KAROLINA WUDNIAK
« Brazylia słynie głównie z eksportu kawy, wyśmienitych piłkarzy, kolorowego karnawału, który odbywa się co roku w Rio de Janeiro, oraz z tego, że na jej terenie znajduje się puszcza amazońska zwana płucami świata. Lasy tropikalne pokrywają znaczny obszar kraju, ale jest tu do zobaczenia dużo więcej. Oprócz wypoczywania na rajskich plażach i wypraw w porośnięte bujną roślinnością góry można np. zwiedzać nowoczesne centra dużych miast. »
Rio de Janeiro z górami Corcovado i Pão de Açúcar
Terytorium Brazylii ma powierzchnię ponad 8,5 mln km2. To czyni ją największym krajem Ameryki Południowej (zajmuje prawie połowę całego kontynentu) i jednym z największych na świecie (po Rosji, Kanadzie, Chinach i USA). Jej wybrzeże oblewają wody Oceanu Atlantyckiego. Brazylia współdzieli granicę z większością państw południowoamerykańskich: Urugwajem, Argentyną, Paragwajem, Boliwią, Peru, Kolumbią, Wenezuelą, Gujaną, Surinamem i Gujaną Francuską. Nie graniczy zatem jedynie z Ekwadorem i Chile. Ten fakt chyba najdobitniej świadczy o wielkości kraju. Przy takiej powierzchni tutejsza ogromna liczba niesamowitych miejsc i atrakcji nie powinna nikogo dziwić.
Nie da się w Brazylii zobaczyć wszystkiego podczas jednego wakacyjnego wyjazdu. Na szczęście nic nie stoi na przeszkodzie, żeby do niej wracać ponownie. W ten sposób można poznawać ją kawałek po kawałku i częściej mieć okazję do delektowania się melodyjną brazylijską odmianą języka portugalskiego.
WIDOK Z GÓRY
Podczas pobytu w Brazylii zwiedzający prędzej czy później (raczej prędzej) trafiają do Rio de Janeiro, drugiego największego miasta w kraju (blisko 7-milionowego), niegdyś (do 1960 r.) jego stolicy. Zarówno zagranicznych, jak i krajowych turystów przyciągają do niego nie tylko karnawał, samba i piękne plaże, ale również niesamowite położenie, z którego dumni są sami cariocas (mieszkańcy Rio de Janeiro – według jednej z hipotez nazwa pochodzi od słów kariîói oka z języka tupi, których połączenie oznacza „dom Carijós”, czyli natywnej ludności żyjącej na terenach dzisiejszego miasta, nad rzeką Carioca). Zabudowania brazylijskiej metropolii wyrastają pomiędzy urwistymi wzgórzami i na ich zboczach, nad Oceanem Atlantyckim i zatoką Guanabara. Żeby zrozumieć te zachwyty, wystarczy wjechać kolejką linową (bondinho) na Pão de Açúcar, czyli Głowę Cukru (396 m n.p.m.). Widok miasta rozpościerający się z tego wzgórza zachwyca nawet najbardziej wybrednych podróżników. Ja sama nie oglądałam piękniejszej panoramy miejskiej niż ta, którą mogłam podziwiać z Głowy Cukru, a miałam okazję widzieć ich całkiem sporo. Ciekawe jest także pochodzenie nazwy Pão de Açúcar. Do końca XIX w. cukier sprzedawano pod postacią brył w kształcie stożka z zaokrąglonym wierzchołkiem zwanych głowami cukru. Właśnie z nimi skojarzyło się Portugalczykom w XVI stuleciu wzgórze znajdujące się nad zatoką Guanabara i nazwa się przyjęła.
Drugie miejsce, z którego roztacza się zapierający dech w piersiach widok na miasto, to szczyt Corcovado. To wzgórze o wysokości 710 m n.p.m. rozsławiła na cały świat ustawiona na nim figura Chrystusa Odkupiciela (Cristo Redentor). Mierzący 30 m posąg (wraz z cokołem pomnik ma 38 m) odsłonięto w październiku 1931 r. i przez długie lata był największą tego typu statuą na świecie. W 2010 r. zdetronizowała go figura Chrystusa Króla Wszechświata w polskim Świebodzinie (36 m razem z pozłacaną koroną). Na Corcovado wchodzi się pieszo lub wjeżdża koleją zębatą (Trem do Corcovado).
Spektakularny widok na Rio de Janeiro i oba wzgórza, Corcovado i Pão de Açúcar, można podziwiać z terenu Muzeum Sztuki Współczesnej w Niterói (MAC – Museu de Arte Contemporânea de Niterói) znajdującego się po drugiej stronie zatoki Guanabara. Poza ciekawymi wystawami i panoramą warto zwrócić uwagę na samą bryłę budynku. Wyglądający jak statek kosmiczny obiekt został zaprojektowany przez słynnego brazylijskiego architekta Oscara Niemeyera (1907–2012). Do muzeum najszybciej dotrzemy jednym z małych promów pływających po zatoce. Ponieważ powyżej 500-tysięczne miasto Niterói uchodzi za sypialnię Rio de Janeiro, prowadzący do niego most (Ponte Presidente Costa e Silva, znany powszechnie jako Ponte Rio–Niterói, o długości aż 13,29 km) jest niemal zawsze zakorkowany.
W boskim Rio, jak wielu o nim mówi, nie można zrezygnować z wizyty na jednej z pięknych, choć tłocznych, plaż. Do najbardziej znanych należy ciągnąca się przez ponad 4 km Copacabana, tuż po niej w rankingu popularności plasuje się 2,6-kilometrowa Ipanema. Obie pełne są plażowiczów, turystów, barów, kawiarni, restauracji i sprzedawców wszystkiego. Na Copacabanie pokazem fajerwerków wita się hucznie nowy rok. Poza tym odbywają się na niej najróżniejsze wydarzenia, jak choćby koncerty. Na tej plaży rozgrywano również mecze Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej Plażowej.
Osoby tęskniące za cieniem i zielenią powinny udać się do Ogrodu Botanicznego (Jardim Botânico do Rio de Janeiro) założonego przez przyszłego króla Portugalii, Jana VI, w 1808 r. Kompleks jest ogromny, zajmuje blisko 140 ha (83 ha lasów tropikalnych i 54 ha terenów ogrodowych), czyli powierzchnię mniej więcej 140 boisk piłkarskich, i może poszczycić się ok. 7 tys. gatunków roślin. Niesamowite wrażenie robi aleja ogromnych palm – Aleia Barbosa Rodrigues. Spomiędzy ich liści momentami wyłania się statua Chrystusa Odkupiciela na Corcovado.
Kiedy już znudzi nam się i cień wspaniałych roślin w Ogrodzie Botanicznym, wybierzmy się do centrum Rio de Janeiro. Znajdziemy w nim ciekawe kolonialne budynki wciśnięte między nowoczesne wieżowce. Z centrum (Centro) można udać się do położonej nieopodal dzielnicy Lapa, aby poczuć jej tętniącą życiem atmosferę. To tutaj działają modne kawiarnie, puby i kluby. Warto też zwrócić uwagę na słynny Aqueduto da Carioca (Arcos da Lapa), czyli akwedukt wybudowany w połowie XVIII w. Z Lapy zabytkowym tramwajem (tzw. bonde de Santa Teresa) wjedziemy do malowniczej dzielnicy Santa Teresa, leżącej na wzgórzu. Polecam zagubić się w jej wąskich, stromych, ale jakże urokliwych uliczkach. Dzielnica ta powstała w XVIII stuleciu i była zamieszkiwana przez zamożniejszych obywateli Rio de Janeiro, dlatego napotkamy w niej zachowane do dziś piękne rezydencje. Obecnie jest popularna wśród turystów i artystów, można tu znaleźć sporo galerii sztuki i artystycznych kawiarni. Santa Teresa i rozpościerający się stąd widok na miasto prezentują się wyjątkowo czarująco o złotej godzinie, tuż przed zachodem słońca.
KOLOROWA STOLICA TAŃCA
Raz do roku Rio de Janeiro zmienia się w kolorową, roztańczoną karnawałową stolicę świata. W lutym lub marcu (zależnie od roku) miasto staje się na sześć dni wielką sceną (w 2020 r. od 21 do 26 lutego), na której tańczy się gorącą sambę – narodowy taniec Brazylijczyków. Pierwszy karnawał zorganizowano tu oficjalnie w 1893 r. Dziś wydarzenie to przyciąga miliony turystów. Szacuje się, że w trakcie trwania festiwalu codziennie na ulicach Rio de Janeiro świętuje ok. 2 mln osób. Szkoły samby do występów przygotowują się przez cały rok, żeby podczas karnawału zaprezentować jak najwyższy poziom. Najbardziej efektowne pokazy odbywają się na sambodromie (Sambódromo da Marquês de Sapucaí, Sambódromo do Rio de Janeiro), ale na ulicach w różnych dzielnicach również wszyscy bawią się w najlepsze. Swoją drogą, sambodrom pokazywany w relacjach medialnych z zabawy karnawałowej wydaje się znacznie większy niż jest w rzeczywistości. Jeśli ktoś odwiedzi Rio de Janeiro poza karnawałem, wciąż ma szansę poznać roztańczone oblicze miasta. W kompleksie Cidade do Samba (w małej, portowej dzielnicy Santo Cristo), gdzie szkoły pracują nad platformami i strojami na kolejny rok, turyści mogą podpatrywać te przygotowania i oglądać pokazy samby. Wprawdzie to nie to samo, co branie udziału w jedynym w swoim rodzaju karnawale, ale taka wizyta jest okazją do zobaczenia, jak cariocas wspaniale tańczą i potrafią cieszyć się życiem.
Mniej więcej 150 km na południowy zachód od Rio de Janeiro (na terenie gminy Angra dos Reis), na Oceanie Atlantyckim, leży Ilha Grande (Wielka Wyspa). To popularny cel weekendowych wyjazdów mieszkańców miasta, ale równie chętnie odwiedzają ją także zagraniczni turyści. Wszystko dlatego, że można się tu poczuć jak w raju. Wybrzeże wyspy pokrywają piękne plaże, każdego ranka liczne ptaki żyjące w miejscowych bujnych lasach atlantyckich i namorzynowych wykonują swoje symfonie, a malowniczymi ścieżkami prowadzącymi przez góry dociera się do piaszczystych brzegów oceanu. Drugi najwyższy szczyt Ilha Grande stanowi Pico do Papagaio. Mierzy 982 m n.p.m. i widziany z miasteczka Abraão (Vila do Abraão) przypomina papuzi dziób. Na wyspie znajduje się kilkanaście dobrze oznaczonych szlaków, idealnych na wycieczki. Większość z nich kończy się na plażach, z których do Abraão można wrócić łodzią taksówką.
Równie popularnym miejscem na weekendowy wypad jest ponad 180-tysięczne miasto Teresópolis leżące na obrzeżach parku narodowego usytuowanego na obszarze pasma górskiego Serra dos Órgãos (Parque Nacional da Serra dos Órgãos). Przy dobrej widoczności góry te da się dostrzec już z Rio de Janeiro. Najwyższy szczyt w paśmie ma 2275 m n.p.m. i nazywa się Pedra do Sino (Skała Dzwonu), ale to nie on uchodzi za jego symbol. Turystów przyciąga tu mierzący 1692 m n.p.m. Dedo de Deus (Palec Boży). W parku wytyczono wiele tras trekkingowych o różnym stopniu trudności. Najwspanialsze widoki rozpościerają się z tych najtrudniejszych, zdecydowanie warto więc trochę się zmęczyć. Najbardziej spektakularnym szlakiem jest ten wiodący z Teresópolis do Petrópolis. Liczy on prawie 30 km, a jego pokonanie zajmuje zazwyczaj trzy dni. Według wielu opinii to najpiękniejsza trasa górska w całej Brazylii. Oczywiście, jak w przypadku każdej dłuższej wyprawy trekkingowej, przejście tego szlaku wymaga odpowiedniego przygotowania logistycznego i fizycznego, ale tylko z niego można podziwiać niesamowite widoki, których inaczej nie miałoby się szansy zobaczyć.

Sambodrom w Rio de Janeiro po odnowieniu w latach 2011–2012 może pomieścić 72,5 tys. widzów
© DHAVIDNORMANDO/RIOTUR
W MIEJSKIEJ DŻUNGLI
Jeśli z Rio de Janeiro wyruszymy na południowy zachód, dotrzemy do São Paulo, największego brazylijskiego miasta (ponad 12-milionowego). Na pierwszy rzut oka wygląda ono jak niezbyt interesująca betonowa dżungla. Jednak mimo iż nie ma w nim zbyt wielu zabytków, turyści nie mogą narzekać na brak atrakcji. Do tych ostatnich należy z pewnością bogata oferta gastronomiczna. São Paulo słynie ze świetnych restauracji. Mówi się, że w metropolii serwuje się najlepszą pizzę poza Włochami i najsmaczniejsze sushi poza Japonią – to zasługa mieszkających w niej dużych społeczności imigranckich z tych krajów.
São Paulo zdecydowanie zasługuje na miano miasta kontrastów. Betonowe wieżowce w centrum sąsiadują w nim z często zniszczonymi budynkami historycznymi, a bogate dzielnice – z rozległymi fawelami (obszarami nędzy). Jedną z najbardziej znanych ulic w metropolii jest Avenida Paulista (o długości 2,7 km). To tutaj bije biznesowe i kulturalne serce miasta. W okolicy znajdują się liczne centra handlowe, restauracje, kawiarnie, puby i galerie sztuki. Spośród mnóstwa obiektów muzealnych w São Paulo wyróżniają się szczególnie Museu do Ipiranga (Museu Paulista da Universidade de São Paulo), mieszczące się w pięknym, zabytkowym budynku ukończonym w 1890 r. i przedstawiające historię Brazylii, oraz Memorial da América Latina z wystawami, biblioteką i centrum kulturalno-polityczno-rozrywkowym. Kompleks tego ostatniego zaprojektował Oscar Niemeyer – ten sam, który jest autorem wspomnianego gmachu muzeum w Niterói. Poza tym warto wspomnieć, że w brazylijskiej metropolii od 1951 r. co dwa lata organizuje się biennale sztuki (Bienal de São Paulo), wzorowane na pierwszym tego typu wydarzeniu, zainicjowanym we włoskiej Wenecji. Obecnie to drugie największe biennale na świecie. Najbliższa, 34. edycja imprezy odbędzie się w 2020 r.
Wprawdzie rozpościerający się z góry widok na São Paulo nie może się równać z tym z Rio de Janeiro, ale wciąż warto go zobaczyć. W celu podziwiania panoramy najlepiej wybrać się na taras widokowy 161-metrowego budynku Altino Arantes (znanego też jako Farol Santander, Banespa lub Banespão) przypominającego swoją bryłą w stylu art déco nowojorski wieżowiec Empire State Building. Polecam się tu udać zwłaszcza o zachodzie słońca.
Kolejne brazylijskie miasto zasługujące na uwagę stanowi Salvador (Salvador da Bahia). Leżący na przeciwnym biegunie architektonicznym niż São Paulo, zachwyca kolonialną zabudową. Założony przez Portugalczyków w 1549 r. Salvador był stolicą Brazylii w czasach kolonii (do 1763 r.). Klif dzieli go na Miasto Górne (Cidade Alta) i Dolne (Cidade Baixa). Ten pierwszy obszar to historyczne centrum z perełkami architektury, drugi ma charakter komercyjny – w jego granicach znajduje się m.in. Mercado Modelo (w dzielnicy Comércio), czyli targowisko rękodzieła artystycznego, na którym można kupić pamiątki. W Cidade Alta warto zajrzeć na zabytkowe place (w Centro Histórico): Praça da Sé i Terreiro de Jesus połączone ze sobą Katedrą (Catedral Basílica Primacial São Salvador), a także Praça Municipal (Praça Tomé de Sousa) z pięknym Pałacem Rio Branco i widokiem na Zatokę Wszystkich Świętych (Baía de Todos-os-Santos). Miasto Górne z Dolnym łączy 72-metrowa winda w stylu art déco – Elevador Lacerda, działająca od grudnia 1873 r. Dziś korzystają z niej głównie turyści, ale dawniej służyła jako środek transportu miejscowym, którzy podróżowali nią z portu na wysoki klif. Miłośnicy historycznych budowli powinni również zajrzeć do fortu zwieńczonego 22-metrową latarnią morską z 1698 r. (Farol da Barra). Obecnie w środku znajduje się muzeum morskie (Museu Náutico da Bahia). Jest to też dobre miejsce na podziwianie zachodzącego słońca. Salvador słynie także z niezmiernie barwnego lokalnego karnawału oraz capoeiry – widowiskowej, tanecznej sztuki walki, której korzenie wywodzą się m.in. z obszaru dzisiejszego stanu Bahia. Poza tym czekają tu na nas wspaniałe plaże, a po intensywnym zwiedzaniu wypoczynek na jednej z nich będzie w pełni zasłużoną nagrodą.
AKTYWNIE NAD WODĄ
Aby naprawdę skorzystać z uroków wakacji nad wodą, warto się wybrać do położonego daleko na północy kraju stanu Ceará. Jego stolicą jest blisko 2,7-milionowa Fortaleza, w której od sierpnia do grudnia prawie w ogóle nie pada (trwa wówczas pora sucha), za to niemal bez przerwy świeci słońce. Podczas spaceru po mieście można przyjrzeć się odnowionym i jeszcze nieodrestaurowanym budynkom kolonialnym oraz zajrzeć do Katedry Metropolitalnej (Catedral Metropolitana), zbudowanej w stylu eklektycznym (z przewagą neogotyku) i stosunkowo młodej – wznoszono ją od 1938 do 1978 r. Znajduje się tu też kilka plaż miejskich, w tym takie z falami idealnymi dla surferów, wind- i kitesurferów.
Mieszkańcy Fortalezy wolą jednak wypoczywać poza nią. Ich śladem podąża wielu zagranicznych podróżników, którzy w poszukiwaniu białego piasku i dobrych wiatrów jadą na północny zachód, do klimatycznych turystycznych miasteczek Guajiru i Jericoacoara, kiedyś malutkich, spokojnych wiosek rybackich. Pierwsza osada, mająca zaledwie niemal tysiąc stałych mieszkańców, oddalona jest od Fortalezy o ponad 130 km, druga – prawie 300 km, a ostatnią część trasy pokonuje się piaszczystą drogą. Jericoacoara leży na terenie parku narodowego o tej samej nazwie. W okolicy obu miejscowości panują świetne warunki do uprawiania różnych sportów wodnych. Na tutejszych wydmach można poszaleć pojazdami typu buggy (po portugalsku bugue). Do obu miasteczek zjeżdżają się wind- i kitesurferzy z całego świata. Praia de Jericoacoara gości w czołówce rozmaitych rankingów najpiękniejszych plaż na naszym globie. Miejscowość słynie również z łuku skalnego (Pedra Furada), który stał się jej symbolem. Osoby lubiące robić zdjęcia powinny wybrać się tu pomiędzy 15 czerwca a 30 lipca – wówczas będą miały szansę uchwycić słońce zachodzące dokładnie wewnątrz łuku.
Jeśli z wybrzeża udamy się w głąb Brazylii, dotrzemy do dziewiczej Amazonii. Stolicą stanu Amazonas jest Manaus, zamieszkane przez ponad 2,1 mln ludzi. Warto do niego przylecieć (lub przypłynąć), aby wybrać się na kilkudniową wycieczkę do amazońskich lasów i poznać faunę i florę tego jednego z najbardziej bioróżnorodnych regionów na świecie. Do Manaus można przypłynąć statkiem z Belém, stolicy stanu Pará, położonej nad zatoką Guajará, albo z głębi Amazonii, z miasta Tabatinga usytuowanego pod granicą z Kolumbią i Peru. Stąd popłyniemy dalej, aż do peruwiańskiego Iquitos. Rejs po Amazonce stanowi niezwykłą, jedyną w swoim rodzaju przygodę, a jeśli ktoś połączy go jeszcze z wizytą w bujnym tropikalnym lesie, będzie miał z pewnością co wspominać przez lata!
NA POŁUDNIE
Na samym południu Brazylii leży stan Rio Grande do Sul graniczący z Urugwajem i Argentyną. Warto zatrzymać się w jego 1,5-milionowej stolicy, Porto Alegre, i wybrać się z niej na wycieczkę do Parku Narodowego Aparados da Serra, który istnieje od 1959 r. Został utworzony, aby chronić m.in. przepiękne kaniony Itaimbezinho i Fortaleza. Na jego terenie znajdują się liczne trasy trekkingowe i punkty widokowe. Rozciągają się z nich cudowne panoramy z kanionami i wodospadami. Z Porto Alegre można udać się też ok. 100 km na północ do kurortu w stylu alpejskim – Gramado. Swoją zupełnie niebrazylijską zabudowę zawdzięcza on dużej liczbie imigrantów z Niemiec i Włoch. Gramado zostało zasiedlone przez Portugalczyków w 1875 r., ale później przybyli do niego Niemcy i Włosi i to oni najmocniej wpłynęli na architekturę regionu. Zazwyczaj od końca października do połowy stycznia w kurorcie organizowany jest największy w Brazylii festiwal świąteczny pod nazwą Natal Luz (najbliższy odbędzie się w dniach od 24 października 2019 r. do 12 stycznia 2020 r.). Poza tym odbywają się tu również festiwal filmowy (Festival de Cinema de Gramado, w sierpniu) i wielkie międzynarodowe targi branży turystycznej FESTURIS Gramado (ich 31. edycję zaplanowano w terminie od 7 do 10 listopada 2019 r.). Gramado należy do 14 miejscowości położonych na urokliwej Romantycznej Trasie (Rota Romântica). Ma ona obecnie długość mniej więcej 184 km i wiedzie z São Leopoldo do São Francisco de Paula. We wszystkich usytuowanych wzdłuż niej miejscowościach zarówno w architekturze i kulturze, jak i gastronomii da się dostrzec silne wpływy niemieckie.
Stolicą leżącego dalej na północ stąd stanu Parana jest wielokulturowa, blisko 2-milionowa Kurytyba (Curitiba). Jej mieszkańcy to w dużej mierze potomkowie imigrantów z Niemiec, Polski, Ukrainy, Rosji i Włoch, którzy przybyli w te strony w ciągu XIX i na początku XX w. Dlatego w języku polskim istnieje spolszczona nazwa miasta. Kurytyba stanowi największy ośrodek polonijny w Brazylii. Funkcjonuje w niej polskojęzyczna prasa, polskie szkoły oraz instytucje kulturalne i religijne. Niektórzy określają ją nawet mianem Chicago Ameryki Południowej. W mieście znajdziemy wiele interesujących zabytków przypominających te z krajów europejskich. Na zainteresowanie zasługują zwłaszcza teatr Ópera de Arame, Ogród Botaniczny (Jardim Botânico de Curitiba) z imponującą szklarnią, centrum historyczne z najstarszymi miejscowymi budynkami i… biblioteki miejskie. Te ostatnie zbudowane są na wzór bibliotek ze wznoszącymi się nieopodal latarniami morskimi, jak to miało miejsce w starożytnej Aleksandrii (w przypadku słynnej Biblioteki Aleksandryjskiej). Dzięki temu w Kurytybie łatwo rozpoznać tego rodzaju instytucje kultury już z daleka.
Z miasta brazylijskiej Polonii już stosunkowo niedaleko do Foz do Iguaçu (ok. 640 km na zachód), położonego na południowo-zachodnim krańcu kraju, przy granicy z Argentyną i Paragwajem. W okolicy ponad 250-tysięcznego miasta czeka na nas jeden z cudów natury – wodospady Iguaçu (hiszp. Iguazú). Leżą one na granicy między Argentyną i Brazylią, a ich nazwa, pochodząca z języka tupi lub guarani, oznacza „wielką wodę”. To rzeczywiście olbrzymi system katarakt (aż 275!). Ma długość ok. 2,7 km, a w punkcie zwanym Gardzielą Diabła (Garganta do Diabo) woda spada z wysokości 80 m! Ten cud Ameryki Południowej przyciąga tysiące turystów każdego dnia, ale trudno się dziwić takiej popularności. Wodospady Iguaçu (Cataratas do Iguaçu) są kilkakrotnie większe od Niagary położonej na granicy Kanady i Stanów Zjednoczonych i robią od niej o wiele większe wrażenie. Podobno sama pierwsza dama USA Eleanor Roosevelt (1884–1962), gdy je zobaczyła, wykrzyknęła: Poor Niagara! (Biedna Niagara!). Mniej więcej 80 proc. kaskad leży obecnie na terytorium Argentyny, a ok. 20 proc. w Brazylii. Warto jednak przyjrzeć się im zarówno od strony brazylijskiej, jak i argentyńskiej. Z Brazylii rozpościera się lepszy widok na całość wodospadu, za to w Argentynie można podchodzić i podpływać pod same kaskady, chodzić po specjalnych kładkach, a także podejść pod Garganta do Diabo.
Co ciekawe, do 1982 r. na granicy brazylijsko-paragwajskiej znajdował się inny cud natury. Mowa o wodospadach Guairá (Salto de Sete Quedas lub Sete Quedas do Rio Paraná), które były największe na świecie pod względem ilości przepływającej przez nie wody (średnio blisko 13,5 tys. m³/s!). Podobno ich szum dało się usłyszeć z odległości ponad 30 km. Dziś zostało po nich trochę ilustracji i zdjęć przechowywanych w archiwach. Co się stało z Guairá? Zostały zalane, aby w ich miejscu mogła powstać druga największa (po chińskiej Tamie Trzech Przełomów) elektrownia wodna na naszym globie. Itaipu (Usina Hidrelétrica de Itaipu), bo tak się nazywa, zaopatruje w energię elektryczną powyżej 87 proc. Paragwaju i 19 proc. Brazylii. Tutejszą zaporę można zwiedzać i trzeba przyznać, że zaskakuje ona swoimi rozmiarami i tysiącami ton betonu, który wylano, żeby wykorzystać moc rzeki Parana. W weekendy organizuje się tu nocne iluminacje. Miłośnicy sportów ekstremalnych podczas pobytu w Foz do Iguaçu powinni rozważyć skok w tandemie ze spadochronem nad jeziorem i tamą Itaipu. Dostarcza on mnóstwa emocji i jest okazją do podziwiania wodospadów Iguaçu z zupełnie innej perspektywy.

Park Narodowy Aparados da Serra z kanionem Itaimbezinho, którego głębokość dochodzi do ok. 750 m
© EMBRATURIMAGEBANK

Wodospady Iguaçu leżą na granicy z Argentyną
***
Jak Brazylia długa i szeroka turyści zawsze zachwycają się jej ogromną różnorodnością kulturową i przyrodniczą. Pięknych miejsc i cudownych doświadczeń w trakcie podróży po tym olbrzymim kraju na pewno nie zabraknie. Może jedynie nie być dość czasu, żeby wszystko przeżyć i zobaczyć. Na szczęście Brazylia nieustannie czeka na nas z otwartymi ramionami.



