W tym wiosenno-letnim wydaniu magazynu All Inclusive udajemy się na pogranicze Europy i Azji, na Kaukaz Południowy. Docieramy do stolicy i największego, liczącego blisko 1,3 mln mieszkańców miasta Gruzji – Tbilisi, gdzie spotykamy się z Marią Pertek, założycielką i właścicielką marki MINT Adventures.
Z kolei w następnym numerze, jesienią 2025 r., przeniesiemy się na piękny Cypr, wyspę leżącą we wschodniej części Morza Śródziemnego. W urokliwym kurorcie Paralimni porozmawiamy z Maciejem Zającem, właścicielem firmy Apartamenty na Cyprze. Już teraz zapraszamy gorąco do lektury tego wciągającego wywiadu!
Z naszą energiczną i sympatyczną rodaczką Marią Pertek, założycielką i właścicielką marki MINT Adventures z siedzibą w Gruzji, rozmawia Michał Domański.
Co takiego się wydarzyło, że trafiła Pani na stałe do Gruzji? Dlaczego postanowiła Pani otworzyć biuro podróży w Tbilisi i zająć się turystyką w tym kaukaskim państwie?
Moja przygoda z Gruzją rozpoczęła się od fascynacji tym niezwykłym krajem, jego kulturą, historią oraz malowniczymi krajobrazami. Podczas licznych podróży odkryłam, że to miejsce stało się moim drugim domem. Z czasem zrozumiałam, że chcę dzielić się tą miłością z innymi i umożliwić im doświadczenie autentycznej przygody. Wpisało się to czasowo w moją życiową rewoltę – odejście z branży prawniczej po blisko 20 latach pracy jako radczyni prawna.
Decyzja o założeniu biura podróży w Tbilisi była naturalnym krokiem. Chciałam stworzyć przystań dla podróżników pragnących odkrywać Gruzję w sposób bliski naturze i lokalnej społeczności. Tak narodziło się MINT Adventures. Jest to biuro organizujące kameralne wyprawy, które łączą przygodę z głębokim zanurzeniem w kulturze i przyrodzie tego kaukaskiego kraju. Dzięki temu, że mamy w swojej ofercie podróże self-drive, przyciągamy spore grono osób, które lubią wojaże „na własną rękę”, a nie zawsze mają czas na organizację i nie czują się dobrze, jeżdżąc autokarem. Nasze wyprawy bardzo przypadły im do gustu.
Jakie były Pani początki w gruzińskiej branży turystycznej? Czym się charakteryzuje tamtejszy rynek? Co odróżnia go od polskiego?
Moje początki w gruzińskiej branży turystycznej były pełne wyzwań, ale też niezwykle inspirujące. Na początku musiałam nauczyć się funkcjonować w zupełnie innym środowisku – kulturowym, biznesowym i językowym. Gruzja to kraj o ogromnym potencjale turystycznym, ale też specyficznych realiach – nie wszystko działa tu tak sprawnie, jak w Polsce. Trzeba być elastycznym, kreatywnym i cierpliwym, bo wiele spraw załatwia się „po gruzińsku”, czyli niekoniecznie od razu i nie zawsze zgodnie z planem.
Rynek turystyczny w Gruzji jest młody, dynamicznie rozwijający się i wciąż nie do końca uporządkowany. Brakuje tu czasem standardów, do których przywykli turyści z Europy, ale z drugiej strony – to właśnie autentyczność, naturalność i gościnność sprawiają, że ten kaukaski kraj przyciąga podróżników spragnionych prawdziwych przeżyć. Turystyka nie jest tutaj jeszcze tak mocno skomercjalizowana, jak w wielu europejskich państwach, co daje ogromne pole do działania małym, niezależnym operatorom, takim jak MINT Adventures.
W porównaniu do rynku polskiego – gruziński sektor turystyki jeszcze raczkuje, szczególnie w kwestii technologii, systemów rezerwacyjnych czy jakości infrastruktury. Jednocześnie daje niesamowitą swobodę działania, pozwala tworzyć autorskie programy i realnie wpływać na rozwój lokalnych społeczności. Można tu budować oferty bardzo „po swojemu” – zgodnie z wyznawanymi wartościami i prywatną wizją. Dla mnie to ogromna zaleta Gruzji. Od tego właśnie zaczęłam, czyli od tworzenia autorskich programów i robienia wypraw „po swojemu”, co bardzo doceniają klienci.
W czym się specjalizuje biuro podróży MINT Adventures? Z czego jest Pani najbardziej dumna? Co oryginalnego znajduje się w Pani ofercie?
MINT Adventures to biuro podróży stworzone z serca i pasji do świata – dla tych, którzy nie szukają tylko standardowego wyjazdu, lecz także pragną prawdziwych doświadczeń. Specjalizujemy się w wyprawach 4×4 (co nie oznacza off-roadowych), głównie przeznaczonych dla rodzin, w formule self-drive. Podczas nich każdy prowadzi swój samochód terenowy i razem, w małej grupie, ruszamy w trasę przez gruzińskie bezdroża, góry i wioski, które często nie widnieją na turystycznych mapach. Naszą domenę stanowią wyprawy autentyczne – z dala od masowej turystyki, blisko natury i tutejszych mieszkańców.
Najbardziej dumna jestem z tego, że klienci wracają do domu nie tylko z pięknymi zdjęciami, lecz także z głębokim poczuciem, że naprawdę „weszli” w świat, który odwiedzili. Widzieli spektakularne krajobrazy, ale – proszę mi wierzyć – przeżyli też cudowne emocje. Rozmawiali z pasterzami, gotowali z gospodyniami, kąpali się w górskich potokach i tańczyli przy ognisku. Zbudowaliśmy zaufanie, które pozwala nam docierać do miejsc, gdzie turysta rzadko zagląda. I robimy to z wielkim szacunkiem do otoczenia i lokalnej społeczności.
Oryginalność naszej oferty to nie tylko trasy – to przede wszystkim podejście. Wyprawy MINT Adventures są szyte na miarę, prowadzone przez ludzi z pasją i doświadczeniem, znających lokalne realia i potrafiących reagować na bieżąco, jeśli pogoda, warunki drogowe czy sytuacja wymaga zmiany planu. Nie jesteśmy „fabryką podróży” – jesteśmy zespołem przewodników, podróżników i organizatorów, którzy naprawdę kochają to, co robią.
Tworzymy wyprawy, które fascynują mnie od lat. Zawsze podróżowałam blisko natury i lokalnych ludzi. Takie oferty „szyję” teraz dla innych. Z roku na rok coraz więcej rodzin z dziećmi jedzie z nami, a potem mówią: To była najlepsza przygoda naszego życia. I to jest dla mnie największa nagroda.
W jaki sposób stara się Pani promować swoje biuro podróży w Polsce? Kto współpracuje z Panią w naszym kraju?
Istniejemy na rynku niecałe trzy lata, przy czym w pierwszym roku działalności zorganizowałam jedynie dwie wyprawy. Ich uczestnicy polecili mnie innym i tak zapełniły się grafiki już nie na dwa, a na kilkanaście wyjazdów. W ten sposób rozwijamy się każdego roku. Wzięłam również udział w międzynarodowych targach turystycznych i zaczęłam stawiać pierwsze kroki jako lokalny DMC (Destination Management Company). Na bazie tego powstały współprace, które zrealizuję w tym roku.
Czy z usług MINT Adventures korzysta wielu polskich turystów? Co najczęściej przyciąga ich do Gruzji?
Tak, zdecydowaną większość naszych gości stanowią Polacy, aczkolwiek niekoniecznie z Polski. To świadomi podróżnicy, którzy szukają czegoś więcej niż tylko pięknych widoków i zwiedzania kolejnych zabytków. Często trafiają do nas osoby, które mają już za sobą klasyczne wakacje w tym kaukaskim kraju i teraz chcą przeżyć prawdziwą przygodę – bez pośpiechu, w kameralnej grupie, z nastawieniem na relacje.
Gruzja przyciąga ich swoją dzikością, bezpretensjonalnością i ciepłem ludzi. To kraj, który łączy majestatyczne góry, morze, wino, gościnność i niesamowitą historię. Jest też bliski kulturowo Polakom – mamy podobne do Gruzinów poczucie humoru i wrażliwość. Darzymy się nawzajem ogromną sympatią.
Wielu uczestników naszych wyjazdów mówi, że Gruzja pozytywnie ich zaskoczyła. Spodziewali się malowniczych krajobrazów, ale zachwyciły ich też tutejsza kuchnia, otwartość mieszkańców, atmosfera swobody i luzu. My pokazujemy im tę Gruzję, którą znamy z codziennego życia – nie z turystycznych folderów. I myślę, że właśnie to ich najbardziej porusza.
Po każdej wyprawie słyszymy: To nie była wycieczka, to było przeżycie. I to dla mnie kolejny dowód na to, że nasza formuła działa.
Dlaczego, Pani zdaniem, warto choć raz w życiu odwiedzić zachodnią część Kaukazu Południowego? Co jest takiego magicznego, niepowtarzalnego i pasjonującego w Gruzji, czego nie spotkamy nigdzie indziej na świecie?
Gruzja to nie tylko kierunek podróży – to stan ducha. Zachodnia część Kaukazu Południowego – miejsca takie, jak np. Swanetia, Racza czy Adżaria – to kraina, w której czas płynie inaczej. Można tutaj iść całymi godzinami górską ścieżką i spotkać jedynie pasterza z winem w glinianym dzbanie oraz uśmiechem szerszym niż Kaukaz.
Ten kraj to krajobrazy, które zapierają dech w piersiach – dzikie, surowe, nieujarzmione. I oczywiście ludzie – gościnni, otwarci, niesamowicie dumni ze swojej tożsamości, a przy tym serdeczni i ciepli. W Gruzji nikt nie zostanie sam przy stole, a toasty potrafią zmienić zwykłą kolację w niezapomniane doświadczenie.
Gruzja ma w sobie tę magię, że z jednej strony wchodzisz w świat bardzo tradycyjny, wręcz archaiczny, a z drugiej czujesz, że jesteś częścią czegoś żywego, autentycznego i uniwersalnego. Niektóre wioski w górach wyglądają jak z bajki, ale toczy się w nich prawdziwe życie. I właśnie to życie – w zgodzie z naturą i rytmem dnia, z ogromnym sercem – jest tym, co zachwyca w Gruzji podróżników i zostaje z nimi na długo po powrocie do domu.



