MAGDALENA ZDRENKA

 

FOT. TOURISM AUSTRALIA

W morskich głębinach kryje się tak wielkie bogactwo podwodnych krajobrazów, unikalnych ekosystemów i różnorodnych gatunków, że trudno wybrać jeden najpiękniejszy i najciekawszy rejon. Na szczęście wcale nie musimy tego robić. Możemy zwiedzać je wszystkie po kolei, ale nie łudźmy się niepotrzebnie, na pewno nie uda nam się zobaczyć wszystkiego. Jedno życie to za mało na poznanie całego podmorskiego raju na ziemi.

 

Nurkowanie bardzo szybko staje się pasją. Wówczas krótkie wizyty w podwodnym świecie przestają wystarczać. Warto więc od czasu do czasu zaplanować sobie dłuższą wyprawę, wypełnioną licznymi atrakcjami, żeby zaspokoić głód eksplorowania głębin i zdobyć nowe ciekawe doświadczenia.

W tym artykule chcielibyśmy zaprezentować 10 cudownych miejsc na naszej planecie, które użytkownicy międzynarodowego portalu nurkowego HotDive (www.hotdive.com) odwiedzają najchętniej, aby później dzielić się na stronie swoimi wrażeniami oraz zdjęciami z podwodnych wypraw. A wszystko w myśl motta: sięgaj tam, gdzie wzrok nie sięga.

 

W poszukiwaniu żółwia słoniowego – wyspy Galapagos, Ekwador

Wyspy Galapagos to z pewnością jedno z najpiękniejszych miejsc nurkowych na świecie. Lawa, która zastygła pod wodą po erupcji wulkanu, stworzyła niesamowity podwodny krajobraz. Ten rejon upodobały sobie szczególnie morskie zwierzęta. Spotkać tu możemy m.in. najróżniejsze gatunki rekinów (galapagoskie, młoty, wielorybie czy tygrysie), delfiny, lwy morskie (uchatki kalifornijskie), a także przy odrobinie szczęścia stada orleni, płaszczki złote, olbrzymie manty, ławice barakud i sardynek oraz orki i marliny błękitne. Wyspy Galapagos słyną jednak głównie z żółwi słoniowych. To od nich wzięła się nazwa archipelagu – Insulae de los Galopegos, którą nadał w 1535 r. biskup Panamy Tomás de Berlanga. Jego statek spychany przez prądy morskie podczas rejsu do Peru dotarł tu całkiem przypadkiem. Hiszpan ujrzawszy gigantyczne żółwie, nazwał je słowem określającym stosowany wtedy rodzaj siodła (galápago), który przypominały mu ich skorupy.

Najpopularniejszymi tutejszymi miejscami nurkowymi są okolice wysp Wolf i Darwin. Od 1959 r. większa część archipelagu (aż 97 proc.) należy do Parku Narodowego Galapagos (Parque Nacional Galápagos), a poruszanie się po wyznaczonych szlakach możliwe jest jedynie z przewodnikiem. Poza tym opuszczając ląd, trzeba dokładnie zdezynfekować buty, aby nie przewozić z wyspy na wyspę niepożądanych mikroorganizmów. Na archipelagu wyróżnia się dwa sezony: od grudnia do maja dni są tu ciepłe i słoneczne, a od lipca do września – chłodne i zachmurzone. Czerwiec, październik i listopad uważa się za tzw. miesiące przejściowe. Na Galapagos występują oficjalnie dwie pory roku: deszczowa (od lipca do grudnia) i sucha (od stycznia do czerwca). Planując wyprawę, warto jednak pamiętać, że nocne nurkowania są tutaj zabronione, a wody w tych rejonach nie należą do najcieplejszych (ich temperatura waha się między 15 a 24°C). Kolejnym utrudnieniem mogą być silne prądy morskie i liczne skały. Widoczność pod wodą wynosi od 5 do 25 m (najczęściej 12–18 m). Panujące na Galapagos warunki nie należą do najłatwiejszych, dlatego wybierając się w te strony najlepiej zaopatrzyć się w 5- lub 7-milimetrowe pianki z kapturami lub suche skafandry. Na tym ekwadorskim archipelagu znajduje się tylko jedna komora dekompresyjna – na wyspie Santa Cruz (druga jest w Guayaquil – już na kontynencie południowoamerykańskim). Odwiedzając słynne Wyspy Żółwie, jak często mówi się o Galapagos, mamy jednak gwarancję zapierających dech w piersiach nurkowań w towarzystwie dużych ryb. Jeśli pragniemy niezapomnianej przygody, warto zdecydować się tutaj na 5- lub 7-dniowy rejs nurkowy na pokładzie komfortowej łodzi. Dzięki temu dotrzemy do większej liczby spektakularnych miejsc niż podczas standardowych dziennych wypłynięć z wysp.    

 

Wśród ławicy barakud – Sipadan, Malezja

Rozległe rafy, niesamowite zwierzęta i zapierająca dech w piersiach laguna tworzą charakterystyczny krajobraz Borneo. To jedno z nielicznych miejsc, które każdy miłośnik nurkowania z pewnością  chciałby odwiedzić. Perłą Malezji, w jej skład wchodzi północna część Borneo, jest niewątpliwie leżący w pobliżu wschodnich wybrzeży Sipadan. Ta ciemnozielona wyspa, otulona pasmem śnieżnobiałej plaży i otoczona turkusowymi wodami morza Celebes stanowi oazę dla wspaniałych, rzadkich gatunków fauny i flory. Nic dziwnego, że kiedy w latach 80. XX w. pojawił się tutaj Jacques-Yves Cousteau, francuski podróżnik i badacz mórz, zakochał się w niej od pierwszego wejrzenia.

Jedną z najsłynniejszych atrakcji nurkowych w okolicy Sipadanu jest położona na głębokości ok. 20 m Turtle Cave, czyli Jaskinia Żółwi, której dno pokrywają szkielety tych zwierząt. Według miejscowej legendy przypływają do niej stare osobniki, aby dożyć reszty swoich dni. Jaskinię warto polecić przede wszystkim doświadczonym nurkom, ponieważ dla amatorów jej zwiedzanie może być niebezpieczne.

Wielką popularnością cieszy się również pobliski Barracuda Point – urocze siedlisko  największych na świecie ławic barakud. W celu ochrony tutejszej przyrody w 2005 r. zamknięto na Sipadanie wszystkie hotele. Dlatego też przybywający w te strony znajdą zakwaterowanie w czynnych przez cały rok ośrodkach wypoczynkowych na wyspach Mabul czy Kapalai.

 

Odkrywanie podwodnych jaskiń – półwysep Jukatan, Meksyk

Meksykański półwysep Jukatan to zdecydowanie jeden z najciekawszych rejonów świata, polecany przez wiele biur podróży nie tylko ze względu na niezapomniane atrakcje nurkowe, ale także na liczne pozostałości po bogatej kulturze Majów. Dla miłośników podwodnych przygód prawdziwą perełką jest tutaj system zalanych jaskiń z niewiarygodnie przejrzystą wodą, w której widoczność dochodzi niekiedy do kilkudziesięciu metrów. Cenoty, bo o nich mowa, to w rzeczywistości niesamowite formacje stalaktytów i stalagmitów tworzące fantastyczny krajobraz. Ich nazwa wywodzi się od słowa dzonot, które w języku Majów oznacza studnię. Szacuje się, że na tym terenie znajduje się kilka tysięcy cenotów, z czego tylko 200 zostało odkrytych. Stanowią one najdłuższy podziemny system rzek i jaskiń na świecie, a co za tym idzie nie lada wyzwanie dla pasjonatów podwodnych wypraw. W wielu z nich możemy nurkować bez specjalistycznych uprawnień, jedynie pod bacznym okiem instruktora. Dodatkowych wrażeń dostarczają wpadające do wnętrza jaskiń promienie słońca, które tworzą niepowtarzalną grę świateł. 

                Poza tym od listopada 2010 r. w wodach niedaleko meksykańskiej Isla Mujeres (Wyspy Kobiet), obok słynnego kurortu Cancún, możemy zwiedzać największe na świecie podwodne muzeum (Museo Subaquatico de Arte – MUSA), gdzie prezentowane są naturalnej wielkości rzeźby angielskiego artysty Jasona deCaires Taylora, wykonane z piaskowca. Mają one nie tylko być niepowtarzalną atrakcją turystyczną, lecz także pomóc w odbudowie naturalnej rafy.

 

Z wizytą u Nemo – Wielka Rafa Barierowa, Australia

Wielka Rafa Barierowa (Great Barrier Reef) jest bez wątpienia największa i najpiękniejsza na świecie. Ciągnąca się na przestrzeni 2600 km wzdłuż północno-wschodniego wybrzeża Australii, widoczna bywa nie tylko z okna samolotu, ale nawet i z kosmosu. Żyje tu ponad 1500 gatunków ryb, 400 rodzajów koralowców, prawie 5000 odmian mięczaków i 10 000 różnych typów gąbek. Niektóre fragmenty rafy mają wiek powyżej 18 mln lat, a znaczna jej część – 2 mln. Nic więc dziwnego, że ten jeden z największych na świecie cudów natury znalazł się w 1981 r. na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Poza tym w 1975 r. rząd Australii objął to miejsce ochroną Parku Morskiego Wielkiej Rafy Barierowej (Great Barrier Reef Marine Park), w którym w disnejowskim filmie animowanym Gdzie jest Nemo? mieszkała tytułowa rybka błazenek.

 

Wokół bezludnych wysp – Poor Knights, Nowa Zelandia

                                                                                                            FOT. TOURISM, NEW ZELAND

Okazuje się, że Nowa Zelandia przyciąga swym pięknem nie tylko wielbicieli popularnej trylogii Władca  Pierścieni – adaptacji dzieła J. R. R. Tolkiena według Petera Jacksona, ale także licznych amatorów podwodnych tajemnic. Niezwykłych doznań dostarczają nurkowania wokół Poor Knights – bezludnego dziś archipelagu, oddalonego godzinę rejsu statkiem od wschodnich wybrzeży Wyspy Północnej. W okolicznym lesie wodorostów, charakterystycznym raczej dla wód chłodnych, odkryjemy gatunki roślin i zwierząt z ciepłych akwenów. Dlatego też ten niepowtarzalny zakątek antypodów okrzyknięty został najpiękniejszym nurkowiskiem zimnowodnym świata. 

Zabawa z płaszczką – Kajmany

Opisując najwspanialsze miejsca nurkowe na ziemi, trudno pominąć położone na Morzu Karaibskim, odkryte przez samego Krzysztofa Kolumba, Kajmany. Miejscowe legendy mówią o niejednym skarbie ukrytym na wyspach oraz karawelach pełnych złota, które przed wiekami rozbiły się o tutejsze rafy. Przez cały rok przyjeżdżają tu liczni turyści z całego świata.

Najczęściej odwiedzane miejsca na Małym Kajmanie to Grundy’s Wall, Lea’s Lookout, Randy’s Gazebo czy Jackson’s Wall. Pod powierzchnią wody czeka na nas wielobarwna kraina fiołkowych gorgonii, żółtych gąbek i różowych koralowców. Można tu spotkać także rekiny rafowe, mureny, stada barakud i wielkich tarponów, żółwie, rogatnice, papugoryby, pokolce, langusty, ogromne płaszczki oraz setki innych morskich zwierząt. Ta różnorodność przyprawia niemal o zawrót głowy.

 Na Wielkim Kajmanie w Stingray City na głębokości zaledwie kilku metrów rezydują ławice olbrzymich, często dwumetrowych ogończy (z rzędu płaszczek orleniokształtnych). Przyzwyczajone do turystów oczekują nie tylko należytego poczęstunku, ale przede wszystkim wspólnej zabawy, podczas której nierzadko starają się zdjąć z nurka elementy wyposażenia. Dlatego używanie fajek jest tu raczej niewskazane.

 Pasjonaci przygód koniecznie powinni odwiedzić leżące na białym piaszczystym dnie przy Małym Kajmanie wraki statków Oro Verde i Soto Trader. Poza tym warto zanurkować także do zatopionej w okolicznych wodach pięknej rzeźby syrenki.

 

Oko w oko z langustą – Los Roques, Wenezuela

Niezapomnianych wrażeń dostarcza również nurkowanie na należącym do Wenezueli rajskim archipelagu Los Roques. Składa się on z ponad 300 koralowych wysp i wysepek, które zamykają wody Morza Karaibskiego na kształt wielkiego malowniczego jeziora. To właśnie ten region upodobały sobie szczególnie langusty. Miłośnicy podwodnych przygód mogą podziwiać je tutaj z bliska. W 1972 r. został utworzony Park Narodowy Archipelag Los Roques (Parque Nacional Archipiélago de Los Roques). Turystom udostępnia się w jego obrębie takie wspaniałe miejsca nurkowe, jak np. koralowe wyspy Noronquí, Francisquí, Madrisquí i Dos Mosquises, czy też podwodne ściany koralowców Boca de Cote. Odważniejsi eksploratorzy morskich głębin mogą odwiedzić także Cavernas de Las Salinas – jaskinie z rekinami i skorupiakami. Park Narodowy Archipelag Los Roques szczyci się jednymi z najbardziej różnorodnych i najlepiej zachowanych raf koralowych na Morzu Karaibskim.  

 

Spotkanie z rekinem wielorybim – Apo Reef, Filipiny

Obowiązkowym punktem wyprawy na Filipiny jest Park Naturalny Rafy Apo (Apo Reef Natural Park), położony u zachodnich wybrzeży wyspy Mindoro. Dzieli się on na dwie laguny: północną i południową, gdzie organizuje się nurkowania zarówno dzienne, jak i nocne. Pod wodą można tu podziwiać ponad 500 najróżniejszych gatunków zwierząt i roślin: od delikatnych ślimaków nagoskrzelnych i koników morskich po potężne rekiny wielorybie.

Jedną z głównych atrakcji Apo Reef stanowią pozostałości po zaciekłych walkach Japończyków z Amerykanami podczas II wojny światowej. Miłośnicy wraków z pewnością powinni zwiedzić 152-metrowy japoński frachtowiec o wdzięcznej nazwie Kyokuzan Maru, zanurzony nieopodal wyspy Coron.

 

Nurkowanie w studni – Great Blue Hole, Belize 

Na wspomnianym już półwyspie Jukatan, oblewanym od wschodu przez turkusowe wody Morza Karaibskiego, leży Belize. Jego wybrzeże otacza niezwykłej urody świat podwodny. W odległości 70 km w głąb morza od Belize City, dawnej stolicy kraju, pośrodku słynnego atolu Lighthouse Reef znajduje się legendarna studnia – Great Blue Hole (Wielka Błękitna Dziura). W rzeczywistości jest to wapienny lej krasowy, który powstał poprzez zapadnięcie się stropu jaskini w czasie ostatniej epoki lodowcowej. Pionowe ściany opadają na głębokość mniej więcej 35 m, jednak widoczność w tym miejscu dochodzi nawet do 60 m. Za tym odcinkiem studnia rozszerza się i tworzy ogromną salę z wielkimi stalaktytami. Niektóre z nich mają długość aż 15 m. Dno sali znajduje się na głębokości 125 m i dotarli do niego tylko nieliczni śmiałkowie. Dzięki dużej przejrzystości wody mniej doświadczeni nurkowie mogą uprawiać wokół pierścienia rafy wyrosłej na brzegach Great Blue Hole snorkeling, czyli pływanie z fajką i maską.

 

Śladami wielkich diugoni – Marsa Alam, Egipt

Jednym z najpopularniejszych miejsc odwiedzanych przez osoby nurkujące lub te, które dopiero chcą rozpocząć przygodę z nurkowaniem, jest niewątpliwie Egipt. Mieszkańcy Europy mogą do niego dotrzeć szybko i za stosunkowo niewielkie pieniądze. Morze Czerwone przyciąga nie tylko ze względu na sprzyjający klimat i doskonałą temperaturę wody, ale przede wszystkim dzięki wielkiemu bogactwu życia podwodnego. Nurkowie ściągają tutaj na spotkanie z uroczym napoleonem (wargaczem garbogłowym), posępną skrzydlicą czy przebiegłą barakudą. W Marsa Alam w południowo-wschodnim Egipcie natrafimy zaś także na słynne diugonie (czasem mylone z krowami morskimi – gatunkiem wytępionym w XVIII w.), a przy odrobinie szczęścia również na delfiny. Najpopularniejszymi miejscami wśród miłośników podwodnych przygód są tu m.in. Abu Ghusoon, Marsa El Foukery, Marsa Samadai i Marsa Shagra (dostępne z brzegu) oraz dziewicza rafa Elphinstone, Habili Nakari, zatoka Marsa Abu Dabab i Sharm Abu Dabab (nurkowania z łodzi). Średnia temperatura wody waha się od 21 (w styczniu) do 29°C (w sierpniu).          

FOT. CAYMAN ISLANDS, DEPARTAMENT OF TOURISM

Poza tym spragnieni wrażeń turyści, oprócz przepięknej fauny i flory Morza Czerwonego, a także kwitnącej w październiku rafy koralowej, mogą podczas safari nurkowego zwiedzić też ciekawe wraki statków. Wśród nich uwagę zwraca zatopiony w 1991 r. i leżący na głębokości od 10 do 30 m w okolicach Safagi (Safadży) duży prom pasażerski Salem Express, który na swoim ponad 100-metrowym pokładzie przewoził kilkuset pielgrzymów wracających z Mekki (głównie Egipcjan).

Rafy w rejonie Marsa Alam są nadal dziewicze, pełne życia i bardzo bogate w różnorodne stworzenia. Można tu nurkować nie tylko z legendarnymi diugoniami, ale zaraz przy brzegu z ogromnymi żółwiami morskimi (zielonymi i oliwkowymi) skubiącymi spokojnie trawy na dnie licznych zatok Morza Czerwonego. Marsa Alam słynie również z tzw. Dolphin House, czyli Domu Delfinów. Do tej pięknej rafy koralowej dociera się łodzią. Nurkowie spotkają tutaj stada przyjaznych delfinów.  

Mamy nadzieję, że ten krótki opis najwspanialszych atrakcji nurkowych na naszej planecie nie tylko zachęcił do wypraw niezdecydowanych, lecz także pomógł miłośnikom nurkowania zaplanować swoją kolejną podróż. Jednak ostrzegamy: kto raz zajrzy do tego magicznego podwodnego królestwa, zostawi w nim serce na zawsze.

 


 

Artykuły wybrane losowo

Rekordy Singapuru

JĘDRZEJ SAPTOWSKI

www.malyglobtroter.pl

 

<< Niewielka Republika Singapuru uzyskała niepodległość w 1965 r., aby wkrótce stać się jednym z azjatyckich tygrysów, niemal rokrocznie odnotowującym imponujące wzrosty gospodarcze. Dzięki stabilnym fundamentom ekonomicznym i rozwojowi całego regionu należy dziś do najważniejszych centrów finansowych na świecie. Poza tym zalicza się też do najzamożniejszych państw na naszym globie. >>

Ze względu na niewielkie terytorium (ok. 720 km² powierzchni) władze Singapuru od lat 70. XX w. wdrażają w życie nowoczesne koncepcje urbanistyczne. Znaczący budżet pozwala im na zatrudnianie światowej sławy architektów, wśród których znalazł się m.in. Polak Krystyn Olszewski (1921–2004). Jednocześnie dba się tu o zachowanie tożsamości lokalnych dzielnic (Little India czy Chinatown).

 

Taras na szczycie hotelu Marina Bay Sands

© Singapore Touris m Board /Andrew JK Tan

 

Singapur z racji swojego położenia na południowym krańcu Półwyspu Malajskiego sąsiaduje z Malezją i Indonezją. Stanowi więc świetną bazę wypadową na pobliskie wyspy, takie jak indonezyjskie Bintan i Batam w archipelagu Riau, uchodzące za raj dla kitesurferów i miłośników gry w golfa. Zapraszamy na krótką podróż śladami symboli rozkwitu tego wyjątkowego państwa-miasta.

 

NAJLEPSZE LOTNISKO ŚWIATA

Międzynarodowy Port Lotniczy Changi (Changi Airport) to dla większości turystów brama do Singapuru. Jest niczym dawne wrota starożytnych miast i świątyń, które miały za zadanie zadziwiać przekraczających ich progi. W 2018 r. został po raz szósty z rzędu nagrodzony tytułem Najlepszego lotniska świata (World’s Best Airport) w prestiżowym rankingu brytyjskiej firmy konsultingowej Skytrax. Co ważne, podstawę do tego wyróżnienia stanowią oceny osób odbywających tutaj loty.

Pierwsze, co rzuciło nam się w oczy, gdy zawitaliśmy do tego szóstego najruchliwszego międzynarodowego portu lotniczego na świecie (i drugiego w Azji!), który obsłużył w 2017 r. ponad 62 mln pasażerów z całego globu, to zieleń okalająca ściany terminalu przylotów oraz inne obiekty wewnątrz budynku. Poza tym na plus zaskoczyły nas szybka odprawa, doskonałe oznaczenia i bliskość wszystkich niezbędnych punktów, których poszukuje przybywający w nieznane miejsce turysta. Nie czuliśmy zagubienia czy niepewności. Wszystkie etapy podróży po wyjściu z samolotu przebiegały bezproblemowo, bez pośpiechu i opóźnień. Kiedy szliśmy po wygodnej wykładzinie, prostą i krótką drogą prowadzącą do stacji kolejki MRT (Mass Rapid Transit), którą mieliśmy dojechać do centrum, towarzyszyły nam tylko pozytywne emocje. Wszystkie zalety lotniska mogą w pełni docenić osoby spędzające na nim więcej czasu. Dzięki działającemu całą dobę kinu, basenowi, strefie relaksu, salonowi gier, placom zabaw dla dzieci, tematycznym ogrodom czy w końcu setkom sklepów najważniejszych światowych marek kolejne godziny oczekiwania mijają w tych komfortowych warunkach bardzo szybko.

W przyszłym roku (pod koniec marca) planowane jest otwarcie połączonego z terminalami 1, 2 i 3, wielkiego centrum handlowo-rozrywkowego Jewel. Wiszące ogrody i najwyższy na świecie wodospad wewnątrz budynku (40-metrowy) to tylko dwa przykłady atrakcji, jakie znajdą się w tym wspaniałym, oszklonym obiekcie zaprojektowanym przez światowej sławy architekta Moshe Safdiego, autora m.in. koncepcji singapurskiego resortu Marina Bay Sands. Lotnisko Changi pełni również funkcję bazy Singapore Airlines, którym w 2018 r. nadano tytuł Najlepszych linii lotniczych świata (World’s Best Airline według Skytrax). Uruchomione przez tego przewoźnika w październiku br. połączenie pomiędzy Singapurem i Newark koło Nowego Jorku (15 344 km) jest obecnie najdłuższym dostępnym (niemal 19-godzinnym) bezpośrednim lotem komercyjnym.

 

Bussorah Mall – sklepy, restauracje i kawiarnie w dzielnicy muzułmańskiej Kampong Glam

© Singapore Touris m Board

 

HINDUSI I MUZUŁMANIE

Z portu lotniczego do centrum dotarliśmy w ciągu godziny kolejką MRT. Po drodze mieliśmy jedną przesiadkę na stacji Tanah Merah, polegającą na przejściu na drugą stronę peronu do pociągu East West Line, którym dojechaliśmy do Bugis, gdzie przesiedliśmy się znowu, aby dojechać do Little India. W tej hinduskiej dzielnicy, na którą miejscowi mówią Tekka, zarezerwowaliśmy wcześniej noclegi. Po Singapurze poruszaliśmy się zazwyczaj pieszo i pociągami MRT, ale świetnym i niedrogim rozwiązaniem są przejazdy oferowane przez firmy Uber lub Grab. Ze względu m.in. na horrendalne ceny samochodów ruch na tutejszych ulicach jest jak na metropolię bardzo przyjazny, a korzystanie z tego typu taksówek stanowi najszybszy sposób dotarcia do dalej położonych atrakcji.

Ponad 500 tys. Hindusów tworzy trzecią pod względem liczebności grupę narodowościową w tym kraju (po Chińczykach i Malajach). Dzielnicę Little India założyli pierwsi robotnicy przybywający z subkontynentu indyjskiego do Singapuru pod koniec XVIII w. Dystrykt jest niewielki i aby go zwiedzić, wystarczy dwugodzinna przechadzka. Do tego należy zarezerwować sobie nieco czasu na wizytę w jednej z wielu fantastycznych restauracji. Najbardziej znana tutejsza świątynia to poświęcona bogini Kali Sri Veeramakaliamman z 1881 r. Kolorowa budowla, wyglądająca z zewnątrz na niewielką, zaskakuje liczbą zaułków i nisz z wizerunkami hinduskich bóstw. Warto tutaj dotrzeć w trakcie odbywających się cztery razy dziennie modlitw. Podczas spaceru po okolicznych uliczkach zajrzeliśmy na dziedziniec ukończonego w 1910 r. meczetu Abdul Gaffoor (Masjid Abdul Gaffoor). Ta żółto-zielona budowla z wieloma minaretami i ornamentami stanowi przykład architektury łączącej w sobie wpływy mauretańskie, europejskie i południowoindyjskie. Wielobarwna zabudowa dzielnicy nie robi oszałamiającego wrażenia, ale wyróżnia ją spośród innych części państwa-miasta. Ci, którzy znają Indie, uznają, że jest tu wyjątkowo czysto. Osoby oceniające to miejsce z perspektywy Singapuru dostrzegą nieznośny bałagan. Jednak chyba dla wszystkich świetnym kulinarnym doświadczeniem będzie zapoznanie się z tutejszą kuchnią, którą gorąco polecamy.

Aby dostać się do Kampong Glam, położonej po drugiej stronie kanału Rochor dzielnicy muzułmańskiej, można przejechać dwie stacje pociągiem MRT (z Little India do Bugis), ale my proponujemy niedługi spacer i obserwowanie zmieniającego się otoczenia. Do serca dzielnicy prowadzi Arab Street, przekształcająca się z początkowo dużej arterii w znacznie węższą uliczkę otoczoną niską zabudową. Idąc wzdłuż licznych sklepów z tkaninami i dywanami, dochodzimy do skrzyżowania z Baghdad Street, przy której znajduje się wiele polecanych restauracji. Stąd jest już niedaleko do najbardziej rozpoznawalnego rejonu Kampong Glam, czyli deptaków Bussorah i Muscat leżących tuż przy największym singapurskim meczecie – Masjid Sultan. Otwarto go oficjalnie w grudniu 1929 r. w miejscu świątyni z pierwszej połowy XIX w. Co ciekawe, obecną, przykrytą złotymi kopułami budowlę zaprojektował architekt Denis Santry z firmy Swan and Maclaren, która opracowała koncepcję głównego budynku słynnego hotelu Raffles Singapore. Dzielnicę muzułmańską warto odwiedzić ze względu na jej niezliczone kafejki, restauracje i sklepy oraz panującą w niej wieczorami żywą i pełną różnorodności atmosferę.

 

OGRÓD POD KOPUŁĄ

W deszczowe popołudnie szybko przemknęliśmy przez Dragonfly Bridge i zielony park wokół Supertree Grove (Gardens by the Bay). Spiesząc się do Kwiatowej Kopuły (Flower Dome) na wyznaczoną godzinę, wskazaną na zakupionym przez internet bilecie, spoglądaliśmy na olbrzymich rozmiarów futurystyczne konstrukcje i zawieszoną nad naszymi głowami kładkę o długości 128 m (OCBC Skyway). Mieliśmy nieodparte wrażenie, że choć na superdrzewach posadzono niemal 163 tys. roślin z ponad 200 gatunków z całego świata, to nadal jest to struktura wykreślona na architektonicznych deskach, dla której środowisko naturalne stanowi jedynie daleką inspirację. Po drodze zaglądaliśmy do ogrodów malajskiego, chińskiego i indyjskiego, aż wreszcie dotarliśmy do górującej nad zielenią Flower Dome. Ta największa na świecie szklana cieplarnia (o powierzchni ponad 1,2 tys. km²!), wpisana w 2015 r. do Księgi rekordów Guinnessa, kryje tysiące gatunków roślin. Podzielono ją na kilka części, prezentujących roślinność charakterystyczną dla obszarów klimatycznych Morza Śródziemnego, Kalifornii, Australii, Ameryki Południowej i Afryki. Zobaczymy tu m.in. gaj oliwny, baobaby, sukulenty, a w strefie kwiatów – niezliczone gatunki storczyków. W ogrodzie stoi też wiele wykonanych z kwiatów, drewna i metalu ciekawych rzeźb i pomników. To miejsce bardzo popularne wśród turystów i trudno w nim niestety znaleźć chwilę spokoju, dlatego warto odwiedzić je w godzinach porannych.

Po wyjściu z Flower Dome przeszliśmy na drugą stronę niewielkiego zadaszonego dziedzińca, żeby zajrzeć do Mglistego Lasu (Cloud Forest). Wewnątrz tej również imponującej szklanej konstrukcji znajduje się 35-metrowy wodospad na sztucznej górze pokrytej tropikalną roślinnością. Pierwsze wrażenie jest niesamowite. Kaskadowo spadająca woda i niezliczone gatunki flory ogląda się przez lekką mgłę unoszącą się wokół. Podczas spaceru wiszącymi kładkami poprowadzonymi naokoło i wewnątrz zielonej konstrukcji można z bliska podziwiać np. orchidee czy rośliny mięsożerne. Na szczycie góry usytuowano Zaginiony Świat (Lost World) – obszar z roślinnością występującą na wysokości ok. 2000 m n.p.m. Roztacza się stąd także piękny widok na zatokę Marina (Marina Bay).

Do wieczornego muzyczno-świetlnego spektaklu Garden Rhapsody w okolicy superdrzew mieliśmy jeszcze trochę czasu, który ku radości dzieci spędziliśmy na położonym tuż obok wodnym placu zabaw. Bieganie z rówieśnikami między podświetlanymi strumieniami tak wciągnęło maluchy, że dopiero dalekie odgłosy muzyki uświadomiły nam rozpoczęcie się widowiska. Pokazy odbywają się codziennie o 19.45 i 20.45 i przyciągają tłumy widzów. Stojąc pod superdrzewami, obserwowaliśmy feerię barw, która wraz z muzyką tworzyła magiczną atmosferę. Trochę żałowaliśmy, że nie jesteśmy na położonej 22 m wyżej kładce (OCBC Skyway), bo widowisko musiało z niej wyglądać spektakularnie. Po zakończeniu spektaklu przeszliśmy rozpiętym tuż nad wodą drewnianym pomostem w stronę słynnej rzeźby Planet. Polecamy taki krótki, wieczorny spacer ze względu na niesamowity widok na oświetlony resort Marina Bay Sands kontrastujący z ciszą i spokojem panującymi wokół. Przez kilkadziesiąt minut minęło nas raptem kilka osób. W pobliskich Gardens by the Bay jest ponad 40 rzeźb stworzonych przez znanych artystów. Szczególnie zależało nam, żeby zobaczyć tę autorstwa Brytyjczyka Marca Quinna. To długa na 9 m i wysoka na 3 m figura z pomalowanego na biało brązu, przedstawiająca dziecko, syna twórcy, Lucasa. Wspierająca się jedynie na dłoni postać sprawia wrażenie wiszącej w powietrzu.

 

HOTEL Z INSTAGRAMA

Marina Bay Sands był w 2017 r. najczęściej fotografowanym obiektem hotelowym na świecie, którego zdjęcia pojawiały się w serwisie Instagram. Wyprzedził m.in. Bellagio czy MGM Grand z Las Vegas. Swoją popularność zawdzięcza niesamowitej architekturze oraz luksusowym warunkom i atrakcjom, które czekają na gości. Jednak na pewno głównym powodem tej sławy jest niemal już ikoniczny basen położony na tarasie Sands SkyPark (na 57. piętrze). Wśród ponad 80 restauracji, które znajdują się w kompleksie, warto wymienić „Waku Ghin”, uważaną za jedną z najlepszych w całej Azji i oznaczoną dwoma gwiazdkami Michelin, serwującą dania kuchni japońskiej i europejskiej. Poza tym działa tu również lokal Wolfganga Pucka „CUT” oraz zajmujące kilka pięter, luksusowe centrum handlowe zdobywające najlepsze oceny wśród odwiedzających je klientów – po przecinającym je kanale można pływać łódką. Całe założenie architektoniczne stało się jedną z wizytówek Singapuru. Zobaczymy je także w niejednej filmowej superprodukcji.

 

MUZEUM W KWIECIE LOTOSU

Do kompleksu Marina Bay Sands należy ArtScience Museum. Budynek zaprojektowany w kształcie kwiatu lotosu gości wiele wystaw czasowych, ale znajduje się w nim też stała ekspozycja Future World: Where Art Meets Science. Ze względu na dużą popularność muzeum wybraliśmy się do niego o poranku, aby jako jedni z pierwszych rozpocząć zwiedzanie.

Wizyta tu jest niesamowitym przeżyciem szczególnie dla dzieci. Kolejne pomieszczenia wprowadzają nas w świat kolorowych, świetlnych iluzji, w których uczestniczymy i które możemy kreować. Na wielkim na całą ścianę ekranie pojawiają się narysowane przed momentem na kartce przez zwiedzających i zeskanowane obrazki. W salach animowane rysunki poruszają się w takt muzyki i reagują na obecność gości. Są tutaj ogromne, świecące piłki do skakania, świetlny wodospad imitujący wodę czy w końcu pomieszczenie roziskrzone maleńkimi diodami LED umocowanymi na długich przewodach zwisających z sufitu i tworzących labirynt. Wszystko to zadziwia i sprawia wspaniałe wrażenie.

Po wyjściu z muzeum warto skierować się w stronę Helix Bridge, skąd z czterech punktów widokowych można podziwiać niesamowitą panoramę Singapuru. Ten przeznaczony dla pieszych most został zaprojektowany na wzór struktury DNA i w roku otwarcia (2010) zdobył główną nagrodę w kategorii transport na największym festiwalu architektury na świecie – World Architecture Festival. Konstrukcja wykonana ze stali i szkła prowadzi nas do trybun przy pływającej na wodach zatoki platformie, na której odbywają się najważniejsze wydarzenia w tym państwie-mieście. Wzdłuż widowni przejeżdżają również bolidy Formuły 1 w trakcie organizowanego rokrocznie Grand Prix Singapuru (na torze Marina Bay Street Circuit) – pierwszego w historii tych zawodów wyścigu rozgrywanego w nocy przy sztucznym oświetleniu. Tu także doszło do niechlubnego incydentu uważanego za największy skandal Formuły 1. W 2008 r. prowadzący bolid Renault Brazylijczyk Nelsinho Piquet na polecenie swojego zespołu rozbił samochód, umożliwiając w ten sposób uzyskanie dogodnej pozycji na torze swojemu partnerowi i późniejszemu triumfatorowi Hiszpanowi Fernandowi Alonso. Po drugiej stronie pobliskich mostów znajduje się najwyższy w Azji diabelski młyn (165 m) – Singapore Flyer. To kolejna atrakcja, która pozwala spojrzeć na państwo-miasto z góry.

Stąd Deptak Królowej Elżbiety (Queen Elizabeth Walk) doprowadził nas do przeprawy położonej przy ujściu rzeki Singapur. Wybudowany w 2015 r. Most Jubileuszowy (Jubilee Bridge) jest częścią pieszego traktu upamiętniającego uzyskanie niepodległości przez republikę. Szlak ten (o długości 8 km) łączy historię z nowoczesnością. Podczas spaceru można oglądać budynki i miejsca istotne z punktu widzenia rozwoju Singapuru. My dotarliśmy nim do Merliona, czyli tryskającej wodą statui przedstawiającej pół lwa, pół rybę. Postać tę zaprojektował brytyjski ichtiolog Alec Frederick Fraser-Brunner (1906–1986). Była ona wykorzystywana od 1964 do 1997 r. jako logo Singapore Tourism Board, a konsekwentnie prowadzone działania marketingowe utrwaliły ją w świadomości nie tylko Singapurczyków.

 

NOWOCZESNE ZOO

Aby dostać się do Singapore Zoo, najlepiej skorzystać z taksówki lub usług Ubera. Bilety w cenie 35 i 23 dolarów singapurskich (odpowiednio dla dorosłych i dzieci, czyli ok. 95 i 63 złotych) możemy kupić przez internet (wówczas są ze zniżką i kosztują 29,75 i 19,55 dolarów singapurskich) lub na miejscu. Przy wejściu otrzymaliśmy dokładną mapę ogrodu i ruszyliśmy ścieżką prowadzeni przez świetnie zaprojektowane drogowskazy – zamiast strzałek zakończone są one podobiznami zwierząt, do których wiodą.

Początkowo trasa wiła się wśród roślinności. Przechodziliśmy przez drewniane mostki i ścieżki. W oddali słychać było pokrzykiwania małp. Zgodnie z planem chcieliśmy zdążyć na pierwsze karmienie słoni, bo mogą w nim uczestniczyć goście. Wczesna pora i deszcz sprawiły, że mijaliśmy pojedynczych turystów, a gdy doszliśmy do małej, drewnianej widowni przed wielkim wybiegiem, towarzyszyło nam kilka osób i tyle samo opiekunów zwierząt. Dzieci trzymające w rękach koszyczki z pokarmem stały przy balustradzie. Podeszły pod nią trzy słonie, które chętnie wyciągały trąby, odbierały od maluchów banany i wykonywały polecenia opiekunów równocześnie przybliżających zwyczaje tego gatunku. Oczywiście, radości było co niemiara, a my mieliśmy poczucie, że zwierzęta znajdują się tu pod dużo lepszą opieką niż w cieszących się złą sławą miejscach z innych części Azji.

Ponieważ rozpadało się na dobre i zakończyła się pora karmienia, skierowaliśmy się w stronę amfiteatru, gdzie zaplanowano na 10.30 Splash Safari Show z udziałem uszanki kalifornijskiej. Pierwsze rzędy podczas pokazu zarezerwowane są dla miłośników wodnych atrakcji. Dzieci, lekko już zmoczone ciepłym deszczem, z chęcią wskoczyły na wybrane miejsca, żeby po chwili przemoczyć się zupełnie. Uszanka kalifornijska wykonywała polecenia treserki, co jakiś czas efektownie wskakiwała do przeszklonego basenu i rozpryskiwała wodę, ochlapując roześmianą widownię. Po pokazie mokrzy, ale jeszcze bardziej radośni odwiedzaliśmy kolejne wybiegi. Na szczęście przestało padać.

W zoo znajduje się powyżej 2,4 tys. zwierząt z ponad 300 gatunków, z których ok. 34 proc. to gatunki zagrożone. Ogród, ceniony wśród odwiedzających, ma także renomę placówki dbającej o najwyższe standardy opieki nad zwierzętami, prowadzi doskonałe programy edukacyjne, zapewnia leczenie weterynaryjne i realizuje projekty hodowlane. Łącznie zajmuje powierzchnię 26 ha, a odwiedza go rocznie mniej więcej 1,9 mln turystów. Z każdą godziną podczas naszej wizyty wzrastała liczba gości, ale teren zoo jest tak rozległy, że z łatwością znajdowaliśmy miejsca, w których w samotności podziwialiśmy zwierzęta. Ogromne wrażenie zrobił na nas spacerujący po wybiegu i prezentujący dostojną sylwetkę biały tygrys. Z kolei krążący kilka centymetrów za szklaną przegrodą gepard grzywiasty aż przestraszył dzieci swoim spojrzeniem. W ciszy obserwowaliśmy nieruchome żółwie olbrzymie. Uśmiech na naszych twarzach wywołały lemury i kameleony, hipopotamy karłowate czy pingwiny. W wielu miejscach zwierzęta są tu niemal na wyciągnięcie ręki. Bliskie obcowanie z przyrodą sprawiło nam niesamowitą frajdę, dlatego wszystkim gorąco polecamy singapurski ogród zoologiczny. Szczególnie że jego mieszkańcy mają naprawdę znakomitą opiekę. Po obejrzeniu większości zwierząt i całkowitym wysuszeniu ubrań dzieci znowu chciały się trochę ochłodzić i z radością wskoczyły pod strumienie na tutejszym wodnym placu zabaw.

 

AKWARIUM NA WYSPIE

W czerwcu 2018 r. oczy całego politycznego świata zwrócone były na niewielką wyspę Sentosa (ok. 5 km² powierzchni), gdzie w luksusowym, 5-gwiazdkowym hotelu Cappella Singapore doszło do historycznego spotkania amerykańskiego prezydenta Donalda Trumpa z przywódcą Korei Północnej Kim Dzong Unem. Oby podpisane porozumienie i wymiana grzeczności stały się zapowiedzią trwałych i rewolucyjnych zmian na Półwyspie Koreańskim, równych metamorfozie, jaką przeszła w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat wspomniana Sentosa.

Ten niewielki skrawek lądu był w trakcie II wojny światowej świadkiem udręki wielu australijskich i brytyjskich więźniów z usytuowanego tu japońskiego obozu jenieckiego. Dopiero po odzyskaniu niepodległości władze Singapuru zaplanowały utworzenie na Sentosie kurortu z luksusowymi hotelami i atrakcjami turystycznymi. Wybudowano kolejkę gondolową (Singapore Cable Car) oraz most łączący wyspy. Zaprojektowano sztuczne plaże i powstanie nowoczesnych kompleksów rozrywki. Hasło promujące Sentosę jako The State of Fun w pełni oddaje charakter tego miejsca.

Można się tutaj dostać samochodem, kolejką lub autobusem. My wybraliśmy autokar, który dowiózł nas na podziemny parking w okolicach parku rozrywki Universal Studios Singapore. Po wyjściu na powierzchnię przeszliśmy przez okrągły i otoczony restauracjami plac (The Bull Ring), na którym stoi wirujący globus – symbol wytwórni. W pobliżu znajdują się także drzewa z różnej wielkości lizakami. To obowiązkowy punkt na wykonanie pamiątkowego zdjęcia dla każdego rodzica z dziećmi.

Nasz cel stanowiło S.E.A. Aquarium, w którym mieszka powyżej 100 tys. morskich zwierząt reprezentujących ponad tysiąc gatunków. Kilka lat temu zostało ono uznane przez użytkowników serwisu TripAdvisor za jedno z trzech najlepszych akwariów w Azji. Maluchy po raz kolejny były wniebowzięte, a my również poczuliśmy się niemal jak w bajkowym świecie z polsko-brytyjskiego filmu familijnego Wodne dzieci. Ogromne przeszklone zbiorniki, w których toczyło się życie, zadziwiały i przyciągały jak magnes. Moglibyśmy wpatrywać się godzinami w mureny, płaszczki, skrzydlice, delfiny, setki meduz, ławice kolorowych rybek, wielkie i małe ośmiornice. Stojąc w szklanym tunelu, obserwowaliśmy pływające nad naszymi głowami kilkadziesiąt rekinów, które w porze karmienia szybko pałaszowały wrzucane przez obsługę sporych rozmiarów kąski. W każdej sali odnajdywaliśmy dokładne opisy zwierząt i żałowaliśmy, że z braku czasu nie możemy wziąć udziału w programach edukacyjnych organizowanych przez akwarium. Wyjątkową propozycją jest np. spędzenie nocy w Galerii Otwartego Oceanu (Open Ocean Gallery) połączone ze zdobywaniem wiedzy o zachowaniach tutejszych stworzeń po zmroku.

Oczywiście, kilkudniowy pobyt w tym kraju nie wystarczy, aby poznać wszystkie jego atrakcje. Gdy wyjeżdżaliśmy, mieliśmy przeświadczenie, że to doskonałe miejsce na azjatycką podróż z dziećmi. Jest tu oczywiście bardzo czysto i bezpiecznie, a bary i restauracje z różnorodną kuchnią ułatwiają znalezienie potraw odpowiednich dla naszych pociech. Singapur bije wiele rekordów. Bardzo wysoki poziom edukacji, stałe promowanie innowacyjnych rozwiązań, konsekwentnie prowadzona polityka rozwoju i współpraca z najważniejszymi ośrodkami naukowymi na świecie gwarantują, że wkrótce usłyszymy o kolejnych osiągnięciach tego niewielkiego państwa-miasta. Czy będą to architektoniczne, inżynieryjne, kulturalne czy informatyczne nowości? Nie jest wykluczone, że Singapurczycy zaskoczą w wielu dziedzinach swoją pomysłowością lub umiejętnym wykorzystaniem pomysłów zatrudnionych tutaj specjalistów.

 

Wydanie jesień-zima 2018

Malawi, czyli nie tylko jezioro

ROBERT GONDEK „GERBER”
www.stronagerbera.pl


<< Malawi, położone w południowo-wschodniej części Czarnego Lądu, bywa często nazywane „gorącym sercem Afryki”, choć temperatury panują w nim niższe niż w innych okolicznych państwach w rejonie klimatu podrównikowego. Dzieje się tak dlatego, że znaczną jego część stanowią wyżyny i płaskowyże wznoszące się na wysokość ponad 1000 m n.p.m. Te warunki upodobały sobie szczególnie zwierzęta, których różnorodność gatunkowa w tym regionie potrafi zaskoczyć niejednego wytrawnego miłośnika podróży. >>

Więcej…

Jamajka – więcej niż plaże

MAŁGORZATA CHOLEWA

<< Właściwie każda osoba, którą pytam o Jamajkę, wiąże ją z Bobem Marleyem i jednymi z najpiękniejszych plaż na świecie. Oczywiście, na urlopie Polacy chcą poleżeć na wygodnym leżaku z kolorowym drinkiem w dłoni, skorzystać z mocno prażącego tropikalnego słońca i zrobić sobie zdjęcie pod wysmukłą palmą i nie ma w tym nic złego, ale skoro dotarliśmy już na odległe Karaiby, warto poszukać na nich innych, równie niespotykanych dla nas wrażeń. Mnie ta wyspa kojarzy się z niezliczonymi atrakcjami dla osób aktywnych, pikantną marynatą do mięs „jerk”, aromatyczną kawą, pysznym rumem i przecudownymi krajobrazami tonącymi w bujnej zieleni. >>

Więcej…