Po raz kolejny Maroko miało bardzo dobry sezon, a założenia o wzroście liczby turystów z Polski zostały zrealizowane. W okresie od stycznia do października 2018 roku wyniósł on aż 57% w porównaniu poprzedniego roku. Celem obecności na Targach TT Warsaw będzie dalsze popularyzowanie tego całorocznego kierunku i pogłębianie współpracy z polskimi biurami.

Maroko cieszy się dużą sympatią polskich turystów. Odpoczynek nad Atlantykiem w Agadirze czy wycieczki objazdowe po środkowym i południowym Maroku to dobrze znane produkty na naszym rynku. Przedstawiciele Maroka nie poprzestają jednak na tym. Nowe regiony starają się przyciągnąć uwagę touroperatorów, jak np. Tanger na północy kraju. Dodatkowo 15 listopada br. ruszył najszybszy w Afryce pociąg LGV na trasie Tanger – Rabat. Tym samym podróż pomiędzy tymi miastami trwa zaledwie 2 godziny 15 minut, podczas gdy do tej pory było to ponad dwa razy dłużej.

Z kolei uruchomienie bezpośredniego połączenia lotniczego z Warszawy do Marrakeszu to kolejny krok wzbogacający ofertę. Jak mówi Rachid Ennaciri, dyrektor Marokańskiego Narodowego Biura Turystyki, prowadzone od lat systematyczne działania przynoszą efekty. – Promujemy Maroko, zacieśniamy współpracę z touroperatorami i zachęcamy Polaków do podróży. Maroko jest stabilnym i bezpiecznym krajem, co również za każdym razem podkreślamy. Oferta jest coraz szersza, a dzięki połączeniom Wizz Air z Warszawy do Marrakeszu, które zostały zainaugurowane pod koniec października, zyskujemy kolejnych gości, którzy zechcą spędzić kilka dni w tym wyjątkowym mieście – podkreśla Rachid Ennaciri.

 

Rekordowe wzrosty

2018 to kolejny rok, kiedy liczba turystów znad Wisły wyraźnie rośnie. Szczególnie optymistycznie wygląda porównanie pierwszej połowy roku. W czerwcu odnotowano 103% wzrostu roku do roku, w lutym i kwietniu 82%, w lipcu 64%, a w maju 60%. Dzięki takim wynikom prognozy są bardzo dobre i Marokańczycy liczą na kolejne udane sezony. Według danych Marokańskiego Narodowego Biura Turystyki w okresie od stycznia do końca października br. wzrost liczby turystów z Polski wyniósł 57% i było to ponad 66 000 podróżnych. Na koniec 2018 roku spodziewane jest, że liczba ta przekroczy 80 000.

 

Tanie loty do Marrakeszu

Zdecydowanie zachętą do podróży jest coraz większa dostępność bezpośrednich tanich połączeń lotniczych. Wizz Airem można polecieć z Warszawy do Agadiru, od końca października również do Marrakeszu, do którego połączenia z Krakowa oferuje także Ryanair. Marrakesz wzbogacił się też niedawno o nową atrakcję, a mianowicie Muzeum Yves Saint Laurenta, w którym prezentowane są dzieła tego francuskiego projektanta mody przez lata związanego z Marrakeszem.

 

Co na stoisku Maroka?

Podczas Targów TT Warsaw Maroko zaprezentuje się na stoisku C3 w Sali Marmurowej. Wśród wystawców będą przedstawiciele biura Monarch Travel, którzy chętnie nawiążą współpracę z polskimi przedsiębiorcami, a także sieci hotelowych Continental Bay i Iberostar Hotels & Resorts Morocco. Na stoisku będzie można wypić tradycyjną herbatę miętową czy zrobić tatuaż z henny.

 

Więcej informacji o kraju dostępne jest na stronie www.visitmorocco.com/pl.

DRODZY CZYTELNICY, ODKRYWCY

I PODRÓŻNICY!

               Oddajemy w Wasze ręce nowe, jubileuszowe, 40. wydanie „All Inclusive”, magazynu, który już od września 2006 r. tworzymy nieustannie z wielką pasją. Poczesne miejsce zajmują w nim bliskie mojemu sercu Włochy, kraj partnerski 26. Międzynarodowych Targów Turystycznych TT Warsaw 2018. Magiczna Italia to jeden z najpiękniejszych krajów na naszym globie, uwielbiany przez gości z całego świata. Ja sam jestem zakochany w mnóstwie wspaniałych włoskich atrakcji. Warto tu choćby wymienić zapierające dech w piersiach arcydzieła architektury i sztuki, bezcenne zabytki, cudowne, sielskie krajobrazy, przepiękne wyspy, barwne święta i festiwale, doskonałą kuchnię z wyśmienitymi deserami, lodami, winami (w tym modnymi prosecco i lambrusco) i pysznymi likierami (cytrynowym limoncello czy mirto wytwarzanym z jagód mirtu), aromatyczną kawę czy wreszcie niepowtarzalną atmosferę „dolce vita”.

W tym numerze „All Inclusive” prezentujemy też szerzej jeden z 20 regionów Włoch – malowniczą Toskanię, uważaną za serce Italii. To stąd pochodzili tacy geniusze jak Dante Alighieri, Francesco Petrarca, Giovanni Boccaccio, Filippo Brunelleschi, Michał Anioł czy Leonardo da Vinci, którego 400. rocznica śmierci przypada w 2019 r. Cuda znajdziemy tu nie tylko na Placu Cudów (Piazza dei Miracoli) w Pizie ze znaną wszystkim Krzywą Wieżą i w kontynentalnej części regionu, ale także na pocztówkowych Wyspach Toskańskich.

Nie piszemy jednak wyłącznie o Italii i jej zachwycających wyspach, lecz również o fascynującej Japonii, kraju tysięcy zjawiskowych wysp – Filipinach, czarującej Indonezji (Bali, Jawie, Sumatrze, Komodo, Flores i Lombok), azjatyckim tygrysie, Mieście Lwa – Singapurze, oszałamiającej Dominikanie, radosnej i wyluzowanej Jamajce, niezwykłej, zapadającej na zawsze w pamięć Kubie, leżącej na styku dwóch oceanów i Ameryk Panamie z rajskimi archipelagami San Blas i Bocas del Toro, istniejącej na granicy magii i rzeczywistości Kolumbii z urokliwymi Wyspami Różańcowymi (Islas del Rosario), pełnym tajemniczych dróg i ścieżek Peru z jeziorem Titicaca ze słynnymi wyspami Indian Uro (Uru) czy największych hitach Wysp Kanaryjskich. Zresztą w naszym kolejnym wydaniu będzie też dużo o wyspach: Galapagos, Kubie (z okazji 500-lecia Hawany oraz targów turystycznych FITCuba 2019), Madagaskarze, Zanzibarze, włoskiej wielkiej trójce – Sycylii, Sardynii i Elbie, a także  bajecznych i fotogenicznych Seszelach, zwanych Zaginionym Edenem lub Wyspami Miłości.  

               Zapraszamy gorąco do lektury jubileuszowego, 40. wydania „All Inclusive” i życzymy Wam magicznych, pogodnych, radosnych, rodzinnych, spokojnych i szczęśliwych świąt Bożego Narodzenia oraz pełnego sukcesów, uśmiechu i zdrowia Nowego, 2019 Roku z licznymi pasjonującymi podróżami z naszym magazynem w ręku!  

MICHAŁ DOMAŃSKI  

 

Całe jubileuszowe, 40. wydanie magazynu „All Inclusive” w wersji elektronicznej można obejrzeć i przeczytać tutaj:

https://issuu.com/allinclusive2011/docs/all_40_03-2018_issuu

 

Zapraszamy gorąco do jesienno-zimowej lektury o podróżach małych i dużych, bliskich i dalekich, ale zawsze z wielką pasją!

By prowadzić skuteczny biznes w branży HoReCa zawsze trzeba być o krok przed konkurencją, śledzić najnowsze trendy i – jak w sporcie – zaskarbiać sympatię fanów. Trzeba też mieć świetną ekipę – dream team, który regularnie podnosi swoje umiejętności. I choć na co dzień w tej branży każdy zespół walczy o gusta klientów i próbuje pokonać konkurencję, to tym razem – na obecności na targach HORECA® w Krakowie – wygrali wszyscy. Najważniejsze w Polsce wydarzenie sektora gastronomicznego i hotelarskiego tradycyjnie już połączone było z wyjątkowym w naszej części Europy spotkaniem branży winiarskiej – Targami ENOEXPO®. Podobnie jak w roku ubiegłym w EXPO Kraków w dniach od 7 do 9 listopada ofertę zaprezentowało niemal 400 wystawców z różnych stron świata!

 

Smaki Zjednoczone Ameryki

Kalifornijskie śliwki, wina z zachodniego wybrzeża, najlepszej jakości wołowina z Nebraski czy piwa kraftowe z Brooklynu. M.in. te produkty w różnych wariacjach czekały na uczestników Targów. Krajem partnerskim tegorocznej edycji były Stany Zjednoczone Ameryki.

Największą zaletą amerykańskich produktów jest przede wszystkim ich dobra jakość oraz dostępność na polskim rynku. Po raz pierwszy w takiej roli bierzemy udział w Targach HORECA®. Jesteśmy bardzo zadowoleni, że możemy w atrakcyjnej przestrzeni wystawienniczej pokazać amerykańskie produkty z nadzieją, że przypadną Polakom do gustu i będą z nich korzystali. Bardzo się cieszymy, że na Targach prezentowane są między innymi wina z Kalifornii, piwa z Brooklynu czy innych warzelni. Nie mogło oczywiście zabraknąć amerykańskiej wołowiny. Byłem na placówce w Polsce 15 lat temu i jestem pod wrażeniem zmian w tej dziedzinie ii obecności kuchni tak wielu narodów na polskim rynku. To niesamowite jak bardzo wzbogaciła się w tym czasie oferta dla konsumentów. Polska staje się coraz większym gastronomicznym rajem, widać to szczególnie tutaj, w Krakowie – mówił podczas uroczystego otwarcia stoiska B. Bix Alliu, Konsul Generalny USA w Krakowie.

W podobnym tonie wypowiadał się Jonn Slette – Attaché ds. Rolnictwa z Biura Rolnego Ambasady Stanów Zjednoczonych Ameryki.

Amerykańska kuchnia jest bardzo, bardzo zróżnicowana. Stany Zjednoczone to ogromny kraj, dzięki czemu mamy tak duże bogactwo produktów, począwszy od owoców morza, łososia
z
Alaski, mintaja, wołowiny z Nebraski, słodkich ziemniaków i wspaniałego wina z Kalifornii. Na tych targach oprócz wołowiny czy śliwek kalifornijskich prezentujemy też m.in. amerykańskie piwo kraftowe. To bardzo ciekawy przykład, bo rewolucja kraftowych piw zaczęła się 40 lat temu w USA. Wspaniałe przykłady browarów, warzących piwa kraftowe, można zobaczyć właśnie na naszym stoisku.

The show goes on!

„Gotuj w stylu amerykańskim” to tegoroczne hasło Kuchni Mistrzów – wyjątkowego miejsca, w którym najlepsi kucharze, m.in. Krzysztof Gawlik, Maciej Grubman, Andrzej Bryk, Kris Jabłoński, Zbigniew Łęgowski, Jan Filipczyk dzielą się swoimi umiejętnościami w praktycznych pokazach ze zwiedzającymi. Krzysztof Gawlik, jeden z najlepszych szefów kuchni w Polscezaprezentował kuchnię amerykańską z zupełnie innej perspektywy – przygotował m.in. zupę/krem z małży, łososia glazurowanego syropem klonowym czy pastrami i NY sandwich. Kulinarne show z klasyczną wołowiną i rybami w roli głównej zaserwowali przedstawiciele Polish BBQ Kings z Jarosławem Uścińskim na czele.

Tu nie chodzi o ilość, ale o jakość. Faktycznie goście docelowi dopisali. Teraz jest godzina 17.00 (rozmowa odbywała się tuż przed zamknięciem pierwszego dnia targów), a Zwiedzających wciąż jest dużo. Zwiedzających przede wszystkim z branży, czymś konkretnym zainteresowanych, żądnych nowości. Sam zobaczyłem tu kilka rzeczy, do których zaraz „ucieknę” (np. blaty, stoły). Jakościowych Zwiedzających widać też na naszych pokazach, gdzie od rana jest pełne obłożenie. Mieliśmy ze sobą gości obserwujących nas podczas pracy przez 4-5 godzin! To świadczy o tym, że ludzie przychodzą na taki projekt, są zainteresowani prelekcjami, wykładami, masterclassami. Targi ewoluują, idą w dobrym kierunku – mówił tuż po pokazie Jarosław Uściński, Prezes Zarządu Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Szefów Kuchni i Cukierni.

Na Zwiedzających czekały także pokazy pieczenia chleba. W ramach cyklu prezentacji pt.”Breadway – chleb w restauracji” w Kuchni Mistrzów wystąpiła m.in. Monika Walecka.

To moja pierwsza taka impreza w życiu i jestem bardzo pozytywnie zaskoczona przede wszystkim wielością i różnorodnością tego, co tu się dzieje. Biznes HoReCa jest pokazany z tak wielu perspektyw, bo mamy wystawców z wielu dziedzin. Można tu odkryć naprawdę ciekawych producentów i zdobyć fajne kontakty. Jestem też pozytywnie zaskoczona również swoim pokazem, bo trwał prawie 3 godziny i znakomicie dopisała frekwencja i każdy kto przyszedł był zainteresowany i siedział do końca mojego pokazu. Świetnym pomysłem był również oczywiście ten motyw chleba na targach, bo jest to pokazywanie tego biznesu z dobrej, szlachetnej strony – mówiła właścicielka piekarni „Cała W Mące”.

W podobnym tonie wypowiadali się również Wystawcy, m.in. Michał Laskowski, Manager Sprzedaży z firmy COMITOR.

To nasze drugie Targi HORECA®. Po pierwszych dwóch dniach jesteśmy zadowoleni. Muszę przyznać, że jest dużo więcej zwiedzających niż w ubiegłym roku i mamy znacznie więcej konkretnych osób, które są zainteresowane naszym asortymentem. Zachęcam wszystkich wystawców do pojawienia się na Targach HORECA® i przygotowania konkretnych, dedykowanych ofert targowych, które przyciągną nowych klientów.

Nowością tegorocznej edycji był Salon Barmana i Baristy BAR B-Q, w którym odbyły się m.in. warsztaty z koktajlami na bazie amerykańskiego Bourbonu w roli głównej. Krakowscy mistrzowie sporządzania drinków: Szymon Cieśla, Tomasz Źródłowski, Grzegorz Pikulski, Bartłomiej Szymski, Maciej Mazur, Piotr Baran zaprezentowali techniki przygotowania, łączenia tego wyjątkowego trunku z potrawami oraz opowiedzieli historię Bourbonu Amerykańskiego.

 

 

Akademia HORECA®

Tomek Leśniak – kucharz piłkarskiej Reprezentacji Polski, Szef Kuchni „Bistro Bene”, Sebastian Krauzowicz – trener kadry narodowej kucharzy czy Rafał Targosz – właściciel restauracji „Zakładka”. To tylko wybrani z topowych szefów kuchni, którzy podzielili się swoją wiedzą podczas prelekcji i warsztatów zorganizowanych w ramach Akademii HORECA®.
W zestawieniu z pozostałymi prelegentami stworzyli absolutnie kompletny program merytoryczny, który zawierał niemal każdy aspekt prowadzenia biznesu: od budowania efektywnego zespołu, przez przygotowanie menu i obiektu dla grup sportowców aż po design thinking.

 

Celebrować każdą chwilę…

Równocześnie z Targami HORECA® tradycyjnie już odbyły się Międzynarodowe Targi Wina ENOEXPO®. I tradycyjnie też spełniły w 100% oczekiwania Zwiedzających i Wystawców. Dzięki połączeniu obu wydarzeń producenci i importerzy wina mają doskonałą okazję, by zaprezentować ofertę odbiorcom z sektora HoReCa i znaleźć dystrybutora na prężnie rozwijającym się rynku. To jedyna tego typu impreza w naszej części Europy, która pod jednym dachem gromadzi tak wielu przedstawicieli branży winiarskiej.

Z tegorocznej edycji ENOEXPO® jesteśmy bardzo zadowoleni. Przede wszystkim z liczby zwiedzających, gości oraz samej organizacji. To najbardziej wartościowe targi winiarskie w Polsce i bardzo opłaca się tu wystawiać. Przyjeżdżają tu bardzo konkretni i branżowi zwiedzający oraz goście specjalni. Na pewno przyjedziemy tu ponownie w przyszłym roku – mówi Katarzyna Szczęsna z firmy Premium Wines.

Na dużą liczbę Zwiedzających zwrócił też uwagę Wojciech Cyran, ambasador marki Jacob’s Creek:

To nasz debiut na ENOEXPO®, jednak dopisała nam frekwencja na stoisku. Spotkaliśmy wielu znajomych z branży, co pokazuje, że trzeba tu być i się wystawić. W tym roku pokazaliśmy tylko jeden nasz produkt, ale w przyszłym pokażemy się z drugą naszą marką i weźmiemy pewnie dwa razy większe stoisko. To największe targi wina w Polsce i dla nas to must have. Jest dużo konsumentów, specjalistów z branży, a nawet blogerów.

Tym, czym oprócz przebogatej oferty producentów i dystrybutorów wina Targi ENOEXPO® wyróżniają się na tle innych spotkań branży winiarskiej jest z pewnością absolutnie wyjątkowa atmosfera. Można odnieść wrażenie, że na ENOEXPO® czas płynie wolniej, a alejki targowe wypełnione są zwiedzającymi do ostatniej minuty trwania imprezy. I choć w tym roku na targach królowało wino musujące: cava, szampan czy prosecco, to każdy uczestnik imprezy znalazł coś dla siebie. Wszak na Zwiedzających czekało kilkadziesiąt tysięcy butelek wina
z całego świata!

American dream z kuchnią w tle

3 dni spędzone na tegorocznych Targach HORECA® i ENOEXPO® były dla miłośników amerykańskiej kuchni prawdziwym spełnieniem marzeń. Gotujące na żywo autorytety branży gastronomicznej, prelekcje w ramach Akademii HORECA® i Horeca Talks, wyśmienita okazja do uzupełnienia zaopatrzenia hotelu czy restauracji w najwyższej klasy sprzęt w atrakcyjnych cenach to tylko niektóre z atrakcji, jakie czekały na Zwiedzających. Czym zaskoczy kolejna edycja Targów HORECA® i ENOEXPO®? Tego dowiemy się w dniach 20-22 listopada 2019 roku. Oczywiście w EXPO Kraków!

Lotus Asia Tours received three prestigious “Travelife Partner” awards today from the Travelife certification systems at the WTM (World Travel Market), London. The awards for Lotus Asia Tours; Malaysia, Indonesia and Myanmar, were in recognition of Lotus Asia Tours’ continuing efforts and “frontrunner” position concerning sustainability and Corporate
Social Responsibility.
Lotus Asia Tours’ three entities; Malaysia, Indonesia and Myanmar were explained, by Travelife, that they complied “…with more than 100 criteria, related to an operators’ office management, product range, international business partners and customer information. The Travelife standard covers the ISO 26000 Corporate Social Responsibility themes, including environment, biodiversity, human rights and labour relations; and is formally recognised as being in full compliance with the UN supported Global Sustainable Tourism Criteria.”

Lotus Asia Tours ranked as follows:
• 3rd company in Malaysia
• 10th company in Indonesia and
• 20th company in Myanmar

to have attained the Travelife Partner certificate in their respective countries.

Mr Naut Kusters, General Manager of Travelife for tour operators explained, “I am delighted to see that sustainability in the tour operators sector is obtaining momentum. The award of the front runner …(Lotus Asia Tours – Malaysia, Indonesia and Myanmar) will inspire other companies in… (their respective countries)
to follow the same path”.


Travelife, established with the support of the European Commission, is the leading international sustainability certification for the travel sector. Over 35 national travel associations promote the scheme to their members including ABTA, The British Travel Association and PATA, the Pacific Asian Travel Association. Since 2012, over 600 Asian companies were trained in CSR with the support of the Dutch government CBI program. They now work step-by-step towards more sustainable operations.


This is a significant achievement, for the group, that is aligned with our vision of being totally sustainable, said Mr. Fabio Delisi, Chief Executive Officer of Lotus Asia Tours.

Wznosząca się nad centrum Zakopanego Gubałówka po raz drugi przeobrazi się w magiczną Krainę Światła, pełną iluminowanych rzeźb nawiązujących do podhalańskiej przyrody i tradycji. Z okazji 80-lecia kolei na Gubałówkę, teren wokół głównej stacji rozświetli aż 250 tys. ekologicznych, ledowych żarówek, które po zmroku stworzą prawdziwie bajkową scenerię.

Od najbliższej niedzieli, 18 listopada, na Gubałówce na turystów czekają wyjątkowe rzeźby świetlne inspirowane między innymi podhalańskim folklorem. Po wyjściu z budynku górnej stacji kolei PKL „witackę” zapewnią gazda i gaździna w tradycyjnych strojach zachwycających mnóstwem szczegółów – od czerwonych korali na szyi góralki, aż po zdobne parzenice i góralską cuchę.

 

Tatrzańska przyroda w świetlnym wydaniu

Na Gubałówce spotkamy ulubione dekoracje z ubiegłorocznej odsłony wydarzenia, na przykład białego misia z Krupówek, ale pojawią się także zupełnie nowi bohaterowie.

- Świetlne iluminacje nadają świątecznego charakteru wielu miastom w Polsce, ale dzięki Krainie Światła na Gubałówce poczuć można nie tylko zbliżające się Boże Narodzenie, ale dodatkowo prawdziwie zakopiański klimat. Tej zimy rozbudowaliśmy wystawę o nowe atrakcje, tym razem inspirowane głównie tatrzańską przyrodą - mówi Patryk Białokozowicz z Zarządu Polskich Kolei Linowych.

Na zwiedzających czekają między innymi świetlne figury kozic, lisów, świstaków i jelenia rodzina: samiec dumnie noszący na porożu choinkowe bombki oraz ubrana w świąteczną girlandę łania z dwoma młodymi.

Ramy dla rozmieszczonych w przestrzeni rzeźb stanowią iluminowane zarysy ośnieżonych wierzchołków Tatr, a także dekoracyjne płatki śniegu zdobiące elewację budynku stacji.

 

80-te urodziny kolei na Gubałówkę

Tegoroczna Kraina Światła jest wyjątkowa, bo to najważniejszy i najjaśniejszy punkt obchodów 80-lecia powstania kolei PKL na Gubałówkę. Pierwszy przejazd koleją linowo - terenową odbył się tu 20 grudnia 1938 r. Wtedy to na szczyt regularnie jeździły dwa wagoniki poruszające się po jednym torze z mijanką mniej więcej w połowie drogi. Trasę długości 1338 m pokonywały w ok. pięć minut. Pomysłodawcą i inicjatorem budowy kolei był inż. Aleksander Bobkowski – ówczesny wiceminister komunikacji, który wcześniej doprowadził do otwarcia pierwszej kolei górskiej – na Kasprowy Wierch i linowo - terenowej – na Górę Parkową.

W 2001 r. Polskie Koleje Linowe przeprowadziły gruntowną modernizację kolei połączoną z całkowitą wymianą starej technologii na nowoczesną z automatycznym sterowaniem. Jeszcze przed Bożym Narodzeniem 2001 r. w trasę wyruszyły nowe, komfortowe wagoniki z przeszklonym dachem. Ich zdolność przewozowa wzrosła do 2000 osób na godzinę, a podróż skrócono do trzech minut.

Kraina Światła na Gubałówce zaprasza gości codziennie od godz. 16.00, aż do końca lutego. Godziny ostatniej jazdy kolei znaleźć można na www.pkl.pl

Iluminacje zaprojektowała i wykonała firma Multidekor, znana między innymi z Królewskiego Ogrodu Światła przy pałacu w warszawskim Wilanowie.

Najlepsze miejsca na długi weekend na przełomie maja i czerwca

Na przełomie maja i czerwca czeka na nas kolejny długi weekend – Boże Ciało w tym roku wypada 31 maja. Jeden dzień wolnego pozwoli na cztery dni wypoczynku.

Czytaj Więcej >>

Najlepsze pomysły na wyjazd rodzinny z okazji Dnia Dziecka

Wkrótce Międzynarodowy Dzień Dziecka. Wielu rodziców zastanawia się, w jaki sposób spędzić ten szczególny dzień ze swoimi pociechami, aby przyniósł jak najwięcej radości i pozostawił przyjemne wspomnienia. Możliwości na uczczenie tego święta jest naprawdę wiele. 

Czytaj Więcej >>

Najciekawsze pomysły na Majówkę

Już w marcu zaczynamy zastanawiać się, jak, a przede wszystkim, gdzie spędzimy Majówkę. W tym roku 1 maja wypada we wtorek, dodając do tego dwa weekendy plus 3 dni urlopu – szykuje się aż niemal 10 dni wypoczynku!  Czytaj więcej >

Najlepsze wiosenne wyjazdy typu city break

City break to alternatywna opcja dla tych wszystkich, którzy nie mają czasu wybrać się na dłuższy wypoczynek. Obejmuje ona wyjazdy weekendowe do najciekawszych miejsc w Europie. Krótkoterminowa wycieczka pozwala na wypoczynek oraz zapoznanie się z kulturą i kuchnią danego regionu.  Czytaj więcej >

Artykuły wybrane losowo

Klejnot równika – Indonezja

Darmansjah Djumala – ambasador Republiki Indonezji w Polsce – odpowiada na pytania Michała Domańskiego.

 

Co Indonezja może zaoferować polskim turystom?

Moim zdaniem, praktycznie wszystko – bogatą kulturę, przyrodę, kuchnię i tradycję. Indonezja ma mnóstwo plaż, zarówno pełnych zgiełku i tłumów turystów, np. Kuta w południowej części Bali, jak i spokojnych, cichych, m.in. Senggigi na wyspie Lombok. Są też wybrzeża, choćby na archipelagu Mentawai, które oferują doskonałe warunki dla miłośników surfingu. Amatorzy podnoszących adrenalinę przygód mogą odkrywać u nas głębokie, rwące potoki, tajemnicze jaskinie, skały i klify. Co do wydarzeń kulturalnych – w naszym kraju istnieje ogromna liczba barwnych kultur (ok. 300 grup etnicznych i prawie 750 różnych języków i dialektów). Jest więc naprawdę co podziwiać! Trzeba też koniecznie spróbować tradycyjnych indonezyjskich potraw. Indonezja to również doskonałe miejsce dla miłośników zakupów.

 

Która pora roku jest najlepsza do odwiedzenia Indonezji?

Panujący w Indonezji tropikalny klimat, zapewniający niemal 30°C w cieniu przez cały rok, sprawia, że to dobre miejsce na wypoczynek zarówno wtedy, kiedy w Polsce jest lato, jak i sam środek zimy. Wody, które stanowią 81 proc. powierzchni kraju, są cały czas ciepłe. To one utrzymują praktycznie stałą temperaturę powietrza przez okrągły rok: na nadbrzeżnych równinach ok. 28°C, w głębi lądu i na terenach górzystych – 26°C, a w wyższych regionach górskich – 23°C. Indonezja jest więc doskonałym miejscem dla wszystkich osób spragnionych słońca.

Więcej…

Królowie białego szaleństwa, czyli 10 najmodniejszych rejonów narciarskich tego sezonu

ELŻBIETA PAWEŁEK

                                                                                                              FOT. ZILLERTAL TOURISMUS GMBH

<<Największe ośrodki sportów zimowych z niepowtarzalną górską scenerią, snowparki dla snowboardzistów i amatorów freestyl’u oraz setki kilometrów bajecznych nartostrad – to marzenie wszystkich zapalonych narciarzy. Tej zimy każdy powinien poszaleć na nartach w jednym z bajecznych kurortów – z dziećmi, rodziną, przyjaciółmi bądź solo, a czasem nawet w towarzystwie gwiazd z pierwszych stron gazet. >>

Nie od dziś wiadomo, że nic tak nie urozmaica sennego zimowego okresu jak udane podróże. Dlatego też wyjazdy na narty od wielu lat cieszą się dużą popularnością wśród Polaków. Aktywny wypoczynek znakomicie wpływa na organizm człowieka. Urlop na jednej lub dwóch deskach pozwala zachować kondycję, a ciepłe promienie słoneczne, ogrzewające stoki, skutecznie poprawiają wszystkim samopoczucie. Wśród przepięknych górskich widoków, z grupą sprawdzonych przyjaciół czy najbliższych, na pewno uda nam się zapomnieć o codziennej miejskiej szarości.

Więcej…

W Argentynie, kraju różnorodności

 

KAROLINA WUDNIAK

www.tropimyprzygody.pl

 

 Wieczór z tangiem w Buenos Aires, degustacja wina w Mendozie, delektowanie się stekami w niemal każdym rejonie w kraju – to tylko kilka atrakcji czekających na turystów w Argentynie. Poza tym znajdą tu oni otwarte przestrzenie Patagonii, lodowce, wodospady i wybrzeże oceanu. Są też wulkany okryte śniegiem, pustynia zasypana solą i chłodna Ziemia Ognista. W Argentynie jest po prostu wszystko i jeszcze więcej.

 

Taka różnorodność krajobrazu i klimatu nie powinna dziwić. Ten drugi po Brazylii największy kraj Ameryki Południowej zajmuje ponad 15 proc. całego kontynentu (ma ok. 2,8 mln km² powierzchni). Dzieli niemal 6,7 tys. km granicy z Chile i ma prawie 5 tys. km linii brzegowej. Wilgotne lasy z wodospadami Iguazú na północy, majestatyczne Andy z najwyższym szczytem Aconcagua (6961 m n.p.m.) i najwyższym aktywnym wulkanem na ziemi Ojos del Salado (6893 m n.p.m.) na zachodzie, surowe krajobrazy najdalej na południe wysuniętych zakątków kontynentu i bezkres oceanu na wschodzie – jedno życie nie wystarczy na zobaczenie i poznanie wszystkich skarbów Argentyny, ale warto próbować.

 

Ponieważ miejsc do odwiedzenia w tym południowoamerykańskim kraju jest tak wiele, wyjazd trzeba dobrze zaplanować. Nie ma jednego sposobu na udaną wyprawę. Jednak właśnie dlatego każda wizyta w Argentynie staje się wyjątkowym przeżyciem.

 

34465836134 7d01e9dd81 o

Para tańcząca tango w San Telmo, jednej z najstarszych dzielnic Buenos Aires

© ENTE DE TURISMO DE LA CIUDAD DE BUENOS AIRES

 

TANGO I KOLOROWE ULICE

 

Naszą podróż zaczniemy od stolicy kraju, która przyciąga jak magnes turystów i miłośników tanga z całego świata. Szczerze mówiąc, nigdy nie przypuszczałam, że będę tańczyć ten zmysłowy taniec w Buenos Aires, czyli tu, gdzie się narodził, choć tak naprawdę o miano kolebki tanga to argentyńskie miasto walczy z urugwajskim Montevideo. Wszak to w obu tych ośrodkach, leżących po dwóch stronach La Platy (Río de la Plata – Srebrnej Rzeki), cieszyło się ono rosnącą popularnością od połowy XIX w. Rozpowszechniać zaczęli je imigranci, choć nie wiadomo, czy pierwsi byli ci z Montevideo czy Buenos Aires. Jednak nie to jest najważniejsze, a fakt, że taniec zyskał sobie grono miłośników nie tylko w tym regionie, ale i na całym świecie. Dziś istnieje co najmniej kilkanaście różnych jego odmian. Poza tym w 2009 r. na wspólny wniosek Argentyny i Urugwaju tango zostało wpisane na Listę Reprezentatywną Niematerialnego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO.

 

Być w Buenos Aires i nie zobaczyć pokazu tanecznego to moim zdaniem duży błąd. Występy profesjonalnych tancerzy w klubach tanga naprawdę zachwycają. Jeszcze lepszym doświadczeniem będzie nauka tańca. W argentyńskiej stolicy znajduje się wiele miejsc, w których oferuje się płatne lub darmowe lekcje. Wystarczy przejść się wieczorem wąskimi ulicami dzielnicy San Telmo, żeby na nie trafić. Do tego rejonu Buenos Aires warto również wybrać się w poszukiwaniu pamiątek – w każdą niedzielę zamienia się on w wielkie targowisko ze starociami, rękodziełem i najróżniejszymi drobiazgami (Feria de San Telmo). Niedaleko tej urokliwej dzielnicy pełnej kawiarń i sklepów ze starymi, pięknie stylizowanymi szyldami, w samym ścisłym centrum (Microcentro) stoi Różowy Dom (Casa Rosada) –siedziba prezydenta kraju, z której okna Madonna wcielająca się w rolę Evy Perón (1919–1952) w filmie Evita śpiewała piosenkę Don’t cry for me Argentina (Nie płacz za mną, Argentyno).

 

Na zwiedzanie argentyńskiej stolicy trzeba przeznaczyć co najmniej tydzień. Do zobaczenia poza San Telmo i Microcentro jest jeszcze Puerto Madero – nowoczesny port, jeden z piękniejszych i najbardziej znanych cmentarzy świata, czyli Cementerio de la Recoleta, Palermo – dzielnica hipsterskich kawiarń, klubów i nowoczesnych hosteli, a do tego ciekawe muzea, zabytkowa i bardzo kolorowa dzielnica La Boca i tysiące ciekawych murali rozsianych w najróżniejszych rejonach. Buenos Aires upodobali sobie uliczni malarze z całego świata, dzięki czemu podczas poznawania miasta można odkrywać ich dzieła w zaskakujących miejscach.

 

Stolica Argentyny leży, jak wspomniałam, nad La Platą – estuarium (szerokim lejkowatym ujściem), które tworzą wody rzek Paraná i Urugwaj przed połączeniem się z Oceanem Atlantyckim. Argentyńczycy i Urugwajczycy nazywają je rzeką, choć wedle definicji geograficznych mogłoby być także zatoką lub morzem przybrzeżnym. Río de la Plata ma ok. 290 km długości oraz zaledwie kilka kilometrów szerokości w głębi lądu i 220 km przy granicy z Atlantykiem. Warto wybrać się tu na rejs na pokładzie jednego z niewielkich promów, które pływają z Buenos Aires do urugwajskiego miasteczka Colonia del Sacramento – ulubionego celu weekendowych wycieczek wielu Porteños (jak nazywają siebie mieszkańcy portowego argentyńskiego miasta). Ponad 400 km na południe od stolicy Argentyny leży Mar del Plata (Morze Srebra). To 700-tysięczne miasto słynie z piaszczystych, ale też zatłoczonych plaż, bogatego życia nocnego, kasyn i kuchni opartej na rybach i owocach morza. Porteños bardzo chętnie spędzają w nim wakacje.

 

WODOSPADY I MISJE JEZUICKIE

 

Skoro jesteśmy przy temacie rzek i wody, nie sposób nie wspomnieć o wodospadach Iguazú – jednej z największych atrakcji całego kontynentu. Nazwa tego niezwykłego cudu natury wywodzi się z języka guarani, którego użytkownicy zamieszkiwali tutejsze tereny na długo przed wytyczeniem granic dzielących Argentynę z Brazylią i Paragwajem. Iguazú, a właściwie Yguasu, znaczy po prostu Wielka Woda, co znakomicie oddaje rzeczywistość. Wodospady mają szerokość ok. 2,7 km, a woda w najwyższym punkcie (Garganta del Diablo, czyli Diabelska Gardziel) spada z wysokości aż 80 m. Są więc dużo potężniejsze od Niagary w Ameryce Północnej czy Wielkiej Siklawy w polskich Tatrach Wysokich. Podobno sama pierwsza dama Stanów Zjednoczonych Eleanor Roosevelt (1884–1962) straciła respekt dla majestatu Niagary, gdy ujrzała Iguazú. Warto zobaczyć je na własne oczy. Po argentyńskiej stronie można chodzić przed kaskadami, obok nich i nad nimi (a nawet pod nie podpłynąć). Na podziwianiu wodospadów z bliska da się spędzić nawet cały dzień. Z części brazylijskiej rozpościera się jednak lepszy widok na całe Iguazú. Najlepiej więc wybrać się na zwiedzanie po obu stronach granicy.

 

Te wspaniałe wodospady leżą w prowincji Misiones wciśniętej pomiędzy Brazylię i Paragwaj. To niezmiernie atrakcyjny region, choć – niestety – często odwiedzany tylko ze względu na Iguazú. W tych tropikalnych, porośniętych gęstymi, soczyście zielonymi lasami okolicach znajdują się pozostałości jezuickich misji (zwanych również redukcjami), które powstawały w XVII w. w tej części Ameryki Południowej na terenie dzisiejszego Paragwaju, Argentyny i Brazylii. Jezuici nawracali miejscowych Indian Guarani na wiarę katolicką, dzieci posyłali do szkoły, a dorosłych przyuczali do wykonywania zawodów rzemieślniczych. W drugiej połowie XVIII stulecia misje jezuickie zostały zlikwidowane w wyniku działań politycznych i wojskowych Hiszpanów i Portugalczyków, a misjonarze wypędzeni. Dziś w każdym z trzech krajów można odnaleźć pozostałości po nich. W Argentynie najlepiej zachowała się redukcja San Ignacio Miní, ale oprócz niej warte obejrzenia są jeszcze Santa Ana, Nuestra Señora de Loreto i Santa María la Mayor. Wszystkie umieszczono w 1984 r. na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Choć z jednej strony wydają się do siebie podobne, każda z nich jest jednocześnie inna.

 

POLACY I YERBA MATE

 

Kolejny powód do odwiedzenia prowincji Misiones można nazwać patriotycznym. W tym regionie żyje sporo potomków naszych rodaków, którzy wyemigrowali do Argentyny pod koniec XIX i na początku XX w. Pierwszym Polakom nie było łatwo. Zastali tu żyzną, ale porośniętą gęstym lasem ziemię, a kiedy opuścili pokład statku, zostali zdani tylko na siebie. Musieli zmagać się z nieznośnym upałem, komarami i tropikalnymi chorobami. Mieli jednak ręce gotowe do pracy i tymi rękoma karczowali lasy i przygotowywali glebę pod uprawy, żeby przeżyć. Rolnictwa uczyli się od nowa, na miejscu, wszak z uwagi na inny klimat wiedza przywieziona z Europy niemal na nic się zdała. Wielu z nich zmarło, a ci, którzy przetrwali, pomimo odniesionego sukcesu (imigranci ujarzmili nieprzyjazne człowiekowi tereny i zaczęli żyć z roli) nie byli do końca szczęśliwi. Brakowało im polskiego jedzenia, języka i tradycji. Starali się więc kultywować rodzime zwyczaje w swoich domach. Dziś wielu ich potomków wciąż pamięta o tych korzeniach, interesuje się kulturą przywiezioną przez przodków i nie pozwala jej zaniknąć. Działają tutaj zespoły taneczne, odbywają się lekcje języka polskiego i sprzedaje się przysmaki i dania naszej kuchni. W miastach i miasteczkach, takich jak Posadas (stolica prowincji Misiones), Wanda, Oberá czy Apóstoles, można odkryć polskie nazwy ulic, przykłady architektury, kościoły, młyny i odnaleźć polskie domy i stowarzyszenia oraz spotkać potomków emigrantów.

 

W Oberze co roku we wrześniu odbywa się Fiesta Nacional del Inmigrante, czyli Narodowy Festiwal Imigrantów, którzy przybywali tu od początku XX w. z wielu krajów świata. W tej barwnej imprezie biorą udział wspólnoty popularyzujące kulturę i zwyczaje przywiezione przez przodków ze swoich ojczyzn. Wydarzenie organizowane jest w Parku Narodów (Parque de las Naciones), w którym stoi 14 tradycyjnych domów poszczególnych społeczności imigranckich. Polskę reprezentuje duży, piękny budynek w stylu zakopiańskim. W środku można spróbować lepionych na miejscu pierogów czy golonki lub wypić kieliszek polskiej wódki. Obserwowanie Argentyńczyków z pieczołowitością i zapałem kultywujących tradycje przekazane im przez rodziców lub dziadków to naprawdę wzruszające przeżycie.

 

W Apóstoles znajduje się za to Muzeum Historyczne Jana Szychowskiego (Museo Histórico Juan Szychowski) poświęcone Polakowi, który stworzył jedną z najbardziej znanych na świecie marek produkujących yerba mate – Amandę. Sam zbudował maszyny do mielenia ryżu, mąki kukurydzianej i liści ostrokrzewu paragwajskiego (z tej rośliny powstaje yerba mate) i w latach 20. XX w. rozpoczął produkcję. Dziś torebki z yerba mate z logo tej firmy można kupić praktycznie w każdym zakątku naszego globu.

 

Argentyńczycy piją napar z ostrokrzewu paragwajskiego niemal bez przerwy. Nie rozstają się z mate (naczyniem zrobionym z tykwy, drewna, metali, ceramiki, a nawet plastiku), bombillą (specjalną rurką do picia) i termosem z gorącą wodą, służącą do ponownego zalewania suszu. W Misiones, jak też w Paragwaju i na południu Brazylii, równie popularna jest wersja yerba mate zwana tereré, czyli przygotowywana na zimno, z kostkami lodu, ziołami i często również z sokiem z owoców. Taki napój idealnie orzeźwia w upalne dni! Napar nie tylko odpowiednio się przyrządza, lecz także pija w grupie w określony sposób: każde zalanie suszu przeznaczone zostaje dla jednej osoby, ale wszyscy korzystają z tego samego mate i używają jednej bombilli. Kiedy ktoś wypije swoją porcję, przekazuje naczynie posiadaczowi termosu, a on ponownie je uzupełnia dla następnego członka grupy. I tak trwa to kilka tur, aż yerba mate przestanie nadawać smak wodzie. Jeśli jakaś osoba nie ma już ochoty na picie, gdy oddaje mate, mówi gracias, czyli dziękuję – to znak dla nalewającego, żeby więcej nie wręczał jej naparu.

 

Activa - Turismo de Aventura - Trecking - Tolar Grande Salta

Trekking w okolicy wioski Tolar Grande (ponad 3500 m n.p.m.) w prowincji Salta

© INSTITUTO NACIONAL DE PROMOCIÓN TURÍSTICA DE ARGENTINA

 

POCIĄG DO CHMUR I GÓRY

 

Na północy Argentyny znajduje się wiele ciekawych miejsc. W drodze z Misiones na zachód warto się zatrzymać na spacer po mieście Corrientes leżącym nad rzeką Paraná. Kolonialna architektura miesza się tutaj z nowoczesnym budownictwem. Znakiem rozpoznawczym tego miejsca jest wielki most generała Manuela Belgrano, który łączy Corrientes z miastem Resistencia położonym już w sąsiedniej prowincji – Chaco. Podczas wyprawy na zachód kraju przez tę ostatnią warto zawitać do Salty. Ma ona ciekawą kolonialną zabudowę, ale turystów przyciąga ze względu na swoje położenie. Miasto stanowi dobrą bazę wypadową w Andy, u stóp których leży. W okolicy można wybrać się na trekking, pojeździć na rowerach górskich lub koniach. Popularną atrakcją jest Pociąg do Chmur (Tren a las Nubes). Wprawdzie od dwóch lat nie odjeżdża on już z samej Salty, jednak stąd najłatwiej wyruszyć na wycieczkę. Rano autobus zabiera chętnych do San Antonio de los Cobres, gdzie wsiadają do wagonów. Pociąg wwozi pasażerów na wiadukt La Polvorilla położony na wysokości 4200 m n.p.m. To dzieło inżynierii z lat 30. XX w. stanowi najbardziej malowniczy punkt krótkiej trasy. Wiadukt jest wysoki na 63 m i waży prawie 1,6 tys. t. W założeniu linia kolejowa miała połączyć Argentynę z Chile i służyć mieszkańcom, ale w 1971 r. postanowiono zrobić z niej atrakcję turystyczną, która dziś przyciąga zarówno miłośników kolejnictwa, jak i osoby lubiące piękne górskie widoki. W drodze powrotnej do Salty autobus zatrzymuje się w małej wiosce Santa Rosa de Tastil, przy której znajdują się ruiny XIV- i XV-wiecznego miasta Tastil zbudowanego tylko z kamienia, bez użycia żadnej zaprawy. Pod koniec XV stulecia, zanim dotarli do niego Inkowie, mieszkało tu ponad 2 tys. osób. Ludność ta trudniła się uprawą kwinoa i kukurydzy oraz wypasaniem lam.

 

Z Salty warto się także wybrać na północ, do miasta Jujuy, a właściwie San Salvador de Jujuy, które leży u wejścia do wąwozu Humahuaca (Quebrada de Humahuaca). Ta niezwykła głęboka dolina ma ok. 150 km długości. Zimą jest sucha, a latem wypełnia ją Rzeka Wielka (Río Grande). W 2003 r. Humahuaca trafiła na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Jedną z największych atrakcji okolicy stanowi Wzgórze Siedmiu Kolorów (Cerro de los Siete Colores), wznoszące się nad małą, urokliwą miejscowością Purmamarca. Swoje barwne warstwy zawdzięcza ono procesom geologicznym. Legenda mówi jednak, że zboczy nie zdobiły kolorowe pasy, gdy powstała Purmamarca. Miejscowym dzieciom zamarzyła się wielobarwna góra, która ożywiłaby okolicę, ale ich rodzice nie chcieli o tym słuchać. Dlatego przez siedem nocy ich pociechy wymykały się z domów i domalowywały kolejne warstwy na skalnych ścianach, dzięki czemu dziś możemy podziwiać ten prawdziwie malowniczy widok. Warto zostać chwilę w Purmamarce i przyjrzeć się spokojnemu życiu tego górskiego miasteczka.

 

Komu będzie jeszcze mało pięknych krajobrazów z górami w roli głównej, powinien zajrzeć do Cafayate, skąd wyrusza się na wycieczki do dolin Calchaquíes (Valles Calchaquíes). Można w nich podziwiać wspaniałe widoki na kolorowe formacje skalne, wśród których dominują wszelkie odcienie pomarańczu. Ze względu na żyzne ziemie okolica słynie z produkcji wyśmienitych win.

 

MIASTO NIEPODLEGŁOŚCI I KOLONIALNA PERŁA

 

Ważne miasto dla Argentyńczyków stanowi San Miguel de Tucumán. To właśnie tutaj 9 lipca 1816 r. podpisano deklarację niepodległości. Co roku, na ten jeden dzień San Miguel de Tucumán zostaje stolicą Argentyny. Szczególnie hucznie obchodzono 200. rocznicę podpisania dokumentu (w 2016 r.) i to nie tylko w tym miejscu. W Buenos Aires przygotowano piękny spektakl przedstawiający najważniejsze wydarzenia z historii kraju. Miałam szczęście zarówno oglądać samo przedstawienie, jak i podziwiać ogromny tłum Argentyńczyków śpiewających znane patriotyczne piosenki wraz z artystami ze sceny. To był naprawdę wzruszający widok!

 

Kolejnym interesującym miejscem jest położona ponad 550 km na południe od San Miguel de Tucumán 1,5-milionowa Córdoba (założona już w 1573 r.). To drugi największy pod względem liczby ludności ośrodek w Argentynie po jej stolicy. Należy do najstarszych kolonialnych miast w kraju – znajduje się tu pierwszy argentyński uniwersytet (Narodowy Uniwersytet w Córdobie – Universidad Nacional de Córdoba, utworzony w 1613 r.). Warto pochodzić wśród historycznej zabudowy i zwiedzić wpisaną na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO dzielnicę jezuicką z urokliwą architekturą (Manzana Jesuítica). Jak przystało na ośrodek studencki, w Córdobie kwitnie również życie kulturalne i nocne.

 

Z miasta polecam przenieść się na łono natury – do Parku Narodowego Talampaya leżącego w prowincji La Rioja przy granicy z prowincją San Juan. Można w nim oglądać spektakularny kanion czy niezwykłą formację skalną Talampaya mierzącą 143 m. Do tego obszaru przylega Park Prowincjonalny Ischigualasto (Parque Provincial Ischigualasto, położony już w prowincji San Juan), zwany także Doliną Księżycową (Valle de la Luna) ze względu na nieziemski krajobraz, jaki rozpościera się tu przed oczami przybyłych.

 

KRAINA WINA, STEKÓW I „ASADO”

 

Zarówno prowincje La Rioja i San Juan, jak i Mendoza, Salta, Córdoba czy Catamarca słyną z win. Argentyna jest obecnie szóstym krajem na świecie pod względem wytwarzanych ilości tego produktu. Argentyńczycy piją bardzo dużo czerwonego wina, więc nie ma się co dziwić, że jego butelka bywa tańsza od wody. Poza tym w 2010 r. wino zostało ogłoszone tu narodowym trunkiem, a to zobowiązuje.

 

Kieliszek miejscowego malbecu idealnie pasuje do tutejszych steków wołowych, z których – zasłużenie – ten kraj słynie na całym świecie. Tak wielką popularność temu daniu przyniosła nie tylko wysoka jakość argentyńskiej wołowiny, ale również sposób, w jaki Argentyńczycy potrafią ją przyrządzić. Weekend spędzony ze znajomymi będzie nieważny, jeśli przynajmniej raz nie zorganizuje się asado. Nazwa ta oznacza zarówno spotkanie przy typowym argentyńskim grillu, jak i samo grillowane mięso. Upieczona na ogniu lub nad żarem z węgla drzewnego wołowina z lampką czerwonego wina smakuje wyśmienicie! Do tego podaje się zwykle jakąś zieloną sałatkę i pieczywo, ale dla wielu Argentyńczyków są one tylko niezbyt istotnym dodatkiem. Na ruszcie porcji znajduje się zawsze za dużo, a to dlatego, że jak mawiają niektórzy, asado jest nieudane, jeśli całe mięso zostało zjedzone.

 

R5B 2 - Gourmet - Gastronomia - Asado Buenos Aires

Asado – baranina pieczona w stylu patagońskim z lampką argentyńskiego wina

© INSTITUTO NACIONAL DE PROMOCIÓN TURÍSTICA DE ARGENTINA

 

LODOWCE I KONIEC ŚWIATA

 

Autentica - Patrimonio de la Humanidad - Ballenas Puerto Madryn Chubut

W okolicach Puerto Madryn można od czerwca do grudnia podziwiać walenie

© INSTITUTO NACIONAL DE PROMOCIÓN TURÍSTICA DE ARGENTINA

 

W Argentynie im przemieszczamy się dalej na południe, tym robi się bardziej surowo i zimno, ale i ciekawiej. Patagonia słynie z ogromnych przestrzeni, niezwykłych krajobrazów i swoich letnich wiatrów, które niemal urywają głowy. Ten region leży w strefie ryczących czterdziestek (stałych wiatrów zachodnich o bardzo dużej prędkości wiejących pomiędzy 40 i 50° szerokości geograficznej). Jednym z najbardziej znanych miast tej krainy jest 120-tysięczne San Carlos de Bariloche, położone nad południowym brzegiem pięknego polodowcowego jeziora Nahuel Huapi, na terenie parku narodowego o tej samej nazwie, niedaleko granicy z Chile. W okolicy trudno się nudzić. Latem można wybrać się na trekking w góry lub wyruszyć do któregoś z punktów widokowych, a zimą zjeżdżać na nartach czy snowboardzie na ośnieżonych stokach największego w Argentynie kompleksu narciarskiego. Szczególnie wart uwagi jest lodowiec Czarna Zaspa (Ventisquero Negro) na wygasłym wulkanie Tronador (Cerro Tronador, 3491 m n.p.m.). Woda spływa z niego po wysokim klifie, tworząc malowniczy wodospad.

 

Dla odmiany nad Atlantykiem znajduje się półwysep Valdés. To miejsce, wpisane w 1999 r. na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO, stanowi ważny obszar ochrony życia morskiego. Można tutaj zobaczyć m.in. walenie południowe (zazwyczaj od maja do grudnia), pingwiny magellańskie, uchatki patagońskie, orki, kotiki południowe, słonie morskie (mirungi) czy toniny (delfiny) czarnogłowe. To prawdziwy raj dla miłośników fauny.

 

Dalej na południe, w Parku Narodowym Lodowców (Parque Nacional Los Glaciares) panuje już wieczna zima. Swoimi granicami obejmuje on Południowy Lądolód Patagoński, który jest trzecim największym lądolodem na ziemi po tych na Antarktydzie i Grenlandii. Na tym terenie znajduje się 49 dużych lodowców (leżących w Argentynie i Chile), w tym najbardziej popularny wśród turystów Perito Moreno (zajmujący powierzchnię ponad 250 km²). Ten ostatni robi naprawdę olbrzymie wrażenie na oglądających – sunie do przodu, stuka, trzeszczy, a bryły wielkości autobusu odłupują się od niego i spadają do wody z hukiem przypominającym wybuch bomby. Do tego ten argentyński lodowiec mieni się odcieniami bieli i błękitu. Perito Moreno ma 5 km szerokości, 30 km długości i wystaje nad poziom jeziora Argentino średnio na wysokość 74 m, czyli mierzy mniej więcej tyle, ile ok. 20-piętrowy budynek! Większa jego część (jeszcze jakieś 100 m) kryje się pod powierzchnią wody. To jeden z niewielu lodowców na świecie, który postępuje zamiast się cofać.

 

Podczas pobytu w tej części Argentyny nie można odpuścić sobie wizyty w 60-tysięcznej Ushuai, uchodzącej za położone najdalej na południe miasto na naszym globie (choć dalej znajduje się jeszcze chilijska miejscowość Puerto Williams). Leży ona na archipelagu Ziemia Ognista (Tierra del Fuego) oddzielonym od kontynentu Cieśniną Magellana. Rejs po Kanale Beagle, podglądanie uchatek patagońskich, amfitryt lamparcich (lampartów morskich), mirung oraz pingwinów królewskich, magellańskich i maskowych (latem), wizyta w Parku Narodowym Ziemia Ognista (Parque Nacional Tierra del Fuego) czy odwiedziny w muzeum morskim (Museo Marítimo) mieszczącym się w dawnym więzieniu (Ushuaia była niegdyś kolonią karną) to obowiązkowe atrakcje turystyczne w tym mieście na końcu świata. Pod względem kulinarnym Ushuaia słynie z wielkich krabów królewskich, które można sobie samemu złowić przed przygotowaniem przez kucharza – takie doświadczenie będzie prawdziwą gratką dla odważnych smakoszy. Wreszcie, to tu kończy się słynna Droga Panamerykańska (hiszp. Carretera Panamericana) wiodąca przez obie Ameryki aż od Alaski (przerwana tylko przez przesmyk Darién) i tutaj następuje kres naszej wspaniałej podróży. Argentyno, do zobaczenia następnym razem!