KRZYSZTOF STEIMAN

« Indonezja, oficjalnie Republika Indonezji (Republik Indonesia), to pełne turystycznych atrakcji, rozległe państwo archipelagowe, położone po obu stronach równika w Azji Południowo-Wschodniej oraz Oceanii. Graniczy od zachodu z Singapurem, Malezją (na Borneo) oraz od wschodu z Timorem Wschodnim na Timorze i Papuą-Nową Gwineą na Nowej Gwinei. »

Całkiem niedaleko stąd do Australii, bo w ciągu 2–6 godz. można dolecieć samolotem do dużych ośrodków miejskich na tym kontynencie. Większość turystów ze świata, w tym z Polski, ląduje na kilku wyspach, głównie na Jawie ze stolicą w 11-milionowej Dżakarcie (Jakarta) oraz Bali ze stołecznym 750-tysięcznym Denpasar. 

Wysp jest znacznie więcej, bo ponad 17,5 tys., z czego tylko ok. 6 tys. jest zamieszkałych. Występuje na nich klimat tropikalny z porą suchą, trwającą zwykle od maja do września, i porą deszczową – od października do kwietnia, charakteryzującą się dużą dobową ilością opadów. Średnie temperatury są tu również wysokie przez cały rok, oscylują pomiędzy 25 a 33°C.

LEGENDA O POWSTANIU BALI ORAZ LOMBOKU

Lokalne teksty pisane, mity czy tradycyjne opowieści ustne mówią, że: Dawno, dawno temu, kiedy wiatr roznosił zapach egzotycznych kwiatów, a morze szumiało melodią swoich fal, bogini Dewi Danu, strażniczka wszystkich wód, używając swoich boskich mocy, stworzyła wyspę, którą nazwała Bali. Jednakże, aby nadać wyspie życie, musiała połączyć ją z siłami nieba. Postanowiła zawrzeć sojusz z bogiem o imieniu Batara Indra, strażnikiem nieba i bogiem deszczu. Bóg wysłał deszcz z niebios, który nawiedzał wyspę, sprawiając, że Bali zazieleniła się bardzo, a ziemia zrobiła się bardzo żyzna. W końcu oba bóstwa spotkały się na szczycie najwyższego wulkanu na Bali i tam złożyły przysięgę, tworząc więź między niebem a ziemią. Tak narodziła się Bali – wyspa stworzona z miłości i magii, gdzie bogowie zstępują na ziemię, a harmonia natury tańczy w rytmie wszechświata. 

Na sąsiedniej wyspie Lombok znajdowała się góra Rinjani. Była to góra tak wielka i majestatyczna, że dotykała nieba. Na szczycie tej góry zamieszkiwało bóstwo o imieniu Dewa Rinjani, strażnik równowagi między niebem a ziemią. Jego zadaniem było utrzymywanie harmonii we wszystkich elementach przyrody. Pewnego dnia zakochał się w bogini o imieniu Dewi Bumi, a kiedy ich spojrzenia się spotkały, niebo i ziemia zaczęły łączyć się w jedno, tworząc tęczowy most, który połączył szczyt góry z powierzchnią ziemi. Oboje spotkali się na tęczowym moście, gdzie odbyły się ich zaślubiny, które były jak harmonijny taniec nieba z ziemią. Góra Rinjani stała się miejscem, gdzie niebo splata się z ziemią. Jej szczyt jest punktem spotkania dwóch światów, tworząc od tej pory harmonię i jedność między niebem a ziemią.

Czytając lub słuchając tych legend, można odnieść wrażenie, że Bali i Lombok obdarowane są magią i harmonią pomiędzy wszystkimi elementami życia. Na tych pięknych wyspach turyści szukają wyjątkowości i równowagi – chcą uciec od zgiełku zachodniego świata. Oto dwa urokliwe miejsca, usytuowane tak blisko siebie, a jednak zupełnie odmienne.

Moja przygoda z Indonezją zaczęła się 17 lat temu, gdy czytałem legendy o Bali i Lomboku. To właśnie wtedy podjąłem decyzję, że chcę osobiście odkryć uroki tego regionu. Od tamtej pory udało mi się odwiedzić tę część Indonezji kilkukrotnie, a w tym roku razem z grupą przyjaciół znów miałem szczęście przebywać blisko trzy tygodnie na tych dwóch pięknych wyspach. Tym razem jednak postanowiłem spędzić więcej czasu na Lomboku.

BALI

Bali należy do najbardziej znanych wysp na świecie i najczęściej wybieranych kierunków podróży. Stanowi część archipelagu Małych Wysp Sundajskich (Nusa Tenggara) i leży między Jawą a Lombokiem. Słynie z pięknych plaż, zielonych tarasów ryżowych, egzotycznej kultury, tradycyjnej sztuki, duchowości oraz bogatej bioróżnorodności. Zaraz po wylądowaniu na lotnisku Denpasar Ngurah Rai – kod IATA: DPS – uderzyła nas fala ciepła wraz z szeroką gamą zapachów kwiatowych i dużą wilgotnością powietrza. Szybko złapaliśmy taksówkę (użyłem singapurskiej aplikacji Grab – odpowiednika Ubera w Indonezji) i jechaliśmy ok. 2,5 godz. do 80-tysięcznego miasta Ubud, zlokalizowanego w centralnej części wyspy. Na Bali drogi są wąskie i zatłoczone, dopiero powstają takie, które moglibyśmy nazwać trasami szybkiego ruchu. Tysiące motocykli i innych jednośladów, często przeciążonych pakunkami czy ludźmi, próbuje na siłę wyprzedzać samochody. Wygląda to jak niekończący się spektakl między silniejszym a sprytniejszym.

UBUD

Zmęczeni po długim locie z Polski nie mogliśmy się już doczekać dojazdu na miejsce. Na całe szczęście przejazd nie trwał długo, choć im bliżej do Ubud, tym drogi coraz węższe i wolniej się jedzie. Miasto zapamiętałem jako niewielką osadę z kilkoma ulicami na krzyż, otoczoną wieloma poletkami ryżowymi. Obecnie jest to już całkiem duża miejscowość turystyczna z różnorodnymi hotelami, restauracjami, galeriami, sklepami i salonami masażu. Ubud nigdy nie pełnił roli oficjalnej stolicy Bali, stał się jednak ważnym kulturalnym centrum na wyspie. Słynie ze swojej sztuki, rękodzieła, tradycyjnych tańców oraz jako miejsce, gdzie można doświadczyć balinezyjskiej kultury w jej autentycznym środowisku. To idealna lokalizacja, żeby zaszyć się w jakimś małym hoteliku lub prywatnej willi. 

Warto tu zamieszkać wśród pól ryżowych i o ile mamy szczęście, podziwiać zielone łany ryżu wraz z całym systemem nawadniającym. Niemniej jednak można także zastać jedno wielkie błotniste bajoro, przygotowane dopiero do nasadzeń tego zboża. Na pocieszenie dodam, że zbiory ryżu na Bali odbywają się co trzy miesiące, a zarządcy hoteli dbają o to, żeby wykonywano je rotacyjnie i choć część poletek pozostawała zielona. Drugą opcję stanowią kwatery z widokiem na opadającą kaskadowo dżunglę z rzeczką lub strumieniem, położone w wielu zagłębieniach czy licznych kanionach. 

Aby uniknąć ewentualnego rozczarowania, postanowiliśmy skorzystać z drugiej możliwości. Zarezerwowaliśmy mały hotelik Pertiwi Bisma 1, z dwoma pięknymi basenami typu infinity i widokiem na bujną roślinność opadającą ku dołowi wąwozu, gdzie wiła się mała rzeczka. Było cicho i spokojnie – codziennie rano budził nas śpiew egzotycznych ptaków albo stado małp biegających głośno po dachu hotelu. Po błogim lenistwie nad basenami chodziliśmy do okolicznych restauracyjek i jedliśmy tradycyjne dania. Kuchnia balijska jest znana z intensywnych smaków, często łączących umiejętnie słodkie, kwaśne, ostre i gorzkie składniki. Dużą popularnością cieszą się m.in. chili, czosnek, cebula, trawa cytrynowa, limonka, imbir, orzechy kokosowe i korzeń galangalu. Ten ostatni charakteryzuje orzeźwiający cytrynowo-pieprzny smak. Co typowe dla wysp, ryby i owoce morza są również powszechnie używane w kuchni balijskiej. A wszystko oczywiście z dodatkiem pysznego miejscowego ryżu. Wieczorami korzystaliśmy z masaży, które pozwalały się nam odprężyć i zrelaksować. Ceny były dla nas bardzo atrakcyjne. Godzina masażu zaczynała się już od 20–25 zł. Ubud i jego okolice oferują wiele atrakcji turystycznych, które obejmują zarówno doznania przyrodnicze, jak i kulturowe. 

Spływ pontonowy po rzece Ayung

Aby urozmaicić leniwe chwile nad basenem i spędzić czas bardziej aktywnie, postanowiliśmy zakupić spływ pontonowy po blisko 70-kilometrowej rzece Ayung. W lokalnym biurze podróży cała impreza wraz z transportem z hotelu i lunchem kosztuje ok. 80–100 zł od osoby. White water rafting oferuje ekscytujące wodospady oraz spokojniejsze odcinki, co sprawia, że wyprawa ta jest odpowiednia zarówno dla początkujących, jak i doświadczonych raftingowców. Trasa prowadząca po rzece Ayung uchodzi za łatwą do umiarkowanie trudnej. Przeważają łagodne fale, ale zdarzają się też bardziej emocjonujące odcinki, które podwyższają poziom adrenaliny. Standardowy spływ pontonowy trwa zazwyczaj ok. 2 godz., choć czas ten może się różnić w zależności od organizatora i aktualnych warunków panujących na rzece. Rafting organizują lokalne firmy, które zapewniają niezbędne wyposażenie – od pontonów po kamizelki ratunkowe i kaski. Oprócz samej przygody taka wycieczka umożliwia podziwianie malowniczych krajobrazów, otaczającej nas dżungli, a także tradycyjnych wiosek, co sprawia, że jest to niezapomniane doświadczenie. Sezon na spływy pontonowe może się różnić w zależności od warunków pogodowych. Najlepszy czas na rafting to na ogół okres od kwietnia do października. Nasza wycieczka była naprawdę udana, dostarczyła nam wielu pozytywnych emocji. Spływ odbywał się w kanionie, a gęsta zieleń po obu stronach rzeki Ayung wydawała się powoli zagarniać całą pozostałą przestrzeń. Często mijaliśmy wodospady, przy których robiliśmy zdjęcia, i wodne przystanie, gdzie można kupić napoje lub drobne przekąski. Zdecydowanie polecam tę wycieczkę dla fanów aktywnej turystyki. 

Nie mieliśmy już czasu na inne aktywności, bo chcieliśmy dłużej pobyć na Lomboku. Jest jednak kilka miejsc, które polecam zobaczyć na Bali. Należy do nich m.in. tzw. Świątynia Małp (Monkey Forest Ubud lub Sacred Monkey Forest Sanctuary). To święte miejsce, gdzie można obserwować małpy (makaki) w ich naturalnym środowisku. Świątynia jest również miejscem kultu hinduistycznego. Poza tym trzeba też zobaczyć malownicze tarasy ryżowe Tegallalang – jedne z najbardziej ikonicznych na Bali. To wspaniałe miejsce dla miłośników fotografii i pieszych wycieczek. Z kolei Gunung Kawi to XI-wieczny kompleks świątynny i kilka posągów wyrzeźbionych w skale, poświęconych królom z dynastii Udayana. Dookoła panuje bujna zieleń. To ważny ośrodek duchowy dla lokalnej społeczności. Polecam także odwiedzić Świątynię Jaskini Słonia (Goa Gajah, Elephant Cave), zbudowaną w XI stuleciu, z rzeźbami i płaskimi reliefami, w tym wejściem w kształcie głowy słonia, oraz Muzeum Rudana (Rudana Fine Art Gallery) z dziełami sztuki współczesnej, prezentujące twórczość zarówno artystów indonezyjskich, jak i międzynarodowych. To bez wątpienia doskonała placówka dla miłośników kultury. Warto również zajrzeć do Tirta Empul. To świątynia hinduistyczna z kultowymi basenami wypełnionymi świętą wodą. Balijczycy tłumnie przybywają tu, żeby odprawić święte obrzędy oczyszczenia. Nie można też ominąć wodospadu Tegenungan. To jedna z popularniejszych kaskad na Bali, gdzie można podziwiać piękno otaczającej nas przyrody i schłodzić się w krystalicznie czystej wodzie. Polecam także udać się na Campuhan Ridge Walk. To malowniczy szlak spacerowy po grzbiecie góry, oferujący piękne widoki na okoliczne pola ryżowe i dolinę. Będąc na Bali, trzeba również zobaczyć Pura Taman Kemuda Saraswati (Ubud Water Palace), świątynię z pięknym stawem pełnym kwiatów lotosu. Często organizuje się tutaj przedstawienia taneczne. Rekomenduję też Pasar Seni Ubud (Ubud Art Market). To idealne miejsce do zakupów tradycyjnych balinezyjskich produktów, takich jak ubrania, rękodzieło, biżuteria i wiele innych. Te wszystkie atrakcje na Bali stanowią gwarancję różnorodnych doświadczeń, od duchowości po kontakt z naturą i sztuką.

LINIA WALLACE’A

Pomiędzy wyspami Bali a Lombok przebiega tzw. linia Wallace’a. To głęboki rów oceaniczny, który rozdziela w obrębie regionu odrębne klimaty oraz różnorodne florę i faunę, ekologiczna granica pomiędzy Azją i Australią. Dlatego też na Bali klimat i świat zwierzęcy są zdecydowanie bardziej azjatyckie, a na Lombok – australijskie.

Sama przeprawa na tę ostatnią wyspę może trwać od 2 do 6 godz., mimo iż to stosunkowo nieduży dystans – ok. 50 km. Mamy do wyboru szybkie łodzie lub wolniejsze promy. Dodatkowo pogoda może spowodować zmiany w planowanych rozkładach, bo w przypadku silnego wiatru i wysokich fal istnieje ryzyko dużych opóźnień lub nawet odwołania rejsu na Lombok. Można też skorzystać z bogatej oferty przelotów z lotniska w Denpasar. Wówczas podróż trwa króciutko, bo tylko 30 min.

Rano po śniadaniu udaliśmy się taksówką do jednego z portów na wschodnim wybrzeżu Bali. Bilety na przeprawy promowe lepiej zakupić wcześniej przez internet. Ceny w jedną stronę zaczynają się już od 70–100 zł. Odpłynęliśmy z portu na Bali i skierowaliśmy się szybkim promem w stronę wysepek Gili i głównej wyspy Lombok. Trasa wiodła pętlą na Gili Trawangan, Gili Air oraz na Lombok. Potem prom wracał bezpośrednio na Bali. Przed wypłynięciem z portu na całe szczęście wzięliśmy leki na chorobę lokomocyjną. Fale były tak duże, że blisko połowa pasażerów mocno odczuwała skutki choroby morskiej. Nam podróż minęła całkiem spokojnie. 

LOMBOK

Dopłynęliśmy do przystani, skąd taksówka zabrała nas do Holiday Resort Lombok. Nasza baza wypadowa na następne kilka dni okazała się bardzo przyjemnym hotelem z dwoma basenami usytuowanymi nad plażą z białym piaskiem. Okazało się, że na Lombok nie ma tłumów, było wręcz pusto. Panował tutaj spokój w hotelach, na ulicach i podczas wycieczek. Zupełnie inaczej niż na zatłoczonej Bali. Otaczała nas niemal wszędzie błoga cisza. Na wyspie wyraźnie widać, że panuje tu inny klimat. Ziemia wydaje się nieco bardziej sucha i jest mniej roślinności niż na sąsiedniej Bali. 

PÓŁNOC WYSPY

Nad wyspą góruje czynny wulkan Rinjani (Gunung Rinjani – 3726 m n.p.m.). Ta największa atrakcja Lomboku przyciąga żądnych wrażeń turystów. Na wyspie organizowane są cieszące się dużą popularnością wyprawy trekkingowe na ten majestatyczny szczyt. Odbywają się one pomiędzy kwietniem a styczniem. Najkrótsze wędrówki trwają dwa dni, z jednym noclegiem po drodze. Trasa trekkingu wiedzie przez dżunglę, gdzie razem z towarzyskimi małpami pokonuje się kolejne metry na szczyt. Na początku jest gorąco i parnie. Wraz z wysokością robi się jednak coraz chłodniej. Trzeba się przygotować na to, że nad ranem będzie zimno. Cel wyprawy stanowi dotarcie na szczyt wulkanu wczesnym rankiem, żeby móc podziwiać wschód słońca z jego krawędzi. Wewnątrz kaldery znajduje się zapierające dech w piersiach jezioro Segara Anak. Poranne godziny to jedyny moment, kiedy można zobaczyć przepiękną panoramę górzystego Lomboku i sąsiednich wysp. Później zaczynają się gromadzić chmury, które zakrywają szczyt wulkanu aż do następnego poranka.

Po tak pięknym rozpoczęciu dnia postanowiliśmy dotrzeć taksówką do słynnych wodospadów. Po drodze odwiedziliśmy także Bukit Selong Rice Field Viewpoint (Selong Hill). Na specjalnej platformie można tu podziwiać pola ryżowe wkomponowane w przepiękną dolinę. Dla wielbicieli epickich zdjęć to obowiązkowy punkt na Lomboku. Pojechaliśmy stąd dalej na północ wyspy, coraz wyżej, aż do małej wioski, z której zaczyna się malowniczy szlak pieszy, prowadzący do dwóch wspaniałych wodospadów. Wstęp do nich jest płatny, należy również wynająć lokalnego przewodnika. Urokliwa trasa prowadzi wzdłuż strumieni nawadniających widziane z oddali kaskadowo ułożone pola ryżowe. Po niespełna 40-minutowym marszu dotarliśmy do pierwszego z wodospadów – Sendang Gile. Widzieliśmy go już od jakiegoś czasu. Wysoki na 30 m robi niesamowite wrażenie. Powoli wyłania się z gęstwiny dżungli, prezentując nam olbrzymią masę wody spadającą z hukiem w dół. Stanowi on idealne miejsce na krótką przerwę i sesję zdjęciową do mediów społecznościowych. Po krótkim odpoczynku udaliśmy się w dalszą drogę, do kolejnego wodospadu. Trasa wiedzie wzdłuż koryta rzeki oraz kanałów nawadniających. Masy wody są kierowane specjalnymi grodziami do tuneli wykutych w skale, tak aby później trafiły na okoliczne pola ryżowe. Po kolejnych 30–40 min dotarliśmy do Tiu Kelep. Ten piękny wodospad, który diagonalnym łukiem wpasowuje się w skały, tworzy bajkową scenerię pośród zielonej dżungli. Warto tu skorzystać z orzeźwiającej kąpieli w kilku wodnych sadzawkach. Można również za opłatą spłynąć na dętkach samochodowych strumieniem wodospadu i podziwiać scenerię okolicznego lasu tropikalnego z tej wyjątkowej perspektywy.

Następnego ranka pojechaliśmy na wycieczkę wzdłuż wybrzeża. Na całym Lomboku występują palmy kokosowe i nie jest to niczym nadzwyczajnym. Jednakże te rosnące tuż przy linii brzegowej wyspy tworzą niesamowity widok, idealny do robienia pocztówkowych zdjęć. Warto się zgubić pośród nich i wędrować bez wcześniej ustalonego planu. Odkryliśmy w ten sposób sekret Lomboku – różne barwy piasku. W Pantai Greneng plaża ma kolor czarny, kolejna w pobliżu Sekaroh Village jest różowa, a na Gili Meno czy Gili Air – śnieżnobiała.

CENTRUM WYSPY

Benang Stokel i Kelambu to dwa spektakularne wodospady położone u podnóża wulkanu Rinjani. Pierwszy z nich spływa kaskadą z wysokości 20 m do krystalicznie czystego naturalnego basenu. Z kolei Kelambu jest nieco bardziej odosobniony i ukryty w dżungli. To wielopoziomowy wodospad, którego woda spada z wysokości ponad 30 m. W rzeczywistości są to trzy piękne kaskady spływające do płytkiego basenu. Zarówno Benang Stokel, jak i Kelambu otacza bujna zieleń i wysokie klify, co czyni je idealnym miejscem dla miłośników przyrody i poszukiwaczy przygód. Wystarczy wybrać się na krótką wędrówkę przez dżunglę, aby dotrzeć do tych wodospadów i zażyć orzeźwiającej kąpieli w chłodnej wodzie. Przy Benang Stokel znajduje się specjalna platforma, z której odważni śmiałkowie mogą skoczyć 11 m w dół do wspomnianego basenu. Ze względu na naturalne piękno i spokojną atmosferę oba wodospady są zdecydowanie warte odwiedzenia podczas zwiedzania centralnej części wyspy.

POŁUDNIE WYSPY

Wzgórze Bukit Merese w mieście Kuta na południowym wybrzeżu Lomboku to obowiązkowy cel dla każdego, kto chce być świadkiem jednego z najpiękniejszych zachodów słońca w Indonezji. Ten naturalny punkt widokowy oferuje panoramiczne widoki na Ocean Indyjski i okoliczne wyspy. Ze szczytu Bukit Merese turyści mogą podziwiać spektakularny zachód słońca, który maluje niebo w odcieniach pomarańczy, różu i czerwieni, tworząc zapierającą dech w piersiach scenerię. Wycieczka na wzgórze jest stosunkowo łatwa i daje odwiedzającym szansę zobaczenia z bliska naturalnego piękna Lomboku. Niedaleko rozciąga się plaża Seger, na którą można wybrać się podczas 10-minutowej wędrówki. Wznosi się tu dużo chatek, panuje bardzo przyjemna atmosfera. To naprawdę niezłe miejsce dla wielbicieli surfingu. Trzeba jednak uważać, bo tutejsza rafa koralowa znajduje się bardzo płytko. Surfing stanowi jedną z najpopularniejszych atrakcji na wyspie, szczególnie na południu. Kolejny obowiązkowy punkt programu to Batu Payung – niesamowita formacja skalna na skraju wybrzeża. Ukształtowała ją trwająca tysiące lat erozja. Skała jakimś cudem nadal stoi. Wspięliśmy się na wzgórze, aby podziwiać fantazyjne formacje skalne, ale można też do nich dotrzeć, spacerując wzdłuż brzegu. 

Kolejną atrakcję, na którą się skusiliśmy, stanowił lunch na śnieżnobiałej Tanjung Aan. Koktajle z mango oraz smaczne przekąski, a dodatkowo cała plaża z restauracją i leżakami były tylko dla nas. I to wszystko za niecałe 15 zł! To jest jedno z obowiązkowych miejsc do odwiedzenia na Lomboku.

Warto zwiedzić również Pantai Bilasayak. Miejsce to leży o ok. 1 godz. drogi od miasta Kuta. Wznosi się tu wysoka wieża widokowa. Turyści muszą zapłacić za wstęp na teren miejscowego rezerwatu oraz na plażę. To prawdopodobnie jedna z bardziej urokliwych atrakcji na Lomboku. Do tutejszej wieży szliśmy 10 min pustą plażą wzdłuż imponujących klifów. Konstrukcja jest dość wysoka, więc z jej szczytu mieliśmy widok na całe wybrzeże. 

Z Kuta Lombok postanowiliśmy udać się na zachód i sprawdzić niektóre plaże oraz miejsca do surfowania w tej malowniczej części wyspy. Naszym pierwszym przystankiem była Semeti. To niesamowite miejsce z mnóstwem przybrzeżnych wysepek, a także zatoczek oraz jaskiń. W dodatku, co ważne, nieoblegane przez turystów. W dniu, w którym tutaj pojechaliśmy, nie widzieliśmy nikogo. Tuż za rogiem rozciąga się kolejna plaża, podobno również nazywana Semeti. Wizyta w tym rajskim miejscu stanowiła jedną z najbardziej relaksujących atrakcji na Lomboku. Spędziliśmy wyjątkowy czas na piaszczystej plaży, ciesząc się kąpielą w krystalicznie czystej wodzie. 

Następnego dnia zaplanowaliśmy wizytę na Mawi, która uchodzi za jedno z najpopularniejszych miejsc do surfowania na wyspie. Bambusowe chatki wzdłuż plaży zapewniają surferom chłód i cień, oczywiście, pomiędzy kolejnymi wypadami na fale. Mawi jest wręcz doskonała, można na niej spędzić cały dzień. Bez problemu kupiliśmy tu ciepły posiłek, kokosy i inne przekąski, chociaż ceny należą do nieco droższych niż w Kuta Lombok. Dla wielbicieli surfingu wizyta w tym miejscu stanowi jedno z najbardziej ekscytujących doświadczeń na wyspie.

Po popołudniowym relaksie w raju postanowiliśmy udać się dalej, w dół wybrzeża. Naszym celem było znalezienie idealnej lokalizacji do obejrzenia zachodu słońca. Jechaliśmy wzdłuż brzegu i w końcu zatrzymaliśmy się na przypadkowej plaży. Natrafiliśmy na naprawdę niesamowite miejsce! Puste, nienaruszone przez turystów plaże pozwalają na podziwianie pięknych zachodów słońca w rytm delikatnego szumu fal oceanu. To było niezapomniane przeżycie, które na zawsze pozostanie w naszych sercach.

WYSPY GILI 

Słowo gili pochodzi z języka rdzennych mieszkańców wyspy Lombok – Sasaków. Oznacza ono „wyspę”. Kiedy jednak dzisiaj mówi się o Gili’s, natychmiastową reakcją jest myśl o trzech modnych wysepkach – Gili Trawangan, Gili Meno i Gili Air. Zyskały one popularność jako doskonałe miejsca do snorkelingu, imprezowania, relaksowania się oraz jako alternatywa dla zatłoczonej wyspy Bali. Jednak Gili’s jest więcej, niż myślimy. Tak naprawdę w pobliżu Lomboku znajduje się ich aż 26. Będąc na tej wyspie, wzięliśmy udział w wycieczce zatytułowanej „Secret Gili’s” i mieliśmy okazję do poznania wielu uroczych Gili’s. Były bardzo ciekawe i zróżnicowane, z bujnym życiem morskim, maleńkimi mierzejami oraz urokliwymi lokalizacjami na posiłek przy brzegu. Zdecydowanie warto zobaczyć inne tutejsze wysepki. Wspomniane Gili Trawangan, Gili Meno i Gili Air padły ofiarą własnego sukcesu. Są obecnie zatłoczone i od czasu mojej ostatniej wizyty 17 lat temu utraciły wiele ze swojego pierwotnego uroku.

Ostatnim hotelem, w którym spędziliśmy resztę naszego pobytu, był 5-gwiazdkowy Sheraton Senggigi Beach Resort. To spokojny, luksusowy obiekt położony w pobliżu miasta Senggigi, gdzie mogliśmy zrobić zakupy w lokalnych supermarketach, kupić ostatnie pamiątki i zrelaksować się podczas masażu w kilku miejscowych salonach. Ceny na wyspie Lombok były dużo bardziej atrakcyjne niż na sąsiedniej Bali. 

Czas niestety nieubłaganie upłynął i musieliśmy z żalem wracać do domu. Lombok stanowi idealne miejsce dla tych podróżników, którzy chcieliby znaleźć się w pięknym miejscu, z cudownymi plażami ocienionymi wysmukłymi palmami, zielonymi wzgórzami i wciąż tanimi, niezatłoczonymi atrakcjami turystycznymi. 

Bali i Lombok różni tak wiele. Ja dla równowagi polecam gorąco wizytę na obu tych wspaniałych indonezyjskich wyspach.