W najświeższym, jesienno-zimowym wydaniu magazynu „All Inclusive” w ramach działu „EuroPodróże” zamieszczamy interesujący artykuł Tomasza Otockiego przybliżający Estonię, atrakcyjną nie tylko latem. Jak pisze nasz autor: „Estonia uznawana jest za kierunek podróży interesujący głównie latem. W wakacje możemy się tutaj schronić przed upałami w ramach modnego trendu „coolcation”, a i tak zdarzy nam się bezpiecznie popływać w morzu czy poopalać, choćby na plaży w Parnawie czy Haapsalu. Nie musimy za to znosić hiszpańskich czy portugalskich temperatur. Tymczasem za chwilę zima, a my planujemy ferie najczęściej w Tatrach czy Alpach lub Dolomitach. Może jednak warto zejść z oczywistych ścieżek i w tym sezonie ruszyć na północ naszego kontynentu? Dostępne są korzystne połączenia lotnicze i autobusowe. Od biedy można też do Tallinna dojechać z Warszawy, Krakowa czy Szczecina także koleją, nawet przez moment nie korzystając z autobusu. Jedziemy więc tej zimy do Estonii? Ta blisko 1,4-milionowa republika w Europie Północnej, usytuowana nad Morzem Bałtyckim, nad Zatoką Fińską i Zatoką Ryską, znana jest z dziewiczej przyrody, ze swoich start-upów, dobrej literatury, coraz częściej tłumaczonej na języki europejskie, a także „cyfrowego państwa” z niskimi podatkami. Nie znaczy to jednak, że Estończycy uciekają od tradycji. Na pewno interesującą część estońskiej kultury stanowi kuchnia, w Polsce kojarzona zazwyczaj co najwyżej z czarnym chlebem, słonym masłem czy kwasem chlebowym (nazywanym po estońsku kali). Tymczasem w dziedzinie kulinarnej Estonia może zaoferować naprawdę wiele.”

Tomasz Otocki kończy swój wciągający estoński artykuł w następujący sposób: „Czas powoli wracać z Estonii. Rozmawiam jeszcze z Iriną Svidlov z Visit Tallinn, która zaprasza do miasta w 2026 r. Otwarcie nowej placówki muzealnej w dawnym więzieniu Patarei planowane jest na 2026 r., ale data nie została jeszcze dokładnie ustalona – mówi w rozmowie z magazynem All Inclusive. Diana Byorkland z Urzędu Miejskiego w Narwie chwali się z kolei nowymi inwestycjami w mieście, zrealizowanymi w ostatnich latach. Wśród najnowszych inwestycji w Narwie chciałabym wyróżnić platformę widokową „pięć koron” z przedłużoną promenadą w Joaorg (2022 r.), rewitalizację placu Ratuszowego i placu Sztokholmskiego (2023 r.), renowację XVII-wiecznego Ratusza Narewskiego – Narva raekoda (2023 r.), wirtualną wystawę „Nowe życie starej Narwy” (2023 r.) oraz projekt przebudowy dziedzińca zachodniego Zamku Narewskiego (2023 r.). Z kolei Triin Lorents z organizacji Visit Pärnu prosi, żeby w tym sezonie nie zapominać o Parnawie (est. Pärnu). Znajdziemy tu atrakcje nieobecne na polskim rynku, charakterystyczne raczej dla krajów, które bardziej niż Polska nastawione są na turystykę wodną. Co powiecie np. na taksówkę rybną? „Kalatakso”, czyli po estońsku „taksówka rybna”, oferuje zimowe przejazdy i rejsy po Zatoce Parnawskiej, w tym „taksówkę okoniową” (dowożącą do dobrych miejsc wędkarskich w zatoce bezpiecznym transportem po lodzie), wyprawy wędkarskie z przewodnikiem, a nawet imprezy rozrywkowe na lodzie, np. rejsy po lodzie, wycieczki jednodniowe. Pomaga to przyciągnąć osoby lubiące przyrodę, zimowe aktywności na świeżym powietrzu, wędkarstwo itp. – opowiada Triin Lorents.

Niezależnie od tego, co nas przyciąga do tego bałtyckiego kraju: czy będzie to estońska kuchnia, pięknie opisana przez Žannę Tamberg z Estońskiego Skansenu (Eesti Vabaõhumuuseum) w Tallinnie, czy eleganckie spa, które znajdziemy w Haapsalu i na Saremie, magiczny klimat tallińskiego jarmarku bożonarodzeniowego czy urokliwe Stare Miasto w Tartu, każda z tych rzeczy stanowi już odpowiedni powód, żeby przyjechać tej jesieni lub zimy do Estonii. Możemy do niej śmiało jechać, jest bezpiecznie, nie bójmy się zagrożeń geopolitycznych. Ja kocham Narwę i zamierzam się tam wybrać, nawet jeśli wyjazd do kraju na pograniczu Unii Europejskiej budzi u niektórych obawy. Nie są one do końca uzasadnione, bo Estonia należy razem z Polską do NATO i nigdzie indziej nie zamierza się wybierać. Ta bałtycka republika jest w stanie po stokroć wynagrodzić wydane na urlop środki. Dajmy się więc uwieść państwu, które kocha swoją przyrodę, piękne zabytki z czasów panowania różnych mocarstw czy oferuje wspaniałą kuchnię. Ja uważam, że to jest bardzo dobra propozycja na sezon jesienno-zimowy. To co, jedziemy do Estonii?”

Cały obszerny tekst Tomasz Otockiego można przeczytać tutaj (na str. 120–128):

https://www.all-inclusive.com.pl/najnowszy-numer/