| Boom na ekstraklasę? To produkt premium dla sponsorów |
| Jeszcze kilkanaście lat temu trudno było mówić o polskiej Ekstraklasie jako o produkcie premium. Trybuny wypełniały się rzadko, poziom sportowy był nierówny, a ligę częściej kojarzono z pozaboiskowymi incydentami niż z widowiskami, które przyciągają tłumy. Dziś Ekstraklasa rośnie w ekspresowym tempie.
Podwaliny pod dzisiejszy rozwój najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce zostały jednak położone dużo wcześniej. 1 kwietnia 2006 roku, spotkaniem Korona Kielce – Zagłębie Lubin, zainaugurowano pierwszy nowoczesny, typowo piłkarski obiekt w Polsce. To moment symboliczny dla naszego futbolu, przybliżający nas nieco do piłkarskiego świata. Sześć lat później, wspólnie z Ukrainą, organizowaliśmy EURO 2012 i nowoczesne obiekty zaczęły wyrastać jak grzyby po deszczu, znacznie zwiększając komfort oglądania piłkarskich widowisk. Jednak by dojść do prawdziwego boomu na ekstraklasową piłkę, trzeba było poczekać. Dopiero ostatnie trzy lata przyniosły eksplozję zainteresowania ligowym futbolem. – Po pandemii nadszedł dla nas czas bardzo dynamicznego rozwoju pod kątem sportowym, biznesowym, marketingowym i frekwencyjnym na meczach – mówił pod koniec 2024 roku w rozmowie z portalem Interia.pl Marcin Animucki, prezes Ekstraklasy. – Ale mam nadzieję, że najlepsze czasy jeszcze przed nią – dodał. Moda na Ekstraklasę I długo nie musiał czekać by się przekonać, że to dopiero początek wędrówki na szczyt – szczególnie jeśli chodzi o zainteresowanie ligą wśród fanów. Najlepszym dowodem są liczby. W sezonie 2023/24 padł historyczny rekord frekwencji – 50 087 widzów obejrzało na Stadionie Śląskim spotkanie Ruchu Chorzów z Widzewem Łódź. Poprzednie rozgrywki były z kolei rekordowe, jeśli chodzi o ogólną frekwencję. Łącznie w trakcie sezonu 2024/25 na trybunach pojawiło się 3 876 550 widzów, co średnio dało 12 668 osób na mecz. To oznacza nie tylko pełne trybuny, ale też rosnącą kulturę kibicowania. – Ekstraklasa znajduje się w najlepszym momencie od lat. W poprzednim sezonie mogliśmy się pochwalić ósmą najwyższą frekwencją w Europie. Jeśli chodzi o sposób pokazywania ligi w transmisjach, od lat jesteśmy w czołówce. Do tego dochodzą coraz wyższe kontrakty reklamowe, coraz ciekawsze inicjatywy marketingowe i stale rośnacy poziom sportowy – podkreśla Jakub Kłyszejko, ekspert Sportowymarketing.pl. Dzięki temu kluby obracają coraz większymi pieniędzmi. A te pochodzą z różnych źródeł. Największa zmiana, jaką możemy zaobserwować, to pojawienie się w naszym futbolu potężnych biznesmenów: Roberta Dobrzyckiego w Widzewie Łódź, Zbigniewa Jakubasa w Motorze Lublin, Michała Świerczewskiego od lat inwestującego w Raków czy Łukasza Maciejczyka wykładającego pieniądze na Koronę Kielce. To tylko przykłady. – Kilka lat temu obecność w gronie sponsorów ekstraklasowych klubów nie była aż tak prestiżowa. Trybuny nie były pełne, ciągnęła się za naszą ligą łatka średnio atrakcyjnych rozgrywek, w których można jeszcze oberwać rykoszetem po skandalu na trybunach. Dziś to produkt premium, do którego sponsorzy lgną. Chcą się przy lidze pokazać, bo widzą rosnący potencjał. Otoczka zmieniła się na lepsze i widać tu pole do dalszego wzrostu – dodaje Kłyszejko. |



