TOMASZ OTOCKI

www.przegladbaltycki.pl

« Wiosnę czy lato w tym sezonie możemy spędzić tradycyjnie – w Krynicy-Zdroju, Kołobrzegu czy Sopocie. Jeśli jednak bierzemy pod uwagę opcję wyjazdu zagranicznego, niekoniecznie na Majorkę czy do Grecji, to dużo do zaoferowania ma nasz północno-wschodni sąsiad. Po 1990 r. Polacy odkryli dla siebie Druskieniki, trochę mniej Połągę. Nie każdy jednak wie, że w Litewskim Związku Kurortów zrzeszonych jest o wiele więcej samorządów: wystarczy wymienić Onikszty, Birsztany, rejon kowieński, Neryngę, Troki czy Jeziorosy. W tym artykule zajrzymy do niektórych z nich. Przyjrzymy się także litewskiej kuchni, która niejednego może zachwycić. Nawet jeśli wciąż jesteśmy w trakcie pandemii, być może uda nam się wiosną lub latem odwiedzić Litwę. »

Wieża widokowa w Birsztanach, najwyższa na Litwie, ma wysokość 55 m, na jej szczyt prowadzi 300 stopni

Po wybuchu epidemii koronawirusa w 2020 r. przeżyliśmy bardzo duże załamanie rynku, właściwie trwa to do chwili obecnej, aczkolwiek stali klienci wracają – relacjonuje naszemu magazynowi Piotr Kowalski z biura Ultra Maria, od lat organizującego wycieczki Polaków do największych litewskich uzdrowisk. Audronė Mockienė z sanatorium „Eglė” (ma swoje placówki w Druskienikach i Birsztanach) stara się nie narzekać. Woli zaprosić nas na 50-lecie otwarcia lecznicy, która powstała w 1972 r., jeszcze w czasach sowieckich, i od tej pory cieszy się niesłabnącą renomą. Słyniemy z wody mineralnej, błota leczniczego i mikroklimatu. Te naturalne zasoby są połączone z najnowocześniejszą technologią, innowacyjnym sprzętem, masażami, fizjoterapią, psychoterapią, terapią zajęciową. W dwóch naszych sanatoriach oferujemy ok. 100 zabiegów, mamy także opracowany w 2021 r. kompleksowy program rehabilitacji medycznej dla osób, które przeszły COVID-19 i chcą szybko odzyskać zdrowie i siły – informuje Audronė Mockienė. Piotr Kowalski zaprasza do Druskienik, Połągi i Birsztan, od razu wyliczając, co możemy w nich wyleczyć: reumatyzm, gościec, zwyrodnienia, kontuzje powypadkowe, zaburzenia serca i naczyń krwionośnych, problemy z drogami oddechowymi, systemem nerwowym i przewodem pokarmowym. Czyli praktycznie wszystko.

Oprócz leczenia na wysokim poziomie litewskie uzdrowiska oferują nam bogatą historię, ciekawą architekturę, przyzwoite noclegi oraz smaczną kuchnię. W tych trudnych pandemicznych czasach połączenie wypoczynku z odnową biologiczną to idealny sposób na spędzenie urlopu, aby wzmocnić swoją odporność i naładować wewnętrzne akumulatory na kolejne miesiące.

Połąga uchodzi za letnią stolicę Litwy, przyciąga pięknymi nadbałtyckimi plażami o miękkim piasku

MIASTECZKO PIŁSUDSKIEGO I ČIURLIONISA

Pierwsze pisemne wzmianki o Druskienikach pochodzą z 1636 r., jednak dopiero za czasów króla Stanisława Augusta Poniatowskiego (1732–1798) przyznano im status miejscowości leczniczej. W okresie Imperium Rosyjskiego car Mikołaj I (1796–1855) nadał Druskienikom tytuł uzdrowiska, które dało się poznać jako miejsce przyciągające mieszkańców Wilna, Grodna, Warszawy, ale także dalej położonych miejscowości. W nadniemeńskim miasteczku, którego nazwę wywodzi się od słowa druskininkas (po litewsku „osoba ważąca sól”), bywali Józef Ignacy Kraszewski (1812–1887), Stanisław Moniuszko (1819–1872) oraz Hanka Ordonówna (1902–1950), jednak najwięcej zawdzięcza ono Józefowi Piłsudskiemu (1867–1935). W międzywojniu Marszałek zatrzymywał się w zburzonym później przez Sowietów domu na Pogance. Jeszcze niedawno stał tutaj „dąb Piłsudskiego”, złamany podczas szalejącej wichury w 2017 r.

Cofnijmy się jednak do historii. Z inicjatywy doktor Eugenii Lewickiej (1896–1931), podejrzewanej o bliskie związki z Piłsudskim, powstał w Druskienikach Zakład Leczniczego Stosowania Słońca, Powietrza i Ruchu. Wspomniana miejscowość była jedynym uzdrowiskiem położonym na Kresach Północno-Wschodnich, na które z zazdrością patrzyli Litwini. W granicach ich państwa znalazły się wówczas jedynie dwa kurorty: Birsztany i Połąga. Druskieniki trafią do Litewskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej dopiero w 1940 r. Jeśli interesuje Was historia, zapraszamy na naszą stałą ekspozycję – zachęca nas Gintaras Dumčius, dyrektor Muzeum Miejskiego w Druskienikach, mieszczącego się w dawnej willi Kiersnowskich, położonej nad pięknym jeziorem Druskonis (adres: M. K. Čiurlionio 59). Składa się ona z wystawy „Przyjęcie szlacheckie” prezentującej historię powstania miasta, „Gabinetu Lekarskiego” ukazującego Druskieniki jako prawdziwy, prosperujący kurort XIX w., nadążający za nowinkami technicznymi – kontynuuje Gintaras Dumčius. Muzeum nie ukrywa związków uzdrowiska z Polską. Międzywojenna sala wystawowa prezentuje okres od 1920 do 1939 r., kiedy miasto odbudowywano po I wojnie światowej, a w Druskienikach gościły znane osoby: Józef Piłsudski oraz piosenkarka i aktorka Hanka Ordonówna – mówi dyrektor.

W Druskienikach, oprócz starych i nowych sanatoriów, znajdziemy ważne placówki edukacyjne: Muzeum Čiurlionisa (adres: M. K. Čiurlionio 35), upamiętniające wybitnego malarza, grafika i kompozytora związanego z kurortem, a także Muzeum Żydowskie Jacquesa Lipchitza (1891–1973) (adres: Šv. Jokūbo 17), francusko-litewskiego rzeźbiarza pochodzenia żydowskiego, urodzonego w miasteczku. Obecnie Mikalojus Konstantinas Čiurlionis (1875–1911) jest jedną z ikon Republiki Litewskiej, a judaika stają się coraz bardziej popularne, nie tylko w Druskienikach. Jeśli ktoś ma więcej czasu i interesuje się okresem Litewskiej SRR, na pewno spodoba mu się leżący pod Druskienikami Park Grūtas, w którym rzutki przedsiębiorca i ojciec obecnego mera Viliumas Malinauskas zgromadził pomniki przywódców sowieckich. Jeszcze w 1990 r. stały one na ulicach miast Litwy. Do Grūtas można dojechać w sezonie autobusem z Druskienik.

Jeżeli uruchomimy samochód, to w miejscowości Jaskonys, położonej ok. 5 km od uzdrowiska, możemy skosztować najprawdziwszego litewskiego sękacza, zwanego tutaj šakotis. Vytautas Baltuška zaprasza nas do lokalnego muzeum tego przysmaku. Możecie u nas zobaczyć urządzenia potrzebne do wypieku sękaczy, nawet z XVIII w., a także sękacze z innych krajów, w tym najwyższe na świecie, które trafiły do „Księgi rekordów Guinnessa”. Vytautas Baltuška twierdzi, że najlepszy šakotis na Litwie pochodzi z Auksztoty. Z kolei sękacz ze Żmudzi jest bardziej podobny do polskiego. Poleca również chleb litewski, a także lokalne nalewki. Tych ostatnich spróbujemy jednak nieco dalej na północ.

W 2000 r. wąska Mierzeja Kurońska została wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO

WODA KSIĘCIA WITOLDA

Birsztany leżą 85 km od Druskienik, a okres ich rozkwitu przypadł na dwudziestolecie międzywojenne. Były wówczas głównym kurortem Litwy. Miejscowość położona jest na prawym brzegu Niemna, a ze wzgórza Witolda, jednego z najwyższych w kraju, rozciąga się wspaniała naturalna panorama meandrującej rzeki. W centrum miasteczka znajduje się drewniany kurhaus zbudowany jeszcze w 1855 r., w którym odbywają się imprezy kulturalne, można się w nim także posilić przyzwoitym obiadem w „Restoranas Kurhauzas” (adres: B. Sruogos 2). Birsztany, otoczone sosnowym lasem, w którym znajduje się Park Regionalny Zakola Niemna, zapraszają też do aktywnego wypoczynku. Można zapisać się do lokalnego klubu żeglarskiego, wypożyczyć łódkę lub kajak, żeby wiosłować po Niemnie. Aeroklub „Audenis” oferuje nawet lot balonem.

Brigita Šabasevičiūtė z lokalnego Centrum Informacji Turystycznej (Birštono turizmo informacijos centras) twierdzi, że Birsztany to idealne miejsce dla pragnących odpocząć od zgiełku Druskienik czy Połągi (niestety ceny w hotelach czy restauracjach wcale nie są niższe). W uzdrowisko także uderzyła pandemia. Jak twierdzi Brigita Šabasevičiūtė, liczba turystów we wszystkich kurortach Litwy spadła o 70 proc. w porównaniu z 2019 r. Jednak goście powoli wracają, a uzdrowisko ma specjalny program dla ozdrowieńców z koronawirusa. W ramach walki z COVID-19 oferujemy innowacyjny sprzęt do oddychania „RespiCare” i urządzenie do terapii ozonem „Hyper Medozon Comfort”, specjalnie zakupione do tego programu. Dają one duży zastrzyk energii i tlenu – mówi Audronė Mockienė. Z kolei Brigita Šabasevičiūtė wylicza obiekty sanatoryjne, które powinno się odwiedzić w Birsztanach: „Eglė”, „Tulpė”, „Versmė”. Oferują one kąpiele błotne i w wodach mineralnych, aplikacje błotne, bursztynowe spa i wiele innych zabiegów – dodaje. Jak możemy przeczytać na stronie internetowej „Eglė”: Bursztynowe spa to zestaw unikatowych zabiegów, wykorzystujących energię bursztynu dla wzmocnienia zdrowia człowieka. Bursztynowa sauna na podczerwień, specjalny rytuał masażu wzbogacony kwasem bursztynowym, olejkiem arganowym i bursztynowym pyłem, wykonywany na inkrustowanym bursztynem stole do masażu. W sanatorium „Eglė” (adres: Algirdo 22) oferowana jest również woda Gintaras stymulująca metabolizm, a także Sofija, zawierająca aż 70 różnych minerałów. Oprócz wymienionych przez Brigitę Šabasevičiūtė sanatoriów, które mogą pomieścić nawet kilkaset osób, w uzdrowisku działają dobre hotele i pensjonaty.

Jeśli znudzą nam się zabiegi sanatoryjne, warto udać się do lokalnej tężni Druskupis, oferującej powietrze z „morskim efektem”, albo do Ogrodu Kneippa (Kneipo sodas), który powstał kilka lat temu, na podstawie zaleceń bawarskiego księdza Sebastiana Kneippa (1821–1897), propagatora hydroterapii (adres: B. Sruogos 2B). Całościowy pogląd na uzdrowienie według duchownego opierał się na pięciu filarach: terapii wodnej, ruchowej, zielnej, porządkującej i żywieniowej. W ogrodzie możemy zahartować organizm zimną wodą, zanurzając w niej na chwilę ręce i nogi. Po zapoznaniu się z naukami z Bawarii warto odbyć spacer wzdłuż Niemna, podziwiając majestatyczny pomnik księcia Witolda Wielkiego (adres: ul. B. Sruogos 1). Nie ma tutaj kolejki linowej nad rzeką jak w Druskienikach, jednak jej brak może wynagrodzić 55-metrowa wieża widokowa, najwyższa na Litwie, posiadająca taras widokowy dla zwiedzających na wysokości 45 m. Gdy z niej zejdziemy, warto powędrować do pawilonu z naturalną wodą mineralną Birutės vila. Oddycha się tu solonym powietrzem. Lekarze twierdzą, że woda mineralna parująca w „willi Biruty” nadaje się szczególnie dla pacjentów z chorobami układu oddechowego, ma także pozytywny wpływ na skórę.

Na półkach litewskich supermarketów, zakochanych w gruzińskiej wodzie Borjomi (tę zostawmy sobie na wizytę w Gruzji), dość szybko odnajdziemy dwie marki wód mineralnych z Birsztan: Vytautas i Birutė (zaczęto je butelkować w 1924 r.). Według legendy książę Witold, znany ze zwycięstwa pod Grunwaldem, miał wraz z rycerzami pić wodę ze źródła, aby nabrać sił do walk z Krzyżakami. Na jego cześć wodę, która trafiła do sprzedaży, nazwano właśnie Vytautas. Ma ona niezmiernie wyrazisty, słony smak, bardzo wysoką mineralizację (7300 mg/l), nazywana jest, w odróżnieniu od Birutė, wodą męską, świetnie nadaje się do picia po dużym fizycznym wysiłku. Z kolei Birutė, sprzedawana z różową etykietą, ma całkowitą mineralizację na poziomie 2671 mg/l. W jej skład wchodzą chlorki, siarczany potasu, wapń, magnez i węglowodory. Druskieniki nie chcą być gorsze od Birsztan i polecają własną wodę Akvilė, która nadaje się szczególnie dla niemowląt, a w przypadku dorosłych poprawia nastrój, działa antystresowo, dodaje energii i jest silnym antyutleniaczem.

Zamek w Trokach na jeziorze Galwe – w 1430 r. zmarł tu wielki książę litewski Witold Kiejstutowicz

MIASTO BURSZTYNU I TYSZKIEWICZÓW

Druskieniki i Birsztany są uwielbiane przez turystów. Chyba nikt nie ma jednak wątpliwości, że letnia stolica Litwy to Połąga, od lat budząca kontrowersje. Istnieją osoby, którym lipcowy zgiełk na głównym deptaku (ulicy Jonasa Basanavičiusa), nie przeszkadza, inni zaś uciekają w spokój i ciszę dostępne choćby na sąsiedniej Mierzei Kurońskiej. Kestutis Ambrozaitis, dyrektor firmy Lithuanian Tours, mówi wprost, że Połąga jest dla młodych i lubiących zabawę. Jeszcze niedawno łączył ją z Warszawą działający w sezonie rejs LOT-u, więc mogli się o tym przekonać Polacy. Jednak tak naprawdę, jeśli odejdziemy nieco dalej od mola, już nie jest tak tłoczno. A jeśli będziemy mieli szczęście, podczas spaceru znajdziemy kawałek bursztynu – uśmiecha się Kestutis Ambrozaitis. Połąga, która zachowała arystokratyczny duch XIX-wiecznego kurortu, dziś przyciąga nie tylko plażowiczów, ale i miłośników przeszłości. Powstanie, rozwój i historia kurortu są nierozerwalnie związane z dynastią hrabiów Tyszkiewiczów – przypomina Mindaugas Surblys, menedżer lokalnego Centrum Informacji Turystycznej (Palangos turizmo informacijos centras). Właścicielami i założycielami Połągi na początku XIX w. był polski ród Tyszkiewiczów. Pod koniec tego stulecia zaczyna się rozbudowa miejscowości: na zlecenie hrabiego Feliksa Tyszkiewicza powstaje pałac, ale także inne miejsca – odnowiony niedawno kurhaus czy zbudowany z czerwonej cegły Kościół Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. Warto przypomnieć, że wcześniej Połągę odwiedził sam Adam Mickiewicz – mówił mi w 2020 r. Robertas Trautmanas, dyrektor Wydziału Kultury Urzędu Miejskiego w Połądze. We wspomnianym pałacu mieści się obecnie Muzeum Bursztynu (adres: Vytauto 17), otoczone pięknym parkiem Biruty, a także wzgórzem Biruty, gdzie podobno pochowana jest pogańska kapłanka porwana i poślubiona przez wielkiego księcia Kiejstuta. Połąga ma jednak także inne miejsca, które przyciągają, choćby otwarte niedawno Muzeum Kurortu (adres: Birutės 34A), gdzie możemy się dowiedzieć, jak plażowano tutaj w XIX i XX stuleciu. Warto zwiedzić kościół, jednak inaczej niż w Druskienikach, nie czeka nas w nim msza w języku polskim. Miejscowość, podobnie jak Birsztany, jest prawie w całości zamieszkana przez Litwinów. Dużo tu jednak gości z Rosji, Łotwy oraz krajów Zachodu. Nie chcę czegoś złego powiedzieć o kurortach, które leżą na niedalekim, rosyjskim Półwyspie Sambia (Swietłogorsk, Zielonogradsk), ale w Połądze można otrzymać usługi spa na znacznie wyższym poziomie – deklarował w rozmowie ze mną, jeszcze przed pandemią, Robertas Trautmanas. Akurat rozmawialiśmy w tym okresie, gdy w Połądze trwało coroczne (odbywające się w lutym) święto stynki (Palangos stinta) – niewielkiej ryby wód rzecznych i przybrzeżnych.

Czy na wszystkich plażach Połągi panują latem dantejskie sceny? Niekoniecznie… Wystarczy oddalić się trochę od zgiełku kurortu i znaleźć się na naturalnych plażach o miękkim piasku wzdłuż wybrzeża Bałtyku. Plaża Birutė, od 2003 r. corocznie nagradzana prestiżową Błękitną Flagą, oferuje wyjątkowy i najwyższej jakości wypoczynek – przypomina Mindaugas Surblys. Kto woli jeszcze spokojniejszą atmosferę, może przenieść się do Świętej (Šventoji), obecnie północnej dzielnicy Połągi. Jeśli i tutaj będzie dla niego zbyt tłoczno, pozostaje mu już tylko kierować się w stronę łotewskiej Kurlandii.

 

PUNKTY WYPADOWE DO REGIONÓW LITWY

Wspomniane w naszym tekście kurorty mogą stanowić świetną bazę wypadową, aby poznać bliżej region. Druskieniki leżą przy granicy z Białorusią i jeszcze niedawno oczywistością było odwiedzenie sąsiedniego Grodna. Niestety po wypadkach z 2020 r. i w obecnej sytuacji z Ukrainą jest to niemożliwe – mówi nam Teresa Igumnowa, przewodnicząca lokalnego Związku Polaków na Litwie, sama pracująca kiedyś w Konsulacie Generalnym Republiki Litewskiej w Grodnie. Do Wilna, Kowna czy Olity jest z Druskienik trochę dalej. W związku z tym warto odwiedzić Dzukijski Park Narodowy, nazwany tak na cześć jednego z regionów etnograficznych Litwy, największy park narodowy w kraju (zajmujący powierzchnię ponad 559 km²). Jego większą część stanowią lasy sosnowe, doliczymy się tutaj także prawie 50 jezior. Na terenie parku znajduje się 28 rezerwatów przyrody oraz 3 rezerwaty ścisłe.

Birsztany, bliskie Mariampolowi i Olicie, leżą 40 km od Kowna, przedwojennej siedziby władz Litwy, uhonorowanej w tym roku (wraz z Esch-sur-Alzette w Luksemburgu i Nowym Sadem w Serbii) zaszczytnym tytułem Europejskiej Stolicy Kultury. W tym drugim pod względem liczby mieszkańców mieście Litwy, zamieszkanym przez ok. 290 tys. ludzi, warto przejść się głównym deptakiem miejskim – Aleją Wolności, odwiedzić malownicze Stare Miasto (Kauno senamiestis), udać się śladami Mickiewicza do doliny jego imienia, a także zobaczyć rozległy zespół klasztorny w Pożajściu. Jednak „tymczasowa stolica Litwy”, podobnie jak polska Gdynia, słynie przede wszystkim z modernistycznej architektury, zbudowanej w latach 20. i 30. XX w. Czegoś takiego nie zobaczymy w Wilnie, które przyciąga budownictwem pochodzącym z wcześniejszych epok.

ŚLADAMI TOMASZA MANNA

Najwięcej atrakcji znajdujących się „obok” oferuje Połąga. Gražina Banienė, lokalna polskojęzyczna przewodniczka, serdecznie zaprasza nas do Kretyngi, miasta Tyszkiewiczów (pół godziny jazdy busem z Połągi). Z historią Tyszkiewiczów w Kretyndze związana jest pierwsza na Litwie rozmowa telefoniczna, pierwsze przedszkole, pierwsza hydroelektrownia, a także… fabryka cukierków, która przynosiła dochody – mówiła mi w 2020 r. Kretynga, ze względu na liczbę klasztorów nazywana „małym Watykanem”, oferuje interesujące zabytki. Skoro jesteśmy w Połądze, nie wypada jednak nie odwiedzić pobliskiej Kłajpedy, trzeciego co do wielkości miasta Litwy (zamieszkanego przez ok. 150 tys. ludzi), przez kilka stuleci należącego do Prus. Jest to jedyne miasto w krajach bałtyckich, które nie ma doświadczeń w imperium carskim, odpowiednio w architekturze nie ma też tkanki miejskiej z tego okresu – ocenia podróżnik i publicysta Nikodem Szczygłowski. W Kłajpedzie oczaruje nas piękne Stare Miasto (Klaipėdos senamiestis). Niestety po 1945 r. zniknęły z niego kościoły. Z kolei miłośników architektury zainteresuje z pewnością wycieczka szlakiem przedwojennych kamienic i gmachów w stylu Bauhausu. Długość trasy wynosi 6 km, a pokonamy ją w ok. 2 godz. W Kłajpedzie wsiądziemy na prom, którym popłyniemy na Mierzeję Kurońską, do dzielnicy Smiltynė. Stamtąd udamy się samochodem lub autobusem do gminy Nerynga. Oferuje ona spokój i cichy odpoczynek, również latem.

Pracowniczka lokalnego Centrum Informacji Turystycznej (Nidos kultūros ir turizmo informacijos centras „Agila”) Gintarė Balnienė nie daje się wciągnąć w dyskusję o tym, dlaczego Nerynga jest lepsza od Połągi czy Druskienik. Mierzeję Kurońską proponujemy wybrać osobom, które nie szukają hałaśliwych rozrywek, pragną przebywać na łonie natury, lubią powolną turystykę, dzikie piaszczyste plaże. Istnieje wiele szlaków turystycznych, tarasów widokowych na wydmach, z których rozciągają się wyjątkowe panoramy. Spacerując po lesie, można nieoczekiwanie odkryć atrakcyjne ławeczki. I oczywiście tylko w Neryndze można odwiedzić Rezerwat Przyrody Nagliai, którego ścieżka dydaktyczna z oszałamiającym krajobrazem Szarych Wydm jest jedną z najciekawszych atrakcji w całym Parku Narodowym Mierzei Kurońskiej – wylicza nasza rozmówczyni.

Gintarė Balnienė zaprasza nas także do domu Tomasza Manna (1875–1955), niemieckiego autora Buddenbrooków i Czarodziejskiej góry, który upodobał sobie przedwojenną Mierzeję Kurońską. Należał do niego jedyny strandkorb, który można było spotkać na plaży (do dziś tradycja koszy plażowych nie przyjęła się w żadnym z krajów bałtyckich). Obecnie w domu Manna w Nidzie (obok Juodkrantė to jedna z dwóch większych miejscowości gminy Nerynga) mieści się lokalne, małe muzeum (adres: Skruzdynės 17). Powinni je zwiedzić nie tylko miłośnicy kultury niemieckiej.

 

CEPELINY, KOŁDUNY I BLINY

Wypoczynek na Litwie może być zdecydowanie problematyczny dla osób będących na diecie lub dla wegetarian. Litwini słyną ze swojej kalorycznej kuchni, choć co ciekawe, rzadko spotyka się tu osoby otyłe. Jest to przede wszystkim kraj ziemniaka, podobnie jak sąsiednia Białoruś. Jednak dumnych Litwinów nikt nie nazywa „bulbaszami”, czyli „ludźmi ziemniaków”. Z potraw ziemniaczanych skosztujemy bliny, przyrządzane na dwa różne sposoby – żmudzki i kiejdański. Te ostatnie przypominają polskie placki ziemniaczane. Z kolei te pierwsze przygotowuje się z ziemniaków gotowanych. Oba rodzaje blinów mają nadzienie z mięsa mielonego. Polacy, którzy lubią pyzy, być może otworzą się na cepeliny. Podaje się je najczęściej z nadzieniem mięsnym, skwarkami i kwaśną, gęstą śmietaną. Oprócz tego Litwini uwielbiają babkę ziemniaczaną zwaną tutaj z żydowska kugelis, a także kiszkę ziemniaczaną. Jeśli zrobi nam się dość ziemniaków, możemy zamówić kołduny, podawane na talerzyku lub w rosole. Z zup letnich warto spróbować šaltibarščiai, czyli słynnego chłodnika litewskiego. Jeżeli trafimy na Litwę zimą, dobrym wyborem będzie zupa grzybowa, czasem podawana w chlebie.

Łukasz Pałkowski, Polak z Wileńszczyzny, ma zaledwie 22 lata, ale już zdążył zjeść zęby na gotowaniu, będąc bohaterem różnego rodzaju telewizyjnych show. Tym razem nic jednak dla nas nie uwarzy, zaprasza zaś na Litwę, żeby spróbować czarnego chleba. Jesteśmy chyba jedynym państwem, w którym powstaje wyjątkowy chleb czarny, ciemny, żytni, na zakwasie, o intensywnym smaku, przeplatającym się ze smakiem kminku i lekkim posmakiem „spalenizny”. Tradycyjnie chleb długo się wypieka w piecu i nabywa on mocno przypieczoną skórkę – mówi Łukasz Pałkowski. Czarny chleb można znaleźć praktycznie w każdym markecie. Najlepiej kupować cały bochenek. Warte uwagi są te pochodzące z miasteczka Dowiany (rejon pozwolski w północnej Litwie). Jest to chleb wypiekany od pokoleń według wieloletniej receptury i podobno najlepszy w całym kraju – zdradza sekret młody kucharz. Warto dodać, że produkt chroniony jest przez prawo Unii Europejskiej.

Zanim po intensywnym pobycie u sąsiadów przejdziemy na dietę, warto do czarnego chleba dobrać sobie litewskie wędliny. Największą popularnością wśród turystów cieszy się kindziuk, czyli po litewsku skilandis. Zamiast szperać po marketach, warto zawitać do mniejszych sklepików mięsnych i zapytać o kindziuka. Jest to produkt o strzeżonej recepturze, więc trzeba kupować tylko certyfikowane wyroby. Ponoć najlepszy jest Rokiškio Skilandis (łatwo dostępny prawie w każdym sklepie). A po prawdziwe wędliny litewskie warto udać się do rejonu kowieńskiego do Teresė Lelešienė. Podobno jej wyroby mięsne są najlepsze, robione według tradycyjnych przepisów – informuje Łukasz Pałkowski.

Jeśli zjemy już obfity obiad na bazie ziemniaków, można trochę połasuchować i skosztować litewskiego sękacza, wypieku cukierniczego, którego nie znajdziemy już na Łotwie i w Estonii. Sękacz to ciasto, bez którego trudno wyobrazić sobie rodzinną imprezę na Litwie. Zawsze idzie w parze z tortem do kawy. Wypiekanie sękaczy to prawdziwa sztuka. Na Litwie organizuje się nawet zawody na najlepszy „šakotis”. Gdy jesteśmy w sklepie, trzeba zwrócić uwagę na skład: mąka, jaja, masło, cukier, śmietana. Najlepiej, aby nie było zbędnych dodatków. Warto także mieć na uwadze długość kolców sękacza, im dłuższe i równiejsze, tym lepiej – instruuje nas Łukasz Pałkowski.

PIJMY LITEWSKIE PIWA I MIODY

Litwa słynie nie tylko z wyśmienitego jadła, ale także z wybornych alkoholi. O Trejos Devynerios, czyli popularnych „Trzech Dziewiątkach”, produkowanych przez firmę Stumbras z Kowna, nie będziemy pisać, bo to produkt dostępny w sklepach alkoholowych w Polsce. Gdy jesteśmy w Połądze, to zapewne do obiadu podadzą nam lokalne piwo Švyturys (pol. Latarnia Morska) produkowane w pobliskiej Kłajpedzie. Tak się składa, że założony w 1784 r. browar można odwiedzić i odbyć po nim wycieczkę (adres: Kūlių Vartų 7). Wśród oferowanych produktów znajdziemy piwa jasne, bursztynowe, pilznery, lagery, stout, pale ale. Jednak podobno najlepsze w skali Litwy jest piwo birżańskie, o którym chętnie opowiada nam Domantas Čirvinskas, dyrektor komercyjny spółki Biržų alus. Birże to 10-tysięczne miasteczko leżące przy granicy z Łotwą, o tradycjach związanych z protestantyzmem, w przeszłości rezydencja rodu Radziwiłłów. Można tu wypocząć nad pięknym jeziorem Szyrwena (Širvėnos teras), a także napić się piwa, które wcale nie jest tak łatwo dostępne w litewskich marketach. Należymy do najstarszych browarów na Litwie. Posiadamy blisko 340-letnie doświadczenie w produkcji piwa, dzięki czemu jesteśmy w stanie zaoferować klientom szeroki asortyment i wysokiej jakości piwa rzemieślnicze. Nasze produkty powstają według starych receptur, co czyni to piwo wyjątkowe – mówi Domantas Čirvinskas. Jego ulubionym napitkiem jest Apynio barzda, a więc birżańskie piwo z konopiami.

Jeśli jesteśmy w Kownie, to nie da się pominąć wytwórni wódek Stumbras (Żubr), której tradycje sięgają początku XX stulecia. To najstarszy i największy producent mocnych alkoholi na Litwie. Oprócz wódki kupimy tutaj cenione nalewki: Stumbro Starka, Palanga czy Malūnininkų (Millers’ Bitter). Znajdziemy również likiery (jak np. Krupnikas, Slyvų likeris czy Žagarės vyšnių likeris), koktajle, brandy (Gloria) oraz szkocką whisky.

Palangę, rzecz jasna, mogą nam zaserwować choćby latem w Połądze, jednak częściej leją się tu strumieniem kwas chlebowy, piwo, a także dobre koniaki sprowadzane z Kaukazu. Czasem ktoś zamówi tradycyjny litewski miód Suktinis, mający, jak się na Litwie mówi, „50 stopni”. Jednak duża część osób woli podejść do wypoczynku nad morzem nieco mniej rozrywkowo, niekoniecznie nastawiając się na huczne imprezy. Są nawet turyści świadomie rezygnujący z picia alkoholu. Połąga to uzdrowisko nie tylko klimatyczne, ale także balneoterapeutyczne. Do zabiegów wykorzystuje się wodę morską, ale także wodę mineralną, lecznicze błoto torfowe i inne lecznicze czynniki fizyczne. Naturalne walory lecznicze kurortu: nasycone jodem powietrze, orzeźwiający zapach sosny, źródła wody mineralnej i słonej wody morskiej docenia większość autorytetów medycznych z kraju i zagranicy – chwali się Mindaugas Surblys. Połąga została w 2005 r. pełnoprawnym członkiem Europejskiego Związku Uzdrowisk (European Spas Accociation – ESPA). Goście przyjeżdżający nad morze mogą zawalczyć o zdrowie w licznych komfortowych ośrodkach spa, sanatoriach, a także centrach odnowy biologicznej. Znajdziemy tutaj też małe pensjonaty, położone w urokliwych drewnianych lub murowanych willach.

 

KOŃCOWY TOAST STUMBRASEM

Druskieniki, Birsztany i Połąga trochę konkurują ze sobą, jednak warto w miarę możliwości odwiedzić wszystkie te trzy kurorty. Jeśli jednak nie chcemy wybierać uzdrowisk z pierwszych stron gazet, można udać się do Trok czy Jeziorosów. W tym pierwszym miasteczku, słynącym z ogromnego zamku wielkich książąt litewskich, usytuowanym nad jeziorem Galwe, natrafimy na kilka ośrodków spa do wyboru. Dużym plusem Trok jest położenie Wilna „na wyciągnięcie ręki” (zaledwie ok. 30 km stąd), a także ciekawa historia związana z lokalnymi Karaimami. W wielu tutejszych lokalach gastronomicznych można spróbować tradycyjnej kuchni tej mniejszościowej grupy etnicznej i religijnej, w której na pierwsze miejsce wysuwają się pierogi z ciasta drożdżowego – kibiny (po litewsku kibinas), z różnorodnym nadzieniem, najlepszym z wołowiny czy baraniny. W Trokach obejrzymy XVIII-wieczną karaimską świątynię, zwaną kienesą, a także zachwycimy się kolorowymi domkami lokalnych mieszkańców.

Jeżeli ktoś lubi wodę, może przyjechać do miasteczka Jeziorosy, które leży w północno-wschodniej Litwie. To miasto wznoszące się nad siedmioma jeziorami. Przybywając do Jeziorosów, odwiedzający wjeżdża do raju otoczonego wzgórzami, jeziorami i lasami, znanego od dawna jako „litewska Szwajcaria” – kusi opis zamieszczony na stronie internetowej Litewskiego Związku Kurortów. Zachwycić mogą nas również Onikszty. Na pewno jest to dobre miejsce dla romantyków. Miasto to nie tylko uzdrowisko, ale i kolebka literatury litewskiej. Urodzili się w nim lub jego pobliżu: Antanas Baranauskas (1835–1902, litewski biskup i poeta), Antanas Vienuolis-Žukauskas (1882–1957, farmaceuta i dramaturg) i Jonas Biliūnas (1879–1907, poeta i publicysta). W ich cieniu wychowali się inni pisarze, poeci, artyści i naukowcy. To już jednak odrębny temat. O literaturze i kulturze litewskiej napiszemy następnym razem. Na razie wznosimy toast popularnymi „Trzema Dziewiątkami” z wytwórni wódek Stumbras lub miodem Suktinis, który nazwę zaczerpnął od popularnego tańca ludowego. I planujemy wakacje w klimatycznych litewskich kurortach.