W najnowszym, już 59., aż ponad 330-stronicowym, wydaniu magazynu „All Inclusive”, w dziale „EuroPodróże”, Agnieszka Kaszuba opisuje nam różne oblicza Albanii – między betonem bunkrów a błękitem morza. Poniżej zamieszczamy początek jej wciągającego albańskiego artykułu. Cały tekst można przeczytać na str. 204–211 najświeższego, wiosenno-letniego 2026 numeru magazynu „All Inclusive”, który dostępny jest pod tym linkiem: https://www.all-inclusive.com.pl/najnowszy-numer/
Zapraszamy z całego serca do interesującej lektury o różnych obliczach Albanii! Agnieszka Kaszuba pisze, że: „W Albanii (Shqipëria) wszystko jest blisko siebie: góry, morze, ruiny starożytnych miast i betonowe kopuły bunkrów rozsiane po polach. W ciągu jednego dnia można przejechać z chłodnej doliny w północnych Alpach Albańskich (Góry Północnoalbańskie) nad turkusową wodę riwiery. To kraj kontrastów, ale też surowego krajobrazu, wyraźnej historii i szybkich zmian. Samolot podchodzi do lądowania nad równiną Tirany. W dole widać niską zabudowę, szerokie arterie, a w tle wyraźną linię gór. Albania nie wita przybysza widokiem rodem z południowoeuropejskiej pocztówki. Jest bardziej szorstka. Betonowe bloki sąsiadują z nowymi apartamentowcami, minarety z neonami kawiarni, a kilka kilometrów dalej zaczyna się krajobraz, który jeszcze dwie dekady temu był prawie niedostępny dla turystów. Przez większość XX w. kraj funkcjonował w izolacji. Rządy Envera Hodży (Enver Hoxha, 1908–1985) zamknęły granice i wybudowały ponad 750 tys. bunkrów (po albańsku bunkerët), betonowych kopuł budowanych z myślą o wojnie, która nigdy nie przyszła. Dziś część z nich stoi w gajach oliwnych, inne przy drogach, niektóre zmieniły funkcję. Obecnie Albania szybko nadgania stracony czas. Drogi są coraz lepsze, infrastruktura turystyczna się rozwija, a południowe wybrzeże przyciąga coraz więcej gości. Mimo tych zmian wciąż czuć, że to kraj w ruchu. Miasta się przebudowują, nadmorskie miejscowości powiększają mariny, w górach powstają nowe pensjonaty. A jednocześnie wystarczy kilka kilometrów, żeby trafić do miejsca, gdzie kończy się asfalt, a szlak prowadzi wzdłuż kamiennej doliny bez zasięgu sieci komórkowej. Albania nie jest już „nieodkryta”, ale wciąż daje przestrzeń, i to właśnie ta równowaga między rozwojem a surowością krajobrazu sprawia, że kraj tak przyciąga. Albania zmienia się razem z wysokością i kierunkiem drogi. Na północy dominują ostre grzbiety Alp Albańskich i wąskie doliny. W centrum pojawiają się miasta z osmańską zabudową i betonowymi śladami XX w. Na południu krajobraz otwiera się na Adriatyk i Morze Jońskie z jasnym wybrzeżem, lagunami i stanowiskami archeologicznymi. Kilkaset kilometrów wystarcza, aby przejechać przez kilka różnych światów.”
I kończy swój niezmiernie ciekawy artykuł o Albanii w następujący sposób: „Riwiera Albańska nie jest już „odkryciem”, ale wciąż nie osiągnęła skali największych kurortów śródziemnomorskich. To etap przejściowy między lokalnym wybrzeżem a międzynarodowym kierunkiem wakacyjnym. Widać potencjał, widać inwestycje, widać też napięcie między rozwojem a zachowaniem krajobrazu. Po północnych dolinach i kamiennych miastach południe wygląda zupełnie inaczej. Drogi są lepsze, dystanse krótsze, tempo bardziej wakacyjne. W jednym dniu można zjechać z Llogary nad samo morze, zatrzymać się w zatoce i wieczorem obserwować, jak światło odbija się od wody. Ze względu na pocztówkowe krajobrazy, jasny piasek i przejrzystą wodę riwierę często określa się mianem „albańskich Karaibów”. Naturalnie zamyka ona trasę wiodącą przez Albanię – tam, gdzie góry opadają w stronę Morza Jońskiego i kończy się ląd.”
Czytaj dalej na: https://www.all-inclusive.com.pl/miedzy-betonem-bunkrow-a-blekitem-morza-rozne-oblicza-albanii/




