W najświeższym, letnio-jesiennym, już 52., aż 240-stronicowym, wydaniu magazynu „All Inclusive”, w dziale „Dalekie Podróże” Szymon Opryszek, autor wyśmienitej książki „Woda. Historia pewnego porwania”, która ukazała się w 2023 r. nakładem Wydawnictwa Poznańskiego, specjalista od Ameryki Łacińskiej, zaprasza nas do odwiedzenia magicznej, przyjaznej i egzotycznej Kolumbii. Poniżej zamieszczamy początek jego artykułu. Cały tekst o pasjonującej Kolumbii można znaleźć na str. 28–37 najnowszego, letnio-jesiennego numeru magazynu „All Inclusive”, który dostępny jest pod tym linkiem: https://www.all-inclusive.com.pl/najnowszy-numer/

Zapraszamy z całego serca do fascynującej lektury! Szymon Opryszek pisze, że: „Kolumbia to kraj na granicy dwóch światów. Magiczny realizm miesza się tutaj z trudnym dziedzictwem, balansuje między prawdą i kłamstwem, między mitami i przyszłością. To było kilka lat temu w Aracatace, położonej 2 godz. drogi od karaibskiego wybrzeża Kolumbii. Miejscowość, w której wychował się Gabriel García Márquez (1927–2014), stała się pierwowzorem słynnego Macondo ze Stu lat samotności. To właśnie dzięki tej powieści kolumbijski pisarz zyskał najwyższe uznanie Akademii Szwedzkiej, która w 1982 r. przyznała mu Nagrodę Nobla w dziedzinie literatury za całokształt twórczości. Byłem prawie dziesięć lat starszy od „Gabito”, więc nie bawiliśmy się razem – opowiadał mi 95-letni wówczas Hannibal Cai, bujając się w drewnianym fotelu na ganku przed domem, który stał przy jednej z niewielu brukowanych w mieście ulic. Dziadunio i babunia nie pozwalali mu wychodzić z dzieciakami na ulicę. Spod domu zabierała go nauczycielka, pras za rękę i do szkoły. A potem z powrotem. „Gabito” nie miał tej wolności co ja. Do rozmowy włączyła się Yolanda Marcos de Sade, która mieszkała nieopodal w stylowym, nawet nieco dystyngowanym Domu Umarlaka, po którym niegdyś podobno biegał duch. Wszystko, co Márquez opisuje, jest realne: sposób, w jaki mówili ludzie i to, jak żyli. Loterie fantowe, gry, Cyganie, którzy zachodzili do Aracataki, by czytać przyszłość z dłoni – opowiadała. Kiedy słuchałem tych wspomnień i patrzyłem na Casa Museo García Márquez, zrekonstruowany dom pisarza, zrozumiałem, dlaczego Kolumbia uchodzi za ojczyznę „realizmu magicznego”. Usypiający upał, gęste opisy, żółte motyle przysiadające przy kałużach po deszczu, towarzyszące też zresztą powieściowemu Mauricio Babilonii – to wszystko pozwalało balansować między snem i jawą. Dziś do mitycznego Macondo zaglądają nieliczni turyści, ale Kolumbia pozostaje krajem pełnym mitów, a opowieści rodzą się tutaj na każdym rogu.”

I kończy swój niezmiernie interesujący artykuł o Kolumbii w następujący sposób: „Zwykle turyści oglądają Santa Cruz del Islote jedynie z perspektywy motorówki, ewentualnie schodzą z pokładu na kilka chwil, nawet nie ściągają kamizelek ratunkowych. Odpływają stąd, nikogo nie poznając i niewiele rozumiejąc. Ja zabrałem turystów, których miałem przyjemność oprowadzać, na wizytę do starych znajomych z wysepki. Byli zachwyceni. Bo mogli dotknąć tego, co ukryte. Tego, co prawdziwe. Balansująca między różnymi światami Kolumbia wciąż daje taką możliwość”.