W najświeższym, wiosennym, rekordowym, bo aż 296-stronicowym (!), wydaniu magazynu „All Inclusive” w dziale „Dalekie Podróże” KAMILA KOWALEWSKA, Kami na Cabo Verde, przybliża nam różnorodność Wysp Zielonego Przylądka. Poniżej publikujemy początek jej pasjonującego artykułu o Cabo Verde. Cały tekst o Wyspach Zielonego Przylądka można przeczytać na str. 132–140 najnowszego, wiosennego numeru magazynu „All Inclusive”, który dostępny jest pod tym linkiem: https://www.all-inclusive.com.pl/najnowszy-numer/
Zapraszamy gorąco do lektury! KAMILA KOWALEWSKA, Kami na Cabo Verde, stwierdza, że: „Szerokie piaszczyste plaże, wysokie, strzeliste wulkany, zielone, żyzne doliny, klimatyczne miasteczka pamiętające czasy portugalskiej kolonii, bary tętniące kabowerdeńską muzyką… Na Wyspach Zielonego Przylądka króluje różnorodność! Dziewięć spośród piętnastu wysp archipelagu jest zamieszkałych i podzielić je można na dwie grupy – północne Wyspy Zawietrzne (Ilhas de Barlavento, do których należą Boa Vista, Sal, São Nicolau, São Vicente i Santo Antão) i południowe Wyspy Podwietrzne (Ilhas de Sotavento, czyli Santiago, Maio, Fogo i Brava). Do tych pierwszych zalicza się jeszcze bezludna Santa Luzia (zajmująca powierzchnię 34 km²), objęta od 1990 r. ochroną rezerwatu przyrody (Reserva Natural Integral de Santa Luzia). Republika Zielonego Przylądka to dawna portugalska kolonia. Niepodległość uzyskała 5 lipca 1975 r., ale nawet dziś śladami po minionych czasach są nie tylko zabytkowe, kolonialne budynki. Chociaż na ten temat od wielu lat toczą się debaty, wciąż urzędowy język w kraju stanowi portugalski. Jednak dość rzadko można go usłyszeć na ulicach archipelagu, gdyż mieszkańcy na co dzień posługują się kabowerdeńskim kreolskim (kriolu kabuverdianu). Powstał on na bazie portugalskiego i języków z Afryki Zachodniej. Wyróżniamy dwa warianty kriolu kabuverdianu: badiu na Wyspach Podwietrznych oraz sampadjudu na Wyspach Zawietrznych. Poza tym na każdej wyspie rozwinął się nieco inny dialekt.”
I kończy swój fascynujący artykuł o Cabo Verde w następujący sposób: „Nie bez przyczyny Wyspy Zielonego Przylądka niektórzy nazywają „ostatnim rajem na Atlantyku”. Niewiele jest takich miejsc na świecie, które na tak małej powierzchni oferowałyby tak wiele. Znajdziecie tu nie tylko szerokie, ciągnące się kilometrami piaszczyste plaże, ale też idealne trasy trekkingowe. Będziecie mogli zrelaksować się przy dźwiękach lokalnej muzyki, wypróbować sportów ekstremalnych oraz zapoznać się z wielowątkową i często niełatwą historią wysp. No i wreszcie poczujecie słynną tutejszą morabezę, która mówi nam o tym, aby cieszyć się z każdej chwili życia i celebrować małe codzienne wydarzenia. Morabeza można przetłumaczyć jako „gościnność”, choć w rzeczywistości to coś dużo więcej. Znaczenie tego słowa pojmie każdy, kto będzie miał okazję poznać bliżej mieszkańców Cabo Verde. Dołożą oni wszelkich starań, żeby odwiedzający ich goście poczuli się u nich jak u siebie w domu. Kabowerdeńczycy, mimo wielu przeciwności losu, potrafią doceniać życie jak mało kto!”.



