W najnowszym, letnim, aż 216-stronicowym, wydaniu magazynu „All Inclusive” – to już jest nasz numer 49., kolejne wydanie będzie jubileuszowe, 50., z mnóstwem atrakcji – w dziale „EuroPodróże” nasza dyrektor artystyczna, Viola Domański-Szabó, razem z naszym redaktorem naczelnym, Michałem Domańskim, opowiadają nam o swoich wrażeniach z Estonii i oddychaniu pełną piersią w tym malowniczym bałtyckim kraju. Poniżej zamieszczamy początek ich artykułu. Cały tekst o atrakcjach i tajemnicach Estonii można przeczytać na str. 104–119 najświeższego, letniego wydania magazynu „All Inclusive”, które dostępne jest pod poniższym linkiem: https://www.all-inclusive.com.pl/najnowszy-numer/

Zapraszamy serdecznie do interesującej lektury! Viola Domański-Szabó i Michał Domański piszą, że: „Wyobraźcie sobie kraj dwa razy większy od niemal 10-milionowego Izraela z zaledwie 1,34 mln mieszkańców… Połowę jego powierzchni zajmują lasy, ok. 20 proc. parki narodowe, ma blisko 3,8 tys. km linii brzegowej, 2222 wyspy i wysepki, ponad 2 tys. km szlaków turystycznych oraz niemal 1,4 tys. jezior. Na autostradach ruch jest niewielki, podczas leśnych wędrówek czasem żywej duszy nie spotkamy, kiedy zwiedzamy zabytkowe i klimatyczne miasta, nikt nie depcze nam po stopach, a w sklepach nikt nie włazi nam na głowę… Taka właśnie jest gościnna, inspirująca i pozytywnie zaskakująca Estonia! W przeciwieństwie do mieszkańców gęsto zaludnionej Europy Środkowej Estończycy mają dużo miejsca tylko dla siebie. Średnia gęstość zaludnienia w Estonii to zaledwie 30,3 os./km² (w Polsce – 122 os./km², a w całej Unii Europejskiej – 106 os./km²). Przy czym estońska prowincja jest jeszcze bardziej przestronna, jako że prawie 70 proc. populacji mieszka w miastach. Niemal jedna trzecia tych „mieszczuchów” (nieco ponad 400 tys. ludzi) żyje na co dzień w stołecznym Tallinnie. Nic więc dziwnego, że niektóre estońskie regiony mają gęstość zaludnienia wynoszącą jedynie 6,5 os./km²! Zdawałoby się zatem, że Estonia to takie idealne, spokojne, wyobrażone miejsce, o jakim marzy człowiek doświadczony pandemią koronawirusa… Jednak jest to realny (nie wirtualny!) zakątek świata. Co najważniejsze, usytuowany nie tak daleko od naszego kraju, abyśmy nie mogli go łatwo odwiedzić. Wystarczy nadmienić, że Warszawę dzieli od Tallinna ok. 975 km, które powinniśmy pokonać autem w mniej więcej 12,5 godz., a samolotem w jedynie 1 godz. i 40 min. Jadąc samochodem z Polski do estońskiej stolicy, powinniśmy przejeżdżać przez Parnawę (Pärnu), czwarte co do wielkości miasto tej nadbałtyckiej republiki (zamieszkane przez 44 tys. ludzi), nadmorski kurort na południowo-zachodnim wybrzeżu, nazywany „letnią stolicą Estonii”. Warto się w nim zatrzymać na dłużej i odpocząć od trudów podróży. Trzeba przyznać, że w naszym obciążonym obecnie wirusami świecie taki turystyczny kierunek, jak cicha i czarująca Estonia, brzmi niezmiernie kusząco i jest niemal idealny dla powolnych, świadomych podróżników, poznających naszą planetę w rytmie slow, chcących oddychać pełną piersią, zwolnić i uniknąć masowej turystyki. W tym urokliwym kraju łatwo znaleźć spokojne zakątki, które stanowią towar deficytowy w innych częściach naszego globu. To sprawia, że dbająca o ekologię Estonia jest naprawdę doskonałym miejscem dla miłośników slow travel, czyli „powolnej turystyki”, zyskującej ostatnio na popularności na całym świecie. Wodę z kranu można tutaj bezpiecznie pić w każdym miejscu. Pod względem jakości powietrza Estonia plasuje się w europejskiej czołówce. Nasze narażone na szkodliwe oddziaływanie smogu w Polsce płuca poczują to od razu i będą nam wdzięczne za „odpoczynek” w tym państwie w Europie Północnej.”   

I kończą swój ciekawy artykuł o oddychaniu pełną piersią w Estonii w następujący sposób: „Estonii nie polecamy raczej nikomu, kto chce schudnąć lub trzymać dietę. Na naszych talerzach przez cały pobyt w tym kraju ląduje tyle wyjątkowych, pysznych i gustownie przygotowanych dań, że nie sposób oprzeć się pokusie… Cztery pory roku można tutaj rozróżnić nie tylko na podstawie kartek z kalendarza czy panującej pogody, ale również serwowanych aktualnie potraw. Wybór świeżych, sezonowych i wysokiej jakości składników jest niezmiernie szeroki. Przy przygotowywaniu dań Estończycy preferują zawsze dobre, lokalnie produkowane warzywa, zioła i owoce. Na estońską gastronomię największy wpływ wywarły w przeszłości kuchnie rosyjska i niemiecka. Dzisiaj coraz więcej inspiracji czerpie się też z nordyckiej sztuki kulinarnej, czego efekt stanowi wyjątkowa fuzja. Estończycy jedzą pieczywo prawie do wszystkiego, zwłaszcza czarny, żytni chleb na naturalnym zakwasie, który otaczają wielką czcią. Ma on cudowną, chrupiącą skórkę i długo zachowuje świeżość. Nic więc dziwnego, że mieszkańcy Estonii życzą sobie nawzajem smacznego posiłku słowami Jätku leiba! (dosłownie „Niech Twój chleb wystarczy!”). Poza pieczywem ważne miejsce w estońskiej kuchni zajmują także miody, świeże i suszone ryby, produkty mleczne oraz dary lasu, różne jagody i grzyby, które nie tylko dodaje się tuż po zerwaniu do żywności, ale również konserwuje na rozmaite sposoby. Jeśli naprawdę chcemy skosztować lokalnych smaków, zamówmy np. zupę z grzybów leśnych i smażoną rybę, a na deser tradycyjną kamę, kamajahu, tzw. estońskie musli. To mieszanka prażonej mąki jęczmiennej, żytniej, owsianej i grochowej, do której dodaje się mleko, jogurt lub kefir, ewentualnie miód. Całość przystraja się owocami leśnymi, jagodami albo truskawkami. Spośród napojów orzeźwiających warto wybrać pyszną lemoniadę z rokitnikiem lub rabarbarem i miętą! Oczywiście nie należy też zapominać o tych, którzy nie dotarli z nami na estońską ziemię i pozostali w domu. Wrzućmy więc do walizki dla nich oryginalny chrobotek reniferowy (porost będący jednym z ulubionych pokarmów reniferów) w czekoladzie lub butelkę pierwszego w kraju rzemieślniczego dżinu Lahhentagge z zachodniego wybrzeża wyspy Saaremma (o której napiszemy przy kolejnej okazji!) albo wyśmienitego, doprawionego lokalnymi ziołami Junimperium, wytwarzanego w tallińskim Telliskivi Creative City. Możemy być pewni, że będą to trafione prezenty z pełnej inspiracji Estonii.”