W naszym najnowszym letnim wydaniu magazynu „All Inclusive” ukazał się obszerny artykuł o Turcji – podróży do przeszłości, który przygotowała Anna Kłossowska. Oto jego fragmenty: « Odwiedziłam pierwsze miasto założone po potopie, podziwiałam kamienne kręgi starsze od słynnego angielskiego Stonehenge, pływałam wśród antycznych kolumn… To była wyjątkowa wyprawa. 

Zaczęłam ją w południowo-wschodniej części Anatolii, krainy historycznej Turcji obejmującej cały półwysep Azji Mniejszej oraz część terenów na wschód od niego. Powierzchnia tego obszaru stanowi mniej więcej dwie trzecie całego państwa. Nazwa z kolei powstała jeszcze w starożytności, a wywodzi się od greckiego słowa Ἀνατολή (anatolē), czyli „wschód słońca”.

Anatolia to zatem kraina, w której budzi się dzień, a słońce przygrzewa tak, że blondynki o jasnej karnacji, jaką jestem i ja, muszą używać krem z filtrem 50 i mieć kapelusz na głowie nawet po sezonie. Za punkt startowy wyjazdu obrałam tereny mało jeszcze popularne turystycznie. Czy zmienią to ostatnie odkrycia archeologiczne, które obaliły wcześniejsze teorie dotyczące neolitu? Miałam okazję osobiście obejrzeć te miejsca i porozmawiać z naukowcami światowej klasy.

Przyznam, że miałam kłopot z wyborem plaży dla siebie, bo w Kuşadası i najbliższej okolicy jest ich co najmniej siedem. Piaszczysta Ladies Beach (tur. Kadınlar Denizi), nazwana tak z tego powodu, że kiedyś mogły przebywać na niej tylko panie, okazała się dosłownie napakowana klubami nocnymi, restauracjami, barami, ale też straganami z jedzeniem, piciem i suwenirami. Z kolei usytuowanie Downtown Beach pomiędzy portem i mariną nie odpowiadało mi, ponieważ zbyt blisko było z niej do centrum, co przekładało się na nadmierne, według mnie, obłożenie. Ciekawą propozycję stanowiła aż 28-kilometrowa Long Beach. Ta niezmiernie długa, piaszczysta plaża leży 6 km od centrum (dojazd autobusem), w pobliżu jednego z trzech miejskich aquaparków – Aqualandu.

Ostatecznie skusiła mnie Silver Sand Beach (odcinek Long Beach) – spokojna i czysta. Odkryłam, że na nią też mogłam dostać się minibusami lub zwykłymi autobusami z miasta, wskazując jako kierunek SKK, gdyż plaża znajduje się na obszarze dawnego ośrodka wakacyjnego dla osób pracujących dla tureckiego odpowiednika ZUS-u. Ze złotego piasku, na którym stoją parasole i białe leżanki, może korzystać każdy, a przy wejściu na Silver Sand Beach mieści się urocza kafejka. Napiłam się w niej naturalnie kawy po turecku i zjadłam kawałek baklawy – jej smak w Turcji jest o niebo lepszy w porównaniu do tych ciastek serwowanych w warszawskich kebabowniach czy nawet restauracjach wyższej klasy.

To miejsce zachwalali mi znajomi jako wyśmienite do obserwowania zachodu słońca. Nie pomylili się! Widok czerwonozłotej kuli topiącej się w horyzoncie był tak magiczny, że zapomniałam uwiecznić go na zdjęciu… Pozostał jednak pod moimi powiekami jako najpiękniejsze wspomnienie z tureckiego wojażu.”