opracował:
JAKUB WASIAK

<< Moda na aktywny wypoczynek nadal ma się świetnie wśród Polaków. Szczególnie niektóre sposoby takiego spędzania wolnego czasu zyskały sobie dużą popularność w naszym kraju. Gdy nadchodzi wiosna, z garażów i piwnic wyciągamy jeden z ulubionych środków transportu na całym świecie – tani w eksploatacji, w pełni ekologiczny i łatwy do przewożenia rower. Nic tak nie poprawia samopoczucia po mroźnej zimie i jednocześnie nie wzmacnia kondycji fizycznej jak wycieczka jednośladem wśród przepięknych polskich i europejskich krajobrazów. >>

Urlop na dwóch kółkach stanowi znakomitą propozycję nie tylko dla wielbicieli kolarstwa, lecz także dla rowerzystów rekreacyjnych, w tym rodzin z dziećmi. W naszym kraju nietrudno się zarazić pasją, jaką potrafi być ten rodzaj sportu. Sprzyjają temu m.in. liczne imprezy odbywające się co roku w Polsce. Od kibicowania jedynie mały krok dzieli nas od wyruszenia na malownicze rodzime szlaki. Kiedy już zasmakujemy takiej przygody, śmiało możemy przekroczyć granicę, żeby odkrywać wyjątkowe trasy w pozostałych częściach kontynentu europejskiego.
W tym wiosennym wydaniu magazynu All Inclusive 12 najlepszych miejsc na wycieczki rowerowe w Polsce i Europie prezentuje specjalnie dla nas Czesław Lang – wicemistrz olimpijski z Moskwy z 1980 r., dwukrotny medalista mistrzostw świata i pierwszy zawodowy kolarz z całego bloku wschodniego (od 1982 r.), a obecnie – już od 22 lat – organizator Tour de Pologne, który dzięki niemu znalazł się w gronie najważniejszych wyścigów świata, należących do prestiżowego cyklu UCI World Tour. Przyjrzyjmy się zatem liście stworzonej przez dyrektora generalnego Lang Team, pełniącego jednocześnie funkcję prezesa Krajowej Izby Sportu.

 

KASZUBY
To kraina bliska mojemu sercu, ponieważ w niej się wychowałem i wyrosłem. Znam tu niemal każdą ścieżkę i drogę, dlatego z czystym sumieniem mogę polecić Kaszuby nie tylko wszystkim zapalonym rowerzystom, lecz także miłośnikom natury. Nie ma już zbyt wielu miejsc w Polsce z tak dziewiczą przyrodą – rozległe lasy sąsiadują z pięknymi jeziorami i krystalicznie przejrzystymi rzekami, a wśród tych uroczych krajobrazów ciągną się malownicze szlaki. Wspaniałe jest to, że te trasy są właściwie puste. Istnieją takie odcinki, na których przez dwie godziny nie spotyka się żadnego samochodu. Osoby nie znające tego rejonu naszego kraju może zaskoczyć pagórkowate ukształtowanie jego terenu. Wydawałoby się, że nad morzem powinno być płasko, a tutaj wciąż natrafiamy na drogi wymagające podjazdów i zjazdów.

FOT. SZYMON GRUCHALSKI

Rynek w Bytowie w czasie zawodów Skandia Maraton Lang Team


     Kaszuby nadal czekają na odkrycie przez turystów. Doskonale nadają się do wycieczek krajoznawczych zarówno na rowerze szosowym, jak i górskim. Podczas wyprawy zawsze możemy skręcić w las, aby podziwiać wiekowe dęby i buki czy sosnowe zagajniki nad jeziorami. Mój ulubiony szlak liczy ok. 60 km i wiedzie przez Bytów, Kołczygłowy, Górki, Unichowo i dalej drogą na Bytów. Na tej trasie znajduje się podjazd, który nazywaliśmy „Małe Alpy”. Podczas ścigania się w tym właśnie miejscu przypuszczałem atak i często odjeżdżałem rywalom. W Bytowie odbywają się też imprezy rowerowe Lang Team. Przez ostatnie lata organizowaliśmy w tym mieście niezmiernie popularny Skandia Maraton Lang Team, a na 30 sierpnia br. zaplanowaliśmy edycję Tauron Lang Team Race – nowego wyścigu szosowego dla amatorów.

 

BUKOWINA TATRZAŃSKA
3-tysięczna Bukowina Tatrzańska z kompleksem BUKOVINA Terma Hotel Spa stanowi centrum kolarstwa na Podhalu. Jej okolica to typowo górski region z dużą liczbą podjazdów. Jeśli ktoś szuka mocnych wrażeń, morderczych wspinaczek i szybkich zjazdów, to urokliwe miejsce w powiecie tatrzańskim na pewno przypadnie mu do gustu. Za wielką atrakcję uchodzi tu oznakowana trasa królewskiego etapu Tour de Pologne o długości ponad 38 km. Jej początek znajduje się przy hotelu. Potem prowadzi w dół do Poronina. Na pierwszym podjeździe pod Ząb wspinamy się na wysokość 986 m n.p.m. Następnie zjeżdżamy na Leszczyny i znów pniemy się w górę do Gliczarowa Górnego. Tutaj problemy mają nawet najlepsi kolarze świata, bowiem nachylenie terenu sięga aż 22 proc., przez co niekiedy ciężko pokonać wzniesienie samochodem, a co dopiero na rowerze. Cykliści, którzy dokonają tej sztuki, mogą odsapnąć chwilę przy tablicy pamiątkowej kultowego już podjazdu Tour de Pologne. Na najwytrwalszych czeka jeszcze finałowy odcinek do Bukowiny Tatrzańskiej. Słynna runda królewskiego etapu stanowi również trasę coraz popularniejszego Tour de Pologne Amatorów. Najlepszym uczestnikom wyścigu udaje się przejechać ją w czasie poniżej 1 godz., mnie zajęło to 1 godz. i 7 min.
     Ta podhalańska miejscowość to także świetny punkt wypadowy. Można wybrać się z niej na Słowację, choćby do Szczyrbskiego Jeziora (Štrbské Pleso), gdzie kończył się jeden z etapów Tour de Pologne w 2014 r. Innym ciekawym miejscem jest Czorsztyn i urocze Pieniny. Dodatkowym atutem w tym rejonie są niezbyt zatłoczone drogi, życzliwi kierowcy i przyjaźnie nastawieni do turystów mieszkańcy, którzy zawsze chętnie pomagają cyklistom w potrzebie. Do jazdy po Podhalu polecam rower szosowy.

 

JEZIORO GARDA
Największe włoskie jezioro (ok. 370 km² powierzchni) – Garda (Lago di Garda) – dzięki swojemu urokliwemu położeniu, w połowie drogi między Brescią i Weroną, stało się prawdziwym zagłębiem turystycznym z mnóstwem kurortów. Jego okolice oferują dużo możliwości kolarzom, zarówno tym jeżdżącym rekreacyjnie i krajoznawczo, jak i bardziej doświadczonym i szukającym większych wyzwań. Trasa wokół zbiornika liczy mniej więcej 150 km. W kilku miejscach, zwłaszcza na północy, trzeba przejechać przez nieoświetlone tunele, więc jeszcze przed rozpoczęciem wycieczki warto kupić dobrej jakości lampy. Pokonanie całego szlaku daje ogromną satysfakcję, ponieważ po drodze mija się wiele malowniczo położonych miejscowości, a sama panorama Gardy zapiera dech w piersiach. W rejonie południowym panuje większy ruch samochodowy. W pobliże Werony turyści ściągają do parków rozrywki (Gardaland) i na safari (w Parco Natura Viva). Nie ma jednak powodów do obaw, we Włoszech kultura rowerowa stoi na wysokim poziomie. Kierowcy, przyzwyczajeni do widoku rowerzystów, szanują ich i prowadzą swoje auta niezmiernie uważnie.

FOT. TRENTINO MARKETING/RONNY KIAULEHN

Wycieczka rowerowa wzdłuż Gardy


     Tym osobom, które nie będą w stanie okrążyć Gardy, polecam odjechać od jeziora na 20–30 km w okolicach miasteczka Salò, a odkryją piękne podjazdy, zapory i interesujące szlaki. Ludność tego regionu Italii jest niezwykle gościnna. Mieszkałem w nim przez ponad 10 lat, do tej pory posiadam tutaj dom i chętnie do niego wracam. Pogoda w tym pięknym zakątku Włoch zazwyczaj dopisuje, szybko robi się ciepło, więc grupy zawodowe często organizują w nim zgrupowania. Zresztą nad Gardą mieszka wielu kolarzy. W pobliżu jeziora mają do wyboru płaskie drogi i strome wzniesienia, a poza tym mogą się delektować doskonałym włoskim jedzeniem. Czego im więcej potrzeba do szczęścia…?

 

PROWINCJA TRYDENT (TRENTINO)
Przepiękne, ale i wymagające Dolomity stanowią wyzwanie dla każdego zawodnika, który chce spróbować swoich sił w wysokich górach. To dlatego właśnie przez nie niezmiernie często prowadzi trasa Giro d’Italia – prowincja Trydent na stałe wpisała się w historię tego słynnego włoskiego wyścigu. W 2013 r. wytyczono tu dwa pierwsze etapy Tour de Pologne. Jubileuszowa, 70. edycja tej imprezy odbyła się pod hasłem „Z ziemi włoskiej do Polski” i wiodła szlakami Jana Pawła II. 6 czerwca 2015 r. organizujemy w Trentino kolarski wyścig szosowy dla amatorów – Tour de Pologne Challenge Trentino. Każdy jego uczestnik będzie mógł przejechać finałowe 75 km trasy 2. odcinka Tour de Pologne z 2013 r. Czeka go jednak ciężka próba, bo do pokonania ma 3 trudne podjazdy: przełęcze Pampeago (1983 m n.p.m.), Costalunga (1745 m n.p.m.) i wreszcie Pordoi (2239 m n.p.m.), gdzie Francuz Christophe Riblon cieszył się z etapowego zwycięstwa, a Rafał Majka zdobył koszulkę lidera. Do innych interesujących miejsc należy choćby przełęcz Stelvio, położona na wysokości 2757 m n.p.m.
     Właściwie wszędzie w tym rejonie drogi rowerowe są doskonale przygotowane, a w najmniejszym nawet punkcie turystycznym można uzyskać wszystkie niezbędne informacje o szlakach i otrzymać mapy. Zimą Trydent oblegają narciarze, a wiosną i latem robi się w nim aż gęsto od rowerzystów.

 

ALICANTE
Jeden z najważniejszych portów Hiszpanii na Morzu Śródziemnym – ponad 330-tysięczne miasto Alicante – to z kolei mekka kolarzy zawodowych. Pierwszym Polakiem, który odkrył ten region, był bodajże Piotr Wadecki, od 2007 r. selekcjoner polskiej kadry szosowców. Potem w jego ślady poszli następni sportowcy z naszego kraju. Wiem, że mistrz świata w wyścigu ze startu wspólnego z 2014 r. Michał Kwiatkowski wynajmuje tutaj willę razem z innymi zawodnikami, z którymi wspólnie trenuje.
     W Alicante i jego okolicach znajdziemy niemal wszystko. Zgodnie z lokalnymi przepisami rowerzyści są uprzywilejowani wobec kierowców samochodów. To wzmacnia poczucie bezpieczeństwa i zachęca do wypraw na dwóch kółkach. Dlatego też do tego malowniczego hiszpańskiego miasta przyjeżdżają ludzie z całej Europy, nawet w grupach po 50–60 osób. Cykliści, którzy nie chcą wieźć sprzętu z daleka, bez problemu zakupią go w tutejszym sklepie lub wynajmą w wypożyczalni. Rowery zarezerwujemy wcześniej przez internet, w ten sposób będą już na nas czekać po naszym przybyciu. W weekendy często odbywają się również wycieczki dla miłośników jednośladów, wyjątkowo profesjonalnie zorganizowane. Wszystkim zajmuje się wyspecjalizowany instruktor, który dobiera dystans w zależności od charakteru grupy i oczekiwań uczestników. Szlaki są na ogół świetnie oznaczone i bardzo zróżnicowane. Do wyboru mamy płaskie drogi wzdłuż wybrzeża, skąd rozpościerają się zachwycające widoki, lub wymagające dużego wysiłku trasy górskie. W tej okolicy można się nawet zgubić! Sam pamiętam, jak kręciłem się po górach wokół Alicante i niemal zabłądziłem. Wróciłem dopiero po 10 godzinach.

 

MAJORKA
Na Majorkę przybywa na wycieczki rowerowe niemal cały świat. Największa wyspa w archipelagu Balearów (3640 km² powierzchni) jest niezmiernie modna wśród miłośników dwóch kółek, ale ta popularność nie bierze się znikąd. Po prostu panują na niej doskonałe warunki do uprawiania kolarstwa, przede wszystkim szosowego. Na rowerze można zwiedzić wszystkie części lądu. Wystarczy kupić dobrą mapę, przestudiować ją spokojnie, wyznaczyć trasę i ruszać na szlak. Nie tylko ujrzymy tu przepiękne widoki, lecz także spotkamy przyjaciół albo nawiążemy nowe znajomości. Pamiętam, jak jechaliśmy któregoś dnia prostą drogą. W pewnej chwili podniosłem głowę i zobaczyłem przed sobą cały sznur kolarzy. Poczułem się jak w prawdziwym peletonie, których zresztą na Majorce napotkamy całkiem sporo. Każdy turysta znajdzie na niej odpowiedni dla siebie wyścig amatorski, poza tym organizuje się tutaj też imprezy dla zawodowców. Świetnie zaopatrzone są również wypożyczalnie sprzętu – widziałem takie na 500 albo nawet więcej rowerów.
     Tę hiszpańską wyspę pokrywają znakomicie oznaczone i wyjątkowo ciekawe trasy. Sezon trwa długo, bo słońce świeci w tym rejonie niemal cały rok. Dlatego wiele drużyn zawodowych właśnie na Majorce przygotowuje się do ważnych startów. Pojawiają się na niej także zorganizowane grupy z Polski. Sam bardzo lubię jeździć po tej części Balearów z przyjaciółmi. Piękne rowerowe wspomnienia mam z wyjazdów na wyspę z naszym wybitnym kolarzem szosowym Ryszardem Szurkowskim, Pawłem Ziembą (prezesem zarządu Skandia Życie Towarzystwo Ubezpieczeń S.A., sponsorem głównym wyścigu Tour de Pologne i cyklu Skandia Maraton Lang Team) i Henrykiem Charuckim (utytułowanym byłym zawodnikiem, a obecnie właścicielem firmy Harfa-Harryson).

 

JELENIA GÓRA
Jelenia Góra to wymarzone miejsce dla wielbicieli kolarstwa górskiego. W popularyzacji tego zakątka Polski zasłużyła się ogromnie Maja Włoszczowska, polska wicemistrzyni olimpijska z Pekinu z 2008 r. W tym mieście co roku rozgrywaliśmy Lang Team Grand Prix MTB. Zawody przyciągały światową czołówkę sportowców i były niezmiernie widowiskowe. Startowali w nich choćby Szwajcarka Jolanda Neff czy Szwed Karl Emil Lindgren, gwiazdy MTB. Wszyscy zawsze doceniali organizację i wspaniałą, bardzo wymagającą trasę wyścigu. W 2014 r. na jego potrzeby powstał specjalny tor przeszkód, dostępny również dla mieszkańców i turystów.
     Wokół Jeleniej Góry można znaleźć wiele szlaków dla amatorów kolarstwa górskiego, ale to także rejon doskonale znany kolarzom szosowym za sprawą Tour de Pologne. To miasto nad rzeką Bóbr oraz pobliski Karpacz są częścią historii naszego wyścigu. Słynny wznoszący się odcinek na Orlinek stanowił jego wielką ozdobę. Dziś jest jednym z najpopularniejszych podjazdów asfaltowych w Polsce. Rower stał się ważnym elementem turystyki i promocji regionu jeleniogórskiego. Wyruszymy stąd na wyprawy w Góry Izerskie, na Polanę Jakuszycką albo w Karkonosze. Do wspaniałych tutejszych atrakcji należą zabytkowa Wieża Książęca w Siedlęcinie bądź sala multimedialna Wirtualnego Muzeum Barokowych Fresków na Dolnym Śląsku w Jeleniej Górze. Poza tym aktywna lokalna społeczność systematycznie wzmacnia kolarski charakter rejonu. To wszystko powoduje, że wiosną i latem na okolicznych drogach nie brakuje rowerzystów.

 

BIESZCZADY
Te góry cieszą się wśród turystów wielką popularnością, ale mam poczucie, że ciągle pozostają nie do końca odkryte. Co prawda podróż na południowo-wschodnie krańce Polski z jej centrum zajmuje kilka godzin, ale miejscowe widoki wynagradzają trudy wyprawy. My organizowaliśmy tutaj jedne z pierwszych wyścigów w kolarstwie górskim – Tour de Bieszczady, ale miłośnicy odmiany szosowej też dadzą sobie radę.
     Bieszczady kojarzą mi się głównie ze znanym i atrakcyjnym szlakiem – Wielką Pętlą Bieszczadzką. Za punkt startu najczęściej uznaje się na niej Lesko, skąd można pojechać na wschód drogą na Olszanicę. Kolejnym przystankiem są Ustrzyki Dolne. Potem kierujemy się na Czarną, mijamy Lutowiska i dojeżdżamy do Ustrzyk Górnych – południowego krańca trasy. Podczas wycieczki warto robić sobie odpoczynki i kontemplować przyrodę, bo rozległe przestrzenie zapierają dech w piersiach. Powrót do Leska przez Wetlinę, Cisną i Baligród jest równie malowniczy. Taki rajd stanowi poważne kolarskie wyzwanie, bo liczy sobie niemal 150 km. Osoby o słabszej kondycji mogą przemierzyć małą pętlę o długości niespełna 100 km. W tym wariancie z Czarnej wyruszamy na zachód, mijamy przepiękne Jezioro Solińskie i przez Polańczyk wracamy do Leska. W sezonie w Bieszczadach odpoczywa sporo turystów, ale szlaki rowerowe wbrew pozorom nie są zbytnio zatłoczone. Na pewno warto się tu wybrać jesienią lub wiosną, kiedy mieniące się najpiękniejszymi barwami krajobrazy wyglądają naprawdę pocztówkowo.

 

WZDŁUŻ WISŁY
Ostatnia taka rzeka w Europie – tak mówi się o Wiśle, która na ogromnym obszarze pozostaje dzika, nieuregulowana i po prostu piękna. Może ona stanowić znakomitą oś wyprawy przez nasz kraj. Choć wydaje się to bardzo ambitnym wyzwaniem, tak naprawdę w 2014 r. podczas Tour de Pologne kolarze przejechali właśnie całą Polskę, częściowo wiślanymi brzegami. Ta 71. edycja wyścigu nawiązywała do 25-lecia wolnej ojczyzny Polaków, a jej trasa przebiegała od Bałtyku do Tatr m.in. przez takie miasta jak Toruń, Warszawa i Kraków.
     Osobiście za niezmiernie malownicze uważam nadwiślańskie okolice Sandomierza, a także Kazimierz Dolny. To ostatnie pełne magii miasteczko często odwiedzają amatorzy rowerów górskich. W tym rejonie znajduje się wiele ciekawych odcinków szutrowych i niesamowite lessowe wąwozy. Góra Trzech Krzyży (Wzgórze Trzech Krzyży) to znakomity punkt widokowy, z którego można podziwiać majestatycznie sunącą Wisłę. Z kolei wszystkim mieszkańcom Warszawy polecam wycieczkę na południe od stolicy. Najlepiej zacząć ją na Kabatach, gdzie wytyczono dużo ścieżek rowerowych. Po przemierzeniu Lasu Kabackiego im. Stefana Starzyńskiego trafiamy do Parku Kultury w Powsinie i następnie docieramy do uroczego Konstancina-Jeziorny. Stąd warto odbić w kierunku Wisły, aby już nad rzeką jechać w stronę Góry Kalwarii, mijając po drodze sady jabłkowe. Na końcu wyprawy czeka na nas Czersk z kilkusetletnim zamkiem książąt mazowieckich.

 

JURA KRAKOWSKO-CZĘSTOCHOWSKA
Niezwykła Wyżyna Krakowsko-Częstochowska rozciąga się na długości ok. 80 km pomiędzy Krakowem i Częstochową. Do najbardziej charakterystycznych elementów krajobrazu tego regionu zalicza się wapienne skały, które przyciągają miłośników wspinaczki i sportów ekstremalnych. To jednak również prawdziwy raj dla cyklistów. Obszar ten jest niezmiernie urozmaicony i różnorodny, dzięki czemu oferuje wiele atrakcyjnych dróg. Ja polecam szczególnie Szlak Orlich Gniazd, który pozwala zobaczyć najciekawsze tutejsze warownie. Te zabytkowe obiekty znajdują się w większości w ruinie, ale i tak prezentują się niesamowicie. Trasa liczy ponad 180 km. Jeśli będziemy chcieli odwiedzić wszystkie jej interesujące punkty, okaże się dłuższa. Najlepiej wyruszyć z Krakowa w kierunku zachodnim. Po mniej więcej 25 km dotrzemy do Zamku Tenczyn (Tęczyn), wybudowanego na wygasłym wulkanie. Spod niego odbijamy na północ do Parku Krajobrazowego „Dolinki Krakowskie”, jednej z jurajskich pereł. Ten teren wypełniają piękne doliny, strzeliste skały i tajemnicze jaskinie. Urodą dorównuje mu leżący nieco bardziej na wschód Ojcowski Park Narodowy ze słynną Maczugą Herkulesa i Zamkiem w Pieskowej Skale. Na północy z kolei czekają na nas choćby zamki Ogrodzieniec i Bobolice czy twierdza w Olsztynie koło Częstochowy. Można tu też zahaczyć o wzgórze Czubatka, skąd rozciąga się piękny widok na Pustynię Błędowską. Na jurajską wyprawę rowerową warto poświęcić przynajmniej kilka dni, a wcześniej ją starannie zaplanować. Bez problemów poradzą sobie na wyżynie kolarze szosowi i górscy. Wszyscy jednak muszą się liczyć z mnóstwem podjazdów.

FOT. ŚLĄSKA ORGANIZACJA TURYSTYCZNA

Zamek Ogrodzieniec wznosi się we wsi Podzamcze koło Ogrodzieńca

 

KROKOWA
Urocza miejscowość Krokowa leży na Kaszubach w bliskim sąsiedztwie Morza Bałtyckiego. Pełna atrakcji i zabytków wieś stanowi świetny punkt wypadowy do różnego rodzaju wycieczek dla cyklistów. Najlepiej poruszać się tutaj na rowerze górskim, ponieważ dzięki temu uda nam się dotrzeć do najpiękniejszych miejsc w tym rejonie, np. Nadmorskiego Parku Krajobrazowego. Z Krokowej niedaleko jest już do Jeziora Żarnowieckiego – dużego zbiornika (14,31 km² powierzchni) słynącego przede wszystkim z nigdy niedokończonej budowy pierwszej w Polsce elektrowni jądrowej. Akwen objedziemy od południa. Po południowo-zachodniej jego stronie powinniśmy wstąpić do Gniewina. Znajduje się w nim Wieża Widokowa (w Kompleksie Turystyczno-Rekreacyjnym „Kaszubskie Oko”), z której można podziwiać panoramę okolicy. Bardziej wytrwali turyści mają szansę pomknąć na północ aż do Dębek i zatrzymać się dopiero na wspaniałej bałtyckiej plaży. Od wspomnianej miejscowości oddziela ją pas sosnowego lasu, dlatego nie panuje na niej tłok i w spokoju uda nam się rozkoszować kolorami, jakie maluje na niebie zachodzące słońce. Z Dębek przez Karwieńskie Błota dojedziemy aż do przylądka Rozewie, szczycącego się latarnią morską. Ciekawym pomysłem będzie również odwiedzenie Helu, zwłaszcza że przez całą Mierzeję Helską biegnie ścieżka rowerowa. Rozpoczyna się ona już w Gdyni i prowadzi przez Puck, Władysławowo aż do krańca półwyspu. Trasa ta jest nie tylko interesująca, lecz także niezmiernie malownicza.
     Rowerzyści z sezonu na sezon coraz chętniej przyjeżdżają do Krokowej. Widzę, jak wielką popularnością cieszy się odbywający się w niej Skandia Maraton Lang Team dla kolarzy górskich. W lipcu 2015 r. po raz pierwszy zorganizujemy tu wyścig szosowy dla amatorów z cyklu Tauron Lang Team Race, który zapowiada się niezwykle atrakcyjnie.

 

WZDŁUŻ DUNAJU
Na koniec pragnę polecić wyjazd nad jedną z najpiękniejszych rzek Europy. Naddunajska Trasa Rowerowa (Donauradweg) stanowi świetny pomysł na wakacje, szczególnie że oferuje wiele możliwych wariantów. Najbardziej wytrwali cykliści mogą pokonać cały szlak prowadzący aż do Rumunii (ok. 2850 km). Jednak za najpopularniejszy uchodzi odcinek z Pasawy do Wiednia (mniej więcej 300 km). Ten pierwszy bawarski ośrodek, leżący przy granicy z Austrią, nazywa się „miastem trzech rzek”, bowiem zbiegają się w tym punkcie Dunaj, Inn i Ilz. Chętnie odwiedzają go nie tylko rowerzyści, ale też zwykli turyści. Z Pasawy przez przepiękne wioski, bajeczne doliny i obok średniowiecznych klasztorów jedziemy w stronę austriackiego Linzu. Wijący się malowniczo Dunaj tworzy zapierającą dech w piersiach pętlę Schlögener Schlinge. To obowiązkowy przystanek każdej wycieczki – koniecznie trzeba zrobić sobie w tym miejscu pamiątkowe zdjęcie. Kolejną atrakcją jest bogaty w zabytki Linz, w którym warto spędzić choćby kilka godzin. Gdy wyruszamy dalej na zachód, w okolicznym krajobrazie zaczynają dominować sady i winnice. Po drodze należy zajrzeć do wspaniałego Opactwa Benedyktynów Göttweig niedaleko Krems. Na koniec docieramy do Wiednia, który zdecydowanie nie potrzebuje reklamy. W austriackiej stolicy można spędzić nie parę godzin, ale kilka dni!

FOT. DONAU OÖ/WEISSENBRUNNER

Pętla Dunaju Schlögener Schlinge


     Wycieczka rowerowa wzdłuż modrego Dunaju będzie idealną propozycją na wakacje dla całej rodziny. Tym szlakiem podróżuje się komfortowo, bezpiecznie i w doskonałych warunkach. W Austrii nie ma również problemu ze znalezieniem noclegu w pensjonatach czy na kempingach i to w całkiem rozsądnych cenach.

Artykuły wybrane losowo

Lato nad węgierskim Balatonem

9126_a4.jpg

Rodzinne wakacje nad Balatonem

©MAGYAR TURIZMUS ZRT. FOTOTÁR

 

Sylwia Jedlak-Dubiel

 

Choć Węgry, położone między Austrią, Słowacją, Ukrainą, Rumunią, Serbią, Chorwacją i Słowenią, nie mają obecnie dostępu do morza, znakomicie radzą sobie z tą niedogodnością. Dzięki niej Madziarzy mogą w pełni docenić tutejsze jeziora, rzeki i źródła termalne, a należą one do prawdziwych skarbów tego kraju. W czasach PRL-u, gdy wyjazdy za żelazną kurtynę stanowiły przywilej niewielu osób, to m.in. węgierski Balaton robił prawdziwą furorę wśród kierunków urlopowych. Mimo iż dziś granice są już otwarte, a wycieczki na słoneczne południowe wybrzeża Europy wcale nie kosztują dużo, wciąż cieszy się on niesłabnącym zainteresowaniem turystów z zagranicy, w tym Polaków. 

Więcej…

Mała wielka Malta

MARCIN „HUMBAK” JĘDRZEJCZAK

 

Leżąca na Morzu Śródziemnym, mniej więcej pośrodku między Gibraltarem a Izraelem, a także Sycylią i Tunezją, Malta jest dosyć dobrze rozwiniętym gospodarczo państwem, tysiąc razy mniejszym od Polski (316 km2 powierzchni). Nie uprawia się w nim ani warzyw, ani owoców, wycięto wszystkie oliwne drzewka, a jedyne, co pozostało, to winnice. Brak tu rzek czy jezior, deszcz pada rzadko i praktycznie nie ma słodkiej wody, znajdziemy za to mnóstwo zabytków. Dlatego kraj ten nazywa się często muzeum pod gołym niebem.

Wodę w miejscowym hotelu po przegotowaniu można śmiało wypić. Jej smak nie jest jednak źródlany, bowiem Maltańczycy pozyskują ją odsalając tę, której mają pod dostatkiem w morzu. Nad umywalką umieszczone są dwa krany – z jednego płynie gorąca, a z drugiego zimna woda. To jedna z pozostałości po Brytyjczykach, poprzednich władcach archipelagu.

Więcej…

RPA – Afryka nie taka dzika

MICHAŁ SYNOWIEC „ZETOR”

 

 FOT. CAPE TOWN TOURISM

<< Republikę Południowej Afryki trudno porównać do jakiegokolwiek innego kraju. Na poły europejska, na poły afrykańska, nie daje wtłoczyć się w ciasne ramy żadnej kategorii i na przekór wszystkim zachowuje własny charakter, ukształtowany przez lata niełatwej historii. Dlatego tak trudno odmówić sobie spotkania z fascynującą południowoafrykańską przygodą. >>

Na współczesne oblicze RPA znaczący wpływ wywarli niewątpliwie holenderscy i brytyjscy kolonizatorzy, którzy z jednej strony przywieźli ze sobą zdobycze bardziej rozwiniętej cywilizacji, a z drugiej pogłębili nierówność społeczną, pozbawiając praw rdzennych mieszkańców tych ziem. Dziś to leżące najdalej na południe państwo Czarnego Lądu zaprasza do poznania nie tylko jego burzliwej historii, lecz także wspaniałych krajobrazów i niesamowitej przyrody.

Więcej…