W najnowszym, wiosenno-letnim wydaniu magazynu „All Inclusive” w ramach działu „EuroPodróże” publikujemy interesujący artykuł Tomasza Otockiego przybliżający Litwę 2025 r., atrakcyjną bałtycką republikę pod znakiem ekologii, dobrej kuchni i Čiurlionisa. Jak pisze nasz autor: „W „All Inclusive” pisaliśmy już o Litwie zielonej, bursztynowej, sanatoryjnej, a także historycznej, związanej zarówno z dziejami Rzeczpospolitej Obojga Narodów, jak i międzywojennej, ambitnej Republiki Litewskiej. W tym roku Litwa obchodzi nie tylko 35. rocznicę odzyskania niepodległości po pół wieku zależności od Związku Sowieckiego, lecz także dziesięciolecie wstąpienia do strefy euro. Te dwa wydarzenia mogą przyćmić huczne obchody związane ze 150-leciem urodzin znanego litewskiego kompozytora, malarza i grafika. Otóż na Litwę warto w tym roku pojechać nie tylko śladami uzdrowisk i centrów spa czy dobrej, wileńskiej kuchni, lecz także Mikalojusa Konstantinasa Čiurlionisa. Čiurlionis urodził się w 1875 r. we wsi Stare Orany (lit. Senoji Varėna), 4 km na północ od miasteczka Orany (Varėna), w pobliżu drogi prowadzącej z Wilna do Warszawy. U progu jesieni będziemy obchodzić okrągłą rocznicę jego urodzin (zarezerwujcie datę 22 września na okolicznościowy torcik). Uznaje się go za najwybitniejszą postać kultury litewskiej przełomu XIX i XX w., choć wychowany był w rodzinie polskojęzycznej, podobnie jak lwia część inteligencji litewskiej tamtego okresu. Gdy Mikalojus Konstantinas Čiurlionis (po polsku Mikołaj Konstanty Czurlanis) miał trzy lata, rodzina osiadła na stałe w Druskienikach (lit. Druskininkai), gdzie dziś znajduje się jego muzeum (lit. M. K. Čiurlionio namai-muziejus), które możemy z czystym sumieniem zarekomendować. W starym, litewskim kurorcie, założonym jeszcze za czasów Stanisława Augusta Poniatowskiego (1732–1798), ojciec Čiurlionisa dostał posadę organisty. Jego syn był do końca życia zakochany w Druskienikach, w których zaczął się także uczyć w 1907 r. języka litewskiego. Niemniej przez większość życia związany był z Warszawą, gdzie dzięki pomocy księcia Michała Mikołaja Ogińskiego (1849–1902), właściciela dóbr w Płungianach (lit. Plungė) – kolejnym interesującym kierunku turystycznym na mapie Litwy – kształcił się w latach 1894–1899 w klasie fortepianu i kompozycji w Instytucie Muzycznym pod kierunkiem m.in. Zygmunta Noskowskiego (1846–1909), ucznia Stanisława Moniuszki (1819–1872). Za inspirującą postać mogą uznać Čiurlionisa także Niemcy, ponieważ na początku XX w. kontynuował studia muzyczne w konserwatorium w Lipsku. Čiurlionis żył niestety krótko, zmarł w kwietniu 1911 r. w Pustelniku pod Warszawą (obecnie część miasta Marki, które z okazji inauguracji roku Čiurlionisa w Polsce odwiedził niedawno minister kultury Litwy Šarūnas Birutis), jednak zostawił po sobie mniej więcej 400 utworów muzycznych, w tym dwa poematy symfoniczne i kwartety smyczkowe. Namalował także ok. 300 obrazów. Pisał również poezję oraz fotografował. Pozostawił też spuściznę w postaci ponad 250 listów. W najbliższych miesiącach w budynku ambasady Litwy w Warszawie można odwiedzić wystawę fotografii Čiurlionisa z Kaukazu, który odwiedził na początku XX stulecia. Prawie wszystkie obrazy twórcy o dość nieszczęśliwym życiorysie znajdują się w zbiorach Narodowego Muzeum Sztuki im. M. K. Čiurlionisa w Kownie (Nacionalinis M. K. Čiurlionio dailės muziejus), które także włączyło się w obchody 150-lecia urodzin tego wybitnego Litwina.”

Tomasz Otocki kończy swój wciągający litewski artykuł w następujący sposób: „Na Litwę naprawdę warto wracać. Na tę tradycyjną, historyczną, jak i nową – hipsterską, ekologiczną. Zresztą obie się harmonijnie przenikają. Warto skorzystać z druskienickich czy birsztańskich centrów spa i wellness, zapoznać się z biografią Mikalojusa Konstantinasa Čiurlionisa, odwiedzić interesujące litewskie teatry, kina czy muzea. Okazji jest zresztą wiele, nie tylko rocznica urodzin wielkiego kompozytora i malarza, lecz także 35-lecie wolnej Litwy, która ma szansę dziś dumnie prezentować się w Unii Europejskiej. Czyni to zresztą nie tylko dzięki „zielonemu Wilnu”, lecz także coraz wyższemu poziomowi życia, ciekawej ofercie turystycznej czy kulinarnej. Nie stanie się źle, jeśli w tym roku zawitamy do Litewskiej Stolicy Kultury – uzdrowiskowych Druskienik, pojedziemy do „Dzūkijos dvaras” na prawdziwą dzukijską ucztę czy zabierzemy dzieci do parku przygód „Tarzanija”. Taka jest właśnie Litwa, zawsze pełna atrakcji i niespodzianek. Warto z tego skorzystać.”

Cały obszerny tekst Tomasz Otockiego można przeczytać tutaj (na str. 182–191):