Laris Hotels Group to dziś jedna z najbardziej rozpoznawalnych, polskich sieci hotelowych, która od dwóch dekad konsekwentnie rozwija swoją markę, łącząc gościnność z nowoczesnym zarządzaniem.
W kwietniu 2025 roku minęło 20 lat od momentu, gdy Michał Drzyżdżyk wraz ze wspólnikami postanowili zaryzykować i wkroczyć w branżę hotelarską, zaczynając od skromnego obiektu
z 15 pokojami. Dziś Laris Hotels Group to 20 obiektów w Krakowie, w tym hotele o różnym standardzie, apartamenty, restauracje i innowacyjne projekty. Jak podkreśla prezes Drzyżdżyk, kluczem do sukcesu była nie tylko korzystna koniunktura na rynku turystycznym, ale przede wszystkim konsekwencja, odwaga
i umiejętność dostosowania się do zmieniających się warunków.
Początki Laris Hotels Group sięgają 2005 roku, gdy spółka funkcjonowała jeszcze pod nazwą KD Holding. Przełomem okazało się wynajęcie niewielkiego budynku przy krakowskiej ulicy Kurniki, gdzie powstał pierwszy obiekt – Mały Kraków Aparthotel. Decyzja o wejściu w branżę hotelarską nie była efektem długich analiz, lecz spontanicznym wykorzystaniem okazji, co doskonale odzwierciedla przedsiębiorczego ducha założycieli.
Zmiana nazwy na Laris, w 2008 roku, nawiązującą do greckich opiekuńczych duszków, symbolizujących gościnność, stała się kamieniem milowym w budowaniu tożsamości marki. Dziś firma jest przykładem, jak polski biznes może konkurować z globalnymi sieciami, pozostając przy tym wiernym własnym wartościom.
Przez 20 lat Laris Hotels Group przetrwał zarówno okres dynamicznego wzrostu krakowskiej turystyki, jak i trudne chwile pandemii, która wystawiła branżę na ciężką próbę. Michał Drzyżdżyk przyznaje,
że kluczem do przetrwania było racjonalne podejście i unikanie pochopnych decyzji. Dziś firma nie tylko planuje dalszą ekspansję w Polsce, ale także rozwija usługi komplementarne, takie jak np.: consulting, czy catering śniadaniowy.
Jak podsumowuje prezes – sukces w biznesie to nie sprint, lecz maraton, w którym liczy się wytrwałość, pokora i umiejętność wyciągania wniosków z każdego doświadczenia. Zapraszamy na wywiad, w którym dowiemy się jak na przestrzeni lat zmieniało się hotelarstwo.
F.S.: W kwietniu 2025 roku minęło już 20 lat od założenia sieci Laris Hotels Group. Z tego, co wiem, nazwa widniejąca obecnie w logo firmy nie towarzyszyła jej od początku. Chciałbym spytać, skąd wziął się pomysł na hotelarstwo?
M.D.: To prawda, Laris nie zawsze był Larisem. Na początku spółka nazywała się KD Holding i zajmowała się różnymi działaniami, głównie związanymi z rekrutacją. W czasie kiedy nasza siedziba mieściła się w biurowcu przy ulicy Kurniki, zwolnił się niewielki budynek z tyłu i właśnie wtedy razem ze wspólnikami postanowiliśmy otworzyć „hotelik” z 15 pokojami. Poszerzenie działalności o hotelarstwo nie było wynikiem długich przemyśleń – zadziałała tu raczej „żyłka przedsiębiorczości”, którą każdy z nas w sobie miał.
F.S.: Takie działania najlepiej definiują dobrych przedsiębiorców. Zamiast bać się i miesiącami analizować rentowność nowego przedsięwzięcia, starają się znaleźć niszę na rynku i w nią trafiają.
M.D.: Dokładnie tak!
F.S.: Jaki był pierwszy obiekt? Znając historię firmy wnioskuję, że jest to Mały Kraków Aparthotel?
M.D.: Zgadza się, pierwszym naszym obiektem jest działający do dziś Mały Kraków. Przez dwa lata był to jedyny obiekt, natomiast kolejnym był dobrze znany wielu turystom Spatz Aparthotel, gdzie wykonaliśmy adaptację budynku pod usługi hotelarskie i wtedy też przyszedł czas na zmianę nazwy spółki. Wybraliśmy nazwę Laris, nawiązując do greckich opiekuńczych duszków, które symbolizują gościnność. To idealnie odzwierciedlało naszą filozofię w branży hotelarskiej.
F.S.: Otwarcie pierwszego obiektu musi być dużym wydarzeniem, ale jestem ciekawy jak wygląda ono z perspektywy początkującego wówczas hotelarza. Czy zapadły Panu w pamięć jakieś szczególne, niecodzienne sytuacje z tego dnia?
M.D.: Oczywiście! Ponieważ byliśmy całkowitymi nowicjuszami w hotelarstwie było to otwieranie na przysłowiową ostatnią chwilę. Pamiętam, że wykładzina na korytarzu w momencie przyjazdu pierwszych gości była położona jedynie w połowie i pierwsi goście musieli przeskakiwać przez pozostałą część, która była zwinięta w rulon. Z drugiej strony pierwsze otwarcie było dużo łatwiejsze, ponieważ brak znajomości biznesu powodował to, że nikt z nas nie miał żadnych ograniczeń mentalnych w otwieraniu i po prostu robiliśmy swoje nie zważając na konsekwencje.
F.S.: Jeśli chodzi o osoby niezwiązane z hotelarstwem to pierwszy hotel chyba jest najłatwiejszy do samego otwarcia, bo na wiele rzeczy można przymknąć oko, albo w ogóle się ich nie zauważa.
M.D.: Tak, tak, to prawda, przy pierwszym otwarciu nie ma świadomości co może pójść źle, po 20 latach w branży zauważa się każdy szczegół i widzi się jak łatwo było otworzyć pierwszy obiekt!
F.S.: W którym momencie dotarło do Pana, że hotelarstwo to jest to i że Laris osiąga prawdziwy sukces?
M.D.: W zasadzie do dziś ciężko mi uwierzyć, że wszedłem w tą branżę i nawet po 20 latach jestem tym lekko zaskoczony. Na pewno pomógł nam duży „boom” na turystykę w Krakowie i jego coraz większa popularność, czy też zwiększona siatka połączeń samolotowych z różnych stron Europy i świata dzięki tanim liniom lotniczym. Kiedy w mieście rośnie cały rynek turystyczny, to dużo łatwiej patrzy się na rozwój takiego biznesu jak hotele, czy apartamenty.
F.S.: Chciałbym jeszcze podrążyć troszkę to pytanie, czy był taki moment, kiedy obudził się Pan rano i przeszła przez głowę taka myśl „Tak to już jest to, Laris to ogromny sukces!”?
M.D.: Nasze prowadzenie biznesu to jest proces, to nigdy nie było jednorazowe zdarzenie, więc ciężko było mi przewidzieć na samym początku, po pierwszym czy drugim otwarciu, gdzie będę za 20 lat. Oczywiście można snuć plany, ale to gdzie jesteśmy to jednak konsekwencja i praca rok po roku. Odpowiadając dokładnie na postawione pytanie – nie, nie było takiego jednego momentu kiedy pomyślałem „O tak! To dokładnie to, ale jesteśmy ogromni!”, wszystko co u nas się dzieje, jest spokojnym, metodycznym rozwojem.
F.S.: Bardzo dobrze słyszeć, że z „przypadku” może powstać coś tak fantastycznego. W portfolio Laris jest już prawie 20 obiektów, a przez wszystkie lata w sieci było jeszcze kilka obiektów, czy było jakieś wyjątkowe otwarcie, które wywołało w Panu najwięcej radości, lub satysfakcji?
M.D.: Każde otwarcie obiektu to bardzo duża satysfakcja, a co za tym idzie radość, natomiast z drugiej strony pojawia się niepokój i pytania: czy wszystko się ułoży? Czy wszystko pójdzie po naszej myśli? Czy na wszystko co sobie wymarzyliśmy w hotelu wystarczy pieniędzy? I chyba najważniejsze pytanie: czy goście zaakceptują naszą wizję hotelu? Zatem otwarcie każdego obiektu to była niesamowita przygoda.
F.S.: Mówi się, że mimo poprawności każdy rodzic ma swoje ulubione dziecko, więc nie wierzę, że nie było otwarcia, na które nie mógł się Pan doczekać!
M.D.: Naprawdę! Mogę powiedzieć, które z obiektów były kamieniami milowymi dla naszego biznesu i to chyba do nich wracam z największym sentymentem. Poza pierwszym, o którym już rozmawialiśmy, było to Santi – nasz pierwszy hotel ze standardem czterech gwiazdek, który otworzyliśmy w 2014 w samym sercu Krakowa. Kolejnym znaczącym otwarciem było otwarcie MR67 Mayera Rapaporta przy ulicy Dietla, który jest dużym i pięknym obiektem, przez co mam poczucie, że przeniósł nas do jeszcze wyższej ligi w hotelarstwie. Obecnie z niecierpliwością oczekuję na otwarcie Hotelu Palladian na płycie Rynku Głównego
F.S.: Po serii miłych pytań, muszę zapytać o trudne czasy. Wiemy, że ostatnie lata nie były łatwe dla światowej turystyki przez wszelkie lockdowny. Czy ten okres był najtrudniejszym wyzwaniem dla firmy i czy przez Pana głowę przemknęła kiedykolwiek myśl „Może kolejny raz pora na zmianę branży jak z rekrutacji?”.
M.D.: Oczywiście pandemia wywróciła całkowicie nasz rynek i nie było wiadomo czy hotelarstwo wróci na dobre tory. Pewnie gdyby tak się nie stało, zająłbym się czymś innym, ponieważ „Jak zamykają się drzwi, to otwierają się okna”. Na pewno zostałbym w biznesie, jednak nie ma co gdybać, ponieważ od początku podeszliśmy ze spokojem do tego co się dzieje. Nie ma działalności pozbawionej problemów, więc czy jestem obecnie w hotelarstwie, czy działałbym na innym polu, ważne jest to aby do takich wydarzeń podchodzić na chłodno i działać całkowicie racjonalnie bez podejmowania pochopnych decyzji.
F.S.: Jak ostatnie lata zmieniły hotelarstwo… a może zadam pytanie na przekór, jak hotelarstwo zmieniło się na przestrzeni 20 lat w branży?
M.D.: Podstawowe potrzeby tak naprawdę nie uległy zmianie, wiadomo, że każdy chce mieć czyste łóżko, miłą obsługę, czy też pyszne śniadanie i takie rzeczy zawsze będą na pierwszym miejscu. Patrząc na to pytanie szerzej, to nie potrzeby się zmieniły, a sposoby sprzedaży i rezerwacji usług przez gości. 20 lat temu popularnymi sposobami były rezerwacje przez FAX, czy też słynne tabliczki z ogromnymi napisami „WOLNE POKOJE”, później duża ilość rezerwacji odbywała się telefonicznie, a teraz to Internet zawładnął światową sprzedażą. Poziom skomplikowania sprzedaży znacznie wzrósł, zwiększyła się ilość kanałów dystrybucji, a także, o czym nie możemy nie wspomnieć, pojawili się gracze, którzy zdominowali rynek i dyktują obecnie warunki, tacy jak na przykład booking.com.
F.S: Zmiany, zmiany, zmiany… Mimo wzrostu skomplikowania wszystkich procesów, które ułatwiają gościom życie, a komplikują hotelarzom, to przyjemnie musi się patrzeć na tak ogromny rozwój.
Co sprawia Panu największą radość, kiedy patrzy Pan na to jak dużą siecią stał się Laris?
M.D.: Dużą radością jest dla mnie fakt, że bez inwestorów można zbudować dużą sieć hotelową, a co ważne: polską – to ogromy powód do dumy. Poza tym faktem z dużą przyjemnością patrzę na ludzi, którzy wzrastają wraz z firmą od wielu lat, muszę wspomnieć, że w samej firmie poznało się już kilka małżeństw, a nawet mamy już kilku potomków – kto wie, może przyszłych hotelarzy?
F.S.: W biznesie nie ma marzeń, a są plany, więc na koniec naszej rozmowy chciałbym spytać jakie są plany na dalszy rozwój sieci i gdzie widzi Pan Laris za kolejne 20 lat?
M.D.: Mówi się, że marzenia to niezrealizowane plany! Obecnie mamy kilka obiektów w Krakowie, które już przygotowujemy do otwarcia, a także te, które czekają na swoją kolej. W ostatnim czasie intensywnie poszukujemy również rozwoju w innych miastach i mamy nadzieję, że za kolejne 20 lat rozszerzymy zakres swojego działania o usługi komplementarne. Obecnie już prężnie działamy w obrębie tworzenia świetnych boxów śniadaniowych, które dostarczamy na zewnątrz.
F.S.: Pozostaje mi tylko życzyć osiągnięcia wszystkich założonych celów, a także spytać, czy ma Pan radę dla osób, które chcą spróbować swojego szczęścia w hotelarstwie i otworzyć apartamenty,
a może nawet hotel?
M.D.: Najważniejsza zasada może być skierowana do wszystkich, nie tylko do hotelarzy, koniecznie należy pamiętać, że biznes to maraton, a nie sprint i poza dużą odwagą potrzebna jest również konsekwencja i pokora.
PODSUMOWANIE 20 LAT W KILKU SŁOWACH:
F.S.: Gdyby dziś mógł Pan spotkać siebie sprzed 20 lat, co by Pan sobie powiedział?
M.D.: Rób swoje. Pomimo wielu doradców, malkontentów czy krytyków to sam masz w rękach własny los, a jeszcze nikt nie wyszedł źle na tym że działa. Każda decyzja, czy jej brak będzie miał swoje konsekwencje i czasem wygrywamy, a czasem się uczymy. Ważne jest to, że rozwijamy się tylko wtedy kiedy podejmujemy złe decyzje, bo możemy z nich wyciągnąć budujące wnioski – kontrowersyjna teza, ale uważam, że w 100% prawdziwa.
F.S.: Czego nauczyła Pana firma jako człowieka – nie tylko jako prezesa?
M.D.: Przede wszystkim cierpliwości, konsekwencji, uporu i dodała mi dużo odwagi. Po 20 latach w tych słowach mogę podsumować swoją działalność.
F.S.: Jak chciałby Pan, aby firma się kojarzyła na rynku?
M.D.: Chciałbym, aby Laris był porównywany do Dawida w starciu z Goliatem, czyli jako Polska sieć, która tworzy przyjazne miejsca pracy bez korporacyjnego nadęcia światowych marek.
F.S.: Jakie słowo najlepiej opisuje te 20 lat?
M.D.: Rozwój. Rozwój pod względem ilości obiektów, pokoi, łóżek, ale także pod względem pracowników, czy technologii, którą wykorzystujemy do zarządzania firmą.
F.S.: Gdyby firma była człowiekiem, to jaką miałaby osobowość?
M.D.: Myślę, że w 80% byłaby sangwinikiem, ponieważ kojarzy się on z pozytywnym nastawieniem do życia i radością pomimo wszelkich przeszkód, a w 20% byłaby melancholikiem, ponieważ te lata pokazały nam jak ważne jest wyciąganie wniosków i refleksja nad nimi.



