| Jest w tym pewien paradoks: symbol Kufsteinerlandu większość osób potrafi od razu przywołać w pamięci. W końcu potężna twierdza górująca nad rzeką Inn należy do najbardziej rozpoznawalnych widoków Tyrolu. Jednak niewiele osób wie, czym jeszcze może zachwycić region położony przy granicy z Niemcami. I właśnie to sprawia, że Kufsteinerland pozostaje miejscem znanym wtajemniczonym – a jesień jest być może najlepszą porą, by je odkryć.
Kiedy o poranku nad doliną Innu unoszą się mgły, kolorowe lasy zaczynają lśnić, a na alpejskich halach powoli zapada spokój, nikt tutaj nie myśli o zimowym śnie. Kaiserlift kursuje na Brentenjoch aż do początku listopada, a okolice tutejszych jezior również o tej porze zachęcają do pieszych i rowerowych wycieczek. A co czeka pod dachem? W skale przechowuje się ponad 1000 butelek ginu oraz 60 000 kręgów sera; w jednym z gospodarstw warzy się piwo kraftowe, a w liczącej 1500 mieszkańców miejscowości na scenie pojawiają się międzynarodowe gwiazdy światowego formatu.
Pośpiech w Kaiserlifcie nie wchodzi w grę już choćby ze względów technicznych. Jeden z ostatnich jednoosobowych wyciągów krzesełkowych w Austrii potrzebuje około 30 minut, aby pokonać trasę z Kufstein na Brentenjoch, położony na wysokości około 1200 metrów. Pół godziny samotnie na krzesełku, ponad łąkami i koronami drzew, z widokiem na góry i dolinę Innu – można tu bez wyrzutów sumienia pozwolić odpocząć zarówno nogom, jak i duszy. Na górze czeka rezerwat przyrody Kaisergebirge ze wspaniałymi panoramicznymi widokami i niezliczonymi szlakami turystycznymi, prowadzącymi między innymi na hale Steinbergalmen czy szczyt Gamskogel. I to przez zaskakująco długi czas: Kaiserlift kursuje aż do początku listopada, a wiele schronisk pozostaje otwartych do połowy października.
Jeszcze bliżej masywu Kaisergebirge można znaleźć się w dolinie Kaisertal. Najpierw trzeba jednak pokonać 282 stopnie. Prowadzą one z obrzeży Kufstein w górę, do doliny położonej pomiędzy masywami Zahmer Kaiser i Wilder Kaiser, do której można dotrzeć wyłącznie pieszo. Dalej wędrówka staje się już znacznie spokojniejsza – prowadzi obok starych gospodarstw, łąk i lasów, aż do alpejskich hal i górskich zajazdów.
Dobry jesienny dzień w Kufsteinerlandzie nie musi jednak oznaczać zdobywania szczytu. Piętro niżej, w głębokich, ciemnych wodach malowniczo położonego jeziora Hechtsee odbijają się czerwono-złote lasy bukowe. Równie filmowa jest ścieżka tematyczna „Tiroler Traumfabrik” („Tyrolska Fabryka Snów”), która szerokim łukiem prowadzi wokół turkusowego jeziora Thiersee oraz okolicznych wsi i przysiółków. Ustawione przy trasie tablice informacyjne przypominają czasy, gdy dolinę Thierseetal nazywano „Hollywood Alp” i kręcono tutaj wiele kinowych hitów okresu powojennego.
Kiedy letnie upały wreszcie mijają, a powietrze znów staje się bardziej przejrzyste i chłodne, nadchodzi także idealny czas, by ponownie wsiąść na rower. Ci, którzy wolą spokojną jazdę, mogą wybrać trasę Innradweg. Na swojej drodze z Engadyny do Pasawy prowadzi ona również przez nadrzeczne tereny zalewowe w pobliżu Kufstein, a następnie łagodnie wije się przez Ebbs, Niederndorf i Erl w kierunku granicy z Niemcami.
Na miłośników kolarstwa górskiego czekają trasy wokół Thiersee i Erlerberg. A kto chce podczas rowerowej wycieczki nie tylko zobaczyć jesień, lecz także jej posmakować, może wybrać kulinarną trasę rowerową Kaiserweis’ „Genuss & Handwerk” („Smak i rzemiosło”). Na niespełna 35 kilometrach prowadzi ona obok licznych gorzelni, sklepików gospodarskich i zakładów rzemieślniczych z wieloletnimi tradycjami. |