Ewa Treszczotko

Republiki Dominikańskiej Polakom nie trzeba przedstawiać. Według danych Ministerstwa Spraw Zagranicznych w 2022 r. przeszło 65 tys. naszych rodaków odwiedziło ten karaibski kawałek raju.

W kuluarach największych polskich biur podróży mówi się, że przez „modę na Dominikanę” brakuje hiszpańskojęzycznych rezydentów, aby na miejscu koordynować pobyty grup z naszego kraju, bo zapotrzebowanie rośnie tak dynamicznie. Republika Dominikańska od czasu pandemii stała się turystycznym hitem wśród bardziej odległych od Polski celów podróży i drugim, tuż po Zjednoczonych Emiratach Arabskich, najchętniej odwiedzanym dalekim kierunkiem w sezonie zimowym 2022/2023.

Co sprawia, że Polacy „pod palemką”, na karaibskiej plaży o białym, jedwabiście gładkim piasku, przy hotelowym basenie, z nielimitowanymi drinkami w pakiecie all inclusive lub podczas eksploracji jakże licznych atrakcji kraju czują się „jak w domu”? A czuć się gdzieś „jak w domu”, to w ustach wielu naszych rodaków największy komplement dla wakacyjnego kierunku podróży.

Alcázar de Colón – XVI-wieczny pałac w Santo Domingo, zbudowany dla syna Krzysztofa Kolumba Diega

Leniuchowanie czy przygoda?

Odpowiedź jest prosta: jedno i drugie. Dominikana to „kompaktowy” cel podróży, mogący pochwalić się wieloma „naj”, np. najstarszą stolicą w Ameryce Łacińskiej (założoną już w sierpniu 1496 r.), najwyższym szczytem całych Antyli (Pico Duarte – 3101 m n.p.m.), najbardziej rozległym jeziorem w regionie (Lago Enriquillo – 265 km² powierzchni), największą liczbą inwestycji zagranicznych etc. Przy populacji liczącej blisko 11 mln mieszkańców Dominikanę odwiedziło w 2022 r. ponad 8,5 mln turystów z całego świata, dzięki czemu kraj znalazł się w „Top 5” najpopularniejszych wakacyjnych kierunków podróży w obu Amerykach. Z historycznego punktu widzenia pierwszym turystą był Krzysztof Kolumb (1451–1506), który wylądował na ziemiach należących do obecnej Republiki Dominikańskiej w 1492 r. Od samego początku znalazł się pod wielkim urokiem tych terenów, określając je mianem raju na ziemi i najpiękniejszego miejsca, jakie kiedykolwiek ujrzały ludzkie oczy. Co ciekawe, Kubańczycy uważają, że mówił to o Kubie, a Dominikańczycy, że właśnie o DR, jak nazywają oni swój kraj w codziennych rozmowach.

Dominikana reklamuje się jako inagotable („niewyczerpana”, „nieskończona”) i hasłem República Dominicana lo tiene todo, czyli „Republika Dominikańska ma wszystko”. Aktualny minister turystyki tego karaibskiego państwa (od sierpnia 2020 r.), David Collado, nazywa go rajem. DR może pochwalić się jednym z najszybszych programów szczepień przeciw COVID-19 i najszybszym odbiciem gospodarczo-społecznym w całym regionie po pandemii. Mimo iż Dominikana należała do pierwszych państw, które otworzyły swoje granice dla zagranicznych turystów bez wymogu okazywania certyfikatu szczepień, wcale nie wpłynęło to negatywnie na liczbę zachorowań. Dzięki turystyce ponad 30 proc. wszystkich inwestycji zagranicznych w regionie skupia się właśnie tutaj. Republika Dominikańska mieści się na Hispanioli (hiszp. La Española) i dzieli ją z Haiti, zajmując ok. 65 proc. powierzchni wyspy, czyli obszar 48 442 km². Oba kraje, choć graniczące ze sobą, są jak dwa przeciwległe bieguny. Dominikana stanowi kierunek zarobkowy i „lepszy świat” dla imigrantów ze zrujnowanego klęskami żywiołowymi i przez wysoką przestępczość Haiti.

Rok 2022 okazał się wielkim sukcesem dla dominikańskiej branży turystycznej. W bieżącym roku kraj postawił przed sobą nowe wyzwanie – zachęcenie do dłuższych pobytów cyfrowych nomadów, czyli osób wykonujących pracę zdalną z różnych zakątków globu. Za kampanię promującą wśród nich Dominikanę odpowiada Środkowoamerykańska Agencja Turystyczna (Central America Tourism Agency – CATA, hiszp. Agencia de Promoción Turística de Centroamérica), która przygotowała w tym celu slogan: Vive, viaja y conéctate, czyli „Żyj, podróżuj, łącz się”.

Baseball, partyjka domino, cygaro i muzyka

Lecąc do Dominikany, warto przyszykować się na spotkanie z wesołymi, rodzinnymi, głośnymi i otwartymi ludźmi o mentalności utożsamianej ze stereotypami o afrolatynoskim temperamencie i umiejętności cieszenia się życiem. Miejscowi są przyjaźnie nastawieni do turystów, chętnie pomagają i nawiązują rozmowę na praktycznie każdy temat. Dominikańczycy kochają baseball tak mocno, jak Brazylijczycy i Argentyńczycy piłkę nożną. To nie tylko sport, ale część życia. Dlatego też podchodzą do niego bardzo emocjonalnie i od dziecka ćwiczą podania, rzuty, chwyty i uderzenia, niezależnie od płci. Baseball w Dominikanie miał pojawić się we wrześniu 1866 r., kiedy to kilku kubańskich żeglarzy zademonstrowało grę na działce nieopodal portowego miasta San Pedro de Macorís, a następnie pozostawiło miejscowej ludności kije i piłki, których używali. W konsekwencji wojny na Kubie baseball „przypłynął” na wyspę Hispaniolę razem z kubańskimi imigrantami. Dziś Republika Dominikańska stanowi drugi, po USA, kraj z największą liczbą profesjonalnych baseballistów.

Najpopularniejszą wśród Dominikańczyków grą jest domino i wyzwala ono równie wiele emocji co baseball. Nikogo nie dziwi tutaj widok seniorów, którzy rozgrywają godzinami partyjki na skwerach i placach miast lub praktycznie w każdej lokalizacji nadającej się do rozłożenia planszy. Podczas gry w domino, i nie tylko, miejscowi nie zapominają o cygarze w dłoni. Dominikańczycy chwalą się, że w ich kraju podczas produkcji puros stawia się na jakość, a nie na ilość. Dlatego też tutejsze cygara uchodzą za najlepsze na świecie. Zakup pudełka puros z pewnością będzie trafioną pamiątką. Warto zwiedzić jedną z miejscowych fabryk, aby poznać proces ich produkcji.

W Dominikanie zawsze jest gwarno. Nawet będących tu na urlopie Afroamerykanów z najgłośniejszych części Nowego Jorku, jak Bronx czy Harlem, zaskakuje poziom hałasu na ulicach Santo Domingo. Ludzie komunikują się nad wyraz głośno. Można odnieść wrażenie, że krzyczą do siebie, a i tak zagłusza ich wszechobecna muzyka. Jedne z najbardziej znanych gatunków spośród karaibskich rytmów, merengue i bachata, powstały właśnie tutaj. Merengue jest szybkie i energetyczne, a wywodząca się z terenów wiejskich bachata – wolniejsza, bardziej sensualna i obowiązkowo w tekstach opowiadająca o miłości. Lekcje podstawowych kroków tych dominikańskich tańców często organizują hotelowi animatorzy. Turyści uwielbiają tę formę rozrywki. Popularny jest także powstały w latach 90. XX w. styl dembow. To fuzja merengue, reggaetonu, dancehallu i dubu. Dembow jest rytmiczny i można go usłyszeć na imprezach, nie tylko w Dominikanie. Zresztą merengue i bachatę również kojarzy się na całym świecie. W Polsce mniej więcej 20 lat temu sporą popularność zdobył utwór Obsesión dominikańskiego zespołu Aventura. Stanowił on najlepszą promocję bachaty w naszym kraju i całej Europie.

Dominikańskie cygara słyną z wysokiej jakości

Historia Dominikany. Od Tainów po siostry Mirabal

Pomimo sprzyjającej kąpielom słonecznym pogodzie, warto poświęcić kilka dni pobytu na poznanie najciekawszych, nierzadko krwawych i drastycznych aspektów z bogatej przeszłości Dominikany. Dzieje ludności rdzennej z czasów prekolumbijskich – Tainów, Macorix (Macorís), Ciguayos oraz Karaibów, dzięki którym ta część globu została nazwana Karaibami, a następnie okres od 1492 r., tj. od dotarcia na wyspę Krzysztofa Kolumba, czas kolonizacji, panowanie korony hiszpańskiej, niepodległość kraju od 1844 r. i liczne konflikty wewnętrzne, wojna domowa, działania USA, krwawa dyktatura i czas demokracji – studiowanie każdego z etapów historii tego kraju jest niezmiernie pasjonujące. Turyści najczęściej poznają tylko wybrane jej fragmenty, bardziej współczesne, te z XX w., jak losy walecznych sióstr Mirabal za czasów dyktatury Rafaela Leonidasa Trujillo (1891–1961). Piękne i młode kobiety: Patria, Minerva i María Teresa walczyły przeciw dominikańskiemu dyktatorowi, za co zostały zamordowane 25 listopada 1960 r. przez agentów policji. Organizacja Narodów Zjednoczonych uznała w grudniu 1999 r. rocznicę śmierci sióstr Mirabal Międzynarodowym Dniem Eliminacji Przemocy wobec Kobiet. W ich rodzinnym mieście, Salcedo, położonym ok. 50 km od północnego wybrzeża Dominikany, mieści się obecnie poświęcone im muzeum (Casa Museo Hermanas Mirabal). Miłośnicy dobrej literatury mogą przed podróżą do Dominikany poznać czasy dyktatury Trujillo i tragiczne losy sióstr Mirabal, a to sięgając po Święto kozła peruwiańskiego noblisty Mario Vargasa Llosy, Ciudad Trujillo Andrzeja Wydrzyńskiego i Czas motyli Julii Álvarez.

Ulicami Santo Domingo

W stolicy kraju, założonym w sierpniu 1496 r. Santo Domingo, nawet podczas dwutygodniowego urlopu warto spędzić przynajmniej dzień, a najlepiej dwa, żeby móc wieczorem wyjść do jednej z licznych restauracji lub przespacerować się ulicami i spróbować miejscowego street foodu, który w Dominikanie cieszy się bardzo dobrą reputacją. To najstarsze miasto w obu Amerykach, dlatego ma do zaoferowania naprawdę wiele miłośnikom historii. Atrakcje turystyczne skupiają się w zabytkowej części Zona Colonial (Ciudad Colonial). Znajdują się tu m.in. najstarsza katedra Nowego Świata, wzniesiona w latach 1512–1541, tzw. Catedral Primada de América, a także Kościół i Klasztor Dominikanów (Iglesia y Convento de los Dominicos) z początku XVI stulecia, ruiny Klasztoru św. Franciszka (Monasterio de San Francisco) czy Catedral Castrense Santa Bárbara. Styl architektoniczny tej pierwszej świątyni to połączenie gotyku z nawiązującym do geometrycznej ornamentyki mauretańskiej plateresco.

Santo Domingo wielokrotnie stawało się planem filmowym w produkcjach światowej klasy, których wymienienie mogłoby stanowić temat na osobny artykuł. Miasto „grało” nawet kubańską Hawanę. Najsłynniejszym dziełem kinowym jest z pewnością Ojciec chrzestny II (1974 r.), którego sceny kręcono właśnie w Santo Domingo.

Ciekawy obiekt stanowi ogromna latarnia morska, zbudowana w 500. rocznicę dotarcia Krzysztofa Kolumba do lądów obecnej Dominikany – tzw. Faro a Colón. Ma ona kształt wielkiego krzyża i aby ją oświetlić, potrzebna jest ponoć taka ilość energii, że okoliczne dzielnice tracą wtedy prąd. Niebotyczny koszt budowy pomnika – ok. 70 mln dolarów – podzieliły między siebie kraje Ameryki Łacińskiej. Został on odsłonięty w październiku 1992 r.

W Dominikanie wydobywa się minerały o nazwie larimar, które są niezwykle rzadkie. Występują one wyłącznie w tym kraju, w okolicach miasta Barahona. Larimar nazywa się również „kamieniem delfina” (hiszp. piedra del delfin), ma on wręcz hipnotyzujący odcień błękitu. W Santo Domingo znajduje się Museo de Larimar, które chętnie odwiedzają obcokrajowcy. Warto rozważyć włączenie go do planu zwiedzania stolicy.

Jeden z wodospadów na rzece Jimenoa znajdujących się na południowy wschód od miasta Jarabacoa

Rajskie plaże. Wielkie trio: Punta Cana, Samaná i Puerto Plata

Centrum turystyki Dominikany stanowi Punta Cana. Jest tu drożej niż w innych miastach, takich jak Puerto Plata, gdzie mamy do czynienia ze starszą infrastrukturą hotelarską i co za tym idzie – tańszymi wakacjami. Pomiędzy położonym na wschodnim krańcu kraju przylądkiem Punta Cana a usytuowanym na północy blisko 400-tysięcznym Srebrnym Portem, czyli po hiszp. Puerto Plata, leży półwysep Samaná, który skrada serca odwiedzających. Są oni oczarowani naturalnym pięknem tutejszych plaż. Wielu obcokrajowców po wakacjach w Dominikanie właśnie ten „kawałek raju” uznaje za najbardziej zjawiskowy. Te trzy wymienione miejsca różnią się strukturą piasku na plażach i zachowaniem wody. Temperatury w dzień są podobne, w nocy nieco cieplej w Punta Cana. Puerto Plata ma najwięcej opadów w grudniu, listopadzie, styczniu, lutym, maju i marcu. Z kolei w Punta Cana najmocniej pada w październiku i maju. Nasuwa się zatem pytanie, który zakątek Dominikany wybrać, podróżując na Hispaniolę w 2023 r.: zamerykanizowany kurort Punta Cana czy bardziej tradycyjne Puerto Plata, a może uciec od popularnych turystycznych miejsc i zatrzymać się gdzieś na Samanie?

Mniej więcej 65 proc. ogółu turystów spędzających urlop w tym kraju wybiera Punta Cana, gdzie Ocean Atlantycki spotyka się z Morzem Karaibskim. To stosunkowo młody kurort, dlatego hotele są tutaj nowocześniejsze i mają wyższy standard, porównywalny z resortami znanymi ze Stanów Zjednoczonych. Ich komfort i wyrafinowane wygody oznaczają dość wysokie ceny. Punta Cana uchodzi za najlepszą opcję na relaksujące wakacje i błogie lenistwo. Jej plaże słyną z białego miękkiego piasku i spokojnych turkusowych wód. To idealne miejsce do pływania, zwłaszcza dla dzieci, a rodzice nie muszą mieć się na baczności, gdy ich pociechy wchodzą do wody. Plaże Bávaro, Los Corales, Macao, Juanillo, Arena Blanca, Cabeza de Toro, Arena Gorda i Blanca należą do najpopularniejszych w okolicy. Nie wszystkie z nich są publiczne i darmowe. Czasem stanowią część resortów, jak np. Playa Blanca przynależąca do Puntacana Resort & Club. Mogą z niej za darmo korzystać tylko klienci tutejszych hoteli, restauracji lub osoby pobierające lekcje kitesurfingu w hotelowej szkółce. Tu też znajdują się najlepsze pola golfowe, z których słynie Dominikana, m.in. Corales Golf Course (w Puntacana Resort & Club) czy Cocotal Golf & Country Club. W kurorcie Punta Cana ciężko jest poznać prawdziwą kulturę i życie codzienne Dominikańczyków – to raczej mydlana bańka sprzedawana turystom, aby wrócili do swych krajów uszczęśliwieni i wypoczęci. Jednakże stąd do Santo Domingo mamy niecałe 200 km, więc w celach poznania bardziej lokalnej i rzeczywistej twarzy Dominikany łatwo wyruszyć do stolicy na wycieczkę.

Z kolei Puerto Plata to trzecie co do wielkości miasto w kraju (po Santo Domingo i Santiago). Od północy graniczy z Oceanem Atlantyckim, a od południowego zachodu ze wzgórzem Isabel de Torres. Zdarza się, że ceny za pakiety wakacyjne typu all inclusive są tu nieco niższe, bo komfortowe hotele, mimo uroku, są starsze i nie oferują najnowszych udogodnień. W okolicy Puerto Plata panują wymarzone warunki do uprawiania sportów wodnych, jak surfing, kitesurfing czy nurkowanie, a to m.in. ze względu na większy wiatr i fale. Piasek jest tutaj ciemniejszy i nie tak miękki jak w Punta Cana, a plaże bardziej kamieniste. Można nadepnąć na skały lub muszle, dlatego rodzice muszą uważać na swoje pociechy. Najpopularniejsze plaże w tym rejonie to Cabarete, Sosúa, Alicia, Cayo Arena, Cosita Rica, Luperón i Playa Dorada. Doświadczenia z pobytu w Puerto Plata są bardziej autentyczne, gdyż opuszcza się tu mury resortu i poznaje lokalną społeczność, historię i kulturę kraju. Miasto słynie z bogatego życia nocnego i cennych przykładów hiszpańskiej architektury kolonialnej.

Słowem „Samaná” określa się niemal wszystko, co znajdziemy w tym północno-wschodnim zakątku Dominikany – to nazwa tutejszego półwyspu, przesmyku, pasma górskiego, zatoki, prowincji, gminy i głównego miasta. Na rajskim półwyspie, pełnym gajów kokosowych z przeszło 60 gatunkami palm, plaże graniczą z urwistymi klifami, tworząc bajeczne panoramy. Najważniejszymi gośćmi odwiedzającymi ciepłe wody Samany są humbaki (ich inna polska nazwa to długopłetwce oceaniczne), czyli wielkie, ważące nawet do 40 t ssaki z rodziny płetwalowatych. Co roku między grudniem a marcem przybywają tu w kilkutysięcznych stadach, aby się rozmnażać, co stanowi największą atrakcję turystyczną tego dominikańskiego regionu. Wystarczy półgodzinna wyprawa motorówką z wybrzeża, żeby zobaczyć na żywo humbaki, a nawet popływać z nimi i usłyszeć ich niezwykłą pieśń. Samaná to przede wszystkim dziewicza przyroda: hipnotyzująca zieleń drzew, góry i ekosystemy wodne – tutejszy Park Narodowy Los Haitises urzeka m.in. lasami namorzynowymi, rzekami, jaskiniami i wodospadami. Najpopularniejsze plaże na półwyspie to Rincón, Madama, Frontón, Las Galeras i Las Terrenas. Na Samanie można do woli przebierać w komfortowych hotelach oferujących pakiety all inclusive.

Warto również odwiedzić położoną w zatoce Samaná wysepkę Cayo Levantado. Bilet na łódź kosztuje jedynie 5 dolarów, a podróż rozpoczyna się w porcie w mieście Samaná i trwa zaledwie godzinę. Wyspa, mimo skromnych rozmiarów 0,5 × 0,9 km, zasłynęła jako miejsce kręcenia filmów reklamowych rumu Bacardi i jedna z lokalizacji reklamy batonika Bounty. Dlatego też nazywa się ją Bacardi Island.

Łamiąc stereotypy. Dominikana na sportowo, zdrowo i ekologicznie

Republika Dominikańska wielu osobom kojarzy się wyłącznie z błogim lenistwem na plaży lub dionizyjskim wypoczynkiem przy basenie, bez podwyższonej adrenaliny. Nic bardziej mylnego! Kraj ten posiada ogromne bogactwa naturalne, dlatego też nie zaskakuje rozwój modnej ostatnimi laty ekoturystyki. Jedno z najpiękniejszych miast stanowi położone w górzystym regionie, na średniej wysokości ok. 530 m n.p.m., ponad 70-tysięczne Jarabacoa, co oznacza „ziemię źródeł wody” w języku ludności Taino. Niedaleko wznosi się najwyższy szczyt całych Antyli – Pico Duarte (dawna La Pelona). Temperatury w tej części Dominikany, na terenie Kordyliery Środkowej, są niższe niż na wybrzeżu.

W okolicy Jarabacoa, znanego jako „miasto wiecznej wiosny”, rzeki i góry zbiegają się, tworząc harmonijną całość. Kordyliera Środkowa wraz z najdłuższą rzeką kraju, 296-kilometrową Yaque del Norte, to idealny kierunek dla miłośników górskich spacerów i wspinaczki, zapewniający doskonałe możliwości dla turystyki pieszej i uprawiania sportów wodnych. Zobaczymy tutaj wodospady, naturalne baseny ze słodką wodą i soczyście zielone lasy. W tym regionie, w pobliżu miasta Constanza, znajduje się również mierząca ok. 83 m kaskada Aguas Blancas. Ten malowniczy zakątek kraju nazywa się potocznie „karaibską Szwajcarią” (hiszp. Suiza del Caribe). W Jarabacoa można zjeść bardziej kosmopolitycznie, mimo iż to dominikański interior. W centrum z łatwością znajdziemy restauracje serwujące sushi i pizzę.

Na przeciwnym do Punta Cana krańcu Dominikany, na południowym zachodzie kraju, tuż przy granicy z Haiti, usytuowane jest Pedernales. To raj dla miłośników przyrody. Ta charakteryzująca się gigantycznymi kaktusami wzdłuż dróg oraz ukrywającymi się wśród skał endemicznymi legwanami (nosorogimi i Ricorda) prowincja szczyci się jedną z najlepszych dominikańskich plaż – blisko 8-kilometrową Bahía de las Águilas. Znajdziemy ją na terenie Parku Narodowego Jaragua, który jest domem dla rzadkich gatunków flory i fauny. Ziemie leżące przy granicy z Haiti miejscowi nazywają „dominikańskim Dzikim Zachodem”, i to nie tylko ze względu na tutejszy krajobraz, ale też przez nielegalną migrację, wysoką przestępczość i inny niż w znanych kurortach standard życia. Ministerstwo Turystyki Republiki Dominikańskiej stara się to zmienić. Jego celem jest zmniejszenie polaryzacji poziomu życia między poszczególnymi regionami, dlatego prowadzi obecnie kampanię Turystyka w każdym zakątku (hiszp. Turismo en Cada Rincón), żeby przyciągnąć zagranicznych, a także krajowych gości, w miejsca bardziej dziewicze, równie piękne, ale mniej oczywiste niż Punta Cana. Pedernales stanowi właśnie jedną z takich nie wypromowanych jeszcze dominikańskich perełek. Można tu poczuć się niczym na słynnych ekwadorskich wyspach Galapagos, obserwować endemiczne legwany nosorogie i Ricorda, flamingi, żółwie morskie, a nawet rekiny w słonowodnym rezerwacie przyrody Laguna de Oviedo czy też amerykańskie krokodyle w Lago Enriquillo, największym jeziorze na całych Antylach, zajmującym powierzchnię 265 km².

Dominikana jest idealnym miejscem do nurkowania, uprawiania surfingu, kitesurfingu i żeglarstwa. Z nadmiaru dostępnych opcji trudno wskazać jedno miejsce z najlepszymi warunkami dla amatorów sportów wodnych. Na turystów czujących się niezbyt pewnie w morzu czeka zipline (canopy), czyli zjazd tyrolką. Ta forma aktywnej rozrywki należy do najpopularniejszych w kraju.

„Bez ryżu to nie obiad”, czyli Dominikana od kuchni

Tak jak mawia przysłowiowy Nowak czy Kowalski, że „bez ziemniaków to nie obiad”, tak jego dominikański odpowiednik – Rodríguez czy Santos – powie, że danie bez białego ryżu nie jest południowym posiłkiem. Ta humorystyczna paralela wyjaśnia, co stanowi podstawowy składnik diety mieszkańców tego karaibskiego kraju. Niezależnie od zasobności portfela prawdziwy Dominikańczyk je ryż 365 dni w roku. Choć dominikańska dieta jest bogata w ryby, głównie smażone, oraz owoce morza, żartuje się, że to dieta „dla bogatych i turystów”, która może zaszkodzić biednemu mieszkańcowi Dominikany, przyzwyczajonemu do podrobów mięsnych, przede wszystkim do salami. Najpopularniejszą odmianę tego ostatniego stanowi Super Especial, wytwarzana z wieprzowiny, wołowiny i kurczaka z dodatkami wzbogacającymi, mąką i przyprawami. Salami to dominikańska podstawa. Jada się je pokrojone w kostkę w spaghetti, z sosem pomidorowym, duszone z papryką i cebulą, wrzucone do ryżu, pokrojone w grube plastry i usmażone.

Kuchnia Republiki Dominikańskiej to wyraz jej historii i tradycyjnego smaku Karaibów, czyli mieszanki wpływów hiszpańskich, afrykańskich i rdzennych mieszkańców – Tainów. Fasola, gulasze i skrobia, podawana w postaci ryżu, plantanów i juki (manioku), stanowią bazę większości dań. Drogą do poznania tradycyjnej kuchni Dominikany jest zjedzenie mangú z rana i bandery w południe. Mangú to klasyczne dominikańskie śniadanie przyrządzane z zielonych plantanów, które są gotowane i tłuczone, podawane ze smażonymi jajkami, serem i salami. Ten obfity poranny posiłek będzie idealną opcją przed długim dniem przygód, takich jak wędrówki górskie i sporty wodne. Bandera dominicana, czyli w tłumaczeniu na język polski „dominikańska flaga”, to klasyczny zestaw obiadowy – jak w Polsce schabowy z ziemniakami i mizerią w niedzielę. Danie składa się z białego ryżu, czerwonej fasoli, duszonego mięsa (wołowiny, kurczaka, indyka lub ryby), sałatki warzywnej i tostones (smażonych, chrupiących placków z plantanów) i jest serwowane w całym kraju. Dominikańczycy lubują się w gęstych, aromatycznych zupach, jak sancocho de habichuelas (lub sopión) i habichuelas guisadas. Pierwsza z nich to gulasz z siedmiu rodzajów mięs, choć w praktyce większość gospodyń używa tylko trzech. Przepis zawiera kurczaka, wieprzowinę, kiełbasę, wołowinę, kozinę, kukurydzę, maniok, fasolę, dynię, bataty, plantany, taro (kolokazję jadalną) i ziemniaki. Zazwyczaj sancocho podaje się z białym ryżem oraz awokado i serwuje w uroczyste dni, jak Nowy Rok lub Boże Narodzenie. Z kolei habichuelas guisadas to gęsta zupa fasolowa z mięsem, podawana oczywiście z porcją ryżu – codzienna i prosta, obecna w wielu dominikańskich domach.

Wśród napojów króluje najpopularniejsze piwo marki Presidente, które chłodzi w gorącym tropikalnym klimacie, dlatego pija się je w ciągu dnia. Dominikana słynie z rumu, mającego tutaj pozycję równą statusowi wódki w Polsce. Butelka lokalnego alkoholu z trzciny cukrowej stanowi świetny pomysł na prezent z karaibskich wakacji. Dominikańczycy są również producentami i smakoszami kawy. Najpopularniejsza marka nosi nazwę Santo Domingo.

Na specjalną uwagę zasługuje Mamajuana (zapis Mama Juana też jest spotykany) – dominikańska nalewka, o której krążą legendy. Podobno leczy ona wszelkie choroby, od grypy po problemy trawienne, zwiększa potencję u mężczyzn i płodność u kobiet, nazywa się ją płynną viagrą. Mamajuanę robi się z rumu, czerwonego wina i miodu, wlanych do szklanej butelki wypełnionej korą i ziołami. W smaku przypomina ona nieco portugalskie porto. Specyficzne zioła i korzenie używane do zrobienia trunku były pierwotnie przygotowywane jako napój przypominający herbatę przez rdzennych mieszkańców Hispanioli – Tainów, a kolonizatorzy do receptury dodali potem alkohol. Jeśli nadarzy się ku temu okazja, należy zdecydowanie z niej skorzystać i spróbować Mamajuany dla samego doświadczenia kulturowego.

Świeże, soczyste owoce na Karaibach są dostępne przez cały rok. Gdy jeden sezon zbiorów się kończy, szybko rozpoczyna się następny. Wizyta w Republice Dominikańskiej to okazja do delektowania się owocami tropikalnymi, mniej dostępnymi w Polsce, a przez to, że są importowane do naszego kraju z drugiego końca świata, tracą swoje walory smakowe. Wystarczy podać tutaj jako przykład mango. To soczysty owoc powszechny w tym karaibskim kraju jak jabłka w Polsce. Mango doczekało się nawet w Dominikanie swojego festiwalu, podczas którego celebruje się udane zbiory. Corocznie w czerwcu, od 2005 r., 65 km na południowy zachód od Santo Domingo, w mieście Baní nazywanym „Stolicą Mango” (hiszp. Capital del Mango) odbywa się Festiwal Zbiorów Dominikańskiego Mango (Festival de la Cosecha del Mango Dominicano) – Mango Expo. W 2023 r. będzie on miał miejsce od 7 do 11 czerwca. Republika Dominikańska corocznie eksportuje mniej więcej 21 tys. t tego owocu, głównie do Europy (62 proc.), USA (32 proc.) i Kanady (5 proc.). Inne popularne owoce w Dominikanie to m.in. ananasy, pomarańcze, kokosy, melony, papaje i banany. Znajdziemy tu też wiele plantacji kakao, z którego także słynie ten karaibski kraj. Dominikańczycy z wyrobów kakaowych preferują płynną czekoladę niż tę w tabliczkach. Prawdziwi smakosze powinni odwiedzić Kahkow Experience oraz ChocoMuseo w Santo Domingo.

Dwukrotnie, w 2018 i ponownie w 2019 r., największemu miastu Dominikany został nadany zaszczytny tytuł Kulinarnej Stolicy Karaibów (Capital de la Cultura Gastronómica del Caribe). Przyznaje go prestiżowa Iberoamerykańska Akademia Gastronomiczna (Academia Iberoamericana de Gastronomía).

Hiszpański – dominikański. Zwroty, które naprawdę warto poznać

W każdym kraju hiszpańskojęzycznym mówi się trochę inaczej, a przez kolokwializmy nieraz nawet obywatele innych hiszpańskojęzycznych państw nie są w stanie się nawzajem zrozumieć. Słowa poniżej należą do typowych dla Dominikańczyków i prawdopodobnie usłyszymy większość z nich podczas wakacji, nawet nie opuszczając resortu. Nie będą one oznaczać tego, co w dosłownym tłumaczeniu na język polski pokazuje słownik:

una fría – dosłownie „jedna zimna”. Zamawiając piwo (hiszp. cerveza), Dominikańczycy nie używają słowa „piwo”, tylko mówią: „Poproszę jedną zimną” (Una fría por favor). Wynika to z tego, że złocisty trunek w Dominikanie serwuje się maksymalnie schłodzony.

ahorita – słynne zdrobnienie słowa „teraz” (ahora), charakterystyczne dla Latynosów postrzegających czas inaczej niż wielu Europejczyków. Ahorita to wyznacznik czasu, który niekoniecznie oznacza „już teraz”. Gdy ktoś, np. poproszony o przysługę, mówi ahorita, może mieć na myśli, że zrobi coś za 5 min albo nawet w następnym tygodniu. Nie powinniśmy się wówczas gniewać i robić wyrzutów – postrzeganie czasu to jedna z głównych różnic kulturowych między Latynosami a Europejczykami.

ya voy – dosłownie „już idę”. Tak jak w wypadku ahorita, to wyznacznik czasu, który nie oznacza działań podejmowanych natychmiast.

bacano – tak określa się coś dobrego, pozytywnego, kolokwialnie mówiąc „fajnego”.

hevi nais – oznacza „bardzo dobrze”, jest tworem nawiązującym do angielskich słów heavy i nice. Dominikańczycy uwielbiają tworzyć zwroty w stylu spanglish, czyli mieszać angielski z hiszpańskim.

guagua, concho, motoconcho – określenia publicznego transportu. Guagua oznacza autobus miejski, concho to stary samochód pełniący funkcję zbiorowej taksówki jeżdżącej wyznaczonymi trasami i starającej się zabrać jak największą liczbę pasażerów. Z kolei motoconcho to przerobiony motorower z rozbudowanym siedziskiem. Jest to najtańsza forma transportu w Dominikanie.

como tu ta? – dominikańska wymowa cómo estás? („jak się masz?”). Dominikańczycy mają tendencję do skracania zwrotów, które np. w Hiszpanii wymawia się w całości.

compai („przyjaciel”, „druh”), papi („tatuś”), mami („mamuśka”), pana („kumpel”), mano („brat”), mana („siostra”) – podczas pobytu w Dominikanie możemy usłyszeć, jak np. ekspedient w sklepie spożywczym zwróci się do kogoś „siostro”, „tatusiu”, a nawet mi amor („kochanie”). Nie oznacza to wcale pokrewieństwa ani wyjątkowej sympatii. Zdarza się, że ktoś po prostu nie zna naszego imienia, dlatego też zwraca się do nas „moje kochanie”. Nie powinniśmy nadinterpretować tych słów, tylko traktować je jako zwrot grzecznościowy.

coro – dosłownie „chór”, w Republice Dominikańskiej oznacza dużą imprezę, np. El sábado tenemos un coro („W sobotę mamy dużą imprezę”).

vaina – dosłownie „pochwa”, „strąk”, „osłona”. Słowo, którego Dominikańczycy używają wyjątkowo często, oznacza po prostu jakąś rzecz lub sytuację, gdy akurat zapomina się właściwego słowa.

Z hiszpańskim w odmianie dominikańskiej można osłuchać się przed wylotem na karaibskie wakacje, oglądając kultową komedię Sanky Panky (2007 r.), która w Dominikanie jest tak samo znana jak Killer-ów 2-óch czy Chłopaki nie płaczą w Polsce. Opowiada ona o młodym Dominikańczyku Genaro, który marzy o zmianie stylu życia i wyprowadzce za granicę, co chce osiągnąć przez uwiedzenie symbolicznej „gringi” – jasnowłosej turystki z USA. Okazuje się to jednak nie być aż tak proste, gdy rodzi się prawdziwe uczucie, a w zasięgu pojawia się były narzeczony wybranki. Akcja tej serii komedii rozgrywa się głównie w dominikańskim resorcie i sceny śmieszą do łez nawet bez dobrej znajomości języka hiszpańskiego.

Dokumenty, kwestie formalne i bezpieczeństwo

W celu odwiedzenia Dominikany jako turysta obywatele polscy są zwolnieni z obowiązku posiadania wizy i mogą przebywać tu jednorazowo do 30 dni. Pobyt można przedłużyć do maksymalnie 120 dni po wypełnieniu wniosku on-line i załączeniu odpowiednich dokumentów. Opłata za pobyt powyżej 30 dni wynosi odpowiednio: 30–90 dni 2500 peso dominikańskich (ok. 45 dolarów) i 90–120 dni 4000 peso dominikańskich (mniej więcej 75 dolarów).

W razie nieprzewidzianych sytuacji należy mieć na uwadze, że w Dominikanie nie ma polskiej ambasady. Działają jedynie dwie placówki konsularne – w Puerto Plata (konsul generalny Marek Piwowarski) i Santo Domingo (konsul honorowy Gustavo Vega). Ten karaibski kraj podlega kompetencji terytorialnej Ambasady RP w Panamie i to właśnie tam należy się zwracać w kwestiach administracyjnych.

Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) w Dominikanie nie ma szczepień obowiązkowych, ale są one rekomendowane, szczególnie te przeciw chorobom tropikalnym, związanym z układem pokarmowym i drobnoustrojami. Zaleca się więc szczepienie przeciw durowi brzusznemu, tyfusowi, wściekliźnie lub zapaleniu wątroby. Chociaż dominikańskie służby graniczne ani porządkowe nie weryfikują jej posiadania, warto mieć jednak Międzynarodową Książeczkę Szczepień, nazywaną „żółtą książeczką” lub „medycznym paszportem turysty”. Wyjątek stanowi tu jedynie sytuacja, gdy podróżujemy do Dominikany z czterech stanów Brazylii (Minas Gerais, Espírito Santo, São Paulo, Rio de Janeiro) lub mieliśmy tam tranzyt trwający ponad 12 godz. Wówczas okazanie książeczki szczepień z wbitą pieczątką poświadczającą szczepienie przeciw żółtej febrze jest obowiązkowe.

Dominikana to jeden z bezpieczniejszych kierunków podróży w Ameryce Łacińskiej i na Karaibach, jeśli weźmiemy pod uwagę strefy stricte turystyczne i standardy bezpieczeństwa w regionie. W głównych ośrodkach istnieje Politur, czyli typ policji przeznaczonej ekskluzywnie do dbania o bezpieczeństwo odwiedzających. Należy pamiętać, że zawód policjanta w Republice Dominikańskiej jest bardzo nisko opłacany, dlatego zjawisko korupcji stanowi normę. Turystyka to jedno z czołowych, obok rolnictwa, źródeł dochodu Dominikańczyków. W ich interesie jest więc zapewnienie bezpiecznego i przyjemnego pobytu zagranicznym gościom. Oczywiście zawsze zdarzają się incydenty, jak ataki na turystów, które burzą spokój i rujnują dobry wizerunek wyspy. Są to jednak na szczęście pojedyncze, a nie nagminne zdarzenia. W Dominikanie, zwiedzając oblegane miejsca, jak turystyczne części Santo Domingo, należy pilnować drobnych rzeczy osobistych, np. telefonu lub portfela, które mogą paść łatwym łupem kieszonkowców. Uliczne kradzieże z użyciem broni stanowią najpopularniejszą formę przestępczości. Jeśli nie zna się hiszpańskiego i zaufanych, lokalnych osób, nie należy samodzielnie zapuszczać się w tzw. złe dzielnice. Problemy społeczne, z którymi zmaga się Republika Dominikańska, to m.in. rasizm, analfabetyzm, prostytucja i brak emerytur. Mimo tych charakterystycznych dla regionu imperfekcji, według najświeższych danych opublikowanych przez Global Peace Index (GPI), Dominikana na równi z Jamajką są najbezpieczniejszymi do odwiedzenia wakacyjnymi kierunkami na Karaibach w 2023 r.