MICHAŁ DOMAŃSKI

WOJCIECH KUDER

 

<< Ekskluzywne apartamenty i tętniące życiem centra rozrywki, multipleksy, aquaparki i kasyna, których nie powstydziłoby się Las Vegas, galerie sztuki, luksusowe butiki z ubraniami sławnych projektantów i restauracje serwujące najlepsze dania z kuchni całego świata, a wszystko to w jednym miejscu, na pokładzie statku wycieczkowego pływającego po morzach i oceanach w poszukiwaniu najbardziej urokliwych zakątków na kuli ziemskiej. Brzmi nieprawdopodobnie? A jednak to nie urywek z futurystycznej powieści, ale prawdziwe atrakcje dostępne podczas rejsów wycieczkowych i zaledwie niewielki fragment turystycznych cudów, jakie dziś oferuje coraz popularniejszy „cruising”. >>

 

Niegdyś zwykły turysta z Polski mógł jedynie marzyć o wyprawie luksusowym statkiem przez ocean na ciepłe i słoneczne wyspy. Jemu pozostawało na ogół tylko żeglowanie po Bałtyku, Mazurach, ewentualnie Adriatyku czy Morzu Śródziemnym. Obecnie tego typu wakacje mamy już na wyciągnięcie ręki, bowiem także na naszym rynku pojawia się ostatnio coraz więcej usługodawców (pierwsi z nich zaczęli działać ponad 20 lat temu) wypełniających tę lukę w naszej branży turystycznej i wychodzących naprzeciw klientom, którzy wcześniej musieli wykupywać najwspanialsze wycieczki morskie zagranicą.

Temat luksusowych podróży po bliższych i dalszych akwenach przybliżą nam eksperci z Rejsy.pl (portalu należącego do firmy Marco Polo Travel), Niebieskiej Mili, RejsClub.pl, Grupy Atlas Tours, SONRISO i Kruzy.pl (Grupa VENITI S.A.). Zajmują się oni sprzedażą tego typu usług turystycznych polskim klientom. Poprosiliśmy ich o odpowiedzi na kilka interesujących – naszym zdaniem – pytań.

 

Linie marzeń

Obecnie statki zabierające turystów w rejsy wycieczkowe to już nie tyle ekskluzywne hotele na wodzie, ile prawdziwe pływające kompleksy wypoczynkowe spełniające marzenia o podróży doskonałej i zapewniające nocleg w warunkach, jakich nie powstydziłyby się 5-gwiazdkowe obiekty sieci Hilton czy Sheraton, gwarantujące wyszukaną rozrywkę, najwyższy komfort, poczucie prestiżu i elitarności. Nie dziwi więc fakt, że ta gałąź turystyki rozwija się dziś w błyskawicznym tempie. Linie oceaniczne wciąż podnoszą i tak już niezmiernie wysoki poziom usług. – Mamy w ofercie wszystkich liczących się armatorów, w tym tych najbardziej luksusowych. Dla mnie synonim ekskluzywności stanowią kameralne statki z prywatnym serwisem na pokładzie. Znajdziemy je m.in. we flocie Silversea Cruises czy Regent Seven Seas Cruises (RSSC) – zdradza Tomasz Szczęsny, wiceprezes Marco Polo Travel, właściciela serwisu Rejsy.pl. Ta pierwsza luksusowa linia, założona w 1994 r. i mająca siedzibę główną w Monako, dysponuje 8 statkami, które pływają po całym świecie przez okrągły rok. Z kolei Regent Seven Seas Cruises, wcześniej znana jako Radisson Seven Seas Cruises, istnieje 4 lata dłużej. Słynie ona z niezmiernie bogatej formuły all inclusive.

FOT. MSC CRUISES
Bar La Piazzetta na pokładzie MSC Splendida (MSC Cruises)

 

Jarosław Kruszka, dyrektor zarządzający z biura podróży SONRISO, ma innych ulubieńców, z którymi bez wahania wybrałby się w podróż marzeń po morzach i oceanach. – Jestem pod wrażeniem tego, co oferuje np. Celebrity Cruises, szczególnie jeśli chodzi o statki klasy Solstice – mówi. – Ten amerykański armator postrzega luksus w bardzo nowoczesny sposób. Celebrity Cruises to połączenie wyszukanego designu, wyśmienitej kuchni, niestandardowych atrakcji i wyjątkowego serwisu. Jednak ostatnio doceniam walory rejsów mniejszymi, choć równie ekskluzywnymi statkami. Przypadła mi do gustu zwłaszcza oferta francuskiej linii Compagnie du Ponant. Na pokładzie podróżuje maksymalnie 260 pasażerów, którzy odwiedzają niezmiernie dziewicze i egzotyczne regiony świata – dodaje Jarosław Kruszka. Nieco innego faworyta ma Maciej Szymański, prezes zarządu spółki VENITI, właściciela marki Kruzy.pl. Jako ulubioną firmę żeglugową wskazuje on znaną i cenioną od ćwierć wieku MSC Cruises, która łączy marynistyczne tradycje ze śródziemnomorską kulturą i sztuką kulinarną. Wyróżnia ją również to, że promuje rodzinną formułę rejsów. Dzięki temu dzieci do lat 18 pływają należącymi do niej statkami bezpłatnie lub za symboliczną opłatą. – Flota MSC charakteryzuje się elegancją i niezrównanym włoskim stylem, a doskonała obsługa, konkurencyjne ceny i ciekawe trasy sprawiają, że wycieczki tego armatora mogę polecić każdemu – podsumowuje Maciej Szymański. Linii żeglugowych działa na rynku – oczywiście – znacznie więcej. Do światowej czołówki zalicza się także założona już w 1854 r. w Genui Costa Cruises. Od 60 lat oferuje ona rejsy wycieczkowe po morzach i oceanach. Poza tym koniecznie należy też wspomnieć o wyznaczającym obecnie kierunki światowej żeglugi luksusowej operatorze Norwegian Cruise Line (NCL) z siedzibą na Florydzie w Stanach Zjednoczonych. Wielką renomą cieszy się również brytyjsko-amerykańska Carnival Cruise Lines, która dysponuje statkiem dla niepalących o wiele mówiącej nazwie Paradise, czyli „Raj”. Prestiżowe miejsce w rankingu zajmują Royal Caribbean International oraz legendarna Cunard Line, będąca symbolem luksusu już od lat 40. XIX w. Pierwsza z nich to norwesko-amerykańska linia, znana na całym świecie ze swoich olbrzymich jednostek. Warto tu wymienić choćby Oasis of the Seas (dla łącznie 6360 gości i 2394 członków personelu) czy Allure of the Seas (dla maksymalnie 6318 pasażerów i 2384 osób załogi). – Moim zdecydowanym faworytem jest Royal Caribbean International. Statki należące do tego armatora to prawdziwe pływające miasta. Na ich pokładzie można znaleźć niemal wszystko – począwszy od kilku basenów, poprzez ogromną liczbę barów i restauracji, a kończąc na lodowiskach! – opowiada Sebastian Laskiewicz, dyrektor marketingu Grupy Atlas Tours. Wśród polskich klientów bardzo dużym zainteresowaniem cieszą się także rejsy klasycznym liniowcem transatlantyckim RMS Queen Mary 2 (linia Cunard Line), o czym informuje nas Tomasz Szczęsny. Niezmiernie oryginalny jest Zbigniew Kąkol, właściciel RejsClub.pl. Jego żeglarskie korzenie zadecydowały o tym, że ma on wielki sentyment do floty należącej do Star Clippers. Podróże luksusowymi żaglowcami tego armatora oferują pasażerom, oprócz – oczywiście – wyśmienitej kuchni i komfortowego zakwaterowania, bardzo ciekawą formułę, która kładzie duży nacisk na aktywne spędzanie czasu w każdym odwiedzanym porcie. – Z uwagi na mniejsze zanurzenie Royal Clipper, Star Clipper i Star Flyer docierają tam, gdzie próżno szukać wielkich statków wycieczkowych. Pozwalają nam podziwiać niezmiernie magiczne i dziewicze zakątki na naszym globie. W tym roku miałem przyjemność płynąć pierwszym z nich. Royal Clipper stanowi nie tylko największy żaglowiec należący do Star Clippers. To także najpotężniejsza tego typu jednostka na świecie. Do tej pory jestem pod jej ogromnym wrażeniem – tłumaczy.

 

  FOT. CARNIVAL CRUISE LINES Carnival Magic (Carnival Cruise Lines)

 

Flota nie z tej ziemi

Konkurencję panującą pomiędzy poszczególnymi operatorami rejsowymi można by określić jako osobliwy wyścig zbrojeń. Armatorzy dokładają wszelkich starań, aby to ich statki zasługiwały na miano tych najbardziej ekskluzywnych. Rywalizacja toczy się na wielu płaszczyznach: zaczynając od poziomu komfortu w części mieszkalnej, przez infrastrukturę służącą rekreacji i gastronomię, kończąc na jakości obsługi i atrakcyjności oferowanych tras wycieczkowych. – Niemal każdego roku linie wprowadzają do sprzedaży miejsca na nowych statkach, które wzbogacono o wcześniej niedostępne rozwiązania czy atrakcje dla pasażerów. Jedne z nich, jak np. Cunard Line, dbają o podkreślenie ekskluzywnego charakteru swoich jednostek. Na należącym do niej słynnym liniowcu transatlantyckim RMS Queen Mary 2 pokład zbudowano z drewna tekowego. Z kolei Norwegian Cruise Line zadbała o cały park wodny na Norwegian Breakaway, który odbył swój pierwszy rejs na wiosnę 2013 r. Natomiast na statku Royal Princess linii Princess Cruises na pasażerów czeka niesamowity, zapewniający zapierające dech w piersiach widoki The SeaWalk®, czyli zewnętrzny, zamknięty taras z przeszkloną podłogą oraz ścianami – stwierdza wiceprezes Marco Polo Travel, właściciela serwisu Rejsy.pl. Ta ostatnia luksusowa jednostka zaczęła służyć turystom od czerwca 2013 r. Od tego czasu zdobyła już zagorzałych fanów. Maciej Szymański ma również swój ulubiony statek. Linia MSC Cruises oddała go do użytku zaledwie kilka miesięcy temu. – Miałem okazję podróżować wieloma wspaniałymi jednostkami, ale jestem wielbicielem MSC Preziosa – mówi prezes zarządu VENITI S.A. – Ten statek wyróżnia duża elegancja oraz nowoczesne rozwiązania. Zadowoli nawet bardzo wymagających gości, a na pokładzie każdy znajdzie coś dla siebie – argumentuje. Swojej sympatii do floty MSC Cruises nie kryje też Zbigniew Kąkol. – Mam kilka ulubionych jednostek. Należą do nich MSC Armonia i MSC Sinfonia, na które zawsze wracam z wielkim sentymentem – zdradza nam właściciel RejsClub.pl. Te dwa dawne statki greckiej linii Festival Cruises (pierwszy – 12-letni, a drugi o rok młodszy) zostały sprzedane po jej bankructwie w 2004 r. właśnie MSC Cruises. Zbigniew Kąkol stał się jednak ostatnio zdecydowanym zwolennikiem mniejszych jednostek. – Miałem niedawno okazję wyruszyć w podróż z francuskim armatorem Compagnie du Ponant. Rejs jego luksusowym statkiem Le Boréal stanowił dla mnie nowe doświadczenie i bardzo dużą przyjemność – mówi. Podobne odczucia przedstawia nam także Jarosław Kruszka. Przyznaje on jednak jednocześnie, że ze względu na dużą liczbę obiektów najwyższej klasy wybranie faworyta staje się niezmiernie trudne. Jego zdaniem na wysokie noty zasługują: 5 statków klasy Solstice należących do floty Celebrity Cruises oraz niektóre mniejsze jednostki takich linii, jak np. Compagnie du Ponant, Paul Gauguin Cruises czy Silversea Cruises. Przy okazji podkreśla też, że na ocenę wpływa wiele czynników, a wymagania ludzi są sprawą bardzo indywidualną. – Wszystko zależy od charakteru rejsu, trasy i tego, czego spodziewamy się po programie podróży. Dla wielu osób statek to rzecz drugorzędna, bo liczą się dla nich przede wszystkim miejsca, które zwiedzają. Z kolei inni skupiają się właśnie na środku transportu i dla tego wymarzonego będą w stanie wykupić nawet wycieczkę w dobrze im już znane strony – wyjaśnia dyrektor zarządzający SONRISO. Problem z wyborem swojej jednej ulubionej jednostki ma też Sebastian Laskiewicz. – Na pewno nigdy nie zapomnę moich pierwszych wakacji na morzu. Był to rejs po Morzu Śródziemnym przepięknym statkiem Costa Mediterranea. Urządzono go w stylu włoskich pałaców z XVII w. Na każdym pokładzie witają nas tutaj prawdziwe dzieła sztuki. W najbardziej eleganckiej restauracji można podziwiać nie tylko mistrzostwo kulinarne kucharzy z Włoch, ale również ponad 130 wspaniałych wyrobów ze srebra, którymi ją ozdobiono. Robi to ogromne wrażenie! – tłumaczy nam dyrektor marketingu Grupy Atlas Tours. Zdarzają się jednak jednostki, które na wszystkich bez wyjątku robią niesamowite wrażenie: posiadające gigantyczne rozmiary i przypominające pływające kurorty turystyczne. Zaliczają się do nich na pewno liczący 311 m długości MS Navigator of the Seas (Royal Caribbean International) i liniowiec transatlantycki RMS Queen Mary 2 (Cunard Line), który odbywa 30 kursów w ciągu roku między Southampton w Wielkiej Brytanii a Nowym Jorkiem na wschodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych. Nie wypada nie wspomnieć też o mogącym pomieścić na pokładzie ponad 4,3 tys. pasażerów i powyżej 1,3 tys. członków załogi Independence of the Seas (Royal Caribbean International) oraz słynącym z ogromnego aquaparku Norwegian Epic (Norwegian Cruise Line). Tytuł prawdziwego króla mórz i oceanów powinien otrzymać natomiast Oasis of the Seas (Royal Caribbean International). Ten mierzący niemal 362 m długości kolos jest pięć razy większy niż słynny Titanic i kosztował ok. 1,5 mld dolarów. Jego pasażerowie mają do dyspozycji m.in. lodowisko, kręgielnię i centrum wspinaczkowe. Rejs urozmaicają gościom turnieje minigolfa, spektakle typu światło-dźwięk oraz… spacery po obsadzonym prawdziwymi drzewami parku o powierzchni pełnowymiarowego boiska do piłki nożnej!

 

Co wybrać

Statki wycieczkowe docierają dziś do najdalszych zakątków kuli ziemskiej i gwarantują niezapomnianą morską przygodę w zaskakująco komfortowej i przyjemnej formie, zadającej kłam stereotypom mówiącym, że transoceaniczne podróże muszą wiązać się z monotonną kuchnią, wilgocią i ciasnymi kajutami. Dzięki niezmiernie rozbudowanej bazie ofert możemy też obecnie wybierać spośród wielu atrakcyjnych tras i akwenów. W zależności od upodobań każdy bez trudu znajdzie coś w sam raz dla siebie. Rejsy odbywają się 365 dni w roku po wszystkich morzach i oceanach, w przepięknych zakątkach globu. – Wśród Polaków w okresie wakacyjnym od lat największą popularnością cieszy się basen Morza Śródziemnego. Nasi rodacy doceniają rozbudowane formuły „all inclusive”, bogate programy dla rodzin z dziećmi oraz możliwość zwiedzenia wielu ciekawych miejsc w kilku krajach podczas jednego wyjazdu. Zimą królują natomiast Karaiby, szczególnie chętnie wybierane przez miłośników ciepłych klimatów i rajskich plaż. Wszyscy ci, których przyciągają cudowne widoki i dziewicza przyroda, rezerwują z kolei rejsy po fiordach norweskich lub Alasce – komentuje Tomasz Szczęsny. Statystyki pokazują, że w okresie wiosenno-letnim większość turystów z Polski wybiera trasy śródziemnomorskie. Natomiast sezon jesienno-zimowy to czas gorących i radosnych Karaibów. –Nie ukrywam, że jestem wielbicielem krajów basenu Morza Śródziemnego. Bardzo lubię Włochy, południe Francji i śródziemnomorskie wyspy. Uważam, że zdecydowanie się na rejs w tym regionie – choć tak powszechnie popularnym wśród turystów – to naprawdę dobry pomysł, szczególnie dla osób, które po raz pierwszy planują urlop na statku. Na mnie samym wielkie wrażenie wywarła wyprawa po norweskich fiordach. To bezsprzecznie magiczne miejsce, ale należy pamiętać, że sezon w tym rejonie trwa tylko 3 miesiące. Niezapomnianych przeżyć dostarczają też wycieczki po Azji Południowo-Wschodniej, wyspach Pacyfiku, do Ameryki Południowej z wizytą na Amazonce czy przez Kanał Panamski i na Alaskę. Aktualnie wśród naszych klientów bardzo popularne są bezwizowe rejsy po Morzu Karaibskim hiszpańskiej linii Pullmantur. Ich tygodniowe programy rozpoczynają się na Dominikanie, a pasażerowie mają okazję odwiedzić malownicze wyspy Saint Lucię, Barbados, Martynikę, St. Kitts i Tortolę, a wszystko w formule „all inclusive”. W cenę wliczony został również bezpośredni przelot czarterowy z Madrytu na Dominikanę. Już od 1189 euro od osoby zimowe ferie spędzimy na słonecznych Karaibach – opisuje Jarosław Kruszka. Z kolei Sebastian Laskiewicz nie ukrywa, że uwielbia rejsy po hiszpańskich Wyspach Kanaryjskich, położonych malowniczo na Oceanie Atlantyckim, na północny zachód od wybrzeża Afryki. Poza tym zawsze z wielką przyjemnością wraca pamięcią do podróży po uroczych wyspach greckich. Decydują o tym głównie przepiękne krajobrazy, wspaniała przyroda i spokojne, beztroskie życie, czyli wszystko to, z czego słyną na świecie oba te popularne kierunki turystyczne. Zdaniem dyrektora marketingu Grupy Atlas Tours cały urok wakacji na morzu polega na tym, że trudno wybrać swój jeden ulubiony rejs wycieczkowy. Każdy z nich jest inny. Poza tym codziennie budzimy się w tej samej kabinie, ale z jakżeż odmiennym widokiem za oknem. To – według niego – wielki i niepodważalny atut tego typu turystyki. – Zimą nasi klienci wybierają miejsca, w których mogą się wygrzać na słońcu, czyli przede wszystkim Karaiby, a także Hawaje, Australię i Nową Zelandię czy Polinezję Francuską. Latem zdecydowanie największą popularnością wśród nich cieszy się basen Morza Śródziemnego oraz fiordy norweskie – mówi Sebastian Laskiewicz. Na wielką atrakcyjność Morza Karaibskiego zwraca uwagę również prezes zarządu VENITI S.A., który przyznaje, że jego najbardziej udany rejs odbywał się na statku MSC Divina przemierzającym właśnie ten uroczy akwen. Zapytany o najpopularniejsze dziś kierunki bez wahania wskazuje wybrzeże Azji Południowo-Wschodniej. Zainteresowanie turystów właśnie nim tłumaczy niedawno uruchomionymi, wygodnymi połączeniami lotniczymi z Warszawy (Emirates, Qatar Airways) oraz niskimi cenami na miejscu. Klienci szukają nowych doznań, a ich doskonałym źródłem są orientalne porty azjatyckie. Z kolei właściciel RejsClub.pl nie ma jednego ulubionego rejsu. Jego zdaniem trasa nie jest najważniejsza. – Lubię przebywać na statku. Kiedy patrzę na bezkres mórz i oceanów, naprawdę odpoczywam. Mam jednak swoich faworytów, jeżeli chodzi o porty. Są to m.in. Valletta na Malcie, Kadyks i Walencja w Hiszpanii, Miami na Florydzie, Cartagena de Indias w Kolumbii czy Gytheio w Grecji. Uwielbiam zatrzymywać się także na takich wyspach, jak np. grecka Hydra oraz karaibskie Aruba, Saint Lucia i Dominikana. To miejsca, które przyciągają mnie cudowną atmosferą – tłumaczy Zbigniew Kąkol. Wszystkich tras oferowanych przez armatorów ze zrozumiałych przyczyn nie da się wymienić. Liczba rzadko dotąd odwiedzanych zakątków ziemi, które otwierają się na tego rodzaju turystykę, wydaje się doprawdy imponująca. Luksusowe statki wycieczkowe pływają dosłownie wszędzie: od spalonego słońcem wybrzeża Afryki po mroźną Kamczatkę, od wietrznych wód Australii i Nowej Zelandii po lazurowe laguny Hawajów i Bahamów. Coraz częściej też zdarza się taka sytuacja, że klienci wybierają swój rejs, patrząc przede wszystkim na daną jednostkę i armatora, a nie tylko na samą trasę. – Do tej pory polscy turyści traktowali wakacje na morzu na ogół jako wygodną formę wycieczki objazdowej. Coraz więcej osób decyduje się jednak na podróże ekskluzywnymi statkami najwyższej klasy, w których miejsca oferowane są ostatnio w naprawdę atrakcyjnych cenach – opowiada nam właściciel RejsClub.pl.

 

Najnowsza moda

Zdążyliśmy się już przyzwyczaić, że turystyczne trendy zależą od zmieniającej się mody oraz od pory roku. Dotyczy to również rejsów wycieczkowych. Raz na topie znajdują się podróże bliższe lub regiony o chłodniejszym klimacie, takie jak Alaska czy kraje skandynawskie, kiedy indziej – króluje daleka Azja czy gorące Karaiby. Maciej Szymański poproszony o wyrażenie swojej opinii co do preferencji turystów na 2014 r. wypowiada się z dużą dozą ostrożności: – Ciężko byłoby ocenić przyszły sezon tak wcześnie, ale na pewno furorę zrobią w nim dwa nowe luksusowe statki: Norwegian Getaway linii NCL przeznaczony na wody Morza Karaibskiego, którego wodowanie zaplanowano na luty, oraz Costa Diadema, który Costa Cruises zaprezentuje jesienią. Oba już teraz cieszą się ogromnym zainteresowaniem. O nieco odważniejszą prognozę pokusił się Jarosław Kruszka z SONRISO. Uważa on, że na przyszłoroczne trendy mogą wpłynąć różnego rodzaju czynniki zewnętrzne, m.in. wielkie wydarzenie medialno-sportowe, jakim niewątpliwie będą Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej 2014 w Brazylii. Dlatego też zapewne wielu klientów wykupi rejsy po Ameryce Południowej odbywające się w czasie rozgrywek piłkarskich, czyli od 12 czerwca do 13 lipca 2014 r. Jego zdaniem futbol zagości także w programach większości armatorów. Poza tym wspomina on również o ciekawej ofercie włoskiej linii MSC Cruises wygasającej pod koniec marca, czyli tygodniowych wycieczkach po Wyspach Kanaryjskich i na portugalską Maderę. – Coraz więcej ludzi będzie decydować się na Morze Czarne, a nowością staną się rejsy po Morzu Barentsa i Morzu Białym (z norweskiego Tromsø do portów w północno-zachodniej Rosji) czy też z Grenlandii na Alaskę – organizowane przez Compagnie du Ponant. Nieustającym hitem lata pozostanie Morze Śródziemne. Zimą natomiast, jak zwykle zresztą, najliczniejszą grupę chętnych przyciągną Karaiby – podsumowuje nasz ekspert z biura podróży SONRISO. Armatorzy proponują niezmiernie szeroki wybór różnych atrakcyjnych tras śródziemnomorskich. Każdego roku można więc popłynąć w inny rejs po tym malowniczym regionie świata, odwiedzając przy okazji do tej pory mniej popularne miejsca. Coraz bardziej świadomi bogactwa ofert klienci szukają nowych doznań. – Zwróciłbym tu uwagę zwłaszcza na Zatokę Kotorską w południowej części Adriatyku w Czarnogórze. To niepowtarzalny zakątek naszego globu. Tutejsze krajobrazy przywodzą na myśl najwspanialsze norweskie fiordy. Warto jednak wspomnieć, że obecnie turyści z Polski mogą wybierać spośród aż 4 tys. rejsów na całym świecie. Moim zdaniem czarnym koniem 2014 r. będą Zjednoczone Emiraty Arabskie, na czele z luksusowym Dubajem. Kierunek ten ma ogromny potencjał. Zresztą coraz więcej osób nas o niego pyta. Obecna moda na Dubaj wynika z niezmiernie przystępnych cen biletów lotniczych z Polski oraz niedługiego, mniej więcej 5-,6-godzinnego, przelotu. To dziś prawdziwa konkurencja dla znacznie odleglejszych Karaibów. Poza tym za rejs z Dubaju w okresie ferii zimowych zapłacimy już od 399 euro – stwierdza wiceprezes Marco Polo Travel. Natomiast dyrektor marketingu Grupy Atlas Tours uważa, że największym hitem 2014 r. będą fiordy norweskie. – Cieszą się one u nas ogromną popularnością. Na niektóre rejsy z polskim pilotem w lipcu i sierpniu przyszłego roku nie mamy już wolnych miejsc. Oczywiście, poza przepięknymi fiordami norweskimi, w dalszym ciągu utrzyma się moda na basen Morza Śródziemnego. Tutaj również rozpoczęliśmy już sprzedaż oferty na lato 2014 r. i jak na razie jej wyniki są bardzo zadowalające – zdradza nam Sebastian Laskiewicz. Dla Zbigniewa Kąkola hitem w Polsce staje się już sam produkt. – Coraz więcej osób wybiera właśnie taką formę spędzenia swojego urlopu. Przystępna cena i niezmiernie wysoka jakość usług powodują, że rejsy wycieczkowe można uznać dzisiaj za doskonałą alternatywę dla standardowych wakacji – uważa właściciel RejsClub.pl.   

FOT. STAR CLIPPERS4-masztowy Star Clipper żeglujący po wodach Tajlandii

 

Teraz Polska

Rejsy ekskluzywnymi statkami zyskują coraz większą popularność także wśród Polaków. Duża w tym zasługa firm, które wzbogaciły nasz rynek szeroką ofertą luksusowych morskich podróży do najdalszych zakątków świata. To, co nie było możliwe jeszcze kilka lat temu, dziś okazuje się dostępne. A z czego są dumni współorganizatorzy tej oryginalnej formy wypoczynku? Tomasz Szczęsny zdradza nam, że cieszy się z faktu, iż – jako działający najdłużej na polskim rynku sprzedawca rejsów wycieczkowych (od ponad 20 lat) – Marco Polo Travel ma swój wielki udział w budowaniu popularności tego rodzaju podróży wśród naszych rodaków. – Już od kilkunastu lat obserwujemy, m.in. dzięki nam, stale rosnące zainteresowanie Polaków niegdyś egzotycznym dla nich „cruisingiem”. Cały czas pracujemy też nad zmianą postrzegania tego produktu w Polsce. Pragniemy pokazać, że jest on dostępny dla przeciętnej rodziny, która planuje wypoczynek za granicą. Dumą napawa nas to, że konsekwentnie tworzymy w naszym kraju modę na rejsy – mówi Tomasz Szczęsny z portalu Rejsy.pl. Z kolei Maciej Szymański z Kruzy.pl najbardziej ceni to, że klienci do nich wracają. – Niektórzy korzystali z naszych usług już kilkanaście razy. Cieszymy się też z tego, że wyznaczamy nowe trendy na polskim rynku rejsów wycieczkowych dzięki nowoczesnym narzędziom sprzedaży. Byliśmy pierwszą firmą, która udostępniła agentom system zakupu miejsc na statkach działający w całości online. Teraz znów jako pierwsi uruchamiamy podobny program w ramach platform rezerwacyjnych TOM i BlueVendo. Z wytrwałością popularyzujemy ten sposób wypoczynku, jednocześnie co roku dynamicznie zwiększając przychody spółki i wprowadzając coraz szerszą gamę produktów. Szczycimy się tym, że pracują u nas także specjaliści doświadczeni w organizowaniu wyjazdów motywacyjnych – tłumaczy nam prezes zarządu spółki VENITI. Jarosław Kruszka przyznaje za to, że zarządzanie nową marką, jaką jest SONRISO, to duże i niezmiernie pasjonujące wyzwanie. – Zadebiutowaliśmy w maju 2013 r., otwierając równocześnie dwa biura: w Warszawie i w Poznaniu, więc odczuwam satysfakcję z tego, że szybko zdobywamy sympatię i zaufanie klientów. Staramy się działać nieszablonowo, przygotowujemy luksusowe pakiety wakacyjne (nie tylko rejsy) nie jedynie w oparciu o standardowe oferty katalogowe, lecz również biorąc pod uwagę indywidualne potrzeby klientów. Organizujemy zatem tzw. wyjazdy szyte na miarę. Nie jesteśmy i nie będziemy kolejnym sklepem internetowym z wycieczkami. Stworzyliśmy nowatorski portal, na którym prezentujemy wyselekcjonowane produkty, w tym te mniej popularne w Polsce. Dociera do mnie wiele pozytywnych opinii na nasz temat i to cieszy mnie najbardziej – mówi. Natomiast Sebastian Laskiewicz nie ukrywa zadowolenia z wyników sprzedaży, które osiągnęła Grupa Atlas Tours w 2013 r. – Odnotowaliśmy aż 3-krotny wzrost w porównaniu do statystyk z minionego roku. Jesteśmy obecnie z pewnością największą firmą w Polsce organizującą rejsy wycieczkowe z polskim pilotem oraz czołowym touroperatorem zajmującym się tego typu turystyką w naszym kraju. To zdecydowanie wielki powód do dumy – twierdzi. Z kolei Zbigniew Kąkol cieszy się z dynamicznego rozwoju stworzonej przez niego marki RejsClub.pl. – Posiadamy obecnie jedną z najbogatszych ofert na rynku polskim. Wprowadzamy też do sprzedaży mniejsze, niszowe linie, rejsy rzeczne i ekspedycyjne. Z uwagi na coraz większą liczbę organizowanych przez nas podróży dla firm stworzyliśmy osobny dział zajmujący się tego typu wyjazdami. Aktualnie kładziemy także duży nacisk na połączenie rejsu z pobytem i zwiedzaniem, przygotowując specjalne programy STAY & CRUISE. Nowością w naszej ofercie są m.in. wycieczki statkami po Grenlandii, podczas których można poszaleć na nartach – tzw. SKI & SAIL. Przede wszystkim jednak jesteśmy dumni z tego, że klienci wracają do nas, doceniając wysoki poziom naszych usług, profesjonalizm i wielką pasję – opowiada. Może więc naprawdę warto wybrać się w przyszłym roku w jakiś ciekawy rejs? Wybór trasy, linii i statku pozostawiamy już Państwu…     


 

Artykuły wybrane losowo

Kolumbia jest pasją

MICHAŁ DOMAŃSKI

 

Kolumbia jest przepięknym krajem wyróżniającym się niesamowitą różnorodnością etniczną i biologiczną, łączącym w sobie wszystkie atrakcje Ameryki Łacińskiej i Karaibów. Co dziesiąty gatunek roślin i zwierząt żyjących na naszej planecie pochodzi właśnie stąd. To ziemia sympatycznych, gościnnych i przyjaznych ludzi oraz niepowtarzalnych krajobrazów. Pełna bogatej historii, kultury, niezwykłych karnawałów, barwnych świąt lokalnych i festiwali. To kraj słynący z wyśmienitej kawy i najpiękniejszych szmaragdów na świecie. Tutaj właśnie narodziła się słynna legenda o El Dorado i fikcyjna wioska Macondo stworzona przez Gabriela Márqueza. Kolumbia promuje się na całym świecie hasłem Colombia, el riesgo es que te quieras quedar, co oznacza Kolumbia, ryzyko jest takie, że będziesz chciał tu zostać. Kto miał szczęście odwiedzić ten cudowny kraj, wie, że to prawda...  

Więcej…

Jamajka – wyspa w słońcu

 

Robert Pawełek

www.travelcompass.pl

 

 To o niej mógł śpiewać amerykański piosenkarz Harry Belafonte w swoim przeboju z 1957 r. „Island in the Sun”. Na tej szerokości geograficznej przez większość dnia słońce wisi pionowo nad ziemią. Tutaj angielski pisarz Ian Fleming powołał do życia słynnego brytyjskiego agenta 007. Dziś w jamajskim barze można czasem spotkać hollywoodzkie gwiazdy.

 

Kiedy w 1494 r. Krzysztof Kolumb dotarł do brzegów Jamajki, napisał w swoim dzienniku, że to najpiękniejsza wyspa, jaką ujrzały ludzkie oczy. Wraz z nim przybyli hiszpańscy marynarze. Wkrótce mieli poznać rdzennych mieszkańców tego lądu – Tainów. Indianie nazywali go Xaymacą, co znaczyło „kraj drewna i wody”. Z ich języka wywodzą się także słowa „hamak”, „kajman”, „tabaka”, „barbecue”, „huragan” czy „koliber”.

 

Przybycie Krzysztofa Kolumba nie okazało się jednak dla Tainów wydarzeniem szczęśliwym. Hiszpanie podporządkowali ich sobie i zmuszali do ciężkiej pracy. Poza tym Indianie zaczęli chorować na powszechnie znane w Europie choroby, na które oni sami nie byli odporni. Zaledwie 100 lat później rdzenni mieszkańcy Jamajki niemal wymarli. Anglicy po zdobyciu wyspy w 1655 r. zmienili ją w ogromną dochodową plantację cukru, na którą masowo sprowadzali niewolników z Afryki Zachodniej. Obecnie żyją na niej jednak nie tylko potomkowie europejskich kolonizatorów i ludności z Czarnego Lądu. Przez wiele lat przybywali tu imigranci z Indii, Chin, Izraela czy Palestyny. Dzisiejsi Jamajczycy tworzą więc społeczeństwo bardzo różnorodne. Jamajka kojarzy się przede wszystkim z radosnym, roztańczonym i rozśpiewanym krajem, krainą reggae, beztroski i luzu. I taka jest w rzeczywistości.

 

W Górach Błękitnych spotkamy m.in. urocze wille i paprocie drzewiaste

NY JAMA A031757 House on Blue Mountain 4C1 cut

©JAMAICA TOURIST BOARD

 

Z wizytą w raju

 

Rozsławiona przez Harry’ego Belafonte’a „wyspa w słońcu” stanowi wymarzone miejsce na niezapomniany urlop. Przez cały rok panuje tu tropikalna pogoda, temperatura w niższych partiach lądu utrzymuje się na podobnym poziomie 25–30°C (i 15–22°C na wyżej położonych terenach), a lato i zima różnią się nieznacznie. Nocą powietrze nieco się ochładza, ale nawet wtedy nie przestaje być ciepło. Jamajka przyciąga turystów pięknymi plażami z lśniącym piaskiem delikatnie muskanymi przez fale. Daleko od lądu morze jest pofalowane i ma ciemnoniebieską barwę, bliżej wybrzeża, w osłoniętych od wiatru zatokach przypomina lustro i mieni się wieloma kolorami: błękitnym, turkusowym, modrym…

 

W przejrzystej wodzie widać dokładnie karaibskie głębiny. Ryby we wszystkich kolorach tęczy opływają ławicami koralowce i podwodne skały. Ten rajski spokój zakłócają jednak huragany, czasami nawiedzające wyspę w trakcie pory deszczowej. Trwa ona zazwyczaj od maja do października. W tym okresie zagraniczni goście raczej omijają te strony.

 

Wyjątkowe połączenie sprzyjających warunków klimatycznych, ciekawego ukształtowania terenu i różnorodności przyrodniczej wyróżnia Jamajkę na Karaibach. Jej w większości wyżynno-górzysty ląd pokrywa bujna roślinność i lasy równikowe. Na wschodzie leży pasmo Gór Błękitnych (Blue Mountains) z najwyższym jamajskim szczytem – Blue Mountain Peak (2256 m n.p.m.). Jego najczęściej spowity we mgle wierzchołek góruje dumnie nad okolicą. Tereny w głębi wyspy nie są już tak idylliczne jak wybrzeże. W poprzecinanym wąwozami i trudno dostępnym regionie Cockpit Country, z licznymi jaskiniami na północnym zachodzie, ukrywali się kiedyś Maroni (potomkowie zbiegłych czarnych niewolników), którzy próbowali rozpocząć nowe życie. Na północy rejony górskie kończą się plażami pokrytymi jasnym piaskiem, a na południu urwiste, szorstkie klify stawiają opór bijącym falom. Linię brzegową przecinają rzeki i wodospady wypływające wprost z gór do morza. Jamajska tropikalna flora zachwyca swoim oszałamiającym bogactwem. Na wyspie występuje ponad 3,6 tys. gatunków roślin, w tym liczne odmiany palm, paproci i storczykowatych. Tę różnorodność urozmaica jeszcze niezmiernie ciekawa fauna – m.in. ok. 110 gatunków ptaków, w tym 31 endemicznych. Wśród nich znajduje się jeden z symboli Jamajki, czyli koliber czarnogłowy, nazywany doctorem birdem.

 

Na Jamajce spłyniemy bambusową tratwą po Rio Grande i Martha Brae

xm2450a martha brae ret2

© JAMAICA TOURIST BOARD

 

Plaża Jamesa Bonda

 

Turyści często wybierają Montego Bay, drugie po Kingston (stolicy kraju) najważniejsze miasto na wyspie i zarazem największy tutejszy ośrodek wypoczynkowy. Otaczają je wybrzeże z białym piaskiem, nowoczesne resorty i pola golfowe. Jeżeli znudzimy się nieustannym leżeniem na plaży i sączeniem przez słomkę kolejnejpiña colady, drinka jamaican browning lub innych lokalnych koktajli, powinniśmy opuścić hotel i wyruszyć na zwiedzanie. Mimo niewielkich rozmiarów Jamajki (odległość w linii prostej z zachodu na wschód wynosi ok. 235 km, z południa na północ w najszerszym miejscu – 84 km), nie brak jest na niej ciekawych atrakcji. Możemy wybrać się na wycieczkę rowerową wzdłuż brzegu morza lub w góry. Trasy takich wypraw prowadzą przez lasy tropikalne, plantacje kawy i bananów. Wiele wrażeń dostarcza też spływ długą tratwą bambusową po Rzece Wielkiej (Rio Grande). Zaczyna się w Berrydale. Najpierw przeprawiamy się przez gęsto zarośnięte gaje. Po drodze mijamy przesmyk Lovers Rock (Skała Kochanków) i docieramy aż do ujścia rzeki do morza w Rafter’s Rest. Jeśli mamy wolny cały dzień, wybierzmy się na wycieczkę w Góry Błękitne wznoszące się na północny wschód od Kingston. Ich zwykle zamglone wierzchołki wyglądają bardzo atrakcyjnie. Nie musimy wcale decydować się na pieszą wędrówkę, niepowtarzalny urok tego regionu możemy podziwiać z okien samochodu. Warto pamiętać o zabraniu stroju kąpielowego, po drodze znajdziemy dużo miejsc odpowiednich na odświeżającą kąpiel.

 

Na zainteresowanie zasługuje również założone w 1769 r. miasto Falmouth. Niegdyś był to jeden z najruchliwszych portów na wyspie. Jeśli będziemy mieć szczęście, trafimy na zawody triatlonowe odbywające się w pobliżu. To prawdziwie mordercze wyzwanie w tak gorącym klimacie! Na metę, ustawioną pod Rose Hall (rezydencją nawiedzaną ponoć przez ducha dawnej właścicielki Annie Palmer, podobno fanatycznej wyznawczyni kultu voodoo), dobiegają najbardziej wytrwali zawodnicy. Jamajka słynie z lekkoatletycznych talentów – Usain Bolt w 2009 r. ustanowił rekordy świata w biegu na dystansie 100 i 200 m. Najlepsze wyniki biegaczy nierzadko zresztą należą do Jamajczyków. Zabytkowe Falmouth zachwyca przede wszystkim swoją kolonialną architekturą. Niegdyś prężnie się rozwijało – sieć wodociągów zbudowano w nim wcześniej niż w Nowym Jorku! Dziś Falmouth Heritage Renewal, organizacja non-profit, stara się przywrócić blask różnym obiektom w stylu gregoriańskim, takim jak Centrum Handlowe i Historyczne Alberta George’a, anglikański Kościół św. Piotra czy imponujący budynek sądu z 1815 r.W mieście kręcono również Motylka (1973 r.) z Dustinem Hoffmanem i Steve’em McQueenem w rolach głównych.

 

Bardzo interesująca może być wyprawa do miasta Ocho Rios, czyli Osiem Rzek (chociaż nie ma ich naprawdę aż tyle w okolicy). Jak mówią Jamajczycy, w tym miejscu niebo wlewa się do morza. Z myślą o turystach docierających tu statkami pasażerskimi powstały restauracje i sklepy wolnocłowe. W mieście faluje wesoły, barwny tłum podążający w sobie tylko znanym kierunku. Głośna muzyka reggae płynie z głośników ustawionych przez młodych didżejów. Stąd już niedaleko do dawnego portu bananowego Oracabessa. W jego pobliżu rozpościera się plaża o charakterystycznej nazwie – James Bond Beach, z której widać dawną rezydencję Iana Fleminga (1908–1964), czyli Goldeneye. To w niej powstawały powieści o słynnym brytyjskim agencie 007. Tutaj także Honey Ryder (pierwsza dziewczyna Jamesa Bonda grana przez Ursulę Andress) w filmie Doktor No (1962 r.) wychodziła z wody w scenie, która przeszła już do historii kinematografii. Poza tym wypoczywała w tym miejscu m.in. aktorka Elizabeth Taylor (1932–2011). Dziś chętni mogą spędzić noc w domu pisarza. Ta przyjemność kosztuje jednak kilka tysięcy dolarów amerykańskich. Nowy właściciel terenu Chris Blackwell, założyciel wytwórni Island Records, wybudował w sąsiedztwie kilka willi składających się na luksusowy kompleks turystyczny. Obecnie funkcjonuje tu resort GoldenEye.

 

Od połowy XX w. Jamajka zaczęła cieszyć się popularnością wśród hollywoodzkich aktorów i brytyjskich arystokratów. Mieszkali na niej też amerykański muzyk country Johnny Cash (1932–2003), angielski dramaturg Noël Coward (1899–1973) i aktor Errol Flynn (1909–1959). Przy odrobinie szczęścia, podczas wizyty w Couples Tower Isle w Ocho Rios, pierwszym na wyspie hotelu o standardzie all inclusive, czy ekskluzywnym resorcie The Caves w Negril uda nam się wypić drinka w towarzystwie sław z telewizji i pierwszych stron gazet.

 

W sąsiedztwie ekskluzywnych kompleksów wypoczynkowych znajdują się jednak rejony zamieszkane przez ludzi ubogich. W delikatnych tekturowych domach żyją całe rodziny, które utrzymują się z prowadzenia małych ulicznych straganów i punktów usługowych. Mimo to optymizm wydaje się nie opuszczać wyspiarzy. Jamajczycy są wyjątkowi: sympatyczni, otwarci i zawsze uśmiechnięci. Tę radość z życia oddają charakterystyczne wyrażenia i zwroty pochodzące z kreolskiego jamajskiego (języka patois), np. Yeah, mon! („Tak, bracie!”). Niezwykle życzliwi i uczynni miejscowi okazują się jednocześnie bardzo ciekawscy. Pytają rozmówców o kraj pochodzenia, cel podróży, zawód, a przede wszystkim o to, czy podoba się im Jamajka i czy zamierzają przyjechać na nią ponownie. Jamajczycy są świadomi swojej wartości i dumni z wyspy i wywalczenia niepodległości. Afrykańskie korzenie uważa się tu za zaletę, co podkreśla ruch rastafarian twierdzących, że wywodzą się od władców Etiopii i kiedyś powrócą do ojczyzny swoich przodków. Łatwo ich rozpoznać po długich dredach, które noszą rozpuszczone lub splecione dla wygody i osłonięte turbanem albo czapką. Ich kolorowe stroje nawiązują do barw z flagi etiopskiej – zieleni, żółci i czerwieni. Rastafarianie często palą święte zioło, czyli marihuanę. Mieszają ją razem z tytoniem, a samo palenie uchodzi za swoisty rytuał oczyszczający umysł, towarzyszy mu odmawianie modlitw i błogosławieństw.

 

Widok na Ocho Rios i port, w którym cumują statki wycieczkowe

Jamajka Ocho Rior fot

© ROBERT PAWEŁEK/TRAVELCOMPASS.PL

 

Bob Marley i bobsleje

 

Do rozsławienia Jamajki w dużym stopniu przyczynił się Bob Marley (1945–1981), legendarny wykonawca reggae, który stał się symbolem awansu społecznego na wyspie. Jego fani składają wizyty w Nine Mile, rodzinnej wiosce muzyka, i poświęconej mu placówce w Kingston (Bob Marley Museum). W Ocho Rios można także zajrzeć do Reggae Xplosion, muzeum opowiadającego o życiu i twórczości Boba Marleya. Prezentuje ono również historię jamajskich gatunków muzycznych. Powstały pod koniec lat 70. XX w. dancehall, nawiązujący do reggae, zdobył popularność wśród młodszego pokolenia i na światowe listy przebojów w ciągu ostatnich kilkunastu lat trafiały piosenki takich Jamajczyków jak Shaggy, Beenie Man i Sean Paul.

 

Na Jamajce warto też… przejechać się bobslejem. Tor bobslejowy na górze Mystic (Mystic Mountain) ma 1 km długości. Dociera się do niego wyciągiem krzesełkowym, z którego można podziwiać przepiękne widoki. Ale największych emocji dostarcza szybki zjazd saniami pośród tropikalnego lasu. Od razu przypomina się filmReggae na lodzie (1993 r.) w reżyserii Jona Turteltauba, który inspirował się historią jamajskiej drużyny narodowej debiutującej w konkurencjach bobslejowych na XV Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w 1988 r. w Calgary. Dziś Jamajka ma własną reprezentację w tej dziedzinie sportu, co jest prawdziwym wyczynem, zważywszy na panujące w kraju warunki klimatyczne. Po gorących przeżyciach orzeźwienie przynoszą kaskady na rzece Dunn (Dunn’s River Falls o długości ponad 180 m), z których woda opada do Morza Karaibskiego. Do wspinaczki pod okiem miejscowych przewodników nie potrzeba specjalnej kondycji fizycznej. Niezbędne są jednak stroje kąpielowe i gumowe buty zapobiegające ślizganiu się po mokrych skałach. Obuwie można wypożyczyć na miejscu.

 

Krokodyle i narodowe skarby

 

Wodospady na rzece Dunn to popularne miejsce na wspinaczkę

Dunns River Falls1 fot

© ROBERT PAWEŁEK/TRAVELCOMPASS.PL

 

Południowe wybrzeże Jamajki prezentuje inne oblicze tego kraju. Przez XVIII- i XIX-wieczne plantacje trzciny cukrowej dociera się do ukrytych plaż, gdzie nie ma żywej duszy. W mieście Black River doświadczony przewodnik zabiera chętnych na jedną z najdłuższych rzek na wyspie (53,4 km) i na jej największe chronione mokradła. W trakcie wyprawy łodzią można poczuć się jak na afrykańskim safari. Główny jej cel to tropienie krokodyli amerykańskich – jedynych niebezpiecznych zwierząt na Jamajce. Kiedyś występowały tu jeszcze jadowite węże (rzadki boa jamajski nie jest jadowity i nie stanowi zagrożenia dla człowieka), ale podobno wytępiły je mangusty sprowadzone z Afryki. Przewodnik wypatruje gadów i gdy uda mu się dojrzeć jakiegoś osobnika (a dzieje się to dość często), uradowany wskazuje go uczestnikom wycieczki. Krokodyle nierzadko podpływają do łodzi i dają się fotografować. Trzeba jednak być ostrożnym i trzymać się poręczy, bo mogą to być ostatnie nasze zdjęcia w życiu! Przy odrobinie szczęścia ujrzymy także kolibra czarnogłowego.

 

W środku jamajskiego lasu tropikalnego, w małej miejscowości Mavis Bank znajduje się istniejąca od 1885 r. fabryka kawy marki Jablum – Mavis Bank Coffee Factory. Trudno do niej dotrzeć bardzo wyboistą, wąską i stromą drogą, ale na pewno warto. Przyjrzymy się tu wszystkim etapom produkcji słynnej kawy z Gór Błękitnych – narodowego skarbu kraju zwanego „czarnym złotem Jamajki”. Tajemnica jej wysokiej jakości tkwi w wyjątkowych warunkach, w jakich się ją uprawia. Tropikalne ciepło, odpowiedni poziom wilgotności powietrza i ostry górski klimat sprawiają, że ziarna osiągają niepowtarzalny smak. Jamaica Blue Mountain Coffee uchodzi za jedną z najlepszych kaw na świecie. Nie jest kwaskowata i ma piękny zapach. Choć wtajemniczeni twierdzą, że aby wydobyć pełnię jej walorów smakowych, powinno się ją przygotowywać z użyciem odpowiedniej wody i że nie wszędzie smakuje tak dobrze jak na Jamajce… Krzewy kawowca rosną w cieniu wysokich drzew, na plantacjach położonych na wysokości pomiędzy 910 a 1700 m n.p.m. Tylko kawę pochodzącą z tych upraw wolno oznaczać nazwą Jamaica Blue Mountain Coffee. W fabryce warto zrobić sobie przerwę, żeby przy filiżance czarnego napoju podziwiać widok na góry.

 

Inny słynny produkt z wyspy stanowi rum. Najstarsza tutejsza destylarnia – Appleton Estate – działa od 1749 r. Na terenie fabryki, w wielkich halach leżakują liczne beczki wypełnione trunkiem. Każda została opisana według rodzaju i wieku rumu. Znajduje się tu również muzeum. I chociaż obecnie produkcja alkoholu jest zautomatyzowana, można spróbować swoich sił w wyciskaniu słodu w obsługiwanej ręcznie dużej zabytkowej prasie. Lokalny przewodnik oprowadza po zabudowaniach i objaśnia proces wytwarzania trunku. Dowiemy się od niego, że dawniej rum był jedynie produktem ubocznym powstawania cukru i dojrzewa wyłącznie w specjalnych beczkach. Alkohol rozlany do butelek nie nabiera już wieku. Każde odwiedziny w Appleton Estate kończą się degustacją. Przy tej okazji goście uczą się, że wiek trunku można rozpoznać także po jego kolorze (młode roczniki są jasne i ciemnieją z czasem). Rum klasyfikuje się też ze względu na gatunki. Wśród nich wyróżnia się nawet kokosowy lub czekoladowy. Na koniec należy zrobić niezbędne zakupy. Z Jamajki trzeba koniecznie przywieźć ze sobą paczki kawy i kilka butelek rumu.

 

W stolicy luzu

 

Wieczorem warto wybrać się do Negril, a szczególnie do „Rick’s Café”, knajpki wypełnionej tłumem turystów czekających na zachód słońca. Podobno porównywalnie znakomitym miejscem do podziwiania tego zjawiska jest wyspa Key West w amerykańskim stanie Floryda. Oczekiwanie urozmaicają młodzi ludzie skaczący z krawędzi klifu do granatowego morza. W końcu następuje moment, kiedy słońce kryje się za horyzont. To niepowtarzalny widok.

 

Dawno skończyły się czasy, gdy można było tu odkrywać puste i zapomniane fragmenty wybrzeża, przy których żyło skromnie kilku rybaków. Dzisiaj Negril zamieszkuje kilka tysięcy ludzi i stanowi ono dynamicznie rozwijający się ośrodek turystyczny z jedną z najdłuższych na Jamajce plaż (Seven Mile Beach, która w rzeczywistości ma „jedynie” ok. 6,5 km). Mimo tłumu turystów nadal da się w nim jednak wyczuć coś z dawnego czaru i atmosfery beztroski. W knajpkach posłuchamy muzyki na żywo. Wody zatoki zapełniają narciarze wodni, śmiałkowie na paralotniach i katamarany. W rejonie Long Bay Beach Park rozbrzmiewa reggae. Za dnia plaża jest niemal bezludna i ożywa dopiero późnym popołudniem. Jamajczycy rozkładają wówczas na piasku grille zrobione domowym sposobem z beczek po ropie i rozpoczynają smażenie kurczaka w marynacie jerk. To najbardziej popularna jamajska potrawa, podawana nawet w eleganckich restauracjach. Ma bardzo pikantny smak. Do jej przygotowania używa się mięsa marynowanego w zalewie z soku limonki z dodatkiem ostrej papryki, gałki muszkatołowej, ziela angielskiego i innych ziół. Przepis ten pochodzi podobno od rdzennych mieszkańców wyspy – Tainów. Ostry zapach smażonego kurczaka w upalnym powietrzu miesza się z gorącymi rytmami reggae.

 

Jamajska turystyka

 

Jamajka pretenduje do grona najpopularniejszych miejsc urlopowych na świecie i aktywnie promuje się na znaczących międzynarodowych imprezach związanych z turystyką. Na wyspie organizowane są również targi turystyczne, z których największe to Jamaica Product Exchange (JAPEX). W kraju powstają także interesujące oferty dla branży MICE. Organizatorzy spotkań, konferencji i wyjazdów integracyjno-motywacyjnych mogą skorzystać z usług przeznaczonych specjalnie dla firm i odpowiednio przygotowanej infrastruktury. Część Jamajki (Góry Błękitne i pasmo John Crown – obszar zamieszkiwany przez Maronów) jako obiekt mieszany o charakterze kulturowo-przyrodniczym znajduje się na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO, obok tylko 35 tego rodzaju wyjątkowych miejsc na ziemi. W rankingu najfajniejszych narodów na świecie opublikowanym w 2011 r. na stronie internetowej amerykańskiego portalu informacyjnego CNN Jamajczycy uplasowali się na trzeciej pozycji (po Brazylijczykach i Singapurczykach). Poza tym ten karaibski kraj ze względu na swój wielki potencjał stanowi świetny region dla inwestorów i przedsiębiorców zagranicznych. Wyspa leży przy głównych szlakach powietrznych i morskich na Karaibach oraz w niewielkiej odległości od najważniejszych światowych rynków. Działają na niej nowoczesne porty lotnicze, znajdują się tu dobre drogi i infrastruktura spełniająca międzynarodowe standardy.

 

Jak na kraj rozwijający się baza noclegowa na Jamajce jest bardzo dobrze rozbudowana. Duży wybór różnorodnych hoteli, willi i pensjonatów oraz wysoką jakość usług docenią nawet najbardziej wymagający klienci. Wiele obiektów, najczęściej typu all inclusive, należących do znanych międzynarodowych sieci, leży nad urokliwymi plażami w pobliżu atrakcji turystycznych. Goście mogą korzystać ze znakomitej infrastruktury hotelowej, świetnej obsługi i ciekawej oferty spędzania wolnego czasu. Ośrodki wybudowane na rozległych terenach są tak zaprojektowane, że nie trzeba opuszczać hotelu, aby zrelaksować się i rozerwać. Popularnością cieszą się też strzeżone, luksusowe i kameralne kondominia z pełną obsługą, choć ze względu na wysoką cenę nie każdy może sobie pozwolić na wynajęcie w nich apartamentu. Oczywiście, oprócz tego rodzaju drogich kompleksów na Jamajce znajdują się również niskobudżetowe hotele i pensjonaty dla mniej wymagających turystów. Wiele z nich jest urządzonych w stylu postkolonialnym.

 

Niektóre z obiektów, takie jak te należące do sieci Bahía Príncipe Hotels & Resorts, IBEROSTAR, Sandals czy Couples Resorts, oferują pakiety dla narzeczonych i nowożeńców w różnych cenach w zależności od długości pobytu, czasami także z darmową ceremonią ślubną. Idealne na dużą uroczystość będą resort Half Moon i rezydencja Rose Hall. W przypadku bardziej kameralnych ślubów sprawdzi się Round Hill Hotel and Villas, natomiast nowoczesnej parze młodej przypadnie do gustu Rockhouse. Za popularne wśród zakochanych jamajskie ośrodki uchodzą Luxury Bahía Príncipe Runaway Bay, The Caves w Negril i Couples Tower Isle w Ocho Rios. Hotele butikowe charakteryzują się jeszcze wyższym standardem i zapewniają większą prywatność. Dla przykładu Trident Hotel w Port Antonio nie bywa zbyt oblegany przez turystów i stanowi ulubione miejsce celebrytów. Strawberry Hill słynie nie tylko ze wspaniałej kuchni, ale też organizowania przepięknych uroczystości ślubnych oraz wspaniałych widoków na Kingston i Blue Mountain Peak. Mimo iż na wyspie raczej niechętnym okiem patrzy się na nietypowe ceremonie zaślubin, ośrodek Hedonism II w Negril oferuje swoim gościom również możliwość zawarcia małżeństwa w stroju Adama i Ewy.

 

Kilka prostych zasad

 

Wbrew często pojawiającym się stereotypowym opiniom Jamajka jest właściwie bezpieczna. Dodatkowo nad bezpieczeństwem przyjezdnych czuwa specjalnie powołana policja turystyczna. Oczywiście, w każdej podróży gdziekolwiek na świecie można spotkać się z nieprzyjemnościami. Na pewno trzeba pamiętać, że to kraj ogromnych kontrastów społecznych.

 

Na co dzień, jak gdzie indziej, warto przestrzegać pewnych zasad. Nie należy okazywać zniecierpliwienia. Ulubione powiedzenie Jamajczyków soon come („niedługo będzie”) w pełni wyraża ich życiową postawę. Uśmiech i żart pomogą wyjść z twarzą z każdej kłopotliwej sytuacji. Wyspiarze, zwłaszcza sprzedawcy, są prawie zawsze chętni do sympatycznej pogawędki. Jeśli ktoś nie życzy sobie usług przewodnika lub nie ma ochoty kupić zachwalanego towaru, wystarczy, że grzecznie, ale stanowczo powie: No, thank you.

 

Nie wolno też fotografować bez pozwolenia. Może to sprawić trudność wielu dzisiejszym turystom, ale zawsze należy zapytać o zgodę osobę, której chce się zrobić zdjęcie. Jeśli odmówi, trzeba to uszanować. Poza tym zdecydowanie lepiej nie ryzykować i nie kupować marihuany. Rastafarianie uważają, że ma ona właściwości uzdrawiające – od lat stosują ją jako naturalne lekarstwo. Co prawda, od 25 lutego 2015 r. prawo obowiązujące na Jamajce dopuszcza posiadanie 2 uncji (ok. 57 g) suszu i 5 sztuk roślin na własny użytek oraz do celów religijnych, leczniczych i naukowych, ale w przypadku znalezienia u kogoś większych ilości nadal grozi mu kara więzienia. W jamajskich zakładach karnych panują ciężkie warunki, a organy ścigania nie pobłażają również zagranicznym gościom.

 

Odradza się także przechadzek po gettach stołecznego Kingston. Po zapadnięciu zmroku nie należy przemieszczać się po mieście pieszo, najlepiej wziąć taksówkę. W rejonie historycznego centrum trzeba zachować ostrożność też za dnia – nawet zwykły zegarek lepiej zostawić w hotelu i unikać wyludnionych miejsc. Warto pamiętać, aby nie nosić ze sobą zbyt dużo gotówki i pilnować portfela. Jeżeli będziemy poruszać się w tej okolicy samochodem, zamknijmy okna i zablokujmy drzwi.

 

Jeśli zastosujemy się do tych kilku zasad, możemy w pełni cieszyć się pobytem na słonecznej Jamajce. Ta radosna wyspa co roku zdobywa serca wielu podróżników, nawet tych najbardziej wymagających.

 

Brazylijska Ceará – radosna ziemia światła

MICHAŁ DOMAŃSKI

 

Ten północno-wschodni stan Brazylii zapewnia turystom całą paletę barw, malownicze, dziewicze krajobrazy i mnóstwo możliwości wypoczynku. Jego rajskie plaże oblewane spokojnymi i płytkimi wodami stanowią doskonałe miejsce do kąpieli, a tutejsze silne, stałe wiatry przyciągają miłośników wind- i kitesurfingu. Cumbuco, Taíba, Flecheiras, Baleia, Jericoacoara, Paracuru, Porto das Dunas, Morro Branco, Praia das Fontes, Canoa Quebrada, Ponta Grossa czy Redonda oferują różnego rodzaju atrakcje – od największego aquaparku w Ameryce Łacińskiej do cichych i uroczych wiosek rybackich. Znajdziemy tu szeroki wybór zakwaterowania, m.in. luksusowe ośrodki wypoczynkowe albo czarujące pensjonaty, czyli modne w Brazylii „pousadas”. Smakoszy zachwycą miejscowe świeże ryby i owoce morza. Ceará znana jest jako „Terra da Luz” – „Ziemia Światła”. Zawdzięcza to dużej liczbie słonecznych dni w roku, a także temu, że była pierwszym stanem w federacji brazylijskiej, który zniósł niewolnictwo, cztery lata przed słynną „Lei Áurea” –  „Złotą Ustawą” z 1888 r. Dzisiaj ta radosna ziemia pełna światła stanowi jeden z najpiękniejszych rejonów Brazylii, gdzie odkryjemy nietknięte ręką człowieka cuda natury, niepowtarzalne krajobrazy oraz poznamy niezmiernie sympatycznych, przyjaznych i gościnnych ludzi.

 FOT. DIVULGACAO/SECRETARIA DO TURISMO DO CEARA

Ceará ma powierzchnię niemal 150 tys. km², czyli ok. 60 proc. większą niż Portugalia! Na jej terytorium żyje obecnie 8,5 mln mieszkańców. Stolicą tego stanu i jednocześnie największym miastem jest Fortaleza. W tym rejonie Brazylii znajduje się największy park wodny w Ameryce Łacińskiej – Beach Park na plaży Porto das Dunas. Ten olbrzymi kompleks turystyczny zajmujący łącznie 30 km², z czego na aquapark przypada 13, odwiedza każdego roku ok. 1 mln osób. W Cearze wznosi się również czwarty pod względem wielkości stadion piłkarski w kraju – świeżo przebudowany Estádio Governador Plácido Castelo, bardziej znany pod nazwą Castelão, który może pomieścić 67 037 widzów. Ten brazylijski stan słynie jednak przede wszystkim ze swojego pięknego wybrzeża i dużej religijności miejscowej ludności. Jeden z jego głównych symboli stanowi jangada – tradycyjna jednomasztowa łódź żaglowa wykonana z drewna używana od wieków przez rybaków z północno-wschodniej Brazylii. Na terenie Ceary znajduje się pokaźna część brazylijskiej caatingi (katingi, sawanny kolczastej) – unikatowej w skali świata formacji roślinnej, która obejmuje w sumie aż 850 tys. km² obszaru kraju.

Więcej…