserii Mela Gibsona (2004). Właśnie w Materze kręcono sceny do tej produkcji.

 

RUCH TO ZDROWIE

Włosi kochają spędzać czas na plaży i uprawiać wszelkie możliwe sporty wodne, uwielbiają również górskie wędrówki, wspinaczkę czy jazdę na rowerze. Osoby lubiące różnego rodzaju aktywności poczują się tu więc jak w raju.

Miłośników rozległych przestrzeni powinny zainteresować wyprawy konne. Malownicze okolice odpowiednie na takie wycieczki znajdziemy w całych Włoszech, ale szczególnie warte odwiedzenia miejsca stanowią Sardynia, Toskania czy Elba (największa w archipelagu Wysp Toskańskich). Na końskim grzbiecie można tu przemierzać szlaki górskie lub plaże o zachodzie słońca.

Zimą w Italii królują sporty związane ze śniegiem. Najlepsze warunki do jazdy na nartach i snowboardzie panują w północnej części kraju. W Dolomitach i Alpach działają jedne z najpopularniejszych w Europie ośrodków narciarskich. Trasy zjazdowe są znakomicie przygotowane, na stoki dowożą chętnych liczne autobusy, a zaplecze hotelowo-gastronomiczne jest bardzo rozbudowane. Jednak ze względu na ciągnący się wzdłuż całego półwyspu łańcuch Apeninów (ponad 1,2 tys. km długości) szusować można praktycznie w całych Włoszech, choć infrastruktura do tego przeznaczona w pozostałych rejonach bywa znacznie skromniejsza.

Aktywnych turystów przyciąga Trydent-Górna Adyga (Trentino-Alto Adige). Sezon na lodowcach (np. w okolicy Val Senales) trwa właściwie od września do czerwca. Jednym z najpiękniejszych i najlepiej przygotowanych regionów narciarskich jest Val Gardena, stolica Pucharu Świata w narciarstwie alpejskim. Każdy znajdzie tu trasy o odpowiednim dla siebie stopniu trudności. W lokalach działających na stokach serwuje się pyszne dania lokalnej kuchni.

W obszarze Alp warto odwiedzić też Courmayeur w Dolinie Aosty (Valle d’Aosta), prestiżowy ośrodek narciarski położony u stóp masywu Mont Blanc (wł. Monte Bianco), którego francuskim odpowiednikiem jest Chamonix-Mont-Blanc. Trasy w tej okolicy są doskonałe. Szczególną sławą cieszy się ta w Vallée Blanche. Nową atrakcję w tym rejonie, zainaugurowaną w czerwcu 2015 r., stanowi kolejka gondolowa Skyway Monte Bianco (można nią wjechać na górną stację Punta Helbronner – 3466 m n.p.m.). Latem przyjeżdżają tutaj głównie alpiniści, którzy wspinają się na słynną Białą Górę, najwyższy szczyt Alp i Europy.

Wydanie jesień-zima 2018