JOANNA CYBULSKA-MIKA
www.wyspy-szczesliwe.pl

<< Wyspy Kanaryjskie najczęściej kojarzą się z błogim wylegiwaniem się pod palmą na wspaniałej, przez cały rok skąpanej w słońcu plaży czy z drinkiem w ręku przy basenie eleganckiego hotelu. Jednak region ten oferuje także niezliczone możliwości dla osób pragnących podczas urlopu zażywać więcej ruchu i poszukiwać nowych wrażeń. Wycieczka statkiem na spotkanie z delfinami, zdobywanie wulkanów pieszo czy na rowerze, ujarzmianie oceanu i wiatru, eksploracja wąwozów i wawrzynowych lasów to tylko kilka z wybranych tutejszych atrakcji dla miłośników turystyki kwalifikowanej. >>

Osoba lubiąca aktywny wypoczynek poczuje się na tym hiszpańskim archipelagu jak ryba w wodzie. Na wybrzeżu zimą temperatury w ciągu dnia rzadko spadają poniżej 20°C, a w lecie nieczęsto przekraczają 29°C, więc na wyspach swój ulubiony sport można uprawiać na świeżym powietrzu o każdej porze roku. Sami Kanaryjczycy wysoko cenią kulturę fizyczną i posiadają doskonałą infrastrukturę do dbania o swoją kondycję. Centra sportowo-rekreacyjne znajdziemy nawet w niewielkich miastach, powszechnie dostępne są sprzęty do ćwiczeń i boiska do gry w piłkę nożną czy siatkówkę, wytyczono również liczne oznakowane szlaki piesze i dla rowerów górskich, a kluby turystyki organizują trekkingi z wykwalifikowanymi przewodnikami. Bardzo dużą popularnością cieszy się tutaj lucha canaria (zapasy kanaryjskie), nadal naucza się też wymagającego dużej sprawności skoku pasterza – salto de pastor – z użyciem długiego kija. Dawniej stanowił on sposób na przekraczanie wąwozów.

Przegląd atrakcji, które wielbicielom sportów wodnych i lądowych oferuje każda z siedmiu głównych Wysp Kanaryjskich, rozpoczniemy od położonej najbliżej kontynentu europejskiego Lanzarote, a zakończymy na oddalonej najbardziej na zachód El Hierro.

NA ROWERZE PO MARSIE
W 2013 r. aż 8,7 proc. turystów odwiedzających Lanzarote przybyło na nią spędzać czas aktywnie. Co roku organizuje się tutaj liczne międzynarodowe imprezy sportowe, takie jak jeden z najtrudniejszych triatlonów firmowanych przez markę IRONMAN (IRONMAN Lanzarote – kolejny odbędzie się 23 maja 2015 r.) z konkursem dla dzieci i młodzieży od 3 do 15 lat IRONKIDS (następny 22 maja 2015 r.) czy Lanzarote International Marathon (29 listopada 2014 r.).
Poza wszelkimi sportami wodnymi do bardzo popularnych form wypoczynku na wyspie należy też turystyka rowerowa, na której potrzeby przygotowano łącznie niemal 210 km tras odpowiednich dla rowerów górskich. Podzielono je na 6 odcinków o różnym poziomie trudności umożliwiających dotarcie do głównych atrakcji Lanzarote. Jednym z najciekawszych jest szlak prowadzący z wioski Caleta de Famara do miejscowości Yaiza (o długości 39,4 km). Wiedzie on przez znany Park Narodowy Timanfaya (Parque Nacional de Timanfaya) i obszar chroniony La Geria z niezwykłymi winnicami założonymi w dołkach z wulkanicznego popiołu ogrodzonych kamieniami.

FOT. WYSPY-SZCZESLIWE.PL/WOJTEK KORZONEK

Lawowe formacje Los Hervideros w Parku Naturalnym Wulkanów, Lanzarote


Wspomniany park większość osób zwiedza autokarem poruszającym się po rejonie najbardziej spektakularnych erupcji, które miały miejsce między XVII a XIX w. Dużym zainteresowaniem cieszą się także 20-minutowe przejażdżki na wielbłądach ze stanowiska Echadero de los Camellos. Z myślą o amatorach turystyki pieszej przygotowano bezpłatne ok. 3-godzinne wyprawy trekkingowe. Ich uczestnicy mogą podziwiać przypominające powierzchnię Marsa surowe krajobrazy, nauczyć się rozpoznawania hawajskich typów lawy aa i pahoehoe oraz obserwować, jak odradza się zniszczone przez żywioł życie. Ze względu na wrażliwość ekosystemu Gór Ognia (Montañas del Fuego), jak bywa nazywany obszar parku, wycieczki, zawsze w małych grupach i pod opieką przewodnika, odbywają się jedynie w nielicznych terminach. Na zwiedzanie zapiszemy się na stronie internetowej www.reservasparquesnacionales.es.
Miłośnicy samodzielnych wędrówek mają do przejścia ponad 30 szlaków. Można też skorzystać z ofert miejscowych firm, np. Senderismo Lanzarote, która organizuje spacery tematyczne, m.in. kulturowe, historyczne, archeologiczne, przyrodnicze (w tym ornitologiczne) czy winiarskie, oraz wieczorne wyprawy zakończone grillowaniem.
Na snorkeling najlepiej wybrać się tutaj do Rezerwatu Morskiego Wyspy La Graciosa i Wysepek Północy Lanzarote (Reserva Marina de la Isla Graciosa e Islotes del Norte de Lanzarote), obejmującego rejon od północnego wybrzeża Lanzarote do niezamieszkałej wysepki Alegranza. W Playa Blanca mieści się natomiast polska baza nurkowa Cool Dive, która oferuje podwodne eskapady do najatrakcyjniejszych miejsc nurkowych w okolicy oraz kursy, również dla dzieci od 8 roku życia.

W MOCY OCEANU I WIATRU
Na Fuerteventurze, oddalonej od Playa Blanca o 35 minut rejsu promem, królują wind- i kitesurfing. Idealne warunki do ich uprawiania panują na uważanej za najpiękniejszą nad Atlantykiem plaży Sotavento. Już 30 lat temu odkrył ten fakt pasjonat windsurfingu René Egli, który później założył na niej centrum tych sportów. Obecnie jego szkołę, jedną z największych na świecie, odwiedza prawie 30 tys. klientów rocznie. Jest ona głównym organizatorem odbywającego się tutaj co roku na przełomie lipca i sierpnia Pucharu Świata w Windsurfingu i Kiteboardingu (Windsurfing & Kiteboarding World Cup). W sezonie pracuje w niej ok. 80 osób różnych narodowości, w tym także instruktorzy z Polski. Mimo ogromnej popularności tego miejsca plażowicze nie wchodzą w drogę amatorom sportu – strefy kite- i windsurfingu zajmują po 1,5 km z 9 km wybrzeża Sotavento.
Duże wrażenie robi tutaj zaplecze logistyczne. W otwartym w kwietniu 2014 r. nowym centrum windsurfingowym nowoczesny system składowania żagli pozwala na natychmiastowe wydawanie odpowiedniego sprzętu. Goście z hoteli w okolicznych kurortach oraz kursanci wraz z deskami z ośrodka kitesurfingu René Egli Kite Center, udostępnionego w marcu 2013 r. przy 4-gwiazdkowym Hotelu Meliá Gorriones w pobliżu Sotavento, mają zapewniony bezpłatny dojazd bezpośrednio do najlepszych punktów na lagunie. Na plaży pracują profesjonalni fotografowie i fizjoterapeuci. Po codziennym wysiłku można zrelaksować się na leżaku w osłoniętej od wiatru palmowej oazie z przebieralniami, prysznicami, toaletami, bezpłatnym bezprzewodowym internetem i napojami. Warto tu także spróbować swoich sił w żeglarstwie plażowym oraz surfingu typu stand up paddle (SUP).

FOT. RENE EGLI

Kitesurferów przyciągają na Fuerteventurę świetne warunki


Sportowe wakacje urozmaicimy sobie zwiedzaniem wyspy na motocyklu. Jazda dobrymi, wijącymi się wśród wzniesień w kolorze cynamonu drogami będzie przyjemną przygodą szczególnie zimą. Na wyprawy off-roadowe pojazdami terenowymi najlepszym regionem jest półwysep Jandía z malowniczymi plażami, takimi jak słynna Cofete czy bezludna Los Ojos ze skałami w barwach przypominających kamień zwany tygrysim okiem. Motocykl wypożyczymy m.in. w Costa Calma i Morro Jable w firmie Xtreme Car Rental, organizującej także kilkugodzinne wycieczki w kameralnych grupach quadami, samochodami buggy i trzykołowcami trike.
Wzdłuż rezerwatu przyrody w Morro Jable wiedzie z kolei szeroka trasa rowerowa doskonale nadająca się również dla wynajmowanych na miejscu rowerów czteroosobowych i trójkołowych. Przypadnie ona do gustu szczególnie rodzinom z dziećmi. Po drodze napotkamy ochoczo pozujące do zdjęć papugi, domagające się jedzenia wszędobylskie wiewiórki, a nawet wesołe dzikie osiołki. Miłośnicy wędkarstwa natomiast mogą popłynąć z lokalnej mariny łodzią prowadzoną przez doświadczonego kapitana na połów tuńczyka czy marlina.
Interesujące propozycje aktywnego, rodzinnego spędzenia czasu na łonie przyrody znajdziemy w ofercie Oasis Park Fuerteventura w miejscowości La Lajita w pobliżu Costa Calma, w którym w warunkach prawie naturalnych żyje ponad 3 tys. zwierząt reprezentujących 250 egzotycznych gatunków. Powstał przy nim także imponujący ogród botaniczny o powierzchni 150 tys. m2 z tysiącami tropikalnych roślin. Z każdego kurortu na Fuerteventurze kursuje tu bezpłatny autobus. Na odwiedzenie parku warto przeznaczyć cały dzień, również ze względu na zabawne spektakle z udziałem papug i krokodyli oraz sesje pływania z lwami morskimi. Chwilę wytchnienia zapewniają ładnie zaaranżowane kanaryjskie restauracje, przyrządzające potrawy z dodatkiem warzyw z własnych upraw. Na niedzielnym jarmarku z produktami lokalnymi nabędziemy oryginalne pamiątki z wyspy, m.in. wyroby z występujących na niej powszechnie opuncji.
Niezapomnianym przeżyciem nie tylko dla najmłodszych są spotkania z lemurami, podczas których można je karmić i obserwować z bliska. W Oasis Park Fuerteventura założono też największą w Europie hodowlę wielbłądów (ponad 300 zwierząt). Stara się ona popularyzować bogate w składniki i niealergizujące wielbłądzie mleko. Wielbiciele tych zwierząt mogą podziwiać z ich grzbietów afrykańskie krajobrazy podczas organizowanych tutaj przejażdżek.

PLAŻA DLA KAŻDEGO
W stolicy sąsiadującej z Fuerteventurą Gran Canarii – Las Palmas de Gran Canaria, amatorzy dbania o kondycję mają w czym wybierać. W strefach El Confital oraz La Cicer należącej do ponad 3-kilometrowej plaży Las Canteras, zwanej „Copacabaną Europy”, na surferów czekają fale porównywalne do tych u wybrzeży Atlantyku w Rio de Janeiro. Znajdziemy tu także boiska do siatkówki i tenisa plażowego, parki z urządzeniami do ćwiczeń oraz wypożyczalnie sprzętu nurkowego. Z myślą o osobach niepełnosprawnych postawiono prowadzącą prosto do oceanu rampę, przebieralnie, prysznice i toaletę bez barier oraz oddano do bezpłatnego użytkowania specjalistyczne pomoce (wózek i kule pływające) i zaangażowano wolontariuszy Czerwonego Krzyża. Miejski system transportu rowerowego pozwala łączyć aktywność fizyczną ze zwiedzaniem kolonialnych zabytków tego dziewiątego co do wielkości miasta Hiszpanii (mieszka w nim prawie 390 tys. ludzi).
Górskie drogi „kontynentu w miniaturze”, jak bywa nazywana wyspa, upodobali sobie miłośnicy kolarstwa. Dla tych bardziej zaawansowanych przeznaczono 96-kilometrową trasę z nadmorskiego kurortu Maspalomas na najwyższy tutejszy szczyt – Pico de las Nieves (1949 m n.p.m.), którą pokonuje się w ok. 6 godz. Osoby słabsze kondycyjnie mogą wybrać się na rekreacyjne wycieczki, np. takie, podczas których droga w większości prowadzi w dół, grupą opiekuje się przewodnik, a towarzyszący rowerzystom samochód przewozi bagaż, prowiant i wodę.
Centralny region Gran Canarii przyciąga także amatorów wspinaczki skalnej. Na emblematyczny szczyt Roque Nublo (1813 m n.p.m.) dostaniemy się 12 szlakami o różnej trudności. W rejonie malowniczej wioski Fataga jest kilkadziesiąt dobrze obitych dróg wspinaczkowych, a sosnowe lasy masywu Tamadaba na wysokości 1000 m kryją ich ponad 300. Wśród wielbicieli wspinaczki z asekuracją własną dużą popularnością cieszą się góry w okolicach miejscowości Ayacata.

FOT. SUB SEA SYSTEMS, INC/KAREN DOODY

Spacer po dnie oceanu w hełmie w Anfi del Mar na Gran Canarii


Turyści preferujący spędzanie czasu na wodzie mogą skorzystać z oferty rejsów katamaranem lub jachtem w marinach Puerto de Mogán i Puerto Rico, a także wziąć udział w 45-minutowej wyprawie łodzią podwodną na głębokość 25 m, aby przez bulaje obserwować bogatą faunę Atlantyku. Od 2013 r. w Anfi del Mar firma Sea Trek Spain proponuje zupełnie wyjątkowe na skalę europejską  spacery po dnie oceanu bez kombinezonu nurkowego i butli, tylko z hełmem, do którego dostarcza się powietrze. Ta rozrywka skierowana została nawet do osób niepotrafiących pływać. Dla odmiany swoich sił w prawdziwym nurkowaniu spróbujemy np. w lokalnej polskiej szkole Delphinus Diving School w Taurito.
 
WYPRAWA NA SZCZYT
Główną atrakcję sąsiadującej z Gran Canarią Teneryfy stanowi wulkan Teide (najwyższa góra Hiszpanii), którego mierzący 3718 m n.p.m., zimą częściowo pokryty śniegiem wierzchołek towarzyszy turyście podczas zwiedzania tej największej z Wysp Kanaryjskich (ponad 2 tys. km² powierzchni). Najpopularniejszym sposobem jego zdobycia jest wjazd kolejką linową na wysokość 3555 m n.p.m., skąd posiadacze pozwolenia podchodzą na szczyt szlakiem nr 10 Telesforo Bravo o długości 614 m. Zezwolenia wydaje nieodpłatnie administracja Parku Narodowego Teide – Parque Nacional del Teide (www.reservasparquesnacionales.es). Osoby z bardzo dobrą kondycją wchodzą trasą nr 7 (8,3 km) prowadzącą z Montaña Blanca (2750 m n.p.m.) do wspomnianego szlaku nr 10, zaczynającego się przy kraterze La Rambleta (3555 m n.p.m.), zazwyczaj z przerwą na nocny odpoczynek w mieszczącym się na wysokości 3260 m n.p.m. schronisku Refugio de Altavista (wymagana rezerwacja na stronie www.telefericoteide.com). Taki postój to wymarzona okazja do obserwacji gwiazd z jednego z najlepszych do tego zakątków półkuli północnej oraz kontemplowania wschodu słońca już z wierzchołka wulkanu. Przy sprzyjającej widoczności można zobaczyć stamtąd Gran Canarię, La Gomerę, La Palmę i El Hierro, a czasem nawet i zarysy dalej położonych Wysp Kanaryjskich.
Turyści, którym stan zdrowia nie pozwala na wysokogórską wyprawę, do dyspozycji mają te niżej położone z 35 tras pieszych o różnym poziomie trudności, które wyznaczone zostały wśród księżycowych krajobrazów Parku Narodowego Teide. Do długich wędrówek doskonałe są też tereny Parku Krajobrazowego Anaga (Parque Rural de Anaga), porośnięte bujnymi zielonymi lasami wawrzynowymi, palmami, smoczymi drzewami, tabaibami i pokryte tarasowymi poletkami z uprawami słodkich ziemniaków, trzciny cukrowej i winorośli. Na rodzinny spacer świetnie nadaje się tzw. Szlak Zmysłów (Sendero de los Sentidos) z edukacyjnymi zabawami polegającymi na dotykaniu pni drzew, wąchaniu ich zapachu i słuchaniu śpiewu ptaków. Część ścieżki przystosowano do przejazdu wózkami dziecięcymi i inwalidzkimi. Nad oceanem przejdziemy się np. bardzo interesującym 5-kilometrowym traktem znajdującym się w obszarze chronionego krajobrazu Rambla de Castro, wiodącym wzdłuż urwistego wybrzeża pośród bananowych upraw, palmowego gaju, XVI-wiecznych hacjend i ruin Fortu św. Fernanda (Fortín de San Fernando) z końca XVIII stulecia. Rozpoczyna się on w punkcie widokowym Mirador de San Pedro w okolicach Los Realejos.
Warto wybrać się też na 4-kilometrowy trekking w niezmiernie malowniczym wąwozie Masca w Parku Krajobrazowym Teno (Parque Rural de Teno), który można zakończyć organizowanym przez firmę Teno Activo przepłynięciem kajakiem z miejscowej plaży do kurortu Los Gigantes, gdzie znajdują się słynne kilkusetmetrowe Klify Olbrzymów – Acantilados de Los Gigantes. Z tutejszej mariny wypływają statki wycieczkowe na obserwacje wielorybów lub delfinów. Mieszkańcy miejscowości żartują czasem, że te ostatnie są zatrudniane przez lokalne władze do promocji turystyki. Jak inaczej wytłumaczyć to, że pokazują się one uczestnikom wycieczki zawsze, gdy tylko kapitan zgasi silniki łodzi?

WŚRÓD PREHISTORYCZNYCH LASÓW
Widoczna z promenady w Los Gigantes La Gomera przyciąga miłośników wędrówek. Zajmujący 11 proc. powierzchni wyspy Park Narodowy Garajonay (Parque Nacional de Garajonay) z największymi połaciami lasów wawrzynowych na archipelagu posiada własną siatkę dobrze oznakowanych szlaków pieszych. Chodząc wśród spowitych mgłą, starych, powykręcanych i omszałych drzew, wodospadów, paproci i olbrzymich mniszków lekarskich, odnosi się wrażenie przebywania w baśniowej krainie. Po przejściu 2,2 km trasą Pajarito – Alto de Garajonay dociera się do najwyższego szczytu La Gomery – Alto de Garajonay (1487 m n.p.m.). Ścieżki w Parku Narodowym Garajonay skomunikowano z traktami, które jeszcze do połowy XX w. służyły mieszkańcom do przemieszczania się. W czasie wyprawy drogami prowadzącymi koło tarasowych poletek uprawnych, tradycyjnych wiosek i palmowych gajów poznaje się interesującą etnografię i przyrodę wyspy. W wąwozie Tajonaje (Barranco de Tajonaje) zobaczymy najstarsze na La Gomerze, liczące ponad 400 lat smocze drzewo Drago de Agalán. Skosztowanie wody ze źródełka Chorros de Epina, do którego prowadzi szlak nr 7, według miejscowej legendy gwarantuje szczęście w miłości.
Dużą popularnością na wyspie cieszy się także oferujące wspaniałe widoki na Atlantyk i wulkan Teide, otoczone bujną roślinnością 18-dołkowe pole golfowe Tecina Golf położone w Playa de Santiago.

POD GWIAZDAMI
Na najbardziej górzystej w archipelagu La Palmie, posiadającej sieć ponad 1000 km dróg pieszych, często odnosi się wrażenie stąpania nad chmurami. Można tego doświadczyć na wierzchołku wyspy, Roque de los Muchachos (2426 m n.p.m.), gdzie znajduje się jedno z najlepiej wyposażonych obserwatoriów astrofizycznych świata, udostępniane zwiedzającym po wcześniejszej rezerwacji na stronie internetowej www.iac.es. Dla pasjonatów astronomii przygotowano również 16 miradores astronómicos zaopatrzonych w panele informacyjne – punktów widokowych oddalonych od źródeł światła, idealnych do rozstawienia sprzętu i podziwiania czystego nocnego nieba.
Przez masyw Cumbre Vieja na La Palmie wiedzie prawie 24-kilometrowa trasa trekkingowa Ruta de los Volcanes, jedna z najbardziej spektakularnych na Wyspach Kanaryjskich. Nie ma tu stromych podejść ani przepaści, przez większą jej część idzie się po terenie lekko nachylonym w dół, widząc przed sobą stożki kolejnych wulkanów. Takiej wyprawie podołają więc też turyści z mniejszą wprawą. Profesjonalni biegacze mogą wziąć udział w corocznym ultramaratonie po wulkanach Transvulcania (najbliższy odbędzie się 9 maja 2015 r.). Czeka tu na nich do pokonania dystans 73,3 km.
Kilka interesujących szlaków przebiega w Parku Narodowym Kaldery Taburiente (Parque Nacional de la Caldera de Taburiente), m.in. trasa prowadząca częściowo przez kamienie i szczeliny między głazami do miejsca, gdzie skały w odcieniach zieleni, żółci, brązu i czerwieni wraz ze spływającą po nich wodą tworzą Wodospad Kolorów (Cascada de Colores).
Co ważne, osobom niepełnosprawnym i ich opiekunom administracja wyspy wypożycza nieodpłatnie wózek trekkingowy joëlette do poruszania się po 8 specjalnych trasach.

NA KRAŃCU EUROPY
El Hierro, najmniejsza z głównych Wysp Kanaryjskich (prawie 270 km² powierzchni), uchodzi za mekkę nurków. Tutejsze dno morskie przyciąga również amatorów podwodnej fotografii, a to ze względu na różnorodną faunę, w tym potrafiące osiągać 40 kg i żyć 40 lat ryby z gatunku mero sprawiające wrażenie pozujących do zdjęć. Przybywający tu fotografowie startują w odbywających się w miejscowości La Restinga corocznych konkursach Open Fotosub Isla de El Hierro (najbliższy termin 11–19 października 2014 r.).
Miłośnicy wędrówek mogą zwiedzić całą wyspę pieszo we własnym tempie, a na noc zatrzymywać się w położonych przy trasie pensjonatach lub domkach. Prawdziwym wyzwaniem będzie 10-godzinny marsz tradycyjną drogą Camino de La Virgen, stanowiącą część transkanaryjskiego szlaku GR 131. Gdy dopadło mnie na niej zmęczenie, pomyślałam o tych los herreños (mieszkańcy El Hierro), którzy podczas obchodzonego co 4 lata niezmiernie barwnego lokalnego święta Bajada de la Virgen de Los Reyes potrafią pokonać 28,3 km, tańcząc.
Za dotarcie do zachodniego krańca archipelagu czeka nas nagroda w postaci wydawanego przez Urząd Turystyki w stolicy wyspy Valverde certyfikatu odwiedzenia południka zerowego, który do 1884 r. przebiegał w Punta de Orchilla.

FOT. CABILDO DE EL HIERRO/GELMERT FINOLL

Cudowne widoki podczas lotu nad doliną El Golfo na El Hierro


Wzdłuż 5-kilometrowej trasy między plażami z piaskiem białym – Arenas Blancas – i czerwonym – El Verodal – zobaczymy osobliwą galerię formacji utworzonych przez wpadającą do oceanu lawę. W dolinie El Golfo (Valle de El Golfo) natkniemy się natomiast na wpisany do Księgi rekordów Guinnessa w 1989 r. jako najmniejszy na świecie Hotel Punta Grande oraz plantacje ananasów. Osoby spragnione wrażeń obejrzą całą wyspę z góry podczas lotu paralotnią, a amatorzy dwóch kółek zjadą ją wzdłuż i wszerz na motorowerach z silnikami napędzanymi energią elektryczną, która od lipca br. na El Hierro pochodzi wyłącznie ze źródeł odnawialnych.
Na tym zakończymy nasz przegląd pomysłów na aktywne wakacje na Wyspach Kanaryjskich. Nieskażona przyroda i bogactwo kulturowe archipelagu oraz sportowy tryb życia jego mieszkańców z pewnością zainspirują każdego do połączenia zwiedzania z dbaniem o kondycję fizyczną w czasie swojego urlopu w tym przepięknym zakątku naszej planety.

Artykuły wybrane losowo

Filipiny – kraina uśmiechniętych ludzi

ChocolateHills-3

© PHILIPPINE DEPARTMENT OF TOURISM

 

north luzon 23 highres

@ DAVID HETTICH/TOBIAS HAUSER

 

KINGA BIELEJEC

www.gadulec.me

 

Ten kraj, składający się z 7107 wysp, zamieszkuje niemal 104 mln osób. Stanowi on jedno z dwóch państw Azji, w których dominuje katolicyzm (drugim jest Timor Wschodni). Filipiny to wybuchowa mieszanka rajskich widoków, białego piasku, przezroczystej wody, aktywnych wulkanów, tarasów ryżowych i wiecznie zakorkowanych dużych miast. Tę krainę wesołych i niezwykle przyjaznych ludzi idealnie opisuje słowo „różnorodność”.

Więcej…

Cuba libre

 

JERZY PAWLETA

www.jerzypawleta.pl

 

Muzycy w słynnym lokalu „Casa de la Trova” w mieście Santiago de Cuba

casa de la trova dancers santiago

© CUBAN TOURIST BOARD

 

Kuba to z wielu względów miejsce wyjątkowe na mapie świata. Elementem charakterystycznym są tutaj liczne stare amerykańskie samochody wtopione w kubański miejski krajobraz. Gdy wyszedłem z lotniska i rozejrzałem się wokół, nie miałem wątpliwości, gdzie jestem.

 

Pierwsze zdjęcie, jakie zrobiłem, przedstawiało ciemnoskórą dziewczynę wysiadającą z pięknego, choć mocno wiekowego i nieco rozpadającego się, niebieskiego amerykańskiego krążownika szos o wielkich skrzydłach z tylnymi lampami. Była to klasyczna kubańska taksówka, jakich spotkałem później dziesiątki, a od których nigdy nie mogłem oderwać wzroku. Są kolorowe i ogromne, zabierają tyle osób, ile zmieści się w ich wnętrzu. Jeśli załapiemy się na przejazd z miejscowymi, zapłacimy 1 peso kubańskie wymienialne (CUC), czyli prawie 1 euro, i przepłacimy jedynie 100 proc. ceny. Jeśli pojedziemy jako turyści, ta sama trasa będzie nas kosztować od 10 do 20 peso (CUC) w zależności od naszych umiejętności targowania się. Poza tym po ulicach kursują też zabytkowe kabriolety. One również mogą służyć jako taksówki, ale w tym przypadku cena zaczyna się od 35 peso (CUC), gdyż używa się ich głównie do zwiedzania stołecznej Hawany. Oczywiście, można i należy się targować, jednak często popyt przewyższa podaż.

 

Podziwianie stolicy z siedzenia starego amerykańskiego samochodu ma znaczącą przewagę nad wycieczką otwartym autobusem turystycznym, ponieważ mimo swoich rozmiarów wciśnie się on w niemal każdy zaułek, a jego kierowca pokaże nam, co tylko zechcemy, i nierzadko sam podpowie, co warto zobaczyć. Utrzymanie takich aut jest kosztowne. Części zapasowe sprowadzane są z USA, gdzie ich wyszukiwaniem i skupywaniem zajmują się wyspecjalizowane grupy Kubańczyków mieszkających głównie w Miami. Często oryginalne silniki wymienia się na mniejsze, bardziej ekonomiczne, żeby na jednym litrze paliwa zrobić nie trzy kilometry, a przynajmniej sześć. Gdy pytałem o cenę dobrze utrzymanego samochodu, w odpowiedzi otrzymywałem kwoty powyżej 30 tys. peso (CUC). Aby pokonać małe odległości w Hawanie, warto wziąć rikszę lub po prostu wybrać się na spacer.

 

MUZYCZNA WYSPA

 

Dokonywanie płatności na Kubie wydaje się dosyć skomplikowane. Oprócz peso kubańskiego wymienialnego (CUC), podstawowego środka płatniczego, używanego szczególnie przez turystów, w obiegu pozostaje też peso kubańskie (CUP), w którym wypłatę otrzymują Kubańczycy. Ta druga waluta ma ok. 25 razy mniejszą wartość niż pierwsza. Obcokrajowcy także mogą w niej płacić za towar lub usługi, ale trudno znaleźć kantor, który wymienia euro (dużo lepszy kurs niż za dolary amerykańskie) na peso kubańskie (CUP), a ja nie spotkałem miejsca, gdzie mógłbym się nimi posłużyć. Bankomaty, jeśli w ogóle udaje się je znaleźć, nie zawsze akceptują europejskie karty płatnicze. W niewielu punktach dokonamy również płatności kartą, warto więc zabrać ze sobą wystarczającą ilość gotówki.

 

Na Kubie, oprócz zabytkowych samochodów i uśmiechniętych mieszkańców pozdrawiających mnie przyjaznym Hola! („Cześć!”), powitała mnie też muzyka. Rozbrzmiewa ona właściwie wszędzie: w hotelu, restauracji, kafejce, sali koncertowej, sklepie czy na ulicy. Jest tak różna, jak skomplikowana jest historia kraju i jej wpływ na kulturę wyspy. Oczywiście, dominuje w niej ten charakterystyczny rys, jaki znamy choćby ze ścieżki dźwiękowej kultowego już filmu Wima Wendersa Buena Vista Social Club z 1999 r., który spopularyzował muzykę kubańską na świecie. Genialną i zarazem moją ulubioną piosenkę Chan Chan skomponowaną przez Compaya Segundo (1907–2003) słyszałem tutaj w wielu niezwykłych wersjach. Bardzo wysoki poziom prezentują koncerty muzyki klasycznej. Dobrze wykształceni Kubańczycy (szkolnictwo jest bezpłatne) otrzymują w swoim kraju znakomite przygotowanie do rozpoczęcia kariery na światowych scenach. Miałem przyjemność uczestniczyć w świetnym koncercie w dawnym kościele (dziś sali koncertowej) przy barokowym klasztorze św. Franciszka z Asyżu (Convento de San Francisco de Asís), obecnie pełniącym funkcję Muzeum Sztuki Sakralnej (Museo de Arte Sacro). Wznosi się on przy pięknym placu św. Franciszka z Asyżu (Plaza de San Francisco de Asís), otoczonym zabytkową zabudową i otwartym na Terminal Sierra Maestra (przystań statków wycieczkowych) i Zatokę Hawańską (Bahía de La Habana). Licząca 42 m wieża świątyni to najwyższa konstrukcja z epoki kolonialnej na terenie Starej Hawany (La Habana Vieja). Plac zdobi Fontanna Lwów (Fuente de los Leones) wykonana z białego marmuru.

 

W wielu miejscach w stolicy usłyszymy także musicale czy muzykę popularną. Jednym z najpiękniejszych budynków, w którym będzie nam dane cieszyć się tego rodzaju utworami, jest Teatr Wielki (Gran Teatro de La Habana), usytuowany w sąsiedztwie charakterystycznego monumentalnego Kapitolu (Capitolio Nacional de Cuba), wzorowanego na Panteonie w Paryżu, Bazylice św. Piotra w Watykanie i siedzibie Kongresu Stanów Zjednoczonych w Waszyngtonie. Po spektaklu bez trudu znajdziemy magiczną kolorową taksówkę, stoi ich tu zawsze pełno. A jeśli zapragniemy napić się kawy, możemy wstąpić do „Gran Café El Louvre”, utrzymanej w kolonialnym stylu kawiarni przy pobliskim klimatycznym Hotelu Inglaterra. W poszukiwaniu różnych odmian kubańskiej muzyki warto odwiedzić też jeden z kabaretów, jak choćby słynną „Tropicanę” (działającą od 31 grudnia 1939 r.) ze sceną pod gołym niebem, która zaskakuje różnorodnością repertuaru i bogactwem strojów.

 

RUM W ROLI GŁÓWNEJ

 

Z Kubą kojarzy się jeszcze – oczywiście – rum, prawdziwa duma tego kraju. Produkowany jest w wielu destylarniach i występuje w różnych odmianach. Sam smakuje znakomicie, ale stał się również podstawą licznych wyśmienitych koktajli. Barmani wciąż prześcigają się w pomysłach i wymyślają nowe drinki, aby zaskoczyć gości. Niemniej największą popularnością wśród koneserów dobrych trunków cieszą się te najbardziej klasyczne, uwielbiane przez znane postaci, które gościły na wyspie. Niektóre z tutejszych klimatycznych knajpek słyną właśnie ze swoich sławnych klientów. W barze i restauracji „Floridita” kolejka chętnych wydaje się nie kończyć. Nikogo to jednak nie zraża, przecież tutaj bywał amerykański pisarz i dziennikarz Ernest Hemingway (1899–1961). Jeśli nie lubimy tłumów, to jego ulubiony koktajl na bazie białego rumu, czyli daiquiri, możemy wypić także w „El Presidente”. Dodatkową atrakcją tego lokalu znajdującego się na wysokim piętrze starej kamienicy jest znakomity widok na Malecón, kilkukilometrową promenadę położoną wzdłuż wybrzeża, o które rozbijają się fale Zatoki Meksykańskiej.

 

Jednym z najlepszych drinków z rumem, jakie miałem przyjemność zdegustować, był habana especial sporządzony w Hotelu Habana Riviera. Jego wielki gmach zbudował w latach 50. XX w. w dzielnicy Vedado, nowej części kubańskiej stolicy wzorowanej na otwartych przestrzeniach Miami, znany amerykański gangster polsko-żydowskiego pochodzenia Meyer Lansky (Meier Suchowlański). Wnętrza zachowały oryginalny wystrój z epoki, dotyczy to zwłaszcza efektownej restauracji czy przylegającego do niej baru. Naprawdę trudno oprzeć się zaproszeniu miejscowego barmana, który raczy gości opowieściami z czasów świetności hotelu i ilustruje je oryginalnymi zdjęciami zapisanymi w pamięci swojego telefonu komórkowego.

 

W Hawanie każdy koktajl to osobna historia. Pewnego razu trafiłem na jedną z wielu tak pięknych, jak zaniedbanych uliczek Starej Hawany, która tętniła swoim południowym rytmem. Życie toczyło się na niej wszędzie, w oknach, na skrzyżowaniach, w małych knajpach. Koło jednej z tych ostatnich, „El Ángel de Tejadillo”, zaczepił mnie z uśmiechem ciemnoskóry mieszkaniec tego kwartału miasta. Zachęcił go mój beret z wizerunkiem symbolu rewolucji – Ernesta „Che” Guevary (1928–1967). Zaprowadził mnie do znajdującego się gdzieś zupełnie na uboczu dosyć prostego wnętrza ze stolikiem z maszyną do pisania i sfatygowanym krzesłem. Na ścianie wisiały zdjęcia „Che” Guevary, zapisana kartka i pokaźnych rozmiarów dzwon. Podobno właśnie w tym miejscu zasiadał i pisał swoje teksty. Dźwięk dzwonu oznajmiał wszystkim jego przybycie, miał prowokować agentów CIA, którzy chcieli go zabić. Ku czci Ernesta „Che” Guevary serwuje się tu, podobno jedyne w Hawanie, drinki w kolorach flagi Kuby: niebieskim, białym i czerwonym.

 

Wyśmienitych koktajli alkoholowych z rumem skosztować można wszędzie – zarówno w najzwyklejszej knajpce na rogu lub zapuszczonym sklepiku, jak i w najlepszym hotelu w mieście czy na luksusowym katamaranie, z którego będziemy podziwiać kubańską stolicę od strony morza. Do klasycznych pozycji w menu należą mojito, piña colada, cubata, ron collins, wspomniane daiquiri bądź habana especial. Na początku tej listy znajduje się połączenie rumu i napoju tuKola, czyli cuba libre, a w tłumaczeniu na polski „wolna Kuba”.

 

RÓŻNE TWARZE STOLICY

 

Hawana to swoista mozaika. Jest tak różnorodna i zaskakująca, że nigdy nie starcza dnia, aby zrealizować założony plan zwiedzania. Zawsze znajdziemy uliczkę, która skusi nas kolorami swoich kamienic, muzyką dobiegającą zza rogu, kawiarenką wabiącą zapachem kawy. Oprócz tego w rejonie La Habana Vieja, wpisanym w 1982 r. na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO, i jego bezpośrednim sąsiedztwie wznoszą się monumentalne budowle świadczące o tym, jak ważną rolę odgrywało to miasto na przestrzeni wieków. Są ich dziesiątki. Na pewno należy wspomnieć barokową Katedrę w Hawanie (Catedral de La Habana), dawny Pałac Prezydencki (dziś siedzibę Muzeum Rewolucji – Museo de la Revolución), niegdysiejszą ufortyfikowaną rezydencję hiszpańskich gubernatorów Kuby Castillo de la Real Fuerza i Pałac Kapitanów Generalnych (Palacio de los Capitanes Generales). Poza tym zachowało się tu wiele zabytkowych kościołów i klasztorów.

 

Na nabrzeżu, tuż obok Terminalu Sierra Maestra, gdzie podczas mojego pobytu na Kubie, w dniu 2 maja 2016 r., do Hawany przybył po raz pierwszy od czasów wprowadzenia embarga przez USA ogromny turystyczny statek pasażerski MV Adonia (należący do amerykańskiej linii Fathom), znajduje się hala targowa. Obok stoisk z typowymi towarami działa w niej największa galeria malarstwa, jaką w życiu widziałem. Pod rozległym dachem artyści i zwykli sprzedawcy oferują przeróżne obrazy. Kolorowe płótna, umieszczone nad sobą na wielkich stojakach, tworzą prawdziwy labirynt. Niedaleko stąd w swoje progi zaprasza gości niewielki browar o długiej, dźwięcznej nazwie „Cervecería Antiguo Almacén de la Madera y el Tabaco”, gdzie oprócz spróbowania kilku rodzajów piwa możemy zjeść pyszny posiłek i posłuchać zespołu grającego gorące kubańskie przeboje. Za 10 peso kubańskich wymienialnych kupimy płytę CD z muzyką w jego wykonaniu.

 

Przy tej samej alei (Avenida del Puerto) mieści się Muzeum Rumu Havana Club – Museo del Ron Havana Club. W kilkupiętrowej kamienicy zebrano wiele eksponatów związanych z wytwarzaniem tego trunku, udostępniono multimedialne wystawy przybliżające jego historię i otwarto dobrze zaopatrzony sklep. Niemal naprzeciwko znajduje się spory mural z kolorową podobizną Ernesta „Che” Guevary, idealne miejsce do zrobienia sobie zdjęcia ze słynnym latynoamerykańskim rewolucjonistą. Scenerię Starej Hawany wykorzystali twórcy serialu House of Lies (Kłamstwa na sprzedaż) emitowanego przez stację telewizyjną Showtime. Jest to pierwsza realizacja amerykańskiego scenariusza w tym kraju od momentu przywrócenia stosunków między USA i Kubą. Ekipę filmową i jej wielkie ciężarówki spotkałem koło Kościoła św. Anioła Stróża (Iglesia del Santo Ángel Custodio). Kręceniu scen piątego sezonu przyglądali się z ogromnym zainteresowaniem liczni Kubańczycy. Wielu z nich miało wpięte w klapy marynarki czy koszule znaczki symbolizujące przyjaźń kubańsko-amerykańską.

 

Bogato zdobiona barokowa fasada XVIII-wiecznej Katedry w Hawanie

68 CatedralNueva Havanna 14x8 F1

© CUBAN TOURIST BOARD

 

HAWANA W NOWYCH CZASACH

 

Miejscem, które nie sposób ominąć w Hawanie, jest plac Rewolucji (Plaza de la Revolución). Jego centralny punkt stanowi olbrzymi Pomnik José Martíego (Monumento a José Martí), kubańskiego bohatera narodowego, przywódcy ruchu niepodległościowego w XIX w., a zarazem poety i pisarza. Otaczają go równie monumentalne budynki rządowe. Nie byłyby może warte wspomnienia, gdyby nie znajdował się wśród nich bodaj najczęściej fotografowany przez turystów gmach na Kubie – Ministerstwo Spraw Wewnętrznych. Tę szczególną popularność zawdzięcza on ogromnych rozmiarów metaloplastyce przedstawiającej Ernesta „Che” Guevarę. Plaza de la Revolución dobitnie przypomina nam, że kubańska rewolucja ciągle trwa. Inny jest jedynie jej charakter. Wydaje się, że bardziej przystający do naszych czasów.

 

Po drugiej stronie wejścia do Zatoki Hawańskiej i portu znajdują się dwie hiszpańskie fortece – Castillo del Morro (z XVI–XVII w.) i Fortaleza de San Carlos de la Cabaña (z XVIII stulecia). Od strony Starej Hawany dostać się do nich można wyłącznie tunelem drogowym biegnącym pod kanałem. Warto zapuścić się w zakamarki Zamku Morro, poczuć i usłyszeć huk fal uderzających o skały, na których stoi ta potężna budowla z latarnią morską. Z jej murów roztacza się wspaniały widok na całą zatokę i kubańską stolicę. W pobliżu działa restauracja „Los Doce Apóstoles”. Druga twierdza zbudowana została nieco powyżej, na niewielkim wzniesieniu. W dniach 3–7 maja 2016 r. gościła międzynarodowe targi turystyczne pod nazwą FITCuba, coroczne wydarzenie skupiające wystawców z wielu krajów, w tym organizacje turystyczne, linie lotnicze, sieci hotelowe, biura podróży czy usługodawców z różnych dziedzin turystyki Kuby. Była to już 36. edycja tej zakrojonej na szeroką skalę imprezy. Jak zazwyczaj w targach udział wzięli przedstawiciele władz i liczni zwiedzający. Mnie zaskoczyły dwie rzeczy: silna reprezentacja Kanady i fakt, że Kanadyjczycy stanowią największy procent turystów odwiedzających Kubę.

 

KRÓLESTWO CYGAR

 

Hawana przyciąga z wielką siłą, ale na wyspie jest wiele atrakcyjnych miejsc. Jedziemy na zachodni kraniec Kuby – do prowincji Pinar del Río. W Las Barrigonas zatrzymują nas przedziwne baniaste palmy, pod którymi rozciągają się plantacje trzciny cukrowej i tytoniu. Liście tytoniu zbiera się w lutym i marcu. Podczas mojego pobytu w maju suszyły się już w naturalnych warunkach. Zanim się je roluje, podlegają procesowi fermentacji trwającemu ok. 45 dni. Dopiero dzięki temu nabywają idealnych właściwości. W ten sposób powstają znane na całym świecie kubańskie cygara. W nieodległym sklepiku można kupić gotowe wyroby mające rozmaitą jakość i sprzedawane pod różnymi markami. Ich ceny są – oczywiście – również bardzo zróżnicowane.

 

Kolejny przystanek to park linowy w malowniczym rejonie Valle de Viñales, także słynącym z upraw tytoniu i wpisanym w 1999 r. na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO z uwagi na niezwykły krajobraz. Rozrzucone pojedynczo po dolinie olbrzymie formacje wapienne (mogoty) przybierają niesamowite formy. Między nimi leżą małe wioski i plantacje. Na jednym z takich pagórów rozpoczynamy zjazd na linach. Do pokonania jest kilka odcinków o różnej skali trudności i rozwijanej prędkości. Kaski, w które nas wyposażono, nie odgrywają więc roli jedynie kolorowego dodatku do stroju. Widoki rozpościerające się z tej wysokości są fantastyczne! W jednej z urokliwych dolinek (Valle de Dos Hermanas), pod wielką skałą z ogromnym malowidłem z lat 60. XX w. (miejscowi nazywają je Muralem Prehistorycznym – Mural de la Prehistoria) znajduje się restauracja. Zamawiamy kubańskie specjały, czyli zupę ajiaco i danie ropa vieja („stare ubranie”) – rozdrobnioną wołowinę podawaną z ryżem i warzywami. Raczymy się też pysznymi drinkami, a posiłek umila nam muzyka na żywo. Zespół gra nawet moją ulubioną piosenkę Chan Chan.

 

Mural Prehistoryczny przedstawia etapy ewolucji ludzi i zwierząt

45

© JERZY PAWLETA/JERZYPAWLETA.PL

 

KARAIBSKIE WAKACJE

 

Nie wolno jednak zapomnieć, że Kuba to przecież Karaiby – wspaniałe białe plaże, turkusowa woda, rozłożyste palmy i wszystko to, co kojarzy się z wakacjami. W takie miejsce chce się uciec choćby na chwilę. Warto pojechać do położonego ok. 130 km na wschód od Hawany Varadero, kurortu spełniającego marzenia o wakacyjnym raju. Przed turystycznym kompleksem handlowo-restauracyjnym Plaza América, będącym również centrum kongresowym i wychodzącym wprost na białą plażę, witają nas pracownicy baru i restauracji „The Beatles”. Na placu muzycy grają rockandrollowe przeboje. Nie jest to rzecz zwyczajna na Kubie – muzyka takich zespołów jak The Beatles czy The Rolling Stones była przez lata zakazana przez władze. Dzięki polepszeniu się stosunków dyplomatycznych ze Stanami Zjednoczonymi do Hawany zawitali w marcu 2016 r. z darmowym koncertem właśnie sami Rolling Stonesi. Występ wieńczył ich latynoamerykańską trasę. Muzykom klubu „The Beatles” towarzyszą kubańscy harleyowcy w czarnych skórzanych ubraniach z wyszytym napisem Latino Americanos Motociclistas Asoc. Cárdenas Cuba. Przy plaży króluje salsa, a na piasku rozłożyli swój sprzęt kitesurferzy. Aż chce się żyć!

 

Jesteśmy gośćmi Meliá Hotels & Resorts, hiszpańskiej sieci eleganckich, komfortowych hoteli. Meliá Marina Varadero – 5-gwiazdkowy obiekt, w którym zostaliśmy zakwaterowani – znajduje się nad brzegiem morza, więc czym prędzej zanurzamy się w ciepłych, aksamitnych wodach. Na lunch warto wybrać się katamaranem na jedną z pobliskich wysepek, a po drodze odwiedzić delfinarium. Obserwowanie tych sympatycznych ssaków to niezwykła przyjemność. Jeszcze więcej radości sprawia zabawa z nimi. Turyści zapraszani są do ogromnych basenów skonstruowanych na środku morza i mogą głaskać ocierające się o nich delfiny, bawić się z nimi czy nawet próbować je podnieść! Nieco dalej czeka na przybyszów karaibski raj. Małą, porośniętą wysmukłymi palmami wysepkę okala biała plaża i turkusowa woda. Na granicy piaszczystego brzegu i palmowego gaju znajduje się niewielka restauracja. Tutaj możemy się oddać wakacyjnym przyjemnościom – popływać, ponurkować, pograć na plaży, poopalać się czy wreszcie zjeść świeże ryby i owoce morza przyrządzone po karaibsku. Barmani serwują wina, zimne lokalne piwo Cristal i słynne kubańskie drinki. Wracamy do domu? Nunca! („Nigdy!”) – jak zakrzyknęliby radośnie Kubańczycy.

 

Rejs katamaranem u wybrzeży Varadero

66 Catamaran 12x7 F1

© CUBAN TOURIST BOARD

 

 

Wielki grecki błękit

BEATA KUCZBORSKA

                                                                                   FOT. VILAGjArO MAGAZINE
<< „Nie mam nadziei na nic, niczego się nie boję, jestem wolny” – taki napis można zobaczyć na szczycie weneckiego Bastionu Martinengo w Heraklionie na skromnym grobie kreteńskiego pisarza, Nikosa Kazantzakisa, autora „Greka Zorby” i „Ostatniego kuszenia Chrystusa”. Ja też czuję się wolna, kiedy samolot ze mną na pokładzie siada na pasie lotniska im. Elefteriosa Wenizelosa w Atenach (choć tak naprawdę znajduje się ono w Spacie). Niczego się nie boję, lecz mam w sobie wiele nadziei… Cała Grecja stoi przede mną otworem, bo podróżowanie po niej, mimo trwającego od kilku lat kryzysu i wprowadzonych ograniczeń (choćby mniejszej liczby promów), nadal jest bardzo proste. >>

Położoną na Półwyspie Bałkańskim Grecję uważa się powszechnie za miejsce, w którym narodziła się cywilizacja zachodnia. Pozostałości wspaniałej starożytnej kultury do dziś stanowią największy magnes przyciągający do tej części Europy podróżników z całego świata. Znaczną część powierzchni tego kraju zajmują wyspy. To one są kolejnym powodem, dla którego turyści wciąż bardzo chętnie wybierają się na greckie wakacje.

Więcej…