Péock3 fot

Płock – Bazylika Katedralna Wniebowzięcia NMP na Wzgórzu Tumskim nad Wisłą

© URZĄD MIASTA PŁOCKA

 

BARBARA TEKIELI

 

Mazowsze to jeden z najbardziej rozpoznawalnych regionów Polski. Leży w samym sercu kraju. Jego bogata historia, niezwykła przyroda i dziedzictwo kulturowe sprawiają, że należy do najmocniej zróżnicowanych polskich krain. Mazowsze fascynuje swoją wyjątkowością i zaskakuje o każdej porze roku.

 

Chociaż Warszawa jest najchętniej odwiedzanym przez turystów miastem na Mazowszu, to warto poznać inne, równie ciekawe tutejsze miejscowości, które kryją skarby mogące konkurować z największymi atrakcjami w tej części kontynentu. Ze stolicą Polski sąsiaduje Kampinoski Park Narodowy, a przez region przepływa Wisła zwana królową polskich rzek. Do dziś przetrwało tu mnóstwo śladów panowania książąt mazowieckich.

 

To największe województwo w kraju (ponad 35,5 tys. km² i niemal 5,4 mln ludności) można zwiedzać na wiele sposobów. Przed wyjazdem na Mazowsze warto zapoznać się ze szlakami wytyczonymi z myślą o turystach. Leży na nich wiele miejsc czekających na odkrycie. Każdy znajdzie tutaj coś dla siebie.

 

PRZY DŹWIĘKACH MUZYKI

 

Jedną z najciekawszych oznakowanych tras na Mazowszu jest Szlak Chopinowski zaczynający się w stolicy, gdzie słynny polski kompozytor i pianista uczył się, koncertował i spędził blisko 20 lat swojego życia. Warszawę Fryderyka Chopina można zwiedzać z aplikacją mobilną lub podczas wycieczki w poszukiwaniu specjalnych grających ławeczek, usytuowanych w kilkunastu związanych z nim miejscach w mieście. Warto również wyruszyć do innych miejscowości na Mazowszu, które Frycek (jak nazywali go najbliżsi) odwiedzał w młodości.

 

W Żelazowej Woli znajduje się Dom Urodzenia Fryderyka Chopina otoczony parkiem. Ściągają do niego wielbiciele talentu kompozytora z całego świata. W 2010 r. oddano tu do użytku dwa nowoczesne pawilony. W jednym mieści się sala koncertowa z przestronnym holem i restauracją, a w drugim – kasa biletowa, wypożyczalnia audioprzewodników, sklep z pamiątkami i kawiarnia. Przeprowadzono także rewaloryzację terenu parkowego, wyremontowano estradę nad stawem i przerzucono drugi most przez Utratę. Obecną stałą ekspozycję, uwzględniającą oczekiwania turystów, zaprojektował zespół pracowni architektonicznej WWAA na czele z wybitnym scenografem pochodzenia słowackiego Borisem Kudličką. Od maja do końca września w każdą niedzielę o godz. 12.00 i 15.00 odbywają się tutaj koncerty chopinowskie. Pianiści grają w pokoju, w którym urodził się w 1810 r. Fryderyk Chopin, ale dzięki nagłośnieniu słychać ich też w parku.

 

W Brochowie, leżącym na skrzyżowaniu Szlaku Chopinowskiego ze Szlakiem Książąt Mazowieckich, znajduje się jeden z najcenniejszych zabytków architektury sakralno-obronnej w Polsce – XVI-wieczny ceglany Kościół św. Jana Chrzciciela i św. Rocha. Należy on do najstarszych budowli na Mazowszu. W brochowskiej świątyni wzięli ślub rodzice Fryderyka Chopina i jego najstarsza siostra, a on sam został tu ochrzczony. Historyczna chrzcielnica przetrwała do dziś. Zachowały się również oryginały wpisów do ksiąg parafialnych.

 

Za Żelazową Wolą położony jest Sochaczew.Tutaj Fryderyk Chopin bywał i koncertował. Jeden z najbardziej niecodziennych koncertów zagrał z generałem Piotrem Szembekiem w obozie wojskowym. Dzisiaj turyści chętnie odwiedzają 4-gwiazdkowy Hotel Chopin, w którego restauracji przygotowano specjalne sezonowe menu zainspirowane gustami kulinarnymi kompozytora (dostępne od maja do października), składające się z dań kuchni staropolskiej i francuskiej, w tym deserów, takich jak tort bezowy z kawowym kremem russel. W hotelowym Klubie Fryderyk (mieszczącym się w kameralnej sali kominkowej ze stołem bilardowym) można delektować się lampką wina czy filiżanką czekolady. Poza tym działa tu centrum spa oferujące zabiegi odmładzające i relaksujące (w tym masaże). Hotel przy wsparciu lokalnych władz organizuje cykl koncertów Sochaczewskie Spotkania z Chopinem. Osoby podążające śladami polskiego kompozytora powinny też zajrzeć do Cukierni Lukrecja i spróbować jej specjału, czyli Mazurka Chopina.

 

W Sochaczewie warto odwiedzić również Muzeum Kolei Wąskotorowej z jedną z największych kolekcji zabytkowego taboru kolejowego w Europie (obecnie 163 jednostki). Wśród najcenniejszych obiektów znajduje się tzw. bryka (motorowa drezyna osobowa) marszałka Józefa Piłsudskiego i salonka generała Wojciecha Jaruzelskiego. W sezonie (zwykle od końca kwietnia do przedostatniego weekendu października) muzeum oferuje turystyczne przejazdy pociągiem Retro do Osady Puszczańskiej w Tułowicach koło Kampinoskiego Parku Narodowego.

 

W zabytkowym budynku Ratusza przy placu Kościuszki ma swoją siedzibę Muzeum Ziemi Sochaczewskiej i Pola Bitwy nad Bzurą. Na wystawie stałej prezentowana jest w nim największa kolekcja broni, ekwipunku, umundurowania, listów z pola walki i innych pamiątek z bitwy nad Bzurą. Na muzealnym dziedzińcu stoi sprzęt bojowy Wojska Polskiego.

 

Kulturalną perłą Sochaczewa nazywana bywa Państwowa Szkoła Muzyczna I i II stopnia im. Fryderyka Chopina, funkcjonująca od ponad 40 lat w murach dawnego dworu rodziny Garbolewskich. Działają w niej dwa chóry, orkiestra kameralna i big-band. Placówka co roku przeprowadza kilkanaście festiwali i przeglądów, w tym Sochaczewskie Spotkania Kameralne, Ogólnopolski Wiosenny Festiwal Fletowy, Międzynarodowy Konkurs Skrzypcowy „Janko Muzykant”, Ogólnopolski Konkurs Wiolonczelowy i Festiwal Muzyki Akordeonowej „Harmonia Espressiva”. Największym wydarzeniem muzycznym organizowanym przez szkołę jest Międzynarodowy Festiwal Chopinowski na Mazowszu. Co roku do miasta przyjeżdża kilkuset młodych pianistów. W ramach konkursu wykonują m.in. Poloneza As-dur i Fugę a-moll Fryderyka Chopina. Festiwal otwierają i zamykają koncerty fortepianowe członków jury i laureatów. W 2017 r. odbędzie się jubileuszowa, XXV edycja tego wydarzenia (23–26 listopada). W jury pod przewodnictwem Jana Kadłubiskiego zasiądą uznane autorytety muzyczne z Polski, Serbii, Wielkiej Brytanii i Włoch.

 

Kolejne ważne miejsce na Szlaku Chopinowskim to pałac w Sannikach z blisko 11-hektarowym parkiem (Zespół Pałacowo-Parkowy w Sannikach). Młody Frycek spędzał w nim wakacje u swojego szkolnego kolegi Konstantego Pruszaka w 1828 r. Obecnie znajduje się tu Europejskie Centrum Artystyczne im. Fryderyka Chopina. W pałacowych wnętrzach przetrwały fragmenty wyjątkowych polichromii z końca XVIII i połowy XIX w. W odrestaurowanych pomieszczeniach można oglądać pamiątki po wielkim kompozytorze. W pałacu odbywają się koncerty chopinowskie połączone z recytacją poezji w wykonaniu znanych polskich aktorów, a towarzyszą im cykliczne wystawy malarstwa. Działa tutaj także Dom Pracy Twórczej z wygodnymi pokojami gościnnymi. Co ciekawe, niedawno w pobliżu budynku odsłonięto fundamenty szlacheckiego dworu z XVII stulecia, a pod nimi prawdopodobnie jeszcze starsze założenia. Pałac w Sannikach to jedyny na Mazowszu historycznie autentyczny obiekt związany z Fryderykiem Chopinem i jeden z niewielu tego typu w Polsce.

 

SKARBY KULTURY

 

Muzeum im Kazimierza Puéaskiego Warka fot Igor Dziedzicki 32

Jedno ze stylowych pałacowych wnętrz Muzeum im. Kazimierza Pułaskiego w Warce

© IGOR DZIEDZICKI/MUZEUM IM. K. PUŁASKIEGO

 

Do najbardziej zabytkowych mazowieckich miast należy ponad 120-tysięczny Płock, założony na wiślanym brzegu. Był on niegdyś oficjalną stolicą Mazowsza, a za panowania Władysława I Hermana i Bolesława III Krzywoustego – stolicą Polski (w latach 1079–1138). Jednym z najważniejszych obiektów jest tu Bazylika Katedralna Wniebowzięcia NMP z sarkofagiem z prochami wspomnianych książąt. Obecny wygląd świątyni to efekt restauracji z początku XX w. Polichromie wykonał malarz Władysław Drapiewski z pomocą Nicolasa Brüchera. Postaciom ze scen biblijnych nadał on rysy mieszkańców Płocka i znanych powszechnie Polaków (siebie uwiecznił jako św. Piotra w Kazaniu na Górze). Do wizerunku jednego z aniołów pozowała kilkuletnia Mira Zimińska-Sygietyńska, późniejsza współzałożycielka Państwowego Zespołu Ludowego Pieśni i Tańca „Mazowsze”. Prawdziwym skarbem miasta jest kolekcja dzieł secesyjnych i art déco w Muzeum Mazowieckim (należącym do najstarszych placówek w kraju, otwartym już w 1821 r.). Na zainteresowanie zasługuje także płockie zoo, w którym wdraża się Europejski Program Ochrony Zwierząt (European Endangered Species Programme – EEP), polegający na prowadzeniu hodowli gatunków zagrożonych wyginięciem.

 

Wśród nowych atrakcji w Płocku warto wymienić Muzeum Żydów Mazowieckich w dawnej synagodze, przybliżające żydowską kuchnię, zwyczaje, święta, muzykę i architekturę, czy ścieżkę dydaktyczną prezentującą relikty średniowiecznych zabudowań w podziemiach Liceum Ogólnokształcącego im. Marszałka Stanisława Małachowskiego, uważanego za najstarszą szkołę w Polsce – jego korzenie sięgają 1180 r.

 

Miłośników zabytków techniki zafascynuje Żyrardów,zwany polską stolicą lnu.Unikatowa w skali europejskiej osada fabryczna z XIX i początku XX w. stanowi dzisiaj zabytkowe centrum miasta. Większość obiektów zachowała swoje pierwotne funkcje. Nazwa „Żyrardów” pochodzi od nazwiska francuskiego inżyniera Philippe’a de Girarda (1775–1845), wynalazcy mechanicznej przędzarki lnu, która zrewolucjonizowała proces produkcji tkanin lnianych.

 

Jednym z najciekawszych miejsc na mapie turystycznej Żyrardowa jest Muzeum Lniarstwa im. Filipa de Girarda, otwarte w 2014 r. w hali Bielnika w kompleksie fabrycznym. Placówka kultywuje dawne tradycje lniarskie – organizuje warsztaty kreatywne i bierze czynny udział w imprezach promocyjnych, w tym odbywającym się co roku Święcie Lnu. W czasie tego ostatniego wydarzenia można spróbować XIX-wiecznych potraw i poznać tajemnice produkcji wyrobów lnianych. Na terenie muzeum znajdują się w większości maszyny z lat 70. i 80. XX w., w tym najdłuższa w Polsce drukarka sitodrukowa, a także krosno, na którym w czerwcu 2009 r. utkano 1150-metrowy obrus (wpisany do Księgi rekordów Guinnessa jako najdłuższy na świecie). Placówka organizuje również Industrialny Festiwal Browarnictwa – Chmiel Fest.

 

W Żyrardowie warto też odwiedzić Muzeum Mazowsza Zachodniego w willi Karola Dittricha, gdzie przechowuje się słynną panoramę miasta wykonaną na wystawę światową w Paryżu w 1900 r. Na zainteresowanie zasługują także takie przykłady żyrardowskiej architektury, jak Pałacyk Tyrolski czy Willa Haupta w stylu szwajcarskim.

 

Drugie co do wielkości miasto Mazowsza – często omijany przez turystów blisko 220-tysięczny Radom – również ma czym zaciekawić. Na podstawie zachowanych zabytków można odtworzyć kolejne etapy rozwoju tego powstałego w średniowieczu ośrodka. Wśród obiektów architektonicznych wyróżnia się zespół kościelno-klasztorny bernardynów ufundowany w drugiej połowie XV w. przez króla Kazimierza IV Jagiellończyka i pełen klasycystycznych kamienic deptak. Radomskie Muzeum im. Jacka Malczewskiego szczyci się czwartą co do wielkości w kraju kolekcją dzieł tego malarza, który na świat przyszedł właśnie w Radomiu w 1854 r., i bogatymi zbiorami prac innych polskich artystów przełomu XIX i XX stulecia. W oddziale tej placówki mieszczącym się w dwóch kamienicach: Domu Gąski i Domu Esterki – Muzeum Sztuki Współczesnej – prezentowano sztukę z okresu po II wojnie światowej. Powierzchnia wystawowa stała się jednak z czasem za mała i dlatego z inicjatywy reżysera Andrzeja Wajdy, honorowego obywatela miasta, powołano do życia Mazowieckie Centrum Sztuki Współczesnej „Elektrownia”. Swoją siedzibę ma ono w dawnej elektrowni miejskiej. Niestety, zarówno Muzeum im. Jacka Malczewskiego, jak i Muzeum Sztuki Współczesnej są zamknięte na czas remontu od czerwca 2017 r. W południowo-zachodniej części Radomia znajduje się Muzeum Wsi Radomskiej – jeden z największych skansenów w Polsce. W mieście tym odbywa się poza tym wiele interesujących imprez, z Międzynarodowymi Pokazami Lotniczymi Air Show czy Międzynarodowym Festiwalem Gombrowiczowskim na czele.

 

Równie ciekawe są okolice Radomia. WeWsoli, dawnym majątku Gombrowiczów, działa dzisiaj Muzeum Witolda Gombrowicza. Orońsko może się poszczycić ulokowanym na terenie XIX-wiecznego parku Centrum Rzeźby Polskiej. Położoną na północny wschód od Radomia Puszczę Kozienicką przecinają szlaki idealne na wycieczki piesze i rowerowe oraz do uprawiania nordic walkingu. W Jedlni-Letnisku znajduje się jedyny na terenie województwa mazowieckiego drewniany kościół w stylu zakopiańskim, a do Czarnolasu w powiecie zwoleńskim przyciąga zespół dworsko-parkowy z Muzeum Jana Kochanowskiego.

 

W południowej części Mazowsza nad Pilicą leży 12-tysięczna Warka, jedno z najstarszych miast w kraju. Chociaż większości Polaków kojarzy się ona z piwem, to ma bogatą historię. Do najciekawszych tutejszych obiektów należy Muzeum im. Kazimierza Pułaskiego – bohatera walk o wolność Polski i Ameryki. W Winiarach, dziś dzielnicy Warki, urodził się w 1797 r. pułkownik Piotr Wysocki, który zasłynął jako inicjator powstania listopadowego. Rynek nazwano tu placem Stefana Czarnieckiego, bohatera zwycięskiej bitwy ze Szwedami rozegranej 7 kwietnia 1656 r. W podziemiach barokowego kościoła pofranciszkańskiego spoczywają szczątki książąt mazowieckich – Trojdena I i Siemowita II – oraz Marianny Zielińskiej, matki Kazimierza Pułaskiego (1745–1779).

 

Nie wiadomo, czy nazwa miasta pochodzi od słowa „warzyć”. Z piwem Warkę kojarzono już od czasów panowania książąt mazowieckich. Byli oni tak rozsmakowani w miejscowym złotym trunku, że w 1478 r. Bolesław V zastrzegł, żeby na dwór książęcy w Warszawie dostarczano wyłącznie napitek od wareckich piwowarów.

 

Wspomniane Muzeum im. Kazimierza Pułaskiego znajduje się w zabytkowym pałacu w Winiarach wzniesionym ok. 1689 r. Organizuje ono interesujące imprezy plenerowe i rocznicowe, takie jak m.in. piknik historyczno-kulturalny Vivat Pułaski (w pierwszą niedzielę lipca), popularyzujący kulturę ludową regionu Kazikowy Jarmark (na zakończenie wakacji) czy Dzień Kazimierza Pułaskiego (w październiku).

 

Położenie Warki sprzyja uprawianiu turystyki aktywnej (np. kajakarstwa) i wędkowaniu. Osoby chcące zregenerować siły powinny odwiedzić 4-gwiazdkowy Hotel Sielanka nad Pilicą. To wymarzone miejsce dla wszystkich, którzy cenią sobie bliskikontakt z naturą i szukają wyciszenia. Kompleks hotelowy, leżący na 100-hektarowym terenie, graniczy z jednej strony z Puszczą Stromecką, a z drugiej z malowniczą doliną Pilicy. Goście mogą korzystaćzośrodka jeździeckiego Farma Sielanka z pełną infrastrukturą, piłkarskiego centrum treningowo-pobytowego rekomendowanego przez UEFA i usług Sielanka SPA (m.in. z basenem krytym z brodzikiem dla dzieci, sauną fińską i łaźnią parową).

 

2015 09 11 IMG 9999 177

Kryty basen ze strefą relaksacyjną w 4-gwiazdkowym Hotelu Sielanka nad Pilicą

© HOTEL SIELANKA NAD PILICĄ

 

HISTORIA I KULINARIA

 

 MG 0277

Widowiskowy pojedynek podczas liwskiego Ogólnopolskiego Turnieju Rycerskiego

© ROMAN POSTEK/MUZEUM ZBROJOWNIA W LIWIE

 

Miłośnikom historii i niezwykłych zabytków oraz amatorom wypoczynku na łonie przyrody i osobom ceniącym doskonałą kuchnię polecam wyprawę Wielkim Gościńcem Litewskim. Wytyczony wzdłuż niego szlak turystyczny zaczyna się pod warszawskim Pałacem Wesslów (Pocztą Saską) usytuowanym przy ul. Krakowskie Przedmieście 25.

 

Ten trakt handlowo-pocztowy Rzeczypospolitej Obojga Narodów, jeden z najważniejszych w XVII i XVIII w., prowadził przez wschodnie Mazowsze i Podlasie, a następnie Grodno aż do Wilna. Podczas odwiedzania punktów położonych na jego trasie można spróbować potraw kuchni mazowieckiej, podlaskiej, białoruskiej, litewskiej i tatarskiej. Atrakcję dla prawdziwych smakoszy stanowi największa impreza kulinarna w tej części Mazowsza – Międzynarodowy Turniej Smaków na Zamku w Liwie (w drugiej połowie czerwca).

 

Jednym z najważniejszych miast położonych wzdłuż Wielkiego Gościńca Litewskiego jest 13-tysięczny Węgrów, który prawa miejskie otrzymał w 1441 r. Niegdyś leżał on na styku dróg handlowych wiodących z Gdańska na Ukrainę i z Warszawy do Wilna. Miasto było miniaturą wielokulturowej Rzeczypospolitej – znajdowały się w nim cztery dzielnice: katolicka, prawosławna, żydowska i protestancka. Książę Bogusław Radziwiłł osiedlił tu w połowie XVII stulecia szkockich protestanckich rzemieślników. Referendarz wielki koronny Jan Dobrogost Krasińskiufundował nowy budynek dzisiejszej Bazyliki Wniebowzięcia NMPi przyklasztorny kościół ojców reformatów (obecnie Kościół św. Piotra z Alkantary i św. Antoniego z Padwy). Powstały one według projektów Tylmana z Gameren. Wnętrza świątyń zdobił freskami znakomity malarz włoski Michelangelo Palloni (zmarły w Węgrowie w 1712 r.). W zakrystii bazyliki wisi słynne lustro Twardowskiego, które według legendy przepowiedziało przyszłość Napoleonowi Bonapartemu w 1812 r. W kościele poreformackim można oglądać ołtarz główny ze wspaniałą rzeźbą Chrystusa na krzyżu dłuta Andreasa Schlütera i monumentalny fresk Michelangela Palloniego Kościół triumfujący. W dawnej protestanckiej dzielnicy miasta warto odwiedzić drewnianą świątynię z 1679 r. i otaczający ją cmentarzznagrobkami Szkotówz XVII w. W rejonie należącym kiedyś do gminy żydowskiej znajduje się lapidarium poświęcone Żydom z Węgrowa zamordowanym przez Niemców i pomnik słynnego uczonego Ángela Rosenblata (urodzonego w tym mieście w 1902 r.).

 

Niedaleko stąd leży Liw, gdzie wznosi się jeden z najciekawszych zamków obronnych w Polsce. Budowla powstała ok. 1429 r. na zlecenie księcia Janusza I Starszego. Obecnie mieści się tu Muzeum Zbrojownia z bogatymi zbiorami broni i malarstwa. Każdego roku w połowie sierpnia na podzamczu odbywa się Ogólnopolski Turniej Rycerski. Z Liwu koniecznie trzeba wybrać się na Sowią Górę, skąd rozpościera się najpiękniejszy widok na dolinę Liwca, który idealnie nadaje się na wyprawy kajakowe.

 

Dalej na południowy wschód znajdują się 77-tysięczne Siedlce. Są one ważnympunktem na Szlaku Książąt Mazowieckich. Turystów przyciąga do nich jedyny w Polsce obraz słynnego El Greca Ekstaza św. Franciszka w Muzeum Diecezjalnym i jedyne w tej części Europy oryginalne organy Joachima Wagnera.

Pierwsze wzmianki o Siedlcach pochodzą z XV w., ale na prawie magdeburskim lokowano je w 1547 r. Największy rozwój miasta przypadł na XVIII stulecie, kiedy za sprawą księżnej Aleksandry Ogińskiej z Czartoryskich stało się jednym z najważniejszych ośrodków życia kulturalnego i towarzyskiego. Ściągała tutaj polska elita, a gościem specjalnym w pałacu rodziny Ogińskich bywał król Stanisław II August. Na jego cześć księżna postawiła kolumnę toskańską, która miała wskazywać mu drogę do rezydencji. Dzisiaj naprowadza turystów.

 

Zwiedzanie Siedlec najlepiej zacząć od dawnego ratusza miejskiego, obecnie siedziby Muzeum Regionalnego, z charakterystyczną figurą Atlasa dźwigającego kulę ziemską, nazywanego przez siedlczan Jackiem. Na wieży ratuszowej wisi zegar z kurantem wygrywającym poloneza Pożegnanie Ojczyzny Michała Kleofasa Ogińskiego. Niedaleko gmachu znajduje się najstarsza świątynia w mieście – Kościół św. Stanisława Biskupa Męczennika ufundowany przez Kazimierza i Izabelę Czartoryskich.

 

W tej części województwa powstał jego pierwszy szlak kulinarny – Mazowiecka Micha Szlachecka. To jedna z ciekawszych propozycji realizowana w ramach projektu Szlak Folkloru i Smaków Mazowsza. W regionie turyści mogą wziąć udział w imprezach, które łączą w sobie tradycję i zwyczaje z lokalną kuchnią. Słynne Miodobranie Kurpiowskie w Myszyńcu (pod koniec sierpnia), wykopki w skansenie w Muzeum Wsi Mazowieckiej w Sierpcu (w pierwszą niedzielę września) czy warsztaty pieczenia chleba lub robienia sójek mazowieckich cieszą się dużym zainteresowaniem. Na wspomnianym szlaku można delektować się prostymi, chłopskimi daniami (Młyn Gąsiorowo), spróbować potraw przygotowywanych niegdyś w dworach ziemiańskich (Dwór Mościbrody, ceniona siedlecka restauracja „Zaścianek Polski”) lub wybrać się na degustację nalewek (Gorzelnia w Krzesku). Dwa z miejsc na trasie Mazowieckiej Michy Szlacheckiej będą dobrym przystankiem podczas wizyty w Siedlcach. W mieście od 2006 r. działa „Zaścianek Polski”. W menu restauracji znajdują się dania oznaczone certyfikatem Dziedzictwa Kulinarnego Mazowsza (żurek staropolski, babciny zraz, bęcwały czy trzy rodzaje pierogów). Można tu też zamówić niepasteryzowane piwa z regionalnych browarów. „Zaścianek Polski” mieści się niedaleko wspomnianego pałacu Ogińskich, mniej więcej w połowie drogi między rezydencją a kolumną toskańską. Pod Siedlcami leży wieś Mościbrody z XIX-wiecznym folwarkiem. Posiadłość składa się z dworu, oficyny, podwórza przeznaczonego na biesiady (ze stodołą, salą biesiadną i klimatycznymi podcieniami) i terenu parkowego ze stawami. Na gości czekają tutaj wygodne, nastrojowe pokoje. W „Restauracji Dworskiej” serwuje się staropolskie potrawy i wędliny. Stawy tworzą Gospodarstwo Rybackie Mościbrody, w którym hoduje się karpie. Dla klientów biznesowych przygotowano klimatyzowane sale szkoleniowe. W sąsiedztwie Dworu Mościbrody można powędkować, popływać łódką czy pojeździć na rowerze. Poza tym należący do niego teren świetnie nadaje się na imprezy okolicznościowe i wyjazdy integracyjne.

 

RELAKS W ZABYTKACH

 

Mazowsze to także luksusowe posiadłości, dwory i pałace, które dzięki prywatnym właścicielom zyskały nowe oblicze. W zabytkowych wnętrzach funkcjonują komfortowe hotele, profesjonalne centra konferencyjne i ośrodki spa i wellness.

 

Kto szuka miejsca na najwyższym poziomie, gdzie wyciszy się na łonie natury, koniecznie powinien odwiedzić Chlewiska (koło Szydłowca, ok. 130 km od Warszawy). Znajduje się w nich Hotel Manor House SPA. W dawnym majątku Odrowążów, na który składa się stylowy pałac, zabytkowa Stajnia Platera i klimatyczne Termy Zamkowe oraz park o powierzchni 10 ha, można odzyskać wewnętrzną harmonię i oddać się w ręce najlepszych specjalistów. Rozbudowany Pokojowy Program SPA pomaga odzyskać równowagę ducha i ciała. Do dyspozycji gości są również Łaźnie Rzymskie, basen z niechlorowaną wodą, malownicza Witalna Wioska® SPA, Chata Solna i Gabinety Odnowy. Autorski program odmładzający Akademii Holistycznej „Alchemia Zdrowia” opiera się wyłącznie na naturalnych terapiach, które pobudzają autoregenerację organizmu.

 

Amatorzy aktywnego spędzania czasu mogą pojeździć konno (w obiekcie działa stajnia), pograć w golfa wodnego, wypożyczyć rowery czy kijki do nordic walkingu. Gościom poszukującym nowych doznań kompleks Manor House SPA oferuje firewalking (chodzenie po rozżarzonych węglach) czy terapię dźwiękiem, czyli koncerty na misy i gongi tybetańskie oraz muzykę solfeżową o dobroczynnie wpływających na organizm częstotliwościach. Na terenie posiadłości znajduje się oprócz tego niezwykły Ogród Medytacji z Piramidą Horusa, Spiralą Energetyczną, Ogrodem Zen i Kamiennym Kręgiem Mocy. Pokoje gościnne mieszczą się w budynku pałacowym, Termach Zamkowych i XIX-wiecznej Stajni Platera, w której działa też hotelowa restauracja serwująca poza specjałami kuchni polskiej potrawy wegańskie i dania przyrządzane według zasad zdrowej Diety Życia oraz znakomite trunki. Obiekt jest przyjazny dla alergików i osób chcących wypocząć bez dzieci. Pełni także funkcję centrum konferencyjnego – na potrzeby klientów biznesowych przygotowano kilkanaście sal.

 

Mniej więcej godzinę jazdy na północny wschód od Warszawy, w dolinie Liwca znajduje Pałac i Folwark Łochów. Majątek był w rękach Hornowskich, Zamoyskich i Kurnatowskich. Należy do niego teren o powierzchni 13 ha. Do użytku oddano tupokoje i apartamenty w pieczołowicie odrestaurowanym kompleksie historycznym (jest ich 149) i nowo powstałym współczesnym (w liczbie 82). Do dyspozycji gości są dwie restauracje: „U Zamoyskiego” i „Paśnik”, bar oraz centrum konferencyjne wyposażone w najnowocześniejsze rozwiązania audiowizualne.

 

Nowa część tego obiektu hotelowego, otwarta we wrześniu 2017 r. i nazwana Folwarkiem, nawiązuje swoją formą do dawnych zabudowań. W strefie spa znajduje się 7 nowoczesnych gabinetów z najwyższej jakości sprzętem. Stosuje się w nich kosmetyki marki Yonelle do luksusowej pielęgnacji ciała i twarzy. W ofercie są też zabiegi Medi Express zapewniające efekt nowej skóry.Do pielęgnacji domowej po wizycie w gabinecie można zaopatrzyć się w kosmetyki infuzyjne Yonelle przeznaczone dla skóry dojrzałej oparte na przełomowej koncepcji Skin Penetration Revolution. Na strefę wellness składają się basen z jacuzzi, sauna mokra – łaźnia parowa, sauna sucha fińska, caldarium i sanarium, czyli sauna aromatyczna. Podczas seansu w mokrej części strefy goście mogą podziwiać wspaniały krajobraz obszaru Natura 2000 położonego nad Liwcem. Dla amatorów aktywnego spędzania czasu Pałac i Folwark Łochów organizuje spływy kajakowe i przeprawy survivalowe.

 

Pod wschodnią granicą województwa mazowieckiego, w gminie Sarnaki leży kolejne niezwykłe miejsce – Dwór w Zabużu. Położony na malowniczej skarpie Bugu zabytkowy zespół dworsko-parkowy z XIX w. zajmuje powierzchnię prawie 4 ha. Obiekt oferuje zakwaterowanie w Dworze, Oficynie, Stajni Spa i Domku Ogrodnika. Znajdują się tu również sale szkoleniowe, „Restauracja Namiestnikowska” i strefa wellness z basenem krytym z jacuzzi i łaźnią parową, basenem zewnętrznym z jacuzzi, suchą sauną typu beczka i jaskinią solną w starej piwnicy oraz kort tenisowy, boisko do squasha, minigolf, sala bilardowa i sala fitness z siłownią. W tutejszym centrum przygotowano bogatą ofertę zabiegów na twarz i ciało. Stosuje się podczas nich borowinę, zioła, kwiaty, owoce, algi czy sól morską oraz kosmetyki firmy Kurland.

 

„Restauracja Namiestnikowska” serwuje tradycyjne dania kuchni staropolskiej z pogranicza Mazowsza i Podlasia oraz wybrane potrawy kuchni białoruskiej. Menu jest zmieniane co miesiąc, a w zależności od sezonu pojawiają się w nim świeże warzywa i owoce z miejscowego ogrodu i sadu czy pobliskich lasów. Okolica malowniczej doliny Bugu idealnie nadaje się na wycieczki piesze i rowerowe. W utworzonym w tym rejonie Parku Krajobrazowym „Podlaski Przełom Bugu” wytyczono trzy ścieżki dydaktyczno-przyrodnicze.

 

Największymi zaletami tych miejsc są polska gościnność, smaczna kuchnia, nawiązywanie do tradycji i korzystanie ze skarbów natury. Każde jest godne polecenia i wyjątkowe, tak jak całe Mazowsze.

 

Artykuły wybrane losowo

Rajskie wyspy Indonezji

 Prambanan temple

Hinduistyczny kompleks Prambanan na Jawie

© AMBASADA REPUBLIKI INDONEZJI W WARSZAWIE

 

MAJA KAŹMIERCZAK-BARTHEL

www.TRAVELINGROCKHOPPER.COM

 

Według mnie Indonezja słynie z licznych wulkanów, tradycyjnego dania „nasi goreng”, orangutanów z Sumatry i Borneo oraz waranów z Komodo. Choć każdy z moich przykładów da się uzasadnić, większość osób kojarzy ją jednak z rajską Bali. Czy właśnie ta wyspa najlepiej reprezentuje cały kraj? Zdecydowanie nie i… trochę tak.

 

Indonezja leży w Azji Południowo-Wschodniej i częściowo Oceanii. To największe wyspiarskie państwo na świecie (o powierzchni ponad 1,9 mln km²). Swoimi granicami obejmuje 17 508 wysp, z czego mniej więcej 6 tys. pozostaje zamieszkanych. Ten rozległy kraj oddziela Pacyfik od Oceanu Indyjskiego.

 

Przy tak dużym wyborze naprawdę trudno zdecydować, gdzie zawitać podczas podróży po Indonezji. Mnóstwo jej wysp kusi turystów obietnicą rajskich wakacji. W tym ogromie znajduje się wiele prawdziwych perełek.

 

KRAINA BOGÓW

 

Bali z jednej strony jawi się jako turystyczny eden, egzotyczna kraina o wyjątkowej kulturze, z cudowną przyrodą, piaszczystymi plażami i idealną pogodą. Z drugiej strony wiele osób mówi, że wyspa jest przereklamowana, zatłoczona czy wręcz niewarta odwiedzenia, ponieważ w Indonezji znajduje się mnóstwo ciekawszych miejsc. Obie te opinie są słuszne. Na Bali funkcjonują rewelacyjne resorty, ale także kiepskiej jakości hotele. Rozwinęła się tu interesująca kultura i balijska odmiana hinduizmu, przetrwał odrębny język (balijski, basa bali), jednak inne rejony kraju też są wyjątkowe. Na wyspie leży dużo pięknych plaż, lecz wiele z nich jest zatłoczonych. W tym regionie panuje klimat równikowy z dwoma porami w roku: suchą i deszczową. W trakcie trwania tej drugiej (zazwyczaj od października do kwietnia) nie należy raczej spodziewać się idealnej pogody. Mnóstwo miejsc na Bali ma charakter typowo turystyczny, komercyjny, ale nie wszystkie, uchowało się tutaj również wiele urokliwych zakątków. Choć to nieduża wyspa (ma ponad 5,5 tys. km² powierzchni), jednak jest na tyle rozległa, że dzięki sporemu zróżnicowaniu prawie każdy znajdzie na niej coś dla siebie. Zdecydowanie warto ją odwiedzić i poznać rozmaite jej oblicza. W końcu nie bez przyczyny nazywana bywa krainą bogów.

 

Jednym z powodów, dla których turyści udają się na Bali, są jej przepiękne plaże. Wybrzeże wyspy w wielu miejscach pokrywa biały piasek. Natkniemy się też na czarne, wulkaniczne brzegi (plaża Lovina na północy), także bardzo malownicze. Amatorzy wszelkich sportów wodnych poczują się tu jak w raju. Ogromną popularnością cieszą się surfing i nurkowanie. Ciekawą atrakcję stanowi poza tym obserwowanie delfinów.

 

Indonezja jest w większości muzułmańska (powyżej 87 proc. ludności), jednak Balijczycy wyznają przede wszystkim lokalną odmianę hinduizmu (ok. 83,5 proc. mieszkańców wyspy), co w dużej mierze sprawiło, że kultura balijska tak bardzo różni się od tej z innych rejonów kraju. Na Bali znajduje się ponad 6 tys. świątyń hinduistycznych! Nie sposób ich wszystkich odwiedzić, ale do kilku koniecznie należy się wybrać, gdyż są dość specyficzne. Jedne z piękniejszych to np. Besakih na zboczu góry Agung (3031 m n.p.m.), Tirta Empul i Gunung Kawi w mieście Tampaksiring, sanktuarium Goa Gajah (Jaskinia Słonia) koło Ubud, zbudowana na klifie XI-wieczna świątynia Uluwatu (zwana również Luhur Uluwatu) oraz dwie najchętniej fotografowane budowle: Ulun Danu Bratan nad brzegiem jeziora Bratan i usytuowana na skale Tanah Lot niedaleko Denpasar.

 

Zwiedzanie obiektów sakralnych na wyspie można połączyć z oglądaniem przedstawienia muzyczno-tanecznego. Mimo iż takie spektakle bywają zwykle przeznaczone głównie dla turystów, warto je zobaczyć, gdyż prezentują interesujące elementy balijskiej kultury. Do typowych widowisk należy pokaz tańca lwa (barong), ilustrującego wieczną walkę dobra ze złem.

 

Podczas pobytu na Bali albo w innej części Indonezji polecam zainteresować się także batikiem. To technika malowania tkanin polegająca na nakładaniu wielu warstw wosku na materiał, a następnie zanurzaniu go w barwniku, który farbuje jedynie nie pokryte niczym miejsca. Aby uzyskać rozmaite efekty, proces woskowania i farbowania powtarza się wielokrotnie. Ta metoda zdobienia znana jest w różnych krajach, np. w Indonezji, Malezji, Singapurze, Indiach, Bangladeszu, Nigerii, Senegalu, Mali, Chinach, Japonii, Iranie, na Sri Lance i Filipinach. Historia batiku sięga starożytności, już w IV w. p.n.e. w Egipcie używano podobnie dekorowanych tkanin do owijania zwłok. Co ciekawe, ten indonezyjski uchodzi za zdecydowanie najsłynniejszy. W 2009 r. batik z Indonezji wpisano na Listę Reprezentatywną Niematerialnego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Od tego czasu tutejszy rząd zachęca obywateli, aby w piątki nosili ubrania wykonane z tak zdobionych tkanin, a 2 października obchodzi się w kraju Dzień Batiku.

 

Ciekawą atrakcją Bali jest również Małpi Las Ubud (Ubud Monkey Forest). To park o powierzchni ok. 12,5 ha. Żyje w nim mniej więcej 700 małp (makaków krabożernych), występują tutaj rozmaite gatunki roślin i znajdują się trzy świątynie. Wizyta w tym miejscu powinna być doznaniem duchowym, przynieść nam spokój i równowagę.

 

Jeden z moich ulubionych rejonów na wyspie stanowią tarasy ryżowe (Tegallalang lub Jatiluwih). Ryż jest podstawowym produktem spożywczym na Bali (jak i w całym kraju), częścią tutejszej kultury. Co więcej, jego uprawa to ważny element indonezyjskiej gospodarki. Indonezja znajduje się na trzecim miejscu wśród największych światowych producentów ryżu (po Chinach i Indiach). Niestety, uprawianie tej rośliny stanowi skomplikowane i trudne zajęcie. W Azji rolnicy coraz częściej rezygnują z pracy na polu, gdy widzą, że łatwiej czerpać dochody z branży turystycznej. Trudno im się dziwić, ale żal patrzeć na niszczejące tarasy ryżowe.

 

Bali szczyci się też typowo indonezyjską atrakcją, jaką są wulkany. Dwa najsłynniejsze to Batur (1717 m n.p.m.) i Agung (3031 m n.p.m.). Ze szczytu pierwszego z nich turyści często podziwiają zachwycający wschód słońca. Góra Agung jest wyższa i wspinaczka na nią wymaga dużo więcej wysiłku. Na dodatek od sierpnia 2017 r. aktywność tego wulkanu bardzo wzrosła i w listopadzie doszło do kilku znacznych wybuchów. Z tego powodu odwołano wszystkie loty z i na Bali, a wiele osób ewakuowano. Większa erupcja może całkowicie odmienić oblicze wyspy...

 

RAJ BEZ TURYSTÓW

 

Jeżeli wakacje na Bali ciągle nie brzmią do końca przekonująco, polecam wybrać się na Lombok. Obie wyspy są do siebie podobne pod względem przyrodniczym (niektóre miejsca nawet mają takie same nazwy, np. plaża Kuta). Lombok bywa jednak słusznie nazywana Bali bez tłumów. Warto się spieszyć, żeby ją odwiedzić, bo każdego roku przybywa na nią coraz więcej turystów.

 

Na wyspie znajdują się wspaniałe plaże (w tym wyjątkowa różowa Tangsi), piękne wodospady (Benang Kelambu i Senaru), góry i wulkany. Jej okolica świetnie nadaje się do surfowania i nurkowania. Lombok to również znakomite miejsce na romantyczną podróż dla nowożeńców. Tutejsze tradycje i kulturę można poznać bliżej w wiosce grupy etnicznej Sasak.

 

Na północy wyspy wznosi się jeden z najwyższych i najbardziej aktywnych indonezyjskich wulkanów – Rinjani (3726 m n.p.m.). Wyprawa na jego szczyt zajmuje ok. dwa–trzy dni, mimo to przyciąga on wielu chętnych. Z góry rozpościera się wspaniała panorama na całą Lombok, widać nawet pobliską Bali.

 

U północno-zachodnich wybrzeży leżą tu trzy małe wysepki Gili. Dość długo ten archipelag był uznawany za rajski, idealny na idylliczne wakacje dla mniej zamożnych turystów. Obecnie wszystko się zmienia, jednak wysepki Gili ciągle wydają się być ciekawą propozycją turystyczną.

 

SEN NA JAWIE

 

bromo

Rozległa kaldera Tengger z dymiącym kraterem czynnego wulkanu Bromo

© AMBASADA REPUBLIKI INDONEZJI W WARSZAWIE

 

Najbardziej zaludnioną wyspę na świecie stanowi indonezyjska Jawa. Zamieszkuje ją aż ok. 145 mln osób. Zdecydowanie nie brzmi to jak zachęta do jej odwiedzenia, ale jest tutaj kilka wspaniałych miejsc, bez zobaczenia których wizyta w Indonezji byłaby niepełna. To właśnie na Jawie znajdują się mistyczne świątynie Borobudur i Prambanan, zachwycające okolice z wulkanami Bromo (2329 m n.p.m.) i Ijen (2443 m n.p.m.) oraz Madakaripura – wodospad pozostający na długo w pamięci. Tutejsze cuda wbrew nazwie wyspy wydają się jak ze snu.

 

Zwiedzanie najlepiej zacząć od ponad 400-tysięcznej Yogyakarty (Jogyakarty). Uchodzi ona za centrum kultury i sztuki jawajskiej. Miasto jest warte zobaczenia, a do tego tutejsze restauracje kuszą smaczną kuchnią. Z Yogyakarty obowiązkowo trzeba wybrać się do wspomnianych wyjątkowych zabytków sakralnych.

 

Borobudur należy do największych buddyjskich świątyń na świecie. Pochodzi według szacunków z VIII–IX w. W 1991 r. obiekt ten został wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Moim zdaniem to najpiękniejsza i najciekawsza świątynia w Indonezji, nie tylko ze względu na detale architektoniczne, liczne rzeźby (m.in. 504 posągi Buddy) i płaskorzeźby (2672 reliefy). Zachwyca także jej okolica. Jedynie ogromna popularność tego miejsca, a co za tym idzie, ściągające tu codziennie tłumy turystów, mogą odstręczać od wizyty. Co ciekawe, kompleks Borobudur przez kilka stuleci był ukryty pod pyłem wulkanicznym i porośnięty bujną roślinnością. Został opuszczony prawdopodobnie na przełomie X i XI w., ale dopiero w 1814 r. natrafiono na pierwsze ślady budowli. Przez kolejne lata odkrywano ją po kawałku, a obecnie jest jedną z głównych atrakcji kraju.

 

Prambanan to hinduistyczny zespół świątynny z połowy IX w. Ten największy tego typu obiekt w Indonezji umieszczono zresztą w 1991 r. na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Niestety, w wyniku trzęsień ziemi, zwłaszcza ostatniego z maja 2006 r., wiele miejscowych świątyń zostało zniszczonych. Niektóre z nich odbudowano, ale część nadal czeka na renowację. Prambanan również uchodzi za jedną z ważniejszych atrakcji kraju. Każdego dnia odwiedzają go rzesze turystów. Jednak i tu można znaleźć spokój i miejsce tylko dla siebie.

 

W Indonezji jest prawie 130 czynnych wulkanów. Na Jawie, o ile pozwalają na to względy bezpieczeństwa, polecam odwiedzić okolice Bromo i Ijen. Czasem z powodu dużej aktywności nie zaleca się wycieczek w ich rejony. Należy więc wcześniej sprawdzić aktualną sytuację.

 

Najpopularniejszy w Indonezji Bromo wchodzi w skład masywu Tengger. Najaktywniejszym i najwyższym wulkanem na Jawie jest jednak Semeru (zwany też Mahameru, 3676 m n.p.m.). Od 1967 r. regularnie (co ok. 20 min.) wydobywa się z niego dym, a czasem wydostają się również chmury pyłu lub kamienie. Bromo i Semeru położone są wewnątrz kaldery o średnicy mniej więcej 10 km i otoczone przez tzw. morze piasków (z drobnego piasku wulkanicznego). Okolica wulkanów stanowi popularne miejsce na podziwianie wschodu słońca. Jakkolwiek banalnie to brzmi, zapewniam, że jest cudownym doświadczeniem. Wyłaniający się spod pierzyny chmur krajobraz wygląda niesamowicie. Po przeżyciach natury estetycznej można pokrążyć w pobliżu i nawet zajrzeć do krateru. W drodze powrotnej trzeba koniecznie zobaczyć Madakaripurę – według mnie jeden z najwspanialszych wodospadów w Azji.

 

Równie wyjątkowo prezentuje się zespół czynnych wulkanów Ijen (Kawah Ijen, Gunung Iljen). W jednym z kraterów znajduje się największe na świecie kwaśne jezioro charakteryzujące się pięknym turkusowym kolorem. Ijen często bywa celem nocnych wycieczek, których uczestnicy chcą zobaczyć tzw. niebieski płomień. Zjawisko to zachodzi na skutek wysokiego stężenia związków siarki. Nie jest to jedyne miejsce na naszym globie, gdzie można je obserwować, jednak w Indonezji widuje się największe niebieskie ognie. Niestety, okolica słynie także z niezmiernie ciężkich warunków pracy. Mężczyźni wydobywający siarkę wspinają się po zboczu, aby dostać się do złóż. Nie mają żadnego specjalistycznego sprzętu, strojów ochronnych czy chociażby masek przeciwgazowych. Rozłupują ogromne bloki, a potem układają żółte bryły w dwóch sporych koszach i niosą je na plecach stromą i długą ścieżką. Mimo włożonego wielkiego wysiłku nie zarabiają zbyt dużo. Na ten temat nakręcono kilka filmów dokumentalnych, m.in. Śmierć człowieka pracy (Workingman’s Death) z 2005 r. w reżyserii Austriaka Michaela Glawoggera.

 

Na Jawie znajduje się również stolica, a zarazem największe miasto Indonezji – ponad 10-milionowa Dżakarta. Nie jest ona jednak zbyt ciekawa. Właściwie warto polecić w niej jedynie piękny park Taman Mini Indonesia Indah, który prezentuje w miniaturze rozmaite atrakcje kraju. Wizyta w nim może być swojego rodzaju inspiracją do odwiedzenia poszczególnych wysp. Dżakarta sprawia też wrażenie najbardziej holenderskiego miejsca w Indonezji. Przez kilka wieków nazywana była Batawią (od 1619 do 1949 r.) i stanowiła stolicę Holenderskich Indii Wschodnich (od 1800 do 1949 r.). Dziś w Holandii działa wiele restauracji indonezyjskich. W Indonezji można za to spotkać Holendrów i znaleźć wiatraki.

 

 Sunrise at Kawah Ijen

Turkusowe kwaśne jezioro wulkaniczne w aktywnym kraterze Kawah Iljen

© AMBASADA REPUBLIKI INDONEZJI W WARSZAWIE

 

U ORANGUTANÓW

 

Sumatra to szósta pod względem wielkości wyspa na świecie (ma powierzchnię ponad 443 tys. km²) i największa należąca w całości do Indonezji. Słynie ona przede wszystkim z przepięknej przyrody. Znajdziemy tutaj tropikalne lasy, wulkany i jeziora. Poza tym wyspę zamieszkuje także endemiczny gatunek orangutana (orangutan sumatrzański). Polecam szczególnie dwa akweny na Sumatrze – Toba i rzekę Bahorok.

 

Pierwszy z nich to największe jezioro wulkaniczne na świecie, które powstało po wybuchu ogromnego wulkanu, prawdopodobnie ok. 75–80 tys. lat temu. Toba ma powierzchnię 1130 km². Znajduje się na nim wyspa o nazwie Samosir. Okolica cieszy się dużą popularnością wśród Indonezyjczyków, ale niewielu obcokrajowców słyszało o tym miejscu. Muszę przyznać, że otoczenie jeziora wygląda całkiem przyjemnie, wokół wznoszą się majestatyczne góry, jest tu spokojnie (prawie nie ma turystów) i można wypocząć. Jednak bardzo rozczarowała mnie jakość wody. Niestety, obecnie Toba nie nadaje się nawet do pływania. Widok ludzi myjących w nim kanistry na benzynę zdecydowanie nie polepsza sytuacji. Może kiedyś się to zmieni.

 

Lasy deszczowe na Borneo i Sumatrze zamieszkują orangutany. Te wyjątkowe zwierzęta są dziś zagrożone wyginięciem. Ich populacja zmniejsza się ze względu na wycinanie drzew i wypalanie skupisk leśnych (często nielegalne). Uważam, że podczas podróżowania po świecie trzeba zachowywać się odpowiedzialnie i starać się jak najmniej wpływać na miejsca, do których się trafia. Dotyczy to szczególnie środowiska naturalnego. Polecam więc odwiedzać rezerwaty (a nie ogrody zoologiczne), gdzie można nauczyć się czegoś o ich mieszkańcach i dowiedzieć się, jak pomóc przetrwać zagrożonym gatunkom. Jednym z takich obszarów specjalnej ochrony jest sanktuarium w miejscowości Bukit Lawang na Sumatrze. Ośrodek nad rzeką Bahorok został założony w 1973 r. właśnie z myślą o osieroconych, rannych lub urodzonych w niewoli orangutanach. To wspaniałe centrum rehabilitacji leży na wschodnim skraju Parku Narodowego Gunung Leuser.

 

NA GRANICY

 

Trzecią co do wielkości wyspę na świecie stanowi Borneo (ma blisko 750 tys. km² powierzchni). Jej terytorium jest podzielone między trzy kraje: Malezję, Brunei i Indonezję. Do tego ostatniego należy największy obszar (ok. 73 proc. powierzchni wyspy). Borneo po indonezyjsku nazywa się Kalimantan. Co ciekawe, nie ma na niej wulkanów (z wyjątkiem Bombalai w malezyjskiej części), nie występuje również zagrożenie tsunami. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu wyspę pokrywały głównie lasy deszczowe. Niestety, ten stan bardzo drastycznie się zmienił. Niemniej dla turystów Borneo wciąż jest wielkim tropikalnym lasem z rozmaitymi gatunkami roślin i zwierząt. W indonezyjskiej części wyspy obowiązkowo trzeba odwiedzić Park Narodowy Tanjung Puting słynący z ochrony orangutanów i nosaczy sundajskich.

 

WSPANIAŁY OGRÓD

 

Sulawesi (Celebes) leży między Borneo i Molukami (Wyspami Korzennymi). Jest jedną z głównych wysp Indonezji (ma ponad 180 tys. km² powierzchni), ale ciągle pozostaje niemal nieodkrytą perełką. Znajdują się na niej piękne plaże, góry, tarasy ryżowe czy lasy deszczowe. Rozwinęła się tutaj także bogata kultura i tradycje. Na Sulawesi można spotkać wiele endemicznych gatunków zwierząt, np. anoa nizinnego, babirussę sulaweską, łaskuniaka (łaskuna) brązowego, wyraka karłowatego, nogala hełmiastego, makaka czarnego czy makaka czubatego (który przeniósł się też na sąsiednie mniejsze wyspy). Okoliczne wody budzą duże zainteresowanie wśród miłośników nurkowania, ponieważ rozciąga się w nich przepiękna kolorowa rafa koralowa (m.in. w rejonie wysepki Bunaken, archipelagu Wakatobi lub Togian).

 

Sulawesi ma bardzo specyficzny kształt – składa się z czterech półwyspów. Na poszczególnych jej obszarach występuje charakterystyczna dla nich fauna i flora. Mieszkańcy każdego półwyspu wymieniają tysiące powodów, dla których turyści powinni odwiedzić właśnie ich region. Ja jednak ograniczyłabym się do kilku najpiękniejszych miejsc (np. jeziora Tondano, obszaru Tana Toraja), chyba że czas pozwala komuś na dłuższy pobyt.

 

Wyspę zamieszkują różne grupy etniczne, w tym m.in. Toradżowie (Toraja), którzy zajmują się od lat uprawą ryżu, rybołówstwem i myślistwem. Warto rozważyć wizytę w rejonie Tana Toraja, aby poznać zwyczaje jego mieszkańców, ich styl życia czy specyficzne podejście do śmierci i oryginalne tradycje pogrzebowe. Poza tym to wyjątkowo malownicza okolica z zielonymi dolinami i górami.

 

Na Sulawesi nie bez powodu przyciągają wielu turystów dwa obszary chronione. W końcu przyroda jest najpiękniejszym skarbem tej wyspy. W Parku Narodowym Bogani Nani Wartabone żyje mnóstwo endemicznych gatunków zwierząt, w tym anoa nizinny, niezmiernie rzadko widywana sowica cynobrowa, babirussa sulaweska, świnia celebeska czy jego symbol – nogal hełmiasty. Podobnym bogactwem fauny szczyci się pięknie usytuowany Rezerwat Naturalny Tangkoko Batuangus, gdzie ujrzymy choćby makaka czubatego i wyraka upiornego.

 

NIEZNANY SKARB

 

Flores przez wielu uważana jest za najpiękniejszą i najbardziej fascynującą wyspę Indonezji. Długo pozostawała w cieniu np. dużo popularniejszej Bali i dzięki temu nie została jeszcze zalana przez tłumy turystów. Dlatego tym bardziej polecam rozważyć zatrzymanie się na niej podczas planowania wakacji w tym fascynującym kraju. Flores reklamuje się jako wyspa dla osób aktywnych, ze wspaniałymi miejscami do nurkowania i snorkelingu oraz spektakularnymi wulkanami idealnymi na trekkingi. Poza tym kładzie się tu też nacisk na ekoturystykę, promowanie lokalnych tradycji i kultury.

 

Największą atrakcją wyspy jest zdecydowanie góra Kelimutu (1639 m n.p.m.). Zdjęcia prezentujące trzy tutejsze niesamowite wulkaniczne jeziora zdecydowanie zachęcają do odwiedzenia Flores. Widoki w tej okolicy rzeczywiście zapierają dech w piersiach. W przeszłości trzy jeziora w kraterze często zmieniały swój kolor. Obecnie jedno jest czarnobrązowe, drugie – turkusowoniebieskie, a trzecie ma barwę przechodzącą z zielonej w czerwoną. Ich woda wybarwia się prawdopodobnie za sprawą minerałów, które nasycają ją w różnej ilości w zależności od aktywności wulkanu. Ze względu na występowanie tego zjawiska lokalna ludność uważa to miejsce za święte. Okolica wulkanu Kelimutu zachwyca o każdej porze dnia, jednak najwięcej ludzi przyciąga o wschodzie słońca lub wcześnie rano.

 

Aby poznać kulturę Flores i jej mieszkańców, najlepiej wybrać się do wioski Wae Rebo. Żyją w niej przedstawiciele grupy etnicznej Manggarai. Osada jest ukryta wśród malowniczych gór i żeby się do niej dostać, trzeba maszerować przez ok. 3–4 godz. Nagrodę za ten wysiłek stanowi wyjątkowe doświadczenie obcowania z rdzenną ludnością Indonezji. Co więcej, w Wae Rebo można także spędzić noc w charakterystycznym domu w kształcie stożka.

 

Całkowicie inną wioską, niemniej fascynującą, jest Bena. To najbardziej znana i najczęściej odwiedzana tradycyjna osada na Flores. Podobnie jak Wae Rebo ona również leży w pięknej scenerii. Wizyta w niej będzie więc nie tylko poznawaniem kultury grupy etnicznej Ngada (Ngadha), ale też doznaniem estetycznym.

 

Inne ciekawe miejsce na wyspie stanowi jaskinia Liang Bua. Sama w sobie jest warta odwiedzenia, ale cieszy się obecnie zainteresowaniem głównie ze względu na cenne znalezisko. W 2003 r. odkryto tutaj szczątki Homo floresiensis, czyli człowieka z Flores. Naukowcy wciąż spierają się, czy był to osobny gatunek, czy odnaleziony osobnik cierpiał na jakąś chorobę, np. genetycznie uwarunkowany zespół Downa bądź zespół Larona. Niezależnie od tego, jakie okaże się wyjaśnienie tej zagadki, Flores jest dumna ze swojego hobbita, jak potocznie nazywa się hominida, którego szczątki zachowały się w Liang Bua. W okolicy warto również odwiedzić dwie pobliskie jaskinie – Gua Galang i Gua Tanah.

 

 Wae Rebo

Wioska Wae Rebo na wyspie Flores z domami mbaru niang w kształcie stożka

© AMBASADA REPUBLIKI INDONEZJI W WARSZAWIE

 

INDONEZYJSKIE SMOKI

 

Na zakończenie należy dodać chociaż kilka słów o jednym z symboli Indonezji – waranie (smoku) z Komodo. To największa współcześnie żyjąca jaszczurka. Dorosły osobnik może ważyć ponad 70 kg i osiągnąć 3 m długości. Co ciekawe, warany z Komodo nie mają naturalnych wrogów, przynajmniej wśród innych zwierząt, ale zdarza się, że zjadają młode swojego gatunku. Potrafią być też dość agresywne i choć zdarza się to wyjątkowo rzadko, mogą zaatakować człowieka. Muszę przyznać, że gdy kiedyś spotkałam jednego z nich na plaży (akurat wyszedł zza krzaków, wydając charakterystyczne odgłosy), bardzo szybko przeniosłam się w inne, bezpieczniej wyglądające miejsce. W celu ochrony warana w 1980 r. założono Park Narodowy Komodo (od 1991 r. znajduje się na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO). Zajmuje on powierzchnię 1817 km² i obejmuje wiele wysp i wysepek, m.in. Komodo, Padar i Rincę (Rindję).

 

Kenia, Tanzania, Lamu i Zanzibar – 101 cudów Afryki

ELŻBIETA I ROBERT PAWEŁEK

 

<< Dla większości podróżników zakochanych w Czarnym Lądzie Kenia i Tanzania nie mają sobie równych. To kraje bajecznie piękne, magiczne i wciąż dzikie. Warto odwiedzić je szczególnie w porze tzw. Wielkiej Migracji, kiedy rozgrywa się jeden z najbardziej widowiskowych spektakli przyrody na ziemi. Jeśli przy okazji upolujemy aparatem fotograficznym całą Wielką Piątkę Afryki (lwa, słonia, bawoła, nosorożca czarnego i lamparta), nasze safari będziemy mogli zaliczyć do udanych i wyruszyć na zasłużony odpoczynek na afrykańskie wyspy – kenijską Lamu i słynny tanzański Zanzibar – prawdziwe miniaturowe wersje raju. >>

 FOT. KENYA TOURISM BOARD

Terytoria obu państw znajdowały się w swojej historii w granicach kolonii brytyjskiej. O czasach tych przypomina dzisiaj powszechny w sferze oficjalnej język angielski. Rdzenni mieszkańcy Kenii i Tanzanii posługują się jednak suahili, którego główny dialekt unguja pochodzi z wyspy Zanzibar.

Afryka jest mistyczna: dzika, piekielnie upalna, stanowi raj dla fotografujących i myśliwych, krainę utopii dla eskapistów. Jest tym, czego pragniesz, wymyka się wszelkim interpretacjom – pisała w swoich pamiętnikach West with the Night słynna kenijska pilotka urodzona w Wielkiej Brytanii Beryl Markham (1902–1986). Dla pasjonatów nieskażonej natury liczą się tu przede wszystkim dwa miejsca: Maasai Mara National Reserve (Rezerwat Narodowy Masai Mara) w Kenii i Serengeti National Park (Park Narodowy Serengeti) w Tanzanii. Jedną z największych atrakcji są w nich duże ssaki. Jednak ani gepard, ani lew, ani nawet sympatycznie wyglądające, choć groźne w rzeczywistości hipopotamy nie wystawią się nam same do zdjęcia. Niemal na każdym kroku napotkamy za to stada płochliwych oryksów czy żyjące gromadnie zebry, od których aż mieni się w oczach.

Więcej…

Indonezja – archipelag marzeń

Bali-_Tanah_Loot.jpg

Popularna balijska świątynia Tanah Lot

©TOURISMUS-INDONESIEN.DE

KAROLINA SYPNIEWSKA-WIDA

www.karolinasypniewska.pl

 

Indonezyjskie motto narodowe „Bhinneka Tunggal Ika”, czyli „Jedność w różnorodności”, idealnie określa to państwo położone na największym na ziemi Archipelagu Malajskim, złożonym z ponad 25 tys. wysp. Trudno znaleźć na naszym globie drugie takie miejsce, które może poszczycić się równie długą historią, bogactwem natury oraz wielokulturowością. Nowoczesne kurorty na znanej chyba każdemu na świecie wyspie Bali sąsiadują z historycznymi jawajskimi świątyniami. Z kolei wschodni kraniec kraju – Papua – to kraina rytuałów i wodzów wiosek, odcięta od rzeczywistości, jakby zatrzymana w czasoprzestrzeni. Jawa tętni życiem olbrzymiej stolicy Dżakarty, a sylwetki jej licznych wulkanów majaczą złowieszczo na horyzoncie. Poszukiwacze mocnych wrażeń będą mieli szansę zajrzeć w oczy słynnemu waranowi z Komodo. Zapaleni nurkowie zachwycą się wielobarwnym podwodnym królestwem okolic Bali. Czwarty najbardziej zaludniony kraj na ziemi to prawdziwy raj dla podróżników. 

Więcej…