W 2024 roku ponad 287 milionów pasażerów w całej Europie doświadczyło opóźnień i odwołanych lotów. Od ponad 20 lat rozporządzenie (WE) nr 261 gwarantuje pasażerom prawo do odszkodowania w takich przypadkach. Nowa propozycja Unii Europejskiej, wspierana przez polską prezydencję w Radzie UE, może jednak znacząco ograniczyć te prawa. Tomasz Pawliszyn, CEO firmy technologicznej AirHelp (www.airhelp.pl), wyjaśnia, dlaczego podniesienie progu opóźnienia uprawniającego do odszkodowania do pięciu godzin byłoby krokiem wstecz.

Nowa propozycja zakłada, że rekompensata za opóźniony lot będzie przysługiwać dopiero po upływie pięciu, dziewięciu lub dwunastu godzin – w zależności od długości trasy – zamiast obecnych trzech godzin. Oznacza to osłabienie praw konsumentów.
Modyfikacje rozporządzenia 261 powinny wzmacniać prawa pasażerów, a nie je ograniczać. Powinny obejmować dostosowanie kwot odszkodowań do inflacji, uwzględniać bagaż oraz dodatkowe usługi i nie dopuszczać wyjątków dla przewoźników spoza UE.

– „W AirHelp od ponad 12 lat pomagamy pasażerom, biurom podróży i liniom lotniczym w zarządzaniu zakłóceniami lotów i przepisami na całym świecie. Często spotykamy się z ustawodawcami dążącymi do budowy silniejszego i bardziej konkurencyjnego rynku lotniczego, którzy chcą dowiedzieć się więcej o rozporządzeniu 261” – mówi Tomasz Pawliszyn, CEO AirHelp.

Skandaliczna próba cofnięcia 20-letnich praw

Polska, jako obecny przewodniczący Rady Unii Europejskiej, prowadzi rozmowy na temat zmian w przepisach dotyczących praw pasażerów lotniczych – mimo oczywistych korzyści, jakie te regulacje przynoszą konsumentom. Minister infrastruktury Dariusz Klimczak wyraził chęć „zaktualizowania” przepisów, jednak proponowane zmiany do rozporządzenia 261 są w rzeczywistości krokiem wstecz. Likwidacja dobrze ugruntowanych i powszechnie akceptowanych praw pasażerów lotniczych oznacza drastyczne obniżenie poziomu ochrony konsumentów, co de facto cofa Europę do czasów, gdy podróżni mieli znacznie mniej praw.
Jest to dowód na niezrozumienie przez polską prezydencję znaczenia rozporządzenia 261 oraz korzyści, jakie od 20 lat przynosi ono pasażerom, a także sprawiedliwości i równości w unijnym systemie transportowym.

Trzygodzinny próg odszkodowania stanowi rozsądny kompromis między ochroną konsumentów a trudnościami, z jakimi mierzą się linie lotnicze w organizacji lotów. Trzy godziny to znacznie więcej niż średni czas lotu w Europie i każde opóźnienie tej długości może znacząco zakłócić plany podróżnych. Należy pamiętać, że kryteria przyznawania odszkodowania już teraz są korzystne dla przewoźników – wypłaty przysługują jedynie wtedy, gdy linia lotnicza ponosi winę za opóźnienie.

Inne państwa przyjęły już model europejski lub są w trakcie jego wdrażania. Wielka Brytania, Kanada, Arabia Saudyjska, Turcja, Brazylia, a wkrótce także Stany Zjednoczone stosują zasadę trzech godzin. Proponowane zmiany sprawiłyby, że Europa utraciłaby swoją pozycję lidera w zakresie ochrony pasażerów. Dodatkowo, wprowadzenie różnych progów odszkodowań w zależności od kraju doprowadziłoby do chaosu – pasażerowie podróżujący do UE mogliby być chronieni po trzech godzinach opóźnienia, podczas gdy pasażerowie unijnych linii lotniczych dopiero po pięciu lub więcej godzinach.

Zmiana progów opóźnienia sprzyja liniom lotniczym kosztem pasażerów

– „Trzygodzinny próg to kluczowy mechanizm motywujący linie lotnicze do punktualności. Zmusza przewoźników do optymalizacji operacji, harmonogramów konserwacji i dostępności załóg. Dzięki temu infrastruktura lotnisk jest lepiej wykorzystywana, a liczba dodatkowych lotów kompensacyjnych, które zwiększają emisję CO₂, jest ograniczona. Utrzymanie obecnego progu pozwala na realizację polityki lotnictwa UE w sposób bardziej efektywny i zrównoważony – mówi Tomasz Pawliszyn.

Nasze dane pokazują, że proponowane zmiany sprawiłyby, iż ponad 80% opóźnionych lotów przestałoby kwalifikować się do odszkodowania. To oznaczałoby de facto likwidację obecnych przepisów i całkowite usunięcie bodźca dla linii lotniczych do minimalizowania opóźnień. W AirHelp jesteśmy przekonani, że utrzymanie zasady trzech godzin gwarantuje pasażerom należne rekompensaty za istotne opóźnienia, buduje zaufanie publiczne i poprawia niezawodność podróży lotniczych dla milionów pasażerów. Podniesienie tego progu osłabiłoby długo wypracowaną ochronę i podważyło jeden z największych sukcesów UE w dziedzinie polityki konsumenckiej. Wzywamy więc polityków do zachowania obecnych przepisów.

Zmiany mają na celu wyłącznie zwiększenie zysków linii lotniczych – kosztem pasażerów

Wydłużenie trzygodzinnego progu do pięciu godzin lub więcej jedynie zwiększyłoby zyski przewoźników – kosztem pasażerów. Według szacunków Międzynarodowego Zrzeszenia Przewoźników Powietrznych (IATA), przychody branży lotniczej w 2024 roku wyniosły około 940 miliardów euro, co oznacza wzrost o 6,2% w porównaniu do roku poprzedniego. Tymczasem według naszej analizy koszt odszkodowań wynikających z rozporządzenia 261 wynosi jedynie od 0,58 do 1,17 euro na pasażera. Linie lotnicze często argumentują, że przepisy stanowią dla nich obciążenie finansowe, jednak żadna z nich nie przedstawiła rzeczywistych danych potwierdzających te twierdzenia – mimo wielokrotnych próśb o dowody ze strony instytucji.

Po 20 latach obowiązywania, rozporządzenie 261 stało się globalnym wzorem ochrony pasażerów lotniczych. Jakakolwiek próba ograniczenia praw europejskich konsumentów jest absolutnie skandaliczna i oderwana od rzeczywistych oczekiwań wyborców. Regulacje te cieszą się ogromnym poparciem społecznym – należy więc zadać pytanie, dlaczego ktoś chce podważać skuteczność i zasadność dobrze funkcjonujących przepisów.

Polska ma wyjątkową szansę na poprawę praw pasażerów lotniczych w całej Europie – dlaczego miałaby ją zmarnować, forsując przestarzałe regulacje, które w efekcie uderzą w konsumentów?