SYLWIA JEDLAK

<< Gdy zabiegi odnowy biologicznej stawały się coraz popularniejsze, w hotelach zaczęły powstawać specjalne centra z gabinetami masażu, basenami, jacuzzi i saunami. Dziś na całym świecie działają już luksusowe, pełne atrakcji resorty spa & wellness, w których to usługi hotelowe są tylko dodatkiem. Również w biurach podróży znajdziemy liczne pakiety skierowane do osób marzących o relaksie dla duszy i ciała. Bogatą ofertą tego rodzaju mogą także pochwalić się liczne polskie ośrodki, które podążają za światowymi trendami i z jednej strony starają się wykorzystywać naturalne bogactwa naszego kraju, a z drugiej – wprowadzać bardziej egzotyczne nowinki, jak np. elementy indyjskiej ajurwedy. >>

 

Szybki rozwój sektora spa & wellness nikogo nie powinien dziwić. W czasach, gdy podróżowanie bywa coraz łatwiejsze i nawet zwykli turyści docierają do niegdyś trudno dostępnych miejsc na ziemi, ludzie na całym świecie poszukują tego, czego brakuje im najbardziej – spokoju. Zmęczeni codzienną pracą, problemami, bombardującymi nas ze wszystkich stron informacjami o wypadkach, politycznych sporach, kryzysach gospodarczych i wojnach, pragniemy jedynie chociaż na chwilę zapomnieć o rzeczywistości, wyciszyć się, odprężyć i nabrać sił, aby z nową energią wrócić do zwykłego życia. Z kolei nic tak nie poprawia samopoczucia, jak rozluźnienie napiętych od stresu mięśni i ukojenie wszystkich zmysłów podczas relaksacyjnej sesji z olejkami eterycznymi u wykwalifikowanego masażysty.

Liczba profesjonalnych ośrodków spa w naszym kraju stale się powiększa. Pod koniec 2013 r., 27 grudnia, zaplanowano długo oczekiwane otwarcie położonego koło bieszczadzkich Ustrzyk Dolnych 4-gwiazdkowego Hotelu Arłamów z aż 3-poziomowym kompleksem spa & wellness. Dlatego też chcemy teraz przedstawić Wam, Czytelnicy All Inclusive, zestawienie niektórych – naszym zdaniem – niezmiernie interesujących miejsc na mapie Polski, gdzie odnajdziemy prawdziwe oazy relaksu.

 

W stronę morza

Znakomitym rejonem na odpoczynek od miejskiego zgiełku, nawet w sezonie zimowym, jest polskie wybrzeże. W Jastarni na Półwyspie Helskim, tuż nad brzegiem Morza Bałtyckiego, wznosi się 4-gwiazdkowy Hotel SPA Dom Zdrojowy. Jego oferta dla osób poszukujących głębokiego odprężenia obejmuje m.in. odpowiednio opracowane pakiety dla par czy przyszłych mam. W tutejszym nowoczesnym i komfortowym centrum spa zabiegi dobiera się w zależności od potrzeb klienta. Do wyboru mamy np. seanse u masażysty z użyciem gorącej czekolady lub kamieni bądź świec. Czekają tu na nas masaże całego ciała – relaksacyjne i orientalne, a także pielęgnacja dłoni i stóp. Istnieje też możliwość zakupienia na miejscu najwyższej jakości produktów używanych do zabiegów w strefie spa. Poza tym do dyspozycji gości oddano również basen, jacuzzi, sauny oraz tepidarium.

                W zachodniej części naszego wybrzeża Bałtyku na zainteresowanie zasługuje 4-gwiazdkowy Hotel Leda Spa w Kołobrzegu. Ciekawostką w nim jest grota solna z powietrzem nasyconym jodem, potasem, wapniem, magnezem, selenem oraz wieloma innymi pierwiastkami. Najbardziej zachęcająco prezentują się jednak rytuały o tak wspaniale brzmiących nazwach, jak np. Kawowe przebudzenie, Pocałunek Kleopatry czy Czekoladowa pokusa. Ośrodek wyposażono także w 6 sal konferencyjnych, więc świetnie nadaje się na wyjazdy biznesowe. Warto wspomnieć, że w obu hotelach przygotowano specjalne zniżki na rodzinne ferie zimowe.

W usytuowanym przy granicy z Niemcami i blisko Morza Bałtyckiego Szczecinie na codzienne wizyty i weekendowe pobyty z zakwaterowaniem w 4-gwiazdkowym hotelu Radisson Blu zaprasza Baltica Wellness & Spa. W tym 3-poziomowym ośrodku po konsultacji z lekarzem dermatologiem zapiszemy się również na zabiegi medycyny estetycznej. Po wyjściu z suchej sauny bądź łaźni parowej gościom poleca się poprawiający ukrwienie i zwiększający odporność seans w grocie śnieżnej z temperaturą do -15°C. Dodatkowo płatną atrakcją Strefy Wellness jest Rytuał Marokański Rassoul w kabinie parowej z zastosowaniem okładów z leczniczej glinki. Listę masaży podstawowych wzbogacono tutaj natomiast tymi egzotycznymi: z gorącymi muszlami z wybrzeża Filipin, bańkami chińskimi, afrykańskim masłem karite (shea) albo kamieniami z lawy.

 

Na południu

Usługi spa & wellness nie obyłyby się bez najwyższej jakości kosmetyków. Ten fakt doskonale potrafiła wykorzystać polska kobieta biznesu Irena Eris, która stworzyła markę Hotele SPA Dr Irena Eris, reklamowaną hasłem Luksus Blisko Natury. Jeden z należących do niej obiektów znajduje się w Krynicy-Zdroju w Beskidzie Sądeckim (drugi na Wzgórzach Dylewskich koło Ostródy na Mazurach). Trzeba przyznać, że jego otoczenie na pewno wprawi w zachwyt niejednego miłośnika przyrody. Choć same widoki potrafią już pomóc zapomnieć o szarej codzienności, to prawdziwy relaks czeka nas w ośrodku hotelowym, gdzie m.in. poznamy dobroczynny wpływ zabiegów naturalnej medycyny indyjskiej podczas masaży: tradycyjnego ajurwedyjskiego Abhyangam oraz olejowo-ziołowego Shirodhara (polegającego na polewaniu olejem tzw. trzeciego oka, czyli punktu na czole pomiędzy brwiami). W Krynicy-Zdroju możemy też wykupić program aktywnego odchudzania z dietą skomponowaną przez specjalistów i konsultacjami lekarskimi.

                Równie interesującym centrum spa & wellness w tej  przepięknej miejscowości uzdrowiskowej jest 4-gwiazdkowy hotel Czarny Potok Resort & SPA. Malownicze położenie u podnóża Jaworzyny Krynickiej i wysoki standard wykończenia czynią z tego luksusowego kompleksu doskonałe miejsce dla wymagającego klienta. Na ponad 3 ha należących do obiektu wznosi się 12 budynków, których architektura idealnie współgra z uroczym krajobrazem okolicy. Jednym z jego atutów jest przepływający przez teren hotelowy górski potok, którego kojący szum przypomina o bliskości natury. Zimowa wizyta w tutejszym centrum spa może stanowić idealne zakończenie dnia spędzonego aktywnie na pobliskim stoku narciarskim lub obfitującego w ważne spotkania biznesowe. Zdrojowe Spa w hotelu Czarny Potok to jedyne w swoim rodzaju miejsce w Polsce. To doświadczenie prawdziwego luksusu oraz najlepszych terapii będących autorskim połączeniem ajurwedyjskich i europejskich zabiegów oraz krynickich tradycji uzdrowiskowych. Cztery zintegrowane poziomy tego wyjątkowego centrum spa & wellness oferują gościom szeroki wybór atrakcji: basen, jacuzzi, Łaźnie Zdrojowe z sauną suchą i parową aromatyczną, 11 gabinetów zabiegowych, strefę VIP Łaźni Beskidzkich z łaźnią parowo-błotną i suchą ziołową, salon hair spa, centrum cardio i fitness oraz restaurację serwującą dania kuchni regionalnej (w całym hotelu działają aż 4!). Do wszystkich zabiegów stosowane są najwyższej jakości kosmetyki z naturalnymi składnikami marki Babor.

FOT. CZARNY POTOK RESORT & SPA/WWW.CZARNYPOTOK.COMKrynicki Czarny Potok Resort & SPA – basen rekreacyjny

               

           O tym, że malownicze położenie przyciąga turystów ze wzmożoną siłą, wiedzą także właściciele wspomnianego już 4-gwiazdkowego Hotelu Arłamów (otwarcie 27 grudnia 2013 r.), otoczonego dziewiczą Puszczą Karpacką. Z jego okien i tarasów rozpościera się przepiękna panorama Bieszczad oraz Gór Sanocko-Turczańskich. W tutejszym luksusowym 3-poziomowym centrum spa wydzielono ekskluzywną strefę VIP Spa, którą można wynająć na wyłączność (np. na zamknięte spotkanie biznesowe), z saunami (fińską i parową) oraz czterema nowoczesnymi gabinetami. W tych ostatnich warto poddać się rytuałom na ciało, masażom stemplami kwarcowymi czy specjalnym zabiegom dla dwojga. W części ogólnej znajduje się m.in. oryginalny hammam (łaźnia turecka), przeniesiony do Arłamowa wprost z Maroka, pokój do wypoczynku i inhalacji solnej oraz sala do jogi. Ten poziom wzbogacono również o kolejne gabinety zabiegowe, a także takie atrakcje, jak np. sauna panoramiczna z malowniczym widokiem na doliny i lasy Gór Słonnych czy sauna lodowa. Z kolei w kompleksie basenowym popływamy zarówno w basenie sportowym z dwoma torami, jak i rekreacyjnym. Ten ostatni wychodzi na zewnątrz, ponieważ posiada ciepłą wodę podgrzewaną w hotelowej elektrociepłowni zasilanej biomasą, należącej do najnowocześniejszych w Europie. Na gości czekają tu też jacuzzi wewnętrzne oraz te umiejscowione na tarasie słonecznym ze wspaniałym widokiem na okoliczne góry. Poza tym można tutaj skorzystać z 2 przeszklonych saun, które pozwalają rodzicom na obserwację ich pociech bawiących się pod czujnym okiem ratownika w strefie brodzików. Do stosowania podczas zabiegów spa & wellness przeznaczono w Arłamowie profesjonalne produkty linii kosmetycznej Kurland (niemieckiej firmy Haslauer) i marki Skeyndor.

FOT. HOTEL ARŁAMÓW S.A./WWW.ARLAMOW.PLW Hotelu Arłamów czeka nowoczesne 3-poziomowe centrum spa

 

Na obrzeżach Wadowic, ok. 45 km od Krakowa, wypoczniemy w 4-gwiazdkowym Młynie Jacka Hotelu & Spa powstałym w wiekowym budynku z czerwonej cegły. Tutejsze centrum M-Spa & Wellness dysponuje basenem wyposażonym w bicze wodne, gejzer powietrzny, leżanki hydromasujące i przeciwprądy oraz kompleksem saun. Możemy tu popływać, zrelaksować się w 14-osobowym jacuzzi lub skorzystać z zajęć aqua aerobiku. Wśród propozycji zabiegowych coś dla siebie odkryją także panowie, ponieważ to dla nich stworzono specjalną serię z kąpielami w winie i piwie na czele. Paniom przypadną na pewno do gustu pielęgnacyjne kuracje na włosy i skórę głowy oraz odmładzający pakiet Córka Młynarza. Do wyjątkowych atrakcji należy rytuał argilloterapii, podczas którego wykorzystuje się lecznicze glinki. Wykonuje się go w specjalnie przygotowanej saunie dla dwojga. W hotelu zakupimy także m.in. bony podarunkowe do spa.

FOT. MŁYN JACKA HOTEL & SPA Młyn Jacka Hotel & Spa dysponuje 9 gabinetami zabiegowymi

 

Dla warszawiaków i nie tylko

Również mieszkańcy stolicy planujący weekendowy odpoczynek przywracający siły witalne nie muszą szukać daleko odpowiedniego miejsca. Warto im polecić położony ok. 85 km od Warszawy (niedaleko Garwolina) luksusowy Pałac Żelechów SPA & Wellness. Mieści się on w pochodzącym z 1762 r. budynku wzniesionym w stylu klasycystycznym stojącym w ponad 8-hektarowym parku z dwoma stawami rybnymi. Znajdziemy tu rozbudowaną i niezmiernie nowoczesną strefę SPA & Wellness. Na gości czekają w Żelechowie innowacyjne zabiegi pielęgnacyjne i relaksacyjne w 16 gabinetach masażu, tzw. Apartamencie SPA dla Dwojga czy Four Senses Relax Lounge. Nie brak także saun (solnej, ziołowej, parowej i fińskiej), łaźni solnej z różowego kwarcu oraz sadzawki lodowej. Możemy tutaj popływać w basenie wewnętrznym z hydromasażami, gejzerami powietrznymi i prądami wodnymi czy sztuczną rzeką. Dookoła niego przygotowano całkowicie przeszkloną salę do relaksu z wygodnymi leżankami i widokiem na pałacowy park i stawy.

Z kolei Manor House SPA Chlewiska koło Szydłowca ma 61 indywidualnie zaprojektowanych pokojów i apartamentów, a wśród nich pierwsze w Polsce pokoje Ofuro SPA z głębokimi wannami w kształcie beczki do zdrowotnych kąpieli w stylu japońskim. W skład tego zabytkowego zespołu pałacowo-parkowego, którego historia sięga XII w., wchodzą: Pałac Odrowążów, Stajnia Platera z XIX stulecia, stadnina koni z krytą ujeżdżalnią, Termy Zamkowe, Oranżeria z Basenem Ery Wodnika (z idealną dla alergików niechlorowaną, krystalicznie czystą, ożywioną wodą Grandera z nanosrebrem) oraz 6 stanowisk do golfa wodnego. Niezmiernie oryginalnym projektem Manor House jest Witalna Wioska® SPA – baśniowa osada składająca się z 9 drewnianych chat z inhalacjami solnymi, saunami, ruską banią, grillem i barem. Tak samo interesująco prezentuje się zresztą Ogród Medytacji – z energią chi drzew i ziemi, tzw. Kamiennym Kręgiem Mocy i Piramidą Horusa. Natomiast Studio Odnowy, znajdujące się obok pokoi Ofuro SPA i relaksujących Łaźni Rzymskich w Termach Zamkowych, stanowi prawdziwą oazę spokoju, harmonii i wyciszenia. Czekają w nim na nas terapie energetyczne. Ci, którzy pragną odzyskać równowagę psychiczną, powinni spróbować w Manor House terapii dźwiękiem. W każdą sobotę na terenie posiadłości odbywa się koncert na gongi i misy tybetańskie. Jego słuchacze poddają się dobroczynnemu działaniu wibracji dźwiękowych.  

FOT. SERWIS MANOR HOUSE SPAPokoje Ofuro SPA w Termach Zamkowych w Manor House

 

Wśród jezior

Miłośnicy klimatycznych miejsc na łonie natury nie powinni ominąć Pojezierza Brodnickiego. To właśnie tutaj, między Toruniem a Olsztynem, w Wielkim Głęboczku działa Głęboczek Vine Resort & SPA. Jak wskazuje nazwa, specjalnością ośrodka są zabiegi na bazie wina i winorośli. Do wyjątkowych atrakcji należą rytuały Rubinowa Rozkosz (kąpiel w winogronowym musie, peeling, masaż, maska na twarz) czy Smak Pinotage (sesja dla dwojga w pokoju VIP ROOM). W resorcie mile widziane mogą czuć się również rodziny z dziećmi, dla których przygotowano wspólne programy spa, a także goście przyjeżdżający ze swoimi czworonożnymi pupilami. Dla najbardziej wymagających powstał wolnostojący apartament z widokiem na jezioro Forbin, kryty strzechą, posiadający taras i własną suchą saunę.

                Tuż pod Olsztynem niesamowitą atmosferę egzotycznych krain zapewnia 4-gwiazdkowy Hotel Azzun Orient SPA & Wellness. We wnętrzach łaźni hammam i rasul inspirowanych architekturą arabską poddamy się zabiegom w pianie i glinkach. Dla osób spragnionych luksusu opracowano kuracje ze złotem. W Termach Azzun, nawiązujących do starożytnego Rzymu, popływamy m.in. w basenie w grocie z muzyką słyszalną pod wodą, a w piątek i sobotę także nocą (w godz. 22.00–24.00) przy blasku świec. Warto spróbować też terapii ruchowej watsu odprężającej ciało i umysł. Klienci biznesowi mają do wyboru 9 sal szkoleniowych oraz wiele programów wieczorów integracyjnych. W hotelu zakupimy również bony podarunkowe do spa i zaproszenia do kompleksu basenowego czy osobiście skomponowany pakiet prezentowy.

 

Na zachodzie

O tym, że nowoczesny design nie stoi w sprzeczności ze stworzeniem atmosfery sprzyjającej relaksującemu wypoczynkowi, przekonamy się w Puszczykowie pod Poznaniem. Kompleks HOT_elarnia Hotel & SPA wyróżnia się wykończeniem we współczesnym stylu. Basen z ozonową wodą wyłożono szklaną mozaiką, w restauracji sufit zdobią wielkie karbowane klosze lamp, a wystrój pomieszczeń utrzymano w stonowanych barwach szarości, brązu, beżu i bieli. W strefie wellness obiektu DAY SPA SPA_larniakcal odbywają się zajęcia aqua aerobiku oraz nauki pływania, do dyspozycji gości oddano w niej także saunę fińską i łaźnię parową. Bardzo bogata jest oferta masaży, w skład której wchodzą zabiegi z różnych stron świata – Turcji, Tajlandii, Japonii, Hawajów, Bali czy Indii – oraz autorskie, np. Makowa Panienka z peelingującymi ziarenkami maku. Chętni mogą zapisać się na minikurs masowania dla 2 osób, aby nauczyć się podstawowych technik.

                W niedużej odległości od przygranicznych Słubic znajduje się wiekowe już miasto Ośno Lubuskie, a w nim Pensjonat Afrodyta SPA. Leży on wśród lasów nad brzegiem urokliwego jeziora Reczynek. To idealne miejsce do wypoczynku dla osób potrzebujących zastrzyku energii, odnowy biologicznej i błogiego relaksu. Znajdą w nim oni m.in. podświetlany basen, saunę kwiatową i fińską czy pokój masażu dla dwojga. Przygotowano tu też kilkudniowe programy wyszczuplające, likwidujące cellulit, ujędrniające, relaksujące czy nastawione na intensywną odnowę biologiczną i kosmetykę ciała. Chwilę wytchnienia od codziennych stresów przyniosą np. zabiegi Indoceane i Polynesia, a dzięki Złotemu Dotykowi Afrodyty każda kobieta poczuje się jak królowa. Zimą w tym zacisznym pensjonacie poleca się szczególnie skorzystanie z usług wykwalifikowanych masażystek z Tajlandii, Indii i indonezyjskiej wyspy Bali.

***

Jak widać, polska baza centrów spa przedstawia się dość imponująco i ciągle się rozwija. Nasze propozycje to jednak tylko niewielka część różnorodnych profesjonalnych ośrodków działających na terenie naszego kraju. Przy komponowaniu tego zestawienia staraliśmy się przede wszystkim zwrócić uwagę na luksusowe i najciekawsze obiekty, prawdziwe oazy relaksu, oferujące zarówno standardowe, jak i bardziej wyprofilowane usługi. Spełniające te kryteria kompleksy rozrzucone są po całej Polsce. Każdy może więc wybrać coś dla siebie w zależności od własnych upodobań, stanu finansów i dyspozycyjności czasowej. Wizyta w spa zimą na pewno doda nam energii, przywróci optymistyczne nastawienie do życia i pozwoli przetrwać trudny okres tęsknoty za ciepłem promieni słonecznych.


 

Artykuły wybrane losowo

Iran – oaza w niespokojnym świecie

 

Marcin Wesołowski

www.wesolowski.co

 

Fantazyjne formacje skalne w pobliżu niezmiernie gorącego miasta Szahdad

kalout-kerman-iran-001

 © MR HASSANI/GOLDENDAYS TRAVEL GROUP/WWW.KERMAN.IRANGOLDENDAYS.COM

 

Współcześnie trudno ignorować kwestie bezpieczeństwa. Strach coraz częściej wpływa na decyzje o podróżach, a miejsca uchodzące jeszcze nie tak dawno za idealny cel wakacyjnych wyjazdów, takie jak Tunezja, Egipt czy Turcja, przestały się cieszyć dużą popularnością. W niezwykle interesującym świecie islamu na pierwszy plan zaczął wysuwać się jednak w ostatnim czasie kraj, który choć kiedyś został uznany za państwo osi zła przez prezydenta USA George’a W. Busha, dziś jawi się jako oaza spokoju na Bliskim Wschodzie. Co sprawia, że Iran kusi coraz większe rzesze podróżnych? Wpływa na to z pewnością kilka czynników. Oficjalną religią w tej teokratycznej republice jest islam szyicki, nurt, który ma zdecydowanie mniej wyznawców na świecie i w tym jego regionie niż sunnizm. Wiele osób fascynuje niezmiernie długa i ciekawa historia dawnej Persji, a także sami jej mieszkańcy, różniący się znacznie od Arabów. Ten bezpieczny i przyjazny dla zagranicznych gości kraj staje się dzisiaj znakomitą alternatywą dla osób interesujących się wyprawami na Bliski Wschód.

 

Pierwsze miesiące 2015 r. wyznaczały nowy kierunek, w którym podążać miał Iran. Wzdłuż alei Ferdousiego, jednej z głównych ulic jego stolicy Teheranu, codziennie zbierały się tłumy ludzi nerwowo sprawdzających kursy walut. Trwały właśnie intensywne negocjacje władz państwa z przedstawicielami mocarstw nuklearnych w sprawie zamrożenia irańskiego programu atomowego, otwarcia się na świat i anulowania nałożonych przed laty sankcji spowalniających rozwój gospodarki. Zanim podpisano ostateczne porozumienie normalizujące stosunki między zainteresowanymi stronami, w tym przede wszystkim z USA, pojawiły się pojedyncze znaki wskazujące na to, że w Iranie nadchodzą zmiany. Dzięki liberalizacji przepisów wizowych, braku nie tak dawnych długich kontroli na granicy i wciąż zwiększającej się liczbie tanich lotów z Europy do Teheranu o tym kraju mówiło się coraz lepiej i więcej.

 

My w naszą podróż ruszaliśmy z mnóstwem pytań, na które odpowiedzi szukaliśmy z pomocą jednego z tutejszych najbardziej znanych prywatnych przewodników. W młodości, za panowania ostatniego szacha Mohammada Rezy Pahlawiego (1919–1980) latał wojskowymi myśliwcami. Po irańskiej rewolucji islamskiej z 1979 r. postanowił jednak nie wiązać się z władzami i przez całe swoje życie konsekwentnie pracował jako mały przedsiębiorca. Podczas zwiedzania najpopularniejszych miejsc w Iranie poznawaliśmy ten kraj dzięki długim rozmowom z Alim i spotkaniom z Irańczykami, w trakcie których nasz towarzysz służył za tłumacza.

 

Miasto kontrastów

 

Trudno opowiadać o Teheranie jak o klasycznej atrakcji turystycznej. Jest inny od pozostałych tutejszych miast i regionów, podobnie jak Nowy Jork nie przypomina reszty Stanów Zjednoczonych, Taszkent – Uzbekistanu, a Moskwa – Rosji. To miejsce, które przyjezdni często po prostu omijają i od razu wyruszają na poszukiwania Persji z Księgi tysiąca i jednej nocy. Mimo wielu negatywnych opinii o irańskiej metropolii, jej złej jakości powietrzu i ogromnym ruchu samochodowym, zdecydowanie warto zostać w niej choć na chwilę, gdyż taka wizyta pozwoli nam lepiej zrozumieć współczesny Iran.

 

Wszystkie zmiany w kraju zawsze rozpoczynają się w Teheranie i nic nie dzieje się tu bez ostatniego słowa teherańczyków. W mieście współistnieją ze sobą równoległe, a przy tym bardzo odmienne światy. Z jednej strony stanowi ono centrum reżimu ajatollahów, ale z drugiej uchodzi za najbardziej tolerancyjne i otwarte na różnorodność miejsce w Iranie. Stolicę charakteryzują bardzo widoczne granice – północna jej część to oaza bogatych i liberalnych mieszkańców, w rejonie południowym żyją biedni obywatele o najczęściej konserwatywnych poglądach. Niełatwo jest poznać i zrozumieć Teheran, podobnie jak i się po nim poruszać. Jego główne atrakcje są znacznie od siebie oddalone, dlatego warto przemieszczać się pociągami teherańskiego metra i od czasu do czasu skorzystać z usług taksówkarzy.

 

Na początku podróży po tym kraju nic nie będzie bardziej wymowne i symboliczne niż wizyta przed byłą amerykańską ambasadą. Jej zajęcie w trakcie irańskiej rewolucji islamskiej przyczyniło się do zerwania stosunków dyplomatycznych między oboma państwami. Spacer wzdłuż murów, na których wymalowano antyamerykańskie hasła, przypomina o ostatnich trudnych dziesięcioleciach i uświadamia, jak długą drogę Iran przebył od tamtego czasu do dziś.

 

W Teheranie pełno jest muzeów i pałaców, jednak o wiele ciekawsze wydaje się obserwowanie życia jego mieszkańców. Odwiedziny na Wielkim Bazarze są idealną okazją, aby zobaczyć Irańczyków w codziennych sytuacjach, a nic nie prezentuje lepiej kultury i zasad ta’arofu, czyli irańskiej etykiety, niż zachowania i rozmowy teherańczyków na tym targowisku leżącym w sercu miasta. Żeby podejrzeć, jak miejscowi spędzają czas wolny, warto z kolei wybrać się do znajdującego się na wzgórzu Darbandu, jednej z najpopularniejszych oaz w stolicy, która dzięki położeniu na dużej wysokości pozwala schronić się przed smogiem i zgiełkiem.

 

Przed wyruszeniem w dalszą podróż należy zatrzymać się na chwilę przed teherańską Wieżą Azadi. Paradoksalnie w kraju, gdzie nadal niektóre wolności bywają ograniczane, najważniejszym symbolem jest właśnie 45-metrowa Wieża Wolności. Zbudowano ją w 1971 r. z okazji obchodów 2500-lecia imperium perskiego. To miejsce było jedną z głównych aren irańskiej rewolucji, która obaliła rządy ostatniego szacha i ustanowiła Islamską Republikę Iranu. Pod nią też w 2009 r. zbierali się protestujący, gdy w wyniku sfałszowanych wyborów Mahmud Ahmadinedżad (Mahmud Ahmadineżad) wybrany został na drugą kadencję prezydencką.

 

Północny Teheran osłaniany przez imponujące pasmo górskie Elburs

DSCF8854

 

 

Święte miasto

 

W czerwcu 2009 r., podczas kampanii prezydenckiej jeden z najbardziej konserwatywnych szyickich duchownych kraju – ajatollah Mohammad Tagi Mesbah-Jazdi – wydał podobno fatwę (religijne rozporządzenie mające moc prawną) stanowiącą, że ludzie odpowiedzialni za przeprowadzanie wyborów mogą nimi manipulować tak, aby wygrał kandydat najwierniejszy zasadom islamu. Zwyciężył wspomniany bardzo niepopularny MahmudAhmadinedżad, człowiek, który konsekwentnie utwierdzał Zachód w przekonaniu, że Iran jest państwem terrorystycznym, a samych Irańczyków pchał (jak się zdawało, wbrew ich własnej woli) w objęcia fundamentalizmu religijnego nakazującego kontrolować każdy aspekt życia ludzkiego.

 

W trakcie lądowania na Międzynarodowym Lotnisku ImamaChomejniego można zauważyć biegnącą w nieskończoność, dziwną jasną nitkę pośród całkowitej ciemności. Jeśli przyjrzymy się jej dokładnie, zdamy sobie sprawę z tego, że to droga. Ta rzęsiście oświetlona autostrada łączy Teheran z oddalonym od niego o ok. 125 km na południowy zachód miastem Kom (Ghom). Jedzie nią każdy udający się na zwiedzanie Iranu turysta. Ma ona pokazywać, jak ważne miejsce na tutejszej mapie stanowi ten niepozorny ośrodek. Jeden z naszych rozmówców powiedział, że Kom słynie z produkcji dwóch rzeczy – świetnych słodyczy i licznych mułłów, szyickich duchownych, którzy trzymają w ryzach cały kraj.

 

W Iranie popularna była jeszcze niedawno opowieść o tym, jak diabeł spędza swój tydzień. Z reguły cztery dni w tygodniu przebywa w USA, czasem wejdzie do głowy prezydenta Baracka Obamy, czasem namiesza w umysłach republikanów, bo z nimi ma łatwiej. Na pozostałe trzy dni wraca natomiast na szkolenie do Kom. To jedno z najświętszych i najważniejszych miast dla szyitów. Odwiedziny w nim i poznanie jego historii pomagają zrozumieć specyfikę regionu, w jakim znajduje się Iran.

 

Islam szyicki, religia dominująca w państwie od czasów panowania dynastii Safawidów (1501–1736), jest inny niż sunnicki. Oprócz różnic w doktrynie, które pojawiły się już po śmierci proroka Mahometa w 632 r., odmienne zasady dotyczą też życia codziennego. Gdy Persja została podbita przez Arabów, przyjęła nowy system religijny, ale bardzo szybko dostosowała go do swojej starej i bogatej kultury. Nie zaakceptowano m.in. reguły nakazującej niszczenie wizerunków ludzi i zwierząt. Irańczycy nie mogą zapomnieć o tym, że najeźdźcy zdewastowali mnóstwo perskich zabytków w pierwszych dziesięcioleciach swojego panowania. Co ważniejsze jednak, szyizm uznaje, iż tekst Koranu podlega interpretacjom, które opracowują szyiccy duchowni. Sunnici, czyli 87–90 proc. muzułmanów na świecie, uważają szyitów za heretyków. Niechęć i nieufność są szczególnie widoczne między Irańczykami i Arabami, ale wynikają one nie tylko z różnic religijnych, lecz także uwarunkowań historycznych i kulturowych. Persowie (stanowiący większość w Iranie – ok. 65 proc. populacji) to dumny i bardzo stary naród, który ludy arabskie uważa za prostych mieszkańców pustyni żyjących w sztucznych krajach stworzonych przez kolonialne potęgi i utrzymujących się wyłącznie dzięki wydobywaniu ropy. Napięcia między zwolennikami szyizmu i sunnizmu istniały od zawsze. Jednak współcześnie stały się jeszcze bardziej jaskrawe ze względu na działalność Państwa Islamskiego, którego Irańczycy są wielkimi przeciwnikami.

 

Kom jest miastem niezmiernie konserwatywnym. Pielgrzymują do niego ogromne rzesze wiernych nie tylko z Iranu. Mimo to szyicki fundamentalizm wciąż pozostaje bardzo daleki od ideologii terrorystycznego Państwa Islamskiego.

 

W perskiej baśni

 

Po opuszczeniu Teheranu i Komu podróżnicy przemierzają coraz bardziej pustynne krajobrazy kraju i powoli wkraczają w baśniowy świat Persji, o którym marzyli przed wyjazdem. Po wjechaniu do miasta Isfahan trafia się w końcu do tej fantastycznej krainy. Plac Nagsz-e dżahan, inaczej zwany też placem Imama, stanowi pępek irańskiego wszechświata. To przy nim znajdują się najpiękniejsze zabytki perskiej architektury – Meczet Szejka Lotfallaha, pałac Ali Kapu (Ali Ghapu) i Meczet Imama. Ich widok zapiera dech w piersiach. Turystów zachwyca także pełen życia bazar, którego bramy przylegają do rozległego placu Imama. Niesamowitych wrażeń dostarcza również oaza spokoju, jaką jest dziedziniec Hotelu Abbasi. Tutaj mogliśmy wypić najpiękniej podaną herbatę w cudownych wiosennych promieniach słońca. Taką chwilę trudno zapomnieć.

 

Warto jednak zdawać sobie sprawę, że Isfahan nie należy do spokojnych miejsc. Łatwo zaobserwować w nim wzrost ruchu turystycznego, a co za tym idzie, postępującą komercjalizację i napływ tanich pamiątek. Miasto było popularne na długo przed niedawnym otwarciem się Iranu na świat, dlatego jeśli ktoś planuje kupić rękodzieło, nie powinien raczej robić tego na fascynującym isfahańskim bazarze, lecz skorzystać z takiej okazji w Szirazie.

 

Wspomnienie imperium

 

Plac Nagsz-e dżahan w centrum Isfahanu

Isfahan 2

© PARS TOURIST AGENCY/KEY2PERSIA.COM

 

Z Isfahanu większość turystów wybiera się na południe, do ruin antycznego Persepolis położonych obok wspomnianego miasta Sziraz. W tym ostatnim urodził się w pierwszej połowie XIV stulecia jeden z najzdolniejszych i najbardziej podziwianych poetów perskich Hafiz (Hafez). Sziraz fascynuje swoją ciekawą historią. Poza tym produkowano w nim kiedyś najlepsze wino na Bliskim Wschodzie. Dziś jest miastem uczciwych handlarzy, szczyci się pięknym Różowym Meczetem, wspaniałymi świątyniami i majestatyczną Cytadelą Karima Chana, w której obecnie mieszczą się pracownie lokalnych artystów. Choć w porównaniu z wcześniej odwiedzonymi przez nas dużymi ośrodkami to prawdziwa oaza, jako miłośnika historii ciągnęło mnie do pobliskich słynnych ruin starożytnego miasta Persepolis. W końcu słyszałem i uczyłem się o nim, będąc jeszcze dzieckiem.

 

W już niemal letnich promieniach słońca wkraczaliśmy do miejsca, które było świadkiem wielkiej historii. Aby do niego dotrzeć, przemierza się bajkowe krajobrazy rozpościerające się wokół drogi łączącej Isfahan z Szirazem i wspina się na wysokie wzniesienia gór Zagros (z najwyższym punktem Zard Kuh – 4548 m n.p.m.). W ten sposób trafia się do prawdziwego serca Persji. Stąd wywodzi się wszystko, co w tej krainie najważniejsze, łącznie z jej nazwą. Ostan (rodzaj jednostki administracyjnej) Fars, stanowi region symboliczny, z którym związane są pasjonujące dzieje narodzenia i upadku imperium. Nazwa ta pochodzi od staroperskiego słowa „Pârs”, została zmieniona przez Arabów ze względu na brak głoski „p” w języku arabskim.

 

Równie piękne słońce jak podczas naszej wizyty świeciło nad całym tym rejonem, gdy w połowie października 1971 r. ostatni irański szach, Mohammad Reza Pahlawi, postanowił zwrócić oczy świata na swoją ojczyznę i pokazać wszystkim, że Iran jest potężny, ale również szczyci się niezmiernie bogatą kulturą i długą historią. Jak opowiadają Irańczycy, Amerykanie z wielkich firm zatrudnieni w tych stronach powszechnie żądali dodatków za pracę w tym „dzikim kraju”. Ówczesny władca chciał więc przekonać światową opinię publiczną, że jego państwo to spadkobierca wspaniałej cywilizacji. Okazją do tego miały być obchody 2500. rocznicy powstania imperium Persów z pięciodniową uroczystością w Persepolis. Mohammad Reza Pahlawi wiedział, że może sobie pozwolić na każdą formę ekstrawagancji. Petrodolary stale zasilały budżet Iranu, który wciąż się rozwijał. Mimo to nie robiono zbyt wiele, aby poprawić los zwykłych ludzi. W społeczeństwie narastało niezadowolenie, coraz większe wpływy zaczynali zyskiwać szyiccy mułłowie. W październiku 1971 r. świat miał być świadkiem ponownego narodzenia imperium, odrodzenia Persji. Przygotowania do obchodów trwały 10 lat. Wybudowano nowe drogi i lotniska i stworzono całą niezbędną infrastrukturę. Jednak wszystkie te starania tak naprawdę przyczyniły się jedynie do upadku władzy. Najgłośniej grzmiał ajatollah Ruhollah Chomejni (1902–1989) nazywający całe przedsięwzięcie festiwalem diabłów. Inni wypominali szachowi marnotrawienie publicznych pieniędzy, opowiadali o luksusowych namiotach przeznaczonych dla prawie 60 przywódców z całego świata, w których łazienki wykonano z marmuru. Natomiast wykwintne jedzenie i wina dla gości miały być transportowane z paryskiej restauracji „Maxim’s”. Choć Iran rzeczywiście olśnił wszystkich swoim bogactwem, wśród jego obywateli wzrastało oburzenie. Ta fala powoli wzbierała przez kilka lat, aż do chwili, gdy rewolucja islamska zakończyła rządy ostatniego szacha.

 

Kiedy odwiedzamy różne miejsca w kraju, z ich historii układamy sobie współczesny obraz tego regionu i jego mieszkańców. Persepolis nie po raz pierwszy odegrało rolę w spektaklu o upadku władzy. Niegdyś, przed wieloma wiekami marzenia Persów o wiecznym i potężnym imperium zniweczył Aleksander Wielki, który najechał, zdobył i spalił tę starożytną stolicę w 330 r. p.n.e. Płomienie strawiły bajeczny pałac Dariusza I Wielkiego (ok. 550–486 r. p.n.e.), bo choć zbudowany został z kamienia, wszystkie jego stropy były drewniane. Płonące elementy konstrukcyjne uszkadzały kamienne kolumny i ściany, a te przewracały się i burzyły kolejne części budowli. Mimo ogromnych zniszczeń ruiny i pozostałe piękne płaskorzeźby nadal pozwalają wyobrazić sobie, jak niezwykłe musiało być Persepolis niemal 2,5 tys. lat temu.

 

Oślepiające blaskiem wnętrze w mauzoleum Szach Czeragh w Szirazie

DSCF9147

© MARCIN KAWA/CZAJKA TRAVEL (CZAJKAPODROZE.PL)

 

Na środku pustyni

 

Po wizycie w Szirazie i starożytnej stolicy Persów warto skierować się na północny wschód do miasta Jazd, położonego na granicy Wielkiej Pustyni Słonej i Wielkiej Pustyni Lota. To podróż z rejonów pustynnych do krainy jeszcze surowszej i mniej przyjaznej człowiekowi. Samotne ostre szczyty wznoszą się na płaskiej przestrzeni. Podczas jazdy autem mamy wrażenie, że prowadząca przez pustynię szosa ciągnie się w nieskończoność i gdzieś przed nami rozmywa się pod wpływem wysokiej temperatury. Jednak różne miasteczka mijane po drodze pełne są życia, a my z fascynacją podziwiamy architektoniczne perły miejscowej architektury. Wyróżniają się tutaj różnego rodzaju wieże, np. ta w Abarkuh – ogromna konstrukcja, która w upalne miesiące pozwalała na przechowywanie powstałego w zimie lodu, służącego do chłodzenia napojów mieszkańcom tych niezwykle gorących i suchych terenów.

 

Jazd, typowo pustynne miasto, kryje w sobie wiele więcej, niż wydaje się turystom patrzącym na jego kolejne piękne meczety i inne ciekawe budowle. Ponieważ panuje w nim prowincjonalny spokój (mimo ponad 500 tys. mieszkańców), trudno uwierzyć, że ta ziemia wydała dwóch prezydentów wrogich sobie państw, którzy pełnili swoje funkcje w tym samym czasie. Historia ta pokazuje dobitnie, jak bardzo złożonym i niejednoznacznym miejscem jest Iran.

 

Rodzina Mosze Kacawa, prezydenta Izraela w latach 2000–2007, opuściła Jazd w 1951 r. Z każdym rokiem społeczność żydowska tego miasta kurczyła się coraz bardziej. Obecnie wynosi jedynie kilkanaście osób. Mosze Kacaw obejmował swoje stanowisko 3 lata po tym, jak kadencję prezydencką zaczął w Iranie Mohammad Chatami, urodzony w Ardakanie w ostanie Jazd. Przedstawiciele obu zwaśnionych krajów mieli okazję się spotkać, gdy przybyli do Watykanu pożegnać zmarłego papieża Jana Pawła II. Na placu św. Piotra 8 kwietnia 2005 r. zgromadziła się większość przywódców państw świata. Pod koniec uroczystości pogrzebowej Mohammad Chatami, który ze względu na rozmieszczenie gości według alfabetycznej listy nazwisk siedział dość blisko Mosze Kacawa, wyciągnął do niego dłoń i pozdrowił go w języku perskim (farsi). Choć po powrocie do Iranu prezydent temu zaprzeczał, świadkowie zajścia potwierdzali, że ta sytuacja naprawdę się wydarzyła.

 

Jazd wypełniają wspaniałe zabytki architektury: począwszy od Meczetu Zgromadzenia (Masdżid-e Dżame) przez ogromną liczbę wież wiatrowych zwanych badgirami po kompleks Amira Chakmagha (Amira Czakmagha). Także w tym mieście zapoznać się możemy z historią zaratusztrianizmu, jednej z najstarszych religii monoteistycznych świata, która upowszechniła się na obszarach Persji przed islamem. Znajdują się tu dwa niezmiernie ważne miejsca z nią związane – świątynia ognia i wieża milczenia. Na szczycie tej ostatniej odbywały się tzw. powietrzne pogrzeby zaratusztrian (zwłoki wystawiano na żer ptakom).

 

Z Jazdu kierujemy się już na północ, ku stolicy. Robimy jeszcze krótki przystanek w mieście Kaszan, gdzie podziwiać można niezwykłe rezydencje i ogrody oraz pełen życia bazar. Powrót do Teheranu to ponownie bardzo interesujące, a zarazem ciężkie przeżycie. Gęsty smog i zapach spalin znów zwala nas z nóg i zmusza do powtórnej aklimatyzacji do tutejszych warunków.

 

Informacje praktyczne

 

Iran jest obecnie świetnie połączony z Europą. Wygodne i niedrogie loty odbywają się z takich miast jak Frankfurt nad Menem i Monachium (Lufthansa), Wiedeń (Austrian Airlines), Londyn (British Airways), Rzym (Alitalia), Amsterdam (KLM), Paryż (Air France), Stambuł (Turkish Airlines) czy Kijów (Ukraine International Airlines – UIA). Możemy też wybrać np. podróż z Warszawy liniami Emirates z międzylądowaniem w Dubaju albo samolotem Qatar Airways z przystankiem w Dosze. Poza tym – co najważniejsze dla turystów z Polski – Polskie Linie Lotnicze LOT planują w najbliższym czasie uruchomienie nowego bezpośredniego połączenia z Warszawy do Teheranu. Ostatnio nastąpiła również duża liberalizacja przepisów wizowych, dlatego wielu zagranicznych gości decyduje się na uzyskanie wizy tuż po wylądowaniu, na lotnisku w stolicy Iranu (visa on arrival).

 

Przed podróżą warto zaopatrzyć się w odpowiednią ilość gotówki na bieżące wydatki i jej zapas na wszelki wypadek, gdyż nadal nie ma możliwości płacenia na miejscu kartami kredytowymi i płatniczymi, co jest skutkiem wieloletnich sankcji i odcięcia od międzynarodowego systemu bankowego. Najbezpieczniejszymi walutami na wymianę są dolary amerykańskie i euro, przy czym należy pamiętać, że banknoty (szczególnie dotyczy to dolarów) muszą być w idealnym stanie, aby zostały zaakceptowane w kantorach. Jeżeli chodzi o koszty pobytu, to niejeden turysta będzie zaskoczony faktem, iż ceny hoteli i dań w restauracjach bywają raczej dosyć zbliżone do tych w Polsce.

 

Podróżowanie po Iranie nie jest skomplikowane. Kraj oplata sieć bardzo dobrych dróg, można korzystać z niezłych połączeń autobusowych i kolejowych. Nadal trudno tu jednak o dostęp do internetu. Transfer danych bywa wolny i często bez użycia specjalnych aplikacji nie wejdziemy na najpopularniejsze serwisy społecznościowe.

 

Irańczycy są niezmiernie przyjaznymi ludźmi, dlatego pod względem bezpieczeństwa Iran należy do jednych z najlepszych regionów do organizowania samodzielnych wypraw. Aby zrozumieć nieraz bardzo zaskakujące zachowania miejscowych, warto zapoznać się z pojęciem ta’arof. Jest to dość skomplikowana formuła grzecznościowa praktykowana przez mieszkańców tego kraju od wieków. Jej zastosowanie najlepiej wytłumaczyć na przykładzie. Po odwiezieniu nas pod wskazany adres taksówkarz może odmówić przyjęcia pieniędzy. Tak naprawdę nie oznacza to jednak, że nie powinniśmy zapłacić za jego usługę, wręcz przeciwnie, trzeba nalegać, aż w końcu kierowca skapituluje. Podobnie jeśli Irańczyk oferuje nam coś za darmo, wcale nie świadczy to o tym, iż chce nam tę rzecz zwyczajnie podarować. Z takimi sytuacjami spotkamy się na targach, w sklepach, restauracjach czy wielu innych przypadkach. Należy pamiętać o tym, jak zareagować na tego typu bardzo specyficzną grzeczność. Jeżeli nie zapłacimy za usługę lub towar, wprawimy drugą stronę w ogromne zakłopotanie. Żeby lepiej zrozumieć Iran, warto sięgnąć po książki o tym kraju, w szczególności polecam pozycje autorstwa irańsko-amerykańskiego dziennikarza Hoomana Majda (Ajatollah śmie wątpić, Demokracja ajatollahów czy Ministerstwo Przewodnictwa uprasza o niezostawanie w kraju), który urodził się w Teheranie w 1957 r.

 

Off-road – ekscytujące podróże po bezdrożach

WOJCIECH KUDER

 

                                                                                                             FOT. TOURISM QEENSLAND

<< Zawrotna prędkość, zwiększony poziom adrenaliny i chęć zmierzenia się z własnymi ograniczeniami to główne powody, dla których wielu Polaków coraz częściej zamienia ekskluzywne hotele w formule all inclusive na wypełnione mułem koryta rzek, niedostępne grzęzawiska, bezkresne piaski pustyni, mroźne lodowce czy kamienne bezdroża. Moda na pełne wrażeń wyprawy off-roadowe ma się znakomicie! Oczarowani ekstremalną jazdą pasjonaci samochodów z napędem na cztery koła odnajdują w nich poczucie wolności oraz okazję do wygrania z samym sobą i odwiecznymi siłami dzikiej przyrody. A wszystko to w tumanach kurzu i przy akompaniamencie warczących silników… Ubłoceni, pogryzieni przez komary, skrajnie wyczerpani, lecz niewiarygodnie dowartościowani i szczęśliwi uczestnicy wypraw off-roadowych tworzą nowy, ekscytujący kierunek z pogranicza sportów ekstremalnych, motoryzacji i turystyki. Jeżdżą zdobywać bezdroża oraz poznawać piękne zakątki Europy, Afryki, Azji, Australii czy Ameryki Południowej. >>

Off-road, czyli w największym skrócie sport motorowy, który polega na pokonywaniu specjalnie przygotowanym samochodem terenowym nieutwardzonych dróg i trudno przejezdnych terenów, pozwala naprawdę uwierzyć w siebie. Docierając tam, gdzie nie zapuszczają się zwykli turyści, przeprawiając się przez rwące potoki, pokonując strome polodowcowe wąwozy i wspinając się przeciążonym do granic fabrycznych możliwości jeepem na nieprzyjazne kamieniste zbocza czy wysokie piaszczyste wydmy, każdy może poczuć się jak nieustraszony podróżnik i odkrywca.

Więcej…

Rwanda – oko w oko z gorylami górskimi

ROBERT GONDEK „GERBER”
www.stronagerbera.pl


<< Rwanda leży w Afryce Środkowo-Wschodniej. Graniczy z Demokratyczną Republiką Konga, Tanzanią, Ugandą oraz Burundi. To jedno z najmniejszych afrykańskich państw. Jego powierzchnia wynosi 26 338 km2, czyli ok. 8,4 proc. obszaru Polski, co odpowiada mniej więcej wielkości województwa lubelskiego. >>

Więcej…