W najnowszym, wiosennym, aż 272-stronicowym (!), wydaniu magazynu „All Inclusive” w dziale „Dalekie Podróże” KONRAD ROGOZIŃSKI, Digital Places – marketing miejsc, Odkryj Beskid Sądecki i Sądecczyznę, zaprasza nas w magiczną podróż do Jordanii – Petry i Wadi Rum, gdzie ujrzymy tysiąc odcieni karmazynu. Poniżej zamieszczamy początek jego artykułu. Cały tekst o pasjonującej Jordanii można przeczytać na str. 40–53 najnowszego, wiosennego numeru magazynu „All Inclusive”, który dostępny jest pod tym linkiem: https://www.all-inclusive.com.pl/najnowszy-numer/

Zapraszamy serdecznie do interesującej lektury! KONRAD ROGOZIŃSKI pisze, że: „Stoję na wysokiej wydmie, która wciąż oddaje ciepło nagromadzone podczas gorącego dnia, pośród strzelistych skał przypominających wielkie palce wbite w grunt oraz mnóstwo innych niemożliwych do wyobrażenia form i kształtów świetnie nadających się na przedplan kadrów. Nad głową mam dach z milionem gwiazd. Dookoła panuje kompletna cisza. Gdyby nie jasno świecący księżyc, byłaby też totalna ciemność. Biorę głęboki wdech i oddycham miarowo. Pod stopami czuję drobny jak mąka piasek, który za dnia ma barwy od krwistego karmazynu po bursztynową żółć. Naświetlam kilka minut starannie dobrane kompozycyjnie kadry. Czuję, że jestem… Pustynia daje wielką wolność, o czym lokalni mieszkańcy – Beduini – wiedzieli doskonale od tysięcy lat. Ja planowałem tę podróż od wielu lat. Zrobiłem to – jestem! Jordania to bliskowschodni kraj wywodzący się z cywilizacji śródziemnomorskiej, a zanurzony od VII w. n.e. w kulturze arabskiej, o powierzchni nieco mniejszej od Węgier (89 342 km²) i populacji zbliżonej do Belgii (ok. 11,2 mln). Haszymidzkie Królestwo Jordanii jest w znacznej mierze wyżynne, ale też w sporej części płaskie (równiny położone na wysokości 700–1000 m n.p.m.) i na niemal całej swojej powierzchni ma charakter pustynny. Zieleni i ziem uprawnych nie znajdziesz tu wiele, ale właśnie to wnosi ten element surowej magii, po którą przybywają do tego kraju podróżnicy. Jordania oferuje mnóstwo ciekawych zabytków klasy światowej z okresów od neolitu, przez starożytność i średniowiecze, aż po czasy nowożytne, czerpiąc z wielu kultur, religii i nurtów filozoficznych. Również świat przyrody obdarzył ten skrawek pustynnej i wyżynnej ziemi niesamowitymi miejscami. To jednak temat na zdecydowanie szerszy artykuł, my w naszej opowieści skupimy się głównie na nabatejskiej Petrze oraz pustyni Wadi Rum położonej na pograniczu z Arabią Saudyjską.”

I kończy swój pasjonujący artykuł o Jordanii, Petrze i Wadi Rum w poniższy sposób: „W końcu docieramy w miejsce, gdzie wdrapujemy się kilkadziesiąt metrów na płaską skałę, która posłuży nam za taras widokowy. Jest mniej więcej godzina przed zachodem słońca, które miękkim światłem maluje kontury gór na horyzoncie. Pustynia odbija coraz cieplejszą barwę, sprawiając, że kadry robią się same. Oczywiście trzeba dobrać odpowiednie parametry naświetlenia i wybrać ujęcie, ale w takich warunkach nawet fotoamator telefonem uzyska niezłe efekty! Chwilę po zachodzie słońca schodzimy do Mohameda, który rozpalił już ognisko i parzył dla nas herbatę. Beduin przy ognisku, odziany w lokalne tkaniny, na tle wciąż odcinających się od horyzontu gór… – taki obraz i kadr zapamiętam na zawsze. Po powrocie do naszego obozowiska jemy kolację, którą w efektowny sposób przygotowali Mohamed z miejscowymi chłopakami. To tradycyjny sposób gotowania czy też duszenia potraw pod ziemią. Przed nami jeszcze dwie atrakcje, na które czekam z racji moich fotograficznych pasji – nocne zdjęcia oraz wschód słońca. Na te pierwsze wyruszamy ok. godz. 22.00. Gdyby nie księżyc, czekalibyśmy na późniejszą porę, żeby niebo było najciemniejsze. Pozwala je to uchwycić w spektakularny sposób. Niestety musieliśmy się zadowolić zdjęciami ze stosunkowo jasnym niebem, co mimo wszystko dało mi bardzo ciekawe efekty. A sama nocna podróż przez pustynię na „pace” Toyoty Hilux to przeżycie bardzo ekscytujące. Pod skalnym łukiem, upatrzonym za dnia, spędzamy ponad godzinę. Rano wstajemy sporo przed wschodem słońca i jedziemy na jedną z wydm, z której będzie widać doskonale pierwsze promienie o poranku. W kadrze mam m.in. jedną z bardziej spektakularnych formacji na pustyni Wadi Rum – Siedem Filarów Mądrości. Poranna sesja fotograficzna odbywa się przy dość nieznośnym wietrze, który sprawia, że jest najnormalniej w świecie zimno. Niemniej wiedząc, że takie warunki do zdjęć nieprędko mi się powtórzą, znoszę tę niedogodność. Pragnę wykorzystać maksymalnie ten czas na dokończenie zaplanowanej sesji. Po śniadaniu kończy się nasz pobyt w tym fascynującym zakątku Jordanii, którego odwiedzenie polecam każdemu. A jeśli walory naturalne i przyrodnicze stanowią dla was większą atrakcję niż zabytki i dzieła ludzkich rąk, pokuszę się o stwierdzenie, że wówczas rekomenduję to miejsce nawet bardziej niż samą, niesamowitą przecież, Petrę. Sam nie podejrzewałbym, że to kiedykolwiek napiszę, ale tak jest naprawdę…”.