W Maso Corto majówka nadal może oznaczać narty, poranne zjazdy po twardym śniegu i popołudnia spędzane już w pełnym słońcu. W dolinie Val Senales sezon nie kończy się wraz z pierwszym ciepłem, a wiosenny wyjazd w Alpy bardziej niż pożegnanie zimy przypomina jej spokojne, udane domknięcie.

Majówka na nartach brzmi jak pomysł z innej epoki, ale w Maso Corto to wciąż realny plan. Nie jako ciekawostka dla kilku zapaleńców, tylko jako normalny wyjazd dla tych, którzy chcą jeszcze wykorzystać końcówkę sezonu. Ten ośrodek, położony w dolinie Val Senales, korzysta z tego, co w górach najważniejsze: wysokości, położenia i śniegu, który trzyma tu dłużej niż w wielu innych alpejskich miejscach. Kiedy w dolinach robi się zielono, a część wyciągów w Europie jest już tylko wspomnieniem zimy, tutaj wciąż można przypiąć narty. I właśnie to robi różnicę. W praktyce chodzi o prostą rzecz: da się jeszcze wyjechać na stok wtedy, gdy kalendarz bardziej podpowiada rower, spacer albo pierwszy weekend nad jeziorem.

Wiosenne stoki i ich uroki

Najciekawsze w takim wyjeździe jest to, że nie przypomina on klasycznego urlopu narciarskiego z lutego. Czuć to od rana. Dzień zaczyna się od twardego, szybkiego śniegu i jazdy, która daje sporo satysfakcji osobom lubiącym dobrze przygotowane trasy. Potem słońce robi swoje, śnieg zaczyna puszczać, a tempo całego dnia wyraźnie siada. I dobrze, bo właśnie na tym polega urok wiosennego narciarstwa.

To nie jest już środek sezonu, kiedy wszyscy gdzieś się spieszą, a stoki od rana wypełniają się narciarzami chcącymi wycisnąć z dnia maksimum. W Maso Corto wiosną atmosfera jest inna. Spokojniejsza, mniej napięta, bez tej feriowej gorączki. Na trasach jest więcej miejsca, łatwiej o oddech, łatwiej też złapać własny rytm. Taki pobyt zaczyna przypominać połączenie narciarskiego wyjazdu z wiosennym odpoczynkiem w górach. Rano można dobrze pojeździć, później usiąść na słońcu, bez poczucia, że coś się traci. Dla wielu osób właśnie to okazuje się największą zaletą końcówki sezonu: mniej presji, więcej przyjemności z samej obecności w górach.

Narty dla oszczędnych

Wiosenna oferta Alpin Arena Val Senales została pomyślana właśnie pod taki wyjazd. Nie chodzi o jedną głośną promocję, która ma zasłonić fakt, że zima dobiega końca, tylko o kilka rozsądnych opcji dla tych, którzy chcą jeszcze wykorzystać śnieg bez brania długiego urlopu. Jedną z nich jest pakiet Spring Ski 4=3, obowiązujący od 16 kwietnia do 10 maja. To propozycja dla tych, którzy wolą wyskoczyć na kilka dni niż planować tygodniowy wyjazd z dużym wyprzedzeniem.

Cztery dni pobytu w cenie trzech dobrze pasują do majówkowego rytmu. Można przyjechać na krótko, pojeździć, odpocząć i wrócić bez poczucia, że cały miesiąc został podporządkowany jednemu wyjazdowi. W takim układzie chodzi raczej o złapanie momentu niż o wielką wyprawę. O to, żeby jeszcze przez chwilę pobyć w śniegu, zanim sezon naprawdę się skończy.

W tym pakiecie ważne jest też to, że nie obejmuje wyłącznie noclegu. W cenie są również skipass i wypożyczenie sprzętu, czyli dokładnie te elementy, które zwykle najbardziej komplikują organizację krótkiego wyjazdu. Ceny zaczynają się od około 307 euro za osobę ze śniadaniem, a przy opcji z obiadokolacją od około 367 euro. Na miejscu działa też skibus i wsparcie WinterGuide, więc cały pobyt można ułożyć bez rozbijania go na serię osobnych rezerwacji i bez zastanawiania się, jak połączyć nocleg ze stokiem i wypożyczalnią.

To właśnie dlatego wiosenny wyjazd do Maso Corto może być ciekawy również dla tych, którzy zwykle odpuszczają narty pod koniec sezonu. Tutaj nie trzeba siłować się z logistyką. Wystarczy się spakować i przyjechać.

Kilka dni w takim miejscu naprawdę wystarcza. Wiosną narciarstwo wygląda inaczej niż w styczniu czy lutym. Nikt nie jedzie tu po rekord liczby zjazdów ani po to, żeby odhaczyć wszystko w pośpiechu. Chodzi raczej o to, żeby jeszcze przez moment pobyć na stoku, wykorzystać poranki na dobrą jazdę, a później pozwolić sobie na wolniejsze tempo. Taki układ docenią zwłaszcza ci, którzy lubią narty, ale niekoniecznie całą zimową gorączkę, która potrafi męczyć w środku sezonu.

Darmowe skipassy

Równolegle działa też oferta free ski, która przy tygodniowym pobycie pozwala korzystać ze skipassu w cenie zakwaterowania. To rozwiązanie dla tych, którzy chcą zostać dłużej i potraktować wyjazd nie jako szybki wypad, tylko jako spokojne domknięcie sezonu. W praktyce oznacza to realną ulgę dla budżetu, zwłaszcza że ceny zaczynają się od około 590 euro za osobę. Przy tygodniowym pobycie taki pakiet robi różnicę, szczególnie jeśli wyjazd planuje rodzina albo kilka osób, które i tak musiałyby doliczyć do noclegu koszt karnetów.

Warto zwrócić uwagę na detal, który dla narciarzy naprawdę ma znaczenie. Karnet obejmuje także ostatni dzień pobytu. Dzięki temu dzień wyjazdu nie przepada. Można jeszcze rano wyjść na stok, zrobić kilka ostatnich zjazdów, a dopiero potem ruszyć w drogę powrotną. W przypadku krótszych wyjazdów to nie jest drobiazg, tylko coś, co realnie wpływa na odbiór całego pobytu.

Dla rodzin istotna będzie jeszcze jedna rzecz. W czasie promocji dzieci do 14. roku życia dostają na miejscu pełny sprzęt narciarski bez dodatkowych opłat. To jeden z tych konkretów, które nie robią wielkiego wrażenia w reklamie, ale na miejscu okazują się naprawdę praktyczne. Mniej pakowania, mniej wydatków, mniej kalkulowania, czy rodzinny wyjazd na końcówkę sezonu w ogóle ma sens. I właśnie z takich szczegółów składa się wygoda, a nie z folderowych obietnic.

Nie tylko stok

Choć w Maso Corto to narty nadal są najważniejszym punktem programu, wiosenny pobyt nie kończy się na jeżdżeniu od rana do popołudnia. Właśnie poza stokiem ten wyjazd zaczyna nabierać trochę innego charakteru. Jednym z bardziej pamiętnych doświadczeń jest wycieczka do lodowej jaskini na lodowcu Hochjochferner, niedaleko granicy z Austrią. Sama trasa nie uchodzi za szczególnie wymagającą. W bazowym materiale pojawia się informacja o około godzinie marszu w jedną stronę, więc to propozycja także dla tych, którzy chcą zrobić sobie spokojniejszy dzień w trakcie pobytu.

Najważniejsze nie jest tu jednak samo dojście, tylko krajobraz, który nagle przestaje przypominać znany widok ze stoku. W lodowej jaskini światło załamuje się na niebieskich ścianach lodu, robi się cicho, surowo, prawie nierzeczywiście. I wtedy taki wyjazd przestaje być wyłącznie wyjazdem narciarskim. Ten moment dobrze pokazuje, że Val Senales nie działa tylko jako ośrodek, ale też jako prawdziwa górska przestrzeń z własnym charakterem, ciszą i surowością.

Nie trzeba rezygnować z nart, żeby poczuć ten drugi wymiar miejsca. Wiosną właśnie takie kontrasty wypadają tu najlepiej. Rano kilka godzin na trasie, później wyjście w stronę lodowca albo po prostu chwila oddechu z dala od głównego ruchu. W środku sezonu zwykle nie ma na to czasu, bo dzień podporządkowany jest jeździe. W maju można pozwolić sobie na więcej luzu. I to właśnie ten luz sprawia, że wyjazd do Maso Corto nie wygląda już jak sportowy wypad, tylko jak pełniejszy pobyt w górach.

Miejsce, gdzie trenują najlepsi

Maso Corto ma też drugie oblicze, bardziej sportowe. Na trasie Leo Gurschlera regularnie trenują kadry narodowe i zawodnicy Pucharu Świata. Dla turysty to z jednej strony ciekawostka, z drugiej konkretny znak jakości. Jeździ się w miejscu, które nie działa wyłącznie jako ładny kurort do zdjęć, ale naprawdę ma znaczenie w świecie narciarskim.

Czasem można zobaczyć sportowców na żywo, czasem po prostu mieć świadomość, że ten sam stok służy do przygotowań najlepszym. Jedno i drugie robi wrażenie, nawet jeśli ktoś nie śledzi regularnie zawodów. W takich momentach lepiej widać, że Maso Corto nie jest miejscem przypadkowym, tylko ośrodkiem z mocnym sportowym zapleczem i długą narciarską tradycją.

Majówka z polskim akcentem

Końcówka kwietnia i początek maja zapowiadają się tutaj także bardziej towarzysko. W planach są wydarzenia z udziałem gości z Polski, co dla części osób może być dodatkowym argumentem, żeby przyjechać właśnie wtedy. Przy stoku ma zagrać Stanisław Karpiel-Bułecka, znany też jako Staszek z Gór. Mają pojawić się również Rafał Brzozowski, Piotr Zelt, Anita Jancia i Andrzej Bargiel. To nadaje pobytowi luźniejszy, bardziej majówkowy charakter i pokazuje, że końcówka sezonu nie musi oznaczać ciszy i pustki.

Na miejscu przewidziano również darmowe testy sprzętu narciarskiego i snowboardowego światowych marek. Dla jednych będzie to po prostu atrakcja, dla innych dobra okazja, żeby sprawdzić nowy model nart albo deski bez konieczności kupowania w ciemno. Wiosenny wyjazd sprzyja takim rzeczom, bo jest więcej czasu, mniej pośpiechu i mniej tej zimowej gonitwy, w której wszystko robi się między jednym a drugim zjazdem.

Polski akcent ma tu zresztą jeszcze jeden wymiar. Wiele osób szuka dziś alpejskich kierunków, które są bardziej kameralne niż najbardziej znane kurorty, ale jednocześnie nie sprawiają wrażenia miejsca całkiem nieosiągalnego. Maso Corto dobrze wpisuje się w ten model. Nadal jest na tyle spokojne, że nie męczy tłumem, ale jednocześnie na tyle oswojone przez polskich gości, że nie wydaje się adresem z innego świata.

Tekst i zdjęcia: Tomasz Karolak