Tuż przed startem nowego połączenia lotniczego z Wrocławia do Paryża, Air France ogłasza promocję lotów.

Blisko 30 miast w Europie i na świecie w cenach od 419 PLN.

Konkurs Air France na antenie Radia Eska – do wygrania przeloty do Paryża i wycieczki do Disneyland.

 

 

Już wkrótce (26 maja b.r.) pierwsi pasażerowie odlecą z Wrocławia do Paryża na pokładach samolotów Air France. Już teraz mieszkańcy Śląska mogą skorzystać ze specjalnej promocji cenowej, aby kupić bilety do stolicy Francji i do innych ciekawych miejsc na świecie. Taniej polecimy oczywiście do Paryża, ale też m.in. do Nowego Jorku, Tokio, Los Angeles, Bordeaux, czy na wyspę Mauritius. Oferta jest w sprzedaży na aifrance.pl od dziś do 24.05.2018 na wyloty do grudnia b.r. Poniżej prezentujemy wybrane kierunki, dokąd polecimy nie tylko tanio, ale też wygodnie, dzięki optymalnie krótkiej przesiadce w Paryżu. Dodatkowo radzimy jak odbyć tranzyt i przyjemnie spędzić czas na paryskim lotnisku Charles’a de Gaulle’a. Od dziś trwa też konkurs na antenie Radia Eska, w którym można wygrać bilety do Paryża, wycieczki do Disneyland Paris i gadżety podróżnika.

 

 

 

TOP 5 inspirujących lotów z Wrocławia

 

#1 - Paryż – od 419 PLN (w obie strony)

Wylot z Wrocławia o 12:15, przylot do Paryża: 14:10

Turystycznych walorów Paryża nie trzeba zachwalać. To najpopularniejsza stolica europejska, którą rocznie odwiedza ponad 15 milionów turystów. Nie bez powodu, bo Paryż to kolebka kultury i sztuki europejskiej z niezliczoną liczbą cennych zabytków Starego Kontynentu jak Wieża Eiffla, Łuk Triumfalny, Katedra Notre-Dame, Bazylika Saint-Denis, czy Luwr. Miasto nad Sekwaną to niepowtarzalna atmosfera, którą znamy z filmów, książek i obrazów, źródło inspiracji twórców i artystów od wieków. Stolica mody i gastronomii, gdzie mamy szansę zjeść żabie udka i przymierzyć oryginalną kreację od Diora.

 

#2 - Mauritius – od 2399 PLN

Wylot z Wrocławia o 12:15, przylot do Paryża: 14:10

Wylot z Paryża o 16:20, przylot na Mauritius o 5:35 następnego dnia

Wyspa Mauritius – perła ciepłych wód Oceanu Indyjskiego, oddalona prawie tak samo daleko od Afryki, jak i od Indii. W skład niezależnego państwa – Republiki Mauritiusu wchodzą: Mauritius, Reunion i wyspy: Rodrigues. To wyspiarskie państwo stanowi część archipelagu Maskarenów i  jest bez wątpienia najlepsza definicją udanych wakacji „3 razy S”  czyli Słońce – Piasek – Morze  (ang. Sun – Sand – Sea). To raj zarówno dla tych, którzy kochają nurkowanie w otaczających wyspę rafach koralowych, jak i tych, którzy poszukują ciszy podczas pieszych wędrówek po górzystej części wyspy, czy leniuchowania na białych plażach. Na wyspie jest dużo luksusowych, malowniczo położonych hoteli, ale też wiele niedrogich pensjonatów i miejsc noclegowych na każdą kieszeń. Obok najdroższych jachtów na świecie i drinków „z palemką” na hotelowym tarasie jest tu też mnóstwo lokalnego kolorytu – na gwarnych, pachnących targowiskach, w sztuce i muzyce. Jednak najlepiej poznać charakter wyspy przez jej kuchnię, w której odzwierciedla się cała kolonialna i burzliwa przeszłość Mauritius i mieszają smaki holenderskie, francuskie, indyjskie i kreolskie.

 

#3 - Nowy Jork – od 2189 PLN

Wylot z Wrocławia o 12:15, przylot do Paryża: 14:10

Wylot z Paryża o 16:45, przylot do Nowego Jorku o 19:10


Podobnie jak Paryż - Nowy Jork to miejsce kultowe. Nie ma chyba nikogo, kto by go nie znał z setek nakręconych tu filmów, z obrazami Woody'ego Allena na czele. Między innymi dzięki temu miasto to cieszy się niesłabnącą popularnością wśród turystów. Obowiązkowymi punktami na mapie zwiedzania jest oczywiście Statua Wolności i Times Square, nazywane Skrzyżowaniem Świata, gdzie znajduje się  jedno z najbardziej ruchliwych przejść dla pieszych na Ziemi. Podczas wycieczki nie może też zabraknąć Wall Street, dzielnicy Chinatown i Central Parku. Trzeba też wjechać na szczyt Empire State Building, obejrzeć spektakl na Brodway’u przejść się Mostem Brooklińskim, Piątą Aleją i przystanąć w Ground Zero. Big Apple robi wrażenie o każdej porze roku swoją niepowtarzalną atmosferą, znanymi restauracjami, żółtymi taksówkami i wielonarodowościową mieszanką mieszkańców.

 

#4 - Tokio – od 2039 PLN

Wylot z Wrocławia o 12:15, przylot do Paryża: 14:10

Wylot z Paryża o 17:20, przylot do Tokio o 12:15 następnego dnia

O Tokio mówi się jako „doświadczeniu z innej planety”. Miasto, gdzie podróżni zazwyczaj zaczynają swoją przygodę z Krajem Kwitnącej Wiśni i miejsce, gdzie tradycja miesza się z nowoczesnością w ekstremalnym wydaniu. 13 milionów mieszkańców sprawia, że życie w Tokio jest bardzo intensywne, a szczególne wrażenie robi nocą, gdy ulice są pełne ludzi, świateł, reklam i gwaru. Ale nawet tutaj w Tokio są spokojne zakątki w których można się poczuć jak w wiosce, stare świątynie i oazy zieleni. Nie zapominajmy, że poza stolicą, Japonia ma do zaoferowania dużo więcej tym, którzy szukają historii, tradycji, zabytków i odpoczynku na łonie natury.

 

#5 - Montreal – od 2669 PLN

Wylot z Wrocławia o 12:15, przylot do Paryża: 14:10

Wylot z Paryża o 16:10, przylot do Montrealu o 17:50

Kanada to coś dla miłośników dzikiej przyrody, syropu klonowego i hokeja! Ale nie tylko. Montreal to drugie po Paryżu francuskojęzyczne miasto na świecie. To kanadyjskie miasto w południowo-wschodniej części kraju jest położone na ogromnej wyspie pośrodku rzeki św. Wawrzyńca. Stąd można ruszyć w podróż po niezwykle interesującym przyrodniczo kraju, ale i sam w sobie Montreal ma sporo do zaoferowania. Ciekawym miejscem jest między innymi „underground” – swoiste miasto w mieście, ale pod ziemią. Korzystając z underground można się przemieszczać po mieście, zjeść, zrobić zakupy – wszystko bez wychodzenia na powierzchnię, co bywa wygodne szczególnie zimą. Warto jednak wyjść z podziemi, ponieważ w Monteralu jest wiele miejsc do zobaczenia. Obowiązkowym punktem zwiedzania jest stara część miasta „Vieux-Montréal”, neogotycka Katedra Notre Dame, nieco mniejsza kopia watykańskiej Bazyliki św. Piotra – Katedra Marii Królowej Świata oraz najsłynniejszy park - Park Mont Royal, który został zaprojektowany przez autora nowojorskiego Central Parku. Po zwiedzeniu Montrealu na odwiedzających czeka bezkresna Kanada ze swoimi dzikimi lasami, niedźwiedziami, jeziorami górskimi, lodowcami i setkami kilometrów pieszych szlaków.

 

Lista miast w promocji Air France z Wrocławia

miasto docelowe:

cena biletu w obie strony z Wrocławia (w PLN)

USA i Kanada

Boston

od 2579

Detroit

od 2819

Los Angeles

od 2519

Nowy Jork

od 2189

Waszyngton

od 2269

Montreal

od 2669

Świat

Amman

od 1599

Bejrut

od 1259

Kair

od 1229

Tokio

od 2039

Mauritius

od 2399

Europa

Paryż

od 419

Bordeaux

od 1263

Clermont-Ferrand

od 1221

Montpellier

od 1094

Marsylia

od 587

Nantes

od 883

Tuluza

od 587

Amsterdam

od 567

Barcelona

od 560

Bazylea

od 558

Kopenhaga

od 554

Hamburg

od 562

Lyon

od 728

Strasburg

od 561

Turyn

od 645

Podane powyżej przykładowe ceny promocyjne dotyczą lotów w obie strony z wylotem z Wrocławia i zawierają wszystkie opłaty i podatki oprócz opłat transakcyjnych, które przy zakupie na stronie airfrance.pl wynoszą 0 PLN. Rezerwacja do 24.05.2018. Szczegóły promocji dostępne na stronie airfrance.pl oraz z biurach podróży w całej Polsce.

 

Co w cenie biletu?

Nawet na krótkich europejskich trasach Air France oferuje w czasie lotu bezpłatne napoje i przekąski,  każdy z pasażerów w Klasie Ekonomicznej  może ze sobą zabrać w cenie biletu duży bagaż podręczny + dodatkowe akcesorium (łącznie do 12 kg) a na rejsach międzykontynentalnych Air France dodatkowo bezpłatnie 1 sztukę bagażu rejestrowanego do 23 kg. Na trasach międzykontynentalnych linie Air France oferują bezpłatnie pełen serwis pokładowy, w tym posiłki do wyboru wraz z deserem i szeroką ofertę napojów. Dodatkowo podróżni mają możliwość zbierania Mil w programie lojalnościowym Flying Blue, które potem mogą wymieniać na przeloty czy dodatkowe udogodnienia podczas kolejnych lotów. W czasie odprawy on-line można dowolnie wybrać / zmienić sobie miejsce w samolocie bez dodatkowych opłat. Darmowa jest też prasa na pokładzie – do pobrania przed lotem w wersji elektronicznej dzięki aplikacji Media App. Podróże odbywają się z przesiadką w Paryżu, co może być dodatkową korzyścią. Odpowiednio dobierając loty, można poświęcić kilka godzin lub dni na wypad do miasta i zwiedzanie stolicy kultury, mody i gastronomii.

 

Przez Paryż w świat

Wszystkie loty Air France odbywamy z przesiadką na lotnisku bazowym linii w Paryżu (im. Charlesa de Gaulle’a), aby stamtąd dolecieć do prawie wszystkich zakątków świata. Paryskie lotnisko, to drugi pod względem ruchu pasażerskiego port lotniczy w Europie i jeden z ważniejszych węzłów komunikacyjnych na świecie. Rocznie przez Paryż podróżuje 40 milionów osób. Nic dziwnego, bo oferta i częstotliwość lotów z tamtejszego lotniska daje prawdziwy wachlarz możliwości – 1000 lotów dziennie. Taka skala wymaga nie tylko personelu naziemnego, którego Air France zatrudnia aż 6500 osób, ale też odpowiedniej infrastruktury. Tutaj ze specjalnych kilkupoziomowych bramek korzystają największe pasażerskie samoloty świata – Airbusy A380, a podróżni mają do dyspozycji innowacyjne rozwiązania samoobsługowe – kioski, do odprawy, druku kart pokładowych, wywieszek bagażowych i do nawigacji po lotnisku. Wszystko to skraca kolejki i ułatwia przesiadkę.  Co więcej wolny czas między samolotami możemy miło zagospodarować, aby nawet bez wychodzenia z lotniska poczuć klimat Paryża. Na podróżnych czeka 8 ekskluzywnych poczekalni biznesowych, stylowa strefa wypoczynku „Instant Paris”, francuskie Lotnisko de Gaulle’a mimo swojej skali, jest dobrze i wyraźnie oznakowane. Poza tym liczny personel czuwa nad płynnością przemieszczania się pasażerów i w razie potrzeby służy pomocą. Lotnisko stale się zmienia i usprawnia. W 2015 roku port bazowy Air France zdobył pierwsze miejsce w kategorii „najbardziej ulepszone lotnisko na świecie” w rankingu Skytrax. Ponadto paryskie lotnisko trafiło do pierwszej piątki w zestawieniu „Najlepszych Lotnisk na Świecie 2015” według Skytrax w kategorii „oferty zakupowej” i pierwszej dziesiątki „w zakresie jakości obsługi pasażerów”. 

Najlepsze miejsca na długi weekend na przełomie maja i czerwca

Na przełomie maja i czerwca czeka na nas kolejny długi weekend – Boże Ciało w tym roku wypada 31 maja. Jeden dzień wolnego pozwoli na cztery dni wypoczynku.

Czytaj Więcej >>

Najlepsze pomysły na wyjazd rodzinny z okazji Dnia Dziecka

Wkrótce Międzynarodowy Dzień Dziecka. Wielu rodziców zastanawia się, w jaki sposób spędzić ten szczególny dzień ze swoimi pociechami, aby przyniósł jak najwięcej radości i pozostawił przyjemne wspomnienia. Możliwości na uczczenie tego święta jest naprawdę wiele. 

Czytaj Więcej >>

Najciekawsze pomysły na Majówkę

Już w marcu zaczynamy zastanawiać się, jak, a przede wszystkim, gdzie spędzimy Majówkę. W tym roku 1 maja wypada we wtorek, dodając do tego dwa weekendy plus 3 dni urlopu – szykuje się aż niemal 10 dni wypoczynku!  Czytaj więcej >

Najlepsze wiosenne wyjazdy typu city break

City break to alternatywna opcja dla tych wszystkich, którzy nie mają czasu wybrać się na dłuższy wypoczynek. Obejmuje ona wyjazdy weekendowe do najciekawszych miejsc w Europie. Krótkoterminowa wycieczka pozwala na wypoczynek oraz zapoznanie się z kulturą i kuchnią danego regionu.  Czytaj więcej >

Artykuły wybrane losowo

Finlandia w blasku zorzy polarnej

snowland-igloo-restaurant-northern-lights-rovaniemi_9294.jpg

Zorza polarna nad lodową restauracją Lumimaa (Snowland) w Rovaniemi

©VISIT FINLAND MEDIA BANK

 

Karolina Paduszyńska

WWW.ZASTRZYKINSPIRACJI.PL

 

Zimą w Finlandii czas można spędzić bardzo ciekawie. Najlepiej zacząć od spaceru po nowoczesnych Helsinkach, potem wybrać się na przejażdżkę skuterem śnieżnym, pojechać do Laponii na podziwianie zorzy polarnej, zanocować w lodowym hotelu, a na koniec rozgrzać się w saunie, po czym wskoczyć do lodowatego jeziora. Takiej podróży nie sposób zapomnieć.

Więcej…

Jamajka – więcej niż plaże

MAŁGORZATA CHOLEWA

<< Właściwie każda osoba, którą pytam o Jamajkę, wiąże ją z Bobem Marleyem i jednymi z najpiękniejszych plaż na świecie. Oczywiście, na urlopie Polacy chcą poleżeć na wygodnym leżaku z kolorowym drinkiem w dłoni, skorzystać z mocno prażącego tropikalnego słońca i zrobić sobie zdjęcie pod wysmukłą palmą i nie ma w tym nic złego, ale skoro dotarliśmy już na odległe Karaiby, warto poszukać na nich innych, równie niespotykanych dla nas wrażeń. Mnie ta wyspa kojarzy się z niezliczonymi atrakcjami dla osób aktywnych, pikantną marynatą do mięs „jerk”, aromatyczną kawą, pysznym rumem i przecudownymi krajobrazami tonącymi w bujnej zieleni. >>

Więcej…

Moja Republika Południowej Afryki

SAT-000-1434G.jpg

Kanion Rzeki Radości (Blyde River Canyon) ma ok. 26 km długości

©SOUTH AFRICA TOURISM

MARIANNA JĘDRZEJCZYK

Wielu Polakom z Republiką Południowej Afryki kojarzą się głównie laureat Pokojowej Nagrody Nobla Nelson Mandela, doktryna apartheidu, wysoka przestępczość bądź wyprawy safari. Niektórym z nich być może przychodzą jeszcze na myśl Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej z 2010 r., a przecież w tym kraju jest tyle ciekawych i pięknych miejsc, nierzadko prawdziwych cudów natury. Ma on zresztą do zaoferowania znacznie więcej – niezwykle różnorodną kuchnię, bogatą kulturę czy świetną bazę noclegową. Co ważne, większość atrakcji kusi bardzo przystępnymi cenami.


To najlepiej rozwinięte pod względem gospodarczym państwo Afryki zamieszkuje prawie 55 mln ludzi. Obowiązuje w nim aż 11 języków urzędowych, w tym angielski. Od zachodu południowoafrykańskie wybrzeże oblewają wody Atlantyku, a od wschodu – Oceanu Indyjskiego. Układ pór roku jest po tej stronie równika odwrotny niż w Europie. Najcieplej bywa tu w grudniu i styczniu.


Na szczęście RPA staje się ostatnio coraz popularniejszym kierunkiem wakacyjnym wśród turystów z Polski. Mieszkam tutaj od 4 lat i choć staram się jak najwięcej zobaczyć, to moja lista miejsc do odwiedzenia nadal się wydłuża.


Kiedy przyjechać

SAT-000-1707G.jpg

Muzeum Dystryktu Szóstego w Kapsztadzie z wielką mapą na podłodze

©SOUTH AFRICA TOURISM


Wybór odpowiedniej pory na podróż do tej części Afryki zależy od tego, ile dni planujemy przeznaczyć na urlop (chociaż na krócej niż 2 tygodnie nie warto przyjeżdżać), co chcemy w tym czasie robić i w które regiony pojechać. Sezon turystyczny w RPA trwa właściwie przez cały rok.


Należy jednak pamiętać, że to wielki kraj – lot z Johannesburga do Kapsztadu (Cape Town) zajmuje 2 godz. (podczas niego pokonuje się niemal 1300 km), czyli tylko nieco mniej niż z Warszawy do Londynu. Oznacza to także, że klimat jest tu bardzo zróżnicowany. Miasta Pretoria, w której mieszkam, i sąsiedni Johannesburg leżą w prowincji Gauteng i znajdują się na stosunkowo dużej wysokości: pierwsze na ok. 1350 m, a drugie na mniej więcej 1750 m n.p.m. Zimy (od czerwca do sierpnia) są więc w tym rejonie chłodne, ale też słoneczne i suche. W nocy temperatura spada czasami poniżej 0°C, w ciągu dnia za to bywa często nawet ponad 20°C. Latem jest natomiast gorąco i burzowo, lecz ze względu na położenie nie nadmiernie wilgotno. Bardziej tropikalne warunki klimatyczne panują na wybrzeżu Oceanu Indyjskiego, np. w Durbanie okres zimowy charakteryzuje się przyjemnym ciepłem (w lipcu ok. 25°C za dnia, mniej więcej 15°C wieczorem), a letni – upałami i dużą wilgotnością powietrza, co może być dla niektórych osób niezbyt komfortowe. Kapsztad z kolei ma klimat podobny do śródziemnomorskiego. Wody Atlantyku, nad którym leży, są zimne przez cały rok. W tej okolicy często wieje również silny wiatr. Zimą czasem pada tu horyzontalny deszcz ze śniegiem, więc najlepiej przyjechać do tego miasta między październikiem a kwietniem.


Jeśli chcemy odwiedzić głównie parki narodowe i rezerwaty, w których organizuje się safari, musimy wziąć pod uwagę, że większość z nich znajduje się we wschodniej części kraju, gdzie pogoda jest podobna do tej w Gauteng (choć im dalej na północ i wschód, tym cieplej). Po niemal wszystkich tego typu obszarach chronionych w RPA można jeździć samodzielnie, bez przewodnika, ale – oczywiście – należy przestrzegać obowiązujących w ich granicach zasad. W miesiącach zimowych ze względu na długotrwały brak deszczu roślinność przerzedza się i usycha. Dzięki temu znacznie polepszają się warunki do obserwacji i zwiększa się szansa spotkania dzikich zwierząt przy wodopojach, ponieważ rzeki zazwyczaj też wtedy wysychają. Latem jest natomiast bardzo ciepło i zielono, przyroda w pełni już rozkwitła, a wieczory najprzyjemniej spędzać przed namiotem przy zimnym piwie lub cydrze Savanna na podziwianiu rozgwieżdżonego nieba. Jednak grudzień i styczeń to także pora wakacji i wielu Południowoafrykańczyków wybiera się wówczas z rodzinami do parków narodowych i rezerwatów. Dlatego w ich rejonach panuje w tym okresie tłok i trudno o chwilę spokoju. Najlepszym czasem na udane safari będzie więc wiosna (wrzesień–listopad), gdy temperatury są już dość wysokie, ale nie ma jeszcze upałów, i rodzą się młode zwierzęta, albo jesień (marzec­–maj), kiedy w powietrzu czuć nadchodzące chłody, a zachody słońca pięknie podkreślają żółć, pomarańcz i czerwień, które dominują w krajobrazie.


Jak podróżować


Z Europy do RPA najlepiej przylecieć do Johannesburga z Londynu (British Airways), Paryża (Air France), Frankfurtu nad Menem (Lufthansa), Amsterdamu (KLM), Zurychu (SWISS) lub Stambułu (Turkish Airlines). Można również wybrać połączenie przez Dubaj (Emirates) albo Abu Zabi (Etihad Airways). Z lotniska O.R. Tambo do samego miasta oraz do Pretorii jeździ nowoczesny, klimatyzowany pociąg Gautrain. Jednak komunikacja miejska w tym kraju wciąż znajduje się na etapie rozwoju, najkorzystniej więc wynająć samochód. Drogi i autostrady są tutaj w bardzo dobrym stanie, choć kultura jazdy często pozostawia wiele do życzenia. Trzeba też pamiętać, że w RPA obowiązuje ruch lewostronny. Ze względu na ogromne odległości czasami warto zaoszczędzić czas i skorzystać z samolotu. Południowoafrykańskie tanie linie lotnicze kulula.com i Mango, a także British Airways i South African Airways latają do wszystkich większych miast. Ciekawy sposób podróżowania, np. z Pretorii do Kapsztadu, stanowi przejazd koleją. Obok luksusowych i bardzo drogich przewoźników Blue Train i Rovos Rail działają również tańsze linie Shosholoza Meyl. Podróż trwa 2 lub 3 dni, zależnie od liczby przystanków, a w cenę biletu, oprócz noclegu w kuszetce, wliczone są też posiłki. Z kolei „plecakowiczom” (tzw. backpackerom) spodoba się Baz Bus, którego trasa ciągnie się od Kapsztadu po Durban i Pretorię. Znajdziemy na niej ponad 180 hosteli, a bilet upoważnia do nieograniczonych przesiadek.


Niesamowity Kapsztad

SAT-000-1684G.jpg

Pomnik i Muzeum Hectora Pietersona w Soweto, dawnych slumsach

©SOUTH AFRICA TOURISM


Chyba za najbardziej znane i popularne południowoafrykańskie miasto, do którego chętnie przyjeżdżają turyści z całego świata, uchodzi Kapsztad (choć to Johannesburg dzierży palmę pierwszeństwa, jeśli chodzi o liczbę odwiedzających). Zresztą nie bez powodu – jest piękny, malowniczo położony, ma ciekawą historię i może pochwalić się mnóstwem atrakcji. Świetny pomysł na jego zwiedzanie stanowi skorzystanie z autobusu turystycznego City Sightseeing Cape Town. Cztery rozbudowane trasy obejmują, oprócz centrum metropolii, również winnice ekskluzywnego przedmieścia Constantia czy wspaniałe wybrzeże na południe od niej. Warto kupić bilet dwudniowy, ponieważ nie tylko nie kosztuje dużo (260 randów, czyli ok. 75 złotych), ale także uprawnia do różnego rodzaju rabatów w wielu miejscach, do których dociera autobus. Na pewno trzeba wysiąść przy stacji kolejki na Górę Stołową (Table Mountain) – już stąd rozciągają się oszałamiające widoki, a panorama rozpościerająca się ze szczytu (z wysokości 1086 m n.p.m.) zapiera dech w piersiach.


Przepiękny jest też utworzony w 1913 r. Narodowy Ogród Botaniczny Kirstenbosch (Kirstenbosch National Botanical Garden), w którym można spędzić kilka godzin na podziwianiu setek gatunków roślin, również endemicznych. Był on pierwszym ogrodem botanicznym na świecie założonym w celu ochrony niepowtarzalnej lokalnej flory. W Kapsztadzie warto także odwiedzić któreś z licznych muzeów, np. Południowoafrykańską Galerię Narodową (South African National Gallery), funkcjonującą w położonym w centrum miasta historycznym parku Company’s Garden, czy Muzeum Dystryktu Szóstego (District Six Museum), upamiętniające przymusowe wysiedlenia mieszkańców w czasach apartheidu. Gdy nie wieje zbyt mocno, trzy razy dziennie (o 9.00, 11.00 i 13.00) z kapsztadzkiego nabrzeża wypływają łodzie na Robben Island (Robbeneiland). Na tej wyspie znajduje się więzienie, w którym Nelson Mandela (1918–2013) i inni przeciwnicy polityki apartheidu spędzili wiele lat życia. To fascynujące miejsce, a oprowadzają po nim byli więźniowie. Ich historie niejednokrotnie mrożą krew w żyłach, ale są jednocześnie budujące i wzbudzają podziw dla ich odwagi i wytrwałości.


Na południe od Kapsztadu leży również słynny Przylądek Dobrej Nadziei (Cape of Good Hope), do którego jedzie się krętą autostradą wzdłuż stromego brzegu oceanu, mijając piękne białe plaże. Wrócić do miasta można z drugiej strony cypla, przez urocze miasteczka, np. Simon’s Town (Simonstad), Kalk Bay czy Muizenberg. Podczas wizyty w tych okolicach trzeba koniecznie zjeść świeże ryby i owoce morza, a także spróbować lokalnej kuchni malajskiej (dziedzictwa z czasów kolonialnych). Takie potrawy, jak Cape Malay curry, bobotie (pikantne mięso mielone z rodzynkami, polane jajeczno-mleczną masą i zapieczone, serwowane z ryżem) bądź koeksisters (pączki w słodkim syropie, podawane na zimno) na pewno pobudzą nasze kubki smakowe.


W Johannesburgu i okolicy


Kapsztad nigdy mi się nie znudzi i zawsze będę chętnie do niego wracać, ale w RPA jest jeszcze wiele innych miejsc wartych odwiedzenia. Zalicza się do nich m.in. 4,5-milionowy Johannesburg, zwany potocznie Jozi, Joburg czy eGoli, największe miasto świata, które nie leży nad żadnym zbiornikiem wodnym lub rzeką. Powstało ono w 1886 r. na fali XIX-wiecznej gorączki złota w absurdalnej lokalizacji, na pustkowiu w górach, bez dostępu do wody, a obecnie rozkwita po latach stagnacji. To prawdziwa metropolia, która tętni życiem przez całą dobę i ciągle się rozwija. Ją również można zwiedzać autobusem turystycznym City Sightseeing Joburg. Po drodze obejrzymy m.in. poruszające Muzeum Apartheidu (Apartheid Museum), nowatorsko zaaranżowane Wzgórze Konstytucyjne (Constitution Hill), wesołe miasteczko Gold Reef City Theme Park oraz plac Gandhiego (któremu właśnie w RPA, gdzie pracował jako prawnik i doświadczył dyskryminacji rasowej, przyszła do głowy koncepcja biernego oporu). Alternatywą dla wycieczki autobusowej są spacery tematyczne, np. z Geraldem Gardnerem, autorem świetnych przewodników po Johannesburgu i strony internetowej JoburgPlaces. Dowiedziałam się od niego wielu fascynujących faktów na temat krótkiej, lecz bogatej historii tego początkowo górniczego miasta, a obecnie ważnego centrum finansowego i biznesowego. Dzięki niemu odkryłam też kilka rewelacyjnych targów rękodzieła, dzielnicę mody, sklepy z oryginalnymi materiałami zwanymi shweshwe czy dystrykt Mała Etiopia, gdzie wypijemy świeżo zaparzoną etiopską kawę i zjemy autentyczną indżerę... Johannesburg to tygiel kulturowy, mekka artystów i młodych przedsiębiorców, różnorodna scena artystyczna z mnóstwem klubów muzycznych, galerii i przeróżnych inicjatyw kulturalnych.


Z centrum miasta niedaleko do Soweto – dawnych slumsów, obecnie liczących sobie niemal 1,5 mln mieszkańców i przyciągających coraz więcej turystów. To tu znajdują się domy Nelsona Mandeli (dziś działa w nim muzeum Mandela House) i arcybiskupa anglikańskiego Desmonda Tutu wzniesione przy tej samej ulicy Vilakazi, a także Pomnik i Muzeum Hectora Pietersona (Hector Pieterson Memorial and Museum), 13-letniego chłopca, którego śmierć podczas zamieszek w 1976 r. stała się symbolem walki z apartheidem. Stąd pochodzi słynny na całym świecie chór Soweto Gospel Choir. To tutaj można skoczyć na bungee z jednej z kolorowych wież chłodniczych Elektrowni Orlando – Orlando Towers. Właśnie w Soweto kręcono też znany południowoafrykański film science fiction Dystrykt 9. Ja pewnego razu wstąpiłam ze znajomymi do jednej z lokalnych jadłodajni i przypadkowo natknęłam się w niej na grupę młodych, elegancko ubranych ludzi, którzy udawali się właśnie na spotkanie w miejscowym kościele. Po krótkiej pogawędce zupełnie spontanicznie przyłączyliśmy się do nich. W ten sposób poznaliśmy barwną społeczność chrześcijańską, która spotyka się co kilka miesięcy w różnych krajach Afryki Południowej, aby śpiewać radosne pieśni i po prostu razem spędzać czas. Nie jestem osobą szczególnie religijną, lecz nie czułam się wśród nich obco. Przedstawiono nas starszyźnie, wszyscy byli ciekawi, skąd pochodzimy i czym się zajmujemy. Bardzo chcieli, żebyśmy zostali na mszy, ale – niestety – zrobiło się już późno i musieliśmy wracać do Pretorii. Do dziś mamy jednak sympatyczne wspomnienie z Soweto.


Ok. 50 km na północny zachód od Johannesburga leży wpisany w 1999 r. na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO kompleks jaskiniowo-muzealny Cradle of Humankind – Kolebka Ludzkości. Znaleziono tu szczątki przedstawicieli nieznanego gatunku z rodziny człowiekowatych liczące sobie nawet 2,5 mln lat. Wykopaliska nadal trwają i w 2015 r. po raz pierwszy w mediach pojawił się naukowy opis sensacyjnego odkrycia – nowego przodka ludzi nazwano Homo naledi. Na terenie stanowiska funkcjonuje ciekawe centrum informacyjne, a do systemu pięknych jaskiń Sterkfontein można wejść z przewodnikiem, który interesująco opowiada o pracach archeologicznych i ich wynikach.


Nad Atlantykiem


Powróćmy jeszcze na wybrzeże Oceanu Atlantyckiego. Na północ od Kapsztadu znajduje się malowniczy Park Narodowy West Coast (West Coast National Park). Można tutaj nocować na łodzi zacumowanej kilkadziesiąt metrów od brzegu w samym środku błękitnej laguny. Jeśli pojedziemy dalej w kierunku Namibii, dotrzemy do regionu Namaqualand, który najlepiej odwiedzić wiosną, w sierpniu lub wrześniu, w czasie wspaniałego spektaklu natury. W ciągu kilku tygodni ten półpustynny teren zamienia się w wielką łąkę mieniącą się jaskrawymi kolorami.


Z kolei na wschód od Kapsztadu, wzdłuż Trasy Ogrodów (Garden Route), rozciąga się górzysty obszar upraw winorośli z wieloma uroczymi miasteczkami mogącymi poszczycić się architekturą w stylu cape dutch, jak np. najbardziej chyba znane Franschhoek czy uniwersyteckie Stellenbosch. RPA produkuje świetnej jakości wina, z których zdecydowana większość nie jest eksportowana, warto więc wybrać się przynajmniej do kilku winnic na degustacje. We Franschhoek funkcjonuje tramwaj winny (Franschhoek Wine Tram). Po drodze zatrzymuje się na kilkunastu przystankach – trzeba mieć naprawdę mocną głowę, aby zdołać spróbować trunków we wszystkich miejscach na szlaku w ciągu jednego dnia!


Niemal w linii prostej na południe od tego urokliwego miasteczka leży miejscowość Hermanus, znana głównie z tego, że to stąd najczęściej można obserwować wieloryby. Od czerwca do grudnia walenie południowe (Eubalaena australis) gromadzą się w południowoafrykańskich wodach, żeby się rozmnażać. Często udaje się je zobaczyć z nabrzeża, ale warto też wykupić wycieczkę łodzią z przewodnikiem. Podziwianie tych gigantycznych ssaków z bliska to niezapomniane przeżycie.


Jadąc dalej w kierunku Durbanu, miniemy po drodze m.in. najbardziej na południe wysunięty kraniec Afryki, czyli Przylądek Igielny (Cape Agulhas), stanowiący również umowną granicę między oceanami Atlantyckim i Indyjskim. Stąd niedaleko do przepięknego Rezerwatu Przyrody De Hoop (De Hoop Nature Reserve) ze wspaniałymi dzikimi plażami. W głębi lądu rozciągają się bezkresne tereny Karru Małego i Wielkiego, a na północ od nich zaczyna się już kotlina Kalahari. Następnie dotrzemy do popularnych nadmorskich miejscowości George i Knysna, a potem do Jeffreys Bay, raju dla surferów. Tuż za Port Elizabeth znajduje się Park Narodowy Słoni Addo (Addo Elephant National Park), słynący właśnie ze słoni (których obecnie jest ponad 600), a dalej na wschód – miasto Grahamstown. Co roku na przełomie czerwca i lipca w tym ostatnim odbywa się największy na kontynencie afrykańskim festiwal artystyczny (National Arts Festival), przyciągający 200 tys. widzów. Za East London zaczyna się Dzikie Wybrzeże (Wild Coast). W pełni zasługuje ono na swoją nazwę – trudno się na nie dostać, godzinami kluczy się po wyboistych drogach i wioskach rozsianych na wzgórzach, gdzie lud Xhosa nadal żyje według starych tradycji. Jednak wysiłek się opłaca. Bezkresne i niemal puste plaże, huk oceanu i gościnność lokalnej społeczności wynagradzają trud podróży.


Durban i dzika przyroda

SAT-000-0223G.jpg

Tzw. Whale Crier obwieszczający przybycie wielorybów do Hermanus

©SOUTH AFRICA TOURISM


Kolejnym przystankiem jest Durban – największy port kontenerowy w Afryce, który w ciągu ostatnich kilku lat przeszedł ogromną metamorfozę, głównie dzięki wspomnianym Mistrzostwom Świata w Piłce Nożnej z 2010 r. Z zaniedbanego, mało przyjaznego miasta stał się modnym kurortem, z szeroką promenadą, nowoczesnym stadionem i bogatym życiem kulturalnym. Co roku w lipcu odbywa się tu np. niezmiernie ciekawy i dobrze zorganizowany Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Durbanie (Durban International Film Festival), na którym pokazywane są dziesiątki filmów z całego świata. Bardzo lubię Durban za luźną, przyjazną atmosferę, architekturę z elementami stylu art déco, a także za... curry. To właśnie tutaj mieszka więcej Hindusów i ich potomków niż w jakimkolwiek innym mieście poza Indiami. Nic w tym dziwnego, bowiem w drugiej połowie XIX i na początku XX w. przybysze z subkontynentu indyjskiego osiedlali się tłumnie w Afryce Południowej, aby pracować na plantacjach, w kopalniach czy przy budowie kolei.


Na północny wschód od Durbanu znajdują się dwa rezerwaty przyrody, które warto uwzględnić w planach wakacyjnych. Atrakcją Parku Hluhluwe-iMfolozi (inaczej Hluhluwe Umfolozi Game Reserve) jest kilkudniowe piesze safari, podczas którego można spotkać tzw. Wielką Piątkę Afryki, czyli lwa, słonia, lamparta, bawoła i nosorożca czarnego. Mnie się to udało – w ciągu 5 dni spędzonych w buszu, w tym nocy pod gołym niebem, nie tylko je wszystkie widziałam i słyszałam, ale także dowiedziałam się mnóstwa ciekawych rzeczy o lokalnych zwierzętach i roślinności. To najlepszy sposób na poznanie tego, co stanowi esencję afrykańskiej natury! Z kolei w sąsiednim Parku Mokradeł iSimangaliso (iSimangaliso Wetland Park) natknęłam się, oprócz antylop, bawołów i nosorożców, na mnóstwo krokodyli i hipopotamów. Występują tu też żółwie morskie, a w oceanie pojawiają się czasami ogromne rekiny wielorybie.


Z pewnością najbardziej znanym miejscem na safari jest Park Narodowy Krugera (Kruger National Park). Ma on powierzchnię ok. 20 tys. km², a bogactwo tutejszych gatunków fauny i flory oszałamia. Jednak jego popularność może czasami dawać się we znaki. Na drogach często tworzą się zatory, gdy ludzie zbierają się wokół jakiegoś wyjątkowo ekscytującego zwierzęcia, i – niestety – wielu gości nie potrafi się odpowiednio zachować. Mój ulubiony park to Park Narodowy Pilanesberg (Pilanesberg National Park), położony ok. 2 godz. jazdy z Pretorii na północny zachód w kraterze prastarego wulkanu. Bardzo miło wspominam również nieogrodzony kemping w Rezerwacie Ithala (Ithala Game Reserve) niedaleko granicy z Suazi, gdzie wybrałam się z przewodnikiem na krótkie piesze safari i napotkaliśmy jadowitą czarną mambę oraz nosorożca białego i czarnego. Za to Rezerwat Madikwe (Madikwe Game Reserve) na granicy z Botswaną szczyci się nie tylko Wielką Piątką Afryki, ale także zagrożonymi wyginięciem likaonami pstrymi.


Na listę miejsc godnych odwiedzenia koniecznie trzeba też wpisać Góry Smocze (Drakensberg), na granicy z Królestwem Lesotho, gdzie można spędzić wiele dni na mniej i bardziej wymagających wspinaczkach. Z kolei Kanion Rzeki Radości (Blyde River Canyon, znany również jako Molatse River Canyon) będzie interesującym przystankiem w drodze do Parku Narodowego Krugera. Należy do jednych z największych i najzieleńszych na świecie. Zwiedzimy go podczas pieszych wycieczek, w trakcie których będziemy podziwiać fantastyczne widoki.


Smak RPA


Na zakończenie każdego dnia pełnego wrażeń warto zadbać także o coś dla ciała. Oprócz wspomnianych już wina, cydru, potraw kuchni malajskiej i indyjskiej oraz ryb i owoców morza, prym w południowoafrykańskiej sztuce kulinarnej wiedzie mięso. Koniecznie trzeba spróbować steków, nie tylko wołowych, ale też z antylop kudu i eland czy ze strusia, oraz wołowych kiełbas boerewors – wszystko to przyrządza się na grillu, zwanym tu braai. Odważni powinni skusić się na suszone larwy ćmy Gonimbrasia belina, występujące pod nazwą mopane – to popularna przekąska i bogate źródło białka. Ja jadłam je serwowane w sosie pomidorowym. Były gumowate i niespecjalnie mi smakowały, ale wszystko jest przecież kwestią gustu. Wegetarianie nie muszą się martwić – świeże warzywa i owoce są powszechnie dostępne w sklepach i restauracjach, choć czasami dania z kurczakiem też uchodzą za bezmięsne. Na deser najlepiej zamówić malva pudding – pyszne ciasto nasączone cukrem i masłem, podawane na gorąco z lodami lub polewą waniliową, albo milk tart (melktert) – kruchą tartę z budyniem, posypaną cynamonem.


RPA to bez wątpienia niewyczerpane źródło inspiracji podróżniczych. Ten niezmiernie interesujący kraj ciągle mnie czymś zaskakuje i nie pozwala mi się nudzić. Oczywiście, boryka się on z wieloma problemami, nadal trzeba mieć w nim na uwadze kwestie związane z bezpieczeństwem, ale jednocześnie tutejsze społeczeństwo doskonale zdaje sobie sprawę, jak ważna jest turystyka dla gospodarki. Gościnność mieszkańców RPA, piękno jej różnorodnej przyrody, sprzyjająca zwiedzaniu pogoda, a także wysoka jakość usług sprawiają, że ten wyjątkowy zakątek Afryki stanowi fantastyczny cel podróży.