O Koronawirusie komunikujemy od dłuższego czasu i wiele wątków zostało poruszonych. Panuje ogromne natężenie informacji związanej z wirusem i podejmowane są liczne działania i decyzje w tym przede wszystkim te dotyczące naszego osobistego bezpieczeństwa.

Dlatego też uporządkowaliśmy kalendarium tego, co się już wydarzyło, jaki jest aktualny status i czego możemy się spodziewać. 

Mamy nadzieję, że naświetli Wam to cały obraz aktualnej sytuacji. Zmiany są dynamiczne (w tempie godzinowym) i będziemy Was o nich informować – na końcu podsumowania znajdziecie informację gdzie będziemy publikowali bieżące wiadomości (stworzyliśmy jedno miejsce agregujące całą niezbędną wiedzę – to powinno ułatwić komunikację).

A teraz do meritum:

4 marca (środa)

  • powołanie branżowego sztabu kryzysowego branży MICE reprezentującego SAR, KAE, SOIT, SITE POLAND, MPI CHAPTER POLAND, SBE w składzie:przygotowanie pierwszego draftu wspólnego stanowiska dot. sytuacji na rynku.
    • Paweł Tyszkiewicz
    • Anna Zimecka
    • Maria Zaremba
    • Mariusz Nowak
    • Dominik Górka
    • Dorota Wojtczak
    • Olga Krzemińska - Zasadzka
    • Marta Chmielewska
    • Łukasz Adamowicz
    • Monika Dymacz - Kaczmarczyk
    • Daria Rzadkiewicz
    • Grażyna Grot - Duziak
    • Cezary Wilemajtys
    • Bartosz Bieszyński - koordynator sztabu

5 marca (czwartek)

  • Dla przypomnienia – nasze postulaty to m.in.: 
    • zapewnienie w sposób natychmiastowy dodatkowej płynności finansowej (dotacje państwowe, tanie linie kredytowe i inne narzędzia); 
    • obniżki CIT/ZUS itp. mające na celu utrzymanie zatrudnienia w naszej branży w tym trudnym okresie;

    

  • Udział w posiedzeniu umocnił głos naszej branży, czego efektem było:
    • zaproszenie na wtorek 10 marca do Senatu na spotkanie robocze dot. nowej inicjatywy ustawodawczej, która celem jest wprowadzenie m.in. rekompensat dla przedsiębiorców dotkniętych tą sytuacją;
    • bliska współpraca i wsparcie przez ministra P. Szrota w Ministerstwie Rozwoju i natychmiastowe przekazanie naszego stanowiska do Minister Rozwoju Pani Jadwigi Emilewicz;
    • Wsparcie przez KPP Lewiatan w budowaniu świadomości sytuacji wśród zrzeszonych korporacji.
    • Zaproszenie na spotkanie branżowe do Ministerstwa Rozwoju w dniu 9 marca.

6 marca (piątek)

7-8 marca (sobota - niedziela)

  • Nawiązanie kontaktu z jak największą ilością stowarzyszeń zaproszonych na spotkanie do Ministerstwa Rozwoju
  • Koordynacja stanowisk większości branż zaproszonych na spotkanie poza sektorem MICE do Ministerstwa Rozwoju w tym szczególnie:
    • Polska Izba Turystyki;
    • Ogólnopolskie Stowarzyszenie Agentów Turystycznych;
    • Polski Związek Organizatorów Turystyki;
    • Izba Gospodarcza Hoteli Polskich;
    • Harmony Polish Hotels;
    • Krakowska Izba Turystyki; 
    • Polskie Stowarzyszenie Przewoźników Autokarowych;
  • W rezultacie opracowaliśmy spójne stanowisko i postulaty branży touroperatorów, agentów turystycznych, MICE, hoteli i przewoźników autokarowych

9 marca (poniedziałek)

  • O godz 13:00 spotkanie przedstawicieli zaproszonych stowarzyszeń
  • O godz. 15.00 odbyło się spotkanie z Minister Jadwigą Emilewicz oraz kierownictwem resortu m.in. Andrzejem Gut-Mostowym Krzysztofem Mazurem, Olgą Semeniuk i przedstawicielami departamentów, tym również ministerstwa finansów, rzecznikiem MSP i sejmowej podkomisji dot. turystyki.
  • W imieniu w/w branż mieliśmy przyjemność zaprezentować analizę sytuacji i proponowane rozwiązania, które spotkały się z szerokim aplauzem wszystkich zgromadzonych organizacji na sali tj:
  • POPRAWA PŁYNNOŚCI FINANSOWEJ W SPOSÓB NATYCHMIASTOWY tutaj omawialiśmy m.in. kwestię dotacji / szybko dostępnych linii kredytowych ze strony ARP / BGK na okres do 5 lat;
  • ULGI PODATKOWE / ZUS
    • rezygnacja ze split payment w naszej branży;
    • przyspieszenie zwrotu VAT;
    • zwolnienia ze składek ZUS na ten trudny okres.
  • SPÓJNA POLITYKA ZE STRONY RZĄDU
    • różnice w informacjacha pomiędzy między MSZ, GIS lub MR, a MEN np.
  • WSPÓLNA PRACA Z RZĄDEM NA ZASADACH PARTNERSKICH
    • zaoferowaliśmy pełną otwartość i gotowość do pracy 24/7 razem z rządem - uważamy, że jesteśmy na tej samej łodzi, która wchodzi bardzo szybko na mieliznę.
  • Rezultatami naszego spotkania było m.in.:
    • przyjęcie przez Panią Minister Jadwigę Emilewicz wielu punktów do dalszych prac roboczych w ministerstwie;
    • powołanie sztabu kryzysowego dot. całej branży tj. touoperatorów, agentów turystycznych, hoteli, targów, rozrywki, MICE koordynowanego przez Bartka Bieszyńskiego. 

10 marca (wtorek)

  • Uczestniczyliśmy w posiedzeniu Komisji Ustawodawczej Senatu dot. inicjatywy ustawodawczej nowelizacji tzw. specustawy dot. koronawirusa - pojawiły się m.in. zapisy dot. rekompensat za powstałe szkody w wyniku działań władzy publicznej w szczególności dot. organizatorów wydarzeń, imprez, targów itd. (to chyba pierwszy skuteczny lobbing w naszym życiu :))
  • Zapoznaliśmy Senatorów, stronę rządową i partnerów społecznych z aktualną sytuacją w naszej branży i przedstawiliśmy uwagi do projektu;
  • Analizowaliśmy pierwsze publiczne propozycje rządu po spotkaniu w dniu. 9 marca w Ministerstwie Rozwoju.
  • W projekcie noweli specustawy znalazły się zapisy o możliwości dochodzenia szkody wywołanej zarządzeniami administracyjnymi przez przedsiębiorców. Stworzenie funduszu pomocowego dla przedsiębiorców z branży turystycznej których epidemia koronawirusa postawiła w trudnej sytuacji finansowej. Pieniądze z tego funduszu miałyby być częściowo umarzane a częściowo spłacane jako nieoprocentowana pożyczka

11 marca (środa)

  • W godzinach 10.00 - 14.00 odbyło się spotkanie sztabu kryzysowego branży MICE w udziałem ok 100 osób, na którym to:
    • przedstawiliśmy dotychczasową sytuację;
    • zebraliśmy informacje jak wygląda sytuacja w poszczególnych firmach;
    • zebraliśmy pomysły dot. nowych rozwiązań dla rządu;
    • podzieliliśmy dalsze prace w ramach wąskiego sztabu branży MICE.
  • W godzinach 15.00 - 18.00 odbyło się połączone posiedzenia Komisji Zdrowia i Komisji Ustawodawczej, na którym to po raz trzeci w ciągu 6 dni przedstawiliśmy senatorom i stronie rządowej sytuację w naszym sektorze oraz zgłosiliśmy uwagi dot. ustawy.
  • W godzinach 18.00 - 23.30 odbyło się spotkanie branżowego sztabu kryzysowego przy Ministerstwie Rozwoju, na którym to oszacowaliśmy potrzeby finansowe całej branży, z podziałem na sektory, w sytuacji w której przez najbliższe pół roku nie będzie żadnych zleceń, a będzie konieczność utrzymania kosztów stałych.

12 marca (czwartek)

  • W godzinach 11.00 - 12.00 odbyła się telekonferencja z udziałem Związku Banków Polskich, BGK i przedstawicieli największych banków w Polsce dot.:
    • utrzymania dotychczasowych linii kredytowych w naszej branży;
    • zawieszenia bez dodatkowych kosztów rat leasingowych / kredytowych.
    • zmiany nastawienia do ryzyka dla turystyki
    • uruchomienia powiększonej pomocy de minimis 
  • W godzinach 11.00 - 14:00 odbyło się spotkanie z rzecznikiem MŚP.
  • Do naszego stanowiska dołączają:
    • Polska Izba Techniki Estradowej PITE
    • Polska Izba Przemysłu Targowego;
    • Polski Holding Hotelowy; 
    • Izba Turystyki RP;
    • Stowarzyszenie Organizatorów Imprez Artystycznych i Rozrywkowych SOIAR

13 marca (piątek)

  • Odbyła się pierwsza telekonferencja szerokiego sztabu kryzysowego przy Ministerstwie Rozwoju tj: touroperatorzy, agenci turystyczni, izby turystyczne, wycieczki szkolne, przewoźnicy autokarowi, hotele, targ i rozrywka.
  • Konsultowaliśmy pierwszą propozycją rządu dot. podniesienia gwarancji deminimis BGK do 80%;
  • Odbyła się telekonferencja sztabu kryzysowego branży MICE dot. priorytetów na najbliższe dni tj. dobre praktyki, stanowisko do klientów i komunikacja.

Status na dzień 14 marca:

Minister Jadwiga Emilewicz przedstawiła pierwsze propozycje rządu m.in. w odpowiedzi na nasze propozycje zgłoszone na spotkaniu w Ministerstwo Rozwoju

  • Rząd potwierdził, że priorytetem jest natychmiastowa poprawa płynności finansowej branży wobec braku zleceń;
  • Pakiet będzie obejmował zatem m.in. elementy, które proponowaliśmy tj.
    • zawieszenie składek ZUS na czas kryzysu bez odsetek;
    • tanie linie kredytowe w BGK (zwiększenie pomocy deminimis zarówno pod kątem limitów jak i stopnia gwarancji);
    • rozliczenie straty w 2020 – będzie można odliczyć od podatku, który był należny w 2019 r.;

Wszystkie zmiany mają być wprowadzone na drodze pakietu specustaw.

Nasze uwagi na ten moment:

  • Terminy - nie wiemy ile zajmie uruchomienie nowych kredytów i czy aby na pewno muszą być to kredyty, a nie bezzwrotna ale udokumentowana pomoc..(konieczna zgoda UE, ale rząd tutaj działa). 
  • ZUS - z jednej strony dobrze, że jest zawieszenie z drugiej kiedyś będzie trzeba je spłacić, szczególnie dot. to JDG - piloci, animatorzy, prowadzący, artyści etc.
  • VAT/ CIT - nie znamy szczegółów czy uda się przyspieszyć zwrot VATu, czy dla hoteli będzie można znieść podatek minimalny, czy VAT będzie w ogóle zawieszony itd. "Zawieszenie" to też zawieszenie, czyli też kiedyś do spłacenia…

Światełkiem w tunelu jest w tym momencie stanowisko Komisji UE, która decyduje się przeznaczyć środki na pomoc przedsiębiorcom szczególnie w zakresie MŚP - tutaj szczegóły (treść oryginalna). 

Uruchamiamy dla Was źródło bieżącej komunikacji – fanpage TUgether, na którym znajdziecie wszystkie aktualne wydarzenia, decyzje i informacje dla branży MICE, wszystkich innych branż będących z nami w rozmowach z rządem i szeroko rozumianej komunikacji. 

https://www.facebook.com/TUgether1/

Będziemy zamieszczać informacje kilka razy dziennie – zatem śledźcie fanpage i udostępniajcie go wśród swoich środowisk.

 

 

WYSPA LEMURÓW W KSIĄŻKACH I NA EKRANIE

res ce6e14cda0c035730e33af104daae860 full

Bez wątpienia najbardziej znanym polskim autorem piszącym o Madagaskarze jest Arkady Fiedler (1894–1985), pisarz, przyrodnik, podróżnik i porucznik Wojska Polskiego

Czytaj Więcej >>

KAZACHSTAN JAKO CEL TURYSTYKI BIZNESOWEJ

Expo 2017  Nur Alem  Pavilion

 W 2017 r. w Astanie (dzisiejszym Nursułtanie) odbyła się prestiżowa wystawa EXPO, która przyciągnęła gości z całego świata. Stolicę Kazachstanu wybrano nie bez powodu – to obecnie jedno z ciekawszych miejsc do organizowania wydarzeń branżowych, targów, konferencji, kongresów, spotkań firmowych czy wyjazdów integracyjno-motywacyjnych.

 Czytaj Więcej >>

MADERA – ŚLADAMI RONALDA

CR7 Cristiano Ronaldo Mural Madeira by Richard Wilson - richardwilsonartwork

Portugalska wyspa Madera, mimo swojego małego rozmiaru (741 km² powierzchni i ok. 270 tys. mieszkańców), zapisała się na turystycznej, kulinarnej i sportowej mapie naszego globu. Czytaj więcej >

FESTIWAL KWIATÓW NA MADERZE

IMG 1805

Madera jest wspaniałym celem podróży o każdej porze roku, ale to zazwyczaj ostatnie dni kwietnia i maj stanowią wyjątkowy czas na tej wyspie. To wtedy zwykle odbywa się na niej jedno z najpiękniejszych wydarzeń kulturalnych całego archipelagu – Festiwal Kwiatów (Festa da Flor de Madeira).  Czytaj więcej >

Artykuły wybrane losowo

Mauritius – magiczny zakątek Afryki

Marcin Wesołowski

www.wesolowski.co 

« Gdy samolot zbliża się do Sir Seewoosagur Ramgoolam International Airport, jedynego międzynarodowego lotniska na Mauritiusie leżącym na Oceanie Indyjskim, oczom pasażerów ukazuje się coś, co wielu określiłoby mianem raju na ziemi. Ten mały kraj stanowi część Afryki, choć od jej kontynentalnych wybrzeży dzieli go ok. 2 tys. km. Najbliżej stąd do francuskiego Reunionu. »

Więcej…

Nepal – yeti, Himalaje i czorteny

ROMAN WARSZEWSKI 

www.warszewski.info

 

« Czym lub kim jest yeti, raczej powszechnie wiadomo. To tajemniczy człowiek śniegu. Gdzie leżą Himalaje, też nie trzeba zazwyczaj wielu osobom tłumaczyć. Trudności mogą nastręczać zawarte w tytule czorteny. Śpieszę zatem z wyjaśnieniem. Są to przydrożne, a niekiedy śróddrożne, obiekty sakralne o prostopadłościennej podstawie, na której spoczywa półkula ze strzelistą iglicą. Jeśli miałbym je do czegoś porównać, powiedziałbym, że pełnią podobną funkcję jak stojące przy polskich drogach kapliczki lub krzyże. W Nepalu czortenów znajdziemy tysiące. »

Więcej…

Poza utartym szlakiem w Tajlandii

 

Kinga Bielejec

www.gadulec.me

 

 Sukhotai z zabytkami związanymi z początkami architektury tajskiej

Sukhothai-000597

© TOURISM AUTHORITY OF THAILAND (TAT)

 

Tajlandia to jeden z najczęściej odwiedzanych krajów świata. Słynie z pięknych piaszczystych plaż, przejrzystych wód i przepysznej kuchni. Znajduje się tutaj mnóstwo buddyjskich świątyń i posągów. Tajlandzka stolica – Bangkok – nigdy nie zasypia. Nie wszyscy jednak wiedzą, że na krajobraz Tajlandii składają się też bujne zielone lasy i małe sielskie miasteczka, w których czas się zatrzymał.

 

Najlepsza pora na odwiedzenie tego azjatyckiego państwa to okres między listopadem a lutym. Trwa wtedy pora sucha, średnia temperatura powietrza waha się od 28 do 32°C, a opady należą do rzadkości. Jedynie na wschodnim wybrzeżu (w okolicy m.in. Koh Samui, Koh Tao, Phangan) może sporadycznie popadać. Te miesiące są również szczytem sezonu turystycznego, więc hotele w najpopularniejszych miejscach (w czasie Bożego Narodzenia i zabaw sylwestrowych do bardzo chętnie odwiedzanych zaliczają się szczególnie obiekty na wyspach) warto zarezerwować wcześniej.

 

Choć w biurach podróży Tajlandia cieszy się dużym zainteresowaniem, zazwyczaj turystom oferuje się program obejmujący mniej więcej te same atrakcje. Dlatego chciałabym zaproponować zejście z utartego szlaku zwiedzania. W tym kraju pozostało jeszcze wiele do odkrycia.

 

ZAGUBIENI W STOLICY

 

Przy wyborze zakwaterowania w stolicy Tajów korzystałam z portalu Couchsurfing. Ludzie z całego świata oferują w nim nocleg w swoim mieszkaniu i często wspólne spędzanie czasu. Zatrzymaliśmy się u Hosta, z pochodzenia Holendra. Które mniej znane miejsca w Bangkoku warto odwiedzić? – zapytałam go tuż po przylocie do tej prawie 10-milionowej metropolii. Najlepsze, co można zrobić, to się zgubić – odpowiedział. I faktycznie była to wskazówka idealna.

 

Okazało się, że największe miasto Tajlandii to nie tylko słynna ulica Khao San, okryty złą sławą Patpong (dzielnica występów ping pong show, ladyboyów, barów i ledwo trzymających się na nogach turystów), Wielki Pałac Królewski i liczne świątynie, lecz także targi oraz bazary pełne smaków, kolorów i zapachów. Koło ruchliwych skrzyżowań sprzedaje się kawałki kurczaka na patyku czy pad thai (smażony makaron z dodatkami), a na ulicznych straganach piętrzą się świeże egzotyczne owoce. Tutaj najlepszymi przewodnikami są nogi i nos. Do nieco mniej znanych, ale bardzo ciekawych atrakcji należą ulica industrialna (koło Kościoła Świętego Różańca) i Park Pałacowy Dusit, w którym znajdują się Pałac Vimanmek (największa budowla ze złotego drewna tekowego na świecie), sale tronowe, posąg króla Czulalongkorna (Chulalongkorna, Ramy V) i ogród zoologiczny.

 

TAJSKI ANGKOR WAT

 

W drodze z Bangkoku do Chiang Mai (na północy kraju) warto wysiąść na stacji Phitsanulok i wsiąść w autobus do Sukhothai. Początki tego miasta sięgają XIII w., a jego złoty okres przypada na panowanie króla Ramkhamhaenga (urodzonego między 1237 a 1247 i zmarłego w 1298 r.). To wtedy je rozbudowano i stało się jednym z największych na świecie ośrodków buddyzmu. Mniej więcej sto lat później, kiedy swoimi wpływami objęło te tereny Królestwo Ajutthaja (Królestwo Ayutthaya), Sukhothai straciło na znaczeniu. Zainteresowanie wzbudziło ponownie dopiero w XIX w. Przyczynił się do tego król Mongkut, Rama IV (1804–1868).

 

Obecnie odrestaurowane pozostałości tej historycznej stolicy Królestwa Sukhotai znajdują się na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Leżą one w odległości ponad 10 km od współczesnego miasteczka nazywanego Nowym Sukhothai (Sukhothai Thani). Aby dotrzeć do wspaniałych ruin, najlepiej wypożyczyć skuter na dworcu autobusowym lub podjechać tuk-tukiem (trójkołową motorikszą). Należy jednak pamiętać, że kompleks jest duży i dzieli się na kilka stref (wejście płatne osobno), pomiędzy którymi łatwiej (i szybciej) porusza się środkami transportu.

 

W DŻUNGLI ŻYCIA

 

Przepiękny wodospad Thi Lo Su na rzece Maeklong w dystrykcie Umphang

UMPHANGTak-000299

© TOURISM AUTHORITY OF THAILAND (TAT)

 

Z Sukhothai można udać się autobusem do Mae Sot, mało znanego miasta tuż przy granicy z Birmą (Mjanmą). Wyruszają stąd wycieczki do Umphang, miejscowości położonej na skraju dżungli, do której jedzie się ok. 165 km asfaltową drogą z 1219 zakrętami. Już sama podróż to niezapomniane przeżycie – nierzadko siedzi się w pick-upie wraz z miejscowymi żującymi betel oraz ich kurami i kogutami. Przewożenie ludzi (i zwierząt) na dachu samochodu jest tutaj normą. Na dodatek otaczające nas widoki zapierają dech w piersiach. A to dopiero początek przygody!

 

Do najpopularniejszych należą wycieczki czterodniowe. Pierwszego dnia dojeżdża się do Umphang i tu nocuje. Nazajutrz, tuż po śniadaniu, wyrusza się na spływ po niezbyt rwącej rzece Maeklong (Mae Klong). Kilka lat temu zmieniono przepisy i drewniane tratwy zastąpiono dmuchanymi pontonami. Po drodze można spotkać dzikie zwierzęta (węże, gibony, mundżaki, warany, krokodyle różańcowe) i wykąpać się w gorących źródłach. Po lunchu następuje główny punkt programu – kilkugodzinny trekking w dżungli. Oczywiście, cały czas jest się pod opieką doświadczonego lokalnego przewodnika, który zna te rejony od dziecka. Najlepiej nocować w namiocie pośrodku utworzonego w 1989 r. Sanktuarium Dzikiej Przyrody Umphang (Umphang Wildlife Sanctuary), gdzie zasypia się wśród niesamowitych odgłosów. Trzeciego dnia odwiedza się największy wodospad w Tajlandii o wdzięcznej nazwie Thi Lo Su (również Thee Lor Sue lub The Lor Sue). Ma ok. 250 m wysokości i 450 m szerokości. Robi ogromne wrażenie, w dodatku można się w nim kąpać, a niekiedy nawet z niego skakać (wszystko zależy od stanu wody). Popołudniu znów wyrusza się na trekking, a po kilku godzinach dociera się do wioski Karenów. Posługują się oni językami kareńskimi, całkiem innymi niż tajski, i dopiero od kilkunastu lat uczą się w szkołach podstawowych języka urzędowego kraju. W Tajlandii mieszka ok. 400 tys. Karenów. Zajmują się głównie rolnictwem i hodowlą. W wiosce, którą odwiedziliśmy w 2014 r., nie było zasięgu sieci komórkowych czy internetowych. Miejscowi kontaktowali się z resztą świata za pomocą aparatu umieszczonego w jedynej budce telefonicznej. Uczestnicy wycieczki śpią u lokalnej rodziny i razem z nią spożywają kolację i śniadanie. Czwartego dnia wracają do Umphang. Wiele agencji proponuje wyprawy urozmaicone półtoragodzinną przejażdżką na słoniu, po której wszyscy udają się jeepem do miasteczka. Warto dopytać o szczegóły takiej oferty, ponieważ dość często zdarza się, że zwierzęta są źle traktowane, bite i zakute w łańcuchy.

 

Okolice Mae Sot i Umphang rzadko bywają wspominane w przewodnikach czy na blogach podróżniczych. Z jednej strony można nad tym ubolewać, ponieważ to jeden z ciekawszych rejonów w Tajlandii, a z drugiej dzięki temu właśnie miejsce to nie stało się jeszcze tak oblegane przez turystów jak chociażby miasto Chiang Mai. W okolicy znajduje się także jaskinia Takobi i wspierany przez UNICEF 13-tysięczny obóz dla uchodźców z Birmy (głównie Karenów) – Umpiem Mai.

 

ODPOCZYNEK W PAI

 

Omijamy wspomniane turystyczne, chodź bardzo interesujące, Chiang Mai i udajemy się do Pai – jednego z najbardziej niezwykłych miasteczek w tym kraju. Tutaj czas się zatrzymał, życie płynie powoli, podobnie jak pobliska rzeka o tej samej nazwie. To idealne miejsce na odpoczynek od zgiełku i tłumów z całego świata. Mieszkańcy Pai mają tatuaże i dredy i słuchają Boba Marleya. Ciężko stwierdzić, czy właśnie oni przyciągnęli podobnych do siebie turystów, czy sami zaczęli naśladować styl Europejczyków, Amerykanów i Australijczyków. Jedno jest pewne – dziś to leniwe miasteczko uchodzi za mekkę backpackerów ze wszystkich stron świata. Znajdują się tu hostele, nieco bardziej luksusowe bungalowy z hamakami, na których można przeleżeć tydzień, klimatyczne restauracje i kafejki. Młodzi ludzie przyjeżdżają na 2–3 dni i zostają na tydzień (lub znacznie dłużej).

 

W Pai każdy spędzi przyjemnie czas. Jeśli odpoczynek już nam się znudzi, wystarczy wynająć skuter lub zapisać się na zorganizowaną wycieczkę. W okolicy jest mnóstwo atrakcji – kanion (Pai Canyon, Kong Lan), wodospady (w tym szczególnie malowniczy Pam Bok), gorące źródła, Most Pamięci. Po drodze warto wstąpić na pyszną kawę i ciasto do przepięknie położonej kawiarni „Coffee in Love”.

 

SŁONIE I LUDZIE

 

W odległości ok. 10 km od centrum Pai znajduje się Thom’s Elephant Camp, czyli wioska słoni, która oferuje kilkugodzinne przejażdżki na grzbiecie tych inteligentnych i wrażliwych zwierząt bądź kąpiele z nimi w pobliskiej rzece. Aby poznać je jeszcze bliżej, można odbyć tygodniowy lub dwutygodniowy wolontariat. Sens funkcjonowania miejsc, w których główną atrakcją są żywe stworzenia, to niezmiernie trudny i dyskusyjny temat. Nie inaczej jest w tej sytuacji.

 

Słonie od tysięcy lat pomagają tutejszym mieszkańcom w pracy i życiu codziennym. Niegdyś wykorzystywano je w trakcie działań wojennych i przy wycinaniu lasów. Obecnie stały się machiną do zarabiania pieniędzy. Prawie zawsze w wioskach słoni pracują samice, ponieważ samce są nieposłuszne i trudniej je kontrolować. Młode zabiera się od matek i tresuje, aby w przyszłości służyły człowiekowi. Takie szkolenia bywają niezwykle brutalne, gdyż panuje przekonanie, że każdego osobnika trzeba złamać. Trener, tzw. mahout, musi pokazać słoniowi, iż ma nad nim władzę. Nierzadko stosuje się łańcuchy i ostro zakończone kije – zarówno w trakcie szkolenia, jak i później, już podczas wykonywania określonych zadań. Zwierzęta i mahouci pracują od rana do wieczora, 7 dni w tygodniu, praktycznie przez okrągły rok, jeśli tylko jest na to zapotrzebowanie.

 

W Thom’s Elephant Camp w Pai słonie nie mają założonych łańcuchów, a turyści siedzą bezpośrednio na ich karku, a nie w niewygodnych, ciężkich krzesłach. Mimo wszystko zwierzęta muszą pracować bardzo dużo i spędzają całe życie w niewoli, posłusznie służąc swoim opiekunom. Najlepszym rozwiązaniem wydaje się przekształcenie wszystkich takich ośrodków w rezerwaty przyrody, jednak wtedy zatrudnienie straciłyby tysiące mahoutów, którzy najczęściej utrzymują wieloosobowe rodziny. Prawdopodobnie Tajlandia nie jest gotowa na tak radykalne zmiany, ale przed przejażdżką na słoniu powinniśmy zastanowić się nad wszystkimi wadami i zaletami tego typu atrakcji. Być może lepiej będzie odwiedzić wioskę, w której te piękne i dostojne zwierzęta dożywają swojej starości po latach pracy, a w Thom’s Elephant Camp jedynie dać słonicom banana i pogłaskać je po trąbie, a potem stąd odjechać.

 

NIEZWYKŁA ŚWIĄTYNIA

 

Na północy Tajlandii, tuż przy granicy z Laosem i Birmą leży miasto Chiang Rai. Można tu przyjechać na jednodniową wycieczkę z Chiang Mai lub zajrzeć w drodze do innego kraju Azji Południowo-Wschodniej. Kilka kilometrów od centrum znajduje się świątynia buddyjska inna niż wszystkie – Wat Rong Khun, zwana również White Temple (Białą Świątynią). Jej nowoczesny gmach zaprojektował tajski artysta Chalermchai Kositpipat. Budowa obiektu rozpoczęła się w 1997 r. i trwa do dzisiaj. Podobno pomysłodawca powiedział kiedyś, że zostanie ukończona ok. 60–90 lat po jego śmierci. Biała Świątynia jest pełna różnego rodzaju symboli. Do głównego budynku (ubosot) prowadzi mostek, który otacza las powykręcanych rąk i dłoni należących do udręczonych dusz próbujących wydostać się z piekła. Wnętrze, z pozoru mało interesujące, zdobią wizerunki bohaterów współczesnej kultury popularnej: Batmana, Spidermana, Supermana, Jacka Sparrowa czy Harry’ego Pottera (a nawet minionków, Angry Birds i Hello Kitty). Postacie te zostały umieszczone wraz z płonącymi wieżami nowojorskiego World Trade Center, co sugeruje, że nie są w stanie uratować naszego świata. W całym obrazie dominującą rolę odgrywa natomiast wielki demon, w oczach którego znajdują się twarze Osamy bin Ladena i George’a W. Busha. Ten osobliwy mural ma uświadomić patrzącemu, że tylko Budda może zbawić ludzkość.

 

Drugą interesującą budowlą w Chiang Rai jest Baan Dam, czyli Czarny Dom. Kompleks ten stworzył Taj Thawan Duchanee. Składa się na niego kilkadziesiąt budynków z drewna, szkła, terakoty i innych tworzyw. W ich wnętrzach można podziwiać m.in. ogromny zbiór trofeów myśliwskich artysty.

 

NA RAJSKICH WYSPACH

 

Wat Rong Khun – główna świątynia i prowadzący do niej mostek

IMG 3507

© KINGA BIELEJEC/GADULEC.ME

 

Południe Tajlandii to przede wszystkim liczne wyspy i piękne plaże. Tutaj trudniej o miejsca poza utartym szlakiem. Przy wschodnim wybrzeżu, w Zatoce Tajlandzkiej leżą jedne z najciekawszych wysp. Koh Tao to mekka nurków, na Koh Phangan odbywa się słynne Full Moon Party, a Koh Samui jest najspokojniejsza z całej trójki. Na każdej z nich warto wynająć skuter, aby zwiedzać okolicę we własnym tempie. Znajdziemy tu zarówno spektakularnie położone punkty widokowe (np. John-Suwan Viewpoint lub Chalok Viewpoint na Koh Tao), jak i rajskie plaże (chociażby Thian Og na Koh Tao czy Chaloklum albo Haad Salad na Koh Phangan).

 

Wody otaczające Koh Tao stanowią idealny rejon na kurs nurkowania. Przystępne ceny, instruktorzy mówiący w wielu językach i niezwykły podwodny świat sprawiają, że to właśnie na tę wyspę przyjeżdżają turyści spragnieni nowych doznań. W jej bezpośrednim sąsiedztwie wyróżnia się 25 atrakcyjnych miejsc nurkowych, wśród których najbardziej znane są Japanese Gardens, Red Rock, Shark Island, White Rock, Southwest Pinnacle, Mango Bay, Chumporn Pinnacle, Green Rock, Hin Wong, Sail Rock czy Twins Peak. Średnia głębokość wynosi mniej więcej 12–18 m, jednak bez problemu znajdziemy punkty dla bardziej zaawansowanych nurków (do 45 m głębokości). Widoczność sięga ok. 15, a nawet 30–40 m w sprzyjających warunkach.

 

Full Moon Party, Half Moon Party, zabawa sylwestrowa czy Boże Narodzenie – na Koh Phangan okazji do świętowania jest bez liku. Na plaży Haad Rin raz w miesiącu gromadzi się od 10 do 30 tys. młodych ludzi z całego świata. Ściągają tutaj, aby słuchać muzyki, tańczyć i popijać drinki z napoju energetycznego, soku i alkoholu (najczęściej lokalnego rumu) podawane z lodem w plastikowych wiaderkach, a zwane buckets. Imprezowicze krążą do białego rana między kilkoma różnymi scenami wystawionymi nad brzegiem Zatoki Tajlandzkiej. Wszyscy mają pomalowane twarze i odblaskowe koszulki, a kolejka do studia tatuażu ciągnie się przez pół ulicy. I pomyśleć, że wszystko zaczęło się w 1985 r., kiedy po raz pierwszy podczas pełni księżyca bawiła się tu grupa 20–30 turystów. Obecnie to jedna z największych plażowych imprez na świecie. Oprócz tego na Koh Phangan organizuje się także Black Moon Party na plaży Baan Tai (raz w miesiącu, gdy księżyc jest w nowiu) i Half Moon Party w małym lesie leżącym ok. 2 km w głąb lądu (dwa razy w miesiącu, w czasie pierwszej i ostatniej kwadry).

 

Na zachodnim wybrzeżu kraju znajdują się m.in. miasta Krabi i Ao Nang. Same w sobie nie są zbyt ciekawe, jednak będą doskonałymi bazami wypadowymi na maleńkie wysepki lub półwyspy. W Tajlandii obowiązkowo należy odwiedzić plażę Railay (Rai Leh) i archipelag Phi Phi. Na Koh Phi Phi Leh był kręcony słynny film Niebiańska plaża (2000 r.) z Leonardem DiCaprio w roli głównej. Półwysep Railay jest z kolei świetnym miejscem na odpoczynek i znakomitym rejonem dla miłośników wspinaczki skalnej. Niestety, zarówno jego, jak i archipelag Phi Phi oblegają tłumy turystów, szczególnie w okresie ferii świątecznych.

 

Blisko granicy z Malezją znajduje się wyspa idealna dla osób kochających dziką przyrodę, ceniących spokój i ciszę. Infrastruktura turystyczna na Koh Tarutao jest bardzo ograniczona, dlatego jej rejon pozostaje niemal dziewiczy i niezmieniony przez człowieka. Biuro Narodowego Parku Morskiego Tarutao udostępnia bungalowy do wynajęcia, można też rozbić tutaj namiot (swój lub wypożyczony na miejscu).

 

ULICZNE JEDZENIE

 

Tajska kuchnia uchodzi za jedną z najsmaczniejszych na świecie. Co ciekawe, bardzo często jedzenie uliczne, przygotowywane w budkach przez starsze kobiety, jest dużo lepsze niż w restauracjach. Do najpopularniejszych potraw należy pad thai – podsmażony makaron ryżowy z pastą z tamaryndowca, sosem rybnym, sokiem z limonki, jajkiem, chili, czosnkiem, kiełkami fasoli mung i kurczakiem lub krewetkami. Kolejne danie, którego trzeba spróbować w Tajlandii, to tom yum (tom yam). W tej kwaśno-ostrej zupie bazę stanowi wywar z kurczaka bądź wieprzowiny wzbogacony trawą cytrynową, liśćmi papedy, sokiem z limonki, przyprawą galangal, sosem rybnym i chili. Występuje w dwóch wersjach – z mleczkiem kokosowym i bez niego. Miłośnicy ostrych smaków powinni skosztować sałatki z zielonej papai (som tam). Oprócz cienkich pasków tego owocu dodaje się do niej m.in. fasolę, pomidory, czosnek, orzeszki ziemne, sos rybny, sok z limonki, cukier palmowy i chili. Koniecznie należy również spróbować różnych rodzajów curry – zielonego, żółtego i czerwonego. A na koniec warto zjeść jeden z najpyszniejszych deserów świata – mango sticky rice (khao niao mamuang), czyli kleisty ryż z mleczkiem kokosowym i świeżym mango. To prawdziwe niebo w gębie!

 

KRÓL TAJLANDII

 

W artykule o Tajlandii nie można pominąć tak istotnej kwestii, jaką jest rodzina królewska. Bhumibol Adulyadej (Rama IX) zmarł 13 października 2016 r. w Bangkoku w wieku 88 lat. Był najdłużej panującym monarchą na świecie (wstąpił na tron w czerwcu 1946 r.). Rodacy uwielbiali swojego króla, stanowił dla nich ogromny autorytet, zdjęcia z jego podobizną wisiały wszędzie, a o rodzinie królewskiej nie wypadało powiedzieć złego słowa. Tuż po śmierci władcy miliony osób opłakiwały go na ulicach, na tydzień (a nawet miesiąc) zamknięto wiele barów i klubów, w państwie ogłoszono roczną żałobę. Jego jedyny syn i następca, Maha Vajiralongkorn (Rama X), ma niezmiernie trudne zadanie. Król Bhumibol Adulyadej był powszechnie szanowany. Jego potomek natomiast jest równie powszechnie nielubiany.

 

Tajlandia to kraj kontrastów, rozmaitych smaków i kolorów. Mimo iż z roku na rok odwiedza ją coraz więcej turystów, wciąż można tu znaleźć miejsca mniej popularne, leżące z dala od zgiełku i rewirów naganiaczy. Niekiedy dotarcie do takich zakątków zajmuje sporo czasu, ale na pewno warto zejść z utartego szlaku i odwiedzić dżunglę w okolicy Umphang czy kanion i wodospady koło Pai. Promocje na loty do Bangkoku zdarzają się coraz częściej, aż żal z nich nie skorzystać. Na koniec trzeba dodać, że Tajlandia sprawdza się idealnie jako kraj na pierwszą podróż do Azji – jest egzotyczna, ale nie tak bardzo osobliwa i obca dla Europejczyka jak Indie bądź Indonezja.

 

Koh Phi Phi Leh – rajska zatoka Maya

ao-maya-mu-ko-phi-phi - Kopia

© TOURISM AUTHORITY OF THAILAND (TAT)