W drugim kwartale 2014 roku norweski PKB odnotował zaskakująco duży wzrost, co stanowi zaprzeczenie ostrzeżeń przed nadchodzącym spowolnieniem gospodarczym, które pojawiały się w ostatnich latach.

Według danych opublikowanych przez norweski urząd statystyczny,  gospodarka w drugim kwartale 2014 roku rosła szybciej niż zakładały prognozy analityków. Przychody z produkcji na lądzie – nieobejmującej ważnej branży naftowej – wzrosły o 1,2%, przy prognozach przewidujących 0,8%. Ta poprawa, którą kraj zawdzięcza głównie zwiększonej produkcji energii elektrycznej, zdecydowanie kontrastuje z pojawiającymi się regularnie w ostatnich latach prognozami, zgodnie z którymi gospodarka wejdzie w okres stagnacji lub recesji.
Stopa bezrobocia w ciągu ostatnich pięciu lat utrzymywała się nieznacznie powyżej poziomu 3%, co zdecydowanie odróżnia Norwegię od jej skandynawskich sąsiadów. Elementem wyjątkowym wśród europejskich państw jest odnotowywana w tym kraju znaczna nadwyżka budżetowa (wynosząca w 2013 roku 40 mld dolarów) oraz fundusz majątku narodowego (zwany funduszem naftowym) w wysokości 880 mld dolarów.
„Czarne złoto” głównym źródłem bogactwa
Przychody z ropy naftowej lub raczej odpowiedzialne zarządzanie regularnymi nadwyżkami niewątpliwie ochroniły Norwegię przed globalnymi niepokojami, ale także odizolowały kraj od reszty Europy. Publiczne poparcie dla pełnego członkostwa w UE – które odrzucono nieznaczną różnicą głosów w dwóch referendach – jest na rekordowo niskim poziomie. Choć zawarta w 1992 roku umowa w sprawie Europejskiego Obszaru Gospodarczego w praktyce wiąże Norwegię z większością europejskich regulacji, kraj pozostaje poza strukturą UE.
W kraju, w którym najważniejsze różnice polityczne odzwierciedlają się w dyskusjach na temat tego jak dużo pieniędzy uzyskanych ze sprzedaży ropy naftowej należy wydać i gdzie je wydać, obywatele zdają sobie sprawę z korzystnej sytuacji, w której się znajdują i zastanawiają się, jak długo to może potrwać. W roku 2012 ekonomiści ostrzegali, że wkrótce wzrost ulegnie spowolnieniu, gdyż miał obniżyć się poziom eksportu do Europy. Gwałtownie spadające ceny nieruchomości w ubiegłym roku były postrzegane jako złowieszczy znak, a na początku 2014 roku norwescy ekonomiści ostrzegali, że w związku z malejącą liczbą ofert pracy, stopa bezrobocia wkrótce osiągnie poziom odnotowywany w Europie. Żaden z tych scenariuszy się nie zmaterializował.
Jednak wszystkie przedstawiane regularnie pesymistyczne prognozy opierają się na jednym niewątpliwym fakcie: znaczna część norweskiego bogactwa ma swe źródło w ogromnych złożach ropy naftowej ulokowanych wzdłuż długiego norweskiego wybrzeża, które w pewnym momencie naturalnie ulegną wyczerpaniu. Choć w ostatnich latach dokonano zaskakujących odkryć w „dojrzałych“ regionach produkcyjnych, produkcja ropy naftowej osiągnęła szczyt na przełomie tysiącleci i od tego czasu systematycznie spada.

Obecnie norweska polityka zdominowana jest przez dyskusje na temat tego, jak ograniczyć hojne dotacje państwowe w celu zwiększenia produktywności i „normalizacji” gospodarki w najbliższych latach. Co ciekawe, najbogatszy skandynawski kraj często spogląda w stronę Szwecji i Finlandii i uznaje pomysłowość zastosowanych tam rozwiązań przemysłowych za wzór do naśladowania w sytuacji kiedy ropa przestanie być źródłem bogactwa.

Źródło: SPCC/ Ministerstwo Finansów Norwegii  (www.regjeringen.no) oraz portal globalriskinsights.com