opracował:
JAKUB WASIAK

<< Moda na aktywny wypoczynek nadal ma się świetnie wśród Polaków. Szczególnie niektóre sposoby takiego spędzania wolnego czasu zyskały sobie dużą popularność w naszym kraju. Gdy nadchodzi wiosna, z garażów i piwnic wyciągamy jeden z ulubionych środków transportu na całym świecie – tani w eksploatacji, w pełni ekologiczny i łatwy do przewożenia rower. Nic tak nie poprawia samopoczucia po mroźnej zimie i jednocześnie nie wzmacnia kondycji fizycznej jak wycieczka jednośladem wśród przepięknych polskich i europejskich krajobrazów. >>

Urlop na dwóch kółkach stanowi znakomitą propozycję nie tylko dla wielbicieli kolarstwa, lecz także dla rowerzystów rekreacyjnych, w tym rodzin z dziećmi. W naszym kraju nietrudno się zarazić pasją, jaką potrafi być ten rodzaj sportu. Sprzyjają temu m.in. liczne imprezy odbywające się co roku w Polsce. Od kibicowania jedynie mały krok dzieli nas od wyruszenia na malownicze rodzime szlaki. Kiedy już zasmakujemy takiej przygody, śmiało możemy przekroczyć granicę, żeby odkrywać wyjątkowe trasy w pozostałych częściach kontynentu europejskiego.
W tym wiosennym wydaniu magazynu All Inclusive 12 najlepszych miejsc na wycieczki rowerowe w Polsce i Europie prezentuje specjalnie dla nas Czesław Lang – wicemistrz olimpijski z Moskwy z 1980 r., dwukrotny medalista mistrzostw świata i pierwszy zawodowy kolarz z całego bloku wschodniego (od 1982 r.), a obecnie – już od 22 lat – organizator Tour de Pologne, który dzięki niemu znalazł się w gronie najważniejszych wyścigów świata, należących do prestiżowego cyklu UCI World Tour. Przyjrzyjmy się zatem liście stworzonej przez dyrektora generalnego Lang Team, pełniącego jednocześnie funkcję prezesa Krajowej Izby Sportu.

 

KASZUBY
To kraina bliska mojemu sercu, ponieważ w niej się wychowałem i wyrosłem. Znam tu niemal każdą ścieżkę i drogę, dlatego z czystym sumieniem mogę polecić Kaszuby nie tylko wszystkim zapalonym rowerzystom, lecz także miłośnikom natury. Nie ma już zbyt wielu miejsc w Polsce z tak dziewiczą przyrodą – rozległe lasy sąsiadują z pięknymi jeziorami i krystalicznie przejrzystymi rzekami, a wśród tych uroczych krajobrazów ciągną się malownicze szlaki. Wspaniałe jest to, że te trasy są właściwie puste. Istnieją takie odcinki, na których przez dwie godziny nie spotyka się żadnego samochodu. Osoby nie znające tego rejonu naszego kraju może zaskoczyć pagórkowate ukształtowanie jego terenu. Wydawałoby się, że nad morzem powinno być płasko, a tutaj wciąż natrafiamy na drogi wymagające podjazdów i zjazdów.

FOT. SZYMON GRUCHALSKI

Rynek w Bytowie w czasie zawodów Skandia Maraton Lang Team


     Kaszuby nadal czekają na odkrycie przez turystów. Doskonale nadają się do wycieczek krajoznawczych zarówno na rowerze szosowym, jak i górskim. Podczas wyprawy zawsze możemy skręcić w las, aby podziwiać wiekowe dęby i buki czy sosnowe zagajniki nad jeziorami. Mój ulubiony szlak liczy ok. 60 km i wiedzie przez Bytów, Kołczygłowy, Górki, Unichowo i dalej drogą na Bytów. Na tej trasie znajduje się podjazd, który nazywaliśmy „Małe Alpy”. Podczas ścigania się w tym właśnie miejscu przypuszczałem atak i często odjeżdżałem rywalom. W Bytowie odbywają się też imprezy rowerowe Lang Team. Przez ostatnie lata organizowaliśmy w tym mieście niezmiernie popularny Skandia Maraton Lang Team, a na 30 sierpnia br. zaplanowaliśmy edycję Tauron Lang Team Race – nowego wyścigu szosowego dla amatorów.

 

BUKOWINA TATRZAŃSKA
3-tysięczna Bukowina Tatrzańska z kompleksem BUKOVINA Terma Hotel Spa stanowi centrum kolarstwa na Podhalu. Jej okolica to typowo górski region z dużą liczbą podjazdów. Jeśli ktoś szuka mocnych wrażeń, morderczych wspinaczek i szybkich zjazdów, to urokliwe miejsce w powiecie tatrzańskim na pewno przypadnie mu do gustu. Za wielką atrakcję uchodzi tu oznakowana trasa królewskiego etapu Tour de Pologne o długości ponad 38 km. Jej początek znajduje się przy hotelu. Potem prowadzi w dół do Poronina. Na pierwszym podjeździe pod Ząb wspinamy się na wysokość 986 m n.p.m. Następnie zjeżdżamy na Leszczyny i znów pniemy się w górę do Gliczarowa Górnego. Tutaj problemy mają nawet najlepsi kolarze świata, bowiem nachylenie terenu sięga aż 22 proc., przez co niekiedy ciężko pokonać wzniesienie samochodem, a co dopiero na rowerze. Cykliści, którzy dokonają tej sztuki, mogą odsapnąć chwilę przy tablicy pamiątkowej kultowego już podjazdu Tour de Pologne. Na najwytrwalszych czeka jeszcze finałowy odcinek do Bukowiny Tatrzańskiej. Słynna runda królewskiego etapu stanowi również trasę coraz popularniejszego Tour de Pologne Amatorów. Najlepszym uczestnikom wyścigu udaje się przejechać ją w czasie poniżej 1 godz., mnie zajęło to 1 godz. i 7 min.
     Ta podhalańska miejscowość to także świetny punkt wypadowy. Można wybrać się z niej na Słowację, choćby do Szczyrbskiego Jeziora (Štrbské Pleso), gdzie kończył się jeden z etapów Tour de Pologne w 2014 r. Innym ciekawym miejscem jest Czorsztyn i urocze Pieniny. Dodatkowym atutem w tym rejonie są niezbyt zatłoczone drogi, życzliwi kierowcy i przyjaźnie nastawieni do turystów mieszkańcy, którzy zawsze chętnie pomagają cyklistom w potrzebie. Do jazdy po Podhalu polecam rower szosowy.

 

JEZIORO GARDA
Największe włoskie jezioro (ok. 370 km² powierzchni) – Garda (Lago di Garda) – dzięki swojemu urokliwemu położeniu, w połowie drogi między Brescią i Weroną, stało się prawdziwym zagłębiem turystycznym z mnóstwem kurortów. Jego okolice oferują dużo możliwości kolarzom, zarówno tym jeżdżącym rekreacyjnie i krajoznawczo, jak i bardziej doświadczonym i szukającym większych wyzwań. Trasa wokół zbiornika liczy mniej więcej 150 km. W kilku miejscach, zwłaszcza na północy, trzeba przejechać przez nieoświetlone tunele, więc jeszcze przed rozpoczęciem wycieczki warto kupić dobrej jakości lampy. Pokonanie całego szlaku daje ogromną satysfakcję, ponieważ po drodze mija się wiele malowniczo położonych miejscowości, a sama panorama Gardy zapiera dech w piersiach. W rejonie południowym panuje większy ruch samochodowy. W pobliże Werony turyści ściągają do parków rozrywki (Gardaland) i na safari (w Parco Natura Viva). Nie ma jednak powodów do obaw, we Włoszech kultura rowerowa stoi na wysokim poziomie. Kierowcy, przyzwyczajeni do widoku rowerzystów, szanują ich i prowadzą swoje auta niezmiernie uważnie.

FOT. TRENTINO MARKETING/RONNY KIAULEHN

Wycieczka rowerowa wzdłuż Gardy


     Tym osobom, które nie będą w stanie okrążyć Gardy, polecam odjechać od jeziora na 20–30 km w okolicach miasteczka Salò, a odkryją piękne podjazdy, zapory i interesujące szlaki. Ludność tego regionu Italii jest niezwykle gościnna. Mieszkałem w nim przez ponad 10 lat, do tej pory posiadam tutaj dom i chętnie do niego wracam. Pogoda w tym pięknym zakątku Włoch zazwyczaj dopisuje, szybko robi się ciepło, więc grupy zawodowe często organizują w nim zgrupowania. Zresztą nad Gardą mieszka wielu kolarzy. W pobliżu jeziora mają do wyboru płaskie drogi i strome wzniesienia, a poza tym mogą się delektować doskonałym włoskim jedzeniem. Czego im więcej potrzeba do szczęścia…?

 

PROWINCJA TRYDENT (TRENTINO)
Przepiękne, ale i wymagające Dolomity stanowią wyzwanie dla każdego zawodnika, który chce spróbować swoich sił w wysokich górach. To dlatego właśnie przez nie niezmiernie często prowadzi trasa Giro d’Italia – prowincja Trydent na stałe wpisała się w historię tego słynnego włoskiego wyścigu. W 2013 r. wytyczono tu dwa pierwsze etapy Tour de Pologne. Jubileuszowa, 70. edycja tej imprezy odbyła się pod hasłem „Z ziemi włoskiej do Polski” i wiodła szlakami Jana Pawła II. 6 czerwca 2015 r. organizujemy w Trentino kolarski wyścig szosowy dla amatorów – Tour de Pologne Challenge Trentino. Każdy jego uczestnik będzie mógł przejechać finałowe 75 km trasy 2. odcinka Tour de Pologne z 2013 r. Czeka go jednak ciężka próba, bo do pokonania ma 3 trudne podjazdy: przełęcze Pampeago (1983 m n.p.m.), Costalunga (1745 m n.p.m.) i wreszcie Pordoi (2239 m n.p.m.), gdzie Francuz Christophe Riblon cieszył się z etapowego zwycięstwa, a Rafał Majka zdobył koszulkę lidera. Do innych interesujących miejsc należy choćby przełęcz Stelvio, położona na wysokości 2757 m n.p.m.
     Właściwie wszędzie w tym rejonie drogi rowerowe są doskonale przygotowane, a w najmniejszym nawet punkcie turystycznym można uzyskać wszystkie niezbędne informacje o szlakach i otrzymać mapy. Zimą Trydent oblegają narciarze, a wiosną i latem robi się w nim aż gęsto od rowerzystów.

 

ALICANTE
Jeden z najważniejszych portów Hiszpanii na Morzu Śródziemnym – ponad 330-tysięczne miasto Alicante – to z kolei mekka kolarzy zawodowych. Pierwszym Polakiem, który odkrył ten region, był bodajże Piotr Wadecki, od 2007 r. selekcjoner polskiej kadry szosowców. Potem w jego ślady poszli następni sportowcy z naszego kraju. Wiem, że mistrz świata w wyścigu ze startu wspólnego z 2014 r. Michał Kwiatkowski wynajmuje tutaj willę razem z innymi zawodnikami, z którymi wspólnie trenuje.
     W Alicante i jego okolicach znajdziemy niemal wszystko. Zgodnie z lokalnymi przepisami rowerzyści są uprzywilejowani wobec kierowców samochodów. To wzmacnia poczucie bezpieczeństwa i zachęca do wypraw na dwóch kółkach. Dlatego też do tego malowniczego hiszpańskiego miasta przyjeżdżają ludzie z całej Europy, nawet w grupach po 50–60 osób. Cykliści, którzy nie chcą wieźć sprzętu z daleka, bez problemu zakupią go w tutejszym sklepie lub wynajmą w wypożyczalni. Rowery zarezerwujemy wcześniej przez internet, w ten sposób będą już na nas czekać po naszym przybyciu. W weekendy często odbywają się również wycieczki dla miłośników jednośladów, wyjątkowo profesjonalnie zorganizowane. Wszystkim zajmuje się wyspecjalizowany instruktor, który dobiera dystans w zależności od charakteru grupy i oczekiwań uczestników. Szlaki są na ogół świetnie oznaczone i bardzo zróżnicowane. Do wyboru mamy płaskie drogi wzdłuż wybrzeża, skąd rozpościerają się zachwycające widoki, lub wymagające dużego wysiłku trasy górskie. W tej okolicy można się nawet zgubić! Sam pamiętam, jak kręciłem się po górach wokół Alicante i niemal zabłądziłem. Wróciłem dopiero po 10 godzinach.

 

MAJORKA
Na Majorkę przybywa na wycieczki rowerowe niemal cały świat. Największa wyspa w archipelagu Balearów (3640 km² powierzchni) jest niezmiernie modna wśród miłośników dwóch kółek, ale ta popularność nie bierze się znikąd. Po prostu panują na niej doskonałe warunki do uprawiania kolarstwa, przede wszystkim szosowego. Na rowerze można zwiedzić wszystkie części lądu. Wystarczy kupić dobrą mapę, przestudiować ją spokojnie, wyznaczyć trasę i ruszać na szlak. Nie tylko ujrzymy tu przepiękne widoki, lecz także spotkamy przyjaciół albo nawiążemy nowe znajomości. Pamiętam, jak jechaliśmy któregoś dnia prostą drogą. W pewnej chwili podniosłem głowę i zobaczyłem przed sobą cały sznur kolarzy. Poczułem się jak w prawdziwym peletonie, których zresztą na Majorce napotkamy całkiem sporo. Każdy turysta znajdzie na niej odpowiedni dla siebie wyścig amatorski, poza tym organizuje się tutaj też imprezy dla zawodowców. Świetnie zaopatrzone są również wypożyczalnie sprzętu – widziałem takie na 500 albo nawet więcej rowerów.
     Tę hiszpańską wyspę pokrywają znakomicie oznaczone i wyjątkowo ciekawe trasy. Sezon trwa długo, bo słońce świeci w tym rejonie niemal cały rok. Dlatego wiele drużyn zawodowych właśnie na Majorce przygotowuje się do ważnych startów. Pojawiają się na niej także zorganizowane grupy z Polski. Sam bardzo lubię jeździć po tej części Balearów z przyjaciółmi. Piękne rowerowe wspomnienia mam z wyjazdów na wyspę z naszym wybitnym kolarzem szosowym Ryszardem Szurkowskim, Pawłem Ziembą (prezesem zarządu Skandia Życie Towarzystwo Ubezpieczeń S.A., sponsorem głównym wyścigu Tour de Pologne i cyklu Skandia Maraton Lang Team) i Henrykiem Charuckim (utytułowanym byłym zawodnikiem, a obecnie właścicielem firmy Harfa-Harryson).

 

JELENIA GÓRA
Jelenia Góra to wymarzone miejsce dla wielbicieli kolarstwa górskiego. W popularyzacji tego zakątka Polski zasłużyła się ogromnie Maja Włoszczowska, polska wicemistrzyni olimpijska z Pekinu z 2008 r. W tym mieście co roku rozgrywaliśmy Lang Team Grand Prix MTB. Zawody przyciągały światową czołówkę sportowców i były niezmiernie widowiskowe. Startowali w nich choćby Szwajcarka Jolanda Neff czy Szwed Karl Emil Lindgren, gwiazdy MTB. Wszyscy zawsze doceniali organizację i wspaniałą, bardzo wymagającą trasę wyścigu. W 2014 r. na jego potrzeby powstał specjalny tor przeszkód, dostępny również dla mieszkańców i turystów.
     Wokół Jeleniej Góry można znaleźć wiele szlaków dla amatorów kolarstwa górskiego, ale to także rejon doskonale znany kolarzom szosowym za sprawą Tour de Pologne. To miasto nad rzeką Bóbr oraz pobliski Karpacz są częścią historii naszego wyścigu. Słynny wznoszący się odcinek na Orlinek stanowił jego wielką ozdobę. Dziś jest jednym z najpopularniejszych podjazdów asfaltowych w Polsce. Rower stał się ważnym elementem turystyki i promocji regionu jeleniogórskiego. Wyruszymy stąd na wyprawy w Góry Izerskie, na Polanę Jakuszycką albo w Karkonosze. Do wspaniałych tutejszych atrakcji należą zabytkowa Wieża Książęca w Siedlęcinie bądź sala multimedialna Wirtualnego Muzeum Barokowych Fresków na Dolnym Śląsku w Jeleniej Górze. Poza tym aktywna lokalna społeczność systematycznie wzmacnia kolarski charakter rejonu. To wszystko powoduje, że wiosną i latem na okolicznych drogach nie brakuje rowerzystów.

 

BIESZCZADY
Te góry cieszą się wśród turystów wielką popularnością, ale mam poczucie, że ciągle pozostają nie do końca odkryte. Co prawda podróż na południowo-wschodnie krańce Polski z jej centrum zajmuje kilka godzin, ale miejscowe widoki wynagradzają trudy wyprawy. My organizowaliśmy tutaj jedne z pierwszych wyścigów w kolarstwie górskim – Tour de Bieszczady, ale miłośnicy odmiany szosowej też dadzą sobie radę.
     Bieszczady kojarzą mi się głównie ze znanym i atrakcyjnym szlakiem – Wielką Pętlą Bieszczadzką. Za punkt startu najczęściej uznaje się na niej Lesko, skąd można pojechać na wschód drogą na Olszanicę. Kolejnym przystankiem są Ustrzyki Dolne. Potem kierujemy się na Czarną, mijamy Lutowiska i dojeżdżamy do Ustrzyk Górnych – południowego krańca trasy. Podczas wycieczki warto robić sobie odpoczynki i kontemplować przyrodę, bo rozległe przestrzenie zapierają dech w piersiach. Powrót do Leska przez Wetlinę, Cisną i Baligród jest równie malowniczy. Taki rajd stanowi poważne kolarskie wyzwanie, bo liczy sobie niemal 150 km. Osoby o słabszej kondycji mogą przemierzyć małą pętlę o długości niespełna 100 km. W tym wariancie z Czarnej wyruszamy na zachód, mijamy przepiękne Jezioro Solińskie i przez Polańczyk wracamy do Leska. W sezonie w Bieszczadach odpoczywa sporo turystów, ale szlaki rowerowe wbrew pozorom nie są zbytnio zatłoczone. Na pewno warto się tu wybrać jesienią lub wiosną, kiedy mieniące się najpiękniejszymi barwami krajobrazy wyglądają naprawdę pocztówkowo.

 

WZDŁUŻ WISŁY
Ostatnia taka rzeka w Europie – tak mówi się o Wiśle, która na ogromnym obszarze pozostaje dzika, nieuregulowana i po prostu piękna. Może ona stanowić znakomitą oś wyprawy przez nasz kraj. Choć wydaje się to bardzo ambitnym wyzwaniem, tak naprawdę w 2014 r. podczas Tour de Pologne kolarze przejechali właśnie całą Polskę, częściowo wiślanymi brzegami. Ta 71. edycja wyścigu nawiązywała do 25-lecia wolnej ojczyzny Polaków, a jej trasa przebiegała od Bałtyku do Tatr m.in. przez takie miasta jak Toruń, Warszawa i Kraków.
     Osobiście za niezmiernie malownicze uważam nadwiślańskie okolice Sandomierza, a także Kazimierz Dolny. To ostatnie pełne magii miasteczko często odwiedzają amatorzy rowerów górskich. W tym rejonie znajduje się wiele ciekawych odcinków szutrowych i niesamowite lessowe wąwozy. Góra Trzech Krzyży (Wzgórze Trzech Krzyży) to znakomity punkt widokowy, z którego można podziwiać majestatycznie sunącą Wisłę. Z kolei wszystkim mieszkańcom Warszawy polecam wycieczkę na południe od stolicy. Najlepiej zacząć ją na Kabatach, gdzie wytyczono dużo ścieżek rowerowych. Po przemierzeniu Lasu Kabackiego im. Stefana Starzyńskiego trafiamy do Parku Kultury w Powsinie i następnie docieramy do uroczego Konstancina-Jeziorny. Stąd warto odbić w kierunku Wisły, aby już nad rzeką jechać w stronę Góry Kalwarii, mijając po drodze sady jabłkowe. Na końcu wyprawy czeka na nas Czersk z kilkusetletnim zamkiem książąt mazowieckich.

 

JURA KRAKOWSKO-CZĘSTOCHOWSKA
Niezwykła Wyżyna Krakowsko-Częstochowska rozciąga się na długości ok. 80 km pomiędzy Krakowem i Częstochową. Do najbardziej charakterystycznych elementów krajobrazu tego regionu zalicza się wapienne skały, które przyciągają miłośników wspinaczki i sportów ekstremalnych. To jednak również prawdziwy raj dla cyklistów. Obszar ten jest niezmiernie urozmaicony i różnorodny, dzięki czemu oferuje wiele atrakcyjnych dróg. Ja polecam szczególnie Szlak Orlich Gniazd, który pozwala zobaczyć najciekawsze tutejsze warownie. Te zabytkowe obiekty znajdują się w większości w ruinie, ale i tak prezentują się niesamowicie. Trasa liczy ponad 180 km. Jeśli będziemy chcieli odwiedzić wszystkie jej interesujące punkty, okaże się dłuższa. Najlepiej wyruszyć z Krakowa w kierunku zachodnim. Po mniej więcej 25 km dotrzemy do Zamku Tenczyn (Tęczyn), wybudowanego na wygasłym wulkanie. Spod niego odbijamy na północ do Parku Krajobrazowego „Dolinki Krakowskie”, jednej z jurajskich pereł. Ten teren wypełniają piękne doliny, strzeliste skały i tajemnicze jaskinie. Urodą dorównuje mu leżący nieco bardziej na wschód Ojcowski Park Narodowy ze słynną Maczugą Herkulesa i Zamkiem w Pieskowej Skale. Na północy z kolei czekają na nas choćby zamki Ogrodzieniec i Bobolice czy twierdza w Olsztynie koło Częstochowy. Można tu też zahaczyć o wzgórze Czubatka, skąd rozciąga się piękny widok na Pustynię Błędowską. Na jurajską wyprawę rowerową warto poświęcić przynajmniej kilka dni, a wcześniej ją starannie zaplanować. Bez problemów poradzą sobie na wyżynie kolarze szosowi i górscy. Wszyscy jednak muszą się liczyć z mnóstwem podjazdów.

FOT. ŚLĄSKA ORGANIZACJA TURYSTYCZNA

Zamek Ogrodzieniec wznosi się we wsi Podzamcze koło Ogrodzieńca

 

KROKOWA
Urocza miejscowość Krokowa leży na Kaszubach w bliskim sąsiedztwie Morza Bałtyckiego. Pełna atrakcji i zabytków wieś stanowi świetny punkt wypadowy do różnego rodzaju wycieczek dla cyklistów. Najlepiej poruszać się tutaj na rowerze górskim, ponieważ dzięki temu uda nam się dotrzeć do najpiękniejszych miejsc w tym rejonie, np. Nadmorskiego Parku Krajobrazowego. Z Krokowej niedaleko jest już do Jeziora Żarnowieckiego – dużego zbiornika (14,31 km² powierzchni) słynącego przede wszystkim z nigdy niedokończonej budowy pierwszej w Polsce elektrowni jądrowej. Akwen objedziemy od południa. Po południowo-zachodniej jego stronie powinniśmy wstąpić do Gniewina. Znajduje się w nim Wieża Widokowa (w Kompleksie Turystyczno-Rekreacyjnym „Kaszubskie Oko”), z której można podziwiać panoramę okolicy. Bardziej wytrwali turyści mają szansę pomknąć na północ aż do Dębek i zatrzymać się dopiero na wspaniałej bałtyckiej plaży. Od wspomnianej miejscowości oddziela ją pas sosnowego lasu, dlatego nie panuje na niej tłok i w spokoju uda nam się rozkoszować kolorami, jakie maluje na niebie zachodzące słońce. Z Dębek przez Karwieńskie Błota dojedziemy aż do przylądka Rozewie, szczycącego się latarnią morską. Ciekawym pomysłem będzie również odwiedzenie Helu, zwłaszcza że przez całą Mierzeję Helską biegnie ścieżka rowerowa. Rozpoczyna się ona już w Gdyni i prowadzi przez Puck, Władysławowo aż do krańca półwyspu. Trasa ta jest nie tylko interesująca, lecz także niezmiernie malownicza.
     Rowerzyści z sezonu na sezon coraz chętniej przyjeżdżają do Krokowej. Widzę, jak wielką popularnością cieszy się odbywający się w niej Skandia Maraton Lang Team dla kolarzy górskich. W lipcu 2015 r. po raz pierwszy zorganizujemy tu wyścig szosowy dla amatorów z cyklu Tauron Lang Team Race, który zapowiada się niezwykle atrakcyjnie.

 

WZDŁUŻ DUNAJU
Na koniec pragnę polecić wyjazd nad jedną z najpiękniejszych rzek Europy. Naddunajska Trasa Rowerowa (Donauradweg) stanowi świetny pomysł na wakacje, szczególnie że oferuje wiele możliwych wariantów. Najbardziej wytrwali cykliści mogą pokonać cały szlak prowadzący aż do Rumunii (ok. 2850 km). Jednak za najpopularniejszy uchodzi odcinek z Pasawy do Wiednia (mniej więcej 300 km). Ten pierwszy bawarski ośrodek, leżący przy granicy z Austrią, nazywa się „miastem trzech rzek”, bowiem zbiegają się w tym punkcie Dunaj, Inn i Ilz. Chętnie odwiedzają go nie tylko rowerzyści, ale też zwykli turyści. Z Pasawy przez przepiękne wioski, bajeczne doliny i obok średniowiecznych klasztorów jedziemy w stronę austriackiego Linzu. Wijący się malowniczo Dunaj tworzy zapierającą dech w piersiach pętlę Schlögener Schlinge. To obowiązkowy przystanek każdej wycieczki – koniecznie trzeba zrobić sobie w tym miejscu pamiątkowe zdjęcie. Kolejną atrakcją jest bogaty w zabytki Linz, w którym warto spędzić choćby kilka godzin. Gdy wyruszamy dalej na zachód, w okolicznym krajobrazie zaczynają dominować sady i winnice. Po drodze należy zajrzeć do wspaniałego Opactwa Benedyktynów Göttweig niedaleko Krems. Na koniec docieramy do Wiednia, który zdecydowanie nie potrzebuje reklamy. W austriackiej stolicy można spędzić nie parę godzin, ale kilka dni!

FOT. DONAU OÖ/WEISSENBRUNNER

Pętla Dunaju Schlögener Schlinge


     Wycieczka rowerowa wzdłuż modrego Dunaju będzie idealną propozycją na wakacje dla całej rodziny. Tym szlakiem podróżuje się komfortowo, bezpiecznie i w doskonałych warunkach. W Austrii nie ma również problemu ze znalezieniem noclegu w pensjonatach czy na kempingach i to w całkiem rozsądnych cenach.

Artykuły wybrane losowo

Nieodparty urok Wysp Toskańskich

BEATA GARNCARSKA

 

<< Toskania to jedna z najpiękniejszych i najczęściej odwiedzanych części Włoch. Jednak większość turystów skupia się w niej na zwiedzaniu takich miast jak Florencja, Piza czy Siena lub regionu Chianti, który słynie z winnic, a zapomina o innych jej magicznych zakątkach. Należy do nich m.in. Arcipelago Toscano (po polsku Wyspy Toskańskie), wchodzący w skład przepięknego Parco Nazionale Arcipelago Toscano (Parku Narodowego Wysp Toskańskich). >>

Więcej…

Madagaskar – ósmy kontynent

34651030336 fa80c82240 k

Ścisły rezerwat przyrody Tsingy de Bemaraha

© OFFICE NATIONAL DU TOURISME DE MADAGASCAR

 

EWA JERMAKOWICZ

www.ruszwpodroz.pl

 

Parki narodowe z niespotykanymi formacjami skalnymi, skaczące lemury, olbrzymie baobaby, zielone pola ryżowe, lasy równikowe, sawanny i pustynie – to wszystko znajdziemy na Madagaskarze, czwartej pod względem wielkości wyspie świata. Nieoficjalny status ósmego kontynentu zyskała ona dzięki ogromnej bioróżnorodności i występującym na niej niezwykłym gatunkom roślin i zwierząt. To nieodkryty jeszcze przez tłumy turystów raj dla miłośników natury, słońca i kuchni łączącej w sobie elementy pochodzące z Azji Południowo-Wschodniej, Afryki, Indii, Chin i Europy.

 

Położona na Oceanie Indyjskim u południowo-wschodnich wybrzeży Afryki wyspa zajmuje obszar nieco większy niż Francja metropolitarna (ma ok. 587 tys. km² powierzchni), a ze względu na fakt, że przez miliony lat pozostawała w izolacji, jest unikatowa w skali świata. Aż ok. 90 proc. roślin i zwierząt tu występujących nie znajdziemy nigdzie indziej na naszym globie. Do tej niesamowitej różnorodności przyrodniczej trzeba dodać piękne i zróżnicowane krajobrazy – po pokonaniu niecałych 300 km można przenieść się z terenów pustynnych do wilgotnych lasów deszczowych.

 

Madagaskar to świetne miejsce na urlop marzeń, choć podróżowanie po nim wymaga wytrwałości i cierpliwości i jest przygodą samą w sobie. Przed wyjazdem do tego kraju należy się więc nieco lepiej przygotować niż w przypadku innych, bardziej popularnych rejonów świata. Warto jednak podjąć ten trud, bo z pewnością nie ma drugiego takiego zakątka na ziemi.

 

HISTORIA I WĄTEK POLSKI

 

Według jednej z teorii pierwsi ludzie przybyli na Madagaskar przypuszczalnie między IV w. p.n.e. a I w. n.e. z Archipelagu Malajskiego. Wcześni osadnicy głównie wycinali i wypalali lasy, aby uzyskać tereny pod uprawę roślin i hodowlę zwierząt. Takie działania i polowania przyczyniły się do wyginięcia niektórych gatunków zamieszkujących wówczas wyspę: olbrzymich lemurów (Archaeoindris) i foss (Cryptoprocta spelea) czy hipopotamów malgaskich.

 

W VII stuleciu na Madagaskar przybyli Arabowie omańscy, którzy utworzyli tu kolonie handlowe. Niedługo później z Afryki Wschodniej dotarli przedstawiciele grupy Bantu. Przywieźli oni ze sobą zebu – gatunek udomowionego bydła, którego mięso do dzisiaj jest podstawą diety miejscowych. Same zwierzęta wykorzystuje się także jako pociągowe w rejonach wiejskich. Z czasem na wyspę zaczęli przybywać kolejni Arabowie, Persowie oraz Hindusi i Chińczycy. Każda z tych grup miała istotny wkład w życie kulturalne Madagaskaru. Wpływy wielu kultur i wierzeń można tutaj dostrzec do dziś. Również w wyglądzie mieszkańców kraju da się zauważyć cechy charakterystyczne dla ludzi z innych zakątków świata.

 

Portugalczycy byli prawdopodobnie pierwszymi Europejczykami, którzy trafili na wyspę (kapitan Diogo Dias przybił do jej brzegów w sierpniu 1500 r.). Początkowo traktowali ją jako przystanek w drodze do Indii, ale wraz ze wzrostem wpływów francuskich wyspiarze stali się źródłem taniej siły roboczej i – niestety – niewolnikami, których w XVII i XVIII w. wywozili stąd także piraci.

 

W czasie kiedy Francja starała się wzmocnić swoją pozycję na Madagaskarze, na jego południowo-wschodnie wybrzeże przybył Maurycy August Beniowski (1746–1786). Uciekł z rosyjskiej niewoli, do której został wzięty za udział w konfederacji barskiej (1768–1772). Z Kamczatki wydostał się okrętem Św. Piotr i Paweł i dotarł nim do Makau. Po sprzedaniu statku na pokładzie francuskiej jednostki dopłynął do Fort-Dauphin(dziś Tôlanaro) położonego na południu Madagaskaru. Na wyspę wrócił z polecenia króla Ludwika XV (1710–1774) kilka lat później, w 1774 r. Stosując nierzadko drakońskie metody, podporządkował sobie miejscową ludność. W październiku 1776 r. Beniowski został obwołany przez nią królem Madagaskaru. Przez 10 lat zabiegał we Francji i Stanach Zjednoczonych o stworzenie własnego królestwa. Plan ten jednak się nie powiódł. Beniowski zginął w maju 1786 r. podczas ataku oddziału francuskiej ekspedycji wojskowej.

 

W historii Madagaskaru epizod polski pojawił się po raz drugi na krótko przed II wojną światową. Kraj ten był wówczas brany pod uwagę przez Francję jako możliwy cel przesiedlenia europejskich Żydów. Polska zaczęła zabiegać o przejęcie kolonii. W niektórych źródłach znaleźć można informację, że pomysł przekazania wyspy Polakom wyszedł ze strony francuskiej. Ostatecznie, ze względu na wybuch II wojny światowej, negocjacje zostały wstrzymane.

 

Od przełomu XIX i XX stulecia na Madagaskarze rozwijały się ruchy wyzwoleńcze, nasilone po 1945 r. i w końcu w 1960 r. kolonia uzyskała niepodległość od Francji. Od tego czasu w kraju doszło do czterech zamachów stanu spowodowanych kryzysem gospodarczym i konfliktami etnicznymi. Ostatni z nich wydarzył się w 2009 r. W jego następstwie na Madagaskarze zmalał poziom bezpieczeństwa. W ostatnich latach sytuacja uległa jednak zdecydowanej poprawie.

 

TABU I KULT ZMARŁYCH

 

W wyniku tych wszystkich zawirowań historycznych wyspa stała się prawdziwym tyglem kulturowym. W kraju oficjalnie uznanych jest 18 grup etnicznych, choć według antropologów istnieje ich 19. Każda ma własne tradycje i wierzenia. Językami urzędowymi są malgaski i francuski.

 

W życiu Malgaszy dużą rolę odgrywa kult zmarłych. Wielu z nich całe życie odkłada na godny, zgodny ze zwyczajem pochówek. Żyją w małych domach, często w kilka pokoleń, ale stawiają ogromne, bogate grobowce. Nagrobki poszczególnych grup etnicznych różnią się wielkością, kształtem i wykonaniem. Przykładowo Mahafaly wznoszą betonowe konstrukcje z oknami, zdobieniami i rzeźbami zwanymi aloalo przedstawiającymi głównie ludzi, ptaki, zebu i inne zwierzęta, używają też zwierzęcych czaszek i szkieletów. Sakalawa ozdabiają groby figurkami nawiązującymi do sfery seksu. Z kolei na południu wyspy można podziwiać nagrobki w kształcie statków czy samolotów, prezentujące niezrealizowane marzenia zmarłego.

 

Kolejnym istotnym elementem malgaskiej kultury są fady, czyli tabu. Każda z grup etnicznych ma swoje zakazy kulturowe, często wzajemnie się wykluczające. Malgasze nierzadko próbują jednak obejść te zasady. Jeśli w jednej społeczności nie wolno zabijać konkretnego gatunku lemura, a w innej spożywać jego mięsa, przedstawiciele tej drugiej mogą upolowane przez siebie zwierzęta sprzedać ludziom, u których obowiązuje tabu na uśmiercanie tych stworzeń. Gdy fady przeszkadzają w pracy zarobkowej, np. zabraniają podróżowania w konkretny dzień tygodnia albo wchodzenia do lasu turystom, można odprawić rytuał i dogadać się z duchami przodków, aby na pewien okres zawiesić zakaz.

 

Czasami tabu ma swoje korzenie w historii lub legendach. Żyjący w okolicach miasta Antsiranana (Diego-Suarez) lud Antankarana (Antakarana) musiał chronić się w przeszłości w jaskiniach przed grupą Merina. Szczątki jego przodków znajdują się ponoć do dzisiaj w korytarzach tych grot. Merina nie mogą więc wchodzić do jaskiń Parku Narodowego Ankarana. Antambahoaka wierzą, że bliźnięta (kanamba) przynoszą nieszczęście rodzinie. Według legendy kiedy w jednej z wiosek wybuchł pożar, matka bliźniąt próbowała uratować życie obojga swoich dzieci, zamiast jedno z nich poświęcić, przez co zginęła w płomieniach. Do niedawna zdarzało się, że w przypadku bliźniaczej ciąży jedno z niemowląt zabijało się od razu po urodzeniu lub porzucało w lesie. Obecnie jednak w zdecydowanej większości oddaje się je do sierocińców. Rodziny chcące zachować przy sobie również drugie z bliźniąt muszą opuścić wioskę.

 

Wielkie zróżnicowanie kulturowe Madagaskaru sprawia, że turyście trudno jest się dobrze przygotować do wyjazdu. Jak w przypadku każdej podróży warto jednak poświęcić trochę czasu i zaznajomić się z najważniejszymi zwyczajami, aby uniknąć postawienia kogoś w niezręcznej sytuacji i móc łatwiej nawiązywać przyjazne relacje z miejscowymi.

 

Masonjoany

Tabàky – malgaski naturalny kosmetyk

© OFFICE NATIONAL DU TOURISME DE MADAGASCAR

 

ARKA NOEGO

 

Gospodarka rolna na wyspie nie zmieniła się zbyt wiele od czasów pierwszych osadników. Ze względu na nieefektywne metody upraw i wyjałowienie ziemi wypala się coraz więcej lasów, aby sprostać rosnącemu zapotrzebowaniu na żywność. To z kolei przyczynia się do zmian klimatu, które nie sprzyjają rozwojowi rolnictwa. Najbardziej cierpi na tym wszystkim przyroda i – niestety – co chwilę możemy usłyszeć, że kolejne endemiczne gatunki roślin i zwierząt stają się zagrożone wyginięciem.

 

Madagaskar dzięki swojemu odizolowaniu od innych kontynentów i panującym na jego obszarze warunkom klimatycznym jest prawdziwą arką Noego. Na wyspie, w przeciwieństwie do wielu innych miejsc na świecie, turystyka nie stanowi głównego zagrożenia dla przyrody, zapewne dlatego, że nadal zbytnio się nie rozwinęła. Warto tu więc przyjechać, żeby podziwiać piękno dziewiczej natury, zanim będzie za późno.

 

Lemury, z których Madagaskar słynie, przetrwały na nim dzięki brakowi konkurencji ze strony lepiej przystosowanych małp i relatywnie małej liczbie naturalnych wrogów. Do tych ostatnich zaliczają się niektóre ptaki drapieżne i fossa, największy na wyspie ssak mięsożerny, sam również zagrożony wyginięciem. Wokół lemurów powstało wiele fady. Do dzisiaj niektóre grupy etniczne wierzą, że czarny aj-aj (palczak madagaskarski) przynosi nieszczęście, a wygrzewający się w promieniach słonecznych wari, rozkładający szeroko ramiona, modli się do boga-słońca.

 

Na usłyszenie tych wyjątkowych zwierząt ma się największe szanse, jeśli odwiedzi się któryś z parków narodowych wcześnie rano lub przed zmierzchem. Lemury porozumiewają się ze sobą za pomocą dźwięków, a głos niektórych z nich rozchodzi się nawet w promieniu 3 km, co pomaga w tropieniu. Te odgłosy przypominają czasem pieśni wielorybów, śmiejące się dzieci, a nawet policyjną syrenę. Do lemurokształtnych należy kilkadziesiąt gatunków małpiatek. Osobniki osiągające najmniejsze rozmiary (mikruski malutkie) ważą tylko ok. 30 g i prowadzą nocny tryb życia. Większe lemury są aktywne za dnia, ale zwykle kryją się w koronach drzew w godzinach południowych ze względu na upał.

 

Kolejne zwierzęta, z których znany jest Madagaskar, a które najlepiej wypatrywać po zmierzchu, to kameleony. Czasem przy parkach narodowych zamykanych po zapadnięciu zmroku przewodnicy organizują spacery wzdłuż granic. Wypatrzenie tych kolorowych gadów bywa jednak niełatwe, bo doskonale się maskują. Wbrew powszechnemu poglądowi nie dostosowują koloru skóry do otoczenia, a zmieniają go m.in. w reakcji na zagrożenie i gdy chcą wysłać innym konkretny komunikat. Najłatwiej się o tym przekonać, gdy w nocy oświetli się kameleona latarką.

 

Choć wiele tutejszych endemicznych zwierząt można również obserwować w niewoli – w zoo i prywatnych parkach na terenie całego kraju – to tropienie tych, które żyją na wolności, sprawia zdecydowanie więcej radości i na takie poznawanie przyrody na Madagaskarze warto się zdecydować. Mimo iż natura bywa nieprzewidywalna, to tak naprawdę przy odrobinie cierpliwości i szczęścia niemal zawsze udaje się trafić na tropione stworzenia. Wybierając ten sposób zwiedzania wyspy, pokazujemy także jej mieszkańcom, że doceniamy niezwykłe piękno ich ojczyzny. Może dzięki zyskom, jakie przynosi zainteresowanie turystów, miejscowi zdecydowanie chętniej będą dbać o dziką przyrodę, zamiast niszczyć ją na potrzeby rolnictwa.

 

Lemur

Wari czarno-biały żywi się na ogół owocami

© OFFICE NATIONAL DU TOURISME DE MADAGASCAR

 

NAJPIĘKNIEJSZE PARKI

 

Atrakcji na Madagaskarze jest tak wiele, że nie sposób zobaczyć wszystkiego podczas jednego wyjazdu. Ze względu na ogromną różnorodność parków narodowych, mnóstwo dróg niemal stworzonych dla miłośników off-roadu, aż 4828 km linii brzegowej i setki okolicznych wysepek trudno ograniczyć się wyłącznie do jednego regionu.

 

Amatorzy błogiego wypoczynku na plaży i nurkowania najpiękniejsze miejsca znajdą dla siebie w okolicy zachodniego wybrzeża. Na północnym zachodzie leży wyspa Nosy Be – największa (oprócz głównej) z należących do kraju i jednocześnie najlepiej przystosowana do potrzeb turystów. Na gości czekają resorty o wysokim standardzie. Można na niej skorzystać z ofert jednodniowych wycieczek po malowniczej okolicy, uprawiać snorkeling i nurkować w pobliskich wodach, wspinać się na wzniesienia, odwiedzić plantacje przypraw, rośliny ylang-ylang, z której kwiatów powstaje aromatyczny olejek ilangowy (używany do produkcji perfum), czy trzciny cukrowej. Atrakcji wystarczy nawet na dwa tygodnie, które da się spędzić, nie docierając na sam Madagaskar.

 

Poza tym u południowo-zachodnich wybrzeży wyspy znajduje się jedna z największych raf koralowych świata. Ciągnie się przez ponad 450 km, a prawdopodobnie najciekawszy jej fragment leży pomiędzy punktami na wysokości miejscowości Andavadoaka i Itampolo. To tutaj działają pracownicy organizacji pozarządowych utrzymujący rafę w doskonałym stanie. Zapaleni nurkowie powinni szczególnie zainteresować się podwodną „katedrą” w okolicach wiosek Ifaty i Mangily koło miasta Toliara (Tuléar). Trzeba jednak pamiętać, że na Madagaskarze infrastruktura do obsługi nurkujących nie charakteryzuje się tak wysokim poziomem jak w innych rejonach świata, a najbliższa komora dekompresyjna znajduje się na francuskiej wyspie Reunion, oddalonej o niecałe 2 godz. lotu ze stołecznej Antananarywy.

 

Mniej uczęszczane, odrobinę słabiej rozwinięte, ale równie piękne jest wschodnie wybrzeże. Do najbardziej wyjątkowych miejsc należy tu położony na północnym wschodzie Park Narodowy Masoala (Parc National Masoala). Rozciąga się on na półwyspie Masoala i pobliskiej wysepce Nosy Mangabe, które stanowią odrębny świat ze wszystkim, co najlepsze na Madagaskarze. Można poczuć się tutaj niemal jak na innej, całkowicie dziewiczej planecie. Do znajdującego się na półwyspie luksusowego ośrodka (Masoala Forest Lodge) jego gości przewozi się łodzią lub helikopterem z najbliżej położonej drogi, która kończy się kilkadziesiąt kilometrów od resortu. Na miejscu mają oni zapewnione wszystko, co potrzebne jest do spędzenia udanych wakacji, a oferta obejmuje również wycieczki po okolicy.

 

W głębi lądu nie wolno pominąć najpiękniejszych parków narodowych. Po odwiedzeniu każdego z nich będziemy chcieli wrócić na Madagaskar i zobaczyć jeszcze więcej. Jedynie kilka godzin jazdy na wschód od stolicy (ok. 150 km), Antananarywy, znajduje się miejscowość Andasibe sąsiadująca z popularnym Parkiem Narodowym Andasibe-Mantadia (składającym się z dwóch, oddalonych od siebie o kilkanaście kilometrów obszarów chronionych: Réserve Spéciale Analamazaotra i Parc National Mantadia). Dojazd do Andasibe jest znacznie łatwiejszy i nie wymaga samochodu z napędem na cztery koła, a niewielki rozmiar Rezerwatu Specjalnego Analamazaotra sprawia, że większość turystów kieruje się właśnie tutaj. W Mantadii z kolei trzeba poświęcić więcej czasu na tropienie dzikich zwierząt, ale można je podziwiać niemal w odosobnieniu, ponieważ dociera tu niewiele osób. Oba te miejsca znane są z dużej populacji największych indrisowatych zamieszkujących Madagaskar – indrisów krótkoogonowych. Najlepiej wypatrywać te lemury w godzinach wczesnoporannych, gdy las deszczowy nadal spowija mgła, a płaczliwe głosy tych stworzeń słychać z odległości wielu kilometrów. Poza indrisami krótkoogonowymi w tym regionie spotkać można m.in. palczaki madagaskarskie (aj-aj), awahi wełniste, wari czarno-białe, lemurie płowe i sifaki diademowe o wyjątkowo ciekawym umaszczeniu.

 

Najprawdopodobniej najpopularniejszym parkiem na Madagaskarze jest Ranomafana (Parc National Ranomafana), w którym wytyczono mnóstwo szlaków o zróżnicowanej trudności. Występuje w nim aż 13 gatunków lemurokształtnych, na czele z makim złotym. Szczególnie popularne są w tej okolicy nocne spacery na obrzeżach parku. To właśnie tutaj zobaczyć można jedne z najmniejszych lemurów nocnych i wiele gatunków kameleonów ukrytych na gałęziach i wśród liści drzew. Dobry miejscowy przewodnik w tym przypadku będzie nieocenioną pomocą.

 

W południowej części wyspy są co najmniej dwa parki, które koniecznie trzeba odwiedzić: Andringitra i Isalo. Dotarcie do pierwszego z nich wymaga cierpliwości, dobrego samochodu i odpowiedniej pogody. Nie zaleca się tu jazdy w porze deszczowej ze względu na warunki na trasie – drogi zostają wówczas rozmoczone przez wodę, a mosty przerzucone przez strumyki i rzeki bywają zalane. Park Narodowy Andringitra (Parc National Andringitra) jest chyba najlepszym miejscem na kilkudniowy trekking na Madagaskarze. Można w nim zdobyć drugi co do wysokości szczyt w kraju – Boby (Imarivolanitra, 2658 m n.p.m.), z którego roztaczają się przepiękne widoki na okolicę. Pokonanie najpopularniejszego szlaku zajmuje dwa dni i najlepiej wybrać się na niego pod opieką miejscowego przewodnika. Taka osoba zajmuje się również wyposażeniem turystów w namioty i zaopatrzeniem ich w prowiant. Dba też o to, aby uczestnicy trekkingu poznali najciekawsze atrakcje w tym rejonie.

 

Na zachód stąd leży Park Narodowy Isalo (Parc National Isalo), w którym także warto spędzić minimum jeden pełny dzień. Najdłuższa i najciekawsza trasa prowadzi do jego najpiękniejszych zakątków przez formacje z piaskowca, głębokie kaniony, oazy palmowe, sawannę i las deszczowy. W ciągu kilku godzin można tu poczuć się jak w podróży przez cały Madagaskar, a zachód słońca oglądany z jednego z okolicznych hoteli z widokiem na park zapiera dech w piersiach.

 

Podczas pobytu na tropikalnej Nosy Be najlepiej skupić się na poznawaniu północnej części kraju. W tym regionie pogoda w porze deszczowej bywa mniej przewidywalna niż na południu Madagaskaru i zdarza się, że z położonej w centrum lądu stolicy nie udaje się dotrzeć tutaj drogą lądową.

 

Najbardziej oddalonym od cywilizacji parkiem, dla odwiedzenia którego warto poświęcić każdą godzinę spędzoną na wyboistych drogach, jest Park Narodowy Marojejy (Parc National de Marojejy). Poza porą suchą można się do niego dostać jedynie samolotem (Air Madagascar lata z Antananarywy do Sambavy, skąd należy wziąć taksówkę lub wyruszyć wynajętym samochodem). Występujący tu rozległy las deszczowy to prawdziwa plątanina gałęzi, korzeni i gęstego listowia, poprzecinana wodospadami pojawiającymi się w najmniej spodziewanych miejscach. Przez park prowadzi tylko jedna trasa trekkingowa, przechodząca przez trzy bazy wiodące na szczyt masywu Marojejy (2132 m n.p.m.). Rejon ten zamieszkują sifaki jedwabiste (sifaki jedwabne) i 10 innych gatunków lemurów, 149 gatunków płazów i gadów (w tym gekony i kameleony) czy 118 gatunków ptaków.

 

Znacznie bardziej dostępne są parki narodowe Ankarana i Montagne d’Ambre, leżące na północny wschód od Nosy Be. Pierwszy z nich (Parc National Ankarana, Réserve Spéciale Ankarana) słynie przede wszystkim ze spektakularnych formacji skalnych zwanych tsingy. Sąsiadują one z gęstym wiecznie zielonym lasem tropikalnym. Park znany jest również z największej w Afryce sieci jaskiń (o łącznej długości ok. 100 km), które można zwiedzać z przewodnikiem. Na osoby lubiące atrakcje podwyższające im poziom adrenaliny czeka most zawieszony ponad koronami drzew.

 

Park Narodowy Montagne d’Ambre (Parc National Montagne d’Ambre) przyciąga turystów ogromną bioróżnorodnością, wieloma spektakularnymi wodospadami i jeziorami w kraterach. Ze względu na położenie na masywie wulkanicznym jest tu znacznie chłodniej niż w innych miejscach w regionie, dzięki czemu wycieczka do tego zakątka Madagaskaru może stanowić odpoczynek od wszechobecnych upałów. Warto jednak pamiętać, że w tym rejonie pada niemal codziennie, także w porze suchej, trzeba więc odpowiednio przygotować się na takie warunki przed wizytą.

 

Reine de lIsalo - Queen of Isalo

Formacja skalna Królowa Isalo przypomina profil siedzącej kobiety w koronie

© OFFICE NATIONAL DU TOURISME DE MADAGASCAR

 

PRZYDATNE INFORMACJE

 

Na koniec zostawiłam jeszcze kilka praktycznych uwag. Osoby chcące podróżować po wyspie, powinny zdecydować się na wynajęcie samochodu z doświadczonym kierowcą, który jest zazwyczaj doskonałym przewodnikiem. Większość tutejszych wypożyczalni ze względu na bardzo zły stan dróg nie zgadza się na wynajem auta bez kierowcy. Przy planowaniu trasy należy zostawić sobie wystarczającą ilość czasu na przemieszczanie się pomiędzy poszczególnymi atrakcjami i pamiętać o tym, żeby nie jeździć po zmroku. Polecam również z rezerwą podchodzić do narodowego przewoźnika Air Madagascar. Został on co prawda usunięty z listy linii lotniczych objętych zakazem operowania na terytorium Unii Europejskiej, ale przy wykupywaniu oferowanego przez niego lotu trzeba liczyć się z możliwością nawet kilkudniowych opóźnień, odwołania kursu i braku rekompensaty za noclegi czy utracone rezerwacje.

 

Niebezpiecznie bywa głównie w stołecznej Antananarywie i większych miastach. Jednak jeśli zachowamy podstawowe zasady bezpieczeństwa (nie będziemy wybierać się samotnie w nieznane rejony po zapadnięciu zmierzchu i zostawiać bagażu bez nadzoru itp.), nic złego nie powinno nam się przydarzyć. Madagaskar jest naprawdę wymarzonym miejscem na podróż i chce się do niego wracać wielokrotnie.

 

Niderlandzkie trojaczki Aruba, Bonaire i Curaçao

BARTEK JANKOWSKI

 

<< Holendrom udało się wiele – sery, piłkarze, tulipany, rowery, drewniane chodaki czy malarze, którzy zdaniem filozofa z filmu „Rejs” malowali ludzi starych i pokurczonych. Najbardziej zaskakujące jest jednak to, jak tak mały przecież kraj skolonizował w ubiegłych wiekach tyle dalekich lądów. Wśród nich znalazł się słynny tercet z Karaibów: Aruba, Bonaire i Curaçao, czyli w skrócie wyspy ABC. >>

Więcej…