Anna Benicewicz-Miazga 1Kielce

Pałac Biskupów Krakowskich na Wzgórzu Katedralnym w Kielcach

© ANNA BENICEWICZ-MIAZGA/URZĄD MIASTA KIELCE

 

GRZEGORZ MICUŁA

 

Świętokrzyskie to jeden z najciekawszych regionów Polski. Kraina niewysokich pasm górskich pokrytych ciemnym lasem lub podchodzącymi pod szczyty wąskimi polami, tworzącymi charakterystyczne pasiaki, od lat przyciąga turystów swoją tajemniczością i bogatą historią. Można tu znaleźć niesamowite miejsca osnute legendami o diabłach i czarownicach. Góry Świętokrzyskie znane są większości Polaków, bo wielu z nich było w tym regionie na wycieczce szkolnej lub rajdzie harcerskim. Do tej łatwo dostępnej krainy warto wybrać się o każdej porze roku.

 

Znajdują się tutaj najstarsze w naszym kraju góry fałdowe, odsłaniają się skały sprzed ponad 500 mln lat, a w kamieniołomie Zachełmie pod Kielcami odkryto niedawno najstarsze na świecie tropy czworonożnych zwierząt, które wyszły z wody na ląd! Ostatnio w regionie świętokrzyskim odnaleziono mnóstwo śladów dinozaurów. W pobliżu Ostrowca Świętokrzyskiego natknięto się na podziemne kopalnie krzemienia z okresu neolitu. Pod Łysą Górą (594,3 m n.p.m.) w czasach rzymskich funkcjonowało jedno z największych zagłębi hutniczych w Europie. Przemysł rozwijał się w tym rejonie także i później, kiedy powstawały kopalnie, huty i zakłady metalowe Staropolskiego Zagłębia Przemysłowego.

 

Benedyktyńskie opactwo na Świętym Krzyżu (Łysej Górze) założono na miejscu odprawiania rytuałów pogańskich, z którymi związane są legendy o sabatach czarownic. Świętokrzyski klasztor przez stulecia promieniował kulturą na całą okolicę i był jednym z najważniejszych polskich sanktuariów stanowiących cel pielgrzymek królów. Nieco później powstały opactwa cysterskie w Jędrzejowie, Wąchocku i Koprzywnicy. Przyczyniły się one do rozwoju rolnictwa i przemysłu na tych ziemiach. W Bodzentynie biskupi krakowscy wybudowali zamek, a w Kielcach – wspaniały pałac o stylu łączącym elementy manieryzmu i wczesnego baroku. W oficynie tego ostatniego niemal dwa wieki później funkcjonowała krótko (od 1816 do 1826 r.) pierwsza polska uczelnia techniczna – Szkoła Akademiczno-Górnicza kształcąca inżynierów górnictwa i metalurgii.

 

STOLICA REGIONU

 

Najciekawszym zabytkiem Kielc jest wspomniany Pałac Biskupów Krakowskich zbudowany w pierwszej połowie XVII w. z polecenia biskupa Jakuba Zadzika (1582–1642). Prowadzi do niego okazała trójarkadowa loggia. W reprezentacyjnych komnatach na piętrze sufity ozdobione są plafonami z namalowanymi scenami historycznymi wiążącymi się z działalnością fundatora. Zebrano tu meble, gobeliny i broń z epoki. Uwagę zwraca też Sala Portretowa (Izba Stołowa Górna) z wizerunkami biskupów krakowskich, będących przez kilka stuleci właścicielami miasta. W bocznym skrzydle mieści się Galeria Malarstwa Polskiego i Europejskiej Sztuki Zdobniczej Muzeum Narodowego w Kielcach z ciekawą kolekcją obrazów autorstwa m.in. Olgi Boznańskiej, Józefa Chełmońskiego, Józefa Pankiewicza, Juliana Fałata, Aleksandra Gierymskiego, Juliusza Kossaka, Jacka Malczewskiego, Stanisława Wyspiańskiego i pochodzącego z pobliskiego Bodzentyna Józefa Szermentowskiego. Do wiosny 2019 r. w pałacu trwa remont, niektóre pomieszczenia są więc niedostępne dla turystów.

 

Sąsiednia bazylika katedralna ufundowana została w 1171 r. przez biskupa krakowskiego Gedeona (Gedkę). W południowej nawie znajduje się cudowny obraz Matki Boskiej Łaskawej i wspaniały renesansowy nagrobek Elżbiety Zebrzydowskiej wyrzeźbiony w czerwonym marmurze najprawdopodobniej w warsztacie włoskiego artysty Jana Marii Padovana. Ołtarz główny zdobi cenny obraz Szymona Czechowicza przedstawiający wniebowzięcie Najświętszej Marii Panny. Warto odwiedzić tu także skarbiec katedralny z pięknymi dziełami sztuki sakralnej.

 

Nieopodal znajduje się gmach dawnego gimnazjum, do którego uczęszczali ks. Piotr Ściegienny, Adolf Dygasiński, Bolesław Prus (Aleksander Głowacki), Stefan Żeromski i Gustaw Herling-Grudziński. Obecnie mieści się w nim Muzeum Lat Szkolnych Stefana Żeromskiego. Atrakcją dla dzieci jest w stolicy województwa świętokrzyskiego największe polskie Muzeum Zabawek i Zabawy.

 

Warto też wybrać się na wycieczkę do pobliskiej Jaskini Raj z najpiękniejszą w Polsce szatą naciekową czy do Chęcin, historycznego miasteczka z dwoma rynkami i ruinami średniowiecznego zamku królewskiego na wapiennym wzgórzu. Miłośnicy drewnianego budownictwa ludowego powinni odwiedzić świętokrzyski Park Etnograficzny w Tokarni (należący do Muzeum Wsi Kieleckiej).

 

018 Swietokrzyskie Checiny fot Krzysztof Peczalski

Zamek w Chęcinach z przełomu XIII i XIV w.

© KRZYSZTOF PĘCZALSKI/ARCHIWUM URZĘDU MARSZAŁKOWSKIEGO WOJEWÓDZTWA ŚWIĘTOKRZYSKIEGO

 

Geologiczny raj

 

Kielce należą do najciekawszych geologicznie miast w Polsce. Na ich terenie występują skały paleozoiczne z okresów od kambru do dewonu (mające mniej więcej od 500 do 350 mln lat). Najbardziej interesujący jest Rezerwat przyrody Kadzielnia, gdzie na obszarze starego kamieniołomu odkryto w masywie dewońskiego wapienia rafowego jaskinie z licznymi skamieniałościami. Do zwiedzania udostępniono system trzech połączonych ze sobą grot: Szczelina na Kadzielni, Prochownia i Jaskinia Odkrywców. W rejonie Rezerwatu przyrody Wietrznia im. Zbigniewa Rubinowskiego znajduje się nowoczesne Centrum Geoedukacji, które prezentuje geologiczną historię Ziemi i zachodzące na przestrzeni milionów lat procesy. W dawnym kamieniołomie wapieni dewońskich w Ślichowicach, w zachodniej części miasta, zachował się w znakomitym stanie fałd obalony. Jego zdjęcia umieszcza się w podręcznikach do geografii i geologii. W lesie na wzgórzu Karczówka (340 m n.p.m.) znaleźć można ślady po dawnych szybach górniczych. Wydobywano tu galenę – siarczek ołowiu z domieszką srebra. Poza tym w Kielcach warto obejrzeć bogate zbiory geologiczne w Muzeum Geologicznym Oddziału Świętokrzyskiego Państwowego Instytutu Geologicznego.

 

KRAINA W PASKI

 

Stoki wzgórz w Krainie Świętokrzyskiej pokrywają charakterystyczne wąskie, różnokolorowe pasy pól uprawnych. Taki podział ziemi wynika z rozdrobnienia majątku w licznych chłopskich rodzinach. Tutejsze małe uprawy nie są raczej efektywne, ale za to tworzą piękne krajobrazy, zwłaszcza latem i jesienią. Wśród tych malowniczych pól leżą spokojne, sielskie miejscowości.

 

W Ciekotach w Dolinie Wilkowskiej mieszkał młody Stefan Żeromski (w latach 1871–1883), a w Świętej Katarzynie położonej u podnóża Łysicy (611,8 m n.p.m.), najwyższego szczytu Gór Świętokrzyskich, stoi owiany legendami klasztor bernardynek. Przy czerwonym szlaku turystycznym, wiodącym przez Łysogóry, obok drewnianej kapliczki bije źródełko św. Franciszka z cudowną wodą, która ponoć pomaga na choroby oczu.

 

Smutnym świadectwem ostatniej wojny jest Michniów – wieś, w której Niemcy przeprowadzili wyjątkowo okrutną pacyfikację ludności, aby ukarać ją za współpracę z partyzantami. W dniach 12 i 13 lipca 1943 r. hitlerowcy wymordowali prawie wszystkich tutejszych mieszkańców, czyli łącznie 204 osoby (w tym 103 mężczyzn, z których większość spalono żywcem, 53 kobiety i 48 dzieci – najmłodsze miało 9 dni). Dziś funkcjonuje w tej miejscowości Mauzoleum Martyrologii Wsi Polskich, upamiętniające setki spacyfikowanych polskich wsi. Na jego terenie znajduje się m.in. rzeźba Pieta Michniowska, zbiorowa mogiła ofiar pacyfikacji i niedokończony jeszcze z powodu braku środków obiekt architektoniczny złożony z betonowych brył o kształcie domu.

 

ZIEMIA PISARZY

 

Kraina Świętokrzyska ma też swoje miejsce w historii literatury polskiej. W Skrzypiowie pod Pińczowem mieszkał pamiętnikarz Jan Chryzostom Pasek, w klasztorze w Jędrzejowie spędził ostatnie lata życia bł. Wincenty Kadłubek (od 1217 do 1223 r.). Z tym regionem związani byli także Mikołaj Rej z Nagłowic, Bolesław Prus, Henryk Sienkiewicz, Witold Gombrowicz i Gustaw Herling-Grudziński.

 

Ale Kielecczyzna kojarzy się przede wszystkim ze Stefanem Żeromskim (1864–1925), który tu się urodził, wychował i chodził do szkoły. We wsi Ciekoty stał niegdyś dwór dzierżawiony przez jego rodziców. Dom spłonął w 1901 r. i dziś przypomina o nim płyta pamiątkowa. W pobliskim stawie odbija się Radostowa (451 m n.p.m.), którą pisarz nazywał Górą Domową, i Łysica. W 2010 r. powstało w tym miejscu centrum edukacyjne złożone z dwóch obiektów: stylizowanego Dworku Stefana Żeromskiego i Szklanego Domu pełniącego funkcję ośrodka kultury. 

 

Przez położoną na skraju Puszczy Jodłowej wieś Święta Katarzyna przebiega wspomniany czerwony szlak turystyczny. Stoi przy nim pomalowana na biało murowana kapliczka z wydrapanym w 1882 r. podpisem młodego Stefana Żeromskiego. Tutejszy zajmowany przez bernardynki zespół klasztorny założono w drugiej połowie XV w. We wnętrzu niewielkiego kościoła znajduje się figura św. Katarzyny, prawdopodobnie kopia wcześniejszej, wyrzeźbionej w drewnie cyprysowym. Warto zwrócić również uwagę na zasłonięty kratą chór, z którego zakonnice mogą słuchać mszy świętej, oraz krużganki zwane obchodami. W okolicy umieszczono kilkanaście kapliczek upamiętniających ponoć pustelnie zamieszkiwane niegdyś przez anachoretów. Na skraju lasu postawiono kamień z cytatem z poematu prozą Puszcza jodłowa Stefana Żeromskiego: Puszcza jest niczyja – nie moja ani twoja, ani nasza, jeno boża, święta!.

 

W Oblęgorku, w majątku ofiarowanym w 1900 r. Henrykowi Sienkiewiczowi przez naród, ten nasz noblista spędzał swoje letnie wakacje (1846–1916). Dzisiaj we wzniesionym tu pałacyku działa muzeum pisarza (oddział Muzeum Narodowego w Kielcach). Pokoje na parterze urządzone są tak jak za życia Henryka Sienkiewicza. W placówce można obejrzeć portrety i fotografie rodzinne, pamiątki z licznych podróży, ulubione obrazy i broń oraz liczne bibeloty, a także wydania jego dzieł w licznych, często orientalnych językach. Pałacyk otacza rozległy park, w którym na uwagę zasługuje ok. 15-metrowy tulipanowiec amerykański.

 

RELIKWIE I GOŁOBORZA

 

Na Łysej Górze, zwanej tak od rozległych kwarcytowych gołoborzy, kamiennych rumowisk skalnych zalegających na północnych stokach, odbywały się podobno sabaty czarownic. Według przekazów na jej szczycie stała świątynia pogańska. Okoliczna ludność oddawała w niej cześć trzem słowiańskim bogom o imionach Łada, Boda i Leli. Badania archeologiczne potwierdziły dawne podania i legendy mówiące o istnieniu tu we wczesnym średniowieczu pogańskiego ośrodka kultowego. Sensacją okazało się odkrycie składającego się z dwóch części wału z kamieni o łącznej długości ponad 1,5 tys. m, otaczającego szczyt Łysej Góry. Zgodnie z hipotezami badaczy w tym kamiennym kręgu gromadzili się okoliczni mieszkańcy podczas wielkich świąt. Góra miała być słowiańskim Olimpem dla ziem dzisiejszej środkowej i południowej Polski.

 

Od zarania naszej państwowości istniał tu benedyktyński klasztor (obecnie zajmowany przez oblatów). Jego założenie tradycja przypisuje królowi Bolesławowi Chrobremu (w 1006 r.) i wiąże je z przygodą księcia Emeryka, syna króla węgierskiego Stefana I Świętego. Miał on zabłądzić podczas polowania w Puszczy Świętokrzyskiej, gdy ruszył w pogoń za jeleniem ze świetlistym krzyżem pomiędzy rogami. Zwierzę wyprowadziło Emeryka na szczyt wysokiej góry. Książę przyrzekł, że jeśli odnajdzie swoich towarzyszy, pozostawi tu relikwię Krzyża Świętego. Ponieważ udało mu się wyjść cało z opresji, spełnił swoją obietnicę, a Bolesław Chrobry, aby ochronić cenny dar, zbudował na Łysej Górze kościół i sprowadził benedyktynów z klasztoru na Monte Cassino we Włoszech. Tak brzmi jedna z wersji legendy. Współcześni historycy sądzą raczej, że fundatorem klasztoru był Bolesław III Krzywousty (między latami 1102–1138). Sprowadził on zakonników z Węgier. Relikwię przekazał benedyktynom dopiero w 1306 r. Władysław I Łokietek.

 

Na Święty Krzyż pielgrzymował często Władysław Jagiełło. W 1410 r., przed walną bitwą z Krzyżakami, z obozu w Nowej Słupi chodził pieszo tzw. drogą królewską na modlitwę do klasztoru. Jagiellonowie nie szczędzili środków na upiększenie kościoła, którego wnętrza ozdobiono freskami.

 

Sanktuarium nie ominęły zawirowania historii. Zabudowania klasztorne niszczyli Tatarzy i Litwini. W 1620 r. ukończono budowę pięknej barokowej kaplicy zleconą przez wojewodę lubelskiego Mikołaja Oleśnickiego. W jej podziemiach obok fundatora i jego rodziny pochowano później pogromcę Kozaków, księcia Jeremiego Wiśniowieckiego (obecnie zmumifikowane zwłoki znajdują się w krypcie pod kościołem, ale po wykonanych badaniach część historyków wątpi w ich autentyczność). Podczas powstania styczniowego żołnierze Mariana Langiewicza walczyli tu z wojskami rosyjskimi. W latach 80. XIX w. Rosjanie utworzyli w tym miejscu ciężkie więzienie nazywane polskim Sachalinem. W okresie II wojny światowej hitlerowcy w założonym w budynkach klasztornych obozie zagłodzili i wymordowali kilka tysięcy jeńców sowieckich.

 

Dzisiaj relikwiarz z drzewem z Krzyża Świętego przechowywany jest w nowym, ogniotrwałym tabernakulum w Kaplicy Oleśnickich. Pielgrzymi i turyści mogą też odwiedzić muzeum misyjne oblatów z ciekawymi eksponatami przywiezionymi z misji w Afryce, Ameryce i Azji. W części zabudowań klasztornych urządzone zostało Muzeum Przyrodnicze Świętokrzyskiego Parku Narodowego. Ze szczytu zrekonstruowanej wieży kościoła rozciąga się wspaniała panorama okolicy.

 

025 MG 0663 Swietokrzyskie Swiety Krzyz K Peczalski

Pobenedyktyński zespół klasztorny z sanktuarium Krzyża Świętego

© KRZYSZTOF PĘCZALSKI/BANK ZDJĘĆ ROT WOJEWÓDZTWA ŚWIĘTOKRZYSKIEGO

 

KAMIENNY PIELGRZYM I DYMARKI

 

Szlakiem zwanym drogą królewską schodzi się ze Świętego Krzyża do Nowej Słupi, wsi leżącej u podnóża góry. Na skraju puszczy stoi kamienny pomnik Pielgrzyma, który jak mówi legenda przesuwa się co roku o ziarnko piasku w kierunku szczytu, a kiedy na niego dotrze, nastąpi koniec świata. Na szczęście ma jeszcze przed sobą jakieś 3 km.

 

U podnóża Łysej Góry już w starożytności wydobywano hematyt, minerał, z którego robiono po sproszkowaniu barwiący kosmetyk (używany przez ówczesne kobiety) i wytapiano żelazo w dymarkach. Pozostałości po dawnych piecach hutniczych znajdują się do dziś na polach w okolicy Nowej Słupi. Uzyskany metal sprzedawano później Rzymianom. W miejscu odkrycia dymarek z II w. powstało Muzeum Starożytnego Hutnictwa Świętokrzyskiego im. Mieczysława Radwana. Pod koniec lata, w sierpniu w pobliskim Centrum Kulturowo-Archeologicznym organizuje się Dymarki Świętokrzyskie, w trakcie których można zobaczyć wytop żelaza w prymitywnym piecu i poznać życie ówczesnych ludzi. W czasie tej barwnej imprezy odbywa się także jarmark świętokrzyski. Na stoiskach sprzedaje się wtedy regionalne pamiątki, m.in. figurki czarownic na miotłach.

 

MINIONA ŚWIETNOŚĆ

 

Bodzentyn był kiedyś niemal tak ważny jak Sandomierz i Kraków. To niewielkie, senne dziś miasto, znane z doskonałego pieczywa i słynnej w okolicy swojskiej kiełbasy, będące niegdyś stolicą rozległych dóbr biskupich, założył w 1355 r. biskup krakowski Jan Bodzanta (Bodzęta). Dziesięć lat później Florian z Mokrska wybudował tu zamek, a zabudowania otoczył murami obronnymi. W kolejnym stuleciu późniejszy arcybiskup gnieźnieński i prymas Polski Zbigniew Oleśnicki wzniósł z kolei okazałą gotycką kolegiatę. Miasto bogaciło się na handlu, działały w nim manufaktury produkujące wyroby z żelaza, sukno, porcelanę i lustra. Wzniesiono nawet obszerny ratusz i wytyczono drugi rynek. Tutejsi mieszkańcy brali czynny udział w powstaniu styczniowym. W listopadzie 1869 r. na mocy ukazu carskiego Bodzentyn stracił prawa miejskie. Uzyskał je ponownie w 1994 r.

 

Z dawnej świetności pozostały okazałe ruiny zamku nad rzeką Psarką i wspomniana kolegiata oraz fragmenty miejskich murów obronnych. W renesansowym ołtarzu głównym należącym do świątyni umieszczono obraz przedstawiający scenę ukrzyżowania. Pierwotnie zdobił on katedrę wawelską, ale później został przeniesiony najpierw do Kielc, a ostatecznie do Bodzentyna. Ponoć biskupowi krakowskiemu nie spodobał się namalowany na nim odwrócony tyłem koń rzymskiego żołnierza i stwierdził, że nie będzie modlił się do końskiego zadu.

 

Dziś oprócz ruin zamku i zabytkowej kolegiaty można tu zwiedzić typową świętokrzyską Zagrodę Czernikiewiczów prezentującą życie średniozamożnych małomiasteczkowych chłopów. Raz w tygodniu, w poniedziałek rano odbywa się w Bodzentynie targ koński. Sprzedaje się na nim również jajka, drób czy świnie. To jeden z ostatnich autentycznych jarmarków w regionie. W sąsiednim Tarczku i niedalekich Grzegorzowicach w kępach drzew kryją się zabytkowe świątynie romańskie.

 

PRZEMYSŁ I NATURA

 

W północno-zachodniej części województwa świętokrzyskiego leży przemysłowe miasto Końskie z zespołem pałacowo-parkowym założonym przez hrabiego Jana Małachowskiego w latach 40. XVIII stulecia. W pobliskiej Sielpi Wielkiejpołożonej nad zalewem na rzece Czarnej oraz Maleńcu i Starej Kuźnicy zachowały się zabytkowe zakłady metalowe z czasów Królestwa Polskiego. Inne podobne obiekty znajdują się w Kuźniakach, Bobrzy i Samsonowie. Poza tym w okolicy warto odwiedzić także rezerwaty: Skałki Piekło pod Niekłaniem i Gagaty Sołtykowskie oraz słynny pomnik przyrody dąb Bartek.

 

Ten ostatni, jedno z najstarszych drzew w Polsce, liczy sobie niemal 700 lat i jest niemym świadkiem dziejów naszego kraju. To pod nim według legendy król Kazimierz Wielki sprawował sądy, a powracający spod Wiednia Jan III Sobieski ukrył w jego dziupli szablę turecką, rusznicę i butelkę wina. Dziś ten wiekowy dąb ma wysokość prawie 30 m i ok. 13,4 m w obwodzie pnia przy ziemi. Aby go zabezpieczyć przed upadkiem, wnętrze uzupełniono plombami, a rozłożyste konary podparto teleskopowymi wspornikami.

 

OD PREHISTORII DO WSPÓŁCZESNOŚCI

 

Dolina rzeki Kamiennej pełna jest zabytków przemysłowych. W Starachowicach zachowały się zakłady wielkopiecowe z XIX w. Wówczas było to centrum Staropolskiego Zagłębia Przemysłowego. Uchronione przed rozbiórką obiekty (w tym wielki piec z 1899 r.) należą obecnie do Muzeum Przyrody i Techniki i są dziś jednym z najcenniejszych zabytków tego typu na świecie. Dodatkową atrakcją jest tu umieszczona w fabrycznych halach ekspozycja przedstawiająca kopalne tropy tekodontów, wielkich jaszczurów będących przodkami dinozaurów. Odkryte przez Tadeusza Ptaszyńskiego skamieliny stały się sensacją na skalę światową.

 

Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej Królowej Polski, Pani Ziemi Świętokrzyskiej w Kałkowie-Godowie można nazwać miejscowym Licheniem. Obok niego znajduje się zwieńczona krzyżem Golgota – wysoka na 33 m budowla w formie zamczyska z czerwonego piaskowca z kilkunastoma tarczami z wizerunkami orła białego z różnych epok. Z jej szczytu rozciąga się piękny widok na okolicę z ciemniejącymi na północy Łysogórami i Pasmem Jeleniowskim. Jest tu kilkadziesiąt kaplic i oratoriów poświęconych m.in. św. Maksymilianowi Kolbemu, Polakom zamordowanym w Katyniu, ks. Jerzemu Popiełuszce, kardynałowi Stefanowi Wyszyńskiemu czy stoczniowcom poległym w 1970 r. Warto zwrócić uwagę na kaplicę kolejarzy – jej ołtarz wykonano z zestawu kołowego lokomotywy, a drogę do niej wskazuje semafor.

 

U podnóża Golgoty znajduje się jeden z pierwszych pomników upamiętniających smoleńską katastrofę lotniczą – betonowa makieta prezydenckiego samolotu Tu-154M. W auli Domu Jana Pawła II wisi kopia wielkiego obrazu Polonia, namalowanego przez Antoniego Tańskiego (oryginał o wymiarach ok. 12 x 3 m przeniesiono do sanktuarium na Jasnej Górze). Autor uwiecznił na płótnie mniej więcej 200 postaci z historii Polski: królów i książąt, bohaterów narodowych i twórców kultury. Co ciekawe, nie ma tu Józefa Piłsudskiego, ponieważ malarz amator był sympatykiem Narodowej Demokracji i przeciwnikiem politycznym marszałka. Oprócz tego w tym miejscu jest też niewielkie zoo, które na pewno spodoba się dzieciom.

 

PORCELANA I KAMIENNE SIEKIERY

 

W położonym w pobliżu Ostrowca Świętokrzyskiego niewielkim, 3-tysięcznym Ćmielowie znajduje się obecnie Fabryka Porcelany AS Ćmielów produkująca porcelanę luksusową. W 1790 r. miejscowy garncarz Wojtas założył tu manufakturę wytwarzającą garnki gliniane i fajans. Natomiast w 1804 r. hrabia Jacek Małachowski stworzył w Ćmielowie fajansarnię. W kolejnych latach fabryka zmieniała właścicieli, a w 1838 r. rozpoczęto w niej produkowanie porcelany. W 1996 r. starą manufakturę, część znacjonalizowanych po II wojnie światowej zakładów, kupił Adam Spała i podźwignął ją z ruiny. Powstała wówczas Fabryka Porcelany AS Ćmielów kontynuuje ręczne tradycje produkcji porcelany w przedwojennej wytwórni Świt.

 

Nowy właściciel nawiązał także kontakt z dawnymi projektantami. Dzisiaj w Żywym Muzeum Porcelany w Ćmielowie można zapoznać się z procesem wytwarzania (od projektu po gotowy produkt), obejrzeć film w wyjątkowym wielkim starym piecu do wypalania ceramiki, wysokim na 22 m, oraz podziwiać eksponaty na Wystawie Starej Porcelany i w Galerii van Rij (m.in. z pracami malarza i rzeźbiarza Lubomira Tomaszewskiego). Ciekawą propozycją są również warsztaty ceramiczne. W tutejszej kawiarni „Leżąca Kotka” w ćmielowskich filiżankach podaje się m.in. najdroższą kawę świata (kopi luwak) oraz kawę porcelanową z odrobiną glinki kaolinowej– jednego ze składników mieszaniny, z której powstaje porcelana.

 

Zabytkiem na skalę europejską jest pobliski zespół neolitycznych kopalń krzemienia w Krzemionkach Opatowskich, odkryty w 1922 r. przez geologa Jana Samsonowicza (1888–1959). Na tym terenie zachowało się niemal 3 tys. szybów o głębokości paru metrów, od których odchodzą promieniście niskie chodniki. Wydobywano tu krzemień pasiasty, wykorzystywany w różnych narzędziach: toporkach, siekierach, strzałach i włóczniach, nożach, skrobakach i przecinakach. Krzemienne buły tkwią w białej skale wapiennej. Po zapoznaniu się z ekspozycją muzealną można przemierzyć podziemną trasę turystyczną i odwiedzić zrekonstruowaną na powierzchni neolityczną osadę. Tutejsze muzeum jest jednym z najciekawszych obiektów tego typu w Europie.

 

Sala Marmurowa

Sklep firmowy Fabryki Porcelany AS Ćmielów

© FABRYKA PORCELANY AS ĆMIELÓW

 

WOJENNA HISTORIA

 

Miasto Skarżysko-Kamienna (powstałe w 1928 r.) rozwinęło się przed II wojną światową jako ośrodek Centralnego Okręgu Przemysłowego i do dziś produkuje się w nim zaawansowane uzbrojenie, m.in. rakiety. Po wkroczeniu wojsk niemieckich we wrześniu 1939 r. prawie natychmiast zawiązał się na tym terenie ruch oporu. Wokół miejscowych struktur Organizacji Orła Białego (Tajnej Organizacji Wojskowej „Związek Orła Białego”) skupiali się m.in. inteligenci, robotnicy i harcerze. Niemcy wkrótce wpadli na trop działalności konspiracyjnej. W lutym i czerwcu 1940 r. aresztowali i po brutalnym śledztwie wymordowali w egzekucjach ponad tysiąc Polaków. Ofiary upamiętniają pomniki umieszczone na miejscu kaźni w lasku na Brzasku i osiedlu Bór w Skarżysku-Kamiennej oraz tablica na dawnym budynku Szkoły Podstawowej nr 2, ówczesnej siedzibie gestapo.

 

Pamiątki związane z wojskiem i działaniami partyzanckimi można obejrzeć w Muzeum im. Orła Białego znajdującym się w pobliżu zalewu na rzece Kamionce na Rejowie. Zgromadzono w nim dokumenty, broń, wyposażenie wojskowe (np. radiostacje), mundury czy odznaczenia. Największą atrakcją jest ekspozycja plenerowa, na którą składają się czołgi, działa, wyrzutnie rakietowe, transportery opancerzone, samochody wojskowe, samoloty bojowe (myśliwce i helikoptery) i wielki kuter torpedowy otoczony przez działa morskie, miny i torpedy.

 

Przy drodze ze Skarżyska-Kamiennej do Warszawy stoi znak kierujący do Sanktuarium Matki Boskiej Ostrobramskiej. Zbudowana tu została wierna kopia wileńskiej Ostrej Bramy, w której zawisł obraz Matki Boskiej Ostrobramskiej namalowany przez pochodzącą z Wilna Izabelę Borowską.

 

MIASTO ŚMIECHU

 

Do Wąchocka łatwo trafić – miasteczko leży niedaleko Starachowic nad rzeką Kamienną, która zgodnie z dowcipami jest tak wąska, że jak dwie ryby się mijają, to jedna musi wyskakiwać na brzeg, a wiry są w niej tak silne, że jak krowa chciała się napić, to jej łeb ukręciło. W tym znanym z żartów mieście już w XI w. znajdowało się książęce palatium z kaplicą, a w kolejnym stuleciu w podmokłej dolinie wybudowano opactwo cysterskie. Przybyli z Zachodu mnisi szerzyli kulturę rolną i przemysłową. Zespół klasztorny cystersów to dużej klasy zabytek – jeden z najciekawszych przykładów architektury romańskiej w Polsce.

 

Krakowski biskup Gedeon (Gedko) osiedlił mnichów w 1179 r. nad rzeką, której siłę wykorzystywano np. do napędzania młyna. Romańskie budynki opactwa wzniesiono na przełomie XII i XIII w. Do dziś zachowały się: wspaniały kapitularz wsparty na czterech romańskich kolumnach, zabytkowy refektarz (jadalnia zakonników) i fraternia (sala pracy). Kościół klasztorny św. Floriana, powstały w latach 1218–1239, nawiązuje do architektury włoskiej. Jest to najstarsza sygnowana świątynia w Polsce, na fasadzie podpisał się mistrz Simon z Casamari.

 

W klasztorze działa niewielkie Muzeum Pamięci Walki o Niepodległość Narodu ze zbiorami ks. ppłk. Walentego Ślusarczyka (1904–1981). Można w nim obejrzeć pamiątki np. po powstaniach listopadowym i styczniowym, II wojnie światowej oraz zapoznać się z historią wąchockiego opactwa i zakonu cystersów. Na dziedzińcu przed kościołem znajduje się Pomnik Polskiego Państwa Podziemnego i tzw. Panteon – mur pamięci z tablicami poświęconymi żołnierzom Armii Krajowej. W klasztorze pochowany został komendant świętokrzyskich zgrupowań Armii Krajowej kapitan Jan Piwnik Ponury (1912–1944), którego oddziały stacjonowały na pobliskim uroczysku Wykus (326 m n.p.m.), gdzie stoczono dwie bitwy z hitlerowcami. Akowski dowódca zginął w walce z Niemcami na Nowogródczyźnie. Jego pomnik stoi na wąchockim rynku, a powtórny pogrzeb Ponurego w czerwcu 1988 r. zgromadził tysiące ludzi, którzy przez trzy dni wędrowali z Janowic, rodzinnej wsi Jana Piwnika (pośmiertnie awansowanego na majora, a następnie w 2012 r. na pułkownika), do Wąchocka za konnym wozem wiozącym trumnę z jego szczątkami.

 

Artykuły wybrane losowo

Najpiękniejsze miejsca do nurkowania na Ziemi

opracował:

MICHAŁ DOMAŃSKI

 

W tym wydaniu magazynu All Inclusive mamy obszerny artykuł Darka Sepioły, ilustrowany jego niezwykłymi zdjęciami, poświęcony magii wielkiego błękitu. Ten podróżnik, dziennikarz, fotograf i filmowiec, a przede wszystkim znany w Polsce nurek, który spędził pod wodą aż 2 tys. godzin, opowiada o najwspanialszych miejscach na świecie, jakie można znaleźć w głębinach mórz i oceanów. Jego tekst, będący cudowną podróżą po 7 kontynentach, zainspirował nas do przygotowania większego materiału na temat prawdziwych rajów dla miłośników podwodnych przygód. Postanowiliśmy zapytać kilku wybranych ekspertów i pasjonatów nurkowania o ich ulubione, najpiękniejsze miejsca pod wodą na Ziemi, jakie do tej pory odwiedzili. Dzięki nim odbywamy wspaniałą podróż po morskich głębinach…   

Więcej…

Jedno oko na Maroko

cd6_5_09.jpg

Oaza blisko Al-Ujun (Laâyoune), największego miasta Sahary Zachodniej

©MOROCCAN NATIONAL TOURIST OFFICE/FOTOSEEKER.COM


MARCIN WROŃSKI


Afryka Północna ze względu na niezwykle ciepły klimat, swoje położenie w bliskim sąsiedztwie Europy, bogactwo wspaniałych zabytków i dobrze rozwiniętą infrastrukturę turystyczną, mimo ostatnich burzliwych wydarzeń na Bliskim Wschodzie i w państwach Maghrebu, wciąż stanowi jeden z najpopularniejszych kierunków podróży Polaków. Najczęściej jednak nadal wybieramy się tutaj na wypoczynek do Egiptu i Tunezji, które i tak w wyniku zawirowań politycznych i zagrożenia zamachami terrorystycznymi stały się największymi przegranymi tego roku. W tej części kontynentu afrykańskiego zupełnie niesłusznie dość często omijamy inny przepiękny kraj, posiadający malownicze wybrzeże zarówno nad Morzem Śródziemnym, jak i nad Oceanem Atlantyckim. Pora więc poznać bliżej Maroko – fascynującą krainę z arabskiego snu.


récolte_des_roses_.jpg

Z płatków róży damasceńskiej produkuje się drogocenny olejek

©MOROCCAN NATIONAL TOURIST OFFICE/FOTOSEEKER.COM


Na zachód od Egiptu leży region określany przez Arabów jako Maghreb (od al-Maghrib, czyli „zachód”). Nazwą tą obejmuje się współcześnie Tunezję, Libię, Algierię, Mauretanię, sporne terytorium Sahary Zachodniej i właśnie Maroko. Największymi grupami etnicznymi w tym ostatnim 34-milionowym państwie są Arabowie i Berberowie. Ok. 35 km dzieli marokańskie miasto Tanger od hiszpańskiej miejscowości Tarifa, położonej po przeciwnej stronie Cieśniny Gibraltarskiej. Afryka jest więc tylko kilka kroków od Europy.


My, Polacy, przywykliśmy mawiać: ładną mamy jesień tego lata. W tym roku jednak pogoda dopisała i długo mogliśmy cieszyć się słońcem. Niestety, wszystko, co dobre, kiedyś się kończy i po ciepłych, letnich miesiącach nastały chłodniejsze, jesienno-zimowe. W drodze na lotnisko pomyślałem więc, że to naprawdę wyśmienity moment, aby odwiedzić Maroko.


Lekarstwo na chłody

Klimat tego kraju kształtują Atlantyk i Morze Śródziemne oraz Sahara i łańcuchy górskie, m.in. Atlas Wysoki. Latem na równinach oraz obszarach pustynnych i półpustynnych notuje się nawet 50°C. Zimą na wybrzeżu termometry wskazują mniej więcej 12°C, a w górach pada śnieg. Te ekstremalne wyjątki nie oddają jednak przeciętnych warunków pogodowych w Królestwie Marokańskim. Średnia temperatura roczna wynosi 17–20°C. Gdzieniegdzie poziom słupka rtęci prawie nie zmienia się przez okrągłe 12 miesięcy (np. w przepięknej Essaouirze – As-Sawirze, o której trochę więcej później). Nad oceanem klimat jest łagodniejszy i chłodniejszy w porównaniu z wnętrzem kraju. Pogoda w strefie Morza Śródziemnego przypomina tę z jego przeciwległego hiszpańskiego brzegu. Kto chce się porządnie wygrzać, powinien więc przyjechać latem, a kto nie lubi upałów – wiosną lub jesienią, wszystko zależy od indywidualnych upodobań. Maroko zaprasza nas do siebie przez cały rok.


„Bóg, Ojczyzna, Król”

village_dadai.jpg

Miasteczko Tafraout w Antyatlasie

©MOROCCAN NATIONAL TOURIST OFFICE/FOTOSEEKER.COM


Taki właśnie gigantyczny napis, widoczny zarówno w dzień, jak i w nocy, góruje nad Agadirem i uchodzi za jego wizytówkę. Dzięki międzynarodowemu portowi lotniczemu (Agadir-Al Massira), blisko 10 km bardzo szerokich piaszczystych plaż oraz ok. 300 słonecznym dniom w roku to właśnie to miasto uznaje się za najpopularniejszy marokański kurort. Rozbudowana baza noclegowa i bogata oferta wycieczek w te strony czynią z niego najłatwiej chyba dostępne miejsce w Maroku. Osoby planujące podróże samodzielnie również bez problemu zorganizują swój wyjazd do Agadiru nad Oceanem Atlantyckim.


Wspomniany napis może posłużyć do krótkiej charakterystyki tego północnoafrykańskiego państwa. To kraj islamski, ale zamieszkany też przez chrześcijan i żydów. Przedstawiciele różnych religii żyją tu jednak ze sobą w zgodzie. Także muzułmanów nie obowiązują restrykcyjne nakazy. Nie są zmuszeni modlić się pięć razy dziennie – do meczetu udają się ci, którzy odczuwają taką potrzebę. Jeśli ktoś woli pozostać przy swojej pracy czy innych zajęciach, nie ponosi za to żadnych konsekwencji. Wielu Marokańczyków chwali sobie taką wolność w wypełnianiu praktyk religijnych. Oczywiście, turyści odwiedzający Królestwo Marokańskie powinni respektować obyczaje i przestrzegać zasad dotyczących chociażby ubioru, jednak nie muszą popadać przy tym w zbytnią przesadę.


Maroko jest dziedziczną monarchią konstytucyjną, a obecnie panuje w nim Muhammad VI (ur. w 1963 r. w Rabacie). Ze względu na napiętą sytuację w tym regionie Afryki warto poruszyć kilka kwestii politycznych. Zasiadający na tronie od 1999 r. marokański król cieszy się powszechnym szacunkiem, stabilności państwa nie zagrażają więc rozruchy czy wojna domowa. W 2011 r., w trakcie antyrządowych demonstracji Marokańczyków, zarządził m.in. podniesienie płacy minimalnej i zaproponował przeprowadzenie referendum konstytucyjnego. Znowelizowana konstytucja osłabiła nieco jego pozycję i wzmocniła uprawnienia premiera oraz parlamentu. Muhammad VI dał się poznać jako reformator, jeszcze zanim wybuchła arabska wiosna (2010–2013). Jego działania miały na celu nie dopuścić do eskalacji protestów – rzadka to postawa wśród władców z tych stron, którzy niepokoje przywykli tłumić siłą. Jako potomek Mahometa (dynastia Alawitów wywodzi się od wnuka proroka – Al-Hasana) posiada uzasadnione religijnie prawo do tronu. Król w nowej konstytucji zrezygnował jednak ze statusu „świętego” i zadowolił się tytułem „nietykalny”. Poza tym zmodernizował kodeks cywilny, znacznie poszerzając prawa kobiet. Marokanki zaczęły zasiadać w parlamencie oraz radzie ministrów, jak również pełnić ważne funkcje publiczne. Jego żona, księżniczka Lalla Salma, to pierwsza w historii kraju małżonka królewska, która została publicznie przedstawiona oraz reprezentuje swego męża na całym świecie jako pierwsza dama. Jest założycielką fundacji wspierającej walkę z rakiem, a także inicjatorką wielu działań w dziedzinie ekologii i zrównoważonego rozwoju. Poprzedniczki Lalli Salmy musiały się zadowolić rolą matki książąt.


Od brzegu oceanu do górskich szczytów


Wróćmy do Agadiru. To wyjątkowe miejsce, w którym ocean niemalże spotyka się z górami. Rozległa piaszczysta plaża robi na turystach oszałamiające wrażenie. Spotkałem się nawet z opinią, że to mniejsza wersja słynnej brazylijskiej Copacabany z Rio de Janeiro. O tutejszych spektakularnych falach krążą wręcz legendy, a informacje o najlepszych punktach znają tylko wtajemniczeni surferzy. Ocean przypadnie do gustu również amatorom kąpieli. Jego wielokilometrowy brzeg idealnie nadaje się też do spacerów – promenada ciągnie się wzdłuż niemal całej strefy turystycznej Agadiru, gdzie znajdziemy liczne butiki, bazary, restauracje, kawiarnie i kilka klubów. Życie kwitnie tu także i nocą.


Z miasta warto wybrać się na bliższe lub nieco dalsze wycieczki, np. do oddalonych o 3–4 godziny drogi Marrakeszu czy Essaouiry (As-Sawiry). Przedtem dobrze jest jednak poznać malownicze okolice Agadiru. Leży on niemal u stóp Atlasu Wysokiego (najwyższy szczyt Dżabal Tubkal, 4167 m n.p.m.), wchodzącego w skład pasma Atlasu, do którego zalicza się również: Atlas Średni (najwyższy szczyt Dżabal Bu Nasir, 3356 m n.p.m.), Antyatlas (tutaj króluje Dżabal Sirwa, 3304 m n.p.m.), Rif (najwyższy punkt to Dżabal Tidighin, 2456 m n.p.m.), Atlas Tellski (z najwyższym szczytem Tamkut Lalla Chadidża, 2308 m n.p.m.) i Atlas Saharyjski (na czele z Dżabal Chelia, 2328 m n.p.m.). Marokańskie góry są więc naprawdę potężne! Przejażdżka wysoko położonymi, krętymi drogami (mówi się, że mają ponad tysiąc zakrętów), nierzadko bezpośrednio sąsiadującymi z zapierającymi dech w piersiach przełęczami i przepaściami, dostarcza wielu mocnych wrażeń. W jednym z najpiękniejszych zakątków regionu – Rajskiej Dolinie – urzekną nas lasy palmowe i wodospady. Polecam też zatrzymać się w którejś z knajpek przy trasie, gdzie zjemy świeżo pieczony chleb z oliwą i doskonałym, aromatycznym miodem. Ten wyrób z lokalnej pasieki będziemy mogli tu także kupić.

Do ciekawszych miejscowości w tym rejonie należą Tafraoute (Tafrawut), Tiznit czy Taroudant (Tarudant). Mnie najbardziej do gustu przypadła ta ostatnia, zwana również „babcią Marrakeszu”. Przydomek ten zawdzięcza przepięknym, otoczonym palmami murom obronnym przywodzącym na myśl to położone w południowym Maroku miasto. Ze względu na usytuowanie w urodzajnej dolinie rzeki Sus, Tarudant było przedmiotem żywego zainteresowania kolejnych władców. Współcześnie stanowi ważny ośrodek handlowy kraju, choć liczy sobie tylko ok. 75 tys. mieszkańców. Na jednym z dwóch tutejszych arabskich targowisk (suków) zaopatrzymy się w owoce, warzywa, przyprawy, ubrania, biżuterię, dywany, pamiątki czy „płynne złoto Maroka” – olej arganowy. Miasto spodoba się szczególnie tym, którzy chcą zobaczyć, jak wygląda prawdziwe życie zwykłych Marokańczyków, a nie jego wyobrażenie przygotowane specjalnie pod turystów. Przed zrobieniem komuś zdjęcia zalecam jednak spytać o zgodę, a w razie odmowy nie próbować fotografowania z ukrycia.


Płynne złoto Maroka

W regionie Agadiru napotkamy tysiące drzew oliwnych i arganowych. To właśnie olej wytłaczany z owoców arganii żelaznej (dokładnie z nasion ukrytych w pestkach), jeden z najdroższych i najbardziej cenionych na świecie, uchodzi za największy skarb Maroka. Posiada on właściwości kosmetyczne oraz lecznicze, wspomaga choćby naturalną odporność organizmu. Wydaje się to niebywałe, ale nigdzie poza tym krajem drzewa tego gatunku nie przyjęły się na tyle dobrze, aby owocować.


Podczas wytwarzania oleju arganowego do celów kosmetologii pestki z owoców arganii żelaznej rozłupuje się, ręcznie miażdży, a z powstałej masy na zimno wyciska się gęsty płyn o złocistym kolorze. Natomiast do użytku spożywczego najpierw się je suszy, praży, a dopiero potem miele i przeznacza do tłoczenia. Produkt finalny w tym drugim przypadku posiada ciemniejszą, lekko brązową barwę. Różni się też nieco zapachem. Aby uzyskać 1 l oleju tradycyjną metodą tłoczenia na zimno, potrzeba mniej więcej 30–35 kg nasion i aż 8 godzin pracy. Dodatkowo zbiory odbywają się w okresie męczących upałów w lipcu, sierpniu i wrześniu. To wszystko wystarczająco już podnosi wartość „płynnego złota Maroka”, a to jeszcze nie koniec. Otóż ten wyjątkowy olej wzmacnia system immunologiczny, obniża poziom cholesterolu we krwi, poprawia krążenie, reguluje ciśnienie, spowalnia procesy starzenia, wspomaga regenerację komórek, łagodzi bóle mięśni i stawów. Jego regularne spożywanie zmniejsza ryzyko zawału serca, miażdżycy czy rozwinięcia się nowotworów oraz chorób Alzheimera i Parkinsona, a także schorzeń dermatologicznych. Stosowany zewnętrznie nawilża i ujędrnia skórę, poprawiając jej elastyczność. Łagodzi również objawy trądziku czy alergii. Wyśmienicie działa poza tym na włosy i paznokcie, a pozytywne rezultaty można dostrzec już po kilku zastosowaniach.


Czymś normalnym w Maroku jest widok chodzących po drzewach arganowych kóz. Owoce i liście arganii żelaznej stanowią prawdziwy przysmak tych zwierząt. Choć cenne pestki wypluwają lub w całości wydalają, to – niestety – zostawiają po sobie tylko gołe gałęzie. Aby zapobiec całkowitemu wyniszczeniu drzew arganowych, w miejsce jednego wyciętego okazu sadzi się dwa nowe. W 1998 r. obszar między Agadirem a Essaouirą (zajmujący ok. 80 proc. regionu Sus-Massa-Dara, tj. ponad 25,5 tys. km²), na którym rosną arganie żelazne, otrzymał status Rezerwatu Biosfery UNESCO.


Wśród czerwonych murów

Musicians_at_Marrakech_Festival_-MNTO_fotoseeker.jpg

Muzycy z miejscowości Tissa i Taounate podczas festiwalu w Marrakeszu

©MOROCCAN NATIONAL TOURIST OFFICE/FOTOSEEKER.COM


Z Agadiru i jego malowniczych okolic przenosimy się do Marrakeszu, zwanego też „Czerwonym Miastem” ze względu na rdzawy kolor starych murów. Legenda głosi, że gdy w XII w. wznoszono Meczet Kutubijja, w kraju toczyła się właśnie tak krwawa wojna, że wszystkie zabudowania i drogi przybrały barwę czerwieni. Marokańczycy trochę na wyrost nadają mu także miano tysiącletniego miasta. Tak naprawdę założył je w 1071 r. Jusuf ibn Taszfin (1009–1106) – władca Maroka z dynastii Almorawidów. Marrakesz swoje tysięczne urodziny będzie więc obchodzić dopiero za niemal 60 lat. Ten czwarty co do wielkości ośrodek w państwie (ok. 930 tys. mieszkańców), po Casablance, Rabacie i Fezie, co roku odwiedzają rzesze turystów z całego świata. Jego serce stanowi plac Dżemaa el-Fna (Jemaa el-Fna). Stał się on jednym z symboli miasta od początku jego rozwoju w XI stuleciu. W 1985 r. wpisano go wraz z całym zabytkowym centrum Marrakeszu (medyną) na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Każdego popołudnia i wieczoru odbywa się na nim wielki targ z owocami, usługami noszenia wody oraz wypożyczania lampionów. Wokół straganów gromadzą się berberyjscy kuglarze i opowiadacze historii, bębniarze, muzycy Gnawa, tancerze, zaklinacze węży, połykacze szkła, treserzy zwierząt oraz inni artyści. Występy trwają do późnych godzin nocnych i przyciągają tłumy gapiów. Oferowana jest tu również szeroka gama usług – gastronomicznych, stomatologicznych, medycznych, wróżbiarskich, kaznodziejskich, astrologicznych czy tatuażu henną. Otoczony licznymi restauracjami, sklepami, galeriami, hotelami i budynkami użyteczności publicznej plac stał się popularnym miejscem spotkań, niezmiernie twórczym centrum językowym, muzycznym, artystycznym i literackim. Potrafi oszołomić i zahipnotyzować nawet najbardziej wybrednych podróżników. Jego kosmopolityczny charakter znajduje odbicie w obecnej tutaj mieszaninie języków i dialektów – zarówno z całego Maroka, jak i świata. Niepowtarzalną atmosferę placu Dżemaa el-Fna tworzą muzyka na żywo i unoszące się w powietrzu wspaniałe orientalne zapachy. Można na nim przesiedzieć wiele godzin, wpatrując się w rozgrywające się dookoła sceny. Warto pamiętać o tym, żeby miejscowych artystów wynagrodzić za ich ciekawe występy, to w końcu źródło ich zarobku. Nikogo więc nie powinien dziwić fakt, że w 2008 r. przestrzeń kulturowa placu Dżemaa el-Fna znalazła się na Liście Reprezentatywnej Niematerialnego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO.


Po jej opuszczeniu momentalnie gubimy się w niezmiernie wąskich i krętych uliczkach medyny. Taka kontrolowana utrata orientacji sprawi, że nasza wizyta w Marrakeszu z pewnością będzie niezapomniana. Wśród tej niewiarygodnej wręcz plątaniny przejść między przylegającymi do siebie domami napotkamy setki sklepików, warsztatów i knajpek. Nie musimy się obawiać przesadnej nachalności sprzedawców. Jeżeli nie jesteśmy zainteresowani zakupami, wystarczy nasza stanowcza odmowa. Marokańscy handlarze do swoich potencjalnych klientów podchodzą zwykle z należytym szacunkiem. Oczywiście, cena wyjściowa od finalnej może się różnić nawet o kilkaset procent, ale w końcu właśnie na tym polega cały urok targowania się.


Za jedną z głównych marrakeszeńskich atrakcji uważa się wspomniany już XII-wieczny Meczet Kutubijja. Z jego 69-metrowej wieży (minaretu) rozciąga się wspaniały widok na niemal całe miasto. Warto odwiedzić też Meczet Alego ibn Jusufa, najstarszy w Marrakeszu, wzniesiony w I połowie XII stulecia, nazwany tak na cześć marokańskiego władcy z dynastii Almorawidów – Alego ibn Jusufa (1083–1143). Znajduje się przy nim ufundowana w XIV w. medresa – największa szkoła teologiczna w Maghrebie (na ponad 800 uczniów). Cudowna architektura i wystrój tego miejsca robią niesamowite wrażenie. Polecam usiąść przy jednym z filarów na głównym dziedzińcu, poczekać, aż odpłynie fala turystów, i wsłuchać się w szum wody.


Na zainteresowanie zasługuje także Ogród Majorelle (Jardin Majorelle), niewielki, ale przepiękny ogród botaniczny, zaprojektowany w latach 20. XX w. przez francuskiego malarza Jacques’a Majorelle’a (1886–1962). Przekraczając jego progi, nagle z upalnej i gwarnej ulicy trafiamy do wspaniałej zielonej oazy, dającej orzeźwienie nawet w bardzo gorące dni. W jej sercu znajdziemy również małe muzeum, które przybliża swoim gościom kulturę berberyjską.


Miasto dobrej pogody

Po wizycie w pełnym atrakcji Marrakeszu proponuję udać się ok. 180 km na zachód do Essaouiry (As-Sawiry). W tym prześlicznym 80-tysięcznym mieście nad Oceanem Atlantyckim wiele osób zakochuje się od pierwszego wejrzenia. Tutejsza szeroka plaża zachwyca amatorów kąpieli słonecznych. Średnia temperatura roczna wynosi tu ponad 17°C. Miejscowość jest raczej spokojna, większego ruchu turystycznego powinniśmy spodziewać się w okolicy starej jej części z ogromną liczbą sklepików z interesującymi wyrobami marokańskiego rzemiosła artystycznego. W 2001 r. zabytkową medynę w Essaouirze wpisano na prestiżową Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Z XVIII-wiecznego fortu Sqala de la Kasbah (Sqala de la Ville) rozpościera się przepiękny widok na Wyspy Purpurowe (Îles Purpuraires). Polecam przespacerować się też po porcie: przyjrzeć się rybakom w pracy i wsłuchać w obijające się o skały fale i śpiew setek krążących nad naszymi głowami mew. Essaouira cieszy się także zasłużoną popularnością wśród miłośników surfingu, kite- i windsurfingu oraz innych sportów wodnych.


To jednak tylko kilka z najciekawszych – według mnie – miejsc w Maroku. Do zwiedzenia w tym fascynującym kraju pozostają jeszcze np. Fez, Casablanca czy jego stolica Rabat. Gdziekolwiek pojedziemy, czekają tutaj na nas niezmiernie urokliwe krajobrazy, wyśmienita kuchnia i mili ludzie. Dzięki temu trudno nie poczuć się naprawdę dobrze na gościnnej marokańskiej ziemi. Opalony słońcem Maghrebu, z uśmiechem na ustach wracam do Warszawy. Na pewno jeszcze zawitam do Maroka, chociażby po to, aby spróbować ujarzmić wspaniałe fale, napić się pysznej miętowej herbaty i poznać bliżej cudowne właściwości oleju arganowego.

Zanurz się w kulturze na pograniczu Węgier i Austrii

Noémi Petneki

 

Po obu stronach granicy austriacko-węgierskiej i wzdłuż brzegów jeziora Nezyderskiego rozciąga się ten sam region. Dzisiejszy Burgenland (po węgiersku Őrvidék), najbardziej wysunięty na wschód i najmłodszy kraj związkowy Austrii, od XII w. był częścią historycznego Królestwa Węgier, które od XVI stulecia (po bitwie z Turkami pod Mohaczem w 1526 r.) dostało się pod panowanie Habsburgów i Cesarstwa Austriackiego. Dziś, po obaleniu żelaznej kurtyny i wstąpieniu Węgier do Unii Europejskiej w 2004 r., znów (jak za czasów Monarchii Austro-Węgierskiej) praktycznie nie zauważamy, kiedy przejeżdżamy tutaj przez granicę. Węgrzy (nasi bratankowie) i Austriacy nazywają siebie szwagrami – w ten sposób wszyscy jesteśmy ze sobą trochę spowinowaceni…

Więcej…