W najnowszym, już 59., aż 332-stronicowym wydaniu magazynu „All Inclusive”, w dziale „Dalekie Podróże”, Robert Pawełek zaprasza nas do złożenia wizyty w Wietnamie, gdzie razem z nim wyruszymy od morza po góry, od ciszy po zgiełk miast. Poniżej zamieszczamy początek jego artykułu. Cały tekst o fascynującym Wietnamie można znaleźć na str. 94–105 najświeższego, wiosenno-letniego numeru magazynu „All Inclusive”, który dostępny jest pod tym linkiem: https://www.all-inclusive.com.pl/najnowszy-numer/
Zapraszamy serdecznie do wciągającej wietnamskiej lektury! Robert Pawełek pisze, że: „Wietnam ma wszystko, czego dusza zapragnie: majestat zatoki Hạ Long i mistyczny spokój prowincji Ninh Bình, kilometry bajecznego wybrzeża i ciągnące się w nieskończoność pola ryżowe. Ma również tętniące życiem metropolie, jak Hanoi (Hà Nội) czy Ho Chi Minh (Thành phố Hồ Chí Minh), który dla wielu wciąż jest Sajgonem (Sài Gòn), i historię wpisaną w mury starożytnych świątyń. Czasem warto przysiąść na chwilę, wsłuchać się w klaksony skuterów i syk gotującego się bulionu „phở”, żeby lepiej poznać ten kraj, aspirujący do miana „azjatyckiego tygrysa”. Podróż po Wietnamie zwykle zaczyna się od jednego z dwóch miast z międzynarodowymi portami lotniczymi: Ho Chi Minh na południu lub Hanoi na północy. Latem w obu miejscach jest gorąco i parno, ale to Sajgon, jak wielu nadal nazywa Ho Chi Minh, uderza intensywnością życia. Jeszcze przed świtem ulice wypełnia szum skuterów, a w powietrzu wiruje zapach phở i spalin. Dawny Sajgon nie daje o sobie zapomnieć. W tym miejscu historia kolonialna, wojenne traumy i współczesna energia Azji Południowo-Wschodniej splatają się w jedną, intensywną całość.”
I kończy swój interesujący tekst o Wietnamie w następujący sposób: „Wietnamska podróż byłaby niepełna bez Hanoi, tak różniącego się od Sajgonu. Obecna stolica kraju nie odsłania się od razu. Trzeba dać jej trochę czasu. Miasto ma za sobą ponad 1 tys. lat historii, ale jego puls bije tu i teraz – w rytmie porannego targu i wieczornych spacerów wokół jezior. Stara Dzielnica (Old Quarter) to labirynt 36 rzemieślniczych uliczek. Najlepiej przemierzać je powoli, tradycyjną rikszą rowerową (xích lô), która sunie między sklepikami z jedwabiem, metalem i ziołami. Przy ulicy Mã Mây 87 stoi tradycyjny dom kupiecki – wąski, głęboki, z wewnętrznym dziedzińcem. To przykład charakterystycznej „tubowej” architektury Hanoi: wysokie, wąskie fasady były kiedyś sposobem na zmniejszenie podatku liczonego od szerokości frontu. Kilka kroków dalej, na wysepce Jeziora Zwróconego Miecza (Hoàn Kiếm), wznosi się Świątynia Jadeitowej Góry (Ngọc Sơn). Prowadzący do niej czerwony most odbija się w zielonej wodzie. Legenda wspomina o złotym żółwiu (Kim Quy), który wynurzył się tutaj, żeby odebrać cesarzowi Lê Lợi (1385–1433) magiczny miecz (Thuận Thiên). O świcie wokół jeziora seniorzy ćwiczą tai chi, a młodzi robią ślubne sesje zdjęciowe. W Hanoi widać wyraźnie wpływy francuskie, zwłaszcza w Dzielnicy Francuskiej (French Quarter), gdzie widzi się szerokie bulwary i eleganckie fasady domów. Przy ulicy Tràng Tiền mieszczą się luksusowe sklepy, galerie sztuki i księgarnie, a przy Lý Thái Tổ – skryte w cieniu drzew kolonialne wille. Dumę tej części miasta stanowi gmach Opery (Hanoi Opera House), inspirowany paryską Opéra Garnier. Niedaleko stoi legendarny hotel Sofitel Legend Metropole Hanoi, który gościł sławnych pisarzy, polityków i gwiazdy kina. Łącznikiem między epokami jest zaprojektowany przez francuską firmę Daydé & Pillé most Long Biên nad Rzeką Czerwoną (Sông Hồng). Przetrwał bombardowania podczas wojny wietnamskiej i wciąż służy pieszym, rowerzystom, motocyklistom i pociągom. Jest symbolem wytrwałości miasta, o czym świadczy choćby wojenna pamiątka – wystający nieopodal z wody fragment wraku amerykańskiego bombowca strategicznego Boeing B-52 Stratofortress. Historia współczesnego Wietnamu koncentruje się wokół monumentalnego Mauzoleum Ho Chi Minha. Odwiedzający w ciszy przechodzą obok zabalsamowanego ciała byłego przywódcy. To miejsce oficjalne i podniosłe, kontrastujące z codziennym chaosem ulic. Hanoi to także miasto torów kolejowych. Wąskie zabudowania przy tzw. Train Street stoją kilka centymetrów od przejeżdżających pociągów. Gdy nadjeżdża skład, mieszkańcy zwijają stoliki, a po chwili życie wraca do normy.
Najstarszą buddyjską świątynią w mieście jest pochodząca z VI w. Pagoda Trấn Quốc nad Jeziorem Zachodnim (Hồ Tây). Jej smukła wieża odbija się w wodzie, a zapach kadzideł miesza się z bryzą. Najpiękniej jest tutaj o zachodzie słońca, kiedy wyczuwa się mistyczną atmosferę. Nie sposób jednak opowiadać o Hanoi bez wspomnienia o kawie. W małych lokalach serwuje się słynną wietnamską kawę jajeczną (egg coffee, cà phê trứng) – gęstą, słodką, z kremową pianką z żółtek i mleka skondensowanego. To smak miasta: intensywny i zaskakujący. A na obiad – bún chả, grillowana wieprzowina w aromatycznym bulionie z ziołami. W legendarnym lokalu „Bún Chả Hương Liên”, znanym jako „Bún Chả Obama”, danie to spożywał sam były prezydent USA. Mówi się, że Hanoi jest jak misterna tkanina, tworzona z nici cesarskiej przeszłości, wpływów kolonialnych i socjalistycznej historii. To miasto jezior, drzew i nieustannego ruchu. W jego wąskich uliczkach i szerokich alejach czuć dumę i codzienność, pamięć i przyszłość. I choć bywa hałaśliwe, potrafi być też zaskakująco ciche, zwłaszcza o świcie, gdy nad malowniczym jeziorem Hoàn Kiếm unosi się mgła, a stolica budzi się do kolejnego dnia.”





