Reklama
Reklama

 
Argentyna - wodospady, misje i yerba mate

Niewielki argentyński stan Misiones „wbija się” pomiędzy Paragwaj i Brazylię. Choć ma niewielką powierzchnię, to dla wielu wizyta w nim jest głównym powodem dla przybycia do Argentyny. Na jego północnym krańcu znajduje się bowiem jeden z najsłynniejszych i najszerszy wodospad na świecie – Iguazú.



Oglądanie wodospadu to jednak nie jest jedyny powód, dla którego warto udać się na północ Argentyny, Tropikalna puszcza, która rośnie na całym obszarze Misiones skrywa w sobie wiele innych tajemnic, które dla turysty mogą okazać się równie interesujące, jak Iguazú.

Setki lat temu w dzikich ostępach tego brazylijsko-argentyńskiego pogranicza jezuiccy mnisi próbowali stworzyć idealne komuny dla rdzennych indiańskich mieszkańców Nowego Świata. Ich pozostałości można podziwiać do dnia dzisiejszego. I to tutaj właśnie znajdują się plantacje yerba mate – rośliny, z której wytwarza się narodowy napój Argentyny.
Jednak naszą podróż po stanie Misiones zaczniemy od wodospadu – przez niektórych uznawanego za największą atrakcję turystyczną całego kraju.


„Biedna Niagara...”
Najsłynnijesza z amerykańskich Pierwszych Dam – Eleonor Roosvelt – w trakcie swojej wizyty w Argentynie oglądała potężny wodospad w stanie Misiones. Na jego widok wyszeptała tylko... "biedna Niagara". Nie bez przyczyny oczywiście! Amerykański wodospad wygląda bowiem jak dużo młodszy brat leżącego na granicy argentyńsko-brazylijskiej giganta.
Wpisany w 1984 r. na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO wodospad Iguazú ma ok. 2 km szerokości i składa się z mniej więcej 275 mniejszych kaskad spadających z wysokości ok. 80 m. Największa i najbardziej spektakularna z nich to tzw. Gardło Diabła (Garganta del Diablo) po brazylijskiej stronie wodospadu, która ma 150 m szerokości.
Dookoła Iguazú rozciąga się park narodowy w którym można podziwiać roślinność ze strefy podzwrotnikowej, m.in. gigantyczne drzewa i paprocie, liany orchodee, palmy, bambusy, papaje, begonie, ananasowce oraz storczyki. W dżungli żyje ok. 400 gatunków ptaków, takich jak kolibry, papugi i tukany. Można w niej spotkać również tapiry, jaguary, mrówkojady i ostronosy.

Utopia w sercu dżungli

W XVII w. w sercu dżunglii, tam gdzie w dzisiejszych czasach znajduje się stan Misiones (i graniczące z nim brazylijskie i paragwajskie terytoria), jezuiccy zakonnicy starali się stworzyć utopijną społeczność dla Indian z Ameryki Południowej. Dzisiejsza nazwa stanu pochodzi właśnie od misji jezuickich zwanych również reducciones. 
Głównym motywem powstania owych niewielkich miast-państw był oczywiście zysk. Jezuici ciągneli z Ameryki Południowej olbrzymie zyski. Ale nie można zapominać o tym, że zakonnicy znacznie przyspieszyli proces cywilizowania się miejscowych Indian Guaraní, a zwłaszcza dostosowania się ich do nieuchronnie zachodzących zmian – dominacji kultury europejskiej i nowoczesnych metod uprawy ziemi. Mieszkańcy misji wzorowanych na wspólnotach pierwszych chrześcijan, dzielili się ze sobą własnością, mieszkali w domach, chodzili w ubraniach. Ich głównym zajęciem była uprawa kukurydzy i manioku, ale zajmowali się również wytapianiem żelaza oraz wydobyciem z ziemi kamieni szlachetnych. W ten sposób zakonnicy chronili Indian Guaraní przed niewolnictwem i pracą pańszczyźnianą w systemie ecomienda, jaką narzucali miejscowej ludności kolonizatorzy z Półwyspu Iberyjskiego. Mieszkańcy misji pracowali ok. 6 godz. dziennie, gdy chłopi pańszczyźniani w tym samym czasie w Europie pracowali 12-14 godzin!
Istnienie misji zakończyło się wraz z zamknięciem zakonu jezuitów. Powstałe na tych terenach państwo indiańskie szybko rozpadło się, a o jego tereny w XIX w. toczyła krwawa wojna między Paragwajem, a sprzymierzonymi Argentyną, Brazylią i Urugwajem.
Na obszarze prowincji Misiones znajdowało się 11 z 15 reducciones działających na terenie dzisiejszej Argentyny. Cztery najlepiej zachowane zostały w 1984 r. wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, to San Ignacio Miní, założona w 1632 r. i ponownie odkryta przez argentyńskiego poetę i dziennikarza Leopolda Lugonesa w 1903 r., Nuestra Señora de Santa Anna z 1633 r., Nuestra Señora de Loreto z 1610 r. oraz Santa María la Mayor z 1626 r..

Yerba mate – napój Argentyńczyków

Ulubionym napojem dzisiejszych Argentyńczyków, tak samo jak i Indian Guaraní jest yerba mate – ostrokrzew paragwajski. Nazwa tego napoju jest mieszanką hiszpańskiego i lokalnego języka keczua. Yerba to po hiszpańsku zioło, a mati w keczua nazwa tykwy – naczynia w którym parzy i pija się ów wywar.
Sama roślina jest dość interesująca – rośnie jedynie w Ameryce Południowej między 18 a 30 równoleżnikiem, a próby przeszczepienia jej gdziekolwiej indziej nie powiodły się. Liście mate zawierają kofeinę, taninę, teobrominę, alkaloidy o działaniu pobudzającym. Dlatego też napój ten uchodzi za znakomite lekarstwo na depresję i zmęczenie.
Napar podawany jest w naczyniach zwanych mate, matero lub guampa, wykonanych z tykwy dyni lub drewna, a także rogu wołu. Pije się go przez metalową rurkę – bombillę – zakończoną sitkiem.

Polskie plantacje yerba mate

Pierwsze „europejskie” plantacje mate powstawały w XVII w. zakładane przez jezuitów. Po likwidacji zakonu w 1733 r. wiedza o tym jak uprawiać ostrokrzew paragwajski zanikła i napar przygotowywano z dziko rosnących roślin. Jednak w XIX i XX w. rządy krajów południowoamerykańskich zaczęły wspierać badaczy, próbowali rozpocząć masową produkcję mate. Wśród nich byli również... Polacy – emigranci którzy przybywali do Argentyny na przełomie wieków. Do dziś jedna z największych wytwórni yerba mate – Grupo Amanda – należy do polskiej rodziny Szychowskich. Ojciec zarządzającego korporacją Juana Alfreda Szychowskiego przybył do Argentyny gdy miał 11 lat. Był bardzo uzdolnionym mechanikiem – projektwał maszyny i urządzenia m.in. do cięcia liści i gałązek ostrokrzewu, a także do zbierania i sortowania ryżu i przetwarzania manioku na krochmal. Jego firma rozrastała się co było doceniane na całym świecie. W 1936 r. dostał Brązowy Krzyż Zasługi od rządu II Rzeczypospolitej Polskiej, a w 1957 r. opisał go magazyn National Geographics, który także przyjął go do grona tego prestiżowego stowarzyszenia. Pośmiertnie został również nagrodzony orderem Yerba Mate przez rząd prowincji Misiones za zasługi, wysiłki i pracę włożoną w rozwój tego regionu.

Autor: Marek Łaba

 

 

Reklama

design: Marek Łaba

Reklama

Reklama
Reklama
Reklama