Wietnam ma wszystko, czego dusza zapragnie: majestat zatoki Hạ Long i mistyczny spokój prowincji Ninh Bình, kilometry bajecznego wybrzeża i ciągnące się w nieskończoność pola ryżowe. Ma również tętniące życiem metropolie, jak Hanoi (Hà Nội) czy Ho Chi Minh (Thành phố Hồ Chí Minh), który dla wielu wciąż jest Sajgonem (Sài Gòn), i historię wpisaną w mury starożytnych świątyń. Czasem warto przysiąść na chwilę, wsłuchać się w klaksony skuterów i syk gotującego się bulionuphở”, żeby lepiej poznać ten kraj, aspirujący do miana „azjatyckiego tygrysa”.

 

Podróż po Wietnamie zwykle zaczyna się od jednego z dwóch miast z międzynarodowymi portami lotniczymi: Ho Chi Minh na południu lub Hanoi na północy. Latem w obu miejscach jest gorąco i parno, ale to Sajgon, jak wielu nadal nazywa Ho Chi Minh, uderza intensywnością życia.

Jeszcze przed świtem ulice wypełnia szum skuterów, a w powietrzu wiruje zapach phở i spalin. Dawny Sajgon nie daje o sobie zapomnieć. W tym miejscu historia kolonialna, wojenne traumy i współczesna energia Azji Południowo-Wschodniej splatają się w jedną, intensywną całość.

 

WIELKI SAJGON NIGDY NIE ŚPI

Serce miasta bije w Dzielnicy 1., gdzie wznosi się XIX-wieczna Bazylika Katedralna Matki Bożej Niepokalanego Poczęcia (Notre-Dame Cathedral Basilica of Saigon), zbudowana z czerwonej cegły sprowadzonej z Francji. Jej neoromańskie wieże górują nad ruchem ulicznym jak świadek epoki kolonialnej. Naprzeciwko stoi Centralny Urząd Pocztowy (Saigon Central Post Office), często błędnie przypisywany Gustave’owi Eiffelowi (1832–1923) – w rzeczywistości projektantem był Alfred Foulhoux (1840–1892). Wnętrze z łukowatym sklepieniem i mapami Indochin bardziej przypomina europejski dworzec kolejowy niż budynek w tropikalnej Azji. Kilka przecznic dalej historia nabiera powagi. Muzeum Pozostałości Wojennych (War Remnants Museum) nie pozwala przejść obojętnie wobec dramatu I wojny indochińskiej (1946–1954) i wojny wietnamskiej (1955–1975). Zdjęcia, relacje świadków, zniszczony sprzęt wojskowy – wszystko to tworzy przejmujący obraz konfliktu, który na zawsze zmienił losy kraju. Podobne emocje towarzyszą wizycie w Pałacu Niepodległości (Independence Palace). To właśnie tu 30 kwietnia 1975 r. doszło do upadku Sajgonu, co zakończyło wojnę w Wietnamie. Wnętrza pałacu zachowały klimat lat 70., jakby czas się tutaj zatrzymał.

Ho Chi Minh to jednak nie tylko przeszłość. Znajdują się tu nowoczesne wieżowce, z których najwyższy – ponad 461-metrowy Landmark 81 – symbolizuje ambicje współczesnego Wietnamu. Z jego tarasu widokowego rzeka Sajgon wygląda jak srebrna wstęga przecinająca morze dachów i neonów. Miasto liczy dziś ponad 14 mln mieszkańców i stanowi gospodarcze serce kraju, którego ambicje rosną. Na przestrzeni zaledwie dekady Wietnam ze skromnego, rolniczego kraju w Azji Południowo-Wschodniej przeobraził się w szybko rozwijającego się „małego tygrysa Azji”. Ciekawostką jest, że nazwy Ho Chi Minh, nadanej w 1976 r. na cześć przywódcy Wietnamu (Hồ Chí Minh, właśc. Nguyễn Sinh Cung, 1890–1969), część mieszkańców w ogóle nie używa, co jest dowodem na podwójną tożsamość miasta. Niezależnie jednak od sympatii czy antypatii do nazwy, w Cholon (Chợ Lớn) – historycznym Chinatown na terenie Dzielnicy 5. – życie toczy się własnym rytmem. Wąskie uliczki prowadzą do Świątyni Thiên Hậu, poświęconej Mazu – popularnej chińskiej bogini mórz. Spiralne kadzidła zwisają z sufitu, a wierni modlą się o pomyślność w handlu i bezpieczne podróże. To pokazuje, jak silny wpływ na rozwój Sajgonu mieli kupcy z Chin.

Ho Chi Minh to także kulinarna stolica południa. Na Targu Bến Thành można spróbować świeżych spring rollsów (sajgonek), owoców tropikalnych i słynnej kawy z mlekiem skondensowanym. Wieczorem okolice ulicy Bùi Viện zamieniają się w tętniącą życiem przestrzeń pełną barów i muzyki, gdzie podróżnicy z całego świata mieszają się z lokalną młodzieżą. Miasto fascynuje kontrastami. Obok luksusowych hoteli stoją niskie kamienice z obdrapanymi fasadami. W cieniu drzew tamaryndowca starsi mężczyźni grają w szachy, podczas gdy kilka metrów dalej młodzi przedsiębiorcy pracują w kawiarniach coworkingowych. Ho Chi Minh / Sajgon to organizm, który nieustannie się zmienia, ale nie traci swojego pulsu. I nie pozwala być obojętnym. Jest hałaśliwy, chaotyczny, a jednocześnie hipnotyzujący. Kto raz zanurzy się w jego rytmie, chce tu wracać…

 

JAK WIOSKA RYBACKA STAŁA SIĘ HITEM

O tym, jak kraj się rozwija, niech świadczy Hồ Tràm w prowincji Bà Rịa–Vũng Tàu. Jeszcze trzy dekady temu była to cicha, rybacka osada, zagubiona między dżunglą a Morzem Południowochińskim. Dziś to jedno z najbardziej pożądanych wśród turystów miejsc w południowym Wietnamie. Zaledwie 2 godz. jazdy dzieli Hồ Tràm od tętniącego życiem Sajgonu. Droga prowadzi przez plantacje kauczukowców i pola smagane wiatrem znad morza. Im bliżej wybrzeża, tym powietrze staje się cięższe od wilgoci i zapachu soli.

Hồ Tràm to miejsce dla tych, którzy w podróży nie szukają fajerwerków, lecz wytchnienia – przestrzeni, ciszy i relaksu. Największym skarbem jest ciągnąca się kilometrami plaża – szeroka, z jasnym, drobnym piaskiem. Nie ma tu tłumów jak w wielu podobnych miejscach. O świcie można zobaczyć rybaków wyciągających typowe dla Wietnamu okrągłe, bambusowe łodzie thúng chai… Morze w okresie silnego wiatru bywa niespokojne, ale przez większą część roku zachęca do kąpieli i spacerów nad brzegiem wody. Kilka kilometrów od wybrzeża rozciąga się Rezerwat Przyrody Bình Châu – Phước Bửu, jeden z ostatnich fragmentów pierwotnego lasu nadmorskiego w południowej części kraju. To miejsce, gdzie wciąż można usłyszeć śpiew egzotycznych ptaków i zobaczyć rzadkie gatunki roślin przystosowanych do piaszczystego, słonego podłoża. W cieniu drzew temperatura wydaje się niższa o kilka stopni, a ścieżki prowadzą w głąb zielonego labiryntu.

Niedaleko znajduje się także kompleks gorących źródeł Binh Chau Hot Springs. Para unosząca się nad naturalnymi basenami tworzy niemal mistyczną atmosferę. Woda, bogata w minerały, osiąga miejscami temperaturę ponad 80˚°C. Mieszkańcy wierzą w jej właściwości lecznicze – kąpiele mają przynosić ulgę w bólach stawów i poprawiać kondycję skóry. W ostatnich latach Hồ Tràm stało się również symbolem luksusu. Kompleks The Grand Ho Tram przyciąga gości kasynem, polem golfowym zaprojektowanym przez Grega Normana (The Bluffs Grand Ho Tram) i widokiem na bezkresne morze. Kontrastuje ze stojącymi nieopodal tradycyjnymi, drewnianymi domami rybaków. Ten dualizm między lokalnością a globalnym rozmachem stał się znakiem rozpoznawczym regionu.

Co ciekawe, z powodu słabo rozwiniętej infrastruktury drogowej Hồ Tràm długo pozostawało poza głównym nurtem turystyki. Dopiero modernizacja trasy z Ho Chi Minh otworzyła region na inwestycje. Mimo to miejsce zachowało pewną surowość. Wieczorami życie toczy się spokojnie przy ulicznych stoiskach z owocami morza, gdzie grillowane małże i kalmary pachną czosnkiem i trawą cytrynową. Miejscowość nie epatuje zabytkami ani spektakularnymi świątyniami. Jej siłą są przestrzeń i cisza. W porze suchej niebo przybiera intensywnie błękitny kolor, a zachody słońca rozlewają się nad horyzontem pomarańczową smugą światła. W sezonie deszczowym krajobraz staje się bardziej dramatyczny – fale uderzają z większą siłą, a tropikalne ulewy przychodzą nagle i równie szybko ustępują.

Beautiful landscape view of a touristic and traditional boat sailing through Tràng An karst landscape in Vietnam on a sunny day 

PERŁA ŚRODKOWEGO WIETNAMU

Gdybyśmy jednak obrali kierunek na północ od Ho Chi Minh, a później w głąb kraju, trafimy do Đà Nẵng, uroczego miasta nad oceanem. Również tu znajdziemy szerokie, piaszczyste plaże. Za najpiękniejszą z nich uchodzi My Khe Beach, zachęcająca do długich spacerów i kąpieli w lazurowej wodzie. Jej łagodne zejście i czysty piasek przyciągają zarówno rodziny z dziećmi, jak i miłośników sportów wodnych. Nieco dalej znajduje się mniej zatłoczona Non Nuoc Beach, otoczona palmami, idealna do relaksu z dobrą książką. Symbolem miasta jest Most Smoka (Dragon Bridge), który w sobotnie i niedzielne wieczory (ok. 21.00) ożywa, ziejąc ogniem i wodą. Wzdłuż rzeki Hàn stworzono eleganckie promenady z widokiem na Đà Nẵng, w nocy – iluminowane. Wielu mieszkańców i turystów łączy spacer z chwilą relaksu w licznych kawiarniach przy bulwarze, gdzie zamawiają m.in. świeżą wodę kokosową prosto z orzecha. W ostatnich latach dzięki międzynarodowym pokazom fajerwerków oraz imprezom muzycznym i kulinarnym Đà Nẵng zyskało miano „miasta festiwali” i „wietnamskiego Miami”. Ta czwarta pod względem liczby ludności miejscowość w kraju, zamieszkana przez ok. 1,7 mln osób, tętni życiem dniem i nocą, przyciągając gości z całego świata.

Miłośnicy historii i sztuki powinni odwiedzić tutejsze Muzeum Rzeźby Czamów (Museum of Cham Sculpture), założone przez Francuzów w 1915 r. To jedna z najstarszych placówek muzealnych w Wietnamie, z największą na świecie kolekcją poświęconą kulturze i sztuce dawnego państwa ludu Czamów – Czampy (Chăm Pa), rozciągającego się wzdłuż środkowego Wietnamu aż po wybrzeża Morza Południowochińskiego. W muzeum można obejrzeć ponad 300 rzeźb, posągów i fragmentów świątyń, wykonanych z piaskowca, terakoty i brązu. Najstarsze pochodzą z VII w., a wiele z nich to arcydzieła sztuki hinduistycznej i buddyjskiej. Wystawiono tutaj liczne wizerunki bogów Śiwy, Wisznu i Brahmy, delikatne płaskorzeźby ukazujące niebiańskie tancerki apsary, a także mistyczne przedstawienia lingamów i joni – symboli płodności i boskiej mocy.

Đà Nẵng, mimo nowoczesnego oblicza, nie zapomina o swoich korzeniach. Obok futurystycznych mostów i wieżowców można tu wciąż zobaczyć tradycyjne łodzie rybackie, lokalne targi pełne przypraw i owoców morza, a także buddyjskie świątynie i pagody. W Górach Marmurowych (Marble Mountains), obejmujących pięć wapienno-marmurowych wzgórz symbolizujących metal, drewno, wodę, ogień i ziemię, wciąż unosi się duch spokoju. Z ich szczytów rozciąga się zapierający dech w piersiach widok na miasto i ocean.

 

BAJKOWY ŚWIAT NAD CHMURAMI

Kilka kilometrów w głąb lądu od Đà Nẵng wznosi się kompleks Bà Nà Hills, łączący górskie krajobrazy z nowoczesnymi atrakcjami. Największą z nich stanowi przejazd jedną z najdłuższych kolejek linowych świata. Ma ona aż 5,8 km! Trasa wiedzie ponad wzgórzami, a widoki zapierają dech w piersiach. Na szczycie czeka Francuska Wioska (French Village), stylizowana na europejską osadę z brukowanymi uliczkami i domami o kamiennych fasadach. Najsłynniejszym symbolem Bà Nà Hills jest jednak Złoty Most (Golden Bridge), podtrzymywany przez ogromne kamienne dłonie, które wydają się wyłaniać z chmur. Poranny spacer, gdy mgła ścieli się pod stopami, jest tutaj doświadczeniem niemal surrealistycznym. Miłośnikom relaksu okolica oferuje ogrody kwiatowe, punkty widokowe i kawiarnie z górską panoramą. Dzieci na pewno ucieszy centrum rozrywki Fantasy Park (Sun World Bà Nà Hills). Podczas gdy one będą szaleć, rodzice mogą odprężyć się przy filiżance lokalnej kawy.

Da Nang, Vietnam, 28 december 2020:Top aerial view of the famous Golden Bridge is lifted by two giant hands in the tourist resort on Ba Na Hill in Da Nang, Vietnam

MAGICZNA DUSZA WIETNAMU

Jeśli szukacie czegoś wyjątkowego, warto przyjrzeć się portowi Hội An, usytuowanemu na środkowym wybrzeżu, między nowoczesnym Đà Nẵng a zielonymi wzgórzami prowincji Quảng Nam. To jedno z nielicznych miast Azji, które przetrwało w niemal niezmienionej formie, jakby czas zatrzymał się w nim w chwili największej świetności. Gdy nad rzeką Thu Bồn zachodzi słońce, a w wąskich uliczkach rozbłyskują lampiony, można poczuć się jak w innym wymiarze. Hội An nie zawsze jednak było spokojnym, romantycznym miasteczkiem. W XVI i XVII w. należało do najważniejszych centrów handlowych Azji Południowo-Wschodniej. Do tutejszego portu zawijały statki z Japonii, Chin, Portugalii i Niderlandów. Docierali tutaj również kupcy z Indii i innych części Azji. Handlowano jedwabiem, przyprawami, porcelaną i drewnem. Wymieniano się też ideami, religiami i estetykami. To uczyniło z Hội An żywe muzeum wielokulturowości, a w jego architekturze widać mozaikę wpływów licznych narodów. Drewniane domy z pięknymi fasadami i wewnętrznymi dziedzińcami przypominają chińskie rezydencje kupieckie, Most Japoński (Japanese Bridge) łączy delikatność buddyjskiego detalu z funkcjonalnością wschodniego rzemiosła, a kolonialne kamieniczki w pastelowych barwach zdradzają wpływy francuskie. Według niektórych przypomina to Wschodni Amsterdam (Oost). Wąskie uliczki dawnego miasta Hội An są jak otwarta księga historii: tutejsze budynki, ceramiczne płytki, dziedzińce opowiadają o wielu narodach i epokach. Budowle oraz siatka ulic odzwierciedlają zarówno tradycje lokalne, jak i wpływy obce, które pozostawiły tę unikatową spuściznę. Nie bez powodu ta część Hội An w 1999 r. została wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO.

Most Japoński to bez wątpienia najbardziej rozpoznawalny tutejszy zabytek – symbol miasta i jego dziejów. Zbudowali go pod koniec XVI stulecia kupcy z Kraju Kwitnącej Wiśni, żeby połączyć dwie dzielnice zamieszkane przez społeczność japońską i chińską. Most z eleganckim zadaszeniem stał się czymś więcej niż tylko konstrukcją z drewna i kamienia. Jest architektonicznym klejnotem i łącznikiem pomiędzy epokami. Na jego północnym końcu znajduje się niewielka świątynia poświęcona bóstwu pogody, które ma chronić miasto przed trzęsieniami ziemi, powodziami oraz innymi katastrofami. Przejście mostem sprawia wrażenie przekroczenia nie tylko rzeki, lecz także granicy między światem realnym i baśnią.

Najbardziej magiczne są tu wieczory. Po zmroku ulice historycznego centrum zamieniają się w barwne morze. Światła setek papierowych lampionów w odcieniach czerwieni, złota, błękitu i purpury odbijają się w wodach kanałów. Każdego 14. dnia miesiąca księżycowego odbywa się tutaj Festiwal Pełni Księżyca, podczas którego gasną światła elektryczne, a miasto rozbłyskuje tysiącami płomieni. Mieszkańcy puszczają na rzece małe, papierowe lampki w kształcie kwiatów lotosu z życzeniami szczęścia i pomyślności. Thu Bồn zamienia się wtedy w świetlistą wstęgę, zapada cisza, słychać tylko śpiew cykad.

Miasto słynie ze swojej sztuki kulinarnej. Warto spróbować cao lầu – dania z makaronem, wieprzowiną i chrupiącymi ziołami, przyrządzanego według lokalnej receptury. To kultowa potrawa kuchni wietnamskiej. Mówi się, że prawdziwe cao lầu można zrobić tylko tutaj, bo kluczowa jest woda o specyficznym mineralnym składzie, pobierana z dawnej studni Ba Lễ z czasów Czamów. Inną lokalną specjalność stanowią delikatne pierożki z krewetkami i wieprzowiną przypominające kwiaty lotosu – bánh bao bánh vạc („biała róża”). Rozkoszą dla podniebienia będą też świeże spring rollsy, chrupiące naleśniki bánh xèo z farszem mięsno-warzywnym lub wegetariańskim czy aromatyczna kawa z mlekiem skondensowanym. Wąskie uliczki wypełniają małe restauracje, gdzie kucharze gotują na oczach gości. A wszędzie unosi się zapach kolendry, limonki i grillowanego mięsa.

Hội An to miasto rzemieślników, o czym świadczą warsztaty kaligrafii, sklepy z pięknymi lampionami i liczne zakłady krawieckie, gdzie w jeden dzień można uszyć garnitur lub suknię na miarę. W pobliskiej miejscowości Thanh Hà wciąż dawną metodą wyrabia się ceramikę, a w Kim Bồng rzeźbi się w drewnie. Często z prostych materiałów powstają dzieła sztuki stanowiące część tożsamości regionu.

Choć Hội An zachwyca intensywnością kolorów i dźwięków, równie łatwo odnaleźć tu spokój. Wystarczy przepłynąć się łódką po rzece Hoài (dopływie Thu Bồn), w której odbijają się żółte fasady budynków, lub pojechać 4–5 km rowerem na pobliską plażę An Bằng. Tam, gdzie kończą się gwarne uliczki, zaczyna się inny świat – ciepłe morze, palmy i leniwy rytm życia. Ten kontrast, między spokojem a ruchem, między historią a codziennością, sprawia, że Hội An zapada w pamięci na długo. Niemal każdy dom opowiada tutaj jakąś historię sprzed stuleci, a jednak miasto jest żywe, współgrają w nim tradycja i nowoczesność. Hội An nie oszałamia, lecz czaruje, jak światło lampionu odbijające się w wodzie. Nic dziwnego, że uznaje się je za duszę Wietnamu.

Asian woman wearing vietnam culture traditional and hoi an lanterns at Hoi An ancient town, Vietnam.

DAWNA STOLICA CESARSTWA

Miasto Huế o poranku spowija lekka mgła znad Rzeki Perfumowej (Sông Hương). Wilgoć osiada na starych murach, a dźwięk dzwonów świątynnych miesza się z cichym warkotem skuterów. Dawna stolica cesarska nie próbuje konkurować ani z dynamicznym Ho Chi Minh, ani z romantycznym Hội An. Ma własny rytm – spokojny, kontemplacyjny, zanurzony w historii dynastii Nguyễn. Serce miasta stanowi Cesarski Pałac (Hoàng thành) – rozległy kompleks rezydencji, świątyń, ogrodów, dziedzińców, biur urzędników i bram. W 1993 r. zespół zabytkowy Huế został wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Choć wiele budynków ucierpiało podczas wojny wietnamskiej, odbudowane fragmenty imponują harmonią i symboliką kolorów. Czerwone i złote zdobienia przypominają, że właśnie stąd cesarze rządzili krajem od początku XIX w. aż do 1945 r.

Kilka kilometrów na południe od centrum, wśród zielonych wzgórz i stawów lotosowych, znajduje się malownicze Mauzoleum Khiêm (Tomb of Tự Đức) – grób cesarza Tự Đức (1829–1883), ostatniego suwerennego władcy Wietnamu, znanego z zamiłowania do poezji. Zaprojektował on swój grobowiec jeszcze za życia jako przestrzeń odpoczynku. Kompleks bardziej przypomina park niż nekropolię – pawilony odbijają się w wodzie, kamienne schody prowadzą do cichych dziedzińców, a w powietrzu czuć słodki zapach kwiatów. Co interesujące, dokładne miejsce pochówku cesarza do dziś pozostaje tajemnicą.

Zupełnie inny charakter ma ukończone w 1931 r., po 11 latach budowy, monumentalne Mauzoleum Ứng (Tomb of Khải Định) cesarza Khải Định (1885–1925), zaskakujące mieszanką wietnamskich i europejskich motywów. Ciemne, kamienne schody prowadzą do bogato zdobionego wnętrza z bajeczną mozaiką z porcelany i szkła na suficie. Grobowiec stał się symbolem epoki przejściowej, gdy cesarstwo traciło realną władzę na rzecz Francuzów.

Huế nierozerwalnie związane jest z Rzeką Perfumową, po francusku Rivière des Parfums. Nazwa wywodzi się stąd, że ten naturalny ciek przepływa przez sady i lasy pełne aromatycznych ziół oraz kwitnących drzew owocowych. Jedno z najbardziej nastrojowych doświadczeń stanowi Moon River Cruise. Wieczorny rejs łodzią-smokiem odbywa się przy świetle lampionów i księżyca odbijającego się w spokojnej tafli rzeki. Na pokładzie rozbrzmiewa tradycyjna muzyka dworska nhã nhạc, wpisana w 2008 r. na Listę Reprezentatywną Niematerialnego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. To chwila, gdy miasto wydaje się zawieszone między teraźniejszością a dawną epoką cesarzy.

Huế może się pochwalić najbardziej wyrafinowaną kuchnią w Wietnamie. Dania wywodzą się z tradycji dworskiej i często serwowane są w małych porcjach, z dbałością o estetykę. Bún bò Huế, pikantna zupa z wołowiną i trawą cytrynową, to lokalny hit o niepowtarzalnym smaku.

Warto odwiedzić też pobliską historyczną osadę Thủy Xuân, od ponad 700 lat słynącą z produkcji kadzidła. Pęki kolorowych patyczków w odcieniach różu, żółci, czerwieni, zieleni i fioletu suszą się przed domami niczym egzotyczne kwiaty, wszędzie unosi się zapach cynamonu i drzewa sandałowego. Jednak dla mieszkańców kadzidło to nie tylko produkt, lecz także element duchowości i codziennych rytuałów, tak innych od naszych.

 

REGION, KTÓRY TRAFIŁ DO HOLLYWOOD

Wietnam jest tak różnorodny, że każdy znajdzie w nim coś dla siebie: cesarskie miasta, nadmorskie atrakcje lub spektakularne pejzaże, jak w prowincji Ninh Bình, będącej jednym z najbardziej malowniczych miejsc w kraju. Gdy poranny mglisty welon unosi się nad polami ryżowymi, z których wyrastają wapienne ostańce, wygląda to tak, jakby kamienne wyspy wypiętrzyły się na spokojnym morzu. To kraina krasowych formacji, wijących się rzek i świątyń ukrytych w skałach, leżąca zaledwie 2 godz. drogi od Hanoi. Najbardziej znanym miejscem jest tu zespół krajobrazowy Tràng An, wpisany w 2014 r. na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Łodzie prowadzone przez lokalne wioślarki suną powoli wśród stromych klifów i wpływają do niskich jaskiń, w których trzeba pochylić głowę, żeby nie dotknąć sklepienia. W gładkiej jak lustro wodzie odbijają się zieleń zboczy i błękit nieba.

Kilka kilometrów dalej leży kompleks jaskiń Tam Cốc – Bích Động, czyli Trzy Groty. To miejsce znane z folderów turystycznych, pokazujących zdjęcie samotnej łodzi na tle monumentalnych skał. Trasa wiedzie wzdłuż pól ryżowych, które w porze zbiorów przybierają złocisty kolor. Panoramę regionu najlepiej podziwiać z punktu widokowego na szczycie Hang Múa (Jaskini Tańca). Kamienne schody pną się stromo, ale wysiłek wynagradza zapierająca dech w piersiach panorama na okoliczne pola i wijącą się rzekę Ngô Đồng. Na samej górze stoi kamienny smok, symbol siły i szczęścia, czuwający nad doliną. Ale Ninh Bình to nie tylko wspaniała natura. To także kolebka wietnamskiej państwowości. W pobliskim Hoa Lư w X stuleciu powstała pierwsza stolica niezależnego państwa Đại Việt (początkowo Đại Cồ Việt). Dziś wśród wzgórz stoją świątynie poświęcone dawnym cesarzom, przypominające o czasach, gdy region stanowił polityczne centrum kraju. Ciekawostką jest, że okolice Tràng An stały się planem filmowym dla hollywoodzkiej produkcji Kong: Wyspa Czaszki (2017 r.). Monumentalne krajobrazy nie wymagały scenografii – natura sama stworzyła spektakularne tło.

Życie w Ninh Bình płynie spokojniej niż w wielkich miastach. Na polach pracują rolnicy w stożkowych kapeluszach, w kanałach brodzą woły domowe (bawoły wodne), a dzieci wracają rowerami ze szkoły. Kiedy wieczorami nad rzeką zapalają się pojedyncze światła domów, ciszę przerywa jedynie odgłos cykad. To miejsce uczy cierpliwości i uważności. Nie chodzi tutaj o zaliczenie kolejnych atrakcji, ale o spojrzenie z góry na dolinę, która wydaje się nieskończona. I o poczucie, że dziewicza przyroda i bogata historia tworzą tu surową, piękną całość.

 

ZATOKA JAK ZE SNU

Niektórzy mówią, że gdyby nie było w Wietnamie cudownej Zatoki Zstępującego Smoka (Hạ Long), to trzeba byłoby ją wymyśleć. Jej nazwa wywodzi się z legendy, według której zesłane przez bogów mityczne stworzenie miało rozrzucić perły, a te zamieniły się w skalne wyspy chroniące Wietnam przed najeźdźcami. Zatoka znajduje się w północno-wschodniej części kraju, w prowincji Quảng Ninh, i ma blisko 2 tys. wapiennych wysp i wysepek. W 1994 r. została wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO, a później uznana za jeden z nowych siedmiu cudów natury (w 2011 r.). Żadne wyróżnienie nie oddaje jednak w pełni jej niezwykłego krajobrazu, który trzeba zobaczyć z pokładu łodzi. Rejs tradycyjną dżonką to najpopularniejszy sposób odkrywania zatoki. Drewniane statki z czerwonymi żaglami suną między wapiennymi ścianami, wpływając do ukrytych lagun i zatoczek. Program często obejmuje wizytę w grotach, takich jak Jaskinia Niespodzianek (Sửng Sốt Cave). Jej wnętrze zaskakuje dwiema ogromnymi komorami oraz fantazyjnymi stalaktytami i stalagmitami, które w kolorowym oświetleniu przypominają kamienne rzeźby.

Jeden z najbardziej rozpoznawalnych symboli zatoki stanowią dwie skały zwane Fighting Cocks Islet (Hòn Gà Chọi). Z daleka rzeczywiście przypominają dwa koguty gotowe do walki – delikatne, a jednocześnie niewzruszone wobec fal i wiatru. Ten motyw często pojawia się w reklamach turystycznych Wietnamu. Zatoka Hạ Long to również miejsce pełne życia. W pływających wioskach rybackich, takich jak Cửa Vạn, mieszkańcy od pokoleń mieszkają na wodzie. Kolorowe domy unoszą się na platformach, a dzieci wcześniej uczą się pływać niż chodzić. Choć w ramach programów ochrony środowiska wiele rodzin przeniosło się stąd na stały ląd, tradycja życia na wodzie wciąż jest częścią tożsamości regionu.

Aktywnym podróżnikom Hạ Long oferuje kajakarstwo między skałami, wspinaczkę na wybrane wyspy czy noclegi na statku, pod rozgwieżdżonym niebem. O świcie, gdy pierwsze promienie słońca barwią skały na złoto, na górnym pokładzie można ćwiczyć tai chi. Wieczorem ciszę przerywają jedynie plusk wody i odległy śpiew ptaków. Co ciekawe, tutejsze formacje skalne powstały w wyniku procesów krasowych trwających ponad 500 mln lat. Deszcz, woda morska i wiatr rzeźbiły wapienne podłoże, tworząc unikatowe groty, tunele i łuki skalne. Zatoka ma także ogromne znaczenie biologiczne – występują tu rzadkie gatunki roślin i zwierząt przystosowane do życia w izolowanych ekosystemach wysp.

W ostatnich latach władze Wietnamu podejmują działania, żeby chronić delikatne środowisko naturalne zatoki przed skutkami masowej turystyki. Ogranicza się liczbę łodzi, a niektóre obszary pozostają zamknięte dla odwiedzających, żeby przyroda mogła się regenerować. Hạ Long nie jest jednak tylko pięknym obrazkiem z katalogu. To przestrzeń, w której natura pokazuje swoją potęgę i cierpliwość. Gdy łódź powoli oddala się od brzegu, a skalne wieże znikają w mlecznej mgle, łatwo zrozumieć, dlaczego to miejsce od stuleci inspirowało legendy. Zatoka Zstępującego Smoka nie potrzebuje spektakularnych atrakcji. Sama stanowi fascynującą opowieść o czasie, wodzie i kamieniu.

 

STOLICA, KWINTESENCJA PAŃSTWA

Wietnamska podróż byłaby niepełna bez Hanoi, tak różniącego się od Sajgonu. Obecna stolica kraju nie odsłania się od razu. Trzeba dać jej trochę czasu. Miasto ma za sobą ponad 1 tys. lat historii, ale jego puls bije tu i teraz – w rytmie porannego targu i wieczornych spacerów wokół jezior. Stara Dzielnica (Old Quarter) to labirynt 36 rzemieślniczych uliczek. Najlepiej przemierzać je powoli, tradycyjną rikszą rowerową (xích lô), która sunie między sklepikami z jedwabiem, metalem i ziołami. Przy ulicy Mã Mây 87 stoi tradycyjny dom kupiecki – wąski, głęboki, z wewnętrznym dziedzińcem. To przykład charakterystycznej „tubowej” architektury Hanoi: wysokie, wąskie fasady były kiedyś sposobem na zmniejszenie podatku liczonego od szerokości frontu. Kilka kroków dalej, na wysepce Jeziora Zwróconego Miecza (Hoàn Kiếm), wznosi się Świątynia Jadeitowej Góry (Ngọc Sơn). Prowadzący do niej czerwony most odbija się w zielonej wodzie. Legenda wspomina o złotym żółwiu (Kim Quy), który wynurzył się tutaj, żeby odebrać cesarzowi Lê Lợi (1385–1433) magiczny miecz (Thuận Thiên). O świcie wokół jeziora seniorzy ćwiczą tai chi, a młodzi robią ślubne sesje zdjęciowe.

W Hanoi widać wyraźnie wpływy francuskie, zwłaszcza w Dzielnicy Francuskiej (French Quarter), gdzie widzi się szerokie bulwary i eleganckie fasady domów. Przy ulicy Tràng Tiền mieszczą się luksusowe sklepy, galerie sztuki i księgarnie, a przy Lý Thái Tổ – skryte w cieniu drzew kolonialne wille. Dumę tej części miasta stanowi gmach Opery (Hanoi Opera House), inspirowany paryską Opéra Garnier. Niedaleko stoi legendarny hotel Sofitel Legend Metropole Hanoi, który gościł sławnych pisarzy, polityków i gwiazdy kina. Łącznikiem między epokami jest zaprojektowany przez francuską firmę Daydé & Pillé most Long Biên nad Rzeką Czerwoną (Sông Hồng). Przetrwał bombardowania podczas wojny wietnamskiej i wciąż służy pieszym, rowerzystom, motocyklistom i pociągom. Jest symbolem wytrwałości miasta, o czym świadczy choćby wojenna pamiątka – wystający nieopodal z wody fragment wraku amerykańskiego bombowca strategicznego Boeing B-52 Stratofortress.

Historia współczesnego Wietnamu koncentruje się wokół monumentalnego Mauzoleum Ho Chi Minha. Odwiedzający w ciszy przechodzą obok zabalsamowanego ciała byłego przywódcy. To miejsce oficjalne i podniosłe, kontrastujące z codziennym chaosem ulic.

Hanoi to także miasto torów kolejowych. Wąskie zabudowania przy tzw. Train Street stoją kilka centymetrów od przejeżdżających pociągów. Gdy nadjeżdża skład, mieszkańcy zwijają stoliki, a po chwili życie wraca do normy.

Najstarszą buddyjską świątynią w mieście jest pochodząca z VI w. Pagoda Trấn Quốc nad Jeziorem Zachodnim (Hồ Tây). Jej smukła wieża odbija się w wodzie, a zapach kadzideł miesza się z bryzą. Najpiękniej jest tutaj o zachodzie słońca, kiedy wyczuwa się mistyczną atmosferę.

Nie sposób jednak opowiadać o Hanoi bez wspomnienia o kawie. W małych lokalach serwuje się słynną wietnamską kawę jajeczną (egg coffee, cà phê trứng) – gęstą, słodką, z kremową pianką z żółtek i mleka skondensowanego. To smak miasta: intensywny i zaskakujący. A na obiad – bún chả, grillowana wieprzowina w aromatycznym bulionie z ziołami. W legendarnym lokalu „Bún Chả Hương Liên”, znanym jako „Bún Chả Obama”, danie to spożywał sam były prezydent USA.

Mówi się, że Hanoi jest jak misterna tkanina, tworzona z nici cesarskiej przeszłości, wpływów kolonialnych i socjalistycznej historii. To miasto jezior, drzew i nieustannego ruchu. W jego wąskich uliczkach i szerokich alejach czuć dumę i codzienność, pamięć i przyszłość. I choć bywa hałaśliwe, potrafi być też zaskakująco ciche, zwłaszcza o świcie, gdy nad malowniczym jeziorem Hoàn Kiếm unosi się mgła, a stolica budzi się do kolejnego dnia.

 

Robert Pawełek

www.travelcompass.pl