Południowy Tyrol kojarzy się przede wszystkim z Dolomitami, alpejskimi krajobrazami i zimowymi wyjazdami na narty. To jednak tylko część historii tego regionu. Bo czy góry mogą mieć coś wspólnego z tropikalnym morzem? Dlaczego mieszkańcy jednego regionu mówią w 3 językach? I co czarownice mają wspólnego z jednym z najbardziej charakterystycznych masywów Dolomitów? Przedstawiamy siedem faktów, które mogą zmienić sposób, w jaki patrzymy na Południowy Tyrol.
- W Południowym Tyrolu mówi się tylko po włosku? Niekoniecznie
Południowy Tyrol leży we Włoszech, ale podczas spaceru jego ulicami równie często można usłyszeć włoskie „buongiorno”, jak niemieckie „Guten Tag”. Region jest oficjalnie trójjęzyczny. Obok języka włoskiego i niemieckiego funkcjonuje tu także ladyński, dawny język retoromański, którym wciąż posługują się mieszkańcy dwóch dolin Dolomitów: Val Gardena i Val Badia.
Współistnienie różnych języków widać na znakach drogowych, słychać w szkołach i instytucjach publicznych. Dla odwiedzających może to być coś nietypowego, dla mieszkańców – po prostu codzienność. I właśnie język jest jednym z pierwszych sygnałów, że Południowego Tyrolu nie da się zamknąć w jednej kulturowej szufladce. Włoskie, niemieckie i ladyńskie wpływy mieszają się tutaj niemal na każdym kroku.
- Dolomity nie zawsze były górami
Trudno w to uwierzyć, gdy patrzy się na monumentalne skalne szczyty, ale około 250 milionów lat temu teren dzisiejszych Dolomitów znajdował się pod wodą tropikalnego morza. Formacjom skalnym, które obecnie przyciągają miłośników trekkingu, wspinaczki i sportów zimowych, początki dały dawne rafy i laguny.
Geologiczna przeszłość regionu jest jednym z elementów stanowiących o wyjątkowości Dolomitów, które zostały wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Więcej o ich powstaniu, a także o lokalnej przyrodzie i historii można się dowiedzieć w centrach dla odwiedzających w parkach przyrody. Interaktywne ekspozycje prezentują geologię i środowisko regionu w sposób ciekawy zarówno dla dorosłych, jak i dzieci, a wstęp do centrów jest bezpłatny.
- Czarownice to nie tylko bohaterki baśni
W Południowym Tyrolu granica pomiędzy historią pasm górskich a legendą bywa wyjątkowo cienka. Dobrym przykładem jest Schlern, jeden z najbardziej rozpoznawalnych masywów regionu. Według lokalnych przekazów przed wiekami miały się tutaj spotykać czarownice, a z czasem stały się one jednymi z najbardziej charakterystycznych postaci z południowotyrolskich legend.
Opowieści o wiedźmach ze Schlern, ich tajemniczych spotkaniach, magicznych mocach i związanych z nimi zjawiskach pogodowych przekazywane były przez kolejne pokolenia. Historie na tyle mocno wpisały się w lokalną kulturę, że można odnaleźć ich ślady również dzisiaj.
Na Alpe di Siusi prowadzi tematyczna trasa Witches’ Spring, latem w Seis am Schlern odbywają się Witches’ Nights, a na Puflatsch znajdują się Witches’ Benches. Według lokalnych podań miały być jednym z miejsc spotkań czarownic. To dobry przykład tego, jak stare historie nadal funkcjonują w regionie, choć dziś zamiast budzić strach, pomagają odkrywać jego kulturę i krajobraz.
- Południowy Tyrol to nie tylko wysokie góry
Dolomity są bez wątpienia wizytówką regionu. Ich popularność sprawia jednak, że łatwo przeoczyć to, co znajduje się u ich podnóża. A z każdym kilometrem krajobraz Południowego Tyrolu zmienia się zaskakująco szybko.
W okolicach Kaltern/Caldaro i Bolzano/Bozen górskie panoramy ustępują miejsca winnicom. Dolina Vinschgau kojarzona jest z sadami jabłoniowymi, a okolice Klausen/Chiusa – z kasztanowcami. Jeszcze inny krajobraz można zaobserwować w Merano/Meran, gdzie palmy, cyprysy i śródziemnomorska roślinność rosną na tle wysokich alpejskich szczytów.
Właśnie te kontrasty najlepiej pokazują, że określenie Południowego Tyrolu wyłącznie mianem górskiego regionu sporo pomija. Alpejski krajobraz ma tutaj znacznie łagodniejsze, niemal śródziemnomorskie oblicze, a jego różnorodność można podziwiać nawet podczas jednej podróży.
- Górska kuchnia nie musi być prosta i ciężka
Knedle, Schlutzkrapfen czy Kaiserschmarrn są ważną częścią kulinarnej tradycji Południowego Tyrolu i trudno wyobrazić sobie wizytę w regionie bez spróbowania choćby jednego z tych dań. Byłoby jednak niesprawiedliwe, by sprowadzać lokalną kuchnię wyłącznie do kilku klasyków.
Tak jak w całym regionie pojawiają się elementy różnych kultur, tak również dania nie są ich pozbawione. W alpejskich tradycyjnych specjałach można znaleźć inspirację kuchnią śródziemnomorską, a ponadto do lokalnych produktów świetnie pasują wina z Południowego Tyrolu. Tradycyjne receptury i składniki coraz częściej pojawiają się też we współczesnej odsłonie gastronomii.
Skalę tej kulinarnej różnorodności pokazuje między innymi to, że w regionie jest 21 restauracji wyróżnionych gwiazdkami Michelin.
Zimą kulinarne specjały dosłownie pojawiają się także na narciarskich stokach. W Alta Badia organizowane jest A taste for skiing / Sciare con gusto, w ramach którego najlepsi szefowie kuchni przygotowują specjalne dania serwowane w górskich schroniskach. To chyba najlepszy dowód na to, że w Południowym Tyrolu można cieszyć się i narciarskimi emocjami, i wyszukanymi daniami regionalnymi.
- Król Laurin i góry, które zmieniają kolor
Rosengarten, czyli ogród różany, zawdzięcza swoją nazwę jednej z najsłynniejszych legend Dolomitów. Jej bohaterem jest karłowaty król Laurin, który miał stworzyć w górach niezwykły ogród pełen róż.
Według opowieści na to miejsce rzucono klątwę, przez którą nie można go było dojrzeć ani w dzień, ani w nocy. Zaklęcie miało jednak jeden słaby punkt: nie obejmowało świtu i zmierzchu. Legenda w ten sposób tłumaczy niezwykły widok, który można obserwować w Dolomitach, gdy ich skały przybierają intensywne odcienie różu i czerwieni.
Zjawisko to znane jest jako enrosadira. I choć opowieść o królu Laurinie pozostaje legendą, sam spektakl światła można zobaczyć naprawdę.
- Południowy Tyrol nie ma jednej kulturowej tożsamości
W Południowym Tyrolu trudno mówić o jednej dominującej kulturze. Wpływy austriackie, włoskie i ladyńskie przez lata przenikały się tu na tyle mocno, że dziś są po prostu częścią lokalnej codzienności. Można je dostrzec w architekturze i zwyczajach, ale chyba najłatwiej doświadczyć ich przy stole. Włoskie cappuccino na śniadanie, tradycyjne cajincí w jednej z ladyńskich dolin, a wieczorem knedle, speck i lokalne wino? Tutaj taki jadłospis nikogo nie dziwi.
I być może właśnie ta swoboda łączenia różnych tradycji mówi o Południowym Tyrolu najwięcej. To region, który nie jest ani wyłącznie alpejski, ani śródziemnomorski. Jest po prostu południowotyrolski.



